Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Przede wszystkim przyłóż się do szkolenia psa, bo mimo całego tego PT pies jest kompletnie nieułożony. Polecenia nie są po to, żeby wypełnić czas czy powydawać je sobie jak nikogo nie ma, tylko właśnie po to, by przydawały się w codziennych sytuacjach, kiedy przychodzą goście, kiedy pies źle się zachowuje. Pies ma reagować na polecenia zawsze, czy nawet przede wszystkim w takich momentach jak wizyta gości czy inne utrudnienie, a nie kiedy mu się podoba, jest wystarczająco spokojnie, nie ma gości, psów, kosmitów, etc. To młody, dorastający samiec, który właśnie testuje na ile może sobie pozwolić i na ile poważnie musi cię traktować (teraz chyba niezbyt...) i jeśli teraz nie wypracujesz tego z psem, potem będzie bardzo ciężko odzyskać autorytet. Zacznij ćwiczyć polecenia przy rozproszeniach, przy zaproszonej specjalnie do tego osobie, żebyś bez skrępowania mógł poświęcić całą uwagę na spokojne i uparte egzekwowanie poleceń od psa. Nic dziwnego, że pies robi co mu się podoba, skoro nie widzi w Tobie przewodnika. Gdyby widział, słuchałby się w każdej sytuacji, a nie kiedy mu to odpowiada. Jak wypracujesz posłuszeństwo, będziesz mógł odsyłać psa na miejsce kiedy źle się zachowuje czy są goście i będzie po kłopocie. Nie zmuszaj psa do przyjmowania głasków od obcych ludzi, na złe zachowanie reaguj odesłaniem na miejsce, i będzie ok.
  2. Studiuję zootechnikę i niestety wiem na temat tegoż mięsa i pewnych działów produkcji zwierzęcej o wiele więcej niż bym chciała; może dlatego tak mało go jem :evil_lol:
  3. Martens

    Krycie

    [quote name='AnAn']Myślę że przy najbliższej wizycie u wetki spytam jej,jakby nigdy nic, czy suka rzeczywiście musi mieć szczeniaki. Myślę że jej mama uwierzy...[/QUOTE] To może zapytaj najpierw sama, bo do dziś są weterynarze, którzy potrafią wmawiać, że suka powinna mieć raz szczeniaki - wszak opieka nad szczenną suką, może cesarka, szczepienia i odrobaczanie kilku-kilkunastu szczeniaków, leczenie w razie problemów, i może to wszystko razy kilka, to o wiele większy zarobek, niż jednorazowy zabieg sterylizacji. A niestety nie wszyscy idą na weterynarię z miłości do zwierząt; kiedy zaczęłam mieć do czynienia ze studentami z tego kierunku, zdziwiłam się, jak wielu idzie tam dla kasy :roll:
  4. [quote name='yuki']Karjo w pewnych sytuacjach trzeba psa ignorować, szczególnie zachowania które chcemy wyeliminować u psa, np. skakanie na człowieka, odwracasz się ignorujesz, jak się uspokoi pochwała, nagroda, tylko tyle. Nie widzę braku kontaktu z opiekunem, tylko ignorowanie niepożądanych przez nas zachowań.[/QUOTE] W to miejsce zamiast ignorowania można pokazać psu poleceniem jak ma się zachowywać w danej sytuacji i jak wtedy zasłużyć na uwagę; choćby nieśmiertelne "siad" przy powitaniu. Skakanie przy powitaniu to okazywanie więzi, bardzo ważne dla jej cementowania w stadzie, szczególnie przez młode osobniki - kiedy szczeniak na Ciebie skacze po powrocie, a Ty go ignorujesz, nie komunikujesz mu, że ma nie skakać, tylko, że masz go gdzieś, jest dla Ciebie obcym srylem, którego masz w nosie. Zaprzestanie skakania nie wynika tu z tego, że pies się uczy, że nie wolno skakać, tylko że nie jesteś dla niego na tyle bliską osobą, by Cię witać, czyli coś dokładnie odwrotnego niż należy chcieć osiągać w pracy z młodym psem. Siad i pochwała pokazuje, że przy witaniu siadamy. Trzeba odróżniać, kiedy pies okazuje nam normalne zachowania socjalne, np. wylewne powitanie, wyraz miłości i szacunku, a kiedy próbuje coś wymusić, bo to dwie różne sprawy; przy jednych ignorowanie jest wskazane, przy innych szkodliwe.
  5. [quote name='Incunabula']Otóż jeśli ktoś nie je mięsa z powodów etycznych (a nie np. zdrowotnych, mody czy chęci zrzucenia kilku kilogramów) to ja tego nie rozumiem. To się ładnie nazywa szowinizmem gatunkowym. [/QUOTE] No to dla mnie ten szowinizm gatunkowy jest naturalny i w pewnym sensie można powiedzieć, że opiera się na nim życie na Ziemi :p Ja widzę problem w tym, że ludzie jedzą za dużo mięsa (co jest bardzo niezdrowe), a nasze "mięso" przed zabiciem i zjedzeniem często jest bardzo źle traktowane. Natomiast nie widzę czegoś bardzo złego w samym fakcie zjadania mięsa. Wcale nie uważam wegetarianizmu (w ludzkim wydaniu, nie psim wymuszonym przez ludzkie poglądy) za coś złego - uważam, że jest bardzo sympatycznym zjawiskiem, wcale nie jest niezdrowy i podziwiam taką decyzję, ale jestem zdecydowanie na nie zmuszaniu zwierząt drapieżnych do przejścia na taką dietę.
  6. [quote name='Taya']Wiem, widzialam skład tych karm... jakos nie chciała bym ryzykować zdrowia moich zwierzaków.:roll: A wegetarianizm to mój wybór, a nie ich;)[/QUOTE] Amen. A pobudki etyczne może sobie mieć właściciel do swojego talerza, a nie psiej miski. Niektórzy piszą, że wegetarianizm i karmienie psa mięsem to hipokryzja - dla mnie o wiele większą hipokryzją jest narażanie zdrowia swojego psa w celu rzekomego ratowania życia innych zwierząt. Od przestawienia garstki psów na wegańskie karmy przemysł mięsny nie padnie, za to te psy po kilku czy kilkunastu latach mogą zapłacić za to zdrowiem, bo nadal nie ma odpowiednio szerokich i wiarygodnych badań, jak rzeczywiście takie żywienie wpływa na organizm psa przez naście lat. Karmy wegańskie pojawiły się pierwotnie z myślą o psach z ciężką alergią na białko zwierzęce, dla których jest to alternatywa od padnięcia z głodu - a że co bardziej ortodoksyjni wegetarianie podchwycili pomysł, to i biznes wege-karm zaczął się kręcić... Szkoda, że nie ma to już nic wspólnego ze zdrowiem psów - raczej zarobkiem na tych dziwnych wege-właścicielach psów mających problem z zaakceptowaniem natury świata zwierząt takiej jaką jest (co dość dziwne przy takim rzekomym poziomie świadomości i dbałości o świat przyrody :roll:)... Dla mnie sprawa prosta - jak ktoś nie może znieść kupowania karmy/mięsa, to niech nie trzyma psa, tylko króliki :roll: Co do filmików "czemu nie zjesz swojego psa" - dzięki upartemu wysyłaniu mi takiego badziewia skończyła się moja znajomość z pewną wegetarianką (a właśnie zjadłam kanapkę z szynką, więc widać jaki efekt to odniosło), która w swej zazielenionej głowie pojąć nie mogła, że istnieje coś takiego jak uwarunkowania kulturowe i więź emocjonalna z pojedynczymi zwierzętami, i dlatego jednak jest w naszej kulturze różnica między zjedzeniem obcej krowy i własnego psa.
  7. Chyba po prostu musisz przestać być miły... W inny sposób chyba nie uda się nauczyć ludzi kultury. Bajka od kinguli też może pomóc ;) Współczuję. Mi zdarza się wchodzić z psem (dużym też) np. na pocztę, gdzie jest dużo miejsca i nie ma jedzenia (pies jest spokojny); jak chcę wejść do sklepiku osiedlowego nawet z psiakiem na rękach, zawsze pytam, czy mogę - chyba jestem dziwna :evil_lol: Jedyne czego się czepnę, to zmywania podłogi - niestety taki urok posiadania sklepu, że podłoga paskudzi się w tempie kwadratowym, i myślę, że niewprowadzanie psów wiele nie zmieni ;)
  8. Nie zdziwiłabym się, gdybyś została po prostu zrobiona w trąbę i sprzedano Ci psa, który metryki nigdy nie miał. Za to dziwię się, że zdecydowałaś się na zakup - ten człowiek wyraźnie chciał pozbyć się psa; być może nie chciał podpisać umowy, żebyś nie miała podstaw na piśmie do roszczeń w razie problemów...
  9. Zajrzyj do wątku z jadłospisami ;) Znajdziesz tam sporo gotowych, wystarczy przeliczyć proporcje do wagi; pies teoretycznie powinien otrzymywac 2-3% swojej masy, ale przy szczupłym, aktywnym, 13-miesięcznym wyżełku może to być o wiele więcej. Jeśli pies jest zdrowy, kości możesz podawać niemielone - w zmielonej postaci nie czyszczą zębów.
  10. Ładnie, pies leżał w swoich gównach... Ja dziś odkryłam fajną aukcję z yorkiem - sprzedający z dumą poinformował w treści, że... dziadek pieska posiada rodowód! Rzeczywiście, jest się czym chwalić :lol:
  11. No to skoro wiesz najlepiej co jest dla psa najlepsze, to po co pytasz na forum? :roll: Ja napisałam Ci co myślę o próbach oswajania psiego staruszka z czymś tak stresującym w tym wieku i czym to się może skończyć. Pies już nie jest młody i nie można traktować go jak szczeniaka czy kilkuletniego psa; starsze psy dużo gorzej znoszą zmianę otoczenia, gorzej radzą sobie ze stresem i tak jak pisałam może on nasilić, a nawet spowodować poważne problemy zdrowotne. Psi staruszek wymaga szczególnej troski i zapewnienia spokoju - obawiam się, że psu mniej szkody wyrządzi to dokarmianie kaszanką niż zmuszanie go na siłę do częstych przejażdżek. Teraz jest czas, żeby dać mu spokojnie dożyć ostatnich dni, a nie uskuteczniać z nim takie "atrakcje".
  12. Na pokarm pies może się uczulić w każdym wieku, najczęściej objawy pojawiają się w wieku 4 miesiące-3 lata, więc to, że nie drapał się wcześniej a je to samo, nie znaczy, że teraz sę na ten pokarm nie uczulił. Mój pies jest uczulony na hypoalergiczny Royal Canin na przykład :p Pewnie chodzi o odczulanie - jeśli poznany zostanie na testach alergen który psa uczula, można przeprowadzić odczulanie polegające na regularnym wstrzykiwaniu go przez jakiś czas, żeby przyzwyczaić organizm. Koszt różnie, zależy gdzie i ile rzeczy do odczulenia; 150-500 zł, i więcej.
  13. Może to być alergia pokarmowa, na płyn używany do mycia podłogi, na proszek do prania rzeczy z którymi pies ma styczność (Waszych ubrań też), na kurz i roztocza... Może to być schorzenie skóry nie zwilżane z alergią (choć to mniej prawdopodobne, jeśli nie ma innych objawów). Zróbcie testy i będzie wiadomo.
  14. [quote name='Masza']myślę, że o ile mowimy o przecietnym, zdrowym psie, to domowym jedzeniem (tu rozumiem: mieso gotowane bez przypraw z jarzynami i ryzem/makaronem, zroznicowane posilki) chyba trudno zaszkodzic, w sensie zaszkodzenia na powazne? nie wiem jak to sie ma do np. psow ras olbrzymich w trakcie rozwoju? [/QUOTE] Jeśli mięsa będzie odpowiednio dużo, a nie jako "okrasa", i dasz preparat uzupełniający wapń, to powinno być ok. Psy kiedyś wg mnie dłużej żyły na byle jakim jedzeniu, bo i genetycznie były zdrowsze. Selekcja naturalna, szczególnie na wsi, była bardzo surowa, słabowite szczenięta rzadko kiedy na siłę ratowano i odchowywano, ciężej chore czy nie umiejące dobrze wykorzystać kiepskiego pokarmu psy umierały nie mając potomstwa. Przy takiej szkole życia naprawdę dobrze karmiony pies po prostu musiał wyglądać cudnie. Teraz ratuje się wszystkie, nawet ledwo zipiące młode, psy bardzo delikatne dzięki opiece weterynaryjnej i starannym utrzymaniu żyją w miarę zdrowo i mają młode... I mamy multum zwierzaków, które karmione staranniej niz nasze dzieci i tak mają problemy ze zdrowiem. Dochodzi do tego wszechobecna chemia w pożywieniu, i nie mówię tu tylko o karmach przemysłowych, ale i mięsie, warzywach... Więcej chemii jest też w powietrzu, otoczeniu. To musi niestety mieć skutki.
  15. [quote name='Paulix']Jeżeli pies jest agresywny w stosunku do gości to oczywiście, że smaczkami bym pomagała, ale dla psa, który traktuje ich normalnie nie uważam, że nie potrzeba rozwijać tą miłość ;)[/QUOTE] Tylko w wypadku rasy, która z racji predyspozycji i tak może się zrobić z wiekiem dość niemiła dla obcych przychodzących do domu, nie czekałabym ze smaczkami aż pojawi się problem, tylko zapobiegłabym mu tak jak matylda ;)
  16. I tak oto od pytania dziewczynki o koszt odchowu szczeniąt przeszliśmy przez ostrą ideologiczną dyskusję o eutanazji, by po raz setny na dogo powrócić do idiotycznego i utopijnego pomysłu kastrowania wszystkiego co żyje... Czasami to forum mnie rozbraja :lol:
  17. Ale jaki to ma sens w przypadku 15 letniego psa? :roll: Pies w tym wieku powiedzmy sobie szczerze ma przed sobą przy dużym szczęściu kilka lat życia. Jego cały organizm, nerki, wątroba, serce, na pewno posiadają już duże zmiany związane z wiekiem, są mniej wydolne. Jeśli pies tak się boi i trzęsie, że nawet leki uspokajające nie pomogą, to tymi radosnymi próbami oswajania z jazdą możecie go nawet zabić, a na pewno zamienicie mu końcówkę emerytury w koszmar. W momencie tak silnego stresu zachodzą duże zmiany fizjologiczne w organizmie, bardzo obciąża się serce, następuje wyrzut hormonów stresowych do krwi, a te obciążają cały organizm, układ krążenia, jak przy olbrzymim wysiłku. Oswajaniem z jazdą za pośrednictwem częstych przejażdżek zapewnicie mu koszmar psychiczny, zagrożenie zdrowia i życia, które powiedzmy sobie szczerze nikomu długo nie posłuży, o ile w ogóle coś da. Za oswajanie z jazdą trzeba było się brać, kiedy pies był młody, miał silny organizm, i duże szanse zmiany nawyków. Pokonanie 15 lat narastającego strachu w tym momencie graniczy z cudem, za to macie duże szanse, żeby stało się to przyczyną przedwczesnej śmierci psa. Dajcie mu w spokoju dożyć swoich dni takim jaki jest, a przy kolejnym psie trochę wcześniej weźcie się za wychowanie. Cokolwiek możecie zrobić teraz bezpiecznie, to zostawiać psu otwarte wyłączone auto na posesji, wyłożyć w srodku smakołykami, i zostawić psa w pobliżu, żeby oswoił się z samym autem we własnym tempie. Potem zwykle uczy się psa na tej samej zasadzie, tylko przy pracującym silniku, i dopiero za x czasu uskutecznia przejażdżki. W Waszym przypadku, jeśli pies tak bardzo się boi od tylu lat,wątpię, by smakołyki w ogóle skusiły go do wejścia do auta. justice gratuluję rozsądku w zaleceniu rzucenia na głęboką wodę i częstych koszmarnych przejażdżek dla 15-letniego psiego staruszka; jak z którejś przywiozą psa sztywnego, bo serce nie wytrzyma, to poczujesz się do winy? Btw zabieranie w letnie upały nad morze psa w tym wieku też nie jest najlepszym pomysłem.
  18. [quote name='Paulix']Ja bym raczej nie zastosowała takiej metody, bo jeżeli wszyscy obcy będą psa obdarowywać głaskaniem i smakami to potem na spacerach mamy psa, który ciągnie do każdego, żeby się przywitać, to samo w domu.[/QUOTE] Pies to nie komar czy ameba i odróżnia sytuacje na spacerze i w domu - domu dostaje od ludzi smaki, na spacerach nie. Może i na początku popatrzy kilka razy za obcym na zewnątrz, ale jak żarcia nie będzie, to i zainteresowanie zaniknie, zachowanie wygaśnie. Pies, który sprawia problemy z zaakceptowaniem gości w domu zazwyczaj albo ma silny instynkt terytorialny i jest nieufny, albo po prostu jest lękliwy, a żaden z tych rysów charakteru nie podchodzi pod chęć do przymilania się do ludzi na spacerach, i żeby uzyskać taki efekt, trzeba by wysilić się dużo bardziej niż kazać gościom w domu podawać smakołyki - stąd nie rozumiem czemu odradzasz najlepszą możliwą metodę oswojenia psa z gośćmi :roll: Taki efekt prędzej można uzyskać pozwalając ludziom na ulicy miziać psa - a wiadomo że w jakimś stopniu jest to konieczna część socjalizacji i nikt normalny tego nie kwestionuje.
  19. Martens

    Krycie

    Nie wiem, czy jeżeli pies jeszcze nie ma zmian w zachowaniu, to w ogóle coś będzie widać na EEG. Zmiany widoczne w EEG musiałyby być chyba widoczne już i w zachowaniu. Zwróć uwagę na takie symptomy jak wpadanie w trans, chwilowe niekontaktowanie, momenty kiedy pies w normalnej sytuacji zdaje się Was chwilę nie poznawać, kiedy próbuje łapać muchy, których nie ma. To takie drobne sygnały lekkich ataków, z czasem zazwyczaj rozwijają się w zwykłą padaczkę lub napady agresji, ale to trwa, raczej nie zdarza się, żeby pies nagle bez wcześniejszych symptomów oszalał i odgryzł komuś pół ręki.
  20. Akurat oglądałam. I mimo wszystko uważam, że w największej mierze przyczyną takiego podejścia i stanu rzeczy są właściciele psów. Po co iść z psem na spacer, jak można kupić bieżnię i postawić kuwetę? Po co użerać się miesiącami, skoro można dać pigułkę? Podejście konsumpcyjne. Wiedząc, że problemowy pies ma jako alternatywę schronisko i igłę, bo właściciele z nim nie popracują (choć w jakiś sposób go kochają i dbają o niego), sama przepisałabym mu tabletki.
  21. Martens

    Krycie

    [quote name='Paulix']Czyli: jednak może być to tylko dokładnie zdiagnozowane przez EEG lub testy genetyczne, i te testy czasami mogą być niejednoznaczne. Cytat z wikipedii.[/QUOTE] EEG nie da rady sprawdzić czy pies niesie schorzenie w genach, bo EEG bada fale mózgowe - żeby tam coś było nie tak, pies musiałby być chory; nosicielstwa w genach nie określi. Do wykrywania choroby w takim stopniu służą tylko testy genetyczne - a nigdy nie słyszałam by testy genetyczne na rage syndrom można było już zrobić w Polsce. Reansumując, by zminimalizować ryzyko tego schorzenia nalezy wnikliwie przeanalizować rodowody (czyli przodków) swojej suki, potomstwo jej psów z nią spokrewnionych, oraz reproduktora starannie dobierając skojarzenie z jak najmniejszym pokrewieństwem, po zdrowych psach. Rodowodu nie ma? Ups... No to ryzyk fizyk, albo będą zdrowe pieski, albo nieprzewidywalne zwierzaczki, które dzięki bezmyślności rozmnażacza kiedyś pogryzą komuś dziecko, a same pójdą w najlepszym razie do uśpienia :roll:
  22. Martens

    Krycie

    Skoro już założyłaś wątek o kosztach, podobno, żeby zniechęcić rodziców, to ja może wspomnę o jeszcze jednej rzeczy - wiesz jaki bajzel w domu towarzyszy wychowywaniu miotu? Przez pierwsze 2-3 tygodnie jest nawet słitaśnie; koło 3 tygodnia pieski się rozłażą, sikają i srają każdy średnio co 1-2 godziny (pomnóż razy 8 jak będzie duży miot) - kto to będzie sprzątał? Wiesz jaki to smród? Wiesz co się dzieje, jak zostawi się szczeniaki na pół godziny, 3 się zsikają, dwa zesrają i zaczną się w tym bawić? Wiesz do czego po odchowie szczeniąt nadaje się podłoga, ściany, meble wyściełane z pomieszczenia? I nie myśl, że rozłożycie folię i gazety i będzie git, bo szczeniory zrobią z nich świetną zabawkę; polecam rozrywkę polegającą na odklejaniu x razy dziennie od podłogi stosów namoczonych szczylami i obsranych gazet. Jest bosko :evil_lol: Żeby nie wspomnieć o tym, co pieski pogryzą, podrą, poszarpią - a pod tym względem są jak szarańcza. Firanki, kwiaty doniczkowe, obicia mebli, buty, książki... Wszystko do czego będą miały dostęp. 6-tygodniowy szczeniak średniej rasy jak się uprze to bez problemu wlezie na fotel/kanapę, stamtąd na ławę, itd. itp. Też sama radość ;) Zresztą zapewne miałaś szczeniaka - wiesz o co chodzi z sikaniem, sraniem po domu, niszczeniem rzeczy, hałasowaniem (a szczeniaki lubią cobie popiszczeć i pohałasować w środku nocy, oj lubią) - to pomnóż to sobie niech by te 8 razy :D i to bez możliwości wynoszenia na dwór na sikanie czy w ogóle nauki czystości ze względu na choroby zakaźne.
  23. [quote name='CiepleSerduszko']Wydaje mi się, że gdyby u Ciebie porozwieszali wszędzie ogłoszenia, że panuje wścieklizna, a Twój pies byłby przed szczepieniem przeciwko niej to też zareagowała byś podobnie:)[/QUOTE] I w takiej sytuacji puściłaś psa, nieszczepionego, który przez x czasu Ci uciekał, bez smyczy?! I masz 20 lat? Po prostu zwątpiłam. Po tym wszystkim co pisałaś, jak to ciężko Ci wyjść z psem kiedy się domaga żeby go wypuścić, i jak napisałaś teraz że nie będziesz go po ciemku szukać, i w ogóle podejściu do sprawy myślałam, że rozmawiam mniej więcej z 14-latką... :roll: I nie, ja w takiej sytuacji nie zareagowałabym podobnie - nie jęczałabym na forum jak to bardzo się martwię, tylko biegała po ciemku po wsi z kiełbasą w ręku, żeby znaleźć psa i modląc się, żeby zobaczyć go jeszcze na oczy ani żeby nie został pogryziony przez wściekłe zwierzę i nie skończył uśpiony z urzędu, a ja na serii zastrzyków przeciw wściekliźnie. Po prostu brak słów. Z psem to wszystko jest ok, gorzej z odpowiedzialnością właścicielki. Btw myślałaś już konkretnie o kastracji? Jak poczekasz jeszcze kilka miesięcy i pies sobie tak poucieka, to wyrobi sobie taki nawyk, ze i kastracja nie pomoże.
  24. Trochę za szybko zrezygnowałaś z linki; trzeba ją odstawiać stopniowo. Zacznij wyprowadzać go znowu na lince, wszystko od początku, tylko spróbuj zmienić komendę przywołania, tak jakbyś uczyła psa nowego polecenia. Teraz już się tak nie spiesz, bo niestety, ale sporo Twojej pracy poszło w las; zacznij za jakiś czas od spuszczania psa z linki na chwilę na samym spacerze, osobno ćwicz przywołanie przed domem na lince, i może nie ryzykuj i daruj sobie wypuszczanie psa bez linki bezpośrednio z domu; skojarzenie musi mieć bardzo silne, że wtedy się ucieka.
  25. Martens

    Krycie

    [quote name='AnAn']ona nie jest złota, tylko czarna, zdjęcie jest pod słońce. I nie ma Rage syndromu. - To tak na marginesie. [/QUOTE] Rage syndrom dotyczy wszystkich jednobarwnych spanieli, złotych najczęściej, ale występuje u wszystkich. To że pies nie choruje na rage syndrom nie oznacza, że nie niesie go w genach po przodkach i nie zachorują szczeniaki - podstawy genetyki na poziomie szkoły średniej. Nie wiem, dla mnie to się wyklucza - jeśli się naprawdę nie chce, żeby suka miała szczeniaki, to się robi wszystko, żeby temu zapobiec, a nie rozmyśla jak to będzie jak już będzie kryta. Daj boże, żeby nie dała się pokryć. Dorabiać może każdy, choćby odgarnąć sąsiadowi śnieg, pomóc młodszemu dziecku w lekcjach, ba, można i ambitniej, znam młodziutką dziewczynę, która robi kolczyki i sprzedaje na allegro - żeby mieć pieniądze, nie trzeba mieć kieszonkowego, a idzie wiosna, będą akcje tańszej sterylizacji. Skoro uparcie twierdzisz, że nie masz nic do gadania w tej kwestii to po prostu nie jest to pies Twój, tylko rodziców. Skoro nie słuchają Cię w kwestii rozmnażania suki bez papierów, to myślisz, że nagle posłuchają w kwestii techniki krycia i odchowu szczeniąt?
×
×
  • Create New...