-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
................ Nie, jednak nie chcę sobie nerwów psuć ;) Zen ;)
-
[quote name='Asia&Luna']U Twojego mopsa pojawił się instynkt posiadania..... Pies uważa się za dominanta, czuje się "wyższy w sforze" i pilnuje tych gryzaków. Musisz pokazać mu, że to są Twoje gryzaki. Jeśli pies traktuje smaki jak swoją własność i broni przed bratem, udostępniaj je tylko pod Twoją obecnością... zgadzam się z [B]Paulix[/B], że powinnaś bratu wytłumaczyć, aby nie prowokować psa, póki jeszcze nie jest za pózno..... Zdaje mi się, że 8latek powinien zrozumieć, że zle postępuje i że pies to nie zabawka[/QUOTE] A co ma "wyższość w sforze" do bronienia łupu? Obejrzyj pierwszy lepszy film przyrodniczy - każdy drapieżnik, nawet najniższy w hierarchii próbuje bronić zdobyczy przed innymi członkami stada, warczy, kiedy dominant próbuje mu ją odebrać (nawet jesli koniec końców zostaje mu odebrana) - to podstawowy instynkt: samozachowawczy. Tę teorię o której piszesz wymyślili twórcy teorii dominacji w szkoleniu - nie ma ona przedłożenia na rzeczywistość nawet wśród dzikich zwierząt, a co dopiero domowych psów. Każdy nawet najłagodniejszy pies, drażniony i prowokowany w taki sposób, będzie w końcu warczał. Zgadzam się z przedmówcami, dopóki pies nadal będzie drażniony w ten sposób, nie ma co liczyć na poprawę, raczej pozostaje czekać aż kogoś ugryzie. 8-letni chłopak już co nieco rozumie, to nie 2-letnie dziecko... Psa można nauczyć bez większych problemów, żeby pozwalał dłubać przy swoich gryzakach, jedzeniu, ale to co robi chłopak, jest dokładnie przeciwieństwem tego; jest właśnie wyuczaniem agresji i prowokowaniem problemów.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Jeśli chodzi o rasę, mój pies akurat wprowadza większość osiedlowych znawców w konsternację :evil_lol: Bo miesiące, ba, lata zaczynają mijać, a ten amstaff dalej taki mały. Skundlony jakiś widocznie :D -
No jak się staffika utuczy na kształt buldoga angielskiego i drepta z nim tylko na smyczy, to po max. 2 latach problem nadaktywności znika :evil_lol: ale to raczej nie o to w tych psach chodzi ;) Dla mnie szczęśliwy dobrze utrzymany staffik to właśnie zakręcony sportowiec; można z nim spacerować, biegać, ćwiczyć i 2-3 h, ale to nadal będzie pies o temperamencie terriera - a przynajmniej powinien być.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja też - wszak wymaga to oprócz tych wstępnych kosztów ogromnego nakładu pracy i miło jeśli przynosi nam to jakiś dodatkowy czy po latach nawet spory zysk. Pisałam tylko, ze bardzo ryzykowne wydaje mi się opieranie utrzymania siebie, domu, rodziny, tylko i wyłącznie na przychodach z tejże hodowli. Nie napisałam, że to straszne i karygodne, tylko że ja bym miała więcej wątpliwości co do hodowcy (i jego uczciwości i pobudek jakimi się kieruje hodując) z takiego powodu niż dlatego, że ktoś ma psy 2 czy 3 ras. No i ktoś chyba poczuł się dotknięty i rozpętała się burza w szklance wody :diabloti:
-
A tak rozwijając - wykonywanie ruchów kopulacyjnych na drugim osobniku może być przejawem dominacji, zachęcaniem do zabawy, rozładowywaniem podekscytowania jakąś sytuacją czy ogólnego napięcia - a nie tylko chęcią odbycia stosunku ;) Suka w cieczce zazwyczaj jest trochę podenerwowana, zestresowana, wszak hormony grają, i może się tak zachowywać właśnie dla rozładowania stresu, i to nie tylko na innych psach, ale i ludzkich nogach, maskotkach. Takie zachowanie mogą przejawiać wobec siebie dwa samce, kiedy jeden chce drugiego zdominować, podobnie suka wobec suki, a i bardzo często młodziutkie, 3-4 miesięczne szczenięta, u których zazwyczaj jest to właśnie wyładowanie podekscytowania zabawą. Tak wiec radziłabym się nie przerażać i nie bulwersować, ani nie doszukiwać, że z suczką jest coś nie tak, tylko zaakceptować to jako naturalny aspekt psich zachowań, bez doszukiwania się niepotrzebnych podtekstów i prób przekładania tego na jakieś ludzkie "zboczenia" :diabloti:
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Pani wet miła, wyglądała na zorientowaną w temacie, nareszcie nikt nam nie proponował sterydów w żadnej postaci. Była zdziwiona, że wszyscy weterynarze z Dembele na czele z miejsca bez testów wykluczali alergię pokarmową, skoro od tego należało zacząć - i gdyby zaczęto, miałabym pewnie w tej chwili w portfelu minimum kilkaset złotych więcej... Za wszystko - badania, szampon, receptę, trochę innego szamponu i mazi odlane do pojemniczków do testowania zapłaciłam 219 złotych, z czego 120 kosztowały testy. Badanie było miłe i nieinwazyjne, ale dla potworka bardzo przykre, bo po półtora h w samochodzie musiał jeszcze prawie godzinę stać i mniej więcej się nie ruszać. Testy biorezonansem wyglądają mniej więcej tak, że do psa zbliża się druciane ustrojstwo z kółkiem na czubku, podłączone do urządzenia, a w międzyczasie do innej jego części przykłada potencjalne alergeny. Jeśli jest ok, kółko ładnie się kiwa, przy uczuleniu na dany produkt nagle staje jak wryte, co nie powiem robi wrażenie :evil_lol: Na ile testy się sprawdzą, czas pokaże ;) Na razie jedziemy na indyku i warzywach, a po niedzieli dojdzie Trovet RRD. -
[quote name='NNikka'] Nie rozumiem tez dlaczego nie można sprzedawać petów? (...) Nie wmawiaj ludziom czytającym forum, że tylko kretacze mogą sami utrzymać swoją hodowle bo to nieprawda.[/QUOTE] Miałam na myśli taką sytuację jak moja - trafił mi się pies, który wyrósł na psa nijak niehodowlanego. Nie na miejscu wydawało mi się wepchnięcie go w kolejne, trzecie już ręce, bo nie spełnia moich wystawowych ambicji. Utrzymać hodowlę z hodowli może masa ludzi, ale pokaż mi hodowców, którzy tylko i wyłącznie z hodowli utrzymują psy, siebie, dom, dzieci - i przy tym postępują w pełni etycznie. Ile ich jest w stosunku do reszty? Promil? Jakie są szanse, że przeciętna osoba zainteresowana rozpoczęciem hodowli znajdzie się w tej garstce? Ja nie mówię, że to się nigdy nie zdarza, ale pisanie, że niczym nadzwyczajnym jest prowadzenie hodowli jako jedynego źródła utrzymania rodziny, jak się nie pracuje, tylko zajmuje psami, jest dla mnie wprowadzaniem ludzi w błąd. Najpierw trzeba wydać, potem znowu wydać, po jakimś krótkim lub dłuuugim czasie zwraca się część kosztów, potem całość, potem jest jakiś przychód, a gdzie jeszcze do utrzymywania się z tego? Wielu ludzi zaczynających hodowlę nigdy nawet nie dojdzie do etapu samofinansowania się hodowli bez dokładania do niej, szczególnie przy rasach większych (droższych w utrzymaniu), a w sprzedaży tańszych niż yorki. No ale lepiej pisać, że to kokosowy interes, że można ogarniać psy i leżeć z nimi w domu do góry brzuchem, i się z tego utrzymać - niech rosną kolejne "hodowle" liczących na łatwy zysk ludzi, którzy albo się bardzo rozczarują, że wcale nie jest tak hop i poczują oszukani, albo zaczną kombinować...
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
W testach wyszła alergia pokarmowa na kurczaka, wołowinę, jaja, produkty mleczne (laktoza i białko mleka) i owoce cytrusowe. Na razie mamy tylko zmianę diety i środki łagodzące świąd (szampon i dwa mazidła do smarowania pyska w razie potrzeby) i szampon przeciwgrzybiczy do łap, bo Malassezia nieśmiało powraca na pazurach. Ten łysy placek na czole w połączeniu z przerzedzonym "spodem" jest właśnie wątpliwy i trochę wygląda na nużycę/grzyba, ale na razie nic z tym nie robiono, nie skrobano go po raz enty - mamy poczekać 3-4 tygodnie i zobaczyć czy i jaka będzie poprawa, i jak zachowa się to coś na czole, bo suma sumarum nie wiadomo czy to też nie alergia, a nawet jeśli nie, to czy nie cofnie się samoistnie kiedy skóra nie będzie już podrażniana przez alergeny z pokarmu. Btw okazało się, że RC Hypoallergenic też go uczula... Możemy jeść w zasadzie wszystkie hypoalergiczne Trovety, dwa rodzaje Hills'a, dwa RC (w tym Skin Support), Eukanubę Dermatosis, Orijena 6 Ryb i dwie Acany - Pacifica i Lamb&Apple. Pewnie będziemy to łączyć z niby barfem - indykiem, czasem wieprzowiną, warzywami i owocami. Na razie zamówiłam Troveta z królikiem. Wrażenia z przychodni bardzo miłe, nie mam zastrzeżeń ;) Trzymajcie kciuki :) -
[quote name='Balbina12']Także hodowcy chyba nie mają aż tak złego bytu skoro gdzieś czytałam,że na szczeniakach utrzymują sukę az do czasu zakończenia krycia owej suczki...[/QUOTE] Zależy jaka suczka ;) Bo suczka może ważyć 3 kg, a może ważyć 70, a cena szczeniaka podobna... NNikka, w jaki sposób moje wyrwanie z kontekstu przeinaczyło sens Twojej wypowiedzi? I co ma do rzeczy, że sdz wkroczyła do hodowczyni, która pracuje i było źle - wszędzie może być źle, zależy od ludzi, to oczywiste, i to dla mnie żaden argument za czy przeciw dodatkowym źródłom utrzymania przy prowadzeniu hodowli. To ja może powiem jak wyglądają moje zarobki początkującego hodowcy :evil_lol: Kupiłam szczeniaka, który zapowiadał się na psa wystawowego za kupę kasy. Psu przy zmianie zębów zepsuł się zgryz, więc z automatu do hodowli się nie nadaje. W międzyczasie miał problemy z wypadającym gruczołem 3 powieki, miał zabieg. Od roku ma problemy skórne, których do tej pory nie udało się zdiagnozować, tłukliśmy się po kilku weterynarzach, jeździliśmy kilkanaście razy ok. 100 km w jedną stronę do W-wy (a samochód na wodę nie jeździ); dziś jedziemy na testy alergiczne i inne badania (kilka stówek pęknie). Policzyłam, że moja inwestycja w "hodowlę" nie licząc nawet utrzymania psa (karma etc.), ani tym bardziej wystaw, bo nie jeździliśmy, tylko zakup szczeniaka i wet przekroczyła 10 tysięcy złotych. Do tego na utrzymaniu mam sukę staruszkę, która je weterynaryjną karmę 210 zł za worek; w grudniu w 3 dni wydałam na jej leczenie ponad 600 zł. Zakup kolejnego psa do hodowli, pewnie suczki i to już starszej (kilkumiesięcznej, dobrze się zapowiadającej i odpowiednio droższej z tego powodu) bo nie chcę znowu niespodzianki ze zgryzem, majaczy w dalekiej przyszłości, nie mówiąc o zrobieniu hodowlanki, miocie i pierwszym przychodzie. Jak mi ktoś wtedy powie, jak wezmę kasę za szczeniaki, że zarobiłam na psach kokosy, to popłaczę się ze śmiechu :D Bo prawda jest taka, że jak ktoś hoduje i robi wszystko jak należy, nie sprzedaje petów ani staruszków, i nie ma niesamowitego szczęścia to na pewno się z tego nie utrzyma - szczególnie przez pierwsze x lat, kiedy trudno mówić o jakimkolwiek przychodzie. W sumie mogłabym już zarabiać. Staruszkę-skarbonkę wepchnąć rodzinie, peta sprzedać póki był mały i kupić za to sukę, wyjeździć 3 wystawy i jazda. No ale... ;)
-
Miałam na myśli właśnie to, że do wychowania trzeba podejść poważnie, a nie odpuszczać w myśl tego, że to taki biedny piesek. Tudzież mieć to na uwadze wybierając metody ;)
-
[quote name='elaja']Gryzącego yorka czy innego małego "upiora" można olać , co najwyżej oskubie kostki, ale duży pies może poważnie pokiereszować nawet dorosłego.[/QUOTE] Też tak myślałam do czasu - mój nieżyjący już mix terriera 8 kg w poprzednim domu w sekundę rozpruł dziecku całą nogę, piękna wstęga szwów od kolana do samej kostki i blizny do tej pory, po niemal 10 latach... Mały niedopilnowany agresor zrobi dziecku dużo większą krzywdę niż dobrze dopilnowane duże agresywne zwierzę, więc byłabym ostrożna ze stwierdzeniem, że małego pieska można olać, bo kostkę tylko skubnie. Pilnować trzeba każdego; jeśli york porządnie złapie dziecko za twarz to szkody będą dużo większe niż jak owczarek użre w rękę.
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Jutro po południu jedziemy na testy. Mamy zabrać próbki domowej chemii, szczególnie płynów do podłóg i środków piorących, kurzu z odkurzacza i karmy. Zobaczymy co z tego wyjdzie... awaria, chodzi Ci o fotki samego psa, czy tych zmian? -
Ale jamnikowi uszu plastrem nie postawisz ;) Podobnie kundelkowi, którego uszy są za cięzkie, nie mają najmniejszych tendencji do stawania. Ja się wypowiadałam na temat sensowności klejenia uszu u kundelka ;)
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Dostałam od Justy namiary na wetkę, która od 16 lat robi testy alergiczne biorezonansem. U jej suni idealnie udało się określić alergeny pokarmowe i dobrać na tej podstawie dietę; teraz jak zaczyna się drapać, idą na kolejne testy, wychodzi alergen, eliminują, i ok. Na temat diagnozowania alergii biorezonansem ogólnie jest sporo negatywnych opinii, niemniej jednak cenowo wychodzi lepiej niż tradycyjne testy (też nie zawsze miarodajne), bo zestaw alergenów pokarmowych to ok. 50 zł; robią też inne. Jak się uda, to pojedziemy pojutrze. [url]http://wetlandia.pl/[/url] Wspomniany lekarz to Beata Milewska Ignacak, zajmuje się dermatologią; w tej lecznicy prowadzą też odczulanie I modlę się, żeby nam pomogli, bo na tradycyjne testy i ceny multivetu nie mam teraz kasy, o dalszym leczeniu nie mówiąc, a pies w tym stanie nie może czekać 2 miesięcy. -
[quote name='NNikka']I zupełnie niesłuszni Ci się nie podoba..[/QUOTE] A co, jeżeli "interes" nie pójdzie, a będą nieprzewidziane wydatki na przykład na leczenie psa, które nagle potrafią iść w tysiące złotych? A za nimi czeka czynsz, prąd, utrzymanie pozostałych psów i siebie, albo i swoich dzieci? Czasami jest problem utrzymać same psy ze sprzedaży szczeniąt (nie mówię tu o małych rasach które mało jedzą a osiągają zawrotne ceny), a co dopiero opierać na tym nie dość że utrzymanie zwierząt, to i całego gospodarstwa domowego. Ja rozumiem, że przykładowo mąż pracuje czy prowadzi firmę, żona nie pracuje, tylko hoduje psy i ma z tego dochód, i jak hodowla akurat dochodu nie przyniesie czy będą straty, to pani nie pójdzie z psami pod most. Ale jeżeli mamy osobę samotną czy co gorsza rodzinę, którzy utrzymują psy i siebie tylko z psów no to litości, to aż się prosi o katastrofę. Nie każda praca wymaga siedzenia 10 h poza domem. Są zawody, zajęcia, przy których można pracować w domu czy samemu regulować sobie godziny pracy.
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Poczytałam o AZS i się załamałam :( Jaki jest koszt zrobienia testów alergicznych, robił ktoś w W-wie lub okolicach i się orientuje? U nas będzie sens robić chyba tylko pokarmowe, i te na kurz, roztocza, bo jest zima, pyłków z traw i drzew zero, a pies ma potworny świąd :( -
[quote name='Robin_z_Lodzi']Szanowni Państwo, musicie wiedzieć że u psów rodowodowych nie występują wady wrodzone.[/QUOTE] Dawno się tak nie uśmiałam :cool1: Litości, jeszcze naprawdę ktoś w to uwierzy.
-
Jeżeli nie znacie przeszłości suczki, to należy zawsze zakładać, że słodka nie była. Jeśli jest z adopcji, to w młodym wieku na pewno nie zapewniono jej dość uwagi, nie pracowano z nią tyle ile trzeba, nie wykształcono prawidłowo więzi z człowiekiem, co może ale nie musi wiązać się z obecnymi problemami z przywołaniem. Pies z adopcji, ze schroniska zazwyczaj preferuje towarzystwo innych psów, nie przewodnika - co metodami pani Fennel można tylko pogorszyć. Zapomniany język psów to świetnie się czytająca powiastka z podobnej serii co książki typu "zrzuć 10 kg w tydzień" ;) Czytałam to dzieło dwa razy i jak na taką objętość bardzo mało w niej konkretów jak pracować z psem, za to mnóstwo o ignorowaniu i wytwarzaniu rzekomej pozycji lidera, która po pierwsze wykształca się sama, gdy z psem pracujemy, czemu Fennel poświęca bardzo mało miejsca, po drugie opiera się na bardzo przestarzałych i już obalonych teoriach jakoby pies miał psychikę wilka. Spotkałam już psy popsute metodą Amichien Bonding, które po jej stosowaniu zaczynały sprawiać problemy, nawet sikać w domu na skutek stresu spowodowanego w ich odczuciu odrzuceniem, przestawały reagować na opiekuna, widoczne było osłabienie więzi z nim. Zwykle mijało kiedy właściciel dawał sobie spokój z całą szopką. Książka w ogóle nakierowuje opiekuna psa na podążanie w złą stronę - podstawa porozumienia z psem to nagradzana współpraca, pokazywanie, że posłuszeństwo się opłaca, a my jesteśmy interesującym centrum wszechświata. W zamian mogę polecić Ci książki i bloga Zofii Mrzewińskiej, dzieła takich autorów jak Inki Sjosten, Karen Pryor, Pamela Dennison, z bardziej naukowych Stanley Coren - ich książki to kopalnie wiedzy na temat psychiki psa (a nie wilka, w stosunku do którego psychika psa jest już znacznie zmodyfikowana pod wieloma względami), ćwiczeń pomagających w opanowaniu psa i nawiązaniu z nim więzi, postępowania w milionach codziennych sytuacji. W porównaniu z nimi książki Jan Fennel to lanie wody, które owszem, wciąga czytelnika, szczególnie na początku robi wrażenie, za to po czasie i w porównaniu z innymi autorami dopiero dociera do człowieka, że ich zawartość merytoryczną można zmieścić w 15-stronicowej broszurce. I to nie tylko moje zdanie, ale 90% osób, które zajmują się głębiej pracą z psami. Na szczęście można za niezłą cenę opchnąć na allegro, co ja ze swoją zrobiłam ;)
-
[quote name='zubeer'] Kupiłem książkę-''Zapomniany język psów'',pochłonęła mnie bez reszty. [/QUOTE] Gorszej lektury chyba wybrać nie można, szczególnie biorąc psa po przejściach.
-
[quote name='LALUNA'] No troche tutaj przesadzasz. Moze spytajmy sie kto tutaj wychodzi z gazem lub zapasowa kolczatka aby odganiac psy? Mysle ze takie przypadki są sporadyczne. Jezeli ktoś zaopatrza sie w gaz to dlatego ze miał juz jakies złe doswiadczenia. Na kilkaset znanych psiarzy tylko jedna osoba taki gaz sobie kupiła.[/QUOTE] To ja jestem sporadyczna i paranoiczna, bo wychodzę z dwoma (!) gazami i kolczatą w kieszeni :evil_lol: Kilka razy miałam sytuację, kiedy bałam się o życie swojego psa przy ataku ogromnego zwierzaka, raz osaczyły mnie w polu dość daleko od zabudowań dwa zdziczałe psy (niezapomniane wrażenia) i gdybym była sama, a nie z kumplem, to pewnie już bym nie miała psa. Gaz noszę od kilku lat i odpukać jeszcze nie musiałam go użyć; kolców używałam kilkanaście razy i nie do walenia po łbie podchodzących miłych piesków, tylko do rzucenia pod nogi (nie w psa!) zwierzakowi, który zbliżał się w wątpliwych zamiarach. Jak dotąd manewry odstraszające wystarczają, a raz miałam dużo szczęścia, bo kaukaz który wybiegł ze składu złomu rzucił się za małym kundelkiem, który ciągnął się za nami na spacerze, a nie na mojego psa. Może to coś na zasadzie "parasol noś i przy pogodzie, wtedy nie będzie padać". [quote name='Paulix']Jeżeli z psem się da walczyć, to się walczy, ale jeżeli się nie da, to lepiej w tą stronę. Ostatecznie za psem można pobiec i wtedy masz przewagę, bo stoisz z boku i nie jesteś atakowana.[/QUOTE] Powodzenia. Uciekający w panice goniony pies w 2-3 sekundy znajduje się na krawędzi horyzontu. Nawet na rowerze byś tam nie dojechała, zanim Twojemu stanie się krzywda. Zawsze można się bronić, o ile ma się czym (dlatego ja nie chodzę z pustymi kieszeniami), gorzej jeśli atakuje więcej niż jeden pies, ale wtedy tym bardziej wypuszczenie naszego to poroniony pomysł. Jeśli chodzi o straszenie, to w momencie kiedy drugi pies już siedzi na twoim jest za późno na mowę ciała; tego się używa kiedy pies się dopiero zbliża, wtedy są duze szanse zniechęcenia go do ataku, ale litości, nie szturchaniem, chyba że ktoś chce nie mieć palców...
-
[quote name='NightQueen']Co oznacza że jeśli pies raz,a porządnie zrozumie komendę - nie jedz z ziemi, nie będzie tego robił.[/QUOTE] Nauczyłaś tego psa kiedykolwiek, szczególnie psa łakomego, a nie niejadka, i przetestowałaś w ekstremalnej sytuacji? Bo to zdanie tchnie bardzo nierealistycznym optymizmem ;) Z wypowiedzi ludzi, którzy zajmują się właśnie takim szkoleniem wiem, że jest to bardzo trudne zadanie (pomijając wspomniane psy niejadki w ogóle), bo wymaga od psa niemal takiego samozaparcia jak olanie suki z cieczką, jeśli nie większego, i ogromna większość psów nawet po zauczeniu, że pyszności z ziemi kiedy pan nie patrzy nie jemy, wymaga powtarzania nauki regularnie co kilka tygodni, bo instynkt samozachowawczy i pokusa po czasie (zwykle krótkim) wypiera wyuczane przez człowieka wybitnie nienaturalne zachowanie grożące niemal wyginięciem gatunku, gdyby się utrwaliło ;). Z punktu widzenia natury i wszystkich psich instynktów, głównie najsilniejszego - samozachowawczego jedzenie = przeżycie. Masa ludzi w Polsce z pewnością próbowała nauczyć tego psa - gdyby to było takie łatwe jak Ci się wydaje, pewnie z 20% porzucanych psów umierałoby z własnej woli z głodu :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Paulix']jednak pasienie owiec wymaga jakiejś współpracy z człowiekiem.[/QUOTE] Zaganianie i pilnowanie owiec to dwie różne bajki i różne psy do tego celu. Ja bym tam widziała tylko psa schroniskowego, przyzwyczajonego do takich warunków; można patrzeć na psy w typie podhalanów, kaukazów, bo one są do takiej pracy stworzone. Tak jak już pisano dobry hodowca nie wyda psa w takie warunki, a dla schroniskowca który ma perspektywę samotności w kojcu do końca życia będzie to raj.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Nużyca incognito to moje osobiste określenie na nużycę, która jest, mimo że nie wyszła w zeskrobinie. Tylko nie wiem, czy to w ogóle możliwe. U nas w zasadzie ani maści ze sterydem, ani raz czy dwa podany zastrzyk ze sterydem za bardzo na ten świąd nie pomógł. Czy to może wskazywać, że to wszystko nie ma nic wspólnego z alergią? Od biedy mogłabym zwalać świąd na podłoże psychologiczne, bo pies ma charakter iście staffikowo-terrierowy, ale chyba na tle psychicznym nie przerzedza mu się sierść...? -
Do warunków teoretycznie pasuje podhalan, ale jak oni zamierzają ustrzec się od kolejnego miotu biorąc drugiego psa...?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: