-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='doglove']Martens ma rację, suczka próbuje dominować...[/QUOTE] A jakim cudem udało Ci się to stwierdzić na podstawie tak krótkiego opisu od olka12? :hmmmm:
-
[quote name='Satin']Ja poszukuję pieska Ratlerka, tzw. sarenkę na trzęsących się łapkach. Takiego bardzo bardzo karłowatego.[/QUOTE] A masz dużo pieniędzy na leczenie wad i chorób psa, które wiążą się z nadmierną miniaturyzacją? Jak chcesz małe zwierzątko, to polecam chomika, a nie genetycznie okaleczonego psa. I pinczer miniaturowy, pinczer karłowaty, potocznie ratlerek, "sarenka" to jedna i ta sama rasa i nie ma nic wspólnego ze skarłowaciałymi, trzęsącymi się produktami pseudohodowli, o jakie Ci zapewne chodzi.
-
[quote name='evel']Macie psa na łańcuchu? W XXI wieku? :roll: No i jak zostawiacie bramę otwartą to gratuluję serdecznie. Bo to znaczy, że można se wchodzić, skoro otwarte, przynajmniej w oczach psa :razz: Po to jest brama, furtka, aby zamykać, no litości...[/QUOTE] Dokładnie - bez przesady... Nie oczekujmy, że jak zostawiamy bramę na oścież i coś znika to wina złego świata, a nie nasza :razz:
-
Jak zmieniło się Wasze życie po pojawieniu się w domu zwierzaka?
Martens replied to zlota_wilga's topic in Wszystko o psach
Fajny wątek ;) Moim pierwszym zwierzakiem był żółw stepowy, ale było to tak dawno temu, że szczerze mówiąc nie pamiętam co się zmieniło szczególnego. Za to pierwszy pies pojawił się u mnie ponad 11 lat temu i wtedy zmieniło się wiele. Przede wszystkim zyskałam lojalnego przyjaciela i towarzysza w mojej nieciekawej sytuacji w rodzinie (rozwód), przestałam czuć się tak często samotna, miałam zawsze towarzysza spacerów i powiernika sekretów ;) Nie powiem, że nie bywało ciężko, szczególnie jeśli chodziło o kasę na jego utrzymanie i brak pomocy ze strony rodziców; przez pierwsze 4 lata posiadania psa nigdzie nie wyjechałam - ani na wakacje, ani na szkolną wycieczkę; kieszonkowego nie mogłam wydawać na gazety, kosmetyki, ciuchy jak moje rówieśnice, tylko na karmę, szczepienia... Ale nigdy nawet przez moment tego nie żałowałam, bo posiadanie wymarzonego od lat psa było warte znacznie więcej wyrzeczeń niż błyszczyki, obóz czy bravo girl ;) Myślę, że to wszystko wyszło mi na dobre, bo nauczyłam się być odpowiedzialna za drugą istotę, obowiązkowa, punktualna, doceniłam wiele rzeczy, o które musiałam bardzo się starać, a które dla innych były codziennością. Z czasem kiedy dorosłam, odkryłam że ja właściwie całe życie planuję pod psy, począwszy od miejsc i terminów wyjazdów, to gdzie zamieszkałam, na co wydaję pieniądze, jakie kupuję ubrania (żeby kłaki było łatwo strzepać) czy płytki na podłogę :lol: No i na pewno pod tym kątem też wybierałam facetów, bo nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto brzydzi się albo nie lubi zwierząt, albo nie jest tolerancyjny wobec wszystkiego co robię i ile kasy na swoje psy wydaję :) -
No nie wiem, ja od x lat wyjmuję palcami albo zwykłą pęsetą. Jak ktoś nie umie, wystarczy poprosić weterynarza, żeby pokazał jak to dokładnie zrobić. To bardzo łatwe.
-
[quote name='papillonek']Ajć chyba słowo hierarchia też jest wam obce ,a wiecie ,że to zwierzęta stadne ,nie?[/QUOTE] Większość z tu obecnych poznała teorię dominacji już lata temu, była nią oczarowana, potem z niepokojem zaczęła odkrywać, że teoria owa ma dość sporo luk i nijak nie sprawdza się w życiu codziennym, aż wreszcie z ulgą doczekała się odkryć w dziedzinie behawiorystyki, które dowodzą, że robienie z psów istot zhierarchizowanych jak wilki, czy tym bardziej ustalających taką hierarchię jeszcze z człowiekiem nijak ma się do rzeczywistości ;) O dominacji wobec człowieka możemy pogadać, kiedy 2-letni samiec rottweilera próbuje ignorować polecenia, które zna czy wymuszać coś warczeniem na właścicielu, a nie przy każdym jednym psie, który śpi w łóżku. bo pan to lubi czy przechodzi pierwszy przez drzwi, bo tak jest wygodnie. Zresztą teoria drzwi najbardziej mnie zadziwia; skąd to się u licha wzięło?! Przecież w lesie nie ma drzwi, żadne zwierzęta stadne w naturze nie przechodzą przez drzwi, więc o co chodzi? :lol:
-
[quote name='papillonek']A ja słyszałam,że pies może spac na łóżku tylko wtedy kiedy na ,,prośbę" właściciela z niego schodzi...To też mit?[/QUOTE] No to akurat nie ;) To taka podstawa dobrego wychowania :)
-
Boziu, dopiero przyjrzałam się dokładnie avatarkowi :evil_lol: Chyba ślepnę :evil_lol: Pies w ten sposób daje Ci do zrozumienia, że bieganie po ogrodzie i szczekanie sobie nie jest dla niego tak fajną rozrywką, jak wydaje się Tobie. Tak robią psy, które mają słaby kontakt z opiekunem - niestety chyba większość w Polsce. Pies nastawiony na przewodnika, dobrze ułożony, zachowuje się właśnie jak Twój, nie widzi sensu w samotnym pałętaniu się po ogrodzie. Skoro Ty nie możesz wyjść z nim, on i tak woli Twoje towarzystwo, w ogrodzie się nudzi. W pewien sposób to dobrze świadczy o Waszych relacjach. Porób z nim coś więcej na tych spacerach, poucz go czegoś, spróbuj nakręcić na piłkę - jak zmęczysz go psychicznie, zmusisz do myślenia, może będzie mniej upierdliwy ;) A skoro on nie czerpie przyjemności z siedzenia samemu w ogrodzie, to może po prostu to zaakceptuj i nie zmuszaj, żeby siedział tam sam dłużej niż potrzebuje na załatwienie się.
-
Ile czasu w ciągu dnia poświęcasz psu na spacery, zabawę, szkolenie? Labrador to pies pracujący, od wieków uczony ścisłej współpracy z człowiekiem, do tego bardzo towarzyska rasa, źle znosząca samotność. Wypuścić do ogrodu to go można - żeby zrobił kupę. On potrzebuje towarzystwa, ruchu, zajęcia w obecności człowieka. Psy nie są "wredne" - Twój pies po prostu dopomina się o to, co mu się z racji rasy i jej predyspozycji psychicznych należy.
-
U mnie na zżeranie pomógł jak ręką odjął barf - teraz musiałam przejść na karmę dla wątrobowców, i po 2 tygodniach pies już tylko patrzy na spacerze co by zeżreć... Też muszę chyba zacząć robić jakieś śmierdzące smakołyki :roll:
-
A gdzie kończą się normalne reakcje? U psów uprzedzanie spodziewanego ataku jest jak najbardziej normalne przy agresji lękowej wobec innych psów przykładowo. Tu działa ten sam mechanizm, więc czemu niby to jest nienormalne? Psu dokuczano, zabierano mu jego rzeczy, drażniono się z nim - pies spodziewa się w tej chwili tego samego, kiedy ktoś siada w jego pobliżu, kiedy ma gryzak. Pies nie wie, czy ten ktoś tylko siada, czy siada, żeby zabrać się do dokuczania mu. Atakując, uprzedza atak którego spodziewa się ze strony człowieka. Czego nauczy go wtedy złapanie za chabety i zabranie zabawki? Że miał rację spodziewając się agresji ze strony człowieka. Pomijając nieliczne mimozy niemal każdy pies następnym razem zareaguje jeszcze agresywniej. Pies już dawał jasne sygnały, że sobie nie życzy takich rzeczy - te sygnały były ignorowane, dlatego pies jest w tej chwili znerwicowany na tyle, że przeniósł skojarzenia na inne osoby i nasila agresywne zachowania. Zachowywanie się agresywnie wobec niego na pewno nie pomoże mu wrócić do równowagi. Zabieranie psu jego rzeczy nie jest żadną obroną, tylko właśnie atakiem. To pies tu się broni, i to na zapas, nauczony wcześniejszymi doświadczeniami. Nienormalne to by było, gdyby podszedł do siedzącej osoby, położył obok gryzak, i zaatakował. I cały czas pamiętajmy, że mówimy o zachowaniu kierowanym podstawowym instynktem samozachowawczym, bardzo głęboko zakorzenionym u każdego drapieżnika. W naturze pozwolenie na odebranie sobie łupu = głód, osłabienie, śmierć. Na dobrą sprawę więc nienormalne jest, gdy pies NIE broni jedzenia czy zabawek ;) Zwierzęta mają zresztą coś w rodzaju osobistej przestrzeni, której naruszanie jest dyskomfortem - przede wszystkim w momencie kiedy jedzą. W psim kodeksie już siadanie tuż obok jedzącego psa jest więc rzuceniem wyzwania. U domowych psów te zachowania są nieco wyciszone, ale nadal są. I jak widac łatwo można wydobyć je na wierzch drażniąc psa...
-
A od kiedy to wchodzenie w niepotrzebną konfrontację fizyczną z psem jest obroną konieczną? Cały czas pisałaś, że pies jest mały, więc krzywdy nie będzie, więc skąd się nagle wzięła ta obrona konieczna? Nauczyć to tu trzeba nie psa, tylko braciszka - żeby psa nie psuł, bo z psem to tu akurat nie dzieje się nic nienormalnego, czego nie należałoby się spodziewać w takiej sytuacji. I nadal nie mogę się doczekać odpowiedzi - co to zabranie gryzaka miałoby pomóc w oduczaniu psa warczenia, skoro przecież ten pies zaczął atakować właśnie dlatego, że mu tego gryzaka zabierano? Jaki sens mają w ogóle metody pozytywne, skoro walisz w gruzy owoce swojej długiej pracy jedną sytuacją kiedy psu gryzak zabierzesz? Przecież w metodzie pozytywnej chodzi o to, żeby nauczyć psa, że nasza obecność nie wiąże się utratą zabawki/jedzenia, ze nikt mu tego nie zabiera a jak już to w zamian są pyszności - jak to w ogóle ma współgrać z zabraniem psu gryzaka, bo fika? To dokładnie taki sam sens, jakbyś mozolnie przyzwyczajała psa do huku i w połowie pracy nagle walnęła metr od niego petardą, bo się wystraszył przy odwrażliwianiu, zachował "nienormalnie" i trzeba mu pokazać kto tu rządzi.. Jeśli pies jest w takim stanie, że rzuca się z zębami jak ktoś przechodzi 3 metry dalej, to trzeba na początek pochować gryzaki i pracować z nimi tylko pod kontrolą, a nie siłować się z psem i pokazywać kto tu rządzi! Na tym właśnie polega używanie w pracy z psem, rozumu, a nie siły. Skoro olka12 pisze, że ma 8-letniego brata, nie ma wpływu na sytuację, pisze jak pisze, i jeszcze dla ułatwienia ma 12 w nicku, to chyba idzie się domyślić, ze nie ma 18 czy 20 lat...
-
[quote name='Gosierra']Dziś Wer chce go leczyć, ma go dopiero 3 dni, ale wcześniej czy później będzie zmęczona tą sytuacją. Wiem co piszę, bo sama z moimi psami przeszłam co nieco (starszymi). Chciałabym żeby wiedziała co czyni skoro prosi o radę. Niech pomyśli i sama podejmie co z tym zrobi. Z mojej strony chciałabym aby zastanowiła się nad tym, jakie są konsekwencje trzymania chorego psa, chorego od początku. Ma jeszcze alternatywę, może oddać, może zatrzymać. Jeśli zatrzyma- co przecierpi to jej, a nie wiadomo jak się to skończy; jeśli odda nauczona już doświadczeniem z pewnością kupi sobie psa z rodowodem. Choć i rodowód nie jest tu wyrocznią że pies będzie zawsze zdrowy. Tak, dla psa będzie lepiej u Wer, to pewne, tylko jest to wzięcie na siebie ogromnej odpowiedzialności już na starcie.[/QUOTE] No niestety tak to bywa, jak się bierze psa z byle jakiego źródła. Dobry hodowca nie sprzedałby nikomu psa z achalazją, jeszcze trzymając gębę na kłódkę. Ja nie widzę powodu, żeby za bezmyślność hodowcy i niestety i wer przy wyborze źródła zakupu psa miał ucierpieć tenże pies. Może jak się ktoś poopiekuje chorym psem przez x lat, następnym razem nie będzie kupowałam zwierzaka po pseudohodowcach-oszustach.
-
[quote name='Paulix']Martens, nie wyłapuj kawałków, bo ja wcześniej pisałam, żeby pracowała z psem na wymianę, a ten komentarz był do ugryzienia.[/QUOTE] A co za różnica co pisałaś wcześniej? Co z tego, że dziewczyna pracowałaby z psem na wymianę, skoro zastosowałaby do tego drugą Twoją radosną radę z pewnie mało miłym skutkiem? Ty naprawdę uważasz, że to co napisałaś jest w porządku? Żeby dziecko zabierało psu gryzaki, kiedy zostanie ugryzione, "bo pies przekroczył granicę"?! Po Twoich wcześniejszych postach na forum nie posądziłabym Cię o taką bezmyślność :roll:
-
Mam Ci zacytować, jak kazałaś dziecku założyć skórzane rękawice, złapać psa za obrożę i zabrać gryzak? A co jakby nie wykombinowało tak, żeby go nie ugryzł? Rączka może do szycia, a pies pewnie z domu won. O tym pomyślałaś? To że pies przekracza jakąś tam Twoją granicę, nie znaczy że masz prawo stosować i doradzać metody, które najpewniej tylko pogorszą sytuację i jeszcze narażają kogoś na pogryzienie.
-
[quote name='Paulix']Ale w momencie kiedy pies mnie ugryzie, czyli przekroczy barierę dawania sygnałów ostrzegawczych (oczywiście nie mówię tutaj o sytuacji kiedy ktoś robi dokładnie to samo co brat w tym temacie) ja bym gryzak mojemu psu zabrała, z racji gdyż w mojej ocenie jest to zachowanie niedopuszczalne i zostawienie gryzaka jak dla mnie jest nagrodą, bo pies swój cel osiągnął. Rękawice były przenośnią, ale pies duży nie jest i można sobie na to pozwolić.[/QUOTE] Jaja sobie robisz? Ty byś swojemu psu zabrała, to sobie zabieraj, ale nie pisz takich rzeczy na wątku który zakłada dziecko w sprawie psa z problemem agresji wobec drugiego dziecka. Uważasz, że mops jest taki mały, że nie da rady ugryźć 8-latka?! Nawet nie w momencie zabierania tego gryzaka, tylko później, kiedy i tak już nielubiany dzieciak nawet niechcący się zbliży? I zabrałaś kiedyś gryzak psu, który cię ugryzł, że jesteś taka przekonana, że to poprawi sytuację, a nie pogorszy?
-
Przede wszystkim nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby pies mnie ugryzł kiedy biorę zabawkę. Od pierwszych problemów do pogryzienia jest bardzo długa droga, kiedy można spokojnie zaradzić temu bez używania przemocy. Jeśli doprowadziłabym do aż takiej sytuacji, tak, zostawiłabym gryzak, bo moment kiedy pies już nad czymś stoi i warczy to nie pora na przepychanki. Do czego niby ma doprowadzić zabranie gryzaka? Do tego, że pies zacznie sam go oddawać, przestanie warczeć? Nie - do tego, że pies przy następnej takiej sytuacji zareaguje jeszcze agresywniej, bo już wie, że idziesz po to, żeby zabrać mu zdobycz, ma jeszcze bardziej negatywne skojarzenia z sytuacją. I się nakręca. Owszem, to co proponujesz czasami działa, tylko że rozwiazania siłowe maskują jedynie problem pilnowania i lubią działać tylko na właściciela - pomyśl za to co ten pies zrobi później, gdy do tej jego zabawki/żarcia zbliży się później dziecko czy obca osoba do której pies nie ma takiego respektu? Pewnie już nawet nie będzie marnował czasu na warczenie. I Ty proponujesz takie rozwiązanie dziecku. Gratuluję odpowiedzialności. Kiedy doradza się komuś przez internet, szczególnie w kwestii żywych stworzeń, a jeszcze szczególniej gdy jest to problem agresji, trzeba najpierw trochę pomyśleć, bo dzięki Twojej genialnej radzie ktoś może zostać pogryziony. To co proponujesz jest łatwe, kiedy masz do czynienia z psem mniejszym i słabszym. A Ty, zostawisz gryzak rottweilerowi, kiedy Cię ugryzie? :diabloti:
-
Uświadom rodziców, że każdy pies jest drapieżnikiem, który ma 42 zęby. Mops nie jest maskotką. Miałam kundelka 8 kg, który w poprzednim domu pogryzł dziecko tak, że miało szytą ranę od kolana do kostki i po 10 latach ma blizny. KAŻDY pies może zrobić krzywdę, jeśli jest zawzięcie drażniony. Może po prostu pokaż mamie tego posta... [quote name='Dogue']Nie, to metoda znanej treserki psów :smile: [/QUOTE] No to ładna treserka, która odwrażliwianie na dotyk zaczyna od... kładzenia ręki na karku :razz: A Ty jeszcze mądrzejsza, żeby polecać taką metodę dziecku do pracy z agresywnym psem :roll:
-
Gosierra, a spójrz z perspektywy psa. wer się do niego przywiązała, chce go leczyć. Myślisz,ze ta "chodofczyni" od siedmiu boleści zapewni mu taką opiekę? Mając jeszcze drugiego psa z takim problemem? Nie zdziwiłabym się, gdyby go po prostu uśpiła. Pewnie, że dla wer lepiej psa oddać, ale gdzie on będzie miał większe szanse na normalne życie niż u niej? Jeśli chce go zostawić i leczyć, to wspaniale - powinna po prostu pociągnąć osobę która sprzedała jej takiego psa do poniesienia przynajmniej części kosztów.
-
Kolejny przykład jak może się skończyć kupowanie psa bez papierów - kupa kasy w błoto i płacz. Co szczędziliście na rodowodzie, wydacie na weterynarzy, i to przypuszczam że o wiele, wiele więcej. W ogóle co to za "hodowca" który rozmnaża psy bez dokumentów, i który w życiu o takiej chorobie nie słyszał :roll: I ładna mi uczciwość; achalazja nie rozwija się w 3 dni; niemal na pewno rozmnażaczka była świadoma, że z psem jest coś nie tak, a mimo to jak rozumiem sprzedała Ci go bez żadnego uprzedzenia, że ma problemy z jedzeniem... Próbuj jaki pokarm pies łatwiej przyjmuje, bo niektóre psy z achalazją łatwiej przyjmują pokarm półpłynny, a niektóre właśnie stały, suchy.
-
[quote name='wer']Od 3 dni mam maleńkiego 2msc.szczeniaczka,cały czas wymiotuje to co zje.Karmię na stojąco ,noszę na rękach,nic nie pomaga.Strasznie jej bulgocze w gardle , idę jutro do lekarza ktory kazał obserwować suczkę,poza tym jest bardzo wesola i żywa,błagam pomóżcie jeśli to okaże się achalazją,to czy mam ją oddać,czy jednak leczyć,pomocy!!!:placz:[/QUOTE] Oddać w sensie hodowcy? To już Twoja decyzja; achalazja to nie wyrok, może z wiekiem bardzo się poprawić. Dla mnie to trochę nie w porządku pozbywać się psa, bo jest chory. To nie taki towar jak buty czy ciuch, tylko żywe czujące stworzenie; choroby i związane w tym niewygody są wpisane w posiadanie psa; mam sukę staruszkę, od kilku lat chorą przewlekle na tarczyce, a teraz i na wątrobę i rasowca który od początku niemal ma problemy skórne i w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby któregoś oddać. Co w ogóle na to wszystko hodowca? Jeśli pies jest w takim stanie będąc u Ciebie 3 dni i to faktycznie achalazja, to hodowca musiał coś zauważyć. A może gwałtownie zmieniłaś mu karmę?
-
[quote name='mam psa'] Jesli chodzi o karmy Acana i Orijen to moim zdaniem mają zbyt dużo białka co niestety ma wpływ na nerki psa, chociaż same ich sładniki sa ok. Wejdź sobie na ich zakładke i poczytaj opinie.[/QUOTE] Gdyby to białko tak źle wpływało na nerki, to moja suka staruszka po kilku latach na barfie (mięso, kości, jaja, produkty mleczne, czasem warzywa) miałaby nerki w kawałkach - a ma wyniki jak młody pies ;) To ile pies potrzebuje białka to też nieco kwestia rasowa, oczywiste, że chart potrzebuje go więcej niż owczarek. Ja jeszcze jako dziecko też karmiłam psa Pedigree, bo było najdroższe w sklepie, to i byłam przekonana, że dobre ;)
-
Jeśli mama jest tak przeciwna suchym karmom to dawajcie mu po prostu mięso (nie tłuste) z warzywami (żadnych kasz, ryżu, klusek, makaronu) plus witaminy i odrobina oliwy. Mama nie będzie cierpiała, że pies je suche bobki (w czym zresztą ma trochę racji), psu będzie przyjemniej, i zdrowo schudnie.
-
Wy po prostu najpierw porządnie wychowajcie dzieciaka i wtłoczcie mu do głowy, że pies to nie maskotka - potem czepiajcie się, że z psem jest coś nie tak :roll: Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, ze można doprowadzić do takiego stanu mopsa, byłabym sceptyczna, ale widzę że z najłatwiejszego, najłagodniejszego psa można zrobić agresora...
-
[quote name='Paulix']To jest mały pies, w pierwszym poście napisałaś: Weź skórzane rękawice w takim wypadku, złap psa za obrożę, i pewnie zabierz gryzak, inaczej cały czas uczysz go, że warczenie jest najlepszą metodą.[/QUOTE] Brawo... :roll: Zgadzam się z puli. W tym dziale chyba jeszcze długo powinnaś zostać tylko uważnym czytelnikiem :roll: Wszystkie Twoje rady to wspaniałe metody na nasilenie agresji i doprowadzenie do pogryzienia.