-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
No to czego ty tutaj od ludzi oczekujesz?! Że pomogą ci przez internet rozszczuć bojaźliwego psa? Że pochwalą, że tatuś chce psa zatłuc za własny brak wiedzy i umiejętności? Raz szczucie tej suki to będzie zwykłe znęcanie się, dwa jeśli będziecie na siłę próbować, to zwierzak stanie zwyczajnie niebezpieczny, bo pies o lękliwym charakterze i tak nie będzie dobrym stróżem, a może zacząć gryźć w zwykłych sytuacjach osoby, których się po prostu wystraszy, z właścicielami włącznie. Jak chcieliście psa stróża, to trzeba było kupić psa odpowiedniej rasy (do biegania po posesji i pilnowania są dużo odpowiedniejsze rasy niż typowo rodzinna, stworzona do pracy z człowiekiem suczka owczarka niemieckiego) i od początku układać go w tym kierunku. I myślisz, że jak podałaś swoje nazwisko, trudno będzie namierzyć hodowcę kur o takim samym? Pomijając adres IP komputera i podobne historie? :roll:
-
To niech założy alarm. Wyjdzie taniej, skuteczniej i mniej nerwów, i żaden pies nie ucierpi, bo to żywe zwierzę i przyjaciel, a nie maszynka do szczekania. Co robić, to już Vectra napisała.
-
[quote name='Paulix']Ale i od beagla sporo większa ;)[/QUOTE] No nie powiedziałabym ;) Miałaś okazję podziwiać rodowodową amstaffkę na żywo? Ja tak - dla większości znajomych był szok, że ona taka mała - bo owszem, mała, w porównaniu z przerośniętymi "amstaffami" z pseudohodowli. Ty masz wizję psa rodzinnego - rozrabiaki czuba, typu staffik, labrador. Pan chyba wolałby spokojnego zwierza co połazi z nim na spacerze, poleci za kijkiem, a w domu uwali się w kącie i będzie spokój. To za bardzo nie pasuje do żadnej typowo pracującej rasy.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Paulix']Ja mam zawsze taką wizję, że jak jest pies rodzinny, to zawsze taki staffik dużo radości wnosi i swoją "cielako-pobudliwością" angażuje całą rodzinę :D Amstaff też dobry pomysł, ale nie będzie za duży?[/QUOTE] Albo do szału doprowadza ;) Suczka amstaffa to nie jest wielki zwierz - dużo mniejsza od ONka na przykład.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ale pan chce coś, co w domu nie będzie świrować - a staffik to taki wszędobylski critters nie do zajechania i jeśli ktoś tego naprawdę nie lubi, to może doprowadzić do pasji ;) Jak już upieramy się przy ttb to dużo odpowiedniejsza byłaby suczka amstaffa - myślałam, że asty są żywiołowe; stwierdziłam ostatnio że ast przy staffiku to takie stateczne cielę :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Paulix']A Staffik? Terrier co prawda, ale rodzinny, wesoły, łatwy w prowadzeniu.[/QUOTE] Depczący radośnie w łóżku swoimi kilkunastoma kilogramami mięśni po naszym żołądku, delikatny jak słoń w składzie porcelany, w przypływie radości wskakujący w sekundę na szafkę z telewizorem - to zdecydowanie nie ten typ, co przychodzi do domu po spacerze i do następnego leży w kącie i wiernie patrzy ;) Beagle miłe stworzenie i niby pasuje, ale w kwestii pójścia za ewentualnym tropem katastrofa - część niestety musi spędzać życie na lince, bo jak u większości gończych instynkt bierze górę. Terrier, wszelka miniaturka przy dwulatku - nie bardzo.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jeśli na owych łąkowych terenach jest jakaś zwierzyna, a Państwo nie mają zacięcia do szkolenia psów, to z terrierami, chartami czy wszelkimi "myśliwcami" może być problem.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ładny kundelek ;)
-
A ja mam wrażenie, że po prostu komuś się nudzi w ferie... :roll:
-
Jeśli finansowo podołacie, to może coś z dużych, łagodniejszych molosów? Leonberger, nowofundland czy może wolicie coś z bardziej gładką sierścią?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ale szkoleniowiec może przynajmniej ocenić, czy pies rokuje nadzieje w innych rękach. Jeśli agresja ma tło neurologiczne to można z super skutkiem działać lekami przeciwpadaczkowymi - ale nie zawsze to działa, więc w domu z dzieckiem to też kwestia dyskusyjna. Jeśli właściciele będą chcieli podjąć się pracy i będzie ona w ogóle możliwa - to też będzie do zrobienia. Na zapewnienie dziecku bezpieczeństwa też jest trochę sposobów - osobne pomieszczenie, kaganiec, klatka... Tylko to też trzeba chcieć.
-
No to fuks, trafiłaś na karmę, która akurat jest na stanie ;) Schodki zaczynają się dopiero, kiedy czegoś nie ma...
-
Tylko znalezienie odpowiedniego domu takiemu psu potrwa (o ile w ogóle się uda) - a właściciele jak wynikało z pierwszego posta, chcieli się pozbyć go natychmiast. A tułaczka po schroniskach i/lub domach w których układanie go nie wypali, może go uczynić psem naprawdę nie do naprawienia, tak jak było z Quatro, i jeśli pies nie może zaczekać tam gdzie jest na nowy dom czy dotychczasowi właściciele nie chcą z nim popracować, to moim zdaniem lepsza igła. Tylko uśpienie bez konsultacji z fachowcem (wreszcie) uważam za cholernie nie fair wobec tego psa, biorąc pod uwagę obowiązki właścicieli i to, że do tej pory nikt się do takiej konsultacji nie pokwapił, kiedy był na to czas i dziecko było całe.
-
Zadzwoniła konsultantka - sami nie wiedzą, co mi wysłali :lol: i mam zobaczyć jutro u kuriera i ewentualnie odesłać... Masakra :lol:
-
Najpierw przesz dłuższy czas klatka powinna być dostępna jako legowisko - nigdy nie zamykane, i miejsce karmienia. Dopiero po ok. 2 tygodniach można zamykać w niej psa na czas jedzenia, potem gdy jest zmęczony i senny (i wypuszczać od razu gdy chce wyjść, zanim się zestresuje) i dopiero wtedy, po porządnym wybieganiu, można psa zamknąć pod swoją nieobecność, początkowo krótką. Nie warto iść na skróty, bo jeśli pies nabędzie urazu i złych skojarzeń do klatki, to nie dość że zamykanie pogorszy jego stan i problemy z nim, to użycie klatki w przyszłości jako pomocy szkoleniowej już będzie praktycznie niemożliwe.
-
[quote name='marta23t'] jeśli fachowiec określi psa jako agresywnego to smutne to co napiszę ale uśpienie będzie dla niego lepsze niż dożywotni schron, zmiana domów i jakaś tragedia która może się wydarzyć. tyle że jeśli decyzja ma być taka nieodwracalna i ostateczna uważam , że powinno to być tylko i wyłącznie po konsultacji z fachowcem..[/QUOTE] I ja się z tym zgadzam. Tylko od soboty właścicielka psa się nie odzywa, a my "dzielimy skórę na niedźwiedziu". Obstawiam, że odpowiedzi nie pasują - bo gdzież by to pracować z agresywnym psem, dziecko przecież jest, a uśpić szkoda ;)
-
My tu gadu gadu, a może pies już dawno nie żyje. Albo gorzej, na uśpienie nie starczyło pańciostwu odwagi, i biedak siedzi teraz przerażony i samotny w schroniskowym kojcu, i czeka na pasmo nieszczęść i strachu przed śmiercią :roll:
-
Jeśli się nie wykrzesze chęć pracy - to moim zdaniem pozostaje igła. Ale nie będzie to w porządku, jeśli pies przedtem nie otrzyma wreszcie jednej uczciwej szansy. Pies to nie tygrys, odizolować go od dziecka czy wsadzić w kaganiec fizjologiczny do czasu konsultacji przecież można - tylko trzeba chcieć. A że pies był od początku problemowy, lękliwy, potem stał się agresywny i nigdy nie skonsultowano tego ze specjalistą, uważam, że właściciele mają moralny obowiązek przynajmniej spróbować uratować temu psu życie (ale nie wpychając problem komuś innemu) - to że dziecko jest ważniejsze nie usprawiedliwia dla mnie na tę chwilę w pełni uśpienia psa bez żadnej konsultacji.
-
Ale tu nikt nie twierdzi, że pies nie jest agresywny. Jest! - dlatego powinien trafić na konsultację do szkoleniowca, i to już wtedy, gdy pogryzł kogoś w domu, w którym jest też dziecko - wtedy byłoby łatwiej. Teraz kiedy ugryzł dziecko - tym bardziej. Jednorazowa konsultacja to koszt dużo mniejszy niż przeciętny wydatek przy nagłym zachorowaniu psa np. na chorobę odkleszczową - skoro chodzi o życie psa i/lub bezpieczeństwo dziecka, to te pieniądze powinny się spod ziemi wykopać, zostać pożyczone, czy cokolwiek, bo takie jedno spotkanie to nie majątek czy grube setki złotych. Ile razy i jak dotkliwie pies musi ugryźć, żeby właściciele zajęli się tym jak należy?
-
Dobry wybór - tylko przy zamawianiu okazuje się, że na połowę z tego dobrego wyboru trzeba czekać x tygodni, albo i do Święty Nigdy :lol: Konsultanci telefoniczni wszyscy zajęci :roll:
-
Kolejna opowiastka ode mnie :D Jeden z moich psów zachorował na wątrobę, drugi musi przejść na dietę eliminacyjną. Zamówiłam w zeszły poniedziałek Troveta Hepatic i małą paczkę jagnięcego Bento Kronen. Chciałam kupić gdzie indziej, ale miałam problem ze znalezieniem w ludzkiej cenie tych dwóch karm w jednym sklepie, i jak kiedyś zamawiałam w krakvecie tylko karmę wszystko było ok, to zaryzykowałam. I fajnie, czekam, 5 dni to na pewno dojdzie przed świętami. Po 2 dniach krakvet skontaktował się ze mną, że wątrobowego Troveta nie ma, bo jest to karma na zamówienie i czas oczekiwania na nią może przedłużyć się do... 15 dni (o czym słowa nie ma przy opisie!). I w związku z tym, karmę pewnie dostanę aż po Nowym Roku, ale tego też na pewno mi zagwarantować nie mogą. Wrrrrr. Zaproponowali wymianę na wątrobowego Hillsa. Ok. Po godzinie dowiedziałam się, że znajoma jest w stanie pożyczyć nam od siebie wątrobowego Troveta, więc dzwonię do krakvetu, że nie chcę Hillsa, że niech wyślą najpierw od razu te Bento, a Trovet doślą jak będzie. Wszystko cacy, miła konsultantka... To była środa tydzień temu; poprosiłam o szybką wysyłkę, żeby karma doszła przed świętami - pani namarudziła, że nie da rady, że nawet jak wyślą w czwartek, to i tak będzie po świętach, bo kurierzy mają opóźnienia... Srutu tutu, no ok. Przy okazji znalazłam moją nieszczęsną karmę wątrobową w innym sklepie, zamówiłam w środę wieczorem, w czwartek wysłali, w piątek (wigilię) była i nikt nie pierniczył o niewydolnych kurierach :roll: Czekałam sobie więc na karmę dla alergika, i czekałam... Nie wysłali jej w czwartek. Ani w piątek. Ani w poniedziałek... I najlepsze. Dostałam godzinę temu maila, że moje zamówienie zostało wysłane, a rachunek opiewa na... zagadkowe 202 złote. Cuda i dziwy, bo Bento zamawiane przeze mnie, które miało teraz przyjść to ok. 49 złotych, Bento plus Trovet miało kosztować ok. 250, a sam Trovet 209. Czekam na odpowiedź na owego maila o wysyłce, co oni do ciężkiej cholery mi wysłali. Bez odpowiedzi na pewno tej paczki nie odbiorę. Ciąg dalszy nastąpi. Po prostu JAJA. Szczególnie w połączeniu z tymi dziesiątkami userów widmo, którzy w każdym wątku na żywieniu i akcesoriach wciskają krakvet.pl - nie dziwię się, że przy tak żałosnej obsłudze klienta muszą się uciekać do takich metod :roll:
-
Suche karmy, puszki, gotowane, BARF - co lepsze dla psa?
Martens replied to psiorka111's topic in Żywienie
[quote name='nerka']według mnie jedna z lepszych karma jest royalcanian, dość ciężko ją kupić, ale na przykład na krakvet.pl jest[/QUOTE] Co z tego, że jest na krakvecie, skoro można ją zamówić w dużo bardziej kompetentnych sklepach? nerko, daruj sobie reklamowanie krakvetu, o którym wspominasz chyba w każdym poście. Ja już w życiu tam nic nie kupię; w ciągu kilku zamówień na przestrzeni ostatnich kilku lat straciłam mnóstwo nerwów, po półtora miesiąca czekałam na rzeczy, które cały czas figurowały w sklepie jako dostępne, a szczyt szczytów to ostatnie zamówienie sprzed świąt - zamawiałam karmę weterynaryjną dla chorego psa i drugą dla alergika. Zamówienie złożone w poniedziałek 5 dni przed świętami, po 3 dniach krakvet raczył się ze mną skontaktować, że karmy wet. nie ma i będzie... po Nowym Roku najwcześniej, albo i nie, bo oni mi nie mogą zagwarantować... Poprosiłam więc o wysłanie karmy dla alergika, a na tę drugą poczekam - i czekam tak od zeszłej środy, a karmy dla alergika nadal nawet nie wysłano, a jest wtorek, minęło 5 dni roboczych od mojej ponownej decyzji, 7 od pierwszego zamówienia. Totalny brak kompetencji i organizacji, i jeszcze wciskanie kitu o przepracowanych firmach kurierskich... Prosiłam w zeszłą środę o wysłanie tej karmy jeszcze w czwartek - usłyszałam kit, że nawet jeśli wyślą w czwartek to karmy dostanę aż po świętach, bo kurierzy nie dają rady. Zabawne, bo zamówiłam karmę wet. w innym sklepie jeszcze w tę środę wieczorem - w czwartek wysłali, w piątek (wigilię) już była i nikt nie pierniczył o opóźnionych kurierach. W krakvecie panuje jeden wielki bajzel, nie ma komu zaznaczać nawet, które produkty są niedostępne tygodniami czy miesiącami, mojej znajomej wciskano kity, że karmy nie ma u dystrybutora - zadzwoniła do niego sama i byli w szoku, bo karma cały czas jest. Krakvet to jeden wielki burdel, który odradzam każdemu, kto nie ma stalowych nerwów i kilku miesięcy czekania na zamówione produkty - takie namolne reklamy na forach jak ta tylko odstraszają klientów, bo żeby ich mieć, to trzeba o nich dbać, a nie podszywać się pod użytkowników forum i wciskać ludziom kit. -
nerko, daruj sobie reklamowanie krakvetu, o którym wspominasz chyba w każdym poście. Ja już w życiu tam nic nie kupię; w ciągu kilku zamówień na przestrzeni ostatnich kilku lat straciłam mnóstwo nerwów, po półtora miesiąca czekałam na rzeczy, które cały czas figurowały w sklepie jako dostępne, a szczyt szczytów to ostatnie zamówienie sprzed świąt - zamawiałam karmę weterynaryjną dla chorego psa i drugą dla alergika. Zamówienie złożone w poniedziałek 5 dni przed świętami, po 3 dniach krakvet raczył się ze mną skontaktować, że karmy wet. nie ma i będzie... po Nowym Roku najwcześniej, albo i nie, bo oni mi nie mogą zagwarantować... Poprosiłam więc o wysłanie karmy dla alergika, a na tę drugą poczekam - i czekam tak od zeszłej środy, a karmy dla alergika nadal nawet nie wysłano, a jest wtorek, minęło 5 dni roboczych od mojej ponownej decyzji, 7 od pierwszego zamówienia. Totalny brak kompetencji i organizacji, i jeszcze wciskanie kitu o przepracowanych firmach kurierskich... Prosiłam w zeszłą środę o wysłanie tej karmy jeszcze w czwartek - usłyszałam kit, że nawet jeśli wyślą w czwartek to karmy dostanę aż po świętach, bo kurierzy nie dają rady. Zabawne, bo zamówiłam karmę wet. w innym sklepie jeszcze w tę środę wieczorem - w czwartek wysłali, w piątek (wigilię) już była i nikt nie pierniczył o opóźnionych kurierach. W krakvecie panuje jeden wielki bajzel, nie ma komu zaznaczać nawet, które produkty są niedostępne tygodniami czy miesiącami, mojej znajomej wciskano kity, że karmy nie ma u dystrybutora - zadzwoniła do niego sama i byli w szoku, bo karma cały czas jest. Krakvet to jeden wielki burdel, który odradzam każdemu, kto nie ma stalowych nerwów i kilku miesięcy czekania na zamówione produkty - takie namolne reklamy na forach jak ta tylko odstraszają klientów, bo żeby ich mieć, to trzeba o nich dbać, a nie podszywać się pod użytkowników forum i wciskać ludziom kit.
-
Oj nie karmcie trolla ;) Rekusowi skończyło się paliwo w wątku gdzie pisano o psach nastolatków, to przyszedł podokuczać tutaj :diabloti:
-
[quote name='Mani2000']nie przejrzałam różne psy w encyklopedi i brałam małe i nie zbyt owłosione[/QUOTE] Przejrzeć encyklopedię i wybrać małe nieowłosione to każdy potrafi sam - przeczytaj pierwszy post na pierwszej stronie tego wątku - tu trochę nie o to chodzi.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: