-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='malva']mnie to rozwala jedno ,dlaczego każde niewinne pytanie ,jak to :czy śpisz ze swoim psem w łóżku? musi się kończyć dyskusją pt" dominacja-fakty i mity" to są przecież lekkie ,fajne tematy do pośmiania się o raju to typowe myślenie zdominowanie przez teorię dominacji ;) pewnie się teraz wszyscy obrażą, z antylopą gnu na czele ;)[/QUOTE] O raju, no nie musi, ale jeśli dla kogoś to interesujący/kontrowersyjny temat to czemu nie :lol:
-
Mi naprawdę nie przeszkadza fakt, że ktoś nie ma dyplomu z danej dziedziny. Jeśli podoba mi się czyjaś wiedza, praca w praktyce to guzik mnie obchodzi obecność papierka lub jego brak. Krytyka bezpodstawna też do mnie nie trafia. Jeśli praktyki Dodmana są kontrowersyjne, Millana tym bardziej. Oskarża się Dodmana, że faszeruje psy prochami - ale nadal są to prochy dostępne na receptę u lekarza i przeciętny Polak czy w ogóle widz ma nikłe szanse na wypróbowywanie jego metod na własną rękę; odwrotnie niż w przypadku Millana.
-
[quote name='Angelka']A ja radzę się zapoznać szerzej z tym co robi ten pan, w końcu jest lekarzem w swojej książce bardzo fajnie opisał dlaczego podaje prochy("Pies który kochał zbyt mocno"). Niestety nieraz jedynym środkiem jest farmakologia albo uśpienie, to tak jakby oskarżać psychiatrę, że przepisuje leki.[/QUOTE] Dokładnie, Dodman to nie tylko faszerowanie prochami zwykłych niesfornych psów; to też mnóstwo odkryć i pionierskiej pracy w dziedzinie psychiatrii zwierząt, diagnozowania i leczenia problemów w zachowaniu na tle neurologicznym. Dzięki. m. in. jego pracy uratowano mnóstwo psów z agresją na tle padaczkowym, nieprzewidywalnych w zachowaniu, które gdyby nie terapia lekami, zostałyby uśpione, bo żadna praca wychowawcza nie wchodzi wtedy w grę. A jeśli chodzi o to "łatwiej podać psu tabletkę niż z nim pracować" miej pretensje do leniwej części społeczeństwa Amerykanów, bo to nie Dodman nie chce pracować z tymi psami tylko właściciele. Stałaś kiedyś przed wyborem, przepisać psu leki, żeby mógł zostać w swoim domu, czy kazać właścicielom pracować z psem, na co nie mają czasu i ochoty i wiedzieć, że niemal na pewno oddadzą psa do schroniska, gdzie jako pies trudny będzie miał małe szanse na adopcję i czas na znalezienie domu rzędu 7-21 dni, po czym zostanie uśpiony?
-
Czy obciąża serce to nie wiem, ale na pewno często uczula. W ogóle wskazane jest podawanie mięsa jak najróżnorodniejszego, a nie w kółko jednego rodzaju; mięso z każdego zwierza ma trochę inne parametry wartości odżywczych i karmiąc w kółko tym samym można porobić niedobory albo przedawkować jakieś składniki pokarmowe. Mój staffik ma alergię pokarmową właśnie na wołowinę, kurczaka, jaja, nabiał i cytrusy; obecnie też jesteśmy na systemie mieszanym - Trovet suchy dla alergików (obecnie z królikiem; będziemy testować Acanę jagnięcą i rybną) oraz ze świeżego szyje i skrzydła z indyka, trochę wieprzowiny, warzywa, owoce.
-
[quote name='MagdaH'][B]Żyje w dużych stadach, najczęściej wraz z [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zebra"]zebrami[/URL], [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Antylopa"]gazelami[/URL] i [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BByrafa"]żyrafami[/URL][/B] zamieszkują południową i wschodnią [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Afryka"]Afrykę[/URL]. [/QUOTE] A jest wyszczególnione, czy żyją w stadach jako zbiorowościach, czy tworzą zhierarchizowane struktury społeczne pomiędzy tymi gatunkami? :p To że żyją w gromadzie na jednym terenie nie znaczy, że tworzą hierarchię międzygatunkową, rywalizują międzygatunkowo o partnerów do rozrodu, i wiele innych - więc nie można powiedzieć, że tworzą społeczność taką samą jak stado jednogatunkowe; analogicznie z psami i ludźmi. [quote name='MagdaH']ad.d. co do zasady pierwszeństwa, to jak już pisałam ze względów bezpieczeństwa, jak idę z dziećmi to też pierwsza wychodzę z domu, wchodzę na jezdnię, wychodzę z auta i co? dziwi Was to?[/QUOTE] Tylko względy bezpieczeństwa to jedno, a rzekomy wpływ na pozycję w hierarchii to drugie. I nie widzę nic niebezpiecznego w tym, że mój pies na smyczy wychodzi na pustą klatkę schodową metr czy dwa przede mną, podobnie przy wysiadaniu z auta na działce, etc.
-
Przecież identyczny artykuł podlinkowała na poprzedniej stronie taks :roll:
-
[quote name='tamiska']Można jeszcze użyć oleju z wątroby dorsza :)[/QUOTE] A czym on się różni od tranu? To jedno i to samo ;)
-
Też od razu pomyślałam o tej rasie, chyba przez to, że natrukali mi dziś o nim na Animal Planet :evil_lol: A jakie psy się tej pani wizualnie podobają? Bo warunki ma dobre, może przebierać w wielu rasach.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Gdyby mi naprawdę zależało, żeby rodzice nie kryli mojej suki, stanęłabym na uszach żeby temu zapobiec, z odłożeniem kasy i wysterylizowaniem jej bez ich wiedzy włącznie, a nie podjarana wypytywała na forum jak pokryć sukę, bo w sumie ze szczeniaczkami nie będzie problemu... :roll: P.S. To cocker ze zdjęcia? Poczytaj sobie, a najlepiej daj do poczytania rodzicom o rage syndromie, tzw. syndromie szaleństwa najczęściej występującym u złotych cocker spanieli - to problem neurologiczny wywołujący ataki agresji na tle padaczkowym; pies z tą chorobą jest nieprzewidywalny, w czasie ataku potrafi pokąsać domowników, nie poznając ich, leki nie zawsze działają a weterynarzy w Polsce, którzy w ogóle potrafią je dobrać, możesz policzyć na palcach.. To przez to schorzenie powstała opinia o rzekomej agresji i złośliwości tej rasy. Choroba w Polsce jest szczególnie rozpowszechniona wśród cockerów bez dokumentów o złotym umaszczeniu, rozmnażanymi bez wiedzy o przodkach i ich zdrowiu, genach. Kilkadziesiąt lat temu nagminnie używano złotego reproduktora z genem tej choroby i jest on dość mocno rozpowszechniony w populacji; z hodowli rodowodowych w dużej mierze go wyeliminowano, z rozmnażalni - domyśl się. Rozmnażając w nieprofesjonalny sposób te psy narażacie na okaleczenie bogu ducha winnych ludzi i ich dzieci - o tym rodzice też wiedzą podejmując decyzję o szczeniakach? :roll:
-
Oj czepiacie się wszyscy :diabloti:
-
To ja muszę poszukać i wkleić, bo znalazłam już jakiś czas temu informacje z dokładnym opisem, dlaczego zwiększa się to ryzyko nowotworu w prostacie; ma to związek bodaj ze zmniejszeniem czynności wydzielniczej części narządu. Teraz intryguje mnie czy to prawda; ciekawe które badania są nowsze.
-
[quote name='mordecai'] Martens: Skoro piszę o przywiązywaniu mając na myśli sam fakt przywiązywania i jego wpływ na zdrowie/psychikę psa to odnieś się do tego a nie do towarzyszących temu ewentualnych sytuacji, które mogą ale nie muszą mieć miejsca ( i o których wcale się nie wypowiadam). [/QUOTE] Odniosłam się do przykładu na temat przywiązywania psa przed sklepem. To chyba Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem albo zapamiętaniem tego co sama napisałaś. Naprawdę, nie mam ochoty ciągnąć tej dyskusji w nieskończoność, więc kończę wypowiadanie się na temat Twojej opieki nad psem, bo już mnie mdli jak wchodzę na ten wątek. Niech inni się męczą.
-
Tylko że przy każdym tego typu zabiegu chroniąc przed jednym, narażamy na drugie. Nawet jeśli wykastrujesz psa później, ewentualne niewielkie jeszcze bezobjawowe zmiany w prostacie będą wtedy zahamowane w rozwoju i na jedno w praktyce wyjdzie. Nie rozumiem trochę wyciągania przy pytaniu o aspekty zdrowotne rodzenia się niechcianych szczeniaków - jeśli ktoś pyta tylko o zdrowie, powinno się pisać o plusach i minusach, skutkach zdrowotnych dla tego jednego psa, a nie dla tysięcy innych niepilnowanych psów, Polski i kosmosu. W Polsce kastracja samców ma na zmniejszenie bezdomności wpływ marginalny - jeśli jakaś suka z cieczką będzie się znajdowała w zasięgu jednego kastrowanego samca, to będzie również w zasięgu xx samców niekastrowanych, więc wpływ kastracji psa mojego czy misiak84 na tą bezdomność jest żaden, tym bardziej jeśli pies jest dopilnowany (a każdy powinien być). A już o pomstę do nieba woła nazywania kastracji zabiegiem kosmetycznym - jak to zabieg kosmetyczny to jaki problem, ucinajmy psom jądra w domu :roll: Jądra to jedne z ważniejszych gruczołów dokrewnych, a hormony przez nie wydzielane wpływają na wiele procesów w organizmie; usunięcie jajników czy jąder zawsze ma wpływ na równowagę hormonalną zwierzęcia, ma fizjologiczne skutki, pozytywne i negatywne, mniej i bardziej poważne - jak można nazywać to kosmetyką i sprowadzać do poziomu czyszczenia uszu i skracania pazurów?! Obciąć psu jądra łatwo, gorzej przyprawić z powrotem, odwrócić decyzję, jeśli okaże się, że skutki wcale nie były takie fantastyczne.
-
Moim zdaniem - jeśli pies nie gania za sukami, jest dopilnowany, nie ucieka, w domu nie ma niesterylizowanej suki, pies nie wykazuje agresji, która mogłaby być złagodzona zabiegiem - poczekałabym z kastracją przynajmniej do 6-7 roku życia - w przypadku sznaucera miniatury czy w ogóle małego psa daleko wtedy do starości, a czas narażenia psa na owo ryzyko nowotworu jest zmniejszony lekko o połowę, a przerost prostaty wtedy jeszcze zwykle nie występuje, ani narkoza nie jest jakoś bardziej ryzykowna niż u psa 2-letniego. Kastracja młodego psa w celach profilaktycznych "dla zdrowia" to trochę naciągane stwierdzenie. Swojego psa póki co nie kastruję; nie mam problemu z ucieczkami ani agresją w jakimś uciążliwym stopniu. Jeśli będę kupować sunię do hodowli, to pewnie dopiero wtedy go wykastruję - albo wysterylizuję (podwiązanie nasieniowodów).
-
[quote name='mordecai']Ja pie***** (wybaczcie)... to jest mój ostatni post na ten temat bo myślę, że nie ma sensu kontynuować off topu. Tym bardziej, że niektórzy dopowiadają sobie fakty lub je przekręcają, wyolbrzymiają niektóre rzeczy i popadają w pewnego rodzaju skrajności (kojarzy mi się z nadopiekuńczością rodziców). Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut. [/QUOTE] A wg Ciebie można? Wg pani z mojego osiedla też było można; teraz spamuje po naszej klasie i wiesza ogłoszenia na osiedlu, a pies już pewnie dawno sprzedany na giełdzie albo poszedł jako worek treningowy u typów spod ciemnej gwiazdy, szkolących psy do walk.
-
[quote name='ewtos']Kastracja w 100% zabezpiecza psa przed nowotworami (prostaty).[/QUOTE] Skąd masz takie informacje...? :roll: Kastracja eliminuje ryzyko przerostu prostaty w starszym wieku i związanych z tym problemów, natomiast w pewnym stopniu powoduje wzrost ryzyka zachorowania na niektóre złośliwe typy jej nowotworów ze względu na zmniejszenie funkcji jednej z jej części po zabiegu. Nie można więc jednoznacznie powiedzieć, że kastracja to dla zdrowia psa same plusy. Zdarzają się też przypadki nietrzymania moczu u samców po kastracji; rzadziej niż u suk, ale zdarzają - też trzeba podawać Propalin. Do mnie znacznie bardziej przemawiają wskazania związane z behawiorem (agresja dominacyjna wobec innych samców, ucieczki) niż względy zdrowotne, które są dyskusyjne i w przypadku psów, i suk. Z kastracją jeśli jest podjęta decyzja na tak nie ma co zwlekac latami, żeby pies nie nauczył się w czysto psychologiczny sposób reagować na suki w cieczce lub nie utrwalił sobie zbyt silnie samczych zachowań, ale i najlepiej byłoby wykonać zabieg po osiągnięciu pełnej dojrzałości fizycznej.
-
pies wyczuwa z pierwszego piętra, kto wchodzi do bloku?
Martens replied to Nikki's topic in Wszystko o psach
[quote name='Elwira11']Moj pies wiedzial juz 10 min wczesniej ze corka do mnie przyjezdza. Lecial juz do drzwi i sie cieszyl a po 10 min przychodzila corka. Byla kawal drogi od domu, skad on wiedzila to dla mnie zagadka.[/QUOTE] To już faktycznie ciekawe :) Jeśli się jej spodziewałaś, mógł poznać po jej zachowaniu, po tym, jak wypowiadasz jej imię, ale jeżeli przyjeżdżała niespodziewanie to już trudno racjonalnie wytłumaczyć. -
pies wyczuwa z pierwszego piętra, kto wchodzi do bloku?
Martens replied to Nikki's topic in Wszystko o psach
[quote name='Nikki']a jak pies może wyczuwać po krokach skoro każdy krok jest losowy, chodzimy różnie, czasem niesiemy zakupy?[/QUOTE] No błagam, skoro ja rozpoznawałam mojego ojca po krokach to jak nie mógłby zrobić tego pies? :evil_lol: Oczekujesz nadprzyrodzonego wyjaśnienia? -
pies wyczuwa z pierwszego piętra, kto wchodzi do bloku?
Martens replied to Nikki's topic in Wszystko o psach
Myślę, że tak; i to nie tyle wyczuje co po prostu usłyszy kroki na chodniku. Z pierwszego piętra przy otwartym oknie to i ja słyszę ;) Pies ma dużo czulsze zmysły od nas; potrafi nawet rozpoznać dźwięk silnika naszego samochodu. -
Cudowna wiewióra :D Widzę, że zapoznajesz się z bogatym repertuarem staffikowego języka :evil_lol:
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
A widać ;) zaryzykuję stwierdzenie, że drapie się o połowę rzadziej. O przerzedzeniach sierści po tak krótkim czasie trudno jeszcze cokolwiek powiedzieć. Na razie je Troveta z królikiem, i świeże jedzenie - indyka, warzywa, niektóre owoce; co kilka dni jest kąpany w Allermylu i ma "prane" łapki szamponem na grzyba. Fotek ostatnio w sumie nie robię, bo aparat dogorywa, a w portfelu wielka dziura, ale może w ładniejszy dzień coś cyknę i wstawię ;) -
pies wyczuwa z pierwszego piętra, kto wchodzi do bloku?
Martens replied to Nikki's topic in Wszystko o psach
Słyszy charakterystyczny dla danej osoby odgłos kroków? Ja, człowiek z tępym słuchem potrafiłam z 1 piętra usłyszeć jak ktoś z mojej rodziny wchodzi na pierwszą kondygnację schodów w charakterystyczny sposób, a co dopiero mówić o psie ;) -
[quote name='MagdaH'] Rozumiem, że dominacja wobec człowieka może mieć miejsce tylko w przypadku rottków. Jeśli w miejsce rottweilera podstawisz spaniela, pudla albo jamnika , a dalej jak w opisie, to o dominacji nie ma mowy???!. Przecież sposób zachowania psa jest dokładnie ten sam, różnica polega na "rozmiarach" sierściucha i konsekwencjach użycia przez niego paszczy. Jeśli kogoś bawi wyrażenie "dominujący jamnik" i nie wierzy w takie "herezje", to Grazyna9915 może podzielić się swoimi doświadczeniami z tymczasem spanielojamnikiem Florkiem. Bogu dziękować, że nie jest wielkości rottweilera.[/QUOTE] Podałam przykład rottweilera jako rasy, u której samce w wieku dojrzewania są skłonne do podważania autorytetu przewodnika i prób kontrolowania otoczenia, co można wg mnie z czystym sumieniem nazwać dominacją. Robią to zazwyczaj nawet mimo starannego prowadzenia od szczeniaka, w mniejszym lub większym nasileniu, jak również wiek wystąpienia tego zachowania jest dość analogiczny do wieku prób objęcia przywództwa w stadzie przez młodego samca wilka. Rottweilera wybrałam jako przykład modelowy. Każda inna rasa może też się tak zachować, ale zależnie od predyspozycji z dużym, małym albo niemal zerowym prawdopodobieństwem. I niestety, ale przytulanego do oporu przez dzieci pekińczyka, który zaczyna warczeć na dzieciaki kiedy tylko się zbliżają (olaboga, on dominuje dzieci bo są najsłabsze w domu!) czy jamnika nauczonego darcia gęby kiedy właściciel je poprzez dawanie mu smakołyków za każde wydanie dźwięku (olaboga, on chce zdobyć pozycję lidera zabierając przywódcy jedzenie!) nie można niestety podciągnąć do tego wzorca zachowań dominacyjnych, który opisałam. [quote name='MagdaH']Myślę, że nie chodzi o "skrzydło drzwiowe lewe na MDFie" :evil_lol: tylko o pewien próg psychologiczny, polecam programy Animal Planet, dla stada np. gnu takim progiem jest rzeka, pierwszy wchodzi "szef stada" czyli samiec alfa. Każde zwierze napotyka przeszkody, taki "próg", za którym jest "nieznane", na które jakoś trza wejść. Co do realnych drzwi, to sama idę przodem, ogony za mną, mieszkam przy ruchliwej ulicy, więc to oczywiste. To samo przy wyłażeniu z auta: byłam świadkiem jak westie radośnie wyskoczyła za panią z zaparkowanego auta wprost pod koła. To mnie wyleczyło...[/QUOTE] To nie wychodzisz z mieszkania czy z auta z psami na smyczy? Psy czy nawet wilki, to nie antylopy gnu. Wilki przechodzą przez wąskie przejścia w takiej kolejności, w jakiej jest to najlepsze dla strategii polowania; nie zawsze pierwszy idzie przywódca, czasem jest to zwierzak z najlepszym słuchem, czasem wręcz idzie najsłabszy, szczególnie jeśli za przeszkodą możliwe jest napotkanie niebezpieczeństwa. Wilki w czasie polowania funkcjonują jak jeden organizm z licznymi uszami, oczami, mózgami - a nie jak państwo totalitarne. I skoro już jesteśmy przy Animal Planet - wielokrotnie można tam usłyszeć, że zwierzęta stadne śpią razem, jak najbliżej siebie, cementując wiezi a zarazem zwiększając bezpieczeństwo. Pierwsze słyszę, żeby przywódca stada spał na drzewie czy skale, a "plebsowi" zabraniał tam wejść czy rozpędzał go po okolicy. [quote name='behemotka'] Żeby nie było, część dobrych rad Fishera czy Fennel naprawdę wydaje się "działać", czyli pomagać w określonych kłopotach z określonymi psami. Jest to jednak zasługą przede wszystkim komunikacji z psem oraz konsekwencji w działaniu, a nie takich szczegółów jak kolejność przechodzenia przez drzwi czy sposób ściągania z łóżka. [/QUOTE] I dla mnie to całe wyjaśnienie fenomenu teorii dominacji. Ludzie próbujący się nią posłużyć często rozwydrzają wcześniej psa jak dziadowski bicz, są niekonsekwentni, traktują psa jak wieczne dziecko do rozpieszczania, nie mówiąc już o braku jakiejkolwiek nagradzanej pracy z psem czy zapewnieniu mu zajęcia. Nie ma co się dziwić, że w takich rodzinach zastosowanie [U]jakichkolwiek[/U] jasnych zasad i konsekwencji w postępowaniu przynosi oszałamiające efekty...
-
Mój jako szczeniak zachowywał się podobnie jak Twój (a to staffik, podobno niszczycielska rasa) i nigdy nie miałam sytuacji, żeby się wściekał jak wychodzę, albo żeby cokolwiek zniszczył. Kiedy wracam, zwykle jest zaspany ;) Nie martw się na zapas, nie stresuj wychodząc z domu, bo pies to wyczuwa. Zostaiwanie psa w domu samego na jakiś czas jest najnormalniejszą rzeczą na świecie i tak też to traktuj ;) Z czasem dużo zależy od Ciebie, labradory potrzebują duuużo ruchu i jeśli pies nie będzie miał go dość, nie będzie wybiegany przed Twoim wyjściem, to niestety w starszym wieku może zacząć niszczyć.
-
[quote name='evel']Nikt ani nic mnie nie przekona, że psu łańcuchowemu nie dzieje się krzywda, bo dzieje się. Z jego psychiką oraz z kręgami szyjnymi, wystarczy, że pies np. wyrywa się, obszczekując listonosza. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka... Można zrobić psu choćby kojec na czas Twojej nieobecności.[/QUOTE] Zgadzam się. Kwestie zdrowotne, problemy ze stawami, tchawicą, wyjdą po czasie... A psychika - cóż. Był cały wątek na ten temat - trzymanie psa na łańcuchu niestety sprzyja rozwojowi agresji. Dodatkowo piszesz, że ktoś nie domyka furtki, a w okolicy są wchodzące na Waszą posesję agresywne psy, które już nie raz zaatakowały Twojego. I nie boisz się go tak zostawiać? Jak na podwórko wpadnie Wam kilka psów, Twój na łańcuchu nie będzie miał szans... A wystarczyłoby po prostu postawić kojec...