-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Można; są króliki, nutrie, etc. Same mięso/kości z krówek i świnek to nie tylko zaparcia, to także nadmiar żelaza w pożywieniu i inne kwiatki. No i drób to nie tylko kurczak i indyk; to też kaczki, gęsi. Niestety, układanie barfu dla psa alergika uczulonego na wiele rzeczy to ciężki temat w praktyce, szczególnie, kiedy chodzi o ceny rzadziej spotykanego mięsa.
-
Problemem nie jest tu pies, tylko analfabetyzm właścicielki w dziedzinie wychowania psa... Takie mam odczucie po przeczytaniu dwóch wątków na temat tego zwierzaka. Psa trzeba zacząc wreszcie wychowywać, a nie tłamsić; zacząć go szkolić i z nim pracować na codzień, zapewnić mu dużo ruchu i zajęcia, którego potrzebuje każdy pies użytkowy (a jamnik to pies myśliwski, bardzo wytrzymały, inteligentny i wymagający dużo ruchu). Pewnie problem ze szczekaniem sam się w międzyczasie rozwiąże.
-
8-miesięczny pies rzuca się na przechodniów i gryzie mnie!Pomocy!
Martens replied to judyta2461's topic in Agresja
Jak się chce zabrać psu jego zdobycz, to nie podchodzi się jak do cielęcia i nie wyrywa, a wydaje wcześniej wyuczone polecenie "zostaw" i nagradza wyplucie rzeczy smakołykiem, albo odwraca się uwagę psa, woła, a w tym czasie dyskretnie zabiera ową rzecz. Kilka takich podejść i zabrań psu jego rzeczy i mamy zauczenie agresji obronnej już w momencie, kiedy ktoś się zbliża, co właśnie odczuła Twoja ręka :p [quote name='judyta2461'][B]Pies jest dominantem.Co prawda pozwala mi trzymać swoją miskę,gdy je,ale np. gdy leżał i próbowałam go przesunąć to warczał,a gdy nadal go przesuwałam to wstał i siadł.Nie okazuję mu strachu.Pies rzucił się już na dwóch przechodniów,ale w porę go odciągnęłam.Na większość ludzi szczeka i warczy,a także wyrywa się do nich.Do innych zwierząt jest bardzo przyjazny. [/B][/QUOTE] Po czy stwierdzasz, że pies jest dominantem? Po tym, że przeszkadzasz mu w odpoczynku, i to nawet nie wołając czy każąc iść na miejsce, tylko bawiąc się w przepychanki? Jesteś na najlepszej drodze, żeby wyrobić u psa agresję; właściwie już Ci się to udało. Ja tu nie widzę żadnego dominanta, tylko zwykłego psa, w którego wychowaniu ktoś popełnia błąd na błedzie, i dziwi się, że pies na zaczepki (bo tym są próby zabrania zdobyczy i popychanie psa kiedy leży) reaguje wreszcie agresją. Co robisz z psem poza tymi dominacyjnymi bzdurami z zabieraniem jedzenia i przepychaniem się kiedy leży? Czego pies jest uczony, jak z nim pracujesz, czego uczysz i jakimi metodami, ile czasu w ciągu dnia poświęcasz na to i zabawę z psem, kóra rozwija więź i autorytet jak choćby aportowanie, szukanie zguby, zabawa w chowanego? Z jakich lektur korzystasz przy układaniu psa, bo to pewnie tu leży duza część problemu? EDIT: Przeczytałam Twój drugi wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/201996-Nadmierne-szczekanie-na-wszystkich[/url]. i teraz już ani trochę nie jestem zdziwiona zachowaniem psa. Ty sama pracujesz tymi przerażającymi metodami wychowawczymi na jego niezrównoważone zachowanie i agresję. Nauczyłaś już psa doskonale, że jesteś nieprzewidywalna i agresywna, nauczyłaś, że Twoje ręce zadają ból i robią krzywdę - i dziwisz się, że pies warczy i gryzie, i zachowuje się coraz gorzej? -
Wszystko co piszesz wskazuje na to, że pies jest po prostu chory. Chowanie się po kątach, agresja, nieprzewidywalne zachowanie to bardzo często objawy bólu, złego samopoczucia. Jak ktoś podchodzi, reaguje agresywnie, bo być może kojarzy czyjeś podejście z bólem, niedelikatnym traktowaniem, zmuszaniem do czegoś. Z byciem "panem domu" nie ma to nic wspólnego. Trzeba psa po prostu zbadać. Znaleźć weta, który będzie w stanie to zrobić, ew. na głupim jasiu. Są u psów choroby neurologiczne, np. agresja na tle padaczkowym - wówczas pies w czasie ataku choroby nie poznaje domowników, gryzie bez ostrzeżenia, wyraźnego powodu. Zdiagnozować to można chyba na EEG, ewentualnie po objawach. Pomagaają zwykłe leki przeciwpadaczkowe, choć nie zawsze - jeśli pies stanowi zagrożenie a leczenie nie działa, zwykle zaleca się uśpienie. Tu jednak trudno cokolwiek powiedziec jeśli nie wiadomo w jakim pies jest stanie. W jakich sytuacjach okazuje najczęsciej agresję? Skąd go macie, jak był wychowywany, jak wyglada jego życie na codzień, spacery, zabawa, szkolenie? Jak odnoszą się do niego domownicy, jak reagują na przejawy agresji?
-
[quote name='Malwi']skutek uboczny jak dla mnie to nie to samo co powikłanie .... i tak, wiem jakie są następstwa sterylizacji źle przeprowadzonej lub powikłań po niej. A i to też wszystko zależy w jaki sposób została owa "sterylizacja" przeprowadzona.. czy tylko zostały podwiązane jajniki, czy są tylko jajniki wycięte, czy jest wycięta macica a zostawione jajniki ( lub ich część ) czy wycięte wszystko jak leci .... [/QUOTE] A co ma piernik do wiatraka? "Powikłania" o których ja mówię, biorą się z tego, że psu wycięto jedne z ważniejszych gruczołów dokrewnych i zaburzono równowagę hormonalną organizmu, czyli z samego faktu sterylizacji, choćby najlepiej przeprowadzonej, a nie z tego, że ktoś coś spaprał. Powikłań po schrzanionym zabiegu nawet nie brałam w swoich wypowiedziach pod uwagę, bo to inny temat. [quote name='Malwi']a problemy z tarczycą/wątrobą/sercem to nie tylko wina sterylizacji ... takie powikłania mogą się zdarzyć po każdej innej operacji... i nie uważam że sterylizacja to lek na całe zło - to operacja konieczna do ograniczenia ilości bezdomnych zwierząt - wszystko ma swoje konsekwencje - po zastrzykach hormonalnych również mogą wystąpić takie same powikłania jak po sterylce.[/QUOTE] Piszesz kupę bzdur. Jakim cudem po operacji np. jelit może pojawić się niedoczynność tarczycy czy problemy z przysadką mózgową, skoro są one wynikiem zaburzenia równowagi hormonalnej i braku w organizmie hormonów wydzielanych przez jajniki? Wspomniane tu problemy z sercem i wątrobą to dalsze efekty tych schorzeń na tle hormonalnym, a nie jakieś osobne jednostki chorobowe - przecież nie piszę, że psu po x lat od kastracji siadły nerki, bo go wykastrowano. Związek niedoczynności tarczycy i przykładowo nadczynności kory nadnerczy z zabiegiem sterylizacji jest już lata temu naukowo udowodniony. Powikłania po zastrzykach hormonalnych są zupełnie inne i z inną częstotliwością występujące niż te po zabiegu sterylizacji - są dokładnie odwrotne, bo po zastrzykach pojawiają się zwykle te schorzenia, którym sterylizacja zapobiega, czyli nowotwory sutków i ropomacicze. Jak można napisać, że to te same powikłania? Czy ty w ogóle wiesz o czym piszesz? :-o [quote name='Malwi']także nie można tutaj mówić ogólnie o tym że sterylizacja jest tylko zła, bo tak do końca nie jest ... a to jak zostanie przeprowadzona ( co w dużej mierze zależy od weta ) [/QUOTE] A kto napisał, że sterylizacja jest zła i należy jej całkowicie zaprzestać? Ona jest BARDZO potrzebna, właśnie z tych względów o których napisałaś, co nie znaczy, że jest tylko i wyłącznie dobra dla zdrowia i nie jest okaleczaniem - bo nim jest. I o to mi się cały czas rozchodzi. I tak jak już pisałam, długofalowe skutki samej sterylizacji nie zależą od tego, jak technicznie przeprowadzono zabieg (mówię cały czas o usunięciu macicy i jajników) [quote name='Betbet'] Sterylizacja suki - suka nie brudzi, nie znaczy, czasem się nie dopilnuje, trudno, szczeniaki się odda. Ergo, sterylizacja jest zbędna i wbrew naturze. (...) Martens to co wymieniłaś nie określiłabym powikłaniami. W dobie takiego "przepsienia" w Polsce, wolę sterylizacje niż konieczność jaka może nas niebawem dosięgnąć - usypiania psów w schroniskach. USA się kłania[/QUOTE] Niesterylizowana suka jest niekłopotliwa? Nie brudzi? Jej szczeniaki też nie brudzą? Chyba mówisz o suce pluszowej :evil_lol: O kotach się nie wypowiadam, bo nie mam, nie interesuję się, nie mam wiedzy na ten temat. I po raz kolejny w ciągu ostatnich dni muszę zapytać zwolennika masowej sterylizacji - jaki u licha realny wpływ na owo "przepsienie" ma niesterylizowana [U]nigdy nie rozmnożona[/U] suka? Przykład z USA rzuciłaś jak kulą w płot, bo tam od dawna sterylizują i kastrują na dziesiątki razy większą skalę niż u nas, kastrowane jest wszystko co wychodzi ze schronisk, często nawet szczenięta - i o dziwo u nich odsetek eutanazji jest o wiele większy niż w Polsce. Coś nie gra, prawda? Co do samego allegro... Ja nie mam złudzeń, że te aukcje znikną, bo tak jak pisano - KASA. Jedyną szansą na ukrócenie praktyk pseudohodowców byłoby chyba zastrzeżenie poszczególnych ras w urzędzie patentowym, żeby prawnie karalne było "produkowanie" szczeniąt bez licencji Klubu Rasy, rodowodów, etc. Takie rozwiązanie przetestowano zresztą w Niemczech na dość niedawno powstałej, jeszcze nie uznanej rasie: [url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Elo_%28rasa_psa%29[/url] i z tego co wiem, wychodzi całkiem nieźle. Tylko komu by się chciało robić teraz z tym porządek :diabloti: Co jeszcze? Podatek od miotów. Wszystkich, rasowych, pseudorasowych i kundelków. Jest teoretycznie podatek od każdego psa, powinien być i od każdego miotu. I to solidny. I egzekwowany. Kto suki nie chce/nie umie upilnować, raz dwa mknął by na sterylkę. Problem w tym, że wszystkie rozwiązania jakich nie wymyślimy na tę chwilę, od tych które podałam ja, do masowej sterylizacji, można o kant... szafki potłuc, bo w Polsce przestrzeganie prawa nawet nie kuleje, tylko leży i kwiczy, a ludzka mentalność jest taka, a nie inna. Trzeba zmienić mentalność, zacząć poprawiać skuteczność egzekwowania prawa i wiele spraw ułoży się samych, bez wydumanych przepisów na temat samych psów. I tak na koniec - w Skandynawii psy kastrowane są bardzo rzadko. Nawet weterynarze przy ciążach urojonych ze względów zdrowotnych częściej decydują się na łagodną farmakologię, a nie sterylizację. A bezdomnych psów tam praktycznie NIE MA. Czemu? Porównajcie sobie mentalność i przestrzeganie prawa (pod każdym względem) tam i w Polsce.
-
[quote name='Krystak'] Twój pies ma aż tak duże problemy zdrowotne właśnie przez kastrację? Ile on ma lat? Ile miał jak był kastrowany?[/QUOTE] Sterylizacja w wieku 2 lat, pierwsze objawy problemów hormonalnych kilka miesięcy po. Teraz ma lat 11. Przed zabiegiem pies idealnie zdrowy, cieczki książkowe, żadnych ciąz urojonych, problemów z upilnowaniem nie miałam żadnych (a miałam 14 lat, więc tym bardziej dziwi mnie, że dorosłi ludzie mają z tymproblemy) - po sterylizacji niedoczynność tarczycy (sterylizacja zwiększa jej ryzyko kilkakrotnie, szczególnie u suk), potem wiadomo, leki na codzień, wpływ choroby i leków na inne narządy. Niedoczynność pojawiła się w książkowym okresie, kiedy organizm "zauważa" brak jajników - mniej więcej w porze kolejnej cieczki. I powiem tylko, że to co ma moja suka to NIC w porównaniu do przypadków, które możesz znaleźć na dogo w dziale weterynaria. [quote name='Krystak']Co do sterylizacji młodych suczek- oglądałaś może na anima planet "przygarnij psa" ten właśnie program jest o adopcjach psiaków. I tam bez problemu sterylizują sunie 3/4 msc i raczej nie mają problemu zdrowotnych z tego powodu, bo pewnie wet. robiący ten zabieg dowiedziałby się o problemach i zaprzestał zabiegów na tak młodych psach.[/QUOTE] Bo w Stanach się właśnie tego zaprzestaje! Tylko, że kiedy oni odchodzą od tak wczesnego cięcia, do Polski w ogóle doszla dopiero taka "moda". Zaprzestają kiedy mogą, bo sterylizacja szczeniąt ma kolosalny wpływ na ich rozwój i może spowodowac wiele problemów, u dużych ras przykładowo złośliwego raka kości, bo ze względu na brak hormonów płciowych w okresie dorastania zaburzony jest proces kostnienia nasad kości długich. Pies to nie puzzle, że można sobie wyjmować poszczególne narządy i nie ma to żadnych dlugofalowych następstw. Inna sprawa, że w pewnych miejscach takich jak schroniska prawdopodobnie nie zaprzestaną tam tego robić nigdy, bo bardziej interesuje ich ograniczenie populacji zwierząt niż zdrowie jednego psa. Może i słusznie. Ale w momencie kiedy rozmawiamy o sterylizacji psa dopilnowanego przez właściciela i bierzemy pod uwagę tylko względy zdrowotne, to już wygląda zupełnie inaczej,. i nie widzę sensu przykładania do tego takiej samej miary co do psów bezdomnych, idących bądź co bądź w nieznane ręce. [quote name='Krystak']No właśnie ,większość ludzi mówi na początku : oczywiście że nie będzie mieć szczeniąt,po co .. bla bla bla A co się okazuje po 2/3 cieczce- a niech ma chociaż raz te szczeniaczki, dla zdrowia, dla satysfakcji i milion różnych innych powodów. Nie mam tutaj oczywiście autorki wątku na myśli bo widać że należysz do mądrych osób. Ale niech przeczyta to jakiś 'fajny' człek i zaraz pomyśli że rozmnażanie jest Good i Super.[/QUOTE] Znaczy co przeczyta? Bo ja nie widzę tu ani jednego posta mówiącego o tym, że rozmnażanie psów dla hecy jest good i super - wręcz przeciwnie, ja w swoich postach co chwila trąbię o bezdomności, i żeby psów nie rozmnażać. I uważam, że propagowanie ograniczenia rozmnażania w jakikolwiek sposób jest w polskich warunkach nawet ważniejsze od namawiania ludzi na sterylizację. Jest gro ludzi którzy nigdy nie zdecydują się na zabieg - to niech chociaż mają świadomość, że nie powinni psa rozmnażać, a ten aspekt jest bardzo zaniedbywany; często kończy się na namawianiu na sterylki bez poświęcenia czasu na wytłumaczenie komuś, że tak naprawdę chodzi o nierozmnażanie, i dlaczego to takie ważne. Gdyby ludzie rozumieli, po co psa sterylizować, po co zapobiegać rozmnażaniu, to więcej na pewno zdecydowałoby się na zabieg. A jak ktoś naprawdę chce to i tak to zrobi. I nie wiem co ma piernik do wiatraka, jaki wpływ na rozmnażanie psów przez idiotów ma mieć zmuszanie odpowiedzialnych ludzi do sterylizacji i wprowadzanie ich w błąd na temat zabiegu?
-
Ale Ty masz malamuty (czy husky, bo na avku trudno mi powiedzieć), prawda? ;) Malamut to trochę inna bajka jeśli chodzi o barf niż przeciętny pies.
-
[quote name='Krystak'] Czekaj,cały czas zaprzeczasz sam sobie z jednej strony piszesz o bezdomności itp.no super jesteś poinformowany a z drugiej zaprzeczasz temu aby sterylizować kastrować... To lepiej nie namawiać na ten zabieg ,lepiej aby schroniska pękały w szwach,aby psy błąkały się stadami po ulicach?[/QUOTE] To nie ja zaprzeczam sam[B]a[/B] sobie, lecz Ty nie potrafisz czytać ze zrozumieniem... :roll: Zacytuj, w którym poście napisał[B]am[/B], żeby [U]w ogóle[/U] nie kastrować i nie sterylizować żadnych psów (bo pierwsze słyszę, żebym miała taki pogląd) i wyjaśnij mi, jaki wpływ na pękające w szwach schroniska i psy na ulicach ma niekastrowana suka, która nigdy nie będzie rozmnożona? Sterylizacja i kastracja jest w Polsce niestety konieczna - w schroniskach, przed wydaniem psów do adopcji, u ludzi, którzy nie chcą bądź nie potrafią zwierzaka upilnować. Nie widzę natomiast sensu do ślepego namawiania na taki zabieg osoby, która jest odpowiedzialna i psa nie zamierza rozmnażać, podczas gdy względy zdrowotne sterylizacji i kastracji są co najmniej dyskusyjne. I uprzedzając pytanie - upilnowanie suki przez 3 tygodnie dwa razy w roku nie jest wcale jakimś tytanicznym wyczynem, chyba że ktoś ma orzeszek zamiast mózgu i puszcza cieczkującą sukę ze smyczy "bo ona się zawsze słucha", albo zostawia samą na podwórku "bo jest siatka". No ale jak ktoś już ma ten orzeszek i upilnować nie potrafi - to i proszę, po to jest kastracja. Dam sobie rękę uciąć, że gdyby wykastrowano zwierzaki które obecnie są bezdomne oraz te, które są celowo rozmnażane bądź trzymane przez osoby nie mające najmniejszej chęci na pilnowanie suki, problem bezdomności praktycznie by zniknął. Z postów Rosanny wnioskuję, że jest osobą odpowiedzialną. Wyraźnie napisała, że psa nie chce rozmnażać, upilnować go również potrafi (znam ją też z innych wątków i uwierz, widać po postach, kiedy ktoś naprawdę troszczy się o psa i ma trochę wyobraźni), i nawet nie pytała w pierwszym poście o ów zabieg. Dlaczego więc sama nie mając praktycznie żadnej wiedzy na temat długofalowych skutków zdrowotnych zabiegu sterylizacji, koniecznie wciskasz jej ją w samych superlatywach, jakby była czymś rzędu podcięcia pazurków? Pisanie, że wady sterylizacji to tylko rzadkie nietrzymanie moczu to powalająca ignorancja i zwykłe robienie ludzi w trąbę - co niestety praktykuje tu mnóstwo osób od adopcji zapominając chyba kiedy rozmawiają z pseudohodowcą czy ciemną babą ze wsi z suką wiszącą przy budzie, a kiedy z odpowiedzialnym dogomaniakiem. A może po prostu wiedzy na temat skutków sterylki brak - tylko to przerażające samemu nie wiedzieć nic o negatywnych skutkach czegoś, co codziennie wciska się właścicielom psów jak prawdę objawioną.
-
[quote name='paulina200']Mała suczka rodzi np. 1, 2 szczenięta a duża rodzi ich nawet i 10. Także obie mają tak samo ciężko . Ilość szczeniąt rośnie wraz z wagą suki, czyli im większa tym więcej szczeniat rodzi[/QUOTE] Przecież to nielogiczne. Jak obie mogą mieć tak samo ciężko? Masz dzieci? Wyobraź sobie, że tym samym otworem rodzisz jedno ważące 8 kilo, albo 8-mioro ważących po 1 kilogramie. Które rodzą się łatwiej? Im mniejsza suka, tym PROPORCJONALNIE do jej masy szczenięta są większe. Przyjrzyj się kiedyś, jeśli będziesz miała okazję miotowi po urodzeniu u suki dużej rasy, i małej. Przy suce bernardynce nowo narodzone młode są jak szczurki. Przy yorczce jej nowo narodzone młode wyglądają proporcjonalnie w porównaniu z tamtymi jak kilkutygodniowe psiaki. I jeszcze raz pomyśl, którym łatwiej jest przejść przez kanał rodny? I czy bardziej męczy się suka wyciskając z siebie kilka czy kilkanaście maluszków, czy dwa, których rodzenie przypomina przeciskanie parówki przez ucho igielne i często kończy się na stole operacyjnym? [quote name='paulina200']Pytam dlatego, że ciekawią mnie np ogłoszenia, w których jest napisane, że "SUCZKA WAŻY ZALEDWIE 1kg. A JEJ WYSOKOSĆ WYNOSI TYLKO 15cm.! SUNIA JEST GENETYCZNIE ZMINIATURYZOWANA,GDYŻ JEJ RODZICE SĄ TYPOWYMI MINIATURKAMI,MATKA WAŻY 1.5kg.A OJCIEC 1.2kg". Czyli jej rodzice też są miniaturkami i matka potrafiła ją urodzić i odchować. W Internecie jest wiele takich ogłoszeń. Po prostu mają małe suki i psy i dlatego rodzą się jeszcze mniejsze. Po prostu takie geny. A przecież York z wagą 1,2kg np. też może mieć rodowód i wysokie noty. Czyli nie jest to wina hodowcy, że urodzi mu się takie maleństwo. No chyba, że jest ewidentny zakaz rozrodu psów poniżej 2kg.[/QUOTE] I czego dowodzą takie ogłoszenia? Zakładając oczywiście, że podana waga rodziców jest zgodna z prawdą? :cool3: Ano to, że komuś się udało, suka urodziła (z mniejszą lub większą pomocą) i młode póki co żyją. A znasz odsetek tych przesadnie miniaturowych suczek, które rodzą martwe mioty, idą na cesarkę albo w ogóle nie przeżywają prób rozmnożenia? A odsetek szczeniąt ze wspomnianych przez Ciebie ogłoszeń, które w nowym domu po kilku miesiącach okazują się mieć ciężkie wady wrodzone, jak choćby niezarośnięte ciemiączko, różnego rodzaju wady serca lub naczyń krwionośnych, problemy z metabolizmem? Tego z ogłoszeń się nie dowiesz, więc obawiam się, że allegro to dość kiepskie źródło wiedzy na całość tematu. Tego zalecenia z niedopuszczaniem do rozrodu zbyt małych suczek nikt nie wymyślił dla hecy, ani po to, zeby zrobić na złość i żeby ktoś nie mógł mieć yorka wielkości ryjówki, "bo tak". Zostalo ono wprowadzone, bo próby hodowania takich psów są okupione mnóstwem płacących za to życiem suk, martwych szczeniąt, młodych z ciężkimi wadami rozwojowymi, które umierają przed ukończeniem roku czy dwóch. Troszkę za wysoka cena za spełnienie zachcianek nastolatki chcącej mieć pieska mieszczącego się w piórniku. Zdarza się, że nawet po psach nie tak maleńkich rodzi się zwierzak znacznie mniejszy od rodziców - ale po pierwsze bardzo często osobnik taki jest mały, bo jest zwyczajnie słabowity i ma jakieś wady wrodzone. Jeśli jednak nie jest - pojawia się ryzyko, że powstaną wspomniane problemy przy próbach rozmnożenia go (jeśli to sunia), a z pokolenia na pokolenie ryzyko wystąpienia negatywnych skutków miniaturyzacji będzie coraz większe i bardzo szybko okaże się, że większość zwierząt w większym lub mniejszym stopniu te wady posiada, aż dojdziemy do produkcji potworków. Tak malutkie pieski jak już się urodzą owszem, można sprzedać na kolanka, ale nie są to psy ani wystawowe (bo wbrew temu co piszesz żaden sędzia kynologiczny nie premiuje na wystawach psów mogących urodzić przyszłe kaleki), ani psy do rozrodu, z przyczyn wałkowanych wyżej. Jak czytam Twoje posty, dochodzę do wniosku, że tak, powinien być kategoryczny zakaz rozmnażania psów poniżej 2 kg, bo niektórzy na wiedzę naukową i korzystanie z czyichś doświadczeń są bardzo odporni.
-
[quote name='Malwi']jaki masz inny sposób zapobiegania bezdomności zwierząt który nie ma skutków ubocznych ( przy sterylizacji jest w małym % przypadków tylko nietrzymanie moczu )[/QUOTE] Przy takim poziomie wiedzy (czy raczej jak widzę kompletnym jej braku!) na temat powikłań po zabiegu sterylizacji - zaburzeń hormonalnych prowadzących do zwiększonego ryzyka raka sutka, problemów tarczycowych i ich powikłań z chorobami serca włącznie, złośliwych nowotworów prostaty i kości, nie dziwię się, że sterylizacja/kastracja jest tak lekko polecana każdemu po kolei :razz: Każdy kto dokształci się na ten temat jakoś nagle przestaje uważać ten zabieg za lek na całe zło dla każdego psa. [quote name='Malwi']to powiedz mi na czym ta "wojna z allegro" ma polegać ? bo jak na razie to widze tutaj tylko same "reklamy" pseudohodowców ;/ żadnych konkretnych kierunków ...[/QUOTE] Ano właśnie... Z offtopa przynajmniej coś wynika; wątek generalnie jest tylko po to, żeby poużalać się nad psami i poprzeklinać na pseudohodowców, bo od xx stron nie spostrzegłam żadnych konkretnych "działań wojennych". Z ręką na sercu - ile osób z tych które wklejają aukcje napisało do tegoż sprzedawcy co o tym myślą? Ja pisałam kilkanaście razy, zwykle mi nie odpisywano, czasem ktoś się mądrzył aż włos się jeżył, albo nabluzgał. Kto z osób które tu jojczą z powodu offotpu zrobił chociaż to?
-
Już bez porównywania żadnego do ludzi... To czym jest sterylizacja? Zabiegiem pielęgnacyjnym? Owszem, to JEST okaleczanie. W dobrym celu, dla ogólnego dobra psów, ale nadal to jest okaleczanie. Jeśli obcięcie psu ogona czy małżowiny usznej z takim hukiem na dogo nazywa się okaleczaniem, to jak wycięcie zdrowemu psu narządów wewnętrznych może nim nie być?! Sterylizacja w polskich warunkach jest KONIECZNA, bo schroniska zatoną pod natłokiem psów, to nie ulega wątpliwości, ale nie można przez to zapominać co to za zabieg i na czym tak w istocie obiektywnie polega... Ja naprawdę bym chciała, żeby każdy zdrowy pies miał tak odpowiedzialnych właścicieli, żeby sterylizacja z przyczyn ograniczania bezdomności mogła odejść do lamusa - nie mam złudzeń, że tak będzie, bo polskie społeczeństwo jest "odpowiedzialne inaczej", ale wcale mnie nie dziwi, że osoba która nie jest ze środowiska od pomagania bezdomnym psom nazywa ten zabieg po imieniu i nie ma w stosunku do niego ciepłych odczuć.
-
[quote name='pa-ttti']trzeba jednak zauważyć jedną rzecz: waga suki nie zawsze idzie w parze ze skłonnościami do łatwych porodów itd. na przykładzie yorka: czasem sunia o wadze 2kg będzie rodziła łatwiej niż ta o wadze 3,5kg. Reguły nie ma. podobnie jak nie ma reguły na liczność miotu ja jestem zdania natomiast że suczka ta druga, czyli 3,5kg, wychowa miot powiedzmy 4 szczeniąt dużo łatwiej, i nie będzie to dla niej aż tak męczące jak dla suczki 2kg. NAJCZĘŚCIEJ też (bo nie zawsze!!!) mniejsze szczenięta-o niższej wadze urodzeniowej, po mniejszych suniach, rodzą się wadliwe, słabe, ich śmiertelność jest wyższa.[/QUOTE] Ale regułą jest już to, że suka 40 kg znosi ciążę lepiej i rodzi o niebo łatwiej niż 4 kg (pomijając rasy wielkogłowe). Zawsze im mniejsza sunia, tym większe w stosunku do niej szczeniaki, tym większy wysiłek organizmu i trudy porodu. Są jakieś wahania osobnicze, ale generalnie przy sukach różnej wielkości tak to wygląda. I masz rację - te najmniejsze sunie to często osobniki zwyczajnie słabowite - jak one ledwo dają radę same żyć i nawet nie wyrosły jak trzeba, to jak one mają "wyprodukować" i odchować zdrowy silny miot?
-
[quote name='pa-ttti']trzeba jednak zauważyć jedną rzecz: waga suki nie zawsze idzie w parze ze skłonnościami do łatwych porodów itd. na przykładzie yorka: czasem sunia o wadze 2kg będzie rodziła łatwiej niż ta o wadze 3,5kg. Reguły nie ma. podobnie jak nie ma reguły na liczność miotu ja jestem zdania natomiast że suczka ta druga, czyli 3,5kg, wychowa miot powiedzmy 4 szczeniąt dużo łatwiej, i nie będzie to dla niej aż tak męczące jak dla suczki 2kg. NAJCZĘŚCIEJ też (bo nie zawsze!!!) mniejsze szczenięta-o niższej wadze urodzeniowej, po mniejszych suniach, rodzą się wadliwe, słabe, ich śmiertelność jest wyższa.[/QUOTE] Ale regułą jest już to, że suka 40 kg znosi ciążę lepiej i rodzi o niebo łatwiej niż 4 kg (pomijając rasy wielkogłowe). Zawsze im mniejsza sunia, tym większe w stosunku do niej szczeniaki, tym większy wysiłek organizmu i trudy porodu. Są jakieś wahania osobnicze, ale generalnie przy sukach różnej wielkości tak to wygląda. I masz rację - te najmniejsze sunie to często osobniki zwyczajnie słabowite - jak one ledwo dają radę same żyć i nawet nie wyrosły jak trzeba, to jak one mają "wyprodukować" i odchować zdrowy silny miot?
-
[quote name='mala_czarna']Powiem szczerze, że nie zrozumiem nigdy pojęcia "nie jestem w stanie upilnować suki w cieczce". Dla mnie to po prostu niepojęte i tożsame z tym, że suka puszczana jest po prostu luzem. Sama do niedawna miałam cieczkującą sukę, i pomimo sporej ilości psów na osiedlu dawałam sobie jakoś radę.[/QUOTE] Ja też tego nie pojmuję. Ja z cieczkującą suką wychodziłam mając 13-14 lat, a pod klatką czekało na nas stadko 4, w porywach do kilkunastu zwykle dużych psów. Nigdy nie było nawet blisko do przypadkowego pokrycia. Ludzie nie tyle nie mogą upilnować, co zwyczajnie są totalnie nieodpowiedzialni i bezmyślni, puszczając sukę ze smyczy "bo ona zawsze się słucha i odgania psy, łatwa nie jest" albo zostawiają ją samą w ogródku "bo przecież jest ogrodzenie"... Ręce opadają.
-
Kolejny idiotyczny artykul: psy na kolcach sa agresywne
Martens replied to diabelkowa's topic in Wychowanie
[quote name='visNK']Nie mogę uwierzyć, że nikt na forum dla - jakby nie było - miłośników psów nikt mnie jeszcze nie poparł. Wręcz przeciwnie - widzę, że z radością przyklasnęlibyście pomysłowi, żeby każdy większy pies nosił kolczatkę "na wszelki".[/QUOTE] A skąd taki wniosek? Przecież chyba wszyscy bębnią, że to narzędzie szkoleniowe, a do stosowania na codzień nadaje się w ostateczności, kiedy ktoś nie ma możliwości zapanowania inaczej nad psem. Lekkie "puknięcie" psa, kiedy się zawiesza, nie reaguje na głos, to jeszcze ani walenie linijką po łapach ani teoria dominacji ;) -
[quote name='paulina200']Aha, a myślałam, że po prostu rodzą przez cięcie cesarskie i to jest jedynym ryzykiem. Przecież ludzie też są więksi i mniejsi i jakoś rodzą dzieci :)[/QUOTE] Tak, ale normalnie zbudowani (nie otyli i nie wychudzeni) ludzie ważą powiedzmy 45-90 kg. Różnica masy niechby dwukrotna. A psy doprowadzono do stanu, w którym jeden waży 2 kg, a inny 120. Konsekwencje zdrowotne muszą być; wyobraź sobie zdrowie człowieka ważącego 300 albo 12 kg. Gdyby to było takie proste, mielibyśmy np. owady wielkości słonia, czy słonie wielkości myszy. Owady nigdy nie osiągną takich rozmiarów, bo mają szkielet zewnętrzny, który już przy wadze 1 kg z hukiem by się zarwał - słoń ma tak powolny metabolizm, że zmniejszenie go do rozmiarów myszy zabiłoby go wychłodzeniem i zagłodzeniem - czysta fizyka, nie byłby w stanie wyprodukować takiej ilości ciepła i energii do takiej masy i powierzchni ciała (a więc oddawania ciepła). U psów może efekty nie są aż tak drastyczne, bo aż tak powiększyć/zmniejszyć psów jeszcze się nie da, ale hodowanie psów poniżej kilograma to już podążanie w stronę produkowania dosłownie mutantów niezdolnych do normalnego życia.
-
[quote name='mychaaaaa']Ja się zdecydowałam na sterylkę przed pierwszą cieczką po rozmowie z dwoma wetami i obaj mówili, że nie ma przeciwwskazań... Stąd taka a nie inna decyzja, gdyby któryś wspomniał, że trzeba poczekać - poczekałabym, w końcu moja sucz jest dla mnie b. ważna.[/QUOTE] No to weterynarze celowo lub nie, wprowadzili Cię w błąd, bo negatywne skutki takiego zabiegu są, a ryzyko wielu schorzeń jest większe niż w przypadku sterylizacji po ukończeniu dojrzałości płciowej. Pojawiają się choroby, które po sterylizacji w wieku dojrzałym właściwie nie miewają miejsca. Macie szczęście, że nie było powikłań, przynajmniej na razie - bo te na tle hormonalnym potrafią pojawić się i po kilku latach. Nie jest to mój wymysł, a wyniki badań naukowych opublikowane na całym świecie. Wszyscy moi weterynarze byli odmiennego zdania; każdy mówił, że dla bezpieczeństwa zawsze lepiej pierwszą cieczkę przeczekać - ale ja nie chodzę do pierwszych lepszych wetów. Na Zachodzie sterylizacja przed osiągnięciem dojrzałości w pewnym momencie stała się normą, eksperymentowano nawet ze sterylizacją szczeniąt - teraz od tego wszystkiego się odchodzi ze względu na problemy zdrowotne - widać Twoi weci do tego etapu wiedzy jeszcze nie doszli ;)
-
[quote name='paulina200']Mam pytanie. Dlaczego nie można rozmnażać małych suk takich np. do 1,5kg ? Czym to grozi ? To co w takim razie mają "powiedzieć" psy typu Chihuahua czy nawet te karłowate ratlerki (pinczery karłowate) ? Proszę o odpowiedź.[/QUOTE] Po pierwsze, przeznaczone do rozrodu chihuahua też nie ważą kilogram; podobnie znacznie od nich większe pinczery miniaturowe (taka jest poprawna nazwa rasy). Nie myl ich z radosnymi produktami pseudohodwli, takimi jak skarłowaciałe wspomniane "ratlerki" z jajowatą głową i trzęsącymi się badylkami zamiast nóg. To są karykatury zwierzęcia stworzone dla ludzkiej uciechy i nie mają nic wspolnego z hodowlą zdrowych małych psów. Po drugie. Pies nie jest chomikiem, cała budowa jego układu kostnego, narządów, metabolizmu jest przystosowana do organizmu o rozmiarach psa średniej wielkości, powiedzmy takiego 10-20 kg. Każde odchodzenie od tego planu matki natury w którąś ze stron okupowane jest zwiększonym ryzykiem najróżniejszych wad dziedzicznych i rozwojowych, czy po prostu problemów fizjologicznych. Konkrety: - zmiany proporcji ciała, wielkości głowy i związane z tym multum problemów stawowych, karłowatość, słabowitość, ogólny niedorozój fizyczny - wyłupiaste oczy narażone na urazy - niedrożność kanalików łzowych - problemy z uzębieniem, braki zębowe, przetrwałe zęby mleczne, kamień nazębny i utrata zębów nawet w wieku 2-3 lat - wypadanie rzepek kolanowych - niezarastanie ciemiączka na głowie, które powoduje, że najmniejszy uraz głowy może skończyć się urazem mózgu i śmiercią - ogromne ryzyko komplikacji przy porodzie (płody za duże w stosunku do matki), a także komplikacji w połogu, rzucawki poporodowej ze względu na problemy metaboliczne i niewystarczającą ilość wapnia w organizmie matki (często niezależny od suplementacji w pokarmie). Polecam to do przemyślenia wszystkim wielbicielom cherlawych piesków do torebki - może naprawdę lepiej kupić mysz, zamiast wspierać krzywdzenie zwierząt i robienie z nich żywych schorowanych zabawek. EDIT: Zapomniałam, dochodzi jeszcze do tego za duża powierzchnia ciała w stosunku do wagi i szybkie wychładzanie organizmu w zimnej porze roku, skłonności do przeziębień, zapaleń płuc. Można tak dopisywać w nieskończoność. Naprawdę nikt dla fanaberii nie wymyślił sobie, że pies do rozmnażania nie może być mniejszy niż 1,2 czy 1,5 kg. Poniżej po prostu nie hoduje się już psów, tylko produkuje kaleki.
-
[quote name='Talia']Tylko nie każdy popiera taką sterylizacje.[/QUOTE] "Taką"...? Od kiedy to dogo jest takie tolerancyjne dla poglądów etycznych? Jak ktoś nie popiera sterylizacji w ogóle, zostaje potworem i pseudohodowcą; jak ktoś nie popiera aborcyjnej, to trzeba omijać na paluszkach, żeby nie obrazić? Z niewysterylizowanej dopilnowanej suki nie sypią się szczeniaki i kolejne potencjalne bezdomne psy - z niedopilnowanej i niewysterylizowanej aborcyjnie owszem. Zabicie płodów wielkości fasolki czy wręcz kilkudziecięciu komórek jest zbrodną, a okaleczenie dorosłego zdrowego psa normą?
-
Guz sutka to nie rak wątroby - wystarczy dokładnie badać brzuch suki raz w miesiącu, nawet przy okazji pieszczot, i przy pierwszych małych zmianach można sobie pomyśleć o ich usunięciu, i przy okazji sterylizacji, żeby zmniejszyć ryzyko powstania nowych. U połowy suk przecież nigdy nie pojawiają się żadne, nawet łagodne guzy sutków. Ropomacicze jest jeszcze rzadsze - najczęściej zdarza się ponoć u suk z ciążami urojonymi; takie owszem, można sterylizować profilaktycznie. Poza tym też nie jest bezobjawowe - suka z zaczątkami ropomacicza więcej pije, często jest ospała. Widać też wiele na profilaktycznych badaniach krwi, które wypadałoby przeprowadzać co roku, a u starszego psa częściej - ropomacicze nie robi się w tydzień i między jego początkiem a stanem krytycznym jest masa czasu na podjęcie decyzji o zabiegu na spokojnie - o ile ktoś jest uważnym opiekunem, obserwuje psa i dba o profilaktykę. Moja suka przed sterylką była okazem zdrowia. Problemów z upilnowaniem jej nie było, cieczki książkowe, nigdy nie miała ciąży urojonej. Mogła nigdy nie mieć żadnych guzów ani ropomacicza; ma za to teraz "kwiatki" posterylkowe, bo 8 lat temu osoby wiedzy i pokroju Krystak wmówiły mi bzdurę, że sterylizacja to samo dobro i jak kocham swojego psa, to powinnam wypatroszyć mu jajniki dla zdrowia ;) Ja nie piszę, żeby psów nie sterylizwać - chcę tylko, żeby odpowiedzialni ludzie mogli zrobić to ŚWIADOMI wszystkich wad i zalet zabiegu, i możliwych skutków, i żeby potem nie musieli mieć do nikogo pretensji, jak jednak znajdą się w tym nic dla niektórych nie znaczącym odsetku właścicieli psów, które za zabieg dla ideologii zapłaciły zdrowiem.
-
[quote name='Krystak']karjo- w końcu coś fajnego napisałaś, fakt schronisko powinno wydawać psy po kastracjach(jak i suki) no ale szczeniaki też są wydawane i niestety nie ma pewności czy ktoś się zgłosi na sterylke, dlatego powinno się dobrze wybadać przyszłych właścicieli. [/QUOTE] No to czemu nie kastrować szczeniaków :razz: Przecież pierwsza cieczka niepotrzebna, u dwóch osob po sterylce przed cieczką nic się nie stało = nie stanie się nikomu, co tam jakieś badania :D a jajniki/jądra to tylko niepotrzebne wypustki do rozpłodu, wcale nie sterują zakończeniem procesu dorastania fizycznego z prawidłowym wyhamowaniem wzrostu kości długich włącznie, równowagą hormonalną całego organizmu, ich praca nie jest sprzężona z pracą niemal wszystkich gruczołów dokrewnych w organizmie... Błagam, ludzie, jak nie macie zielonego pojęcia o fizjologii układu hormonalnego psa i funkcjach hormonów płciowych, to nie piszcie takich bzdur... Z jednym się z Krystak zgodzę - niepotrzebnie przejmowałam się jakimś tam gadaniem o raku sutka i ropomaciczu; może nie miałabym teraz psa z rozwaloną równowagą hormonalną, niedoczynnością tarczycy, szprycowanego lekami od 5 lat i m. in. dzięki temu z rozpadającą się wątrobą. Tak, nie ma to jak sterylka :diabloti:
-
[quote name='Aleksandra Bytom']Raczej jego gabaryty nie budzą postrachu bo waży jakieś 10kg,podejrzewam że nie całe. [/QUOTE] Zawsze, kiedy czytam coś takiego, przypominam sobie 8-kilogramowego pieska, który w sekundę, bez żadnych ceregieli z warczeniem i szczekaniem, rozpruł 7-latkowi łydkę od kostki do kolana, z finałem na szyciu i blizną widoczną dziś po ponad 10 latach - bo psu nie spodobało się, że dziecko wykonało gwałtowny ruch kilka metrów od niego. Wcześniej nikogo nawet nie zadrapał. Pomijając już stres dziecka, bo wiem jaki strach jest po pogryzieniu przez psa, napatrzyłam się w domu - naprawdę nie ma sensu eksperymentować. Wg mnie najlepszym rozwiązaniem będzie klatka-kennel, w której pies zmęczony spacerem siedzi na czas wizyty chłopca. Wychowanie psa swoją drogą, ale bezpieczeństwo dziecka, w dodatku cudzego, jest tu priorytetem. Sytuacja "pies zostaje jak mu się każe, ale nie wtedy kiedy cośtam" znaczy niestety, że pies słucha się, kiedy chce. I zazwyczaj jest tak, że nie chce wtedy, kiedy chyba najbardziej powinien. Tak więc do dopracowania posłuszeństwo przy dzieciach - one niech się bawią, Ty z psem w tym czasie pracuj na smyczy, nagradzaj, egzekwuj posłuszeństwo, żeby pies nie miał czasu wczuwać się w to co robią dzieci i próbować tego kontrolować.
-
I gdybyście dali się wrobić, to pewnie ładnie by sobie za te kiełki skasował... Szczególnie jeśli robiłby to w narkozie.
-
Żwirki bentonitowe przez dłuższy czas wdychane mogą spowodować bardzo poważne problemy płucne, z rozedmą włącznie. Dlatego nie poleca się ich do kuwet dla gryzoni - taki sam efekt będzie, jak pies będzie się w tym żwirku tarzał i go wdychał.
-
Sterylizacja rocznej suni - PROBLEM ZŁOŻONY.
Martens replied to ciemnaczekolada's topic in Sterylizacja
[quote name='oalela']To nie ach i och tylko twarda statystyka :diabloti:[/QUOTE] Te twarde statystyki dotyczą nie tylko zalet sterylizacji :diabloti: Sarkazm jest tu naprawdę niepotrzebny - podobnie jak wmawianie ludziom, że sterylizacja to same zalety i w ogóle zabieg o wadze obcięcia pazurów. Tak jak cały czas pisałam, są plusy i minusy, i warto być po prostu świadomym wszystkiego. Grunt, to nie rozmnażać niepotrzebnie zwierzaków. Kwestie zdrowotne, co przeważa, to już mniej oczywista sprawa i tę każdy powinien rozważyć sobie sam.