-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Mnie na ogół pytają czy można coś tam dać. Raz mnie krew zalała i musiałam być bardzo niemiła, kiedy dziecko za przyzwoleniem mamy chciało nakarmić mi psa gumą do żucia :roll: -
Wspaniały argument - badania przeprowadzone na reakcji psów na... sztucznego psa :roll: Wnioski też jakieś niemrawe: "Podczas badania blisko pięćset psów pokazało, że amputowany ogon utrudnia komunikację, czym powoduje nieufność i rezerwę. Bezpośrednią konsekwencją takiej reakcji otoczenia jest społeczne „upośledzenie” zwierzaka poddanego zabiegowi kopiowania. Pozbawiony możliwości normalnych kontaktów z przedstawicielami własnego gatunku, pies łatwiej wyrośnie na zwierzę zamknięte w sobie, profilaktycznie agresywne oraz niezrównoważone." - czyli suma sumarum i tak wszystko zależy od starań właściciela i socjalizacji... Bo nie każdy pies bezogoniasty jest pozbawiony możliwości normalnych kontaktów z innymi psami, niektóre wręcz przeciwnie. Że kopiowanie jest karalne i złe to chyba już każdy wie na dogo; dla mnie argumenty tego typu co najwyżej ujmują powagi całej akcji przeciwko kopiowaniu i w pewnym sensie działają bardziej na szkodę samej idei...
-
[quote name='taks']:crazyeye::crazyeye::crazyeye: a to ciekawe stwierdzenie poparte osobistym doświadczeniem? a jeśli tak to można wiedzieć jak bogatym?[/QUOTE] Z sukami to akurat prawda, choć to nie tyle jakaś wielka agresja, co spotykany u niektórych (nie u wszystkich) silniejszy instynkt terytorialny, znaczenie terenu i chęć dominacji nad innymi psami. Żywy przykład mam w domu, jak również niejedna osoba na dogo (był na ten temat wątek) - kwestia zwiększenia wydzielania hormonów przez nadnercza. Że samce są agresywniejsze po kastracji to pierwsze słyszę i nijak żadnych fizjologicznych podstaw tego stanu wydumać nie mogę.
-
1. Psa nabyłaś - wzięłaś pod opiekę. Do momentu ewentualnego znalezienie się właściciela odpowiadasz za psa jak za własnego, jesteś jego prawnym opiekunem. Fakt że psa znalazłaś, a nie kupiłaś, nie ma tu nic do rzeczy. Właściciel ma na odbiór psa 2 lata; 3 jeśli psa skradziono. Jeśli będzie chciał psa odebrać, masz prawo żądać zwrotu kosztów - również chipowania, ponieważ taki jest obowiązek w Gdańsku. Inna sprawa, że fakt, iż Ty żądasz zwrotu owych kosztów nie sprawia, że pies automatycznie przechodzi na Twoją własność, jeśli właściciel odmówi ich uiszczenia. 2. Kastracja owszem, może pomóc na nadpobudliwość psa, ale nie na Twoją nieodpowiedzialność. Dopuszczanie, żeby pies wychodził pod ogrodzeniem czy zostawianie go pod sklepem do odpowiedzialnych zachowań nie należy. Jeśli Twój pies był bez smyczy przed tym sklepem i jak piszesz "podrywał kolegę", to Ty powinnaś w tej sytuacji dostać solidny opieprz, aż buty spadną, bo osoba będąca z psem na spacerze i panująca nad nim ma prawo puścić go luzem - Ty nie masz prawa zostawiać psa bez opieki w miejscu publicznym, gdzie zaczepia dodatkowo inne psy - nieważne w jakich zamiarach. Jak pies wychodzi pod furtką, to się dziurę zatyka, albo nie puszcza psa samopas do ogrodu, albo trzyma tam na długiej lince. Jak się ma psa, dodatkowo o takich a nie innych skłonnościach, to się go nie zostawia pod sklepem. Bo ani kastracja, ani chip nie pomoże na brak wyobraźni.
-
[quote name='sylawia']Wiem o tym że klapsy i pyszczek w siuśki to nie jest dobra metoda, ale nie mam takich warunków żeby uczyć psa siusiać na dworze pół roku[/QUOTE] I wzięliście szczeniaka? :roll: Jak się nie ma czasu i warunków na naukę czystości ani gdzie z psem wyjść, to się takiego malucha nie bierze, a nie go leje, żeby było szybciej... bo na ogół szybciej wcale nie jest tylko dochodzą problemy na jeszcze innych płaszczynach poza sikaniem. Kiedy pies sika w domu, co najwyżej powiedz fe i tyle, najlepiej wynieś psa przerywając mu w trakcie czynności i poczekaj aż dokończy. Jeśli pies załatwi się na zewnątrz, za każdym razem powinien zostać sowicie nagrodzony - najlepiej czymś bardzo smacznym. I jeśli uczysz psa sikać na zewnątrz, to w domu nie powinno już być gazety. Na dworze nie musisz stać nad psem i czekać aż zrobi siusiu - baw się z nim, ucz go, w międzyczasie jak mu sie zachce to się wysika. Szczeniaki mają to do siebie, że sikają. A już na pewno 3-miesięczne, które tak jak pisałam nie zawsze się jeszcze w pełni kontrolują fizycznie. Kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, ok. 4 miesięcy psu wpadki zdarzają się rzadziej (czyt. 2-3 razy w tygodniu) i wystarcza 7-8 wyjść w ciągu doby. Koło pół roku większość psów wytrzymuje już do 4 spacerów. ALE każdy pies jest inny i ma własne tempo uczenia się, a często im mniejsza rasa tym oporniej to idzie szczególnie jeśli pies jest za sikanie w domu karany i dochodzą do tego problemy już z samą relacją z Tobą. Mieszkanie w wieżowcu ma to do siebie, że trudniej się uczy psa czystości, bo nie wystarczy otworzyć drzwi i w papuciach wyjść przed dom - i dla właściciela wyjścia sa bardziej czasochłonne, i psu trudno zakumać o co chodzi, bo od chwili popuszczenia w domu do znalezienia się na trawie dla psa mija bardzo długi czas.
-
Najpierw należałoby zdobyć wiedzę o psychice i wychowaniu psów w ogóle, patrz książki pani Mrzewińskiej, Stanleya Corena, popisac trochę z włascicielami tych psów tutaj - bo amstaff pod wieloma względami różni się od np. owczarka, i dopiero pomyśleć o adopcji, ale w Twoim przypadku raczej psa z domu tymczasowego, bez problemów wychowawczych, najlepiej kilkuletniej wysterylizowanej suczki, a nie ot tak ze schroniska. Amstaffy to psy silne fizycznie, ale nie są żadnymi bestiami ani demonami ;) Potrafią być agresywne wobec innych psów - a źle prowadzone i wobec słabszych domowników, szczególnie samce - ale ast z dobrą psychiką i dobrze prowadzony nie jest groźniejszy od przeciętnego owczarka, powiedziałabym ze wręcz odwrotnie ;) Co do kosztów - na psiego fryzjera majątku nie wydasz, na weterynarza pewnie też, ale amstaff lubi i potrzebuje dużo zjeść (i nie byle czego) - wystarczy na niego spojrzeć. Taka masa mięsniowa nie utrzyma się dzięki miseczce kaszy ze skrawkami czy garstce Chappi z marketu. Szczególnie dużo je pies w okresie wzrostu, podczas budowania tej masy. Jeśli wybierzesz dojrzałą już, kilkuletnią suczkę, po sterylizacji, która zmniejsza zapotrzebowanie na energię z przyczyn hormonalnych - to nie powinny być to jakieś straszne koszty - na pewno o niebo mniejsze niż przy rocznym rosnącym aktywnym samcu.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Masz dużo czasu.. Zakładając, że sterylka po pierwszej cieczce, cieczka pal sześć koło 9 miesiąca, poczekac potem 2-3 miesiace do mniej więcej "połowy drogi" miedzy cieczkami (wtedy najlepiej wykonywac zabieg) - suczka ma 4 miesiące, wtedy będzie miała niechby rok - czyli jak by nie patrzeć masz 8 miesięcy na uzbieranie jakichś 300 zł (jeśli załapiesz się na akcję tańszej sterylizacji, to mniej). Wystarczy odkładać niecałe 40 zł miesięcznie, niecałe 10 zł tygodniowo. To są grosze i nikogo nie będziesz musiała prosić o łaskę. Skoro psa jakoś szczepicie, utrzymujecie, to rozumiem, że dostajesz na niego jakieś fundusze plus masz kasę na własne potrzeby jakąś - dychę tygodniowo raczej powinno się odłożyć bez problemu.
-
Karmić z ręki, dokładac jedzenia, kiedy pies je, i właściwie powinno się to ćwiczyc z każdym psem za młodu - samo grzebanie w misce nic nie daje, bo pies i tak z wiekiem zwykle zaczyna się przejmować, kto dotyka jego jedzenia. Z dotykanie podobnie - dotykaj szyi w czasie pieszczot i nagradzaj, potem utrudniaj - czyli standardowo - pozytywnie ;)
-
[quote name='gliwice87']byla to ostatnia chwila bo psy do 7 roku maja "zdrowe potomstwo"[/QUOTE] Nie ma żadnej magicznej granicy wieku, do której potomstwo jest zdrowe. Spermatogeneza i produkcja komórek jajowych róznią się trochę, i u samca wiek nie ma aż tak dużego wpływu na jakośc samego DNA co u samicy - natomiast po wiekowym psie potomstwo może być po prostu mniej liczne, jak również nie poleca się rozmnażania starszych samców gdy mają jakiekolwiek problemy z krążeniem czy układem ruchu, ze względu na to, że sam akt krycia to duży wysiłek.
-
Ja też jestem za takim rozwiązaniem - Twój pies, Ty płacisz i reszta nie ma nic do gadania. I zgadzam się - takie nachalne namawianie Cię na pokrycie Twojej suki to po prostu wymuszanie. To Ty będziesz zajmowała się suką i szczeniakami, to Ty będziesz ponosić koszty związane z ich odchowaniem, żywieniem, odrobaczaniem, szczepieniami, doprowadzaniem do użytku domu po ich działalności... Bo rozumiem rodzina nie zapłaci Ci za wychów 12 szczeniaków? I przede wszystkim to Ty będziesz się martwić, co z nimi zrobić, jak się okaże, że o domki wcale nie tak łatwo, jak wszyscy myśleli... [B]engelina_88[/B], długowłose owczarki można rozmnażać, ale nie pod patronatem FCI, gdzie nie są uznane jako rasa czy odmiana - ale niedługo chyba ma się to zmienić.
-
[quote name='sylawia']Potrafi być 2h na chodniku (bo nie może wąchać jeszcze trawników i innych psów)[/QUOTE] Pies chodzi po chodniku a nie może wąchać trawy i innych psów? A w jakim celu? Bo to nie ma nic wspólnego z kwarantanną. Jeśli chodzi po chodniku, to ma bardzo podobne szanse zarażenia się wirusówką co wchodząc na trawnik, bo psy wchodzące na trawnik i chodzące po chodniku raczej przed wejściem na ten drugi nie odkażają sobie łap środkami dezynfekującymi. Mało który pies chce sikać na chodniku, to raczej trawiaste podłoże i własnie zapach moczu innych psów pobudza do załatwienia się szczeniaka. Jeśli wynosisz psa na dwór i stawiasz na chodnik, jak również szczeniak ma w domu dostęp do butów w których wychodzicie na zewnątrz, to nie jest to żadna kwarantanna tylko zawracanie głowy i utrudnianie sobie życia ;) [quote name='sylawia']Jak nalał to najpierw karciłam głośnym "Fe", później dostawał lekkiego klapsa i nawet już próbowałam wtykać mu pyszczek w siusiu, ale on nie rozumie. Ostatnio nawet zlał się z dala od gazety, jakby po tych moich wszystkich "Fe" opacznie zrozumiał, że siusiu na gazecie jest złe. [/QUOTE] Czyli zrobiłaś absolutnie wszystko, co jest odradzane chyba w każdych poradach i artykułach na temat nauki czystości - gratulacje, nauczyłaś szczeniaka, że załatwianie się w Twojej obecności kończy się biciem i agresją z Twojej strony - i oczekujesz, że załatwi się on teraz przy Tobie na spacerze? :roll: Nie wiem w ogóle, jak można tak traktować kilkunastotygodniowe szczenię, które jest jak kilkuletnie dziecko i do 4 miesiąca życia nawet nie ma pełnej kontroli nad zwieraczami :shake: Przestań psa karcić w jakikolwiek sposób, najpierw kilkakrotnie nagródź sikanie w Twojej obecności gdziekolwiek, a potem zacznij wynosić psa na dwór, na trawę, zabierając ze sobą gazetę, najlepiej zabrudzoną moczem szczeniaka. Btw jak zaczyna się uczyć szczeniaka sikać na dworze, to w pierwszym rzędzie likwiduje się domową gazetową ubikację. Trzeba było więcej poczytać zanim się zaczęło bić i tarzać szczeniaka w moczu za własną niewiedzę...
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Rozumiem, że jak zabłocony pies wtedy odbije ci na klacie ślady łap, to nie będziesz się gniewać? :evil_lol: No i to nie zawsze miłe, bo nie każdy pies jest idealnie wychowany i zawsze skupiony, i jak zaczyna kogoś szarpać na smyczy dzięki Twojemu cmokaniu, to raczej nikt nie myśli wtedy o Tobie miło :diabloti: Zawsze można komuś powiedziec, że ma fajnego psa, spytać, czy można pogłaskać - ja na to zawsze reaguję sympatycznie i jest mi miło - na zaczepianie mojego psa i odwracanie jego uwagi na siłę przy udawaniu, że ja nie istnieję, już niekoniecznie ;) -
Jeśli celem psa jest właśnie to, żeby zostawić go w spokoju, to zadziała raczej jako wzmocnienie zachowania... Na zasadzie czepiali się mnie, zawarczałem, dali mi święty spokój = będę tak częściej. Lepiej zmieniać nastawienie psa do sytuacji w których warczy zaskakując go np. smakołykami zanim jeszcze dojdzie do ostrzeżeń i warczenia. agnest, dzięki :evil_lol: ale nie wiem, czy moja rodzina by to przeżyła :lol:
-
[quote name='MOKOJOKOTO']Już ze mnie robicie pseudo-hodowce który ma zamiar rozmnożyć swego psa i pozbyć się szczeniaków sprzedając byle komu na targu? [/QUOTE] A kim Cię nazwać? Hodowcą nie, bo rozmnażanie psów bez żadnego przemyślenia skojarzenia na pewno nie jest hodowlą. To jak, rozmnażaczem? Producentem? Sorry, ale dla mnie tym bardziej przykre i niepojęte jest to, że mając świadomość sytuacji psów w Polsce, tego ile zwierząt czeka w schroniskach nie tylko kupiłaś psa w pseudo, ale jeszcze chcesz go rozmnażać. Wymówka "bo nie przystosowałby się do mojego trybu życia" jest conajmniej naciągana - bo wychowanie szczeniaka od małego to nieporównywalnie większy nakład pracy niż wzięcie psa dorosłego, niekoniecznie maltretowanego i ze skrzywioną psychiką, tylko np. domowego, któremu zmarł właściciel. Mnóstwo jest takich psów i w schroniskach często najzywczajniej w świecie umierjaą z powodu depresji, jeśli szybko nie znajdą domu. Ale ktoś wolał mieć pseudorasowca, a potem bawić się w "chodofcę", bo szczeniaczki są takie fajne... Pomyślałaś przez chwilę, ile szczeniaków z tego mariażu może mieć dysplazję i przestać chodzić z bólu w wieku 2 lat? Najwyraźniej nie - wolisz przyklasnąć pomysłowi znajomych i jeszcze wziąc udział w czymś, co nie jest nawet miłością do psa, tylko czystym egoizmem i zachcianką na miare przedszkolaka. Świetna jesteś, po prostu. I owszem, tu można dyskutować - tylko, że Ty nie chcesz dyskusji, tylko pogłaskania po główce i przyklaśnięcia pomysłowi, który jest sprzeczny z ideą całego tego forum i jakąkolwiek empatią, miłością do zwierząt.
-
Pies-samiec jest płodny całe życie, choć z wiekiem jakość i ilość spermy się zmniejsza. Co im doradzić? Jak rozumiem ich pies nie jest rodowodowym zarejestrowanym reproduktorem z prześwietleniami pod kątem dysplazji i ukończonymi odpowiednimi szkoleniami? Żeby dali sobie spokój z produkowaniem niepotrzebnych psich nieszczęść! W Polsce domów szukają setki i tysiące mniej i bardziej "owczarkowatych" psów. Wiele z nich domu nie znajduje nigdy i skrajnym egoizmem jest rozmnażanie swojego psa tylko po to, żeby mieć po nim dzidziusia. Psy to nie ludzie, nie mają jednego szczeniaka, tylko w przypadku psów dużych, jak owczarek, nawet kilkanaście. Co z nimi wszystkimi zrobicie? Jaką macie gwarancję, nawet jeśli je sprzedacie, że nie dokonają żywota w schroniskowej klatce albo na łańcuchu? Że myśl "my na pewno znajdziemy wszystkim cudowne domki" to utopia,j przekonacie się najpóźniej kiedy przyjdzie do szukania tych nowych domów. Jak znajomi kochają psy, to niech pomogą jakiemuś potrzebującemu owczarkowi - tych pod dostatkiem: [url]http://www.dogomania.pl/threads/8669-Owczarki-Niemieckie-do-adopcji.-Jak-zg%C5%82asza%C4%87-ONki-str.-1[/url] [url]http://www.owczarek.pl/forum/forum_topics.asp?FID=20[/url] zamiast koniecznie rozmnażać swojego psa. Żeby hodować psy potrzebna jest wiedza nie tylko o samym rozmnażaniu, ale i o psach które się posiada, o ich przodkach, jak również badania np. na dysplazję bioder, na które owczarki są narażone - żeby wyhodować zdrowe szczenięta. Ty też daj sobie spokój z rozmnażaniem suni - do domów które zajmą "wasze" szczeniaki mogłyby trafić te maluchy, które już śpią w schroniskach na betonie i marzną przed nadchodzącą zimą. Jak chcesz pomóc psom i masz chętnych na owczarki, to pomoż tym, które już czekają - suce rozmnażanie nie jest do niczego potrzebne - ani dla zdrowia, ani do szczęścia. Pod względem fizjologicznym więcej szkody organizmowi wyrządza jednorazowa ciąża niż odsunięcie od rozrodu.
-
[quote name='michal114']Ale jak zdarza mu sie ugryzc to pozniej przychodzi i przytula sie do nog z glowa przy ziemi jakby chcial przeprosic.[/QUOTE] Pies podchodzi, bo został skarcony, bo wyczuwa Twoje niezadowolenie i chce się przypodobać - ale nie kojarzy tego z tym, że ugryzł, nie ma poczucia winy jako takiej, bo to zwierzę. Jeśli nie przekonacie psa z pomocą smakołyków, że ręce nic złego nie robią i podchodzenie domowników i głaskanie jest miłe, to napisz na forum skąd jesteście i ktoś na pewno poleci szkoleniowca, który będzie mógł Wam pomóc - bo rozwiązywanie problemów z agresją przez net to tak jak pisałam wróżenie z fusów.
-
[quote name='michal114']Gdy ugryzie to klepie go po (przepraszam za wyrazenie) dupie i mowie do niego ''co zrobiles?'' wtedy pies spuszcza glowe i oddala sie.[/QUOTE] Dobry sposób, żeby pies nauczył się, że ręce zbliżają się po to, żeby zrobić przykrość, i żeby w przyszłości gryzł jeszcze mocniej, i zaczął też w innych sytuacjach. To wygląda tak, jakby pies totalnie nie miał zaufania do rąk. Gryzie tylko na kanapie albo na fotelu, czy kiedy leży gdzieś indziej, też? W jakiej sytuacji ugryzł po raz pierwszy i jak wtedy zareagowaliście? Czy ktoś drażnił się z psem siedząc obok niego na kanapie i np. poszturchując go, nawet zabawowo? Nikt odpowiedzialny nie doradzi, jak zwalczyć problemy z agresją przez internet, nie widząc psa. Mogę poradzić coś, co nie zaszkodzi, a może pomóc - kiedy pies leży w sytuacji, w której zwykł gryźć, podejdźcie dość blisko, zawołajcie i podajcie smakołyk, gdy podejdzie. Potem możecie próbować rzucać psu ten smakołyk pod łapy gdy leży, potem podawać z ręki. Na razie darujcie sobie w ogóle głaskanie i dotykanie psa w takich sytuacjach - jak chcecie go posmyrać, to wołajcie do siebie. Czy pies gryzie czując się bardzo pewnie, czy gryzie ze strachu to trudno orzec, ale niezależnie od przyczyny ma bardzo złe skojarzenia z Waszymi rękami w opisanych sytuacjach - jakkolwiek karcąc psa fizycznie za pomocą rąk, tylko to pogarszacie - jeśli już dojdzie do takiej sytuacji, po prostu każcie psu iść na jego posłanie. [B]fiszboneq[/B], gryzienie po rękach u malucha chyba każdy musi przejść ;) najlepiej działa wtedy po prostu przerwanie zabawy z głośnym "au" i olanie psa. Zresztą, poczytałaś ten dział, to na pewno znalazłaś sporo wskazówek. Co do osowiałości, mój młodziak też jeden dzień czasem gania jak nakręcany a drugi prawie cały przesypia. Kwestia pogody, zmęczenia, najedzenia... Jeśli je i czuje się dobrze, to nie ma powodów do paniki.
-
Pierwsza sprawa - psa nie zaczepia się nachalnie i nie dotyka bez uprzedzenia kiedy śpi, czy odpoczywa zmęczony po dłuższym spacerze czy zabawie. Po dłuższym czasie takiego upierdliwego zachowania i najłagodniejszy pies może stracić cierpliwość i burknąć czy capnąć. Jak się chce pogłaskać śpiącego czy odpoczywającego psa, lepiej zawołać go do siebie. [B]fiszboneq[/B], nie masz takiego samego problemu, bo podgryzanie przez 3-miesięcznego szczeniaka przy kontakcie z nim to normalne zachowanie młodego psa - jest mnóstwo porad na forum, jak radzić sobie z podgryzającym szczenięciem. Na pewno nie jest to agresja, a szczekaniem czy warczeniem pies reaguje, bo wg niego Ty nie umiesz się bawić ;) 6-miesięczny niby łagodny pies, który potrafi ugryźć mocno (co to wg Was znaczy mocno?), to już nieco poważniejsza sprawa. [B]michal114[/B], piszesz, że poza tym pies jest łagodny - w jakich dokładnie sytuacjach pies wykazuje jakąkolwiek agresję? Opisz jak najdokładniej gdzie jest pies, co robisz Ty i jak pies reaguje? Czy w domu są dzieci i jak się zachowują wobec psa? Jak zachowują się wobec niego domownicy w takich sytuacjach? Co robicie, kiedy pies ugryzie; jak reagujecie? Czy pies zachowuej się tak samo wobec wszystkich domowników?
-
[quote name='Pies Pustyni']Mozna tak powiedziec. Przeciez po samym kursie nie mozna raptem stac sie fachowcem w pracy ze zwierzetami.[/QUOTE] Nawet po przygotowaniu teoretycznym z kilkunastu książek o psach i obcowaniu z psami znajomych, nasz własny szczeniak milion razy nas zaskoczy i nie będziemy wiedzieli, co w danej sytuacji zrobić. Ja przeczytałam przed wzięciem psa książek kilkadziesiąt, w temat zagłębiałam się dobre kilka lat, przerobiłam po kilka-kilkanaście róznych opcji w każdej sytuacji gdy pies np. nie zareaguje na wołanie czy coś nie idzie w nauce - a i tak było mnóstwo sytuacji, których żadna książka nie wzięła pod uwagę, których ja sama nie przewidziałam i musiałam improwizować z lepszym lub gorszym skutkiem. A co mówić o pracy z psami problemowymi, cudzymi, dorosłymi, których nie znamy i dopiero musimy się ich każdego z osobna "nauczyć"? W momencie, kiedy spotykamy się z nietypową sytuacją, nietypowym zachowaniem czy reakcją na metody szkolenia u psa naszego klienta, który nam płaci i oczekuje profesjonalizmu, nie ma czasu na szperanie w necie, radzenie się mądrzejszych czy próbowanie miliona metod z myślą "a może tak da radę". Ci ludzie płacą za konkretną pomoc, a nie eksperymentowanie i nabieranie wprawy na ich psie, samemu dobrze nie wiedząc co się robi. Wiele rzeczy trochę też inaczej wyobraża się nam gdy o nich czytamy, a trochę inaczej wygląda w praktyce. Dlatego osoba która nastukała się teorii na kursie i miała kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin "praktyk" żadnym sensownym behawiorystą nie jest, co by nie mówiły tytuły. Kurs to wierzchołek góry lodowej w porównaniu do czasu i pracy jakie trzeba włożyć w zdobycie doświadczenia.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Daga & Maks']nigdy nie zapomnę sytuacji jak idę normalnie z psem, a tu nagle dorosły facet podchodzi, nawet się nie zapyta czy może pogłaskać psa, tylko klęknął na ziemi i woła Maksa :lol:[/QUOTE] Nie wiem czy już kiedyś o tym pisałam i gdzie, ale przypomnę ;) Też nigdy nie zapomnę sytuacji - późny wieczór, wracam z kumplem i z Baryłą z jakiegoś piwa w plenerze nad rzeczką, i na Rynku spotykamy jakichś dwóch jego znajomych z pracy, dość mocno podchmielonych. Jeden przywitał się, a drugi w trybie natychmiastowym klapnął tyłkiem na chodnik przed Baryłą, wybąkał "o boże jak ja kocham psy", podrapał Baryłę pod bródką i pocałował, i przytulił :cool3: Nawet "cześć" nam nie powiedział :eviltong: Barył o dziwo przyjęła pieszczoty nadzwyczaj przychylnie jak na pierwszy raz widzianą osobę ;) Dopiero wtedy pan wstał, otrzepał się i mi przedstawił :cool1: -
Hodowle kolorowych bolończyków (bolonka zwetna)
Martens replied to Paskuda_Bandzior's topic in Grupa 00
Tez mnie jakoś ciarki przechodzą jak czytam, że ktoś chce dokupić suczkę i psią rodzinkę założyć... :roll: I co, suka od pierwszej cieczki będzie co pół roku rodzić? Pewnie na początku da się szczeniaki upchnąć po znajomych, ale co z kolejnymi miotami? :roll: -
[quote name='filodendron']Więc jaki cel/sens ma mieszanie do tego rodziców dziecka? 30 szwów na twarzy syna to jest wystarczająca kara.[/QUOTE] Taki, że może do nich dotrze, że przykrości spotykające 5-latka pozostawionego samego "w wielkim świecie", to nie tylko wina właściciela psa, kierowcy samochodu czy pecha... Niekaranie rodziców to w tym momencie niemal jak pogłaskanie ich po głowie i przyznanie, że wszystkiemu winna wstrętna baba z psem. Jeśli dziecko jest za małe, żeby zrozumieć, że nie maca się obcych psów, że nie wybiega się na ulicę, że nie wsiada się z nieznajomym do samochodu - to nie powinno pozostawać samo poza domem czy zamkniętą posesją. I to jest fakt niezaprzeczalny. Na zachodzie owszem, właścicieli psów spotykają drakońskie kary za pogryzienia, ale równie drakońskie kary spotykają rodziców za niedopilnowanie dziecka z tragicznym skutkiem - z pozbawieniem wolności i odebraniem praw rodzicielskich włącznie. Gdyby ktoś zajmował się dzieckiem na tym placu zabaw, cała sytuacja nie miałaby miejsca i to jest fakt niezaprzeczalny - na równi z tym, że gdyby kobiety z psem tam nie było czy inne gdyby, to też by się nic nie stało. [quote name='FigabaS']Ktokolwiek by się zbliżył do psa, niezaleznie od tego, z jakim zamiarem i intencjami - za pogryzienie odpowiada właściciel psa. Możecie się buntować i na tym koniec. Pies nie ma prawa sam decydować o ataku na człowieka czy inne zwierzę. A szkolenie psa jest po to, by pies nauczył się to rozumieć i podporządkował się opiekunowi w każdej sytuacji.[/QUOTE] Na tę chwilę to taka sama utopia jak myślenie, że z miast znikną pozostawione bez opieki małe dzieci... I za pogryzienie psa nie zawsze odpowiada właściciel, bo trochę jeszcze sprawiedliwości na tym świecie zostało ;)
-
[quote name='Lottie'] "Psy stróżującje: Bullmastiff, dalmatyńczyk, dog, duży pies pirenejski, komodor, kuwasz, mastiff, rottweiler [/QUOTE] A który z nich jest średniej wielkości...? :hmmmm: Bo ja widzę same naprawdę duże psy. I czy z dalmata taki dobry stróż, to bym polemizowała ;) I ważna kwestia, ile czasu pies ma spędzać na zewnątrz i czego pilnować, bo jeśli ma mieszkać lub dużo czasu spędzać na dworze np, zimą to psy gładkowłose raczej odpadają; dog czy bulmastiff nie nadaje się na psa typowo stróżującego w naszym klimacie, choćby miał najlepsze instynkty.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Należałoby podejść do pana, co by piesek poskakał :evil_lol: Szkoda tylko, że to niezbyt wychowawcze dla psa :) Aczkolwiek musze kiedyś wypróbować i zacząć iść z psem na osobę, która na niego cmoka ;) Ciekawe jaka będzie reakcja, szczególnie, że Barył na zaczepki i patrzenie w oczy często zaczyna nieprzyjaźnie mamrotać :diabloti: -
[quote name='Nat - Mare'] Nie podoba mi się jednak opinia Martens (ale oczywiście masz prawo do własnego zdania :)). Sądzę bowiem, że pozostawianie swoich rzeczy, np. butów przyzwyczaja psa, iż może przytulac, podgryzac, i przywłaszczac sobie Twoje ubrania. Możesz mu dac starą koszulkę, ale nie odróżni potem starej od nowej, i zachowa się w stosunku do niej tak samo :)[/QUOTE] Żaden z moich psów nigdy nie zniszczył pozostawionego przeze mnie ubrania i jest to sposób polecany przez wielu szkoleniowców i behawiorystów, a nie tylko moja opinia ;) Normalne, że nie zostawiamy koszulki psu który z lubością pruje ciuchy i szmaty, no i buty to też taki średni pomysł :)