Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Link do Picassy Jadwigi zmieniony :D
  2. Nie byłam w zeszłym tygodniu schronie i w nast. też chyba nie będę (mało nowych psów i mam nie przyjeżdżać), moja lista psów adoptowanych nie obejmuje najnowszych adopcji.
  3. Tajga powędrowała na stronę schroniska i stronę Fundacji, zaraz dodam ją na katowicki wątek. Ona naprawdę ma tylko 35 cm w kłębie? Wygląda na wyższą.
  4. Zmiany poczynione :).
  5. Czekam na numer suni, opis i dane kontaktowe. Wtedy wrzucę gdzie trzeba :).
  6. Melduję się u Torro. Chłopak ma nową kartę na stronie schroniska i powędrował na stronę Fundacji oraz katowicki wątek :).
  7. Opis i zdjęcie zmienione :).
  8. Ale pięknie Darmulek wygląda :). Z siwizną jej do twarzy ;).
  9. http://1.bp.blogspot.com/-sVIpn-Qhrow/VEJ5OtNo1eI/AAAAAAAAEyY/JM6B9rB0z7w/s1600/dzieci.jpg - piękny widok :)
  10. Wpadłam, przeczytałam. Na dłużej wpadnę, jak będę miała chwilę dłuższą. Do zobaczenia.
  11. Jadzia powędrowała na katowicki wątek i na stronę Fundacji.
  12. Feri powędrowała na katowicki wątek :).
  13. Maks powędrował na katowicki wątek.
  14. Bronka powędrowała na katowicki wątek. A niekoniecznie ;). Info o sterylkach/kastracjach wrzucam ja, pod warunkiem, że ktoś mi powie, że dany pies przeszedł zabieg. Tak to wygląda. Zatem czekam na info czy Bronka przed ciachnięciem czy już po. Prosiłabym też o jakiś namiar (telefon albo mail), który mogłabym podać w karcie Bronki.
  15. U nas nIe od razu co prawda wolontariusze mogli robić wizyty poadopcyjne swoim podopiecznym, ale nie było tak, żeby schronisko absolutnie odmawiało takiej możliwości. Najpierw wizyty były robione wybiórczo, przez konkretne osoby (w sensie kilka wyznaczonych, z fundacji współpracującej ze schronem i wolontariat organizującej), potem krąg osób się poszerzał, a teraz każdy pełnoletni wolontariusz dostaje dane do domu, który zaadoptował jego podopiecznego i jedzie na wizytę poadopcyjną. Tak to z grubsza wygląda. Mam nadzięję, że niczego nie popierdzieliłam, jako że nie biorę czynnie udziału w wolontariacie i może coś mi umknęło ;) Sprawę znacznie ułatwia zapis w umowie adopcyjnej o możliwości przeprowadzenia wizyty poadopcyjnej, ale nie wiem czy Wasz schron coś takiego ma, a jeśli nie to czy chciałby mieć. Jeśli chodzi o prawowitego właściciela i ochronę danych osobowych nowych właścicieli, to o ile schronisko nie zechce w załatwieniu sprawy pomóc, to można ją tylko sądownie rozwiązywać. Niestety. Może kierownicwto Waszego schronu skontaktowałoby się ze schroniskami, w których jest wolontariat i wizyty poadopcyjne? Pogadaliby, podpytali, zobaczyli, że to nic złego i że tylko same plusy z tego są. Ale jeśli nie ma w nich dobrej woli to i to nie pomoże... Wtedy pozostaje tylko metoda maleńkich kroków, drążenia skały kropla po kropli - pozyskać jakąś fundację, która pomoże w wolontariacie, przekonać schron do wolontariatu jako takiego, zorganizować kilka imprez, które pomogą w adopcjach a przy okazji schron "zareklamują" i pokażą jak fajnie działa (wiesz o co chodzi...), potem przekonać do możliwości ogłaszania psiaków wychodzących na wolontariat (wtedy wolontariusz może podać namiary na siebie i robić wstępny przesiew) i tak powoli, powoli pokazywać, że wolontariusze to nie zło, że ich pomoc jest cenna, że nie wprowadzają zamętu i zamieszania, a pomagają zmniejszych ilość zwierząt do adopcji. I może wreszcie, po tygodniach, miesiącach, a może niestety latach uda się przekonać schron i do wizyt poadopcyjnych (które warto by poprzedziło wprowadzenie umów adopcyjnych z zapisem o wizytach - właściciel podpisując taką umowę zgadza się na wizytę u siebie, a więc i przekazanie swoich danych osobowych).
  16. Poprawione. Strona schroniskowa nie lubi cudzysłowów ;)
  17. Kolejne Wielkie Gotowanie za nami. Dziś niczego nie przypaliłam, ha! Mamy zapas na 8 dni. Ufff. Bazyl dzielnie mi towarzyszył. Najpierw przy obieraniu warzyw (każda marchewkowa "dupka" dla niego), potem przy obieraniu mięsa (chrząstki dla niego), ale po raz pierwszy nie stawił się na wylizywanie garnka. Nie dał już rady czekać, zasnął snem kamiennym i przespał cała końcówkę, czyli rozkładanie żarełka na pojemniki i "wydrapywanie" gara. Popołudnia to zdecydowanie pora spania ;) Choć może i troszkę dołożyła się do tego pogoda, dziś miało Bazylątko jakiś gorszy dzień. Niech sobie śpi, maleńki... A za oknem wyrosły bratki. I to w skrzynce, w której ich poprzednicy byli tylko przez chwilę, pół roku temu ;)
  18. Opis zmieniony :).
  19. Bukiet piękny, kolorowy, optymistyczny :) A Kula znowu zamienia się w Kwadrat :P
×
×
  • Create New...