-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by maciaszek
-
Rozumiem. Ja po prostu czuję, że muszę się pożegnać z Bazylem w pełni, "zrozumieć" że on już nigdy nie wróci :-(, że będzie ze mną w innej postaci. Tymczasy są dobrym wyjściem w takiej sytiuacji. Miałam mieć na dt tego maluszka 3-tygodniowego, ale w końcu tak się stało, że tymczasuje u mojej siostry ;)
-
Rozmawiam ze swoim mózgiem. Mam mu tłumaczyć, że Bazylka nie ma i nie będzie. Smutno. Ciężko. Przez 12 lat 8 miesięcy i 13 dni najdłuższy czas jaki spędziłam bez białasa to niecałe 3 doby. Tym bardziej trudno. Wiem, że kiedyś będziemy mieć psa. Ja bez psa to nie ja. Ale nie chcę robić nic na siłę. Choć chwilami wydaje mi się, że tego właśnie mi potrzeba. Że byłoby łatwiej. Tylko chyba najpierw muszę pozwolić Bazylkowi odejść...
-
Oto lista kolejnych wpłat: 20 zł - Monika M z Katowic 50 zł - Łukasz G. z Sosnowca 10 zł - Aleksandra S. z Tychów 10 zł - Jerzy K. z Siemianowic Śląskich 20 zł - Izabela D. z Rybnika 7,73 - maciaszek Dopisałam na siebie, bo zapłaciłam za pojemniki na kupalona i za dzisiejszą pierś z kurczaka. Paragon z zakupu pojemników już wklejałam, a tutaj ten za kurczaka: Na ten moment Tadzinka jest 751,36 zł na plusie. Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKUJĘ wpłacającym!!! :loveu:
-
Kurcze, nie jest dobrze... :shake: Wczoraj od wizyty u weta (ok. 13:00) do wieczora późnego Tadzio spał. Nie chciał jeść, nie chciał pić. Siostra poiła go wodą ze strzykawki, wtedy jakoś popijał, ale jedzenie zdecydowanie oprotestowywał. Udało mu się wcisnąć tylko niewielką jego ilość. Noc przespał bez przerw. Rano zdecydowanie odmówił jedzenia, a że wciąż ma bardzo mocny odruch ssania to siostra spróbowała ponownie podać mu mleko, żeby zjadł cokolwiek, bez jedzenia szybko opadnie z sił. Rzucił się na nie jak szalony. A że już chyba lepiej, żeby zjadł choć mleko niż nie jadł nic, dostał jego porcję. I po 3 godzinach jeszcze jedną, którą równie chętnie zjadł. Niestety po południu ponownie zaczął odmawiać jedzenia. Znowu pojawiło się rozwolnienie, ze "skrzepami" mleka, tak jakby psiak nie tolerował laktozy. Czyli mleko zdecydowanie odpada. Tylko czym go karmić???!!! Przecież coś musi jeść. Pani doktor próbowała dać mu dziś karmę dla szczeniąt, odsunął się z obrzydzeniem. Od dzisiejszej wizyty (ok. 15:00) śpi cały czas, jeść nie chce. Siostra podaje mu wodę strzykawką. Spróbuje mu też podać mocno zmiksowany pokarm (ryż+kurczak), zmieszany z wodą, żeby był bardziej płynny. Trzeba będzie trochę w niego wmuszać. Inaczej skończy się kroplówkami :-( Nie podoba mi się to wszystko i bardzo się o kruszynkę martwię. Nie wiadomo co mu dolega. Nie wiadomo jak mu pomóc.Jutro będziemy dumać z panią weterynarz co dalej, co robić. Wet niepokoi się tym, że Tadzinka jest taki spokojny. Jej zdaniem psiak w tym wieku, choć dużo śpi, to w przerwach między spaniem powinien biegać, wariować, być bardziej żywotny, a on niby jest zainteresowany otoczeniem, ale jest taki... hmmm... flegmatyczny. Jednak najbardziej niepokojący jest ten brak apetytu. Przez przypadek imię do niego bardzo przypasowało: Tadek-Niejadek... Przecież on musi jeść, bez tego będzie bardzo kiepsko. Od piątku do poniedziałku przytył 8 deko, od poniedziałku do dziś schudł 10 :shake:. Trzymajcie za niego kciuki, proszę. Bardzo mocno!
-
Jestem i ja. Poproszę o tekst-opis, który mogłabym wrzucić na stronę schroniska i Fundacji. Taki w 3 osobie ;). I kontakt do opiekuna.
-
Dziękuję. Zaktualizowałam wydatki oraz wpłaty i na ten moment Tadzio ma 651,36 zł :bigcool: :bigcool: BARDZO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM WPŁACAJĄCYM :loveu: :loveu: :loveu: ! Dzięki Wam Tadzio jest zabezpieczony finansowo na dłuuuuugi czas :bigcool: ! A oto lista nowych wpłat: 20 zł - Zygmunt Cz. z Krakowa 10 zł - Sylwia O. z Pawłowic 100 zł - Mateusz Z. z Katowic 100 zł - Agnieszka R. z Katowic 20 zł - Ksenia B. z Katowic 200 zł - Agnieszka N.-B. z Mikołowa 33,11 zł - Agnieszka Sz. z Katowic 10 zł - Karina D. z Chorzowa 20 zł - Adrian P. z Sosnowca
-
Soboz, melduję że wpłata na moje konto dotarła. Dziękuję! Jak będę miała info o wpłatach zaraz tu wkleję. Tadzio czuje się dobrze. Dzisiejsza poranna kupa była już idealna. W lecznicy dostał kolejny zastrzyk. Tym razem tylko jeden, tylko antybiotyk. I znowu ukłucie zniósł dzielnie, ale po podaniu leku zaczął się dramat i płacz wniebogłosy. Bidulka nie rozumie dlaczego go szczypie. Antybiotyk ma dostawać do końca tygodnia, więc przed nim jeszcze kilka bolesnych zastrzyków. Badanie kupalona nie wykazało niczego niepokojącego. Robali brak, jaj robali również brak. Wszystko wskazuje na to, że sensacje jelitowe malizny miały podłoże bakteryjne/wirusowe. Koszt dzisiejszej wizyty: 10 zł. Niestety wszystko wskazuje na to, że Tadzio jest głuchy :-( Zaniepokoiło nas, że nie reaguje na żadne dźwięki. Nie zareagował jak siostrze upadł garnek na podłogę, niedaleko niego. Nie reaguje na pstrykanie palcami koło ucha. Nie reaguje na klaskanie, podczas gdy klaszcze się za jego głową (tak, że tego nie widzi). Pani weterynarz też wykonała kilka testów dźwiękowych i też stwierdziła, że ze strony Tadzinki zero reakcji. Jakby kompletnie nic się nie działo. Szczeniak w tym wieku powinien już dobrze słyszeć i reagować. Więc albo Tadzinka jest takim stoikiem, którego nic ale to absolutnie nic nie rusza (co nie jest możliwe przecież) albo nie słyszy. Mamy go obserwować i zrobić test z odkurzaczem (na który wszystkie zwierzaki jakoś reagują). A ja poproszę jeszcze, żeby sprawdzono mu kanały słuchowe (choć nie wiem czy takim maluchom robi się takie badania) - czy tam wszystko jest ok. Trzymajcie kciuki, może jeszcze zdarzy się jakiś cud i okaże się, że Tadzio jednak słyszy. Biedactwo... tyle nieszczęść spadło na takie małe ciałko...
-
Rozliczenie zaktualizowane. A tutaj Tadzioszek :)
-
Brytus ZNALAZŁ nową firmę, której będzie pilnował...
maciaszek replied to ania91sc's topic in Już w nowym domu
Ja też się melduję. -
Dzięki, przyda się! Tadzinek po południu zrobił kupalona troszkę lepszego niż te wcześniejsze, idzie więc chyba ku dobremu. Miejmy nadzieję. Troszkę też zjadł. Nie była to ilość zbyt duża, ale przynajmniej zainteresował się jedzeniem. Uffff!!! Siostra ma mi przesłać zdjęcia malizny. Jak będę miała, wrzucę tu czym prędzej. Widzę, że na stronie Fundacji jest już info dot. dzisiejszej wizyty u weta. Super! Dzięki :loveu: . Jest tak świetnie napisane, zwięźle i treściwie, że myślę, iż dokładnie takie samo można by wkleić na FB. Z góry dziękuję :)
-
Wpłynęły pierwsze pieniądze na leczenie malucha. Oto lista wpłat: 15 zł - Alicja A. z Katowic 100 zł - Anna S. z Katowic 100 zł - Katarzyna O. ze Świętochłowic 30 zł - Martyna K. z Bytomia 30 zł - Monika S. z Siemianowic Śląskich 20 zł - Ewa Z. z Katowic 7 zł - Anna R. z Katowic 20 zł - Zygmunt Cz. z Krakowa Razem: 322 zł :bigcool: Pięknie dziękuję wszystkim wpłacającym!!!! :loveu: :loveu: :loveu: Dzięki tym wpłatom malizna jest 196 zł na plusie :bigcool: Biegnę zaktualizować wydatki i wpłaty w pierwszym poście.
-
Dziękuję. Mail z numerem konta już poleciał. -------------------------- Niestety z Tadzinkiem nie jest dobrze. W nocy biegunka powróciła. Od wczorajszego wieczora nie chciał nic jeść. Poszłam z nim rano do weterynarza. Został zbadany - brzuszek wzdęty, lekko bolesny. Temperatury brak. Węzły chłonne niepowiększone. Dostał lek przeciwzapalny i antybiotyk - to w zastrzykach. Probiotyk w formie papki do podania doustnego. I jeszcze jeden lek, też doustny, który wyłapuje toksyny z układu pokarmowego. Jutro ma się stawić na kolejną dawkę antybiotyku. Jutro też będzie wiadomo co wyszło z badania kupalona, bo ten został przeze mnie złapany i dostarczony do lecznicy na oględziny. Pani weterynarz powiedziała, że to mogą być 4 rzeczy: - jakieś bakteryjne bądź wirusowe zapalenie jelit - sensacje pojedzeniowe - robale - parwowiroza Parwo raczej jest wykluczona, ze względu na objawy, które raczej do niej nie pasują, jak i zapach kupalona (tak, pani doktor wąchała...), który przy parwo jest bardzo specyficzny, a którego Tadzinkowy kupalon nie ma. Koszt dzisiejszej wizyty: 48 zł. Fakturę wkleję po zakończeniu badania, bo wtedy lecznica wystawi fakturę zbiorczą. Powiedzieli, że tak wolą. Płatna przelewem na konto lecznicy. Oto opis wizyty: I paragon za pojemniki na mocz (w które łapany był, i może jeszcze będzie, kupalon). Za pojemniczki, rzecz jasna, płacę z własnej kieszeni!
-
Faktura: Znalazłam też jeszcze jedno zdjęcie Tadzinki :)
-
Zapytałam, przesyłają, tylko trzeba im to zgłsić po zakupie. Ja tez mogę kupić (mam konto na allegro), tylko proszę o instrukcje co i jak w temacie płatności :).
-
Poproszę siostrę, żeby strzeliła jakieś fotki. Jak tylko będę miała (albo sama odwiedzę Tadzia), wrzucę tutaj.
-
Zaraz zapytam. Ale tak z ciekawości: dlaczego faktura na maila? Wszakże razem z produktem pocztą przyjdzie. Fantastycznie :)!
-
Garśc wieści o maluszku. Tadzik, nazywany przez siostrzeńców Empikiem (bo kojarzy im się z Empikowym przecinkiem :mdrmed:), po jednodniowych sensacjach żołądkowych, spowodowanych spożywaniem mleka dla szczeniąt, wraca do formy. O 5 rano zarządził pobudkę i krzyczał jakby go ze skóry obdzierano. Okazało się, że malizna głodna jest ;). Wtranżolił 2 łyżki jedzonka i poszedł spać. Kupy zaczynają się normować. Jeszcze troszkę są "rozlazłe", ale każda kolejna coraz bliżej ideału ;). Wypuszczany w teren zaczyna po mału rozrabiać - ciągnie za dywanowe frędzle, buszuje między zabawkami, zaczepia jamnika siostry do zabawy, nieporadnie łapką machając. A potem pada zmęczony i śpi, wtulony w wujcia Oskarka albo w maskotki. Choba - poproszę o wklejenie na FB i stronę Fundacji: Malizna nabiera sił. Chętnie je, głośno domagając się kolejnych porcji. Wypuszczany w teren zaczyna po mału rozrabiać - ciągnie za dywanowe frędzle, buszuje między zabawkami, zaczepia psiego współtowarzysza do zabawy, nieporadnie łapką machając :). A potem zasypia zmęczony i śpi wtulony w ukochane maskotki. Aż do następnej pobudki po kilku godzinach.
-
POKER w hotelu "Tymczasik"! Szukamy DOMU STAŁEGO!!!
maciaszek replied to Agnieszka.D's topic in Już w nowym domu
Ale mu się sierść wypiękniła :)! -
Jest w tym preparacie, który chciałabym kupić. W dużej ilości :)
-
lula2010, dziękuję. kesencja, wzruszył mnie Twój wpis... Dziękuję. Pomyślę sobie tu na głos. Bo od kilku dni mam coś dziwnego, coś czego do końca nie rozumiem. Fazę, która jest raczej charakterystyczna dla pierwszego okresu żałoby/tęsknoty. Kroję ogórki na desce w kuchni i myślę: "aha, zaraz Bazyl przyjdzie, bo usłyszy że coś tu się kroi". Wracam do domu i myślę: "Trzeba będzie białasa wziąć na spacer". Wczoraj chciałam zapytać TZta, który przyszedł do mnie do pracy, jak tam Bazyl i czy zostawił mu konga jak wychodził... I te myśli są takie, nie wiem jak to określić... takie naturalne. Takie jakby Bazylek był wciąż z nami. Oczywiście przychodzi zderzenie z przykrą rzeczywistością, ale ono tez jest takie inne niż wczesniej. Tak jakbym się po nim "ślizgała", żeby znów za chwile pomyśleć o Bazylku jakby wciąz tu był. Nie wiem jak to określić. Nie umiem tego swojego stanu do końca rozgryźć psychologicznie. Myślę sobie, że chyba mój mózg tak bardzo nie przyswaja tego, że Bazylka nie ma :-(, tak bardzo nie jest w stanie się z tym pogodzić, że z fazy bólu i tęsknoty cofnął się do fazy wyparcia. Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć. No chyba że (choć to czysta magia...) po prostu Bazylek jest gdzieś koło mnie... Wiedziałam, że odejście Łosia-Rokłosia mnie trzepnie, wiedziałam że trzepnie mnie mocno, ale nie spodziewałam się, że takie psikusy zacznie mi mózg robić. A ponieważ czuję się też gorzej fizycznie, choć żadnych ku temu powodów nie ma, myślę, że mózg mój spycha w podświadomość to, z czym pogodzić się nie umiem i nie daje ujścia emocjom przykrym. A one są. Tyle, że stłamszone. I przekladają się na gorsze samopoczucie. Tak to widzę. Nie wiem czy słusznie.
-
Dziękuję za liczne przybycie na wątek Tadzinki :) :sweetCyb: Dzięki! Teraz dostaje ryż+kurczak+marchewka, zmiksowane na papkę. Wcina aż mu się uszy trzęsą ;) Muszę pomyśleć o jakichś witaminkach. Bo mleka chyba dawać mu nie można. To ewidentnie po nim miał biegunkę. Dziękuję za FB :) Zapłaciłam gotówką. Jutro wkleję zdjęcie faktury. Powiedz co teraz dalej - mam Ci przesłać numer konta i przelejesz mi pieniądze czy mam wziąć gotówkę jak będę w schronisku (p.Ola powiedziała, że odda mi pieniądze jak przyjadę następny raz na zdjęciach). Chciałabym zamówić małemu witaminy, żeby dodawać mu do jedzenia. Myślałam o takich: http://allegro.pl/flawitol-dla-szczeniat-proszek-400g-witaminy-i4898882743.html Starczą na dłuższy czas, bo to mikrusek jest ;) Powiedz soboz jak mam to zrobić? Tzn. co z zapłatą? Ty zapłacisz z konta Fundacji? Ja mam zapłacić a Ty mi zwrócisz? Dziękuję za kciuków trzymanie :)
-
Wyprodukowałam coś takiego: Tadzio ma dopiero nieco ponad 3 tygodnie, a już dwukrotnie wywinął się śmierci. Pierwszy raz kostucha zaczaiła się na niego, gdy jakiś drań wyrzucił go zimnego, grudniowego dnia na ulicę. Wtedy jakiś dobry człowiek podniósł go z chodnika i zawiózł do schroniska. Ale schronisko to dla takiego maleństwa, nieszczepionego, z niewykształconym w pełni system odpornościowym, pewna śmierć. Drugi raz kostucha machnęła kosą na małym ciałkiem pieska. Ale znów jej się nie udało - Tadzio trafił do domu tymczasowego, gdzie dochodzi do siebie, nabiera sił i czeka na przyszłych właścicieli. Tadzio ma już za sobą pierwszą wizytę u weterynarza, którą zniósł bardzo dzielnie. Maluszek jest zdrowy, waży 740 gram. Dom tymczasowy zaopatrzył malca w mleko dla szczeniąt, które Tadzio powinien jeść jeszcze przez jakieś 2 tygodnie. Przez ten czas powoli można mu wprowadzać psi pokarm. Na razie maleńtas musi jeść rzeczy płynne bądź papkowate, ponieważ nie ma jeszcze czym gryźć, ząbki jeszcze nie zdążyły wyrosnąć. Przed Tadziem odrobaczenie (na dniach) i za ok. 3 tygodnie pierwsze szczepienie. Maluszek zbiera pieniądze na kolejne wizyty u weterynarza oraz zakup kolejnej puszki mleka dla szczeniąt. Bardzo prosimy o wsparcie, liczy się każdy grosz! Gdyby ktoś z Państwa zechciał Tadzia wesprzeć to wpłaty prosimy kierować na poniższe konto: Fundacja Przystanek Schronisko, 43-190 Mikołów, ul. Rymera 1a/26 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 tytuł wpłaty (koniecznie taki!): darowizna na 3-tygodniowego szczeniaczka Rozliczenia: Wydatki: 78 zł - wizyta weterynaryjna + mleko dla szczeniąt Wpłaty: Razem: - 78 zł Jaki jest Tadzio? Na razie ciężko określić jego charakter, bo psina jest za mała, prawie cały czas śpi. Wiadomo, że będzie pieskiem średniej wielkości, docelowo powinien mieć tak ok. 30-40 cm w kłębie. Jego opis będziemy aktualizować na bieżąco. Kontakt w sprawie przyszłej adopcji: maciaszek.maciaszek@gmail.com ------------- Na razie podałam tylko maila, bo i tak Tadzik nie nadaje się jeszcze do adopcji, przyjdzie pora na odbieranie telefonów, teraz chętni mogą pisać, dostaną ankiete przedadopcyjną do wypełnienia ;).
-
Dziękuję, po dwakroć. Na razie to życiem jego opiekuje się siostra ma Magdalena :loveu: Ze mną był tylko kilka godzin, wczoraj w pracy. No bo on bardzo maleńtas jest. Dzieciąctko, które w moich futrzanych butach ciągle szukało cycka mamy...
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Tobołki pierwsza klasa :)! A grudzień w takim wydaniu bardzo mi się podoba :)