-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
Franio/Snoopy/Tesiek ma już swój kochający domeczek :)
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
kubraczek poszedł InPostem o godz 9 numer przesyłki 900000158800000903991024 ( można ją śledzić wchodząc na stronę www InPostu) Miziaczki dla ślicznego golaska Frania:loveu: -
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
[quote name='Mraulina']Wypowiedź informacyjna nie ukazała się.[/quote] przeczytaj proszę uważnie mój ostatni post - ja tam wyjasniam dlaczego nie wklejam całości wyjaśnienia i polemiki Harbutowic. Nie będziemy chyba na wątku roztrząsać szczegółów księgowych :roll:. Jesli ktos z jakiś przyczyn chce sie z nimi zapoznac i potrafi te tabele odczytać to służę ale na maila bo nawet nie umiałabym tego tu wkleić ( trzeba by przekonwertować na inny program:shake:) I proszę nie róbmy "dymu" bo tu nie ma żadnych tajemnych machinacji, które są do ukrycia tylko zwykłe ksiegowe wyliczanki zupełnie tu na forum niepotrzebne:shake: -
a dlaczego akurat morfologia i mocz z posiewem? a może mocznik i kreatynina a może ALAT i ASPAT a może krzywa cukrowa a może biopsja węzłów a może............. tysiące pytań u weta to bardzo fajna sprawa i masę wiedzy, która się może ogromnie przydać ale to jeszcze jednak trochę mało do kompletu :roll:;)
-
ale to to był żart z tą kliszą tylko pewno w nerwach nie zrozumiałaś;) a z tą szybką diagnostyką= szybkim leczeniem to nie zawsze tak się da:shake:. Wiele chorób i to bardzo różnych na początku daje bardzo podobne objawy i dopiero czas i obserwacja pozwala dokładniej róznicować. Nie wszystkie choroby uwidaczniają się od razu w badaniach. Twoje zniecierpliwienie jest zrozumiałe bo chciałabys szybko pomóc Suni ale wetka zna stan kliniczny psa, może spokojnie ocenić co i kiedy. Nie zawsze szybki lekarz to ten dobry a "zwlekający" to ten zły. Łatwo da się zlecić furę kosztownych badań , władować leki, które szybko dadzą spektakularną poprawę (czyli zatarcie widocznych objawów choroby a nie wyleczenie)ale to nie zawsze jest per saldo dobre dla zwierzaka. Myślę, że jednak nawet nie mając pojęcia o weterynarii jakoś da się wyczuć czy wet lekceważy stan naszego zwierzaka i ma "spokojny" stosunek do pracy czy po prostu jest OK tylko nie ulega naszej presji na pospiech;)
-
to tak zanim kolejny wet zostanie zmieszany z błotem;) Jest taka metoda diagnozowania i w medycynie i w weterynarii (i jest ona jak najbardziej zgodna ze sztuką lekarską i stosowana w niejasnych przypadkach) że diagnozuje się poprzez reakcję na zastosowane leczenie. A badania logiczniej jest rozszerzać w kierunku wskazanym przez poprzednie wyniki a nie robić "wszystko"(czyli kilkadziesiąt dostępnych badań?). i rozłożył mnie pomysł prześwietlenia "całego" psa:crazyeye::evil_lol:
-
Franio/Snoopy/Tesiek ma już swój kochający domeczek :)
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Kubrak gotowy - czy ktoś mi poda adres do wysyłki?:roll: -
żabusiu tylko, że są i tacy którzy wybrali tę drogę nie z rutyny, strachu czy bezmyślności. Jeśli nawet przyjmiemy, że jest ich znikoma mniejszość to tym bardziej należy im się szacunek a przynajmniej dostrzeżenie bo są solą tego Kościoła. W Twojej wypowiedzi brakuje mi co najmniej 4 punktu;)
-
pełny zestaw ale bez wscieklizny dla dorosłego psa płace 60-70 ( zwykle w tym i czyszczenie kupra ew. uszu , jakieś moje przeoczenia z kamieniem na zębach i baardzo dokładne badanie) . Kot dorosły ok 60
-
Wcale się nie śmieję - widziałam kiedyś film o słoniach ( takie dzikie afrykańskie stado) I nie zapomnę sceny jak to stado napotkało szczątki padłego słonia, kosci własciwie. Otoczyły szkielet kręgiem, delikatnie badały trąbami , zachowywały sie w ogóle jakoś dziwnie i przejmująco. Patrząc na to nie miałam wątpliwości, że to nie zwykła ciekawośc czy znajomy zapach , że z pewnością czuły w tym momencie cos szczególnego coś "ludzkiego" - żałobę?
-
A wiesz "mój" muzułmanin , który zresztą namiętnie studiował inne religie właśnie jako pierwszy zwrócił mi uwagę ile wspólnych elementów występuje w tak wydawałoby się odległych religiach. On też powiedział coś bardzo na pierwszy rzut oka bluźnierczego i w jego ustach zaskakującego ( bo jak pisałam był na prawdę bardzo z islamem związany i jednoznacznie zdeklarowany)- sens tego był mniej więcej taki: skoro ja wierzę w mojego Boga ( "mojego" czyli "opisanego" przez moją religię a moja religia nie twierdzi że mówi o Nim wszystko-mówi raczej, że Boga poznajemy tylko na tyle na ile On nam się ujawni) skoro inni wierzą w swojego Boga ( i wiedzą o Nim też tylko tyle ile w ich religii Bóg się objawił) skoro te obrazy w wielu miejscach się pokrywają a właściwie w żadnym tak na prawdę nie wykluczają to nasuwa się myśl, że być może Bóg jest jeden tylko zrobił nam ludziom "kawał" .Pomieszał nasze drogi do Niego , w pewnym sensie dał wybór , zasłonił swój obraz jak rozsypane puzzle i patrzy jak sobie z tym poradzimy. A jeśli tak jest to wszyscy zmierzamy ku wspólnemu celowi tyle, że dróg jest wiele więc można wybrać którąś z mniej lub bardziej uczęszczanych , można wybrać własną i rzecz cała sprowadza się w istocie do różnicy "metod" podróżowania a nie celu.
-
[quote name='WŁADCZYNI']A rozmawiałaś kiedyś o tym z jakimś muzułmaninem? :diabloti:[/quote] Ja "rozmawiałam " a nawet przegadałam wiele nocy z bardzo pobożnym muzułmaninem, który nienawidzi przemocy ( i terroryzm uważa za zdradę zasad wiary) Poznałam i bardzo szanuję i cenię ortodoksyjnego żyda ( jest szefem sporej ultranowoczesnej firmy, mieszka w Polsce i nosi pejsy i taki fajny czarny kapelusz:p) który uwielbia św. Franciszka i doskonale zna Nowy Testament. Pracuję ze świadkiem Jehowy którego uważam nie tylko za świetnego fachowca ale i wzór uczynności i koleżeństwa... Oni na prawdę nie gryzą
-
[quote name='osho'][COLOR=DarkSlateGray] natomiast myślę, że tak - niektórych rzeczy nie da się naukowo wyjaśnić i wyjaśnień trzeba szukać gdzie indziej, niekoniecznie w religii, to nie są dwa jedyne źródła (nauka/religia), i myślę też że samo szukanie jest wartościowe nie tylko odpowiedź. [/COLOR][/quote] [COLOR=DarkSlateGray]:thumbs:[/COLOR][COLOR=DarkSlateGray]:calus: WŁADCZYNI Bóg chrześcijański jest nie tylko bogiem miłosiernym ale i sprawiedliwym ( a wymierzanie sprawiedliwości to nie bezkarność) i bogiem który potrafi zapałać "gniewem" ( vide przypowieść o kupczących w Świątyni). To że Bóg jest Miłością nie oznacza, że jest mięciutki i cieplutki jak przytulanka na smutny wieczór. A co do islamu to jeśli sie nie mylę Chrystus jest w tej religii ważną postacią - jednym z głównych proroków. Tyle że islam nie przyjmuje oczywiście chrześcijanskiego dogmatu o dwoistości natury Chrystusa ( boskiej i ludzkiej) Wiecie co - wydaje mi sie że ogromnym brakiem w naszym systemie powszechnej edukacji jest fakultatywnosc etyki i zupełny brak czegoś takiego jak religioznawstwo nawet w elementarnym zakresie. Odkrycie jak wiele nas łączy wspólnego, jak ta cała róznorodnośc dróg którymi podążamy szukając odpowiedzi na wazne pytania tak na prawdę jest tylko jedną wielką powiazaną wzajemnie "siecią komunikacyjną" prowadzącą do zaspokojenia tęsknoty za poznaniem prawdy o nas o wszechświecie o żródłach i sensie istnienia.Takie spojrzenie "z lotu ptaka" byłoby wspaniałą lekcją szacunku, pokory i miłosci. [/COLOR]
-
[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Taks, nie wierzę, że 2tys. lat temu Żydzi wiedzieli jak się rozmnażać, a nie wiedzieli jak się zaspokajać samemu :evil_lol:[/quote] a ja nie wierzę że nie zrozumiałas ;):evil_lol:sensu mojego przykładu który miał wyjaśnić że jak zmieniają się realia to i zmienia się zakres stosowania prawa.A prawodawca czy ktoś wyjasniajacy w jego imieniu to prawo może poczynić rozszerzenia( a raczej dokładniej mówiąc- doprecyzować w szczegółach) zastosowania bez naruszania istoty zakazu i jego ogólnego sensu. Wide ustawy jako akt prawny "ramowy" i rozporządzenia jako uszczegółowienie tychże w prawie panstwowym. Jeszcze niedawno w kodeksie drogowym nic nie było o narkotykach, lekach odurzających , groźny i zakazany był tylko alkohol. Wot znaki czasu i nowe metody ogłupiania się za kółkiem. a juz zupełnie na marginesie trzeba brać pod uwage i to że Żydzi i za czasów Chrystusa i ortodoksyjni nam współcześni mają bardzo poważny stosunek do wszelkich zakazów i nakazów religijnych. Pod tym względem katolicy nawet ci bardzo powaznie praktykujacy to niemalże anarchiści.Jest tu ogromna przepaść kulturowa i ta "dyscyplina religijna" która nam sie nawet nie mieści w głowie i była odbierana jako cos wrogiego/obcego byc może jest jedną z przyczyn tego polskiego antysemityzmu którego sie tak wszyscy wypieramy
-
tak gwoli scisłości chrzescijaństwo to nie tylko kosciół katolicki a widzę, że tu tak to się "z rozpędu" ujęło ;) zupełnie nie rozumiem czego ma dowodzić liczebność danej religii:crazyeye: juz pomijam fakt że ta "liczebnośc" sama w sobie jest daną bardzo dyskusyją i mało wiarygodną. W kosciele katolickim to liczba ochrzczonych? praktykujacych?policzonych na jednej mszy w roku? zmienianie przykazania? przeciez to oczywiste że jeszcze sto lat temu definiowanie cudzołóstwa filmami porno nie byłoby mozliwe. Sens przykazania był i pozostał ten sam - aktywna seksualność i wszelkie czerpanie z niej dopuszczone jest jedynie w kontaktach małżonków. Zgoda , jest pewna zmiana - kiedyś jedynym "godziwym" celem małżeńskiego zbliżenia była prokreacja, teraz kościół k. dopuszcza i inny wymiar seksu małżeńskiego: jako przejaw więzi łączącej małzonków podkreślając nie tylko "praktyczny" ale i metafizyczny wymiar tegoż. A generalnie jak dla mnie rzecz sprowadza się mówiąc bardziej przystępnie do samokontroli i panowania nad swoimi popędami i tą najbardziej zdumiewającą naszą możliwością - mozliwością powoływania nowego życia.Dlatego własną seksualność należy cenić i szanować - i znowu czy do tego niezbędne jest prawo i groźba kary? A może wystarczy szacunek do samego siebie?:eviltong:
-
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
Frotko odpowiadam 1/ wydatki "nie fakturowe" to nie tylko usługi (a raczej drobne przysługi za tzw. dowód wdzieczności)ale raczej zakupy tyle, że za pół ceny bo właśnie tak się sprzedającemu i kupującemu opłaca. Dla przykładu takiego mechanizmu: zamiast przeprowadzać na całość operację spisywania strat, utylizacji itd rzeźnia zadaje sobie trud sortowania, w ich ocenie odpadków, ale nie robi tego za darmo.Coś trzeba zapłacić choćby za fatygę ze chce im się w to bawić a bawią się bo im się to per saldo opłaca. Inny przykład - potrzebne szybko trochę mleka, jakiś lepszy kawałek mięsa dla chorego psa - mały , detaliczny wydatek ( a właśnie dużo takich drobnych a częstych zakupów jest robione m in. z braku pieniędzy, braku pożądnego zaplecza gospodarczego, nieprzewidywalności dostaw "z darów" które trzeba uzupełnić) i oczywiście mozna żądac faktur nawet na 2 zł ale ... no właśnie . Przyznajmy sami uczciwie czy będąc w przekonaniu, że te faktury nie są potrzebne , działając w ogromnym deficycie czasu i sił sami bylibysmy tak skrupulatni? Harbutowice to specyficzna "instytucja" bez stałych dotacji, bez mozliwości planowania wydatków, bez mozliwości dużych zamówien, hurtowych zakupów "na zapas". Tak działają regularne schroniska - wyszukują stałych dostawców ,kontraktują znaczne ilości , mają osobowość prawną, maja jakis w miare pewny budżet a więc i gwarancję wypłacalności. Harbutowice tak nie mogą. Harbutowice żyją z dnia na dzień.Harbutowice żyją z datków a ich wielkośc jest nie tylko nieprzewidywalna ale i niezwykle wrazliwa na wszelkie słowa, opinie wypowiadane publicznie."Zła prasa" może z dnia na dzień odciąć źródła utrzymania a odzyskanie ich , wyjaśnienie nieporozumień potrwać miesiacami ... 2/ i tu jest właśnie sedno całej sprawy - dwie różne opinie ksiegowych: wg inf. którymi posługiwały się Harbutowice nadwyzka faktur nad wydatkami z poprzednich lat [U]mogła[/U] słuzyc do "pokrycia" nieudokumentowanych fakturami wydatków tegorocznych inf. Amicusa - faktury wystawione przed 1stycznia 2008 [U]nie mogą[/U] być brane pod uwagę w tegorocznym bilansie konta. I teraz jeśli przyjąć opinię Harbutowic to [U]nadwyzka [/U]faktur nad wydatkami wynosi w tej chwili 3250,06 zł ( czyli dla absolutnej jasności - gdyby były na koncie jakies srodki to do tej kwoty jeszcze mozna by je wypłacac bez faktur - o zadnym długu nie ma więc mowy , wręcz odwrotnie) Przyjmując interpretację Amicusa istnieje [U]niedobór[/U] faktur na wydatki dokonane w tym roku na kwotę 5958,73 zł.(faktury "niewykozystane" w latach poprzednich przepadają czyli Harbutowice powinny dostarczyć faktury z tegoroczną datą na wszystkie pieniadze które w tym roku pobrały z konta) Kwoty te przytaczam na podstawie zestawienia, które otrzymałam z Harbutowic i jest ono cześcią szerszego wyjasnienia którego jednak na razie w całosci nie wklejam na forum.Powód? - Mimo że występowałabym tu tylko jako narzędzie umożliwiajace wypowiedzenie się w rzeczonej sprawie także drugiej stronie ( niestety Harbutowice nie mają mozliwości technicznej swobodnego i osobistego wypowiadania się na dogo i ta cała dyskusja na forum choćby z tego względu jest delikatnie mówiąc przykra) to jednak w swietle tego co już wiem , uważam że sprawa rozliczeń jako że jest problemem raczej technicznym i ścisle księgowym a nie "moralnym" powinna byc załatwiona w gronie osób zainteresowanych i profesjonalistów od ksiegowości a nie w hałasie dyskusji publicznej. Osobiście , zapoznawszy sie z tym wszystkim uważam i przekonuję aby i ze względu na "cisnące" terminy i na to, że ostatecznie to Amicus odpowiada prawnie za konto - nie dyskutować czyja opinia jest słuszna ( czas, czas ,czas!) tylko skoncentrować się na szukaniu brakujących faktur. A co do tych słów które padły na forum a które dotyczą oceny moralnej i etycznej a padły jak sądzę w gniewie i wzburzeniu - pozostawiam ocenie kazdego z Was .Mnie jest po prostu bardzo bardzo smutno, że tak sie stało i to ze wzgledu na obie strony .Pomoc Harbutowicom jest naszą decyzją, naszym wyborem i naszym kredytem zaufania do ludzi,którzy wiele dla zwierzat zrobili i robią. W tej jak i w kazdej innej sprawie mamy prawo mieć swoje zdanie, swoją ocenę, swoje doswiadczenia ale pamietajmy jedno - możemy się mylić , możemy nie wiedziec wszystkiego, możemy ulegac czyjejs niesprawiedliwej opinii, wreszcie możemy wybaczyć i zrozumieć... A słowa wypowiedziane publicznie mają moc zabijania. Dlatego proszę , błagam i apeluję - kogo wola niech pomoże. Kto ma inne zdanie, kto ma uwagi co do sposobu prowadzenia Harbutowic niech spokojnie i rozważnie pomysli czy na pewno wie wszystko i czy to miejsce i ten czas jest odpowiedni do wypowiedzi. Przeciez dla wielu taki wpis jest JEDYNYM żródłem wiedzy o Przytulisku.Pamiętajmy więc o odpowiedzialnosci jaką bierzemy pisząc. I juz na prawdę na koniec; dla mnie najważniejsze jest jedno - tam jest w tej chwili prawie 60 psów i na szczeście jak dotąd miały co jeść, schronić przez zimnem i mają człowieka który je kocha i nawet w jakiś zdumiewajacy sposób znajduje jeszcze siłę by je przytulić i pogłaskać i do którego w smutne i zimne noce można się nawet wtulic w łózku. ( tak, tak w łózku - dobrze czytacie) -
Hmm to ja może ciągnąc tę naszą rozmowę w niedzielny poranek zacznę trochę inaczej. Dla mnie wiara, relacje z bogiem/bogami (kimkolwiek by on/oni byli - osobą, ideą,nieosobową siłą sprawczą...) jest zawsze sprawą jednostki, jest sprawą niebywale intymną. I jesli szukać analogii to zdecydowanie bardziej to przypomina łaczącą dwoje ludzi miłość niz przynalezność organizacyjną do partii politycznej, organizacji itd. Jakie są tego konsekwencje praktyczne? Ano takie że jak do partii mozna agitowac , licytowac sie na programy, nawet zwalczac wzajemnie (niestety) , poddawac swoje preferencje publicznej ocenie, podejmowac próby "logicznego" i "racjonalnego" uzasadniania swojego wyboru itd. O tyle z miłoscią jest zupełnie inaczej. Masz prawo zakochac sie bez sensu, masz prawo popełnic "mezalians" masz prawo zaufać komus komu nikt inny by nie zaufał. To Twój wybór. Jeśli kochasz, tracisz głowe dla tej osoby , chcesz dla niej najlepiej i oczywiscie że zalezy Ci aby inni tez podziwiali i akceptowali tak jak Ty obiekt Twojej miłosci ale ... No własnie - nie wszyscy patrzą przez pryzmat "zakochania" i widzą w Twoim "Cudzie" po prostu zwykłego , może nawet całkiem przecietnego faceta czy kobietę z wieloma irytujacymi wadami, może nawet kogos kto Cie wykozystuje czy manipuluje Tobą. I nie ma ani sposobu ani sensu "zmuszac" ich do zmiany zdania bo tylko Ty jestes w stanie zrozumiec i ocenic co czujesz . I tak jak szczytem nietaktu sa odzywki typu "aleś sobie faceta znalazła jak tylu wspaniałych jest wokół" tak również niczemu dobremu nie służy opowiadanie chcącym i niechcącym słuchac że "mój partner jest [U]jedynym[/U] wartosciowym człowiekiem na swiecie". A zataczając wieeelki łuk i wracając do początku całej naszej dyskusji czyli tematu "nie zabijaj" jak dla mnie najwazniejsze jest co czuje kazdy z nas. Czy zabicie, męczenie bez potrzeby, dla samego okrucieństwa, bezmyslności , braku szacunku dla prawa do życia wszystkich stworzeń odrzucamy w swoich sercach, sumieniach, przekonaniach ( niech kazdy wybierze co mu najbardziej pasuje) jako złe i nieetyczne? Czy robimy/ nie robimy tak [U]tylko[/U] dlatego że jakis kodeks prawny (religijny, świecki, państwowy, gminny czy nie wazne jaki jeszcze inny )tego zabrania i boimy sie kary? Jesli to drugie to warto pomysleć choć chwilę nad sobą . Jesli to pierwsze to jakie znaczenie ma czy znajdziemy własciwe cytaty biblijne, czy inne argumenty "prawne" . Jest to tak bez sensu jak szukanie prawa zmuszajacego do bycia dobrym człowiekiem.Prawo działa tylko argumentem kary. Sumienie działa nie przez lęk przed karą ale przez afirmację wartosci a to gruba róznica.
-
[B]osho[/B] - autentycznie zabawne co przytaczasz:lol: jednak jeśli czytać to w kontekście tego wątku to chciałabym podpowiedzieć, że TEN "Henryk" nie oferuje dolarów tylko (oczywiście tylko dla zainteresowanym takim zaszczytem) SWOJĄ nieograniczoną niczym bliskość i najintymniejszy kontakt i nie za "pocałunek w dupę" (bo to oznacza upokorzenie )lecz za okazane zaufanie nawet czasem wbrew logice rozumu. Dla jednych cena zbyt wielka a nagroda wątpliwa , dla innych sprawa warta największego wysiłku. Rzecz gustu a o gustach ponoć się nie dyskutuje;) [B]AduS[/B] - światopoglądu może i w życiu nie zmienisz jak deklarujesz( choć może ostrożniej i prawdziwiej byłoby powiedzec - "TERAZ jestem o tym absolutnie przekonana") ale jak pisałam wyżej wiara to nie tylko Twoja decyzja , to i dar (i nie dany raz na zawsze) więc życzę Ci z całego serca abyś zawsze ten dar miała i Darczyńcy nie zawiodła
-
A ja sobie to wszystko czytam i czytam i tak sobie cichutko myślę że gdzieś w całej tej dyskusji i wzajemnym przekonywaniu umknęło jedno: teologicznie [U]wiara jest [B]łaską[/B][/U] więc nie naszą zasługą czy wyłącznie wyborem ale darem. Kto jej pragnie i o nią prosi - dostaje ( choć bywa że prosić musi długo i boleśnie) Komu na niej nie zależy, kto odrzuca możliwośc jej istnienia lub jej nie chce bo widzi w niej zbyt wielkie wyzwanie - zmuszony nie jest ... Wolna wola , możliwość wyboru światopoglądu to jak dla mnie największy dar i dobro jakie mamy. I nikt nie ma prawa z żadnego powodu i nawet w najlepszej intencji nam tego daru wolności odbierać.To jest teren prywatny kazdego z nas. I jeszcze na koniec - jeśli ktos prawdziwie wierzy to zapewne może byc z tego powodu szczęśliwy,spokojny i wdzięczny ale i pełen troski aby tego daru nie utracić zawodząc Boga . Jednak gdy "wiara" uznawana jest za wyłącznie własną zasługę , gdy tę "wiarę" samemu się definiuje wg tego co mi odpowiada a co nie i jeszcze na dodatek czuje wyzszość wobec inaczej myslących to ja bym tego wiarą nie nazywała. Chyba trafniejsze byłoby określenie "poglądy". Ludzi o poglądach katolickich minęłam w życiu tłumy. Wierzacych katolików miałam wielkie szczęscie spotkać kilku.To dzięki ich świadectwu życia choć nie nalezę do KK ,szanuję religię katolicką i staram sie wyłuskać i poznać całe jej bogactwo zagrzebane niestety w zalewie pseudokatolickiego badziewia prymitywnego, zaborczego i oportunistycznego ...ech
-
Ludzie czytajcie wcześniejsze posty zanim cos poradzicie w tonie "bierz, poradzisz sobie". Pisze dziecko które chce KOLEJNEGO psa a dokładniej szczeniaczka i to wbrew woli rodziny. O jakim kluczu do pokoju o jakim szkoleniu tu mówimy. To jest realne zagrożenie dla następnego psa. Przepraszam za brutalne przedstawienie faktów ale nie mogę spokojnie czytać tych wszystkich "wspierajacych" pomysł postów.:shake:
-
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
weta też - bo jak przyjmie "na lewo" bez wprowadzania w swoją księgowośc, bez zakładania książeczki, wypisywania świadectwa szczepienia itd to za te same pieniądze przebada nie jednego tylko trzy, zaszczepi nie 5 tylko 50 ...Dla księgowości to jest niedopuszczalne oszustwo , dla opiekunki psów wybór oczywisty dla żyjących na wsi ( a przecie Harbutowice to wiocha) albo znających tamtejsze stosunki to jest jasne że wiele da sie załatwić za pół ceny jeśli nie żąda się papierów. Pani Mariolu w miescie to prawda, że faktura nie jest takim problemem bo za wszystko płaci się wg cennika ale na wsi jest inaczej -na zasadzie sie da sie zrobi.Przy ogromnie ograniczonych srodkach takie szukanie oszczedności było po prostu konieczne. Nie ma się co denerwować i oskarżać . Musimy po prostu ruszyć głową jak uzbierać brakujące faktury;) Wiele osób kupuje przeciez karme dla swoich psów i nie potrzebuje faktur (10-15 osób kupujacych worek za 200 zł i po problemie) -
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
Czyli potrzebne są faktury ? Bo chyba tak sensowniej "naprawić" księgowanie niż wpłacać żywą gotówkę w miejsce tej wypłaconej bez fakturowego pokrycia. Rozumiem że 99% wydatków Harbutowic to zakupy bez możliwości fakturowania stąd problem ale może to się da jakoś rozwiązać bez wydawania wyroku skazującego - niestety metka oszustów to brak kasy czyli morbital:shake: -
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
Czyli jeśli dobrze rozumiem sedno problemu - brakuje faktur na pokrycie wszystkich pobranych [U]z subkonta[/U] pieniędzy? Jeśli dobrze rozumiem ideę subkonta to [B]wszystkie zgromadzone tam pieniądze są ich i mogą nimi teoretycznie dowolnie dysponować pod warunkiem "pokrycia" wypłat fakturami[/B] - tak? Manko ( te 5 tyś) to nie "podkradzione" pieniądze z innego konta ale pieniądze pobrane nieprawidłowo bo bez udokumentowania aktualnymi fakturami - tak? I spór toczy się nie o pieniądze zabrane Amikusowi z jego konta tylko o to czy faktury wystawione w 2007 moga być "uzyte" w tym roku do rozliczenia subkonta Harbutowic? A Amikus mimo że nie ma dostępu do subkonta odpowiada za jego księgowość? I aby się wszystko zgadzało nie musi wpłacić 5 tyś ( gdyż nie wydano więcej niż było na koncie) tylko musi "wyczyścic" księgowość czyli zabezpieczyć faktury na całą kwotę wypłaconą z subkonta A i jeszcze nie rozumiem jak to sie stało że sprawa wypłynęła teraz . Na stronie Harbutowic od dawna wisi komunikat że subkonto w Amikusie jest zamknięte od wrzesnia. Czy na udostępnienie subkonta jest zawierana jakas umowa ? -
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
[quote name='mar.gajko']J [B]Ilość wyjętych pięniędzy jest niższa niż ilość faktur dostarczonych do księgowe...[/B] Po pierwszym półroczu do konta Harbutowckiego musiałyśmy dołożyć ponad 2,5 tysiąca; teraz po rozliczeniu 3 kwartały jest to samo; brakuje znowu ponad 2,5 tysiąca; Te pieniądze w księgowości ISTNIEJĄ - na tzw. kasie. Nei ma faktur, więc są pieniądze. [B] ostrzegam wszytskich, którzy chcą pomóc...[/B] [/quote] mar.gajko czy to przejęzyczenie czy ja czegoś nie rozumiem.:oops: Skoro dostarczono faktury na [U]większą [/U]kwotę niz pobrano pieniędzy z konta to skąd braki? Nie znam się na księgowości ale na zdrowy rozum to oznacza jak dla mnie że część z tych dostarczonych faktur była płacona z innych pieniędzy i wystarczy je pominąc przy rozliczaniu tego konta. Chciałabym zrozumieć na czym polega dokładnie nieuczciwość tych rozliczeń a nie bardzo nadążam za Twoim wywodem. Moge prosić o wersję jak krowie w rowie;) -
Franio/Snoopy/Tesiek ma już swój kochający domeczek :)
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
[quote name='peate']a z tego co pamiętam to Franio miał obiecane chyba jakieś ubranko na zimę :cool3:[/quote] Ano miał ale bez pomierzenia psa to z obietnicy nici:roll: -
Puli generalnie masz rację ale jednak coś dodam;). To że chemicznie można oddziaływać na pracę mózgu to oczywiste - tak właśnie działa cała fura leków.Chemicznie można wywołać i drgawki ale... mam wątpliwość co do dawki ( to nie zjedzona przypadkowo chemia tylko ilość jedzona przez tysiące innych psów prowadzonych na tych karmach - więc co ? osobnicza wrażliwośc? byc może). Przejście z barfa? a szczeniaki odstawiane od suki na suchą karmę? to dopiero powinien byc szok Duże, uogólnione ataki padaczkowe to jednak poważna dysfunkcja kory i dlatego powątpiewam czy TO jest [U]jedyną[/U] przyczyną Związek między paskudnym jedzeniem a rozlicznymi chorobami został owszem udowodniony ale takie badania zwykle zakładają "przegięcie".Zjedzenie golonki raz w miesiącu to jeszcze nie wyrok miażdzycy.Codzienne jedzenie przez wiele lat juz pewno tak. Palisz 40 papierochów dziennie - dno i jak banku "papierosy zabijają" ale dymek u cioci na imieninach to jeszcze z pewnością nie realna groźba raka płuc ( przynajmniej z tego powodu;)) A pamietasz badania na temat szkodliwości masła i leczniczego działania margaryny? Dlatego poznając wyniki takich badań zawsze zachowuję pewną rezerwę emocjonalną;) i staram się z tej wiedzy kozystac bez popadania w stan zatruwający zycie...Tym bardziej, że co niezdrowe najczesciej bywa najsmaczniejsze:evil_lol: Wg mnie najzdowszy zawsze jest po prostu umiar i a w jedzeniu róznorodność. Suche karmy są nie tylko niejasne do konca co do składu i pochodzenia produktów ale i wysoko przetworzone, podsypane chemią i w formie nie najlepszej dla żołądka ale... jaką mamy alternatywę? Oczywiście pożądne gotowane albo prawdziwy zbilansowany BARF. A jakie są polskie realia,polska przeciętnośc, ile psiarzy nawet tu na dogo jest gotowych/może poświęcic czas i kasę na takie jedzenie? Ile osób poczyta pożądną literaturę na ten temat a nie będzie się kierować radami pani goździkowej? Wygra "psie mieso" bo tanie, wygra "coś" na surowo (bo jak surowe to juz jakoby BARF)albo pucha "fafika" kupiona w markecie i resztki z ludzkiego stołu. W takiej sytuacji jednak mniejszym złem wydaje mi się przyzwoita, markowa karma A co do większej"chorowitości" i statystycznego skrócenia życia współczesnych psów z "wypasionych" krajów - a może paradoksalnie własnie rozwój weterynarii to spowodował .Mówimy o statystyce a ona czasem wypacza obraz. Dzięki weterynarii wiele psów w ogóle pojawa się na swiecie albo przeżywa cięzkie i wyniszczające choroby wieku szczenięcego i są słabsze, szybciej odchodzą a statystyki tego nie uwzglednią.Dla statystyki liczy się wiek w jakim pies odchodzi a nie jego przeszłośc To tak jak u ludzi - m in.rozwój medycyny spowodował że żyjemy coraz dłużej i choroby "starcze"na które kiedyś "nie zdązaliśmy" chorować teraz stają się coraz istotniejsze statystycznie.