-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
[quote name='Genesis']Dlaczego nikt nie krytykuje innych metod "nawracania", jak np. terrorystyczne mordowanie innowierców przez fanatycznych islamistów? [/quote] Otóz to - KAZDY fanatyzm jest obrzydliwy szkodliwy i odstręczający. Zwłaszcza religijny ( i dotyczy to kazdej religii nie tylko KK). A żeby nie było, że to nie o psach ;) - wracam do mojej poprzedniej mysli o przykładzie: -sprzątanie po swoich psach -sprawowanie opieki i nadzoru nad swoim psem tak aby nie był uciazliwy czy niebezpieczny dla otoczenia -sterylizacja swoich mieszańców -pamięc i pomoc na ile można ( a każdy coś może)bezdomniakom w schronach, na forum, dzikim kotom ,ptakom... -szacunek do żywności ( a szczególnie tej pochodzenia zwierzecego) - tyle tego ląduje w śmietnikach :shake: -odważne reagowanie na krzywdę czworonogów w naszym otoczeniu -wsparcie odpisem podatkowym organizacji prozwierzecych ( teraz to juz na prawde nie wymaga specjalnego wysiłu) i moznaby wymieniać wiele, wiele jeszcze codziennych zachowań, które powinny cechować ludzi deklarujacych szacunek i miłosc do zwierzaków. Sama deklaracja to juz coś ale jednak trochę mało żeby zmienić podejście społeczenstwa do zwierzaków - nie poparte konkretnymi czynami brzmią jak slogany i tyle:shake: Muszę się Wam pochwalić - parę lat temu byłysmy z sąsiadką chyba jedynymi sprzątajacymi po psach na osiedlu ,stopniowo robiło sie nas coraz wiecej - teraz tylko wyjątkowo "zatwardziali" tego nie robią. A ja mam wypróbowany sposób jak widzę, że zanosi się na zostawienie kupska- podchodzę z usmiechem od ucha do ucha i podaję woreczek z tekstem" widzę, że się pani/panu akurat skończyły woreczki - służę swoim bo szczęśliwie mam przy sobie zapas". I to na prawdę skutkuje - tylko pare osób mi odburkneło cos niemiłego ( a to da sie przezyc;)) ale znakomita większośc skrzętnie sprzątnęła i byc może cos sobie przy okazji przemyslała...
-
Mnie się wydaje, że do wszystkiego co uważam za ważne i słuszne ( i chciałabym aby inni to poznali i tak jak ja zaakceptowali, pokochali, docenili...) mogę przekonać przede wszystkiem świadectwem własnego zycia, postępowania...dopiero w dalszej kolejnosci (i tylko zainteresowanych) mam prawo "nauczać". Sądze bowiem, że nie ma nic bardziej żałosnego i odstręczajacego niż "misjonarz" zaprzeczający swoim życiem tym wartościom ,które usiłuje narzucić innym. I odwrotnie - jak dla mnie nie ma mocniejszego ( zwłaszcza w sferze religii , moralnosci) argumentu niż argument świadectwa
-
[quote name='Rybka_39']No nie:razz: psa nie można kochać a zygotę tak:lol:[/quote] krowę można czcić jak bóstwo albo bez skrupułów zjadać... Wszystko rzecz przekonań, wiary I kazdy ma prawo wierzyc w co chce pod warunkiem, że to nie szkodzi innym i że nie narzuca przemocą swoich przekonań otoczeniu. Niestety metody "misyjnej działalnosci "Koscioła Katolickiego jak dla mnie miały i nadal mają zbyt wiele z indoktrynacji a juz stanowczo za mało szacunku i tolerancji dla myślacych inaczej.
-
[quote name='paczanga']12 m-cy w zamrażalniku. [URL="http://www.barf.pl/index.php/article/articles/21"]BARF.pl zdrowa dieta dla psa[/URL] ...w temperaturze poniżej ok. -20 st. C [/quote] No to szkoda :-(bo ja mam tylko taki normalny zamrażalnik w lodówce a tam chyba najwyżej -10st. C i to w porywach ( jak nie dołożę czegoś nowego ) no i nie mam pomysłu jak to ze sklepu do domu dostarczyć bo sama torba termiczna to też mało. Moje psice wybredne i jak im 3-miesięcznego kuraka z zamrażalnika wykopałam to popatrzyły na mnie ...no nie powiem jak:diabloti:
-
Oświećcie mnie prosze bo nie mam siły czytać całego wątku:shake: - czy na tych kostkach podana jest data przydatności do spożycia , a jesli tak to jaka ona jest mniej więcej długa
-
[quote name='żabusia'] TO STRASZNE, że za publiczne pieniądze, w biednej Polsce finansuje się "nauki" rodem z XV wieku (!!!) i rozpowszechnia ciemnotę wśród młodych ludzi. [/quote] O przepraszam - proszę mi tu nie obrażać XV wieku :diabloti: to był całkiem niegłupi czas ( no- może w elitach;) ale jednak) . A architektura a rzemiosło ... cudności
-
Puli mądrze prawi- może jak jest taka możliwość pobrać wymaz i oznaczyć lekooporność. Kolejna kuracja antybiotykowa "w ciemno" może tylko utrudnić dalsze skuteczne leczenie w myśl zasady "co nie zabije to wzmocni";)
-
[quote name='WŁADCZYNI'] Taks jeżeli to pies by mi nad uchem latał i próbował wyssać moją krew to też by dostał w łeb. :mad:[/quote] a moje właśnie tak robią jak np usiłują mnie bladym świtem obudzić - i jeszcze mi nos ozorami zatykają:diabloti: i zdzierają kołdrę. Po zakupach w zoologu tez czuję się "wyssana" ... Chyba poważnie przemyślę co napisałaś:roll:
-
Te (Agnes) mozna jeszcze doregulować prawie do ideału: podciągnąć piersiowy , poluzować dolny.Generalnie szele nie powinny "gonić" po psie ale też i w żadnym punkcie uciskać. Oczywiscie nie ma co przesadzać ale jeśli jest możliwość uzyskania wiekszej wygody i bezpieczeństwa psa to czemu nie zrobić drobnej korekty;)
-
[quote name='Agnes'] i nie wiem co teraz zrobic...myslalam o przerobieniu gornego pasa[/quote] Szczerze? to ja widzę dwa wyjscia: 1/ dopasować ile się da i polubić ( bo "nikt nie jest idealny" :evil_lol: 2/odsprzedać posiadaczowi większego psa i rozejrzeć się za właściwym rozmiarem przeróbki gorąco odradzam- akurat ten pasek jest bardzo trudno zmienić ( mocne szycia w wielu miejscach, niedoróbki widoczne na kilometr, newralgiczny punkt jesli chodzi o trwałość i wytrzymałość szelek wykluczający jakąkolwiek prowizorkę w łaczeniach) - "siedze " troche w tej robocie ale czegoś takiego bym się nie podjęła:shake:
-
[quote name='Agnes']Mam prosbe Dostalam takie szelki Moze ktos wrzucic zdjecie psa w takich szelkach DOBRZE wyregulowanych? Nie jestem pewna, czy sa one dobre na mojego psa. Najlepiej zdjecie psa, gdzie faktycznie bedzie widoczne w ktorym miejscu jakie paski powinny byc. Przeszlam do 260 strony i nie znalazlam...a nie bede przegladac prawie 300 stron zeby znalezc jedno zdjecie;) Z gory dzieki za pomoc[/quote] [IMG]http://img511.imageshack.us/img511/999/szelkigb5.jpg[/IMG] lepiej późno niż wcale:eviltong: - służę instrukcją dopasowania tego typu szelek po pierwsze lepiej nie przesadzić przy zakupie z rozmiarem szelek ( mimo że teoretycznie paski można znacznie skrócic) bo mamy taki przypadek jak tu - czyli za długi nieregulowalny pasek na karku.W drugą stronę ( zbyt mały rozmiar) kłopot jest jeszcze wiekszy bo nie da sie prawidłowo ustawić paska piersiowego i wchodzi pod paszki, ociera i niedobrze rozkłada siły Dopasowywanie najwygodniej zacząć od popuszczenia "na wyrost" wszystkich pasków.Następnie układamy na psie ten stały pasek na karku ( góra powinna wypaść u nasady szyi - czyli tak jak na zdjeciu) i dopasowujemy pas wokół klatki ( pas powinien przebiegać [U]prostopadle[/U] do linii kręgosłupa i nieco za łokciami - tak aby łokcie przy wykroku nie dotykały paska) - vide czerwone linie na zdjęciu. Kolejnym krokiem jest ustalenie długości pasków przednich ( proszę zwrócic uwagę aby zachowana była symetria- najcześciej paski mają niezależną regulację lewej i prawej strony) Prawidłowo paski te powinny układac się tak jak na zdjęciu czyli łączyć nasadę szyi ze szczytem mostka ( wtedy cała siła "uciągu" rozkłada sie najwygodniej dla psiaka bo trafia na najgrubszą warstwę mięsni "obręczy barkowej" - zbyt krótkie paski mogą "dławić" ,łacznik wbijać w miękki przód szyi i cały efekt szelek :diabloti: wzieli) I krok ostatni czyli ustalenie dł. paska dolnego - tu już nie ma filozofii -dociągamy na tyle aby został tylko niewielki luzik ;) W tej konkretnej sytuacji proponuję (idealnie nie bedzie bo ten górny jest za długi...:shake:) poluzować znacznie pasek dolny i skrócić piersiowy. Mozna tez odrobinę popuścić szyjne ( ale nie wiecej niz po 2-3 cm z kazdej strony) W takim stanie jak na zdjeciu pies swobodnie wyjdzie z szelek jeśli wpadnie na to że wystarczy się cofnąć:eviltong:
-
[quote name='zmierzchnica'] Zastanawia mnie, czy można mówić o populacji psów? Skoro żyją one z ludźmi, są separowane od siebie i w zasadzie nie żyją w naturalnym środowisku, to chyba nie, prawda?[/quote] Słuszna uwaga choc ja bardziej położyłabym akcent na zmiany jakie w "psim gatunku" wprowadził człowiek [U]poprzez zabiegi hodowlane[/U]. Rasy pierwotne są do siebie stosunkowo podobne ( i generalnie wielkością, szatą, budową doskonale przystosowane do środowiska w którym występują) - prawdziwa mozaika dziwaczności i niedostosowania zaczyna się wsród ras wytworzonych do "zadan specjalnych" i tu decydują ludzkie potrzeby, gust a nie naturalne procesy przystosowania gatunku do srodowiska. Wręcz chwilami przybiera to kierunek działania wbrew naturze choc co jakiś czas na szczeście pojawiają sie głosy otrzeźwienia wsród hodowców i sedziów ( np. jamnik - przegiecie hodowlane w kierunku obniżenia i wydłuzenia zaowocowało własciwie kalectwem , na szczęscie obecnie przyszła refleksja i odwrót z tej szalonej drogi) A swoją drogą to biedne te psy - który jeszcze gatunek musi spełniac tyle ludzkich zachcianek - od "pluszaka-przytulanki" do zaganiacza stada, tragarza, stróża, ratownika, obrońcy a nawet dostarczyciela zwyrodniałych rozrywek ( walki psów , zboczenia:shake:)że o polowaniu aby burzy nie rozpętać nie wspomnę:eviltong:. Więc mieszamy w genach jak w garku z zupą... Z udomowionych zwierzów krowa, koń nawet swinia ma przynajmniej prościej - ma tyrac , dawać mleko, szybko przybywac na wadze aby miec dużo mięcha do zezarcia i tyle A pies ? Tu człowiek ma pomysł za pomysłem:diabloti: a co jeden to lepszy ( choc nie koniecznie dla psa)
-
Franio/Snoopy/Tesiek ma już swój kochający domeczek :)
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Budrysku to wsadź w kieszeń centymetr żebyś była gotowa do pomiarów jak psinę spotkasz;) dobrze? Chociaż dł. od obroży do ogonka i obwód w klacie tak + - Bez dachu nad głową i pewno z marnym jedzonkiem to sama miłośc Pana nie ogrzeje:shake: - trzeba cos zadziałać. Ja moge niestety tylko podarować kubraczek:-( -
Franio/Snoopy/Tesiek ma już swój kochający domeczek :)
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Cioteczki jeśli ktos ma kontakt z Panemi Jego Psem prosze o kontakt na PW -
[quote name='behemotka'] Po prostu nie zaprzeczam dość oczywistemu z punktu widzenia nauki faktowi, że jako gatunki są lepiej przystosowane do przetrwania niż ssaki. [I] [SIZE=1][/SIZE][/I][I][SIZE=1] [/SIZE][/I][/quote] Uwaga na uogólnienia;):lol: - to bywa ryzykowne i może osłabic armumentację.:eviltong: Cała masa owadzich gatunków jest bardzo "delikatna" i nawet minimalna zmiana warunków srodowiskowych oznacza dla nich zagłądę. A np niektóre gatunki gryzoni świetnie potrafią się przystosować do skrajnie nieprzyjaznych warunków... ( co jest "zywotniejsze" i bardziej odporne pszczoła miodna czy szczur?)
-
[quote name='Kori']przestaje wchodzić an ten wątek, bo mit u udowadniacie, że jestem równa robalom, co jest całkowitą głupotą. [/quote] E nie jest tak źle;) raczej niektórzy próbują tylko udowodnić/uswiadomić że i z robalami mamy my ludzie wiele wspólnego - chocby to że jesteśmy istotami żywymi, mamy swoje potrzeby ( pokarmu, przestrzeni, potomstwa...), swoje mozliwości ( reagowanie na świat zewnętrzy, mobilnośc..) no i wspólny los ciała - narodziny i smierć, więc chyba jakieś wspólne cechy by sie znalazło, prawda?:roll: gdybyś miała połączyć w dwie logiczne pary np takie obiekty : kamień człowiek deszcz mrówka to chyba nie miałabys watpliwości prawda? [quote name='Kori'] robale nie myślą. Ludzie myślą. [/quote] Skąd wiesz? Jak definiujesz "myslenie"? Czy umiejętnośc uczenia sie i modyfikowania zachowań nie jest przejawem myslenia ( np pszczoła). Człowiek z uszkodzonym mózgiem ( np. smierc kory mózgowej, ciężkie upośledzenie umysłowe itd) choć ma ograniczoną/wyłaczoną zdolnośc myslenia nie traci cech ludzkich. Ujmujesz sprawę w czerni i bieli a w rzeczywistości sa rózne odcienie szarości Nie ma się co obrazać ;) dyskusja jest po to aby dzięki innym cos sobie uswiadomić ( chocby to, że inni mają inne poglądy:eviltong: a więc istnieje i inna "optyka" i sprawa nie jest taka oczywista i jednoznaczna dla wszystkich) i byc może zmienic a byc może umocnic swoje przekonania. Dyskusja nie jest zamachem na niczyje przekonania - o nich decyduje kazdy sam w swojej główce:lol:
-
[quote name='WŁADCZYNI']nie jem mięsa, morduję tylko to co jest upierdliwe i gryzie. [/quote] A widzisz - czyli trudniej jest zabić cos co nam nie przeszkadza albo co jest do nas bardziej "podobne" a łatwiej coś czego sie brzydzimy albo nie lubimy . Gdzieś tam głęboko w umysle i emocjach mamy jednak "zakodowane" rózne traktowanie życia. Zjeść cielaka to dla niektórych zbrodnia ale już krewetkę nie - czujecie blusa? A są tacy którzy tę granice co wolno zabić a co nie ,wyznaczają tuż za ludzkimi plecami - czyli przyzwolenie na wszystko co człowiekeim nie jest. To jest kwestia umowna - zwyczaje, wychowanie, wrażliwość, wyznanie... wiele spraw ma na to wpływ. W Azji psina jest mięsem traktowanym jak u nas np. wołowina. W Polsce konina nie jest popularna bo do koni mamy tradycyjnie bardzo emocjonalny stosunek ale juz np. Włosi takich oporów nie mają.
-
Hmm obawiam się, że tak prowadzona dyskusja ( choc przyznam ciekawa) nie przybliży do odpowiedzi na tytułowe pytanie. Za dużo tu pomieszania pojęć , za dużo emocji ( bo i o sobie - nawet w sensie gatunku ludzkiego -zawsze najtrudniej mysleć z dystansem). Dlatego proponuję prostsze pytanie pomocnicze: [U]czy "nie zabijaj" ( jako zasada moralna a nie religijna)w takim samym stopniu dotyczy ochrony zycia powiedzmy muchy i psa?[/U] I przewidując jakie będą odpowiedzi poprosze o ich uzasadnienie- zapewniam ,że tak ustawiony problem pozwoli uzmysłowic sobie na spokojnie i bez obciążenia emocjonalno/religijnego pewne sprawy i wtedy łatwiej będzie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie. Niestety tak juz jest na tym świecie że są "życia" bardziej i mniej cenione i chronione [U]przez człowieka [/U] i zaprzeczanie temu niestety jest utopią albo (świadomym lub nie) zakłamaniem ( zresztą ,gdy wyłączy się emocje , nagle dziwnie dylemat moralny znika:eviltong: - obrzydliwa mucha = :mad: , kochany szczeniaczek=:loveu:).
-
To i ja dorzucę trzy grosze. Pismo Święte nie jest formą encyklopedii do dosłownego czytania;)- stanowi intrygujące i złożone dzieło literackie ( a dla wierzących dodatkowo wartość przekazu "Słowa Bożego" ) którego właściwe odczytanie wymaga pewnej wiedzy i przygotowania. Np. wiele treści o wymiarze wychowawczo- moralnym ujęte jest w formie przypowieści, bogatych obrazów rodzajowych operujących atrybutami zrozumiałymi dla ludzi współczesnych autorom poszczególnych ksiąg. Stad np w Nowym Testamencie tyle odniesień do realiów pasterskich , rybackich... Dlatego to że "bóg dał odzienie ze skór " w warstwie dosłownej nic nie znaczy - trzeba to czytać jako metaforę ( czego ? no spróbujcie wymyslec? :lol:). Odzienie ze skór było dla adresata tego tekstu czymś oczywistym ( może gdyby tekst był skierowany do mieszkańców Polinezji a nie Palestyny to byłaby mowa o odzieniu z rafii:evil_lol:) Przypowieść o Dobrym Pasterzu gdyby powstała we współczesnych nam czasach pewnie rozwijała by się na innej , blizszej naszym realiom kanwie np "Dobrego Szefa" :eviltong: ale przekaz pozostaje ten sam władza= odpowiedzialnośc + troska o powierzonych opiece ( a szczególnie tych najsłabszych, zagubionych, bezradnych...)
-
bazarku nie zrobimy bo nowy regulamin tego zabrania ( suka ma właściciela). Środki trzeba zebrac inną drogą. O odebraniu suki nie ma mowy - brak podstaw prawnych. Aborcja ( w praktyce [U]połączona[/U] ze sterylizacją) wymaga zgody właściciela - wracamy więc do początku wątku - trzeba negocjować i przekonywać. Ja jednak uważam że nie ma co czekac ze sterylizacją na kolejną ciążę ( zabieg wykonany w tym okresie zwiększa ryzyko powikłań) tylko juz podjąć starania o zgodę na zabieg , tak aby operować w optymalnym okresie cyklu suki
-
[quote name='behemotka']Uwielbiam to podejście. "Nie do końca wiem dlaczego, ale tak NA PEWNO JEST" :lol:[/quote] to się nazywa dowód intuicyjny i jest brane pod uwage nawet w baardzo profesjonalnej dyskusji naukowej. No i cala sfera wiary to własnie takie przekonanie graniczące z pewnością bez "dowodów rzeczowych" . Domyslam się o co Ci chodzi z tym "uwielbieniem" i tez "uwielbiam " jak ktoś się upiera przy swoim " bo tak" ale nie zawsze brak dowodów a jedynie przekonanie jest bez wartości [quote name='behemotka'] Błagam... :shake: Czyli jeśli zaczniemy dyskusję o tym, czy na Plutonie mieszkają małe szare ludziki, to znaczy, że na pewno mieszkają? :crazyeye: Sam fakt dyskusji to żaden dowód :eviltong: [/quote] sam fakt dyskusji i to że zastanawiamy się nad takimi jak tu sprawami istotnie czyni nas "innymi" w swiecie zwierząt. Jest bardzo mało prawdopodobne aby tego typu dylematy miały mrówki, krokodyle czy nawet psy... Samoświadomośc, porządkowanie, klasyfikowanie i generalnie poznawanie swiata dla samej wiedzy o nim to jednak najprawdopodobniej wyłącznie ludzka cecha. Czy to oznacza wyższy poziom rozwoju umysłowego ? wydaje mi się że tak [quote name='behemotka'] Tak, w pewnym stopniu kontrolujemy życie zwierząt. A miejscy urzędnicy w pewnym stopniu kontrolują życie Twoje i moje. Czujesz się istotą "niższą" od urzędnika? No i życia robali nie kontrolujemy, czyli wychodzi, że z nimi jesteśmy co najmniej na równi...[/quote] nie urzędnik "kontroluje" moje życie tylko prawo je kontroluje , urzednik tylko ode mnie egzekwuje jego przestrzeganie - inaczej:mad: :diabloti: A prawo to ludzki pomysł organizacji społecznej - też coś nieznanego w swiecie przyrody w takim jak u nas zakresie I jeszcze co do kontroli to istotniejsze jest nie to co kontrolujemy ale co moglibyśmy kontrolować gdybyśmy mieli w tym jakiś interes. Gdyby człowiekowi faktycznie zależało na wytepieniu jakiegos konkretnego gatunku i zdecydowałby się zainwestowac w to odpowiednie srodki to śmiem twierdzić , że taki gatunek nie miałby najmniejszej szansy przeżycia.
-
[quote name='mmlasowice']odp; dla taks Przeczytaj jeszcze raz - bardzo uważnie - to co napisałam!! Informacja nie była dla Ciebie - tylko dla właścicielki chorego psa. Krytykując mój wpis popełniłeś wiele [B]merytorycznych [/B]błędów. Wnioskuję ,że [B]nie jesteś medykiem[/B] dlatego oceniasz moje słowa filozoficznie. To co napisałam jest zasadne i ma swoje podłoże metodyczno-diagnostyczne. Zauważyłam, że na dogo [B]występują jednostki... [/B] . Należy zamilknąć i nic stroskanym nie radzić?![/quote] Oj widzę że jesteś Osobą ( nie "jednostką" , przynajmniej ja tak Forumowiczów nie określam) bardzo bojowo nastawioną wiec muszę Ci coś wyjasnic. Jesli piszesz cos na forum to to nie jest informacja tylko do wiadomosci jednej osoby ( do tego słuzy PW) i odpowadac może kazdy uczestnik wątku.Po drugie jeśli zarzucasz komuś publicznie "wiele merytorycznych błędów" to wypadałoby to chyba jednak udowodnić. Po trzecie oceniam Cię jak piszesz "filozoficznie " ( czyli wg. mnie nienapastliwie i z wyrozumiałością i szacunkiem) nie dlatego, że nie jestem "medykiem" ale własnie dlatego, że z medycyną jestem związana i wykształceniem i wieloletnią ( choc juz faktycznie niewykonywaną czynnie ) pracą zawodową . A doswiadczenie w zakresie opieki nad psami mam i z racji posiadania takowych ( zwykle kilku równocześnie)od kilkudziesięciu lat i z racji równie wieloletniej pasji pomagania psom w potrzebie - zebrało się tego spore stadko i sporo róznych zdarzeń i doswiadczeń.Oczywiście największe nawet doswiadczenie i samodokształcanie nie zastapi formalnego akademickiego wykształcenia weterynaryjnego dlatego wszelkie "amatorskie" rady udzielane tu na forum obarczone są ryzykiem błędu i co często na dogo podkreślam , korzystanie z nich nie może byc bezkrytyczne.Zwłaszcza dotyczy to porad mających istotny wpływ na stan psa ( np. samodzielnie ordynowane leki) Dobrym więc zwyczajem jest spokojna wymiana informacji i ewentualne wzajemne ich korygowanie i uzupełnianie. Za to jak dla mnie paskudne i destrukcyjne jest licytowanie się w zakresie kompetencji, prawa do wypowiedzi czy wpisy których jak się wydaje jedynym celem jest dewaluowanie wypowiedzi poprzednika. Nie apeluję o uważne czytanie bo jak mniemam podobnie jak ja z czytaniem nie masz problemu - proszę jedynie o spokojne przemyślenie i wyciagniecie wniosków. A załozycielkę wątku przepraszam za offa
-
mmlasowice - bardzo mądrze i słusznie prawisz tyle że tu mówimy o badaniu [U]moczu[/U] a nie krwi i o badaniu ogólnym a nie na posiew - to ostatnie jest kolejnym etapem diagnostyki jeśli badanie ogólne lub badanie kliniczne wyraźnie wskaże infekcję. Mocz psa nie różni się składem ani normami od ludzkiego więc karetka pod domem nie grozi;) Inaczej wygląda faktycznie sprawa krwi tu sporo parametrów normalnych dla psa w wypadku człowieka może byc alarmujace więcej- prawidłowe oznaczenie np. morfologii wymaga kalibracji aparatury - stąd krew psa nalezy badać w laboratorium przygotowanym do takich analiz. Ale brawo za czujnośc :diabloti:- tej na dogo nigdy dość PS a u nas w Krakowie badanie krwi kosztuje różnie zależnie od tego co się bada( bo badać można wiele rzeczy :eviltong:) i mocz bada analityk w laboratorium bo weterynarz nie ma ani sprzętu ani kwalifikacji ani czasu na zajmowanie się nie swoimi sprawami. W wyjątkowej sytuacji może ew. sprawdzić mocz w kierunku cukrzycy ale i tak ostateczne badanie zleci specjalistom. Wot co rejon to inne zwyczaje...
-
[quote name='agaga21']a czy trzeba mieć jakieś skierowanie żeby przyjęli mocz do badań?czy wystarczy iść z pojemniczkiem z moczem i oni przyjmują?wogóle się w takich sprawach nie orientuję.[/quote] Teraz takie czasy że w kazdym laboratorium możesz sobie "wykupić" takie badanie bez najmniejszych problemów i tłumaczeń- u mnie ( Kraków) koszt to 5-8 zł. W słoiczkach przyjmują niechętnie ale zamykany pojemniczek na mocz za chyba 1 zł możesz kupić w aptece albo po prostu przelac ze słoiczka do "firmowego" juz w laboratorium. Badanie zrobią nawet z minimalnej ilości ( w najgorszym razie nie oznaczą cięzaru) więc ile złapiesz będzie dobrze - nawet kilka cm 3. Tylko najlepiej zełgaj że to dziecka a nie psa bo dla wartości wyniku to nie ma znaczenia a bywają laboratoria które wybrzydzają i zwierzecego materiału nie chca przyjmować:mad:natomiast "dziecięcy" przyjmą nawet w minimalnej ilosci z pełnym zrozumieniem A i najlepiej jeśli złapiesz mocz "po nocy" czyli na rannym spacerku - taki jest najciekawszy do diagnozy:evil_lol: no a juz całkiem ideałem byłby "ze środkowego strumienia" ( czyli pierwsze krople ignorujesz a rzucasz się na te następne )
-
Szczerze mówiąc trochę niepokoi mnie to odrobaczanie. Dostaje 1/7 tabletki ?:crazyeye: Jak to w warunkach domowych da się podzielić własciwie:roll: , Zupełnie nie umiem sobie tego wyobrazić. Czy aby te dawki ( jednak toksycznego preparatu bo wszystkie "odrobaczacze" takie są ) są precyzyjne? Może on się z lekka tym podtruwa? Przy konieczności tak znacznego zmniejszenia dawki leku wyjściowego ( np. u malutkich dzieci) stosuję się metodę rozcieńczeń ale to jest mozliwe tylko w wypadku płynnego lub całkowicie rozpuszczalnego leku. Natomiast dzielenie na tak małe częsci tabletki jak dla mnie jest bardzo ryzykowne. Czy możesz zdradzić nazwę tego leku?