-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
[quote name='Dyzia'] I jak można wstawić te banerki? Bo ja próbuje i nie wiem!!:placz:[/quote] tu masz instrukcję: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f36/instrukcja-edycji-podpisu-dla-laikow-poczatkujacych-111821/?[/url] tylko teraz podpis nazywa się "sygnatura" i jest w panelu uzytkownika w ustawieniach;)
-
[quote name='Tascha']nie karmi sie z kilku wzgledów- moze byc choroba lokomocyjna ( w pociagu tez, chociaż fakt,ze rzadziej), mogą być wymioty ze stresu, może byc rozwolnienie ze stresu, moze byc wszystko na raz; nigdy nie powinno sie zakladac ,ze szczeniak zareaguje ok, a u malucha każde wymioty i rozwolnienie może spowodować dalsze "sensacje" żołądkowo jelitowe, których po pierwsze w podróży nie zahamujesz bo jak, a po drugie podrażnienie przewodu pokarmowego moze przynieśc gorsze i bardziej długotrwałe skutki; woda jak najbardziej - jedzenie nie; zdrowemu szczeniakowi nic sie nie stanie nawet jeśli nie zje przez 12 godzin a jak nie jest "cukrzykiem" to "niedocukrzenie" tez go nie dopadnie :eviltong: OK nie upieram się , tym bardziej że doswiadczenie mam tu znikome.Wiozłam raptem 2 takie maleństwa w na prawdę dalszą trasę.Reszta to były wypady "w okolicę" Ale że jestem z tych co wolą przewidywać najgorsze i w porę się zabezpieczyć ;)- ja ( podkreślam - ja pesymistka) miałabym jednak z sobą jakieś jedzenie dla psa na wszelki wypadek gdyby podróż niespodziewanie się skomplikowała. Dla siebie zawsze cos kupię do jedzenia choćby w Warsie czy jakims bufecie ale dla malucha juz trudniej ... a przy termosiku obstaję bo bardziej przyjazna troszkę cieplejsza woda niż takie zimne brrr - w końcu mamy zimę:lol:
-
[quote name='Tascha']potrzebujesz na droge wodę i podkłady do sikania, nie karmi sie malucha przed i w trakcie (nawet jesli to długa droga); Czemu? czy ze względu na ew. torsje? Jeśli tak to w pociągu chyba nie ma takiej obawy. Pytam bo, woziłam i nic się nie działo , wręcz przeciwnie , po jedzonku grzecznie zasypiał.Dostałam nawet od hodowcy i na droge i na pierwsze domowe karmienie jedzonko "takie jak u mamy" żeby oszczędzić smarkatej stresu.Tyle że podróz z przesiadkami trwała prawie 12 g. Jak innym razem podróz była autem to faktycznie szczyl był troszke przegłodzony ale sama podróz trwała raptem 1,5 g więc o niedocukrzeniu i "wysuszeniu" nie było mowy.
-
a tak jeszcze z "logistycznych" podpowiedzi to dobrze mieć termosik na jedzonko i picie bo maluch zgłodnieje a żarełko zimne (w tej strasznej podróży bez mamy i rodzeństwa :placz:) to juz pełnia smutku. No i dużo ręczników papierowych bo mały będzie lał i trzeba to jakoś sprzątnąć. Dlatego zresztą radziłam torbę bo jak wyscielona folią to nie przemoknie i odpada ryzyko że mały zaleje siedzenie i będzie awantura. Z kolei strach takiego brzdąca stawiać na brudnej podłodze w pociągu więc gdzies trzeba "zabezpieczyć" klozecik:evil_lol:
-
a gdyby tak "krakowskim targiem" zabrać psiaka do wygodnej turystycznej torby( np. takiej typu "jamnik"z paskiem na ramię), dno usztywnić kartonem, deseczką ... wymościć kocykiem. Taki "domek" w podrózy w newralgicznych momentach by się przydał nawet przy założeniu że psiak generalnie większość czasu spędzi na kolanach. Mysle że taka torba jak nie w domu to u znajomych na pewno się znajdzie do pożyczenia;)
-
Tak, to co się stało wygląda jak cud. Dlatego może tak trudno uwierzyć. Ale przecież cuda też się zdarzają...
-
Zołza jestem:diabloti: ale mnie ciąg dalszy intrygował i śledziłam... przyznam, miałam jednak nadzieję, że rację będą mieli Ci co pisali o drugiej szansie... :shake: - zresztą poczytajcie: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f971/szczeniak-wymiotuje-co-robic-131489/?[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1087/kupka-z-krwia-132122/?[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f78/wszystkie-pieski-inne-zwierzatka-ktore-odeszly-w-2009r-128496/index6.html#post11841777[/url] proszę nie odbierać tego jako nagonki na tę konkretnie dziewczynę - po prostu są miejsca gdzie do posiadania zwierzęcia trzeba dorosnąć ( i dosłownie i w przenośni) bo nauka na błędach jest zbyt kosztowna:placz:
-
jeśli suczka [U]nie miała akurat cieczki[/U] i wszystko przebiegało tak jak opisałaś to na pewno nie doszło do zapłodnienia. Zmiany w zachowaniu suni mogą natomiast świadczyć o jakimś choróbsku - może się przeziębiła albo czymś podtruła- gdyby nie minęło w ciągu paru dni to idź lepiej do weta
-
A ja choć stara to ciągle się dziwię jak łatwo padają publiczne wyroki i jak one szybko się zmieniają. Niestety dogo pełne takich sądów podlanych sosem sensacji. Nie znam szczegółów sprawy ale z tego co czytam to jedno w tym wszystkim jest chyba nierozsądne. Nie da się prowadzić przytuliska dla psów ( i nie istotne czy legalnego czy nie ) w ukryciu przed sąsiadami. To prędzej czy później prowadzi do koszmarnych konfliktów. I najczęściej pożywką tych konfliktów są domysły, podejrzenia...a nie faktyczne uciążliwości. Z drugiej strony mamy słuszne pretensje, że generalnie w Polsce ludzie nie reagują na krzywdę zwierząt dziejącą się pod bokiem właśnie w imię nienarażania się sąsiadom. Więc jak ? Żle że ktoś nagłośnił tajemnicze psie zawodzenie zza szczelnego płotu? Dobrze, że nie reaguje się na próby wyjaśnienia sprawy, rozwiania ew. wątpliwosci? Nikt nie ma na czole tabliczki "jestem dobry" - czasem trzeba to wyjaśnić , zwłaszcza jak pozory wskazują inaczej. Mówię tu i o samej "oskarżonej" i o tych wszystkich którzy znając fakty dyskretnie milczeli. Żadna władza gminna i żadni sąsiedzi nie lubią jak coś im się rodzi w atmosferze tajemnicy - tak to juz jest, że będą podejrzewać iż to "coś" jest złe i dlatego ukrywane. Dziwne?
-
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/f99/polarowe-psie-sweterki-na-transport-do-22-02-a-131614/#post11795379[/URL] mini bazarek na transport
-
nic nowego nie napiszę ale z cała mocą podkreślę co juz zostało powiedziane. [B]Dwa tyg po cieczce to absolutnie zły termin do sterylizacji[/B] - stanowczo za wcześnie. Być może, że schronisko ma jakieś przepisy, że do 2 tyg od wydania obejmuje psa jeszcze ich opieka weterynaryjna i stąd ten termin:roll:. Ale jeśli zależy Wam bardziej na zdrowiu psa niż oszczędności ( a sterylka to niestety wydatek kilkuset zł) to radzę poczekać aż się sunia wyciszy hormonalnie (min. ok 2 mies od cieczki) , wyjasni sie sprawa ew. ciąży urojonej , niestety i ew. chorób poschroniskowych, sunia się zaaklimatyzuje w nowym domu... Jestem gorącym zwolennikiem sterylizacji suk niehodowlanych ale pamietaj że to jest jednak zabieg chirurgiczny wewnątrz otrzewnej i choc wskazany to nie mozna go bagatelizować . Bywają komplikacje choć gł. spowodowane a/ złym terminem sterylki b/złymi warunkami sanitarnymi i/lub marnymi umiejetnościami weta c/niewykrytą przed zabiegiem chorobą suki (infekcja, problemy z sercem, płucami, watrobą, nerkami) Podsumowując - radzę poczekać jeszcze te pare tygodni. W tym czasie poobserwowac sunię, wywiedzieć sie gdzie w Twojej okolicy jest dobry wet ( z doswiadczeniem w tego typu zabiegach), zrobić suni podstawowe badania ( ogólny mocz, morfologia, biochemia). Taki "przegląd" jest jak najbardziej wskazany u kazdego psiaka ze schroniska. Po zmianie warunków ( paradoksalnie nawet na lepsze) u suni z pewnością wystąpi okresowy spadek odporności. Zmiana karmy, otoczenia ( także w sensie mikrobiologicznym) i ogromny stres - to wszystko musi sie "odchorować" A tą "przedłużającą sie cieczką" bym się bardzo nie przejmowała. Zresztą zerknij tu: [URL="http://www.naszeuroczysko.pl/rozrod.html"]Rozr�d i po�o�nictwo ps�w[/URL] a inf. ze schronu, że cieczka zaczęła się ok 15 .01 tez brałabym bardzo orientacyjnie bo jak to w schronie - przy tej proporcji psów do opiekunów raczej niemozliwe jest precyzyjne wychwycenie tego momentu:shake:. Czas trwania cieczki tez jest sprawą osobniczą, zmiana miejsca tez ma znaczenie- jeśli jest cos niepokojacego to raczej do wychwycenia w badaniu wet. a nie z wyliczeń kalendarzowych;)
-
kastracja ma wyeliminować ew. genetyczne uwarunkowania wzmożonej agresji. Zgoda, że nie zawsze kastracja "wycisza" kastrowanego psa ale juz z pewnością po zabiegu jego spaczona pula genowa nie pójdzie na następne pokolenia. Dlatego uważam, że wydawanie ze schronów psów ( i suk) wykazujących wzmożoną agresję bez kastracji to skrajna nieodpowiedzialność żeby nie powiedzieć - draństwo:mad:
-
[quote name='mmiodek'] Karać właściciela tak. Ale samego psa? Za co? Usypianie patologicznie agresywnego psa to nie kara ani dla psa ani dla własciciela - to jedyne rozsądne wyjście prewencyjne Usypianie patologicznie agresywnego psa to smutna ale konieczna obrona przed skutkami tej patologii. Świat dzielimy z innymi i ci inni mają prawo wymagać aby jednostki wybitnie zagrażające bezpieczeństwu publicznemu były ze społeczeństwa izolowane lub eliminowane ( i to dotyczy nie tylko psów). Ewentualna kara ( np. finansowa, zakaz posiadania zwierzat) wymierzona włascicielowi agresywnego psa to inna bajka - jesli poprzez zaniedbanie, szczucie itd. dopuścił do ataku psa powinien ponieść konsekwencje ( w tym oczywiście 100% kosztów finansowych wywołanych tym atakiem - w ramach odpowiedzialności cywilnej za wywołane szkody)
-
U wilków takie lizanie pysków przez szczeniaki dorosłym osobnikom ma wywołac wymioty - w ten sposób dorosłe "dzielą się" przyniesionym z polowania w brzuchach mięsem z młodymi. Głowy nie dam ale takie zachowanie u psów ( i czasem w relacji psio- ludzkiej) może być jakąś pozostałością po tych wilczych zachowaniach i mogłoby świadczyć o takiej z jednej strony poddańczej a z drugiej "roszczeniowej" relacji małego psa do dużego ( ew. psa do człowieka - piszę bo moja suka uwielbia "zalizywać na śmierć " moje uszy a najchętniej chciałaby całą twarz:diabloti:)
-
Tak to by było lepiej bo obrażenia byłyby bez porównania mniejsze. I nie byłoby realnego zagrożenia pogryzieniem równiez własciciela zaatakowanego psa ( bo nie wyobrażam sobie aby właściciel zagryzanego malucha stał bezczynnie z boku i patrzył). I nie mówcie mi że zaatakowany ma prawo sie bronić bo w tym wypadku to śmieszne rozumowanie. Obrona konieczna jest dopuszczalna tylko w rozmiarze adekwatnym do zagrożenia. Jak dzieciak napyskuje osiłkowi to osiłek ma prawo go skatować bo poczuł się zagrożony ? Uważam że duży , silny, zdrowy i prawidłowo zsocjalizowany pies nie zagryza malucha nawet jesli ten maluch do niego "startuje". Daje sygnały ostrzegawcze ostatecznie przygniata do ziemi ale nie rani tak dotkliwie. Wobec takiej dysproporcji sił prawidłowo psychicznie reagujacy pies załatwi awanturę bez używania "armaty". Niestety źle prowadzone albo zwichrowane psychicznie tak nie potrafią i stanowią ogromne zagrożenie przebywając na ograniczonej w końcu przestrzeni miejskiej gdzie o konfrontację nie trudno.
-
Niestety nie zgodzę się z Wami. Nie zawsze uszkodzony pazur "sam" się goi. Mirelka5 nie napisała który to pazur natomiast spore krwawienie swiadczy o uszkodzeniu macierzy.Nie wykluczone że tę odłamaną część trzeba usunąć aby przy chodzeniu nie dochodziło do kolejnych urazów. Nie wykluczone, że trzeba przynajmniej miejscowo zastosować antybiotyk i juz na pewno opatrunek. Ja bym pokazała to wetowi:shake:.
-
Oto jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:cool1: To że "tocząca się" jamniczka mogła obszczekiwać bulla jestem w stanie uwierzyć ale juz w to, że go zaatakowała to wybacz ale miedzy bajki włożyć. A to, że pies "kilkoma ruchami" sciaga kaganiec to sama przyznasz cos nie tak...kaganiec ma byc tak załozony żeby faktycznie chronił przed pogryzieniem a nie tylko przed mandatem:roll:. Niestety Twoja wypowiedź tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że własciciele psów bojowych w wiekszosci nie zdają sobie sprawy jakie niebezpieczeństwo tkwi w płytkim progu pobudzenia tych psów i tragicznych skutkach ich ataków ( nawet sprowokowanych ale to juz sprawa wtórna ).
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
taks replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Zapraszam na bazarek dla olkuskich biedaków [url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/psie-buty-kubraki-koce-obroze-smycze-adresowki-na-olkusz-130610/#post11708953[/url] -
nie dawałabym banana jarzynki ( teraz z dostępnych marchew, buraki i to nie trochę a sporo, pietruszka, seler) rozdrobnione i ugotowane i do tego dobre mięcho i ew. ale [U]niedużo[/U] pożądnie rozgotowanego ryżu . Słodkie owoce , mączne wypełniacze mogą u niektórych psów wywoływać niepożądaną fermentację w jelitach i to daje takie sensacje jak pisałaś. Znacznie bezpieczniej jest uzupełnić kalorie dobrym tłuszczem ( np. olej lniany) nawet całkowicie eliminując ryz czy makaron. Dodatkowo zafundowałabym psiakowi kuracje regenerującą florę bakteryjną w jelitach (np. Trilac, Lakcid do kupienia bez recepty i absolutnie bezpieczne) no i gluty z siemienia lnianego nawet do kazdego posiłku. Stany zapalne jelit ( a obecność pasożytów z pewnością to spowodowała) niestety długo się "ślimaczą" i trzeba bardzo cierpliwie i dokładnie przestrzegać diety oszczedzającej śluzówkę ( i mówię tu o tygodniach a nie dniach). Nawet drobne "grzechy" w posiłkach mogą spowodować nawroty choroby - wiec żadna kiełbaska, ciasteczko, bananek:placz: - bożżż... biedny piesek tyle pyszności straci;)
-
przy takich "dziwnych" zmianach skórnych ( po wykluczeniu pasożytów i infekcji - a to wykaże badanie zeskrobiny) warto zbadać poziom hormonów tarczycy. Niedoczynność tarczycy lubi dawać dość paskudne i niecharakterystyczne objawy skórne. Badanie polega na oznaczeniu poziomu hormonów w krwi , nie jest specjalnie drogie ( kilkadziesiąt zł) i robi je większość laboratoriów.
-
Chciałam tylko dodać że najwartościowsze części jarzyn są właśnie tuż pod skórką więc obierki odpowiednio przygotowane to wcale nie "śmieciowe" jedzenie. A co do gotowania jarzyn to jak najbardziej polecam - są znacznie lepiej przyswajalne. Owszem niektóre składniki podczas gotowania przechodzą do wywaru ale wystarczy gotować w niewielkiej ilosci wody i rozdrobnić przed gotowaniem( jarzyny podgrzane szybciutko puszczą sok więc o przypaleniu nie ma mowy) - przy takiej procedurze nie trzeba nic odcedzać ( czyli wylewac cennego wywaru) tylko całośc zmiksować na papkę.
-
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
[quote name='mar.gajko']Pani Haniu. Konto jest zamknięte. Dla wszytskich info. Musialam POKWITOWAĆ odbiór faktur na piśmie. Było to dla mnie, po tych wszytskich latach dopłacania do Harbutowic, żenujące. Ktoś uznał, że jestem oszustką i musze potwierdzić na piśmie to co odbieram, bo inaczej sie wyprę. Zamykam temat Harbutowic i pp. D.[/quote] konto nie jest zamknięte skoro istnieje możliwość dokonywania na nie wpłat ( chyba ,że zostało zamknięte w ostatnich 2-3 dniach o czym jeszcze nie wiem) Nie bardzo rozumiem co jest żenującego w prośbie o potwierdzenie odbioru dokumentów. Proszę pamiętać, że dotarły one do Pani poprzez pośredników i to ich wolą było aby mogli się "rozliczyć" z wykonania zadania.Praktyka potwierdzania odbioru ważnych dokumentów jest dość powszechna i ogólnie przyjęta jako zrozumiała i oczywista -Pani interpretacja tego faktu wydaje się jak dla mnie zupełnie niepotrzebnie zabarwiona emocjonalnie :shake:. -
dzięki :loveu: juz mam adres - jutro wysyłam priorytetem
-
jeśli ktoś ma kontakt tel. z Czia to bardzo proszę o przekazanie że czekam na adres do wysyłki- jest gotowy kubrak i polarowy sweterek.Była prośba o cito więc chciałabym to wysłać jutro rano ale od wczoraj Czia nie odpowiada na PW.(mam nadzieję że to nie efekt kłopotów) Rzeczy zrobiałam gratis więc szkoda żeby leżały u mnie bezużyteczne a psina marzła. Rano przed wyjsciem na pocztę jeszcze zerknę do skrzynki - niestety kolejną pocztową wyprawę planuje dopiero sroda/czwartek:shake: