-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
[quote name='karjo2']Taks i MP, zapraszam na pierwsza strone topiku, skoro weta neurologa, specjalizujacego sie w epilepsji u psow uznajemy za malo doswiadczonego i ignorujemy wplyw konserwantow.... :p [/quote] No to w takim razie jeszcze raz ale tym razem na serio: Nie , nie ignoruję ani szkodliwości konserwantów ani doswiadczenia weta.Czytałam tez początek topiku ;) i sa tam inf. że 1/ pies ma 8 lat 2/padaczka została okreslona jako idiopatyczna 3/ zmiana na karmę (popularną i nie najgorszą) nastapiła parę miesiecy temu - i wyciagam wnioski: -ten typ padaczki i u psa w tym wieku może mieć 1000 róznych przyczyn i z całym szacunkiem ale nawet baaardzo doswiadczony wet z okresleniem ich może miec problem. Tu raczej leczy sie objawowo a eliminowanie ew. czynników generujacych ataki jest troche strzelaniem na ślepo ( co nie znaczy że nie warto próbować a doswiadczony wet zrobi to z pewnością lepiej:lol:) -chemiczne uszkodzenie CUN musiałoby się wiązać także z podobnymi zmianami i w innych organach a szczególnie w wątrobie. Inaczej mówiąc masywne zatrucie uszkadzajace mózg w stopniu wywołujacym ataki nie może nie dać wychwytywalnych klinicznie objawów i z innych narządów - stąd mój wniosek, że konserwanty nie są tu przyczyną a ew. jedynie mogły zaostrzyć objawy -argument może najmniej przekonywujący ale jednak jest: wiele psów je te karmy latami i nie ma ataków padaczkowych a więc ( co byc może prawdopodobne) ten akurat pies jest [U]nadzwyczaj[/U] wrazliwy na konserwanty i ( co prawdopodobniejsze)ich ilośc w karmie jest na tyle mała, że nie ma dramatycznego wpływu na kondycję przecietnego psa . Oczywiście nie znaczy to że konserwanty, pestycydy , sztuczne nawozy i cała chemia wszechobecna w żywności ( i w BARF-ie tyż ;)) nie jest be...ale realnie patrzą nie jesteśmy w stanie tego całkowicie wyeliminować nie popadając w histerię. Podsumowując: 1/zalecenie weta o powrocie do poprzedniego karmienia rozumiałabym jako mającą zastosowanie [U]w tym konkretnym przypadku [/U]próbę wyeliminowania [U]jednej z wielu mozliwych[/U] przyczyn ataków ( w miarę proste działanie więc czemu nie spróbować- słusznie:lol:) a nie jednoznaczną diagnozę co do źródła choroby. 2/wymowę tego topiku odczytałam trochę jak wstęp do mrożącej krew w żyłach dyskusji o truciu suchymi karmami (a to przyznacie lekka przesada;))
-
[quote name='Gosierra'] smród na cały dom... Niby wołowina wyglądała jak poprzecinane rury z płucek. [/quote] bo to pewnie nie było mięso tylko właśnie posiekane płuca ten smród i piana przy gotowaniu wyraźnie o tym swiadczą
-
a ja myśle, że może w tej sytuacji zacząć od króliczka, chomika czy innego zwierzątka mniej wymagającego i bardziej "klatkowego". A co zrobisz z pieskiem np. w wakacje? Zostawisz w domu? A jak piesek będzie chorował to rodzina da Ci pieniądze na weterynarza? Z "kieszonkowego" raczej dużo nie zwojujesz:shake: Taki piesek to powazne zobowiązanie na wiele lat ( pewno wiecej niz sama masz w tej chwili;)) , Twoje życie będzie sie zmieniać ( kolejna szkoła, studia...) co wtedy zrobisz z pieskiem? Bez pomocy rodziny nie poradzisz sobie i pies na tym ucierpi . Klatka czy zamknięcie w pokoju to nie jest rozwiązanie - a co jak będzie wył i szczekał?A szczeniak tak potulnie nie pogodzi sie z samotnością. Sama piszesz że Twoja rodzina jest wrazliwa nawet na Twoje nawoływanie więc ... Jeśli na prawdę kochasz pieski to pomyśl czy masz warunki aby brać szczeniaka i zapewnić mu to czego potrzebuje , czy to nie jest egoizm:roll:
-
[quote name='mam psa']czy padaczka moze miec inna przyczyne niz to co pies je?? [/quote] Żartujesz czy poważnie pytasz:evil_lol: A czy można dostać kataru od czytania książki marynistycznej? ( odp. tak jak się czyta w przeciągu ;)) padaczka to nie jest niestrawnośc
-
[quote name='Justynaaaa']Dzisiaj u mojego psiaka wystąpiły drgawki. ...Następnie zaczął kłaść się .. po chwili nastąpiły wymioty. Zwymiotował ...Nie mam pojęcia czym,.. Teraz śpi Czym to może być spowodowane? [/quote] a czy zamierzasz z tym iść do weta czy tylko tu będziemy wróżyć z fusów w gronie "fachowców":shake:?
-
moja psina miała bardzo wrażliwą na ucisk krtań - szarpnięcie na smyczy i od razu cały seans duszenia się i kaszlu. Zmieniłam obrożę na szelki i wszystko było OK. Może u twojego pieska to jakaś specyficzna anomalia anatomiczna krtani (dziedziczna?) która powoduje dużą podatność na zachłyśnięcie.
-
Jakie witaminy na odporność a jakie na stawy?
taks replied to Coffee&Nera's topic in Suplementy i witaminy
Nera - witaminy w preparatach to TEŻ LEKARSTWO i "przewitaminizowanie" może być tak samo szkodliwe jak ich niedobór. Jeśli karmisz psa dobrą gotową karmą dla szczeniąt to w niej juz jest co trzeba.Jesli karmisz "domowym" to gorąco zachęcam do skonsultowania z wetem ew. suplementów. A tak na marginesie to nie ma witamin "na odpornośc" czy "na stawy" ;) - organizm potrzebuje [U]wszystkich[/U] witamin w odpowiedniej ilości do normalnego funkcjonowania. Jeśli macie problemy z odpornością to może byc wiele innychpowodów a nie tylko niedobór wit. -może warto spokojnie zastanowic się z wetem nad przyczyną ( dieta, robaczyca ...) -
[quote name='Greven']Co to był za zabieg, że pies musi 12 dni nosić klosz? :-o[/quote] No zaiste przesada:roll: Po tygodniu śladu po cięciu nie będzie:eviltong:
-
[quote name='asher'] Ale równie dobrze mięso gorszej jakości może iść nie do producenta wędlin, a do producenta psiej karmy. Rzeźni przecież wszystko jedno, komu to sprzeda, prawda? Czemu jednak produkt "psie mięso" jest tańszy, niż produkt "ludzka wędlina", skoro surowiec kosztował tyle samo? Bo jest tańsze w produkcji. Tak więc, mimo niskiej ceny mięsa dla psów, "mięso - surowiec" (czyli zapewne jakis resztki, kości, tłuszcz) wykorzystywane do jego produkcji nie musiało być nieświeże, czy być pochodzić ze zwierząt padłych lub chorych, co sugerowała Taks. [/quote] asher ale przyznam że mnie to nie przekonuje: Trzymajmy sie tego "gorszego" miesa czyli tego ,które jest w kawałkach, poprzerastane itd Takie mięso jest albo sprzedawane jako mielone ( "ludzkie") albo słuzy do wyrobu wędlin. I tu kalkulacja jest dla mnie jasna - mielone w sklepie w cenie 8-10 zł za kg ( robocizna to tylko mielenie i pakowanie, marża sklepowa powiedzmy 30% czyli rzeznia ma z tego jakies 5-6 zł za kilo na czysto) albo jako surowiec do wędlin ( wtedy robocizna wiecej ale i produkt finalny drozszy a dodatki kosztują grosze )i zysk z kg takiego surowca z pewnoscią też z 5-6 zł. Natomiast jeśli w sklepie jest coś za 4-5zł to odliczając koszty transportu, przechowywania, marzy sklepowej wychodzi że przez rzeźnie jest wypuszczane za 1-2 zł. Jeśli to są odpady (czyli nie "gorsze mieso" ale w ogóle pozaklasowe produkty pochodzenia zwierzecego ) albo zmielone kości to OK - lepiej sprzedać za grosze niz miec kłopot z utylizacją. Tu kalkulacja jest jasna a cena odpowiada wartości produktu. I nie twierdzę, że to jest zepsute czy trujące. Natomiast twierdzę, że jest myląco nazwane - [B]to nie jest mięso[/B] i bilansując psu karme trzeba to wiedzieć. A ja kupując mam prawo wymagać podania składu produktu zgodnego z rzeczywistością. Dalej więc nie umiem rozwiązac zagadki ( i coraz bardziej upewniam sie że takiego rozwiązania nie ma ) jak bez sponsoringu;) [U]mięso[/U]( czyli mięśnie a nie inne narządy żeby była pełna jasnosc o czym mówimy) może w sklepie kosztowac 4-5 zł za kilo A co do wykozystywania padliny do produkcji paszy to wydaje mi sie, że jest to dopuszczalne prawnie.Przypuszczam, że i w wypadku produkcji suchych karm dla zwierzat domowych także. I tu bym nie mdlała -mączka rybna w paróweczkach też nie brzmi apetycznie :eviltong: Jednak może naiwnie ale najbardziej się boję małych ,lokalnych wytwórni "czegoś tam" z "czegoś tam" gdzie kontrola sanitarna żadna, warunki produkcji chałupnicze, dostawcy przypadkowi , dbałość o markę znikoma bo i dbać nie ma jeszcze o co a ZUS i US ciśnie wiec zarobić trzeba ...
-
[quote name='puli']Nie trzeba Koalicja dla Zwierząt Może jednak warto TO poczytać ;) i do TEGO się ew. ustosunkować. Dygresje i "wymyślanie prochu" to chyba trochę strata czasu i piszących i czytających ( z całym szacunkiem:lol:). Po co rozpraszać siły - sprawa jest na tyle poważna, że trzeba się raczej jednoczyć...
-
Kochani a może zamiast sobie wrzucać nawzajem i rozważać ( przez wielu niestety tylko teoretycznie) systemowe metody jak uzdrowić świat spróbujemy ( a to każdy może) zrobić coś malutkiego ze zwyczajnej kultury i życzliwości dla innych. W tej chwili mam wyciete suki ale miałam w życiu i psy ( w tym bardzo "pobudliwe" ) i suki cieczkujące ( bo albo jeszcze "cięcie" nie było tak popularne i dostępne albo ze względów zdrowotnych nie mogłam operować) i jakoś zawsze myślałam i o tej "dugiej stronie" nie tylko w kategoriach "wróg". Jak suka ma akurat cieczkę to przecież nie musi się z nią chodzić na spacery w te miejsca gdzie zwykle bawią się spuszczone psy. Nie musi się wybierać tras przecinających ruchliwe ulice tak żeby "miłosny szlak" śladów naszej suki wabił psy prosto pod auta. Najczęściej jest możliwość wyboru trasy choć przyznaje że wymaga to trochę wysiłku.Tak , żadne prawo nie nakazuje sterylizacji, żadne prawo nie zabrania chodzenia z cieczkującą suką na zapsione łączki, tak macie rację ,że wielu nieodpowiedzialnych właścicieli puszcza psy luzem - wszystko prawda ale czy zwykła kultura współżycia i odrobina troski o inne ( te "nie nasze") psy nie podpowiada że jeśli można to warto zminimalizować uciążliwości wynikające z tego że nasza suka akurat cieczkuje. I od drugiej strony - czy właściciel suki z cieczką to z definicji zbrodniarz który powinien się wstydzić i najlepiej nie wychodzić z domu bo nasz ukochany pieseczek sie nakręca? Psy szkolimy żeby nie były agresywne a czy myslimy o "szkoleniu" siebie żeby i w nas tej agresji było mniej;)
-
A może zamiast zakładać kolejny wątek po prostu poczytasz to co juz na forum (i to całkiem blisko bo w tym dziale) jest. Szanuj cudzy czas aby inni szanowali Twój;)
-
[quote name='WŁADCZYNI']Taks jaka to tacka? I czy trzymasz to np. na stole czy po za mieszkaniem?[/quote] dokładnie to foremka do ciasta taka prostokątna z garbowanym dnem a trzymam w kuchni tam gdzie mam akurat miejsce a psy nie sięgną;) najcześciej na ściennej szafce prawie pod sufitem i niedaleko wywietrznika. Ale przysiegam że mnie to nigdy nie smierdzi - mięcho w kilka godzin brązowieje a później robi sie sucha skorupka po wierzchu, mozna dotykac i nic sie do palców nie klei. A pomysłem na te smaczki natchnął mnie kolega "globtroter" gdy przyniósł do spróbowania suszone surowe mięcho chyba bawołu którym sie dożywiali na wyprawie w Andy ( amerykanca wyprawa i ichniejsze zaopatrzenie pewnie rodem od indian;)) Zanim sie dowiedziałam co to i z czego to zezarłam i było całkiem fajne ( troche jak guma do zucia albo bardzo wysuszona gruszka). A toto miało juz dobrych pare miesięcy:diabloti: i NIE ŚMIERDZIAŁO:eviltong:
-
Dziewczyny dajmy juz spokój;) szkoda czasu i nerwów... burza hormonów, zadufanie i ignorancja a Wy się przejmujecie?:eviltong: Moher to moher, beton to beton... co kto lubi jego sprawa :roll: a my wracajmy do roboty ( to znaczy,przepraszam, do "nicnierobienia":diabloti:)
-
Dagula jeśli Twoje działanie zaczynasz od "wrzucania" innym do wiele nie zdziałasz zapewniam :roll: No a akurat powoływanie się na UK to jednak nieco ryzykowny przykład. Tam realia w wielu płaszczyznach są inne i porównywanie nie ma sensu. A np USA ? Nie trzeba tam jechać i ogladać tej idylli - wystarczy popatrzeć na parę programów Animal Planet - tam dopiero ostra selekcja - jedna próba na agresję ( wystraszony psiak kontra sztuczna ręka na kiju pchająca sie w miskę z żarciem - jedno warkniecie i wyrok). W Polsce jest właśnie problem bo sie nie usypia agresywnych, wypaczonych genetycznie , trwale spaczonych psychicznie po koszmarnych przejściach - nie robi sie tego.Tak jak nie usypia sie psów tylko dlatego że przypominają jakąś rasę... To co piszesz o ulotkach, zbiórkach itd ... Niestety prochu nie wymysliłaś:shake: Wielu to( i znacznie więcej ) robi ale to nie takie łatwe jak Ci sie wydaje zmienić świat, nastawienie społeczne, głeboko zakorzenione zwyczaje i poglady... Próbuj, brawo że Ci się chce ale przygotuj się że to znacznie trudniejsze niz Ci sie teraz zdaje.
-
No dobrze, to może ten argument da do myślenia. Jak natura reguluje problem nadpopulacji? W sytuacji głodu czy innej powodującej, że całe stado nie ma szans na przeżycie kto w pierwszej kolejności jest eliminowany ( podkreslam eliminowany bo często jest to czynne działanie stada - cena którą płaci stado aby przetrwały choć te jednostki ,które mają największe szanse )? W pierwszej kolejności jest to większość szczeniąt ( te słabsze i mniejsze) i osobników starszych. Eliminacja odbywa sie np. poprzez niedopuszczenie do pokarmu ( suka dopuszcza do sutków tylko część szczeniat tych najdorodniejszych, wśród osobników dorosłych stare i chore są odpędzane od zdobyczy...) Oczywiście MY LUDZIE jesteśmy mądrzejsi od natury :mad:więc mieszając w niej ile wlezie a zarazem nie mogąc zapewnić normalnego życia wszystkim psom , kotom itd nie godzimy się na szybką , bezbolesną smierc "biednych szczeniaczków" (bo to takie okrutne:placz:) i w efekcie tej "wrażliwości" w przepełnionych schroniskach konają tysiące psów w ciasnocie, głodzie , chorobach i braku szans na adopcje.Sztuczna, niemożliwa w naturze sytuacja stworzona przez człowieka ku udręce zwierząt.
-
[quote name='Bura']Mojej suce Primexowe też bardzo podchodzą.[/quote] Wiesz co tylko nie w tym rzecz bo np. moje najbardziej uwelbiają świństwa spod balkonów:diabloti: więc ich gustów raczej nie moge brać za wskazówkę co do jakości "karmy". Gdyby tak było to siatka w garśc i wystarczy wyzbierac co "dobrzy ludzie" wyrzucą przez okna -miałabym w mig solidny zapas karmy dla całego stada i to za darmo. Niejedno świństwo wystarczy np. posolić i pies to będzie chętnie jadł... A ja dalej nie wiem i proszę o rozwiązanie zagadki czy to jest w ogóle możliwe aby MIĘSO (a nie kości, odpadki, zamrożona wpompowana woda) mogło kosztować 4-5 zł i nie było dotowane przez producenta:roll:
-
[quote name='michau'][B]taks[/B] - a może rozpoczniesz produkcję takich smaczków ;) - u mnie by prędzej zgniło niż obeschło. Może klimat nie ten? Ale ja tak jak [B]puli[/B] piekę wątróbkę oraz serca i żołądki w piekarniku. Spróbuję jeszcze z wołowinką.[/quote] a umiesz robic bezy? Tę wołowinkę mozna podsuszyć w piekarniku. Nie wiem jednak na czym to polega ale mam takie doswiadczenia z tymi smaczkami ,że suszone (albo w piekarniku ale bardziej nawiewem niz temp.bo ustawiam max na 60 albo na "wolnym "powietrzu) ale jednak surowe dłużej sie trzyma niz takie podgotowane. Surowe pozostaje suche, wiórowate a to gotowane czy pieczone robi mi się "obslizgłe" po paru dniach. A że ciągle brakuje mi na wszystko czasu to i smaczki robie hurtem i na zapas więc zalezy mi na trwałosci.
-
Bywa taki rodzaj sierści, że śnieg się do niej klei i tak na prawdę nie ma na to sposobu:shake: Im włos sztywniejszy, bardziej "tłusty" tym problem mniejszy. Najszybszym i najskuteczniejszym sposobem zwłaszcza u "niskopodłogowców" jest kombinezon ( zakładany zwłaszcza gdy planujemy spacer po głebokim i tak jak teraz mokrym śniegu - zmrożony śnieg przy większym mrozie jest juz mniej "lepki") A lizanie łapek? To wszystko zależy od tego co jeszcze oprócz śniegu na nich siedzi;) a zwykle siedzi( sól, piasek, brud...)
-
serek żółty, wędliny ze względu na sól i przyprawy to nie jest zdrowe. Przy intensywnym szkoleniu ( częstym nagradzaniu:eviltong:) zbierze sie tego jedzonka całkiem sporo w ciągu dnia -więc odradzam. Dodatkowo wyrabia u psa zgubne skojarzenia ( u mnie w mieście trawniki wokół domów sa po prostu wyścielone wędlinami, resztkami z kurczaków i innym swiństwem nadpsutym w lodówkach:mad:) że wędlinka jest super. Smaczki robię sama z surowego mięcha. Najlepsza jest chuda wołowina (idealna tzw. "pręga" lub "pęga" zależnie od regionu Polski;)). Kroję w specjalny sposób: długie wąskie i płaskie paski najlepiej wzdłuż włókien ( taki jakby makaron "krajanka") Na tacce przykrytej kawałkiem gazy układam te paski w jednej warstwie i nakrywam takim specjalnym sitkowym kloszem chroniącym przed owadami ( ale wystarczy tez gazą jesli to lato i muchy latają). Dalej to juz dokładnie jak z domowym makaronem - od czasu do czasu trzeba w tym "zamieszać" żeby równomiernie obeschło. Po 1-2 dniach zależnie od pogody, temperatury, przewiewu... pyszny makaron mięsny gotowy.Wkładam to w [U]papierową[/U] torebkę sniadaniową i do lodówki- spokojnie może tam czekać nawet 2 tygodnie. Jeśli ktos ma suszarke do grzybów i owoców to "produkcja" jeszcze łatwiejsza.
-
[quote name='Rut']a gdzie tam jest powiedziane,ze to mieso,to odpadki i nie nadaje sie dla ludzi?bo jesli tak to sie zastanowie...[/quote] skoro towar jest nazwany "mięso dla psa" to jak rozumiem jest dla psa a nie dla człowieka no chyba że ktoś ma zwyczaj jadać psią karmę [quote name='Rut'] Ale co jest zlego w mielonych kosciach?w BARFie np masz jako jeden z podstawowych skladnikow kosci wlasnie.i w zaleznosci od psa dostaje je cale,albo zmielone[/quote] nic nie mam przeciwko zmielonym kościom ale lubię wiedzieć co kupuję - bo 1/ jeden z moich psów kości jeść nie może i takie "mięso" może mu zaszkodzić 2/ nie mam zaufania do towaru który okreslany jest przez producenta niezgodnie z prawdą - mozna przecież uczciwie napisać "kości mielone" - uzycie okreslenia "mięso" sugeruje coś jednak innego (to jak wyrób "czekoladopodobny" - pamietasz?;) ale było przynajmniej określone że tylko "podobny" :roll:) 3/ sprzedawanie mielonych kości w tej cenie to zwyczajny rozbój
-
A ja sobie tak myślę i poprawcie mnie jeśli gdzieś robie błąd w rozumowaniu. "ludzkie" mięso ( obowiązek badań weterynaryjnych , reżim sanitarny itd..) ubojnie i przetwórnie mięsne mogą wykorzystać w 100% do wyrobów dla ludzi ( gorsze mięso, okrawki, tłuszcz, podroby są przecież dodawane do wędlin i to zgodnie z recepturą ). Odrzucając idiotyczną hipotezę że rzeźnicy z miłości do zwierząt rezygnują z zysku i tak zupełnie bezinteresownie robią prezent właścicielom psów - rodzi się pytanie co to jest za mięso skoro nie nadaje sie do spożycia przez ludzi. I dlaczego? I tu zagadka: -ze swieżością cos nie tak? -mięsa w mięsie niezbyt dużo;) (mielone kości, "niemięsne " niskowartościowe podroby typu płuca..) - zdyskwalifikowane do spozycia przez ludzi sztuki padłe , chore... może ktoś ma wytłumaczenie które mnie przekona, że pojawienie sie czegos takiego w handlu ma uzasadnienie ekonomiczne i zarazem jest bezpieczne dla zwierząt
-
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
taks replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
[SIZE=5] [B]Pani Bożena Chechlińska nie żyje.[/B][/SIZE] -
[quote name='odie']mam pytanie ,odnośnie ciał obcych w drogach pokarmowych psa.jakie objawy mogą wystąpić u psa po połknięciu woreczka foliowego?czy to bardzo niebezpieczne?obawiam sie ze pozostawienie tego bez jakiejkolwiek interwencji moze sie zle skonczyc:(woreczek byl dość dlugi ok 30 cm a moze i wiecej,w srodku byl smakolyk,pies wyrwal mi go z reki i polknal.[/quote] A dorażnie ( jesli masz w domu) możesz podać mu cos ułatwiajacego pasaż jelitowy np parafinę- to powinno ułatwic wydalenie. I najprawdopodobniej tak to sie skończy ( woreczek "wyjdzie" w kupie)Niestety na prowokowanie wymiotów juz za póżno. Byc może że psisko za pare godzin samo zwymiotuje. W czarnym scenariuszu "przyklei" sie toto do śluzówki albo co gorsze zwinie w korek i przytka - na tym etapie radzę spokojnie obserwować kupy. Pytasz o objawy - niepokojące mogą być : ogólne ( złe samopoczucie, niepokój) brak stolca wzdęty, bolesny brzuch torsje brak apetytu
-
[quote name='anuula'] to jakby nie było jest "ciało obce" więc jak najbardziej ma prawo coś się tam dziać.. [/quote] :roll: a inplanty stomatologiczne, protezy stawowe, rozruszniki serca itd- "ciała obce" i wszczepiane na długo ( a nawet "dozywotnio")i nic nie ma prawa się dziać. Nie wiem z czego są wykonane czipy ale może to po prostu przypadki osobniczej nietolerancji na materiał.W wypadku ludzkich inplantów to się czasem zdarza.