Jump to content
Dogomania

taks

Members
  • Posts

    5279
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by taks

  1. taks

    Warzywa, owoce...

    [quote name='Martens']Ale w jakim celu to zagotowujesz? :razz: [/quote] 1/Z powodów praktycznych - miękną i można je łatwo zmiksować na gładką pulpę ( a ona łączy się dobrze z pozostałym jedzeniem) 2/Z powodów praktycznych - zagotowane jarzyny mogę spokojnie przechować 3 dni w lodówce bez obawy że skisną, utlenią się itd ( "surówkę" musiałabym robić codziennie albo mrozić) 3/Zagotowanie rozbija mikrostrukturę jarzyn - są lżej strawne, łatwiej przyswajalne ( w wypadku moich psów muszę to uwzgledniać) Owszem tracę część witamin ( gł. wit C a ona nie jest psom tak jak ludziom potrzebna w pokarmie) Ale za to tak obrobione rosliny są lepiej wykorzystane przez psi przewód pokarmowy ( w surowych część "przechodzi" tylko jako wypełniacz jelit )Nie tracę nic poza wit. wszystkie "soczki" zostają w pulpie bo nie odcedzam wywaru. Czyli coś zyskuję a coś tracę - choć dla mnie bilans jednak jest dodatni ;)
  2. [quote name='Tinka:)']a mój pies śpi skulony... i jak się do tego ma podłoże? na gąbce 2-3cm nie zaśnie, bo mu za twardo ;-)[/quote] Zwykle psiaki zasypiają właśnie "zwinięte" w kłębuszek a dopiero w miarę wzrastającego dobrostanu:diabloti: rozkładają sie w różnych malowniczych pozach. I jakiej by pozy nie przyjął ,twierdzę uparcie, że materacyk powinien być równy i średnio twardy. Jeśli Twój to bigielek ważący ponad 10 kg( patrzę na zdjecie w podpisie) to 2-3 cm do jego wagi to trochę mało ale dwie warstwy takiej gąbki (4-6 cm) to juz powinno być super, albo dodatkowo warstwa złożonego w kostkę kocyka. Chyba że sypia u Pańci w łóżeczku ;)- wtedy wszystkie legowiska są be i słusznie:evil_lol:
  3. [quote name='salibinka'] Polecam - działa wspaniale :)[/quote] Z pewnością działa wspaniale:roflt: i jakie ekologiczne :lol: Duża buźka za sympatyczne rozwiązywanie mysiego kłopotu:calus:
  4. [quote name='salibinka']Wymyśliłam ekologiczną, przyjazną pułapkę z salaterki, pudełka i latawca oraz kaszki couscous - jest baaardzo skuteczna:eggface::evil_lol: Pozdrawiam serdecznie:)[/quote] brzmi intrygująco ;)( zwłaszcza ten latawiec:crazyeye:) - może rzucisz szczegółami i inni kupią patent.
  5. Czy psy zapamiętują i rozpoznają miejsca, wydarzenia ,ludzi czy inne zwierzęta? Z pewnością i to być może nawet lepiej niż my ludzie. Taka pamięc to niezbędny element przetrwania. W naturze nie zawsze ma się drugą szansę więc to co raz zobaczone, doswiadczone , rozpoznane musi pozostać w pamięci. Inna bajka czy pies okazuje entuzjazm na widok byłego właściciela - to juz sprawa emocji jakie z nim wiąże... I podobnie jak u ludzi , lepiej zapadają w pamięć te informacje , które łączyły się z silnymi przeżyciami ( "straszna" lecznica wet., trasa fajnego spaceru, człowiek który poczęstował pysznym łakociem itd) A przykład? choćby mój nieżyjący już jamnior który po roku ( kolejne przyjazdy w to samo miejsce na wakacje) bezbłędnie zaraz po przyjeździe robił inwentaryzację wszystkich zakopanych w poprzednim roku skarbów ( zabawki i kości ). Zabawki były w stanie nienaruszonym kości wyczyszczone przez mrówki do białości a mój pies wykopywał to wszystko systematycznie i zanosił na stosik w jedno miejsce ( ulubiony punkt na obserwacje, dzienne drzemki i inne jego wakacyjne zajęcia). Jak widział ze sie pakujemy , ładujemy rzeczy do auta i atmosfera robi się wyjazdowa - zabawki w zęby i znikał w ogrodzie zakopywać wszystko do następnego roku. To był stały rytuał az do jego śmierci ( widać skleroza go nie dopadła:diabloti:)
  6. tak jak już wyżej było napisane głównym i realnym "zagrożeniem" dla Twoich psów jest [U]zjadanie [/U]myszek ( są nosicielem pośrednim tasiemca). Ale jeśli psy gardzą takimi przekąskami albo biorąc pod uwagę to zagrożenie uwzględnisz przy odrobaczaniu środek i na tasiemca to pozostaje tylko Twój dyskomfort ...;) Zrobiło się gwałtownie zimno i mokro - polne myszy na potęgę szukają czegoś przytulnego na zimę:evil_lol:. Ja bym była optymistką - obecność ludzi , psów to nie jest dla nich szczyt marzeń. Pewno zaszyją się gdzieś w spokojniejszym miejscu ( stryszek, komórka ,piwniczka....) i stamtąd najwyżej bedą robić wyprawy na zakupy w głąb domu. Jeśli nie trafią na niezabezpieczone pyszności to problem nie powinien Cię przerosnąć. Ja mam sentyment do wszystkiego co ma futerko ( z wyjątkiem włochatych pająków:diabloti:) więc może dlatego tak spokojnie podchodzę do " mysiego "problemu
  7. taks

    Warzywa, owoce...

    Z jarzynkami to ja robię tak: baza to marchew, do tego zawsze buraki, korzeń pietruchy, seler + sezonowe dodatki ( np. pomidory, brokuły lub kalafior i sezonowe owoce: truskawy, jabłka, sliwki ... ew. troche banana) W zimie ew. jakaś mrożonka warzywna jako dodatek do podstawowych składników. Wszystko przepuszczam przez maszynkę do mielenia ( taka jak do mięsa ale z dostawką do tarcia jarzyn - bombowa sprawa) dodaję odrobinkę wody ( to tak żeby na początku nie przywarło do dna garnka bo później jarzyny puszczą sok) i na ostrym ogniu trzymam 2-3 min od zagotowania. Jeszcze gorące "przelatuję" mikserem ( blenderem) i w pojemniczkach trzymam w lodówce ( gotuje to raz na 3 dni) osobno przygotowuję same mięsa i mięsa gotowane razem z ryżem ( tu juz niestety musze rozróżniać jadłospisy moich futer bo każde ma inną dietę) papę jarzynową dodaję do reszty jedzenia dopiero przy podgrzewaniu tuz przed podaniem "na stół". Odpukać ale cała trójka łącznie z niejadkiem jarzynkami nie gardzi. Może to zasługa marchewki i owoców - one dają trochę słodkawy posmak;)
  8. Już tu na wątku kiedyś chyba pisałam o tym ale powtórzę bo widzę, że szukacie [U]miękkich[/U] legowisk. Takie pufy i poduszkowate legowiska wcale nie są zdrowe dla psich stawów. Podobnie jak u ludzi idealny jest równy, dobrze izolujący od podłoża ale nie "zapadający" się materac. Te warunki najlepiej spełnia gąbka ( lita a nie granulaty - one mają tendencję do przemieszczania się , tworzenia górek i dolinek;)) Jeśli chcemy zapewnić psu komfort, ciepełko i możliwość "zaszycia" sie w posłanku to taką rolę spełniają wyższe, miękkie burty posłania, miękki kocyk wsadzony do posłania( to zwłaszcza dla tych psów które lubią sobie same "pościelić" łóżeczko) czy miłe włochate poszycie legowiska. Generalnie boki legowiska mogą być jak kto wymarzy bo to nie ma znaczenia ale spód radzę równiutki i im pies więcej waży tym grubsza gąbka. Dla malucha 2-3 cm zupełnie wystarczy dla większych nawet do 8-10 i będzie super:lol:
  9. "rodzice" nie mam powodu nie wierzyć w to co piszesz:lol: więc szukając wyjasnienia tej inwazji robali w Twoim domu pomyślałam czy sama technika odrobaczania nie jest nieskuteczna. Mam na myśli to ,że może środek który stosujesz nie działa na te akurat "żywioły" albo nie powtarzasz odrobaczenia wg. cyklu rozwojowego robali i trujesz tylko dojrzałe osobniki a te we wczesniejszym stadium rozwojowym odradzają "populację" albo się cholery uodporniły na te tabletki. Większość środków po pierwszym "pozytywnym" efekcie podania trzeba podać ponownie po 1-2 tyg. jeśli sie tego nie zrobi to całe trucie nic nie daje. A jakie robale zaatakowały Twój dom? - nicienie?. Warto też przy profilaktycznym odrobaczaniu każdorazowo zmieniać srodek - jest ich na rynku do licha i trochę - wtedy "pole rażenia" jest szersze:evil_lol: No i pomyslałabym czy nie masz gdzieś pod ręką bogatego w jaja pasożytów rezerwuaru (ogródek, warzywniak z ekologicznie nawożonych upraw...) bo jeśli to nie ciągle ta sama niewytruta do dna hodowla to coś jest na rzeczy. A tak w ogóle to współczuję bo najwyraźniej masz problem z tymi lokatorami... Podobno sok z buraków ma działanie osłonowe przeciw robalom ( nie umiem powiedzieć na jakiej zasadzie to działa ale czasem mądrości ludowe wynikaja po prostu z lat doświadczeń i obserwacji) - ja swoim futrom dodaję do mieszanki jarzynowej sporo tartych buraków a sobie kiszę domowy barszczyk - jak na odstraszenie robaków nie pomoże to i tak zdrowe i pyszne;)
  10. :crazyeye::crazyeye::crazyeye: nie wiem ile w Polsce żyje psów i kotów domowych ale pewno z 4mln. co najmniej Niech kazdy z nich ma kontakt z 2 tylko domownikami to mamy z 8 mln ludzi na co dzień obcujących ze zwierzakami. Jeśli to aż takie groźne to mamy prawdziwą klęskę - co 4 Polak jest totalnie zarobaczony. A prawda jest taka, że robaczyca owszem występuje ale absolutnie nie aż na taką skalę i przeważa w postaci owsików a tymi najczęściej obdarowują się ludzie wzajemnie. No ale taki już psi los, że jak coś jest źle to zawsze winien jest pies...:shake:
  11. Tylko spokój może nas uratować;) Wbrew pozorom "złapać" robale wcale nie jest tak łatwo. Nie zapominajcie że jest cos takiego jak siły obronne organizmu. Pasożytów, bakterii wirusów i innego dziadostwa jest wokół multum i gdyby każdy kontakt z tym czymś kończył się chorobą już by nas dawno nie było. Nawet zarobaczony pies w domu to nie wyrok dla domowników. Prawdą jest że małe dzieci , ludzie starzy, schorowani są bardziej podatni na pasożyty ale zdrowy dorosły człowiek przestrzegający podstawowych zasad higieny jest praktycznie bezpieczny. Podobnie rzecz ma się ze zwierzakami. Gdyby każdy kontakt z "robalową" kupą kończył się inwazją pasożytów to nasze psy miały by bogate życie wew. już na 2-3 tyg od ostatniego odrobaczania . Dodatkowo tylko niektóre gatunki psich pasożytów bytują w ludzkim organizmie a tak na prawde groźny jest jeden gatunek tasiemca wcale nie tak popularny. Proszę również pamiętac że1/ każdy środek "na odrobaczenie" jest trucizną i nie pozostaje bez sladu na wątrobie chociażby, 2/nie ma srodka na wszystkie rodzaje robali więc podając określony preparat w gruncie rzeczy zakładamy obecność tylko okreslonego rodzaju pasożyta - najcześciej tzw. nicieni). Akurat w wypadku pasożytów pokarmowych ich obecność w organizmie daje dość charakterystyczne objawy trudne do niezauważenia więc mając zwierzaki w domu radziłabym po prostu zachować czujność i w wypadku podejrzenia że mamy jakiś nieproszonych gości zrobić badanie kału i krwi sobie i zwierzetom. A dopiero gdy wynik badania wykaże obecnośc określonego pasożyta zastosować ODPOWIEDNI środek , dawkę i cykl odrobaczania. Na marginesie ze smutkiem kolejny raz stwierdzam rodzaj histerii ( i to niestety podsycanej przez wrogów zwierząt w białych kitlach) jakoby zwierzęta stanowiły dla ludzi ogromne zagrożenie epidemiczne. A prawda jest dokładnie odwrotna - jesli policzyć ilość chorób odzwierzęcych i tych "ludzkich" którymi zarażamy zwierzaki to to one powinny sie nas bać. No a tak na prawdę to jedna zagrypiona koleżanka w pracy czy brudny uchwyt w tramwaju to znacznie groźniejsza sprawa niż szczenior z brzuszkiem pełnym robali ....
  12. Dzięki za dobre wieści ale ja za Pusię dalej trzymam kciuki no i za jej Panią bo rodzina powinna byc zdrowa i w komplecie...
  13. [quote name='weszka']Ja również :multi: Moimi psami zajmują się od ponad 15 lat i do żadnego innego weta nie mam zaufania. Pełna kompetencja, doskonałe podejście do zwierząt. Poza wiedzą i doświadczeniem mają też po prostu "nosa" który jest tak potrzebny w tym zawodzie. [/quote] Miło poznać współwielbicielkę tego gabinetu (dr A. Kułyk i J.Klich na Orlich Gniazd):lol: Chodzę tam od "zawsze" z moimi i ratowanymi futrami , polecam znajomym i NIGDY się nie zawiodłam. Jak sprawa nie jest oczywista to lekarze ci sami z własnej inicjatywy konsultują u kolegów specjalistów i oddzwaniają do domu lub proszą na kolejną wizytę ( wtedy nie liczą za to ekstra). Nie udają wszystkowiedzących (choć moim zdaniem wiedzę mają dużą i cały czas się dokształcają - sprawdziłam:diabloti: że żadne nowinki np. żywieniowe czy farmaceutyczne im nie obce;)).Spokojnie i zrozumiale odpowiadają na wszelkie pytania w tym również (co jest rzadkie i wypadku wet i ludzkich lekarzy) uzasadniają wybór zastosowanej terapii nie traktując zadawanych pytań jako ataku na ich lekarską godność. Podejście do zwierząt super -na kilometr widać, że nie tyle pracując przy zwierzakach, mają do nich chłodne i profesjonalne podejście ale, że bardzo je zwyczajnie lubią. I to ciepłe , wręcz czułe traktowanie zwierzaki doskonale wyłapują.Nie widziałam tam w poczekalni "rozdzierających" scen psów umierających ze strachu. Zero naciągania na drogie leki czy zbędne badania i wizyty. Operacje ( a robiłam u Nich kilkanaście - przepukliny, kastracje i sterylki w tym "brudne" z ropomaciczem też , usuwanie czerniaka i innych nowotworzeń) przeprowadzone mistrzowsko, w odkażonym przez noc pomieszczeniu i bez pośpiechu i zamieszania bo poza godzinami przyjęć w poradni - zero powikłań, zakażeń śródoperacyjnych, rozłażących się szyć itd.Jamnik, którego w 3 krakowskich gabinetach chciano usypiać z powodu stanu kręgosłupa tu zyskał pomoc dzięki której dożył szczęśliwie starości. Dzięki temuż jamnikowi odnalazłam i pokochałam ten zespół wetów. Niestety gabinet jest czynny tylko pon.-sob w godzinach popołudniowo wieczornych więc byłam niejednokrotnie zmuszona szukać pilnej doraźnej pomocy w innych dyżurujących gabinetach. Przykro to pisać ale każda taka wizyta upewniała mnie tylko w przekonaniu że "mój" gabinet to prawdziwa perełka w zalewie różnych garażowo/barakowych lub "klinicznych" pożal się boże ,weterynaryjnych biznesów. Jest tylko jeden minus - coraz więcej ludzi docenia ten gabinet i od pewnego czasu bywają kolejki . No cóż powinnam siedzieć cicho albo robić antyreklamę :diabloti: ale niech tam - zajrzyjcie do tych wetów a ja juz poczekam w coraz większych kolejkach , trudno;)
  14. Dużo zależy od osobniczej tolerancji - wiem to z doświadczenia na moich "futrach". Drożdże (sparzone oczywista ) są dobrze tolerowane przez 2 psy a trzeci dostaje po nich przykrych sensacji jelitowych ( wzdęcia, wolniejsze stolce, bolesne skurcze jelitek).
  15. [quote name='ocelot']Rudy uciekł, zrobiłam mu chyba większą krzywdę niż miał. Ja chyba mam dość, chyba się poddam. To wszystko mnie przerasta, nie mam siły. Przepraszam.[/quote] Cioteczko co Ty piszesz :crazyeye: to jest wypadek przy pracy i tyle no i niestety są pieski które kochają wolność nawet ponad jedzonko i dach nad głową - może on jest taki? Trzymam kciuki ( bo tyle w Krakowie mogę ) żeby się odnalazł a tak na marginesie to Twój odsyłacz z podpisu nie przekierowuje do wątku w PwP- chyba coś z linkowanie nie jest tak...
  16. I ja pamiętam i wpłacam i moja znajoma też. Nasze mocno zaciśnięte kciuki Pusia ma w poniedziałek "na bank". Biedna sunia nie dość że chora to jeszcze bez Pani:placz: Ech życie bywa trudne:shake:
  17. taks

    Jak wyostrzyć psa

    wracając do tematu agresji czy jej braku pies NIGDY nie jest agresywny [U]bez[/U] powodu.Jakiś powód ataku zawsze jest. Tylko problem polega chyba na tym a/czy my ten powód dostrzegamy b/ czy my ten powód akceptujemy a więc najogólniej mówiąc szkolenie psa z zakresu kontroli agresji powinno moim zdaniem dotyczyć i człowieka i jego psa a/ człowieka by dobrze zrozumiał mechanizmy pobudzenia swojego psa b/ człowieka by mając wiedzę ( patrz pt a) umiał ich unikać, zapobiegać, kontrolować c/ psa by podporządkowanie poleceniom człowieka było silniejsze niż naturalne odruchy własne dlatego choć "agresywne" psy nie budzą mojej sympatii na ulicy czy w parku( bo się zwyczajnie boję:oops:)za tragiczne efekty psich ataków obarczam jedynie człowieka a dokładniej jego nieznajomość psychiki swojego psa. I zawsze podkreślam - na szkolnenie idziemy [B]oboje[/B] z psem a nie sam pies. A w dalszej kolejności wiedzę ze szkolenia trzeba przekazać i z pozostałym domownikom bo inaczej to cała zabawa funta kłaków nie warta
  18. [quote name='Juliusz(ka)'] A olej z ogórecznika gdzie można kupić?[/quote] W aptece w postaci kapsułek
  19. wszystkie oleje zawierają po pierwsze nienasycone kwasy tłuszczowe ( omega 3 , omega6), po drugie witaminy A,E,D, K - juz to samo wystarczy żeby uznać olej za niezbędny składnik każdej psiej ( i ludzkiej;)) diety. Im olej mniej przetworzony, mniej sztucznie "podrasowany" tym lepiej. Z praktyki jeśli chodzi o fajne efekty na futerku to najlepsze doswiadczenia mam z podawania oleju z ogórecznika, lnianego i z pestek winogron
  20. głowy nie dam ale wydaje mi się że przepis który określa gdzie i kiedy wolno używać petard i fajerwerków ma zasięg ogólnokrajowy. Nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć gdzie na to weszłam ( byc może była to tylko niestety uchwała rady m. Krakowa). Jak wół było tam zapisane że dopuszcza się ich używania tylko w okresie sylwestra i ale to za zgodą na imprezach publicznych. Nie ma jednak najmniejszej wątpliwości, że bawienie sie nimi przez dzieciaki jest łamaniem nie tylko prawa ale i elementarnych zasad bezpieczeństwa. Problem tylko jak nakłonić policję do działania - proponuję pisemne zgłoszenie z prosbą o potwierdzenie odbioru ( ew. pare podpisów sąsiadów na dokładkę). Bedą mieli trochę kłopotu z "przeoczeniem" zgłoszenia a kilkakrotna wizyta mundurowych może zniechęci małolaty. Swoją drogą to współczuję - jedna z moich suczek ( jamnik po polujacych rodzicach zresztą:diabloti:) też bardzo żle znosi petardy więc wiem i rozumiem co czujesz.:shake:
  21. taks

    Jak wyostrzyć psa

    Soti, ja należę do tych zwariowanych "posiadaczy" psów których cieszy jak moje futra żyją w przyjaznych układach z całym światem. NIGDY nie protestuję jak ktoś ( ludzie , psy) chce się przywitać , pogłaskać, pobawić się . Żyjemy w dużym mieście, w bloku , codziennie mamy kontakt z tłumem ludzi i zwierząt i nie wyobrażam sobie normalnej egzystencji z psami które bronią się przed bliskim kontaktem nawet z obcymi. CELOWO je uczę że otoczenie jest przyjazne. Być może dzięki temu moje psy nie są bojaźliwe= nie sa agresywne. Szczytem dezaprobaty ( mało sympatyczny człowiek, nachalny pies ) jest unik. Są zawsze pod moją kontrolą i to [U]ja[/U] oceniam czy istnieje realne zagrożenie i uważam że to [U]ja[/U] mam obowiązek je bronić jako przywódca stada. ( czyli np. obejść szerokim łukiem miejsce gdzie szaleje stadko groźnie wyglądających i niepilnowanych psów). A mimo to ( mimo ich łagodności i ufności) miałam 2 przypadki które upewniły mnie w przekonaniu że psy to mądre bestie i rozumieją znacznie więcej niż nam sie wydaje: 1/ zimowy wieczór, znajoma alejka, grupa "łysych" zbliża sie z oddali- nie widzę jednak powodu do paniki więc idziemy spokojnie , suki nawet nie patrzą w tę stronę, mijamy spokojnie niestety juz zza pleców słyszę odgłos rozbijanego szkła (poleciała w naszą strone butelka) i co? ano suki natychmiast w bojowych pozach stanęły między mną a nimi , wszystkie zębiska na wierzchu i warkot niczym z dobrego horroru ( nie szczekanie ale na prawdę złowieszczy warkot). Miałam je oczywiście na smyczy ale one nie próbowały sie wyrywać - po prostu stały i czekały na kolejny krok agresora. Jak sie domyslacie łysole już nie były takie "dzielne" i odżeglowały w siną dal a moje futrzaki posapały chwile z oburzenia;) ale pochwalone i pogłaskane poszły spokojnie na dalszy spacer 2/kolega dostał klucz od mojego mieszkania bo miał zabrac do naprawy magnetowid. Sucze go nie znały a ja nie przewidziałam co sie stanie:roll:. A wyglądało to tak: szał radości i powitań bo fajnie jak niespodziewany gość przerywa nudę czekania na pani powrót do domu. Magnetowid w torbie, kolega chce wyjśc a tu problem - suki pod drzwiami i warkot. Kolega do pokoju - fajnie, zabawa. Kolega znowu pod drzwi - warkot. Skończyło sie na telefonie do mnie do pracy i szybkim powrocie do domu aby wypuścić zakładnika:diabloti: Podkreślam - suki nigdy nie były uczone tych zachowań nie mam agresywnych , ostrych czy jak to jeszcze nazwać psów . Przeciwnie, mam przytulaśne, ufne i łagodne "ciapy" ale ja się czuję przy nich bezpiecznie i [U]jestem pewna że w realnym zagrożeniu staną w mojej obronie[/U]
  22. taks

    Jak wyostrzyć psa

    soti, mam nadzieję że to był tylko żart:crazyeye: a swoją drogą to gratuluję Ci bardzo zrównoważonego i mądrego psa który [U]mimo[/U] częstych zmian miejsca pobytu zachowuje się wzorowo życzę więc Tobie i jemu aby błędy wychowawcze nie popsuły tego co natura dała w darze
  23. [quote name='Jagienka']taks, a ten dodatek to ile na ile? O proporcje mi chodzi :)[/quote] iiii ja to na oko;) ale proporcje to tak 1-2 łyżeczki na szklankę wody mniej więcej ( przy czym na 1 psa to wystarczy mniej roztworu przygotować - ja mam 3 paszcze do czyszczenia:diabloti: więc szklanka schodzi)
  24. Wiedźma, ja o chusteczkach nie słyszałam ale od lat z powodzeniem ( a podpowiedział mi tę metodę wet) stosuję u moich futer własnie coś takiego: zwykłe apteczne gaziki ( bodaj 4x4 cm) moczę wodą z dodatkiem wody utlenionej i owiniętymi na palcu wskazującym przecieram zębiska. Gaza jest na tyle porowata że osad pięknie schodzi, metoda 'palcowa" powoduje że robię to z wyczuciem i nie kaleczę dziąseł. Nie żebym się chwaliła :oops:;)ale wszystkie sucze mają zęby na medal - ani cienia nalotu ( a najstarsza ma 10 lat) smrodku itp i koszt znikomy a zabieg wystarczy powtarzać co 3-4 dni
  25. Wiesz , wydaje mi się że sprawa choć na tym etapie nie jest groźna ale dotyczy szerszego problemu niż tylko siki. Z tego co pisałaś sunia jest bardzo żywiołowa co przy tej rasie nie jest niczym dziwnym i musisz bardzo uważać żeby nie przekroczyć tej zaczarowanej granicy gdzie kończy się fajna zabawa z maluchem a zaczyna mały domowy terrorek;). Sunia teraz załapuje co jej wolno i co (i jak) może "wyegzekwować". Jeśli nie wypracujesz bezkonfliktowych metod zapanowania nad jej emocjonalnością teraz to ( nie chcę krakać ale tak to niestety bywa bo widziałam na własne oczy) możesz mieć kłopoty w przyszłości - nie myslę oczywista aż o np. agresji tylko o "małej terrorystce" w domu , która wymusza "nieznosnym" zachowaniem to na co [U]ona[/U] ma ochote w danej chwili.Uwierz że juz to samo wystarczy żeby mieć przechlapane;) Dlatego jeszcze raz gorąco polecam stałe godziny spacerów ( i to Ty dajesz hasło do wyjścia) dodatkowe wyjścia tylko na siku i koniec. W ostateczności ( jeśli domyślasz się że szaleństwo nie jest spowodowane gwałtowną potrzebą wypróżnienia) to nawet jesli decydujesz sie wyjść , poczekaj chwilę , spróbuj ją wyciszyć ( ignoruj przez chwilę, odeslij na miejsce, zostaw w innym pomieszczeniu - tu już sposób wymyślisz zapewne sama) generalnie zrób przerwe tak żeby sucz nie kojarzyła że jej zachowanie wymusza spacer. No krótko mówiąc bądź SZEFEM - dobrym, dbajacym o podwładną ale jednak szefem "z jajami" :diabloti: Paradoksalnie ale wiekszośc psów lubi mieć mądrego osobistego szefa - czują sie wtedy bezpieczniej a i czasu na "rozrywki" jest wiecej bo nie trzeba myśleć o przetrwaniu, sprawach organizacyjnych itd - ja to doskonale rozumiem:eviltong:
×
×
  • Create New...