-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kobold, a zupy gotowane nie na mięsie mają jakieś elektrolity? badanie moczu to 20-30 zł. Jak się czujecie? I jak diankowy apetyt, wrócił? A sr*** poszła do czorta? Dziwię się, że próbujesz zaprosić Ciotkę Kobold po tej ilości maczug i elektrolitów, jakie na Ciebie nasłała? Nie strach? -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
romenko, strasznie mi przykro, że nie wyszło z sunią, choć bardzo się starałaś. Teraz już nic nie kombinuj, zajmuj się sobą i dwiema księżniczkami, a Romcię wyczochraj szczególnie długo i ciepło, bo nam całkiem i do końca posiwieje. I ja znowu przyziemnie - chyba trzeba by skontaktować się z Jagielskim i dowiedzieć, co dalej :roll: -
Nic nie zapaćkałaś. Jesteś jedną z cioteczek Fuksi vel Tośki i martwimy się o ciebie, jak to w rodzinie... I znowu nie potrafimy pomóc, i znowu możemy tylko kciuki trzymać :shake: A wiesz, bierne palenie to jedno i najgorsze, ale jeśli byłaś leczona na astmę inhalatorami - to one też po długim używaniu zmniejszają wydolność płuc, więc też się to mogło dołożyć. Ale będzie dobrze, w końcu nie takie choroby się leczy, prawda? Ślemy ci masę buziaków i pozytywnej energii :roll: A Tośka to tylko na zdjęciach tak wygląda, bo ona malutka jest, tak kapkę za kolanko - moje, a ja też nie z tych największych. Waży 20 kg. A z tych 20 - 10 to futro ;) A co do spania - to mi się najlepiej pracuje w nocy, tak do 3. A dziś siedziałam i rozwiązywałam zadania z matematyki i logiki formalnej, bo jako polonista muszę zaliczać 'Matematykę' :-o (mogłam ewentualnie wybrać 'ABC geologii stosowanej' :eek:), a rozwiązanie jednego testu to dla mnie jakieś 4 godziny ciężkiej harówy :evil_lol: [I]A poza tym, kochane Ciotki - powiedzcie mi jak mam odchudzic tą tłustą moją krowę :placz: ?[/I] :hmmmm: Modliszko, oceny podejmowane pod wpływem emocji są niewiarygodne (pisałam o tym magisterkę, to wiem :cool1: ). Wyrażenie [I]tłusta krowa [/I]jest nacechowane emocjonalnie. Ergo - twoja opinia o swoim skarbie jest niewiarygodna, znaczy twój skarb jest szczuplutki jak modelka. Ooooo:scared:
-
Ja wiedziałam, że tak będzie. Jak śpiewał niezapomniany Pan od Drobiu. Ja się wynurzam, atmosferę cioteczkom psuję wspominając o sprawach brudnych i niegodnych. A fakty som jakie som, ja se ich nie rodzę, choć może powinnam, bo przynajmniej becikowe bym miała z tej sodomy i gomory. A fakty som takie, że ja zawsze pracuję w parterze, bo na biurku mam bajzel nieusuwalny żadnymi metodami i skupić się nie mogę. A jak zaczynam się rokładać z pracą na podłodze to ta niby hrabianka, markiza Markiza de Sade'a podchodzi i zaczyna mnie gwałcić, warcząc przy tym i łapiąc mnie zębami za rękawy. I co? Mam dziękować, że nie jęczy przynajmniej? Mam powiedzieć profesorowi, że rozdziału niet, bo mnie pies seksualnie dręczy, czy dać mu rozdział i tłumaczyć się później z freudowskich pomyłek? A za link dzięki, preparaty w sumie obecne na polskim rynku pod innymi nazwami. Za to można Panu dziękować, że ceny nieco inne ;)
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
przystojniachy jakich mało. A jak się uśmiechną - świat będzie ich. -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ehhh, jeden dzień człowieka nie ma i już się romence stan liczebny stadka zmienił. Nie zdziwiłabym się, gdyby przy okazji kolejnych badań okazało się, że romenka ma dwa serducha (albo i więcej?), bo w jednym to by się chyba nie pomieściło :hmmmm: A jeszcze sobie na offa pozwolę, bo tak mi się dziś przypomniało, że ja kiedyś łykałam tego psychotropa, co Dianka miała przepisanego. I przeżyłam. Choć potem nic już nie było takie samo :evil_lol: Dobrze, że Dianka radzi sobie bez. -
Tusiołku, pierwsza od tylu lat wiosna bez Ciebie. Wiosna bez tego wszystkiego, co znaczyło nam wiosnę - czy jest jeszcze wiosną? Na tyle rzeczy trzeba spojrzeć na nowo, na nowo się ich nauczyć, spróbować przeżywać na nowo i inaczej, bo bez Ciebie. Jak? Nie wiem.... Nie wiedziałam chyba, że aż tak wypełniłaś mi sobą tych 11 lat. Nawet to, co wydawało się całkiem oderwane od Twojego istnienia, jakoś się z Twoim istnieniem wiązało. Więc uczę się na nowo rzeczy, faktów, zdarzeń. Uczę się ich tak, jakbym straciła wzrok, wszystko obiektywnie to samo, a dla mnie już inne. Opornie mi idzie ta nauka, Tusiołku. Bo kiedy wszystko traci kształt i barwę, rozlewa się w ponurej szarości, nie wiadomo od czego zacząć budowanie świata na nowo. Czas się zatrzymał w wielkiej części mojego serca, bardzo Cię kocham, Niusiu.
-
Atosku <*> Kolejny tydzień uczenia się. Czucia. Wstawania. Chodzenia. Mówienia. Myślenia. Życia. Czasu. Przestrzeni. Świata. Uczenia się świata bez Was. Innego. Nowego, ale już nie - wspaniałego.
-
Ale nam się sanatorium zrobiło. Ale przyłączę się do Mamy Kobold :eviltong: - Aaliayh, marsz do lekarza, z przechodzonego zapalenia oskrzeli naprawdę robi się zapalenie płuc. Nie szarżuj :mad: Majafaja - i tak ci zazdroszczę Krakowa. Choć bez Doxi, to straszne :shake: [quote name='Kobold']Sliczna sunia i taka szczesliwa :loveu:na pewno nie tylko na zdjeciach :loveu:[/quote] pewno i to jest właśnie przewaga netu. Bo tak naprawdę to pruski dryl, rózga, kij i paralizator. W końcu: "Mnie tak wychowano, moją matkę, babkę... I co, porządni z nas ludzie i psa porządnego mamy" :p [I]Tak całkiem serio - usłyszałam taki tekst kiedyś od babki, której zwróciłam uwagę, żeby nie biła psa :-o [/I] A to jest ten preparat, o który chcę spytać: [URL]http://www.krakvet.pl/product_info.php?cPath=23_47&products_id=1900[/URL]
-
Aaliayh, jasne że zapytam, już sobie nawet wydrukowałam info, żeby jej pokazać w czwartek. Ja tylko nie chciałam tego dawać sama, bez wiedzy lekarza, a poprzednio zapomniałam spytać. A choróbskom mówimy gudbaaaj :mad: Majafaja, a dokąd cię diabli niosą :evil_lol: ? Czyżby do Krakowa :loveu: ? Jeśli tak, to skakać powinnaś do sufitu, a nie się stresować.
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
romenko, z tego co wiem, laremid nie jest dobry dla psiaków. Jeśli nie masz już nifuroksazydu, lepiej weź receptę na to. Ale mam nadzieję, że to jednonocna wpadka i więcej już Dianka nie będzie psuć nastroju. I może przęspisz się troszkę w dzień, już spokojnie. -
Mnie już przynajmniej gorączka odpuściła. Aaliyah, strasznie ci współczuję, mnie dzięki niekonwencjonalnym metodom naszego pediatry astma męczy już tylko raz w roku, ale dobrze wiem, jakie to uczucie. I ten strach, że za mało powietrza, że nie dochodzi do płuc, że starcza go tylko do gardła. Uhh, strasznie ci współczuję, niech mija i nie wraca. I zdrowiej szybciutko :glaszcze: Tośka zaczęła się inaczej zachowywać w domu. Już nie leży cały czas, nie muszę jej zachęcać do tego, żeby wstała co pewien czas i przeszła się troszkę. Sama wstaje, przychodzi do nas, sprawdza co robimy, kiedy nikniemy z pola widzenia, merdając ogonem, tryka nosem i zachęca do zabawy albo pieszczot. Bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy, bo to znaczy, że i swobodniej czuje się w domu, i że łatwiej jej się wstaje i nie kojarzy już tego z bólem. A co do zabawek – żyrafka poszła w kąt, bo znalazłam zośkę. Nadzieje na nauczenie się obsługi tego skomplikowanego urządzenia :niewiem: pożegnałam już dawno, więc się z zośką rozstałam z wielką radością Tośka&zośka [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img112.imageshack.us/img112/3731/pict0059zf6.jpg[/IMG][/URL] A ostatnio rozczuliła nas strasznie. Bokser mojego brata i jego żony, ich najstarsze kochane dziecko, drugi raz złapał babeszjozę, a że ma już swoje lata, a dla nas naprawdę jest jak najstarszy wnuk i bratanek, to byłyśmy dość przybite z mamą. I mimo że nic nie mówiłyśmy, każda z nas była zajęta swoją pracą, Tosiul wyczuł, że coś jest nie tak, chodziła między nami strasznie zaniepokojona, popiskiwała, trykała nas nochalem i sprawdzała, co z nami. W ogóle straszny z niej (nad)wrażliwiec. Kiedy chciała ją pogłaskać kobieta, która dwa tygodnie wcześniej nakrzyczała na swojego psa w naszej obecności – Tośka pokazała jej swoją szczerbatą klawiaturę i uciekła za moje nogi.
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
łojku, już było za różowo, to się sr***ka trafiła. A nie został nifuroksazyd po poprzednich przygodach? Śpijcie słodko kobitki, a rano wstańcie w dobrej formie i bez takich tam ;) -
ło matko! Capri Dekoratorka Wnętrz... Tylko wg mnie to wykracza już poza działania artystyczne i niebezpiecznie zbliża się do pedantyzmu zahaczającego o obsesyjną rytualizację czynności :evil_lol:
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ho-ho, widzę, że romence hormony marsza grają i nie wie już gdzie dać upust swoim uczuciom macierzyńskim :evil_lol: Iwonko, to nie jest dobry pomysł, to jest bardzo zly pomysł. Pamiętaj, że Dianka cały czas nie jest zdrowa, że czeka cię jeszcze sporo pracy przy niej, a jeszcze Romcia też przecież jest i potrzebuje twojej uwagi, no i jeszcze Pan Groszek. Wystarczy, wystarczy, nawet jeśli sunia kieszonkowa. I jeszcze kolejne stresy - jak ją Dianka przyjmie, co z domkiem stałym... -
Ooo, bardzo przepraszam, jak się Tośka przestraszy to za moje nogi zmyka, aż się kurzy. Więc albo jestem alfa, Żywię y Bronię, albo się wypisuję. Dobra, bekanie pomińmy milczeniem. Kradzieże może też, bo mi ktoś zaraz zarzuci, ku tośkowej uciesze, że ją głodzę [URL="http://www.GratisSmilies.de"][IMG]http://www.GratisSmilies.de/smilies/smaulies2/deckung.gif[/IMG][/URL] A gwałt? Toż napisałam, że próbuje, znaczy nie gwałci sensu stricto, jedynie próbuje, dopuszczając się molestowania, czy jak powiedzieliby co lepiej wykształceni posłowie – molestacji seksualnej. A to już jednak podpada pod paragraf, nawet jeśli odbywa się skryte w czterech ścianach domu, bo to i przemoc domowa i jeszcze na tle. I proszę mi tu nie wmawiać, że subiektywne i selektywne, bo pewne gesty mają charakter uniwersalny i ponadkulturowy, rzec by można pierwotny i archetypowy. Sugerowanie, że to ja jestem cham i prostak, interpretując zachowania w taki sposób, jest zwykłym pomówieniem. Ale niech tam, po chrześcijańsku – odpuszczam i wybaczam [URL="http://www.GratisSmilies.de"][IMG]http://www.GratisSmilies.de/smilies/smaulies1/pope.gif[/IMG][/URL] A w Tośce siostra milosierdzia się obudziła [URL="http://www.GratisSmilies.de"][IMG]http://www.GratisSmilies.de/smilies/kranke/kranke_13.gif[/IMG][/URL] Od 2 dni leżę rozłożona, średnio co kwadrans kicham i wypluwam płuca. Tosiul się wtedy zrywa i staje przy mnie popiskując. Tłumaczę jej, że dopóki kaszlę i kicham, to nie jest źle i żeby zaczęła się martwić, jak będzie cicho zbyt długo, ale ona z uporem godnym lepszej sprawy, czuwa przy łożu i co 15 minut zrywa się na nogi. Będą z niej jeszcze ludzie, jak się nauczy podawać chusteczki i wodę. No i kaczkę :ices_bla:
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
romenko, przez te pół roku tyle się wydarzy w twoim życiu, że nawet nie zauważysz, jak minie. Wielka szkoda, że nie będzie przy tym Darka, ale to bardziej jego strata niż twoja, a poza tym - on w końcu nie jedzie na wakacje, tylko po to, żeby wam się później lepiej żyło. Wszystko będzie dobrze, tylko nam nie bucz ;) -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cuuuudo :loveu: cieszę się jak głupia :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: ale chłopak będzie miał życie, 3 mamcie na miejscu i jeszcze tyyyyyle ciotek. -
Muffel, sama widzisz - Ben nie był "zwykłym" kundlem, był wyjątkowym psem, tylko ludzie bywają zwykli.
-
oj tak, takie chwile, jakby czas się zatrzymał, ale tylko na chwilę, bolą okrutnie. Ja też znajdowałam chrupki, i paragony z aptek - mnóstwo ich było, kilkadziesiąt, i wszędzie, w kieszeniach, torebkach, plecakach, książkach, papierach... A kiedy wydawało się, że to opanowałam - wyciągnęłam kurtkę z zeszłej wczesnej wiosny, ostatnie linienie Rasty... Wiem, jak bolą takie wspomnienia, nad którymi się nie panuje, które wychodzą z kątow i kieszeni w najmniej spodziewanych momentach. Ale przecież najważniejsze, że pamiętamy, choćby bolało, bo co byśmy bez tych naszych wspomnień zrobili, kim byśmy byli... Morusku <*>
-
ehh... nie przepraszaj, przecież myszki też mają prawo do tego, żeby je pożegnać, i do tego, by pozostać w pamięci. Bardzo współczuję, śmierć każdego Przyjaciela boli Benek <*>
-
Psotka <*>, Dodo <*>, Dropsik <*> Bądźcie szczęśliwe Aga, One nie mają za co przepraszać... Czasem wołają kumpli, pokazują w dół i mówią z dumą: "Patrzcie, patrzcie tylko, to NASZA Aga! Taka wspaniała!" Czasem nie zdążysz pomóc, to nie twoja wina, dajesz im nadzieję, a to już bardzo, bardzo wiele, bo przecież One czują, że ktoś zainteresował się Ich losem, choć tylu innych przeszło obojętnie.
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
zurdo replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Melu <*>, uśmiechnij się do pańci wiosennie, niech nie opuszcza jej pogoda. Bo taką właśnie, radosną i pogodną, z pewnością chcesz ją widzieć z góry, no i takiej potrzebujemy my. -
Tak jest, jeśli ktoś powinien się czuć winny (a takich jest wielu, tylko oni się nie czują, bo w ogóle nie czują), to z pewnością nie Ty. Każde uratowane istnienie jest bezcenne, robisz, co możesz, ale bezmyślności i zła ludzi nie przeskoczysz i nie dlatego, że jesteś zbyt słaba, nie dlatego, że za mało się starasz...