-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
Ale spadłeś Przystojniaku :shake: -
Radziłabym jednak pojechać do innego weta - niech zdecyduje czy nie warto pobrać krwi na biochemię, musi powiedzieć co robić, żeby psiak się nie odwodnił, może da coś przeciwwymiotnego (torecan, metacroplamid, nie wiem co można podawać takim maluchom). Powinien też zalecić coś na przeziębienie - każda kolejna infekcja przecież go osłabia, a to małe dziecko. Nie ufałabym takiemu wetowi, który idzie po najmniejszej linii oporu, a jak się nie uda - to trudno:angryy: .
-
Nasza pamięć bywa dla nas bezlitosna. Albo pustka teraźniejszości, albo wspomnienia pełne naszego przerażenia i bezradności i Ich cierpienia. Ja też miewam sny z Rastą i są to takie sny, że wolałabym wcale nie spać. A przecież było kilkanaście lat szczęscia, radości, wspólnych wypraw, zabaw, przygód, rozmów. Tyle cudownych wspomnień. One wrócą. Wierzę w to.
-
Tuśka, tęsknię i płaczę. Już nie – bo nie ma Cię przy mnie tu i teraz. Teraz – bo dociera do mnie, że nie będzie Cię już nigdy. NIGDY. Jesienią nie będziemy już nigdy szukać skarbów i piłek w suchych liściach. Zimą nigdy już nie wytarzamy się w śniegu w poszukiwaniu zaginionych nóg. Wiosną nie będziemy kopać dołków i rozgrywać partyjek golfa piłkami tenisowymi. Nigdy już latem nie zalegniemy w cieniu z książką i patykiem. [SIZE=3]Już nigdy nie położysz mi głowy na ramieniu. Już nigdy nie wtulisz się w moje nogi. Nasze rytuały i tajemny system znaków – nic już nie znaczą. I nigdy już znaczyć nie będą. NIGDY.
-
Jeszcze raz dziękuję Wam za ciepłe słowa. Wiem, że nie ja jedna płaczę po swoim przyjacielu. Wiem też już, niestety, jak to boli i rozumiem wszystkich, których to dotknęło. Myślałam, że ten ból można w sobie zamknąć i przeczekać. Ale muszę mówić, pisać. Sama nie wiem, czy to normalne, ale chyba tak. Bo z kim rozmawiać, jak nie z tymi, którzy rozumieją? Rasta była dla mnie wyjątkowa i jedyna. Tak jak dla każdego z nas - wyjątkowe są nasze zwierzaki. Wiem, że każde z nich miało z nami szczęsliwe życie. Tylko czemu takie krótkie? O wiele za krótkie.
-
Czy są tu ryby? Te dziwaczne zwierzątka, które trzeba wyciągnąć, zanim się potopią?
-
Trzy tygodnie temu przestało bić Twoje serducho. Pamiętam i tęsknię.
-
Niuśka, nie zdążyłyśmy już uroczyście poświętować 11-lecia naszego spotkania. Tego przypadku, po którym zachwiała się moja wiara w przypadki. Trudne były nasze początki. Bałaś się wszystkiego. Byłaś jak Kaspar Hauser dopiero co wyciągnięty z piwnicy. Bałaś siś głośnego mówienia, bałaś się złego humoru, bałaś się otwartej przestrzeni. A ja się bałam, że tak już zostanie - pies bez osobowości, bez własnego zdania i własnych upodobań. Sikający pod siebie ze strachu, ze strachu przewracający się w paraliżu. Stężałych mięśni gotowych na przyjęcie ciosu lub kopniaka. Szybko wysłałyśmy nasze strachy tam, gdzie ich miejsce. Ale nauczyłaś nas wtedy, że problemy i złość zostawia się na wycieraczce. I to zostało. Dzięki.
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
przypomnij się na jedynce -
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
Cudo! Anouk, psiak będzie duży, więc może napisz coś więcej o jego charakterze - zazwyczaj każdy szczenior w tym wieku jest radosny, a coś więcej? Może wtedy będzie łatwiej, bo nie wierzę, że taki piękny sierściuch może nie znaleźć domku. -
Figa - delikatna, wrażliwa - kochamy się - zostaje
zurdo replied to Evas's topic in Już w nowym domu
na forum gazeta.pl pani z Rudy Śl. wyraża chęć adopcji małego/średniego pieska. Chce co prawda szczeniaczka (jest świeżo po stracie jamniczka), ale może się skusi, a jak nie - to córka Evas na pewno znajdzie na ulicy jeszcze jakieś nieszczęście:evil_lol: . A poważnie - warto spróbować, a jak nie będzie chciała, to znajdźcie jej na Śląsku jakąś małą bidę [URL]http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=52738024&v=2&s=0[/URL] -
Niuśka, znowu zaspałam. Nie słyszę budzika. Tyle lat nie musiałam. Ty zawsze słyszałaś, łapałaś kapeć i śpiewałaś mi do ucha. Kołdra na głowę? O nie, wstajemy, wstajemy, nie udawaj, że śpisz, bo na ciebie wejdę i będę leżeć, śpiewając, dopóki nie wstaniesz. No, masz tu kapcie i do góry. A te bezduszne budziki - nie chce mi się wstawać. Wolę spać i śnić, że ciągle jesteśmy razem...
-
Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Ciągle ryczę. Bo teraz, jak Rasty nie ma, czuję, jak było jej dużo. Ciągle łapię sie na robieniu rzeczy, które nie mają już żadnego znaczenia, ale przecież robiłam je przez 11 lat. Racha, tak sobie myślę - teraz jesteś szczęśliwa. Tyyyyle piesków do pilnowania. To przecież kochałaś najbardziej. Zebrałaś sobie stadko, czy wzięłaś pod skrzydła wszystkie tęczowe pieski? Jak Cię znam - to wszystkie. Zagrożeń co prawda niewiele, ale pilnować trzeba. A nuż któreś się pokłócą o piłkę albo kość - będziesz mogła wkroczyć dostojnie między nie i udając zagniewaną matkę krzyknąć: Cicho! Spokój łobuzy! Starczy dla wszystkich! Tylko nie przybiegniesz już do mnie po pochwałę. Ale ja tu będę wiedziała, że znowu spisałaś się na medal.
-
Dziękuje za wsparcie. To pewnie problem nierozwiązywalny. Ból i śmierć nie dają się zracjonalizować, a rozum domaga się pewności. Może coś przeoczyłam, zaniedbałam, czegoś nie zauważyłam... Każdy z nas dał swojemu przyjacielowi tyle, ile mógł. Obwinianie się jest pewnie pozbawione sensu. One nas nie obwiniają. Chorobę nie zawsze widać, a pies nie powie, że cierpi i dopóki mu sił starcza będzie starał się zachowywać normalnie. Wiem, bo kiedy trafiłyśmy w kwietniu do onkologa, nowotwór był już w ostatnim stadium zaawansowania. Miałyśmy wielkie szczęście, że udało się go cofnąć. Też wcześniej nie widziałam. Była duża szansa, że zostanę z takimi pytaniami, jak ma_ruda. Racha to mój pierwszy pies, który odszedł za TM. Mam nadzieję, że ten ból i pytania bez odpowiedzi da się wyciszyć, a zostanie tylko pamięć o tysiącach wspaniałych chwil.
-
Od tygodnia zbierałam się, żeby założyć tu wątek. Myślałam sobie – po co? Żeby znowu ryczeć? I faktycznie – ryczę. Ale jest mi lżej. Dzięki. To już prawie 2 tygodnie. A ja ciągle słyszę, jak Rasta wyje z bólu i nie pomagają najmocniejsze środki przeciwbólowe. Nie wiem, czy sobie wybaczę, że tak to przeciągałam. Ale przecież walczy się, dopóki jest cień szansy. Naprawdę się starałam. Ja humanistka mdlejąca na widok igły nauczyłam się robić dożylne i podskórne kroplówki, zastrzyki, nauczyłam się nazw dziesiątek lekarstw, ich zastosowania i dawkowania. Nauczyłam się nawet szyć, żeby ułatwić Jej życie. Nosiłam Ją na rękach, a ważyła niewiele mniej ode mnie. Zmieniłam pracę na taką, która pozwalała mi Tuśkę pielęgnować. A ciągle mam wyrzuty sumienia. Że mogłam zrobić coś jeszcze, albo że za późno zrozumiałam, że nic już nie mogę zrobić. Wycierpiała od ludzi wiele złego przez pierwsze 2 lata życia, tak bardzo chciałam, żeby już nigdy nie cierpiała ani przez chwilę...
-
Pół roku walczyłyśmy z obcym, który w Tobie rósł. Już prawie, prawie... A jednak przegrałyśmy. Strasznie mi przykro, że tak cierpiałaś przez ostatnie godziny. To cena za walkę do końca. Przepraszam. Tuśka, pamiętam. Nawet jeśli inni zapomną. Pamiętam o uratowanym przez Ciebie dziecku. Pamiętam o uratowanych przez Ciebie pieskach. Pamiętam o radości, jaką mi dawałaś w najtrudniejszym dla mnie okresie. I potem. Pamiętam o znajomościach i przyjaźniach dzięki Tobie zawartych. One zostały. Zostało bardzo wiele. I o wszystkim pamiętam.
-
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
zurdo replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
[quote name='emir']opk podaj tel do siebie; w pon. będę w W-wie ( Ochota) EMIR[/quote] Podaję telefon: 0 604 439 129 i wypisuję się z wątku, bo już się zdążyłam pogubić w mnogości konceptów :crazyeye: . -
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
zurdo replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
Mieszkam na Żoliborzu. W obrębie Warszawy mogę gdzieś dowieźć, ale dalej będzie ciężko (nie mam samochodu). -
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
zurdo replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
Witam, jako debiutantka mam jeszcze kłopoty z poruszaniem się po tym forum. W tym tygodniu pożegnałam ukochaną ON-kę. Została mi po Niej masa leków na najróżniejsze choroby i dolegliwości (leki przeciwwymiotne, przeciwbólowe, na wątrobę, na serce, sterydy itp.), parę kilo karmy renal, suplementy diety. Czy to się przyda, a jeśli tak - to mogę przywieźć? I gdzie konkretnie?