Jump to content
Dogomania

zurdo

Members
  • Posts

    2279
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zurdo

  1. Każdy z nas obwinia się o coś - o to, że walczyliśmy za długo, lub za późno zaczęliśmy walkę, o to, że patrzyliśmy na cierpienie nie umiejąc pomóc, albo że nas przy tym nie było, o to, że czegoś zabrakło, albo czegoś było za dużo... Chyba tak musi być, choć wszystko sprowadza się do poczucia winy, że One odeszły, gdy my zostaliśmy. Nasze psiaki z pewnością nas nie winią. Kto wie, może popatrują sobie z góry, a potem gadają "O, ty jesteś Migaczek? Moja pani płakała, czytając o tobie" "A, Psotka, wczoraj przysiadłam cichutko przy biurku, moja smutna pańcia śmiała się, niezły z ciebie numer"... Migaczku <*><*><*>
  2. [quote name='psy-warszawa.pl']Dzwonił do mnie Pan Włodek, ktory byl zainteresowany nasza sliczna sznaucerka, ktora szczesliwe jest juz adoptowana. sznaucerka byla identyczna jak Oreiro. :)[/quote] Po małym make-upie :lol: :lol: :lol:
  3. Czasem rozkładały się jak skrzydła. Tak było, kiedy na coś niecierpliwie czekałaś. Mięśnie napięte, pupa centymetr nad ziemią. Po prostu – gotowa do lotu. Czekałaś na polecenie, pozwolenie, jedzenie. O, na przykład przy nauce. Uwielbiałaś się uczyć, wymyślałam Ci różne nie-zawsze-potrzebne sztuczki. Dopóki nie rozumiałaś – uszka leżały, kiedy pojęłaś o co chodzi – unosiły się na boki i krzyczały razem z oczami „Jeszcze! Jeszcze! Ćwiczmy!”. Ścieżynka. Umiem omijać ogródek ścieżką. Mogę pokazać? Jeśli czekanie się przedłużało – stosowałaś system przytupów – siedząc podnosiłaś tylne łapy i uderzałaś nimi rytmicznie w podłoże, potem w ruch szły przednie łapy, a potem znów tylne. A uszka fruwały góra-dół w rytm przytupów, rozgrzewały się do lotu.
  4. jojoj, jak spadłeś, mam nadzieję, że na 4 łapy.
  5. [quote name='lamia2']Korzystanie z dobrodziejstw współczesnej techniki to nie "najmniejsza linia oporu ..." tylko cywilizacja :) co do reszty zgadzam się :loveu:[/quote] Ło matko, Lamia, ja to przecież nie do Ciebie tylko do niedoszłych opiekunów Moruska. To oni poszli po najmniejszej linii oporu, bo łatwiej oddać niż pogłówkować. A waszą wymianę informacji o antyszczekaczej technologii czytam z zainteresowaniem - sama nie wiedziałam. I przy okazji podbijacie kudłacza, więc super.
  6. [quote name='lamia2']Morus to nie jedyny pies który szczeka w mieszkaniu, a są takie które szczekają praktycznie bez przerwy, warto wiedzieć o nowościach, niż zbierać zwroty.[/quote] Jasne, ale i tak wszystkich możliwych zachowań schroniskowego psiaka w nowym miejscu i sytuacji nie przewidzisz. Nowy opiekun powinien mieć świadomość, że pies może potrzebować czasu, uwagi albo zorientowania się w sposobach poradzenia sobie z kłopotliwymi nawykami. A nie po najmniejszej linii oporu... Najważniejsze to wyciągnąć chłopaka jak najszybciej ze schronu. Na zawsze.
  7. Jeśli szczepionka, mimo małej skuteczności, może wspomóc działanie innych środków - to dlaczego nie ma jej w Polsce? Czy ma jakieś skutki uboczne, czy po prostu - nasza słowiańska opieszałość? Ja też za pajęczakami szczególnie nie przepadam, choć jestem skłonna uznać ich prawo do życia ;) . Ale kleszcze - kiedyś gołymi rękami je wytłukę. Wszystkie. Rastę zaatakowały tuż po chemii. Miała 0,8 leukocytów i lekarze przez 3 dni walczyli z hipoleukemią, zanim się zorientowali. Cud, że się udało. Będę rąbać i zabijać (kleszcze, nie lekarzy). A poważnie - przepraszam, jeśli to głupie pytanie, ale może ktoś gdzieś wpadł na pomysł niegroźnych dla innych stworzeń i atmosfery oprysków, które posłałyby to robactwo do stu diabłów?
  8. Przeglądam zdjęcia i widzę, jak się zmieniałaś, zanim, w dojrzałym wieku, stałaś się piękną donką z klapniętym uszkiem. Zanim urosło Ci piękne gęste futro, zmężniałaś, a Twoje ciało stało się proporcjonalne. Najpierw byłaś szczurkiem, tak wychudzona, że sprawiałaś wrażenie dziwacznie długiej - wydawało się, że jesteś wyrośniętym jamnikiem. Czasem chartem. Albo chartnikiem. Czasem ludzie pytali: Przepraszam, jaka to rasa? Wiadomo, najważniejsze są papiery. - Too? – patrzyłyśmy na siebie: chodzi o mnie czy o Ciebie? - Ten pies – to jaka rasa? - A, to jest jamajski pies pasterski. To pies przywieziony z Jamajki, na razie jedyny w Polsce i jeszcze nie zarejestrowany przez związek kynologiczny. Ale jesteśmy dobrej myśli. To wnuczka wielokrotnego championa Dreadlocka de Baskerville, córka Marleya de Kingston... Dziwadełko. A uszka – na początku zawsze śmiesznie wywinięte do przodu. Szaroburek, Smutasek, Psia Bida [SIZE=2]Łapałki czyli Łapki jak zapałki [SIZE=2]Szkarady czyli Uszka-radary, zawsze do przodu Potem z uszkami działy się dziiiiiiwne rzeczy...
  9. Tośka, często tutaj zaglądam. Chociaż nie czuję się na siłach nic napisać. Czytam i płaczę. Te same zabawy, piłeczki, patyki, śnieżki. I jeszcze to mycie pojemników po jogurtach. Ślad przestępstwa na nosie i wąsach... I spacery z kumplami, na których wracały siły, żeby zwyczajom stało się zadość... Ta sama mądrość i porozumienie, w którym słowa są tylko dodatkiem. Podobne problemy przed, podobne ból i samotność po. Dziękuję Ci za Twój wpis u Rasty. Czasem czuję się jak ekshibicjonistka. Dopóki Rasta żyła nie musiałam mówić o swoich do Niej uczuciach. One były oczywiste. Teraz z kolei - mówić o nich nie mogę, nie potrafię zadręczać swoim cierpieniem innych, nawet najbliższych. A wyrzucić z siebie to kłębowisko uczuć - muszę, zanim rozsadzi mnie od środka. Niezależnie od tego, jak nazywamy swoje uczucia i jak o nich piszemy, każdy z nas - tych, którzy po latach pięknej przyjaźni zostali sami przed TM, odczuwa podobnie. I to jest wspaniałe, bo daje pewność, że to, co przeżywamy, nie jest jeszcze objawem szaleństwa.
  10. Może żadne obroże nie są potrzebne, Morus znalazł się w nowym miejscu, w nowej sytuacji, jakoś nie chce mi się wierzyć, że On by tak przez cały czas... Pewnie kilka dni aklimatyzacji i stałby się normalnym (czyt. kanapowym:lol: ) psem ze szczekaniem w granicach normy. Z lepszych wiadomości - ogłoszenie na gazeta.pl jakaś Dobra Dusza przyszpiliła na górze :modla: . I to mimo, że zurdociotka zrobiła karygodny błąd i zamieniła morusowe serce na serv :ices_bla:
  11. Niestety Gazuś, sprawa nie jest taka prosta. Skuteczność tych środków jest sprawą indywidualną, na każdym psie skuteczne okazują się inne. Ja na swoim psie nie złapałam kleszcza dopóki stosowałam frontline. Wiosną zły duch mnie podkusił na adwentix - i sunia miała babeszjozę. Wróciłam do frontlinu i więcej przygód nie było. Ale znam psy, których frontline nie chroni, działają za to inne środki. Krótko mówiąc - trzeba próbować metodą prób i błędów :shake: :shake: :shake: A swoją drogą - czytałam, że z zarażonej mamy kleszcza urodzą się same zarażone kleszczyki, czyli ich liczba będzie rosła lawinowo :angryy: . Kiedyś słyszałam o szczepionkach dla psów, ale jak spytałam weta - zrobił wielkie oczy, więc jak to jest z tymi szczepionkami, hę?
  12. Dla gap i tych, którzy nie mogli: http://ww6.tvp.pl/6725,20061208431581.strona
  13. Zauważyłam, że kiedy ludzie mówią o zwyczajach swoich psów i próbuję coś powiedzieć "A Rasta..." - zapada kłopotliwe milczenie. Śmiać im się nie wypada, bo może się obrażę, albo co gorszego, rozmowa się urywa. Bo przecież - jakim prawem się odzywam, ja przecież nie mam psa. Psuję klimat, łamię tabu? Ja przecież nie płaczę im w rękaw, chcę tylko mówić o moim Przyjacielu, tak jak oni mówią o swoich. Mam wymazać Rastę z pamięci i udawać, że Jej nie było? Dla mnie, Tuśka - byłaś, jesteś i będziesz. Dziś słyszałam Cię w nocy, leżałaś przy łóżku, czasem ciężko wzdychałaś. Pewnie śnił Ci się jakiś niesforny psiak biegający po całym parku bez szacunku dla Twojego wieku. A przecież trzeba go chronić od zła wszelkiego. Może mi się śniłaś, a może nie... Może...
  14. 7 listopada o 15.50 zgasło moje Słonko To najdłuższy miesiąc w moim życiu. I najczarniejszy, a przecież taka piękna jesień. Tuśka, byłaś, gdy zaczynałam pierwsze studia, gdy je kończyłam, gdy zaczynałam kolejne i kolejne kończyłam, gdy zaczynałam doktorat... Uzbrojono mnie w chłodny racjonalizm, nauczono, że na świecie nie ma faktów, które w porządku tego świata by się nie mieściły. A teraz staję wobec faktów oczywistych i odwiecznych – i nie rozumiem. Nie rozumiem, że świat trwa, że nie zawalił się i nie skończył. Że na zewnątrz, poza mną, wszystko jest jak zawsze. Dlaczego? Jakim prawem? Jak to możliwe, że życie toczy się dalej swoim trybem, jak gdyby nic się nie stało? A jeśli Twoja śmierć tak łatwo wpisuje się w ten świat – dlaczego wciąż nie potrafię się z tym pogodzić? Czekam na dzień, w którym znowu poczuję radość z życia i coraz mniej wierzę, że on kiedyś nadejdzie.
  15. [quote name='anouk92']Psiak to anioł - taki mały niezdara - nie ma w nim cienia agresji. A gdzie jest ten dom?[/quote] Na takiego wygląda, ale nie mogę brać odpowiedzialności za psiaka, którego nie widziałam, dlatego odesłałam do Ciebie. Ty tu jesteś szefową. A gdzie dom - nie wiem, to odpowiedź na te ogłoszenia. Pisałam w nich, że psiak znajduje się pod Warszawą. Mam nadzieję, że kobieta zadzwoni.
  16. Anouk, dostałam maila z pytaniem o przystojniaka. Pani jest zainteresowana, ale zanim przystąpi do walki z rodziną, musi wiedzieć, czy pies jest łagodny (ma trzymiesięczne dziecko). Podałam pani twój numer telefonu i czekam na wieści, trzymając kciuki.
  17. Wrzuciłam mena jeszcze na kilka stron. Ktoś go w końcu MUSI zobaczyć...
  18. Niusiołku, musiałam to zrobić. Musiałam tam pojechać. Na działkę. Bez Ciebie. Zawsze wiedziałaś, kiedy tam jedziemy. Nawet jak nic nie pakowałam, nawet jak nie mówiliśmy o tym, że jedziemy. Zrywałaś się rano, wyciągałaś z kąta kaganiec i kładłaś na wierzchu, żebym pamiętała, że Ty też jedziesz, Ty też, Ty też. Ty przede wszystkim. A potem chodziłaś za mną krok w krok, a kiedy wychodziłyśmy – wszyscy sąsiedzi wiedzieli, że Rasta jedzie na działkę. Rok temu jesienią nie mogłaś pojechać z powodu chorej skóry (od tamtej pory byłaś moim Grzybkiem). Obiecałam Ci wtedy, że wiosną. Wiosną wydawało się, że już nigdy... A jednak się udało. Spędziłyśmy tam latem 2 cudowne tygodnie. Pierwszy raz w życiu jechałaś pociągiem. Wieszałyśmy kroplówkę na leżaku pod klonem. Moczyłyśmy nogi w wodzie. Z nadzieją patrzyłyśmy w przyszłość. Że do Bożego Narodzenia, że do Twoich urodzin, że do kolejnej wiosny... Wybrałam miejsce, gdzie będziesz miała symboliczny grób. Pod cisem, tam gdzie siadałaś, żeby patrzeć, czy dobrze odperzam: Wiosną posadzę tam kwiatki. Bardzo Cię przepraszam, że nie mogłam Cię pochować. Że musiałam Cię zostawić. Jest mi z tym ciężko. Nie miałam możliwości. Przepraszam.
  19. Oreiro jest tu: [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://forum.gazeta.pl/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://4lapy.info/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://ale.gratka.pl/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://portal.animalia.pl/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://dogs.pl/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://www.szukamdomu.anv.pl/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://www.petworld.pl/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080][URL]http://zwierzeta.pilne.net/[/URL][/COLOR][/SIZE][/FONT] Wieczorem jeszcze gdzieś powrzucam Przystojniaka, ktoś Go wreszcie musi zobaczyć.
  20. [quote name='anouk92']Już zmieniam temat:oops: Słodziak jest na allegro - był tylko 1 telefon w jego sprawie. Jeśli ktoś może dac go na inne ogłoszenia to bardzo proszę. Mój numer: 607-991-655[/quote] To ja to biorę na siebie
  21. 4 tygodnie temu jeszcze byłaś ze mną. Jadłyśmy winogrona. Było źle, ale była też nadzieja. Jeszcze słałam maile, dzwoniłam, rozmawiałam z lekarzami. Jeszcze były plany, że następnego dnia pojedziesz, zostaniesz wzmocniona, że jeszcze staniesz na nogi. A następnego dnia można było Ci pomóc już tylko w jeden sposób... Próbuję zaklinać rzeczywistość, siedzę nad zdjęciami, na których jesteś zdrowa i szczęśliwa i przypominam sobie, jak było pięknie. I nic. I wciąż mam przed oczami ostatnią dobę. Widzę, jak rzucasz się w atakach bólu, którego nie tłumią końskie dawki tramalu, trzymam Ci głowę, żebyś nie uderzała nią w podłogę. I słyszę Twoje wycie. Nie potrafię wymazać z pamięci tego koszmaru. To się nie powinno stać i, mimo że wiem, że zrobiłam wszystko i wszystko to było uzgadniane ze wspaniałymi lekarzami - nie potrafię sobie wybaczyć. Mam nadzieję, że Ty mi wybaczyłaś.
  22. Niusiołku, wiesz, myślę, że powinnam wziąć jakiegoś psiaka. Czasem czuję, że po prostu zwariuję, że tej pustki psychicznie nie wytrzymam. Że po kolejnym smutnym ranku, po kolejnym powrocie do pustego domu coś we mnie pęknie... Dziś pożyczyłam Nutkę, zabrałam ją na długi spacer. Przez chwilę byłam szczęśliwa... Ale wiem też, że to zly pomysł. Dopóki w innych psiakach szukam Ciebie... Tylko - czy kiedyś przestanę?
  23. Nie wiem, jaka piekielna siła pcha mnie na spacery naszymi utartymi szlakami. Wychodzę zrozpaczona, wracam zdruzgotana. Idę i czekam. Kiedy podejdziesz, żeby sprawdzić moje kieszenie (zawsze jest coś dobrego – piłka i suchy prowiant) i poczuję na dłoni Twój wilgotny nos. Kiedy staniesz naprzeciw mnie na lekko ugiętych łapach, z uniesionym ogonem, pochyloną głową, wpatrując mi się w oczy. Wtedy ja też ugnę nogi, pochylę głowę (tylko z ogonem mam problem) i idąc w Twoją stronę, zacznę mamrotać: Wiesz, co Ci zrobię, jak Cię złapię? Ogon Ci zawiążę na supeł, uszy na krochmal postawię... Wtedy Ty rzucisz się do biegu w obłąkanych kółkach, a ja za Tobą. W końcu dasz mi fory, a kiedy już Cię złapię – będziemy walczyć wręcz. Ja Ciebie rękami za szyję, Ty mnie zębami za ręce. Kiedyś się tego bałaś, jak tylko poczułaś moją dłoń między zębami, przestawałaś i przerażona próbowałaś przepraszać. Potem już szłaś na całość, ale zawsze z wyczuciem. Uwielbiałam te chwile totalnego zaufania.
  24. Nercio <*> <*> <*> Rozumiem ten ból i pustkę, która zostaje i która uświadamia nam, jak ważnym Kimś w naszym życiu był nasz Przyjaciel. Jego odejście, niezależnie od tego, ile miał lat, jest zawsze czymś, co absolutnie nie miało prawa nam się przydarzyć. I jest nie do pojęcia. Dałeś Nerciowi szczęśliwe życie. Byłeś z Nim do końca. To najważniejsze. Spokój i dobre wspomnienia przyjdą z czasem. Taką mam nadzieję.
  25. Rastuniu, kolejna sobota bez Ciebie. To był nasz ulubiony dzień - dzień niespodzianek i długich spacerów. Tyle było w Tobie zawsze radości, a w soboty - ta radość była do potęgi, udzielała się wszystkim. Od 5 rano czuwałaś i czekałaś na znak, że można wstać. Jak dziecko w dzień urodzin. I znowu płaczę, a wszyscy patrzą na mnie podejrzliwie, bo przecież - ile można płakać, ile rozpamiętywać, bo przecież życie toczy się dalej, bo show must go on. A dla mnie już nic nie musi, zwłaszcza w weekendy. To dni, które najchętniej bym przespała, żeby nie myśleć. Tęsknię za Tobą, Niuśka. Bardzo tęsknię.
×
×
  • Create New...