Jump to content
Dogomania

zurdo

Members
  • Posts

    2279
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zurdo

  1. Jasne, że będzie lepiej. W końcu - Psotka czuwa, nawet jeśli zagoniona od imprezki do imprezki.
  2. Tusiołku, lniana torba, w niej książka, butelka z wodą i piłka. Jasny sygnał. Idziemy do parku odpoczywać w cieniu. Ty wybierałaś ławkę, nie mogła być pierwsza lepsza. Musiała być w cieniu, musiał być spod niej dobry widok, musiał być pod nią dołek - bezpieczne schronienie dla piłki. Nie dokucza Ci już upał. Nie wiem, Tusiołku, czy są jeszcze dołki pod ławkami. Nie siadam w parku, nie czytam tam książek. Tylko wodę znowu nalewam na dłoń. Tosia też lubi tak pić. Działania na zbiorach, części wspólne i rozłączne, iloczyny, sumy, różnice. To co rozłączne, przynależne tylko Tobie wciąż trwa, choć inaczej. Bardzo Cię kocham.
  3. Prawdziwa wiosna to pewnie w Laponii :niewiem: Biedna Sara, dziś pewnie miała kolejny dzień wyjęty z życiorysu. Grzmiało i dudniło i przestać nie mogło... My z upałami radzimy sobie lodem zawiniętym w ręcznik (chłodzę w ten sposób Tośkę raz na jakiś czas i tylko parę minut), a przed spacerem moczę tośkowe futro. Trochę pomaga.
  4. Lucyja, a czy Fionka nadal jest taka strachliwa jak na początku, czy troszkę udało się zapanować nad jej lękami? Radek, Tośka boi się okrutnie, a pogoda nas nie oszczędza. I Sarcia też w tym nieszczęśliwym gronie odważnych psów niehukoodpornych? Staram się Tosię przyzwyczaić do spędzania burz w łazience, przenoszę się tam z książką. Boi się tak samo, ale przynajmniej nie lata roztrzęsiona z wywalonym jęzorem po całym mieszkaniu i po wszystkim jest mniej wykończona. Dzisiejszy dzień to już maksymalna porażka. Nie dość, że upał i burze, to jeszcze łapsko się odezwało. Rano było ok., a potem w ciągu godziny się popsuło tak, że nawet biegnący kot nie był w stanie zmusić Tosi do stanięcia na czterech. Myślę, że tym razem to wilgotność powietrza, bo przez gorąc Tosia ostatnimi dniami nie biegała, więc raczej sobie nie nadwyrężyła łapki. Patrzenie na umęczonego psa jest strasznie męczące, i jeszcze ta świadomość, że nie bardzo można mu pomóc. Aspiryna zazwyczaj działa dopiero po kilkunastu godzinach albo i póżniej i tyle księżniczka musi wycierpieć. Pogody z kolei nie zmienię. A szprycowanie psa silnymi lekami przeciwbólowymi i uspokajającymi nie wchodzi w rachubę. Miałam dziś mamę zaprosić w kilka miejsc, ale jak spojrzałyśmy na Tosię, to było jasne, że dzień matki będzie miał w tym roku inną datę.
  5. Piękna rodzinka :loveu: Zawsze mi się humor poprawia jak patrzę na zdjęcia chłopców, zawsze są uśmiechnięci, więc nie wmawiaj nam bajek o najpiękniejszych chwilach ;) Perełka - może nie chwilowo, może... Nie... Na pewno, tak już będzie - dobre samopoczucie, bez niby-angin. A Polo królewicz jak zwykle robi co może, żeby w kadr wcisnąć chociaż kawałek królewskiego ciałka :eviltong: :loveu: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img384.imageshack.us/img384/4293/psiaki064resizeuf3.jpg[/IMG][/URL]
  6. uff, to wszystko da się szybko wyprostować. Najważniejsze, że to żadna przewlekła choroba. To teraz już tylko domek-marzenie dla Lorisa.
  7. Świetna wiadomość, że starszy pan łyżew (nie mylić z łyżwińskim) szczęśliwie wrócił do domciu. Naprawdę, bardzo się cieszę, taki staruszek. Wyszedł rano po bułeczki nie zażywszy leków i zapomniał drogi powrotnej? ;) Żeś nam ciotka wykrakała tę burzę :mad: No i miałam napisać o wredności Tośki, ale jest w takim stanie, że nie będę się nad bidulką pastwić.
  8. Musi się poprawić, nie ma innej opcji. bo ja tak mówię :razz:
  9. Ryszard - ładnie, tylko mnie źle się kojarzy. Romenko, a jesteś pewna, że gorsze samopoczucie Dianki ma związek z chorobą, a nie pogodą? Starsze psy cierpią w taki upał i nawet wiatraczki nie przynoszą im dużej ulgi. Czy widzisz, że gorzej chodzi? Bo jeśli ten steryd już przestaje działać, to znaczyłoby, że tym razem działał krócej, czyli że trzeba by podawać go coraz częściej :shake:
  10. Ciotki tutaj taki fire wall ustawiły, że nie ma obaw :evil_lol: A Loris jest taki podobny z wyglądu i zachowania do Tosławy, że gdybym mogła, na piechotę i jeszcze na kolanach bym po niego poszła do Niepołomic :roll: Bardzo mocno trzymam kciuki i bardzo niecierpliwie czekam na wyniki badań. A tak w ogóle - jakie badania Loris miał robione? Tylko krew, czy coś jeszcze?
  11. Jasne, że będzie mu sprzyjał. Loris swoje już przeszedł, limit nieszczęść wyczerpał. W zasadzie - już mu los sprzyja - że ktoś właściwy go wypatrzył, że iwop dała mu dach nad głową, że trafił w kolejne dobre miejsce. Wierzę, że badania będą dobre, a do adopcji ustawi się kolejka i będzie można casting zrobić ;) . Musi być dobrze.
  12. ufff, pozostaje trzymać kciuki za to, żeby Loris dobrze zniósł podróż. Ulka18, czy ja dobrze rozumiem, że schronisko w Mielcu nie ma "na składzie" żadnej komórki?
  13. dopiero zobaczyłam w faktach, co się dzieje w Ostrowcu i od razu na wątek Lorisa. Iwop czy u was w porządku, czy udało się skontaktować z panem kierownikiem? Co za pech... Martwię się i nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co dziś przeżywasz...:shake:
  14. uff, to dobrze, bo zaczynałam się denerwować.
  15. Poznańskie collaki na forum collie [URL]http://www.collie.intertel.net.pl/forum/viewtopic.php?p=88053#88053[/URL] Przez dłuższy okres czasu próbowałam się dodzwonić do tej pani z niby schroniska na Pomorzu. Komórka cały czas wyłączona.
  16. Trzymam kciuki za podróż Lorisa. Będzie dobrze, w końcu będzie pod opieką dobrego człowieka. A Ciebie, iwop, świetnie rozumiem, ale to dla lorisowego dobra w końcu. Trzymaj się.
  17. ojojoj, jaki łyżew? Wklej zdjęcia i napisz coś o nim, może przynajmniej ogłoszenia porobię. Albo załóż mu wątek. Może miłośnicy łyżwów mają swoje forum? Dziś rano obudziłam się i patrzę - na podłodze leżę, a pies na łóżku :-o Rozłożona tak, żeby wiało na nią z wentylatora. Nie wiem, jak to się stało, Tośka nie śpi w nocy na łóżku, nawet nie próbuje tam wejść, jeśli nic ją nie wystraszy. A ja z kolei miałam pod sobą rozłożony koc. Więc albo Tośka mi go rozłożyła i zniosła mnie do parteru, albo ja mam skłonności somnabuliczne :p
  18. Co u Was? Byłaś u lekarza? I co dalej z Dianką? Czy doktor Jagielski podjął jakąś decyzję na podstawie tych zdjęć rtg, potrzebne są dalsze badania?
  19. Monia, dziękuję za piękne kwiaty. Tusiołku, a to Twoje, nasze, ukochane gazanie Tusiołku, może niewiele podjęłam w życiu słusznych, mądrych, szczęśliwych decyzji. Ale dwie na pewno...
  20. To trzeba się uzbroić w cierpliwość. Z dwojga złego lepsza cukrzyca, bo to nie wyrok. Teraz najważniejsze, żeby chłopak zniósł tę podróż. Jak na złość lato się zrobiło.
  21. [quote name='iwop']supergoga martwi mnie to jego niesamowite pragnienie :shake: Nigdy w zyciu nie widziałam żeby pies tyle pił ...:-([/quote] uhhh, żeby tylko nie okazało się, że to nerki. Szkoda słów na tego bydlaka. Mam tylko nadzieję, że jak na starość zacznie popuszczać, to go własne dzieci zgodnie z rodzinną tradycją też tak potraktują.
  22. a wiesz, zastanawiałam się, że tyle psów cierpi na dysplazje i choroby kręgosłupa, a nie ma nic, co mogłoby pomóc w chodzeniu. Te szelki byłyby fajne, gdyby były szersze i jeszcze wyłożone jakimś filcem, bo takie wąskie to chyba się wpijają w ciało? Zaczynam się coraz bardziej przekonywać, że to sikanie jest na tle nerwowym. Ten wczorajszy wieczorny wypadek po godzinnym spacerze - to był pierwszy raz, kiedy Tosia usłyszała, że umiem krzyczeć. Nie krzyczałam na Tosię tylko na sąsiadkę, ale to mogło ją zdenerwować. I tak sobie myślę - Tosia nie sikała przez pierwsze trzy miesiące. Być może dlatego, że tego czasu potrzebowała na przyzwyczajenie się do nas i do uznania, że jesteśmy jej rodziną. A kiedy już doszła do tego etapu - zaczęła bardziej przeżywać to, co dzieje się w domu. A w domu nikt na nikogo nie krzyczy i atmosfera jest lajtowa, ale mój tryb życia jest bardzo nieregularny. Psy lubią, kiedy to co się dzieje, ma swój porządek i jest przewidywalne. A ja raz wychodzę rano, raz po południu, raz wieczorem, raz na godzinę, raz na pięć. Nie ma w tym żadnej reguły (dla Tosi, bo dla mnie tak). I dlatego rano posikiwała, bo nie wiedziała, co będzie się dalej działo. Od 2 tygodni wychodzę codziennie rano i Tośka po tygodniu przestała. Ot, tak sobie to wymyśłiłam :roll:
×
×
  • Create New...