-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Monia, kobieto, za co Ty przepraszasz?! Może warto założyć wątek na weterynarii, może ktoś ma zbędny, albo wie, skąd wziąć dobry wózek za rozsądną cenę. Ja też jeszcze poszukam. I gdyby potrzebna była pomoc finansowa, to pisz, chociaż troszkę się uzbiera. Kobold, ja głupia nie jestem. Przecież w lecznicy karmy sprzedają, no i fryzjer jest i kosmetyczka. Nie pozbierałabym się. Dlatego nie kredytowa, ze zwykłą to tylko konto wyzeruje, a wiele już nie ma :roll: Ale... ...Nie ma to jednak, jak postraszyć arystokratę odrobiną samodzielności. Dziś Tosiul ma zdecydowanie lepsze samopoczucie i więcej sił. Kupska jasne, tylko z krwawymi smugami. Lekarka powiedziała, że to się musi pogoić i pewnie ma rację. Tosława ma ogromny żal, bo głód aż ją skręca, a tu ścisła dieta i nic z talerzy nie spada. No i gada, gada, gada, za trzy zmarnowane dni i jeszcze na zapas :lol: Przepraszam, że nie wymieniam, ale wszystkim Wam bardzo dziękuję za ciepłe słowa, wsparcie, otuchę i kciuki. Bardzo nam się przydały, bardzo pomogły przetrwać te 3 dni. Aż brak słów, bardzo Wam dziękuję. I trzymamy kciuki za psiaki, które wciąż jeszcze potrzebują specjalnej opieki, pomocy – Capri, Mała Piękna Królewno, nie choruj już; Dżekuś, Kola zdrowiejcie chłopcy szybciutko. Lucyja, mam nadzieję, że czujesz się już lepiej, to okropne, co piszesz. Głupcy bez wyobraźni są wszędzie, nawet na wystawach. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby przewróciło się na dziecko, których zawsze sporo biega na takich imprezach... [COLOR=black]Modliszka, to widzę, że Sonia też weteranka po krwawych przygodach. Bidulka. Wczoraj obok Tosi leżała sznaucerka mini z takimi samymi objawami, bo opiekunka podała jej ibuprofen. Ale żeby ze stresu? Strasznie delikatna Sonia, wiadomo – bichonka, księżniczka pełną gębą. A swoją drogą czasem fajne rzeczy wychodzą przy przygarniętych psiakach. Człowiek katuje psa wyzwiskami, z których ‘kundel’ i ‘tłusta krowa’ :razz: należą do łagodniejszych, aż przychodzi dzień prawdy i sprawiedliwości. Znam panią, która znalazła szczeniorka ‘kundla’ na wycieraczce, kundel dorósł, przyszła behawiorystka i powiedziała „przecież to owczarek chorwacki” :evil_lol: [/COLOR]
-
Monia, gdzież nam do Ciebie i Twojej opieki nad Dżekim, za którego cały czas trzymamy kciuki i ogony. [COLOR=black]Rano Tośka była bardzo słabiutka. Ponieważ wczoraj wieczorem czuła się dobrze, powiedziałam znajomej, że pojedziemy autobusem, bo i tak już nas woziła wczoraj. A dziś jak na złość – Tośka ledwo zipała, a taksówkarza wożącego psy nie udało się znaleźć i musiałyśmy jednak pojechać autobusem. Tośka była tak słaba, że nie miała już siły dojść od przystanku do lecznicy, a to jakieś 200 metrów, więc ją częściowo niosłam. Oprócz tego co wcześniej, dostała jeszcze controloc. Po wyjściu zrobiła kupsko, bardzo rzadkie, ale za to kolorem zbliżone do naturalnego, co chyba znaczy, ze krawienie jest już mniejsze (rano było całkiem czarne).[/COLOR] [COLOR=black]Jak wróciłyśmy po południu, poczuła się znowu dobrze. Na tyle dobrze, że nie tylko wyprałam tośkowe pupsko, ale i całą Tośkę, żeby wspomóc trochę linienie, które ciągnie się od początku maja i końca nie widać (choć jest już prawie łysa). Teraz Tosia chodzi po mieszkaniu i szuka czegoś, co dałoby się wszamać. [/COLOR] [COLOR=black]Jeśli jutro rano znowu będzie taka słaba, to musimy pojechać i zrobić też morfologię. Już Tosi zapowiedziałam, że jeżeli planuje źle się czuć jutro, to na mnie niech nie liczy. Żeby nie było - dam jej kartę płatniczą i niech sobie radzi, ja idę do roboty :cool3: [/COLOR]
-
A dziękujemy, dziękujemy. Wczoraj Tosiula przyniósła mi po kolacji organa wołowego i złożyła swój skarb u mych stóp pokazując wszystkie zęby, co znaczyło "no, spróbuj mi go zabrać, pokażę ci jak się broni swojej własności" A na wieczornym spacerze wygłosiła do swojej koleżanki goldenki 15-minutową tyradę na temat tego, czyja jestem i na jaką odległość wolno się do mnie zbliżać. :multi: A potem tak padłyśmy, że nawet pokazy sztucznych ogni nie były nam straszne. Dziś rano Tosia znowu słabsza i kupsko czarne było. :shake: A teraz się zbieramy, oby to była już ostatnia wizyta.
-
Dziękuję Wam i Tobie, Niuchaczku, pewnie znowu Twój dobry duch pomoże Tosi wykaraskać się z problemów.
-
Wróciłyśmy niedawno, nakarmiłyśmy się, a teraz Tośka śpi. Niestety, nadal krwawi, choć zdecydowanie mniej. Będziemy musiały jutro jeszcze raz pojechać. Brzuchol nadal boli, ale po kroplówkach sił troszkę wróciło, już się Tosiul tak nie pokłada. No i na kroplówkach już wyleżeć nie mogła, wczoraj mogłam ją zostawić w gabinecie na kilka minut i nawet łapskiem nie ruszyła, a dziś - wstanę sobie na chwilkę, może usiądę, ojoj muszem na trawnik :evil_lol: A przed chwilą usłyszałam, że nad Wisłą już się grzeje 1500 wyrzutni do pokazu sztucznych ogni. To nockę mamy z głowy, że też w tym mieście wszystko musi być na maksa :angryy:
-
Wyspałyśmy się dzisiaj, że hej. Od tej popołudniowqej "kupy" żadnych więcej przygód. Tosia zjadła właśnie lekkie śniadanko (za mało, jeść chcem!) i jak odpocznie to pojedziemy do weta. Mam nadzieję, że wyjmie wenflon i będzie można uprać Tośce tyłek, bo strasznie wygląda, strasznie śmierdzi, no i bakterie. Jest bardzo słaba, ale najważniejsze, że skończyły się krwotoki. Kurczę, nie wiem już naprawdę, czy Tośka była takim pechowcem zawsze, czy to u nas nabrała takich "skłonności"? Nie wiem, czy to nasza wina? Nauczyłam Tośkę na samym początku, że żarełko z krzaków i trawników jest be, ale nad zlizywaniem i skubaniem trawy nie zapanuję. Przecież nie będę jej na spacery prowadzić w kagańcu na półmetrowej smyczy po chodniku. Ehhh, ta moja Fuksia/Farcia...
-
Jejej, tyle życzeń... Tyle, że aż Tosię zawstydziły, bo wszystkie jej czytałam. I Tosia przyszła upomnieć się o należną jej część naszej kolacji, a potem naszczekała na mnie :multi: I choć o jedzonku może tylko pomarzyć, i choć nadal jest słabiutka, i oczy ma bardzo, bardzo zmęczone, to widzę już, że jest lepiej. Kto wie, może uda nam się nawet przespać kawałek tej nocy :p Dziękujemy wszystkim, jesteście naprawdę kochani :loveu:
-
Ta odrobina wody jak na razie została na swoim miejscu, ale kupa to nadal sama krew ze śluzem jelitowym. Tyle że nie takie koszmarne ilości, jak wcześniej i jednak po 4 godzinach przerwy, a nie po godzinie. Dziś już z Tosią nie pojadę, ale obawiam się, że jeszcze 1-2 takie "kupy" i tak czy owak bez transfuzji się nie obejdzie. Tosia już nie ma siły chodzić, po schodach ją noszę już od nocy, na prostym odpoczywa co kilka metrów :shake: Ale mam nadzieję, że powolutku się poprawia, że dotrwamy do jutra jakoś i że nie będzie już gorzej niż było. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img140.imageshack.us/img140/7278/f108rz8.jpg[/IMG][/URL]
-
[COLOR=black]Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście, dużo lżej, jak się można pożalić i przeczytać ciepłe słowa. Dziękuję za kciuki i wsparcie.[/COLOR] [COLOR=black]W sumie dobrze, że to najgorsze stało się u weta, bo przynajmniej od razu można było działać. A swoją drogą – już drugi raz Tosia robi przychodni porządną antyreklamę, ludzie przechodzący chodnikiem wzorzystym jak rzeźnicki fartuch miny mieli nieszczególne. Czyżby była niezadowolona z obsługi? :p [/COLOR] [COLOR=black][COLOR=black]Na razie (tfu, na psa urok) Tosia śpi od powrotu. P[/COLOR]iła dwa razy odrobinę wody i nie zwróciła, zaraz też zniosę ją na trawkę i zobaczymy. A potem zapałki w oczy i kroplówki.[/COLOR]
-
Przepraszam, ale jak wyszłyśmy po 7, to dopiero wróciłyśmy. Najpierw było podejrzenie podrażnienia ścian przewodu pokarmowego. Tosia dostała kroplówkę, antybiotyk, ranigast. Potem, w trakcie kroplówki, zaczęła się wiercić, więc ją odkręciłam od kroplówki i wyszłam na zewnątrz, a z Tosi zaczęły chlustać pupskiem takie ilości krwi, że omal nie zemladałam. To był widok, który jeszcze dlugo będzie mi się śnił :-( To albo ostre zapalenie jelita, albo trutka na szczury. Tosia dostała leki przeciwkrwotoczne, wszystko to, co potrzebne do leczenia zapalenia i profilaktycznie coś tam na wypadek, gdyby to jednak trutka. Dostałyśmy do domu ringera i metronidazol do podania dożylnie, antybiotyk, leki przeciwwymiotne i przecibiegunkowe. I mamy stawić się jutro. Ale jeżeli z Tosi nadal będzie się tak lała krew - będziemy musiały wrócić jeszcze dziś na transfuzję. Nic więcej nie wiem i nie rozumiem, bo ten widok tryskającej krwi rozwalił mnie tak, że przestałam rejestrować, co się dzieje :oops: Tosia jest w takim stanie, że nawet tuż po narkozie była w lepszym. Kobold, bardzo Ci dziękuję, tego chłopca mam cały czas pod powiekami, jest w wieku mojego bratanka. I taki uśmiechnięty...
-
Tosia miała od wczoraj rano biegunkę, w nocy biegałyśmy już co godzinę. Nad ranem zaczęła wymiotować, najpierw normalnie, potem z krwią i odgłosami jak krzyk dorosłego człowieka. Czekamy na taksówkę i potwornie się boję, że coś gdzieś jej się wbiło. :shake: Z tyłu leci z niej tak, że cała jest zafajdana i też z krwią :shake:
-
Bardzo proszę, zajrzyjcie na stronę Fundacji, link w podpisie. Mateusz, ten piękny blondynek ze zdjęcia ma dopiero 3 latka, sporo już przeszedł i jeszcze się uśmiecha, choć większość dorosłych już dawno na jego miejscu by przestała. Wiem, że tu każdy, kto ma jakieś wolne środki, przeznacza je na psiaki, ale pomóc można też rozsyłając ten apel do znajomych osób i firm (byle nie spamować).
-
Tusiołku przepraszam za ten wtorek, musiałam wyjechać. W końcu ruszył projekt, tak na to czekałam. Na warsztat idą dzieciaki, cieszysz się? Pewnie tak, to ta część ludzkości, do której miałaś specjalny sentyment. Kocham Cię, Aniołku mój, nieustająco i wciąż tęsknię.
-
Atosku, przepraszam, nie miałam wczoraj dostępu do komputera, ale myślami byłam tutaj, pamiętam o Was gdziekolwiek jestem <*>
-
Oj, znam tę radość, która zaczynała się na długo przed pakowaniem, wystarczyło jedno nieuważne słowo, a może sama atmosfera... Norciu <*>
-
[COLOR=black]Kobold, jak zwykle czepiasz się, ja przecież duchowo wspierałam kobiety pracujące. A do wody weszłam w naiwnej nadziei, że przekonam tym Tosię, że woda jednak nie gryzie :cool3: [/COLOR] [COLOR=black]Modliszko, gdybym tylko miała coś porządnego do spieniężenia, już dawno bym to sprzedała, kupiła ziemię i wyniosła z tego obleśnego miasta. Choćbym miała przez 10 lat mieszkać w szałasie. Ale cóż, mogłabym sprzedać tylko książki, a za to nie kupię ziemi nawet pod namiot :p [/COLOR] [COLOR=black]Lucyja, fakt, wstydzę się bardzo, baaaardzo, nie doceniłam księżniczki. I mam nadzieję, że równie dobrze, a w każdym razie lepiej ode mnie, Tosia zniesie dwudniowe rozstania, które nas teraz czekają.[/COLOR] [COLOR=black]Ula, dzięki, gdybym tylko nie miała scentrowanego oka i nie robiła wszystkich zdjęć przechylonych na prawo lub lewo :roll: Jestem noga z fizyki, ale nawet mnie szokuje przechylona woda :evil_lol: [/COLOR] [COLOR=black]Hippies, Radek, to ja jestem szczęściara :lol: [/COLOR] Tośka ma zwyczaj, który mnie z lekka szokuje. Rasta jadła jeden gatunek trawy, miała wyuczone na pamięć miejsca, w których rośnie i tylko ją w sezonie wiosenno-letnim zjadała w jednym konkretnym celu. Tośka podskubuje wszystkiego po trochu. A to listek poziomki, a to mlecz, czasem koniczyna, babka, mięta, tasznik... Zjada tego po jednym listku i nie wygląda jakby robiła to dla swojego układu pokarmowego, tylko raczej dla smaku :crazyeye: Mam nadzieję, że wie co robi i nie łyknie czegoś trującego. Z krowami się chowała czy co?
-
Heh, do mnie pijesz? Feee! Bezwstydniki!
-
Loris -teraz Iwan Collie z ronda w ostrowcu juz w nowym domku!
zurdo replied to iwop's topic in Już w nowym domu
[quote name='kofee']No widać, że nowy pan mu "ojcuje" - zabrał chłopaka na plac zabaw:lol:[/quote] Tia, na następnych zdjęciach będą razem sklejać modele samolotów ;) Piękne zdjęcia, Iwan wygląda jak młody bóg, świat jest jego. Cokolwiek złego mu się w życiu przytrafiło, to już przeszłość, o której szybko zapomni w tak pięknych okolicznościach przyrody :lol: -
Spotkania z Potwornicą Jeziorną Zurdo tonie! Trzymaj się smyczy! [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img519.imageshack.us/img519/5296/f099qb7.jpg[/IMG][/URL] A ja wezwę pomoc! Ratunku! Pomocy! [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/3121/f098lx0.jpg[/IMG][/URL] Uciekaj, uciekaj, Potwornica płynie! Ratunku! [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img519.imageshack.us/img519/1900/f100bm8.jpg[/IMG][/URL] Dobra już, skoro muszę mieć zdjęcie na tle... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img519.imageshack.us/img519/5662/f101nd5.jpg[/IMG][/URL] Mogę już zejść, tu niebezpiecznie przecież jest... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/9845/f102rv9.jpg[/IMG][/URL] Na brzegu bezpieczniej, ale na wodę naprawdę patrzeć nie mogę... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/953/f103up4.jpg[/IMG][/URL] Chyba że.. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img110.imageshack.us/img110/5002/f105jh7.jpg[/IMG][/URL] ...Żarcie płynie [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img110.imageshack.us/img110/8519/f104qj3.jpg[/IMG][/URL] Nie chodzi o to, że boję się wody. Nie, skąd. Ale to moczenie nóg takie plebejskie jest. Arystokracja bawi się inaczej [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img162.imageshack.us/img162/8147/f106df9.jpg[/IMG][/URL] * [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/7418/f107mk5.jpg[/IMG][/URL]
-
Zamiast się cieszyć, że masz łownego psa, zastanów się chwilkę. Może Sonia próbuje Ci coś powiedzieć. Co? Na przykład to, że głodna jest, głodzona tak, że aż zagłodzona, że aż na muchy musi polować, żeby tę odrobinę białka zdobyć... Wstyd naprawdę :eviltong:
-
Nieustająca trzęsawka, obłęd w oczach, kołatanie serca, próby ucieczki i sikanie pod siebie. Gdzie mój ponton, gdzie mój dom?! Szaleństwo. Koszmar. Tak miało być. Nie doceniłam Tosi. Metro Tosi przyjęła ze spokojnym zainteresowaniem. Pociąg był fajny, bo zdjęli kaganiec, Tosia trochę się przespała i podjadla ciasteczek. A na działce – anioł najprawdziwszy. Nie uciekała, nie obszczekiwała sąsiadów, nie wpraszała się do nikogo na grilla. Pilnowała się, ale bardzo spokojnie, bez łażenia krok w krok za nami. Chciała spać, to spała i nie przejmowała się, że jej w tym czasie zwiejemy. W nocy była gdzieś imprezka z pokazem sztucznych ogni. Tosia potrzęsła się przepisowy kwadransik i poszła z powrotem lulu. Naprawdę, nie doceniałyśmy hrabianki, spodziewałyśmy się strasznych rzeczy, a Antonina spokojna i zadowolona. Zero problemów. Służy jej wiejskie powietrze. [quote name='Kobold']Hehehe, domyslamy sie co to za atrakcje :cool3: mam nadzieje, ze grabki dla Toski tez do plecaczka spakowalas :evil_lol:[/quote] Oj tak, tak, harowałam jak dziki osioł :evil_lol: : [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img266.imageshack.us/img266/8852/f093uv5.jpg[/IMG][/URL] * [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/2017/f094is4.jpg[/IMG][/URL] Bo strasznie zarosło [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img518.imageshack.us/img518/5876/f095zn3.jpg[/IMG][/URL] Zurdo mówi, że „nie zarosło, bo to ogród angielski”. Ale gdzieś trzeba leżeć, więc pracuję z pańcią, a zurdo leniu****e [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/6820/f096yd2.jpg[/IMG][/URL] * [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img518.imageshack.us/img518/7751/f097nu7.jpg[/IMG][/URL]