-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Aniu, włączysz kocie i pozbawisz Samsona możliwości obrony przed erotyczną nadaktywnością Szelki. Chyba że o to Ci chodzi :-o Postanowiłyśmy, że spróbujemy popracować na razie nad Tosią same. Być może ostatnie tchórzem podszyte zachowania Tosi, znacznie gorsze niż wcześniej, mają związek z tym, że teraz jest znacznie głośniej i na zewnątrz (bo remonty mieszkań, elewacji, ulic) i wewnątrz (bo wszystkie okna pootwierane). Na to jeszcze nakłada się zmęczenie pogodą. Dlatego damy jej troszkę czasu. A jeśli efekty będą mizerne, wspomożemy się specjalistą, bo tak jak jest teraz – ciężko żyć. Tosię niestety w najbliższym czasie czekają nowe stresy, do których będzie musiała się przyzwyczaić, bo akurat teraz z początkiem wakacji, pańcina kariera naukowa ;) dostała przyspieszenia :multi: Nu, Tosieńka spakowana, ale jeszcze nie wie, jakie straszne rzeczy czekają ją w ten weekend. Przygotowałam Tosi atrakcje, których mi długo nie wybaczy :cool1:
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jejej!, Dopiero wróciłam i co widzę, to juz kolejka społeczna do romenki? Ja mogę ponownie w poniedziałek, więc nawet jeśli Neris z MOŻE nic nie wyjdzie - nie będzie problemu. Bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję, bo bałam się, że po kilku dniach spania i gapienia się w sufit Iwonka wyjdzie na własne życzenie (bo taka myśl tłukła jej się po łbie). Myślę, że rzeczywiście byłoby fajnie, gdyby ktoś utalentowany podrzucił Iwonce coś domowego. Ja mogłabym jej swoją twórczością kulinarną tylko krzywdę zrobić :oops: -
Wiem, że kocie feromony działają nieźle, a dziś rozmawiałam z kobietą, która kupiła psie - ona ma co prawda inny problem, bo jej pies urządza totalną demolkę. I twierdzi, że już po kilku dniach zaczął oszczędzać poduszki i buty, więc chyba rzeczywiście działają uspokajająco. W tym tygodniu spróbuję jeszcze zafundować Tosi nowe wrażenia, przejedzie się metrem i kolejką, prześpi w nowym miejscu. Zobaczę, jak to zniesie. W sumie już zrobiła spore postępy - może chodzić przy ulicy, nie boi się tramwajów i autobusów, nie boi się kosiarek i odkurzaczy w parku. Żeby tylko nie przeżywała stresów tak długo i będzie super. A z tymi ciasteczkami - to samo robi w psim sklepie. Właściciel ma przygarniętą suczkę collie i naturalną słabość do Tosi. Zawsze jej coś daje. A Tośka albo odwraca głowę 'Dziękuję, nie jestem głodna', albo bierze i pluje 'Ja nie jadam TAKICH rzeczy'. Więc biorę podarek w rękę, a jak oddalimy się na tyle, żeby darczyńca nie widział, to tryka mnie nosem i 'Dawaj mój prezent' :evil_lol:
-
Ja na szczęście nie widuję podobnych psów. Na szczęście. Choć widok długowłosych onków bywa dość bolesny. Tusiołku, dziękuję za ten sen, tak wyczekiwany, choć niejasny. Kiedy jesteście razem obok mnie, Ty i Tosia, to najwspanialsze momenty, nawet jeśli takie ulotne i nietrwałe.
-
Atosku, wybacz, czasem nie mam sił pisać, ale Wy wiecie, że to nie słabość tęsknoty i uczucia... Pamiętam <*>
-
Mnie nie trzeba do tego przekonywać :loveu: Ulka, ja nie robię nie wiadomo czego ze strachliwości Tosi. Lękliwość nie jest ani tragedią ani końcem świata, ani wadą, tym bardziej że nie zawiniona przez Tosię przecież. Od początku wiedziałam, że Tosia jest lękliwa i nie robię z tego problemu – zdarza się. Nie pisałam, że szukam cudotwórcy, co sprawi, że Tośka przestanie się bać zupełnie. Ale co innego strach, który mija wraz z końcem bodźca lub niedługo potem, a co innego strach, który trwa 3, 4, 5 dni po burzy non stop, dzień i noc, i nie pozwala psu normalnie funkcjonować, który powoduje że pies się trzęsie przez trzy dni, który spacery zamienia w koszmar, zmusza psa do sikania pod siebie, co z pewnością też nie podnosi komfortu jej życia. Nie wiem, ale ja widzę różnicę między jedną a drugą lękliwością. Napiszę jeszcze raz – Tośka jest arcykochana i wspaniała razem ze swoją gadatliwością, lękliwością, złośliwościami, zazdrościami i humorkami. Nie zamierzam robić jej prania mózgu :cool3: zmieniać jej na obraz i podobieństwo nie wiem czego, chcę tylko pomóc jej znosić to wszystko łagodniej. Wiem, że nie wolno reagować, zostawiam Tosi radio, – to abecadło mam naprawdę opanowane. Nie wiem tylko, czy to wystarczy... Może tak, tego jednego nie wiem. Modliszka, dzięki za namiar. Tosia dostała dziś od ciotki Ybot :loveu: pudełko bardzo pachnących przysmaków. Stały na ławeczce w parku, a Tosia tak – to jej źle pachnie, tego nie, tamtego nie, w końcu księżniczka coś sobie łaskawie wybrała do zjedzenia i jadła to jednym ząbkiem, a resztę dostałyśmy na wynos. A na klatce, jak już nikt nie widział, zaczęła mnie trącać – no dawaj to pudełko, dawaj, to moje. Więc jej podsunęłam pod nos, a ta, hrabianka na pokaz, złapała tyle, ile jej się do pyska zmieściło - dwa ciastka i pałeczkę i szła z tym pilnując jednocześnie, czy niczegio nie wyciągam z JEJ siateczki.
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Hmm, ponieważ dostałam ochrzan od romenki za sianie paniki i defetyzmu :cool3: , piszę teraz na jej życzenie - z romenką jest dobrze, ale romenka martwi się o Diankę, którą znowu boli i prawdopodobnie będzie trzeba ją zabrać znowu na podanie sterydu. I nic od siebie nie dodaję, bo znowu mnie ochrzani, a tego bardzo nie chcę :razz: -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
fox_india, błagam, napisz coś, jak będziesz mogła, zanim tu poodchodzimy od zmysłów. W jakim szpitalu jest Iwonka? -
Kiedy okna są otwarte, w mieszkaniu jest głośno. Tosia nauczyła się już nie zwracać uwagi na miejski zgiełk. Ale kiedy jest w wytrącona z równowagi przez burzę lub strzały - wszystko jej przeszkadza. To trochę tak, jak z człowiekiem napadniętym na ulicy - jak dostanie w łeb, to potem zagrożenie widzi wszedzie, każdy kto za nim idzie i kto na niego spojrzy - czyha na jego życie. Po burzy Tosia przez kilka dni jest bardzo wrażliwa na hałasy, na które normalnie nie zwraca już uwagi. I o to mi własnie chodzi - żeby uodpornić ją na ten zwykły miejski szum tak, żeby nie odbierała go jako zagrożenie nawet jeśli będzie zdenerwowana burzą. Poza tym to naprawdę anioł nie pies, choć wczoraj byłam już tak zmęczona i niewyspana, że widziałam to inaczej :cool3: Doskonale wiem, jakie problemy miewają psy i Tośka jest przy nich okazem zdrowia psychicznego. Ale jeśli jest szansa pomóc troszkę jej i sobie, to warto spróbować. Żałuję, że nie miałam dziś rano aparatu - Tośka wytarzała się w suchej trawie i kroczyła potem dumnie po parku z powczepianymi źdźbłami i gałązkami. Krzaczek jakiegoś tasznika czy czegoś wczepił jej sie nad oczami i oplótł dookoła głowy. Chochoł z aureolą :evil_lol:
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo mocno trzymam kciuki za Pana Groszka, żeby sie tak nie śpieszył na ten świat i za Iwonkę, żeby to wszystko wytrzymała. Wiem, że Iwonka nie zajrzy tu szybko, ale teraz jak nigdy dotąd musimy być z Nią :shake: Fox_india, bardzo, bardzo Ci dziękuję, że zawiozłaś Iwonkę i byłaś z nią, odezwij się jak wrócisz, napisz, czy czegoś Iwonie nie potrzeba, czy można ją odwiedzić... -
Dzięki, myślałam o tym, żeby skontaktować się przez dogo z Panią Zofią Mrzewińską. Na razie tego nie robię, bo może lada dzień będę miała namiar na behawiorystkę od znajomej. A zawsze to lepiej, jak psycholog może psa i opiekuna poznać osobiście. Nie robię sobie nadziei na cud, bo strach przed hukami jest pewnie odziedziczony. Ale żeby przynajmniej te huki nie rozwalały Tośki tak bardzo psychicznie. Bo mam dowód, że na hałasy miejskie potrafi sie uodpornić - na początku też się bała wszystkiego, potem przestała, a teraz, po burzach zupełnie jej odwaliło. Niech już się boi burzy i głośnych strzałów, ale niech to jej się nie rzuca na głowę do tego stopnia. Bo choć mieszkamy w nieco cichszej dzielnicy [I](zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz ;P),[/I] to i tak jest tu cholernie głośno i nie odizoluję Tosi od tych hałasów, musi nauczyć się z nimi żyć. Bo niestety na domek na wsi na razie nie ma szans. Ja oczywiście czytałam masę wątków o strachliwych psach, wiem, że nie wolno reagować, przytulać, nagradzać, ale chcę zrobić tyle ile mogę, żeby zapewnić jej w miarę przyzwoite życie (i sobie przy okazji ;) ) i mam nadzieję, ze behawiorysta, który pozna psa, będzie mógł powiedzieć o własciwym sposobie postępowania więcej.
-
Jeśli dalej tak będzie, to szukam behawiorysty dla Tośki. Nie żartuję, jestem już wykończona nie mniej od niej. Jej strachliwość jest pewnie genetyczna, nie łudzę się, że można wiele zrobić, ale coś, cokolwiek... Nie wiem, co się z nią dzieje ostatnio, czy to te burze i pogoda tak ją wytrąciły z równowagi, ale nasze życie zaczyna zamieniać się w małe piekiełko. Tośki już w zasadzie w ogóle nie puszczam na spacerach, bo jest w takim stanie, że boi się każdego głośniejszego dźwięku, przelatujących awionetek, upadających przedmiotów, trzaskających drzwi od samochodu... A jak się przestraszy, to już się nie załatwia, bo i po co, skoro to samo można zrobić bezpiecznie w domu. Jeszcze wieczorem to ją przeciągnę godzinę, dwie, aż się wysika, ale w dzień, w tym upale taki długi spacer odpada. Dla Tośki takie życie to żadne życie, tylko nerwówa. Ja śpię po 3-4 godziny, przerywane do tego wskakiwaniem Tośki na moją głowę. No i patrzenie na wykończonego psa jest dość dołujące. Obie jesteśmy już nieźle zmęczone.
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Heh, cudo! I podobny do Mamy :loveu: -
Oj tak, one mają do powiedzenia bardzo dużo bardzo ważnych rzeczy. To wspaniale, że Kaja tak szybko się przyzwyczaja - znaczy dobrze jej u Was :Rose: [FONT=Arial Narrow][SIZE=1]PS Zdjęcia na dogo nie ładują się z komputera. Trzeba je najpierw umieścić na ogólnodostępnym serwerze (typu fotosik czy imageshack) ;) [/SIZE][/FONT]
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nuuu, jaki to wstyd?! Matmę zdać na prawie 4 - to wielki sukces. A Diance w taką pogodę to tylko króciótkie spacerki, nie dość że jest schorowana, to jeszcze czarnulka, chłonie ciepło jak gąbka wodę. Napisz nam Iwonko, jak się czujesz. Napisz też, jak z kasą na Diankę. Na AFN widzę 167 zł, to nie za wiele... -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I jak poszło? Eee, pewnie głupie pytanie, przecież jasne, że dobrze :lol: -
Rasta nie ma grobu, dlatego tak chcę zrobić Jej przynajmniej symboliczne miejsce. Tam, gdzie kochała być. Ale nie umiem się zebrać, żeby tam pojechać. Wspomnienie radości, jaka Ją ogarniała na samo hasło wyjazdu, wspomnienie szczęścia, jakie w Niej było, kiedy tam dojeżdżałyśmy, z którym się tam budziła i które nie opuszczało Jej tam aż do nocy - to wszystko ciągle mnie przerasta. Tusiołku, to już 7 miesięcy, dla mnie jakby wczoraj... Martuś, już pisałam Ci jak się cieszę. I wiesz - One działają, Tosia też była na tymczasie ;)
-
Pani doktor napisała, że w tych wynikach nie ma nic niepokojącego. Wygląda na to, że Tosiul naprawdę jest zdrowy. Z całą pewnością Tośka czuje zbliżającą się burzę, mimo że nie ma jeszcze chmur, wiatru itp. Gorzej, że już sam deszcz kojarzy jej się z burzą, już podczas deszczu nie załatwia się, jest zdenerwowana, a po spacerze - sik. Z wydzielinami zewnętrznymi nic na razie nie robię, tylko obserwuję, jak częto i w jakich sytuacjach. Trochę jak prowadzenie szkolnego dzienniczka pogody :evil_lol: Przez ostatni tydzień Tosi nie zdarzył się wypadek, z wyjątkiem tego, o którym pisałam – byłam z nią wtedy na spacerze, ale już wtedy była tak zdenerwowana, że nie chciała się załatwić, a potem została sama w domu i siknęła pod siebie. Wczoraj była koszmarna pogoda i Tosia nadrabiała zaległości – siknęła pod siebie dwa razy. Wczoraj byłam już tak wykończona, że wypróbowałam na Tosi hydroxyzinum, który przepisała lekarka. Dałam jej małą dawkę i było trochę lepiej. Tośka była zdenerwowana, ale można z nią było nawiązać kontakt. Zawsze to coś – zaniepokojony pies zamiast roztrzęsionego autystyka latającego po całym mieszkaniu z wywieszonym jęzorem. Ale co się Tosia uspokoiła na tyle, żebym mogła ją zabrać na spacer, to zaraz po wyjściu zaczynało grzmieć, a jak już po 7 godzinach ostatecznie przestało, to przed północą zaczęły strzelać petardy. Przechlapany dzień, a w nocy doszła do siebie - to musiała się nagadać i powiedzieć światu to wszystko, czego nie mogła powiedzieć w dzień :mad: A dziś powtórka z rozrywki - burza i zasikany pies
-
Hmmm, może rzeczywiście przydałoby się Sońce jakieś ekg, na pewno nie zaszkodzi, a Ty będziesz spokojniejsza (bo to na pewno nic poważnego :roll: ) Mam nadzieję, że sąsiedzi i Misiek są zachwyceni, w końcu taki zaszczyt ich kopnął. I jest tak jak powiedział Pan Prezydent po głębokim namyśle: [I]Obydwie strony są całkowicie zgodne, co z resztą jest zgodne z całkowitą oczywistością[/I]. A nawet jeśli nie są - to mniejsza z tym, Misiek nie ma tu nic do gadania :razz:
-
Eeee no nie przesadzaj, zad...pie to na wschód od Białej Podlaskiej, a wy to przecież samo serce kraju :eviltong: A co, Sonia nie lubi rocka? ;) Trochę by poskakała i burzy by nie słyszała (chyba że u was nie było?)
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ernusiu, Kuleczko Najpiękniejsza <*>, bądź szczęśliwa i wymknij się którejś nocy na tajemne spotkanie, powspominać najcudowniejsze chwile i najcudowniejszą przyjaźń -
I znowu bezsensowna śmierć... Kiciuś, wtul się w Psotkę, jesteście bezpieczne, odgrodzone wiecznością od ludzkiej bezmyślności, lenistwa, okrucieństwa... [']