Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. [quote name='malagos']To ja jeszcze raz sie przypominam, Tomku, jak oczywiście zostaną kontakty po adopcji suczydła.(..)[/QUOTE] Nie musiałaś tego pisać :razz: ;). To nawet lepiej, bo będę mieć coś do zaproponowania w zamian pozostałym zainteresowanym Inką. A za jakiś czas będzie filmik z naszą bohaterką.
  2. No i worek rozwiązał się... Wspomniana w poprzednim wpisie pani nie wytrzymała i przyjechała już dziś (bez uprzedzenia). Odniosłem pozytywne wrażenie, ale nie doszło jeszcze do żadnych konkretnych ustaleń z obu stron, choć pani wydaje się zdecydowana. Zrobiła Ince kilka fotek, pospacerowała z nią na smyczy i wymiziała. Przy tej okazji widać było różnicę w traktowaniu nas przez Inkę. Do mnie miała większe zaufanie, natomiast od niej wyraźnie stroniła. Na koniec jednak nieco spuściła z tonu i było już całkiem nieźle. Na jutro umówiłem się na kontrolę przedadopcyjną (bez Inki rzecz jasna). Z tego co ustaliłem wynika, ze pani jest non-stop w domu. jest też dwoje dzieci w wieku 7 i 9 lat. Nie odniosłem jednak wrażenia, zeby sunia miała być "prezentem". Dam znać co i jak. Niedługo po tym zadzwonił pan, który również jest zainteresowany Inką. Na 15-tą zapowiedział przyjazd z żoną. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Pierwsza propozycja jest o tyle korzystniejsza, ze Inka zamieszkałaby w domu w Siedlcach, gdzie z łatwością moglibyśmy śledzić jej poczynania, szczególnie w okresie adaptacyjnym. W trakcie pisania tych słów zadzwonił telefon, a z rozmowy okazało się, że potencjalny domek oddalony jest od nas o kilka km.. Również w tym przypadku pani zapowiedziała przyjazd w dniu dzisiejszym. Trzymajcie kciuki !!!
  3. Inka jest jeszcze nieufna, ale małymi kroczkami dążymy do celu. Ma zadatki na psiaka idealnego. Nie brudzi w domu, co w stresie zdarzyłoby się tym bardziej. Bardzo wyraźnie sygnalizuje potrzeby. Widać, że w przeszłości chodziła na spacery. Kiedy łapką przestąpi przez smycz, natychmiast z gracją ją poprawia ;-). Chodzi płynnie, nie szarpie, nie upiera się i poddaje narzuconemu kierunkowi. Całą noc przesypia na swoim posłaniu, które umieściliśmy na fotelu, obok naszego łóżka. Rano przeciągnęła się, po czym zeskoczyła na podłogę, żeby po chwili oprzeć się łapkami o krawędź łóżka. Niestety, zawołana nie odważyła się wskoczyć, ale widać, że wie o co w tym procederze chodzi ;-) Zostawiona na kilka godzin niczego nie pogryzła. Jeśli tylko nabierze zaufania, będzie z niej dużo pociechy. Wstępnie mam obiecaną bezpłatną sterylkę (z funduszy lokalnej fundacji prozwierzęcej AMICUS z Siedlec), którą planujemy wykonać za ok. miesiąc. Co prawda ochroiniarze. którzy opiekowali się sunią twierdzą, że nie została pokryta, ale nie możemy podejmować takiego ryzyka... Jeśli to wypali, ofertę Selengi można by "przebukować" na inną bidę. Zgłosiło się do mnie kilka domków, które wstępnie wyrażają chęć adopcji Inki. Drogą eliminacji na placu boju pozostają dwa, z czego jeden wydaje się być naprawdę dobrym. W ciągu najbliższych dni Pani zapowiedziała swoją wizytę, a w przypadku wstępnej akceptacji (z obu stron), pojedziemy na oględziny potencjalnego domku. Jeśli zaproponowane warunki będą odpowiednie, przedstawię je zainteresowanym, aby wspólnie podjąć ostateczną decyzję o adopcji. Moim zdaniem nie należy czekać do sterylki, tylko jak najszybciej wydać do domu docelowego. Każda zmiana otoczenia jest dla niej wyjątkowym stresem. Musimy postarać się to zminimalizować. Nie, żebym chciał się jej pozbyć, ale w ten sposób zamiast dwóch, będzie jeden stres, a potem (mam nadzieję) wiele szczęśliwych lat u boku kochających ludzi.
  4. [quote name='Agmarek'](...)Pewnie i Ty to zauważyłeś Gallegro że mały Lucuś na główce miał biały pasek, a teraz już go niema.(...)[/QUOTE] No nie do końca tak jest... Na zdjęciach tego nie widać, ale pozostał śladowy fragment wspomnianego paseczka, który przy samym nochalu jest w miarę wyraźny, natomiast im wyżej, tym go mniej ;-). Analogicznie zmieniły się proporcje kolorystyczne ogona, który wcześniej miał jedynie białą końcówkę, a teraz to ok. 1/3 jego długości. O podmianie Lucusia nie ma mowy, bo to rzadki egzemplarz, tak jak sporadycznie kursujące autobusy niskopodwoziowe :-).
  5. Faktycznie mało brakowało, aby Teresa musiała u nas zanocować ;-). Kiedy otwieraliśmy klatkę, sunia wyglądała na wesołą. Prawdopodobnie moją osobę skojarzyła z jednym z ochroniarzy, z którymi już zdążyła się zaprzyjaźnić. Machała ogonkiem i nic nie wskazywało na to, że za chwilę pobiegnie na odległy koniec posesji i będzie się z nami bawić w berka, ganiając wokół stawu. Ponieważ nasze zabiegi mające na celu przywołanie suni do porządku nie dawały oczekiwanego rezultatu, a zbliżał się zmierzch, byliśmy zmuszeni posiłkować się Sedalinem. Obawialiśmy się tego, że przyśnie gdzieś pod świerkiem, a ponieważ tylko wokół stawu jest ich ponad setka, mielibyśmy spory problem z jej odnalezieniem. Na szczęście sunia weszła pod samochód Teresy, skąd bez problemu dała się zabrać. Teraz do domu na fotel i tak do wieczora. Jest jeszcze nieco wystraszona, ale nie ma już traumy. Już wczoraj odbyliśmy krótki spacer (raczej postój z nieznacznym przemieszczaniem ;-)). Ponieważ sunia tak naprawdę nie miała "prawdziwego" imienia, postanowiliśmy nazwać ją roboczo INKA (od odrobinki ;-)). Noc przespała na fotelu w sypialni i nawet nie było słychać, żeby się poruszyła. Rano postanowiłem wyjść z nią na dwór, ale nie chciał pozwolić wziąć się na ręce. Głaskanie O.K., ale kiedy wyciąga się do nie obie ręce, kłapie ostrzegawczo ząbkami. Wystarczy jednak okryć ją kocykiem i już nie ma problemu. Poranny spacer był już całkiem fajny. Na smyczy nie ciągnie, choć czasem jeszcze zdarzy jej się zatrzymać i trzeba chwilkę poczekać, aż zechce iść dalej. Z psiakami jest na dystans, a kiedy któryś z nich próbuje się do niej zbliżyć, z lekka powarkuje. Moje brytany nie są napastliwe, więc wszyscy wiedzą gdzie jest ich miejsce. Poniżej kilka fotek zrobionych wczoraj wieczorem. Na jednym z nich wyraźnie widać jak "uśmiecha się" do zainteresowanej Doloresi ;-) [IMG]http://i38.tinypic.com/29d71gx.jpg[/IMG] [IMG]http://i35.tinypic.com/16lilba.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/15i262b.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/2qxc7eg.jpg[/IMG] [IMG]http://i37.tinypic.com/21jasdu.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/343mdcm.jpg[/IMG]
  6. Mierzmy siły na zamiary... rzec by się chciało...
  7. Prawdopodobnie jutro p.Teresa przywiezie Małą do nas.
  8. Przed chwilą rozmawiałem z p. Teresą. Niestety, z powodu wyjazdu służbowego, dziś prawdopodobnie nie uda się jej dostarczyć suni do Warszawy. Jeśli uda się jej zorganizować wolny dzień, w tygodniu przywiezie ją do nas na miejsce. Może faktycznie tak będzie lepiej, ponieważ nie wiemy jak Mała może zachować się w pociągu. Poza tym gdyby przyjechała w dzień, miałaby więcej czasu na zaznajomienie się z nowym otoczeniem i psiakami. Przy okazji rozmowy wyjaśniło się pewne nieporozumienie... Problem ze schwytaniem suni był na samym początku, kiedy przebywała na innym parkingu. Obecnie jest zaprzyjaźniona z pracownikami, którzy czasem na noc biorą ją do pomieszczenia. Niestety, z tego faktu właściciel jest niezadowolony i dał do zrozumienia, że dłużej oka nie będzie przymykał. To pracownicy sygnalizowali, że koło suni kręcą się okoliczne psiaki, a jej zachowanie wskazuje na początki cieczki. Ponieważ transport suni nieco się odwlecze, trzeba założyć z dużym prawdopodobieństwem, że sterylka będzie aborcyjna :shake:.
  9. Aż miło popatrzeć :lol:... [IMG]http://i33.tinypic.com/6qwfmo.jpg[/IMG]
  10. [quote name='malagos']Czy nie lepiej jej wysterylizaować przed wydaniem? ...Przedłuży to, kurcze, czas do adoopcji o dobre 1,5 miesiaca. :shake: Gallegro, ja teraz też mam 2 maleńkie suczynki do adopcji :roll: :cool3: W tym jedna czarna podpalana :cool3:[/QUOTE] Jeśli dom odpowiedzialny to zawsze można się umówić na sterylkę ok. 2 mies. po zakończeniu cieczki, tylko w tym wypadku zachodzi podejrzenie, że sunia może już być zaciążona. Pozostaje sterylka aborcyjna, ale jak na złość, mój wet nie zrobi jej do końca roku bezpłatnie (wyczerpany limit na ten rok), a na początku stycznia może być już za późno na taki zabieg. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie, a ew. decyzję nie omieszkamy skonsultować z odwiedzającymi wątek. A moje Benia już nie może się doczekać nowej koleżanki ;). Zwykle opiekuje się nowo wstępującymi do stada jak najlepsza psiapiółka czy najczulsza mama. Pozwala to na szybkie wyzbycie się stresu i aklimatyzację w nowych warunkach. Wspomniana kilka wpisów wcześniej Doloresia jest z kolei obcesowa i mało delikatna, ale po pewnym czasie przyjmuje postawę "olewającą". Najcięższy kaliber to Kama, ale ona w razie potrzeby jest izolowana, co ma miejsce niemal na bieżąco (Kama to typowa alfa i biada każdej z którą przyjdzie jej rywalizować :razz:). Ale bez obaw... wszystkie nasze byłe tymczasy mają się świetnie :lol:.
  11. No cóż... gdyby nie cieczka, jest to jeden ze sposobów, ale w chwili obecnej sprawa jest podbramkowa i nie można czekać. Z mojej strony wszystko wyjaśnione i sunia mogłaby przyjechać do nas już jutro. Warunkiem jest dostarczenie jej na godz. 19-tą na dworzec PKP Wa-wa Zachodnia (skąd mamy zapewniony okazyjny transport), ew. bezpośrednio do nas (70 km na wschód od Warszawy). Niezależnie od dalszego rozwoju wypadków, już teraz dam ogłoszenie do lokalnej gazety (ukazuje się w każdą środę), co w przypadku małych psiaków zwykle skutkuje sporym zainteresowaniem. W ten sposób udało nam się znaleźć już kilka bardzo dobrych domków, do których trafiły nasze tymczasy.
  12. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła i zależy od kilku czynników. Wszystko wyjaśni się pewnie jeszcze dziś. Póki co sprawa DT pozostaje otwarta. Mam tylko nadzieję, że nie będzie większych problemów ze złapaniem suni.
  13. [quote name='lucySxy'](...)mysle ,ze nie bedzie łatwo ja zlapac!(...)[/QUOTE] Z fotek wynika, że jest raczej ufna.
  14. [quote name='Chikinchan'](...) skoro Gallegro oferuje pomoc, to mam jakieś takie 'dziwne przeczucie', że będzie dobrze......... ;)[/QUOTE] Uprzedzam, że to jeszcze nic pewnego... Jedno jest pewne - zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby suni pomóc... Czy w razie potrzeby byłaby możliwość dowiezienia suni do Warszawy w niedzielę między 19-tą a 20-tą?
  15. Z tych zdjęć nie mogę jednoznacznie wywnioskować jakiej wielkości jest sunia. Ile może mieć w kłębie? Wygląda na młodą. Cysie nie powyciągane, to pewnie jeszcze nie rodziła. Oby teraz nie postarała się o potomstwo... O zachowanie w domu (czystość, demolka itp.) nie będę pytać, bo niby skąd ma być to wiadome... Gdyby jednak udało się ustalić więcej szczegółów, mógłbym zapytać osobę, która chciała adoptować jednego z moich byłych tymczasów. Jest jeszcze inna opcję, ale wtedy podstawowym warunkiem jest uległość w stosunku do innych psiaków, ze szczególnym uwzględnieniem suczki-zakapiora.
  16. Z tym Tosiem2 macie sporo racji ;). No może poza pewnym wyjątkiem... O ile mnie pamięć nie myli, Toś jest raczej drobnej budowy psiakiem, natomiast Lucek jest bardziej puszysty i bynajmniej nie chodzi o sierść :p. Skubaniec ma dopiero ciut powyżej 8 miechów, a waży 21 kg z hakiem. Jeszcze trochę a trzeba będzie wprowadzić stosowną dietę, w przeciwnym wypadku wspomniany hak dorówna reszcie :razz:. Lucek uwielbia wodę i to w każdej postaci. Każda kałuża jest jego. Tapla się w wodzie, chłepce itd. Latem pływał w jeziorze. Ponieważ nie czuł respektu i próbował się oddalać, pływał... na smyczy :evil_lol:, ale o ile mi wiadomo, bez kagańca :lol:. W domu jest bardzo absorbujący. Wieczorny rytuał szarpania skarpety trwa prawie godzinę, czyli akurat tyle, ile trwa serial oglądany przez Panią ;). Lucek ma też swojego ukochanego Smoktusia, czyli pluszaczka, którego wprost uwielbia miętosić w pyszczku. O dziwo, nie gryzie go tak zapamiętale jak to on potrafi, dlatego przetrwał aż do dziś. Nie sądziłem, że ta wizyta dostarczy nam tyle radochy... To niesamowita frajda patrzeć na TZ-kę bawiącą się z psiakiem, który zawdzięcza jej życie...
  17. To uczucie zdaje się być obustronnym :lol:. [SIZE=1]Skorzystam z okazji i zareklamuję inny wątek, ponieważ i tam znalazła się foto/video relacja z podobnej wizyty pooadopcyjnej, a chodzi o Sonię, która na tym wątku również miała swoje pięć minut...[/SIZE] [url=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=13503495#post13503495]Sonia-szczeniaczek wyrzucony z samochodu - Strona 2 - Dogomania Forum[/url]
  18. Ależ mam zaległości... Zacznę od rzeczy najważniejszej... Po zaznajomieniu się z otoczeniem, w tym szczególnie z psiakiem rezydentem, Sonia zaczęła dokazywać, aż miło. Robiła to z takim zapamiętaniem, że wspomniany psiak całkowicie ustąpił jej pola i wycofał się, zamykając się w sobie. Unikał Soni (ona wręcz przeciwnie), nie schodził z piętra, kiedy ona była na dole. Kiedy wychodził na spacer, nie chciał wraacać do domu, bo ona tam była... Kiedy razem wychodzili na spacer, on za chwilę stał pod drzwiami i domagał się wpuszczenia do domu. Krótko mówiąc, psiak unikał wszystkich, stał się apatyczny a depresja zdawała się pogłębiać. Po konsultacji z behawiorystą, który stwierdził, że stan ten może się tylko pogłębić, wspólnie podjęliśmy decyzję o zmianie domku dla Soni. Nie było z tym problemu, ponieważ w zanadrzu mieliśmy kolejnych chętnych, którzy z decyzją spóźnili się dosłownie o jeden dzień. Nowa Pani łamiącym się głosem stwierdziła, że widocznie Sonia była im pisana i niezwłocznie pojechali po Sunię. Zopowieści nowej pani wiemy, ze poprzednia właścicielka płakała jak bóbr, kiedy oddawała Sonię... Do dziś są w stałym kontakcie z nowym domkiem i na bieżąco śledzą poczynania suni (rozmowy tel., MMS'y itp) Podjęliśmy to ryzyko i nie zabieraliśmy Soni do siebie (chcieliśmy oszczędzić jej kolejnego stresu), ale poprzednich właścicieli uczuliliśmy, żeby w razie jakichkolwiek wątpliwości, odwieźli Sonię do nas. Odczucia państwa były bardzo pozytywne i Sonia (teraz Blendzia ;)) zamieszkała w dużym mieszkaniu w Warszawie na Ursynowie. Ponieważ wyznaję zasadę "ufaj i... sprawdzaj", skorzystaliśmy z zaproszenia i 11-go pojechaliśmy odwiedzić Blendzię. To co zobaczyliśmy na miejscu przeszło nasze najśmielsze oczekiwania... Blendzia trafiła do psiego Raju :p. Jest ulubienicą państwa, ich rodziny oraz mieszkańców osiedla. Jest przesympatyczną, wesołą sunią. W mieszkaniu doskonale komponuje się z wystrojem wnętrza (biel, czerń i brąz), co na początku wzbudziło moje obawy o rzeczywiste powody jej adopcji :razz: ;), ale już po krótkiej rozmowie okazało się, że jest to dom, o którym można było tylko marzyć. Zresztą zobaczcie sami... [IMG]http://i37.tinypic.com/1z6d2ll.jpg[/IMG] [IMG]http://i36.tinypic.com/2dmb4ie.jpg[/IMG] [IMG]http://i38.tinypic.com/vfcrad.jpg[/IMG] [IMG]http://i37.tinypic.com/6pq0px.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/5af7ds.jpg[/IMG] Jeszcze króciutki filmik... [URL="http://www.youtube.com/watch?v=j-iwtHCfSME"]YouTube - Blendzia 11 11 2009[/URL]
  19. Lucuś w swoim najwspanialszym domku pod słońcem... [IMG]http://i34.tinypic.com/5o6mp0.jpg[/IMG] [IMG]http://i34.tinypic.com/v75h5g.jpg[/IMG] [IMG]http://i37.tinypic.com/5jtkyb.jpg[/IMG] [IMG]http://i36.tinypic.com/opxz4x.jpg[/IMG] No i rzecz jasna filmik... [video=youtube;mhJf8_NLN8k]http://www.youtube.com/watch?v=mhJf8_NLN8k[/video]
  20. [quote name='sacred PIRANHA'](...)GB nie ma możliwości dłużej sponsorować Polki, nie ma też czasu prowadzić wątku, szukać kolejnych źródeł finansowych....najwyraźniej nasze zdanie na temat odpowiedzialności za zakładane wątki i ważności pomocy wszelakiej nie tylko finansowej na watku drastycznie się różnią(...)[/QUOTE] Przepraszam, muszę... Kilka dni nie śledziłem wątku, dlatego dopiero teraz odniosę się do cytowanej wypowiedzi. O ile dobrze pamiętam, GB w jednej z wypowiedzi (tuż po wpłynięciu pieniędzy od "sponsora") napisała, że kwota ta w całości pokryła dotychczasowe wydatki, a pozostałe pokryje już z własnych środków (nie pamiętam jakich dokładnie słów użyła - nie mam czasu szperać). Rozumiem, że nie wszystko da się przewidzieć i późniejsze wydatki przekroczyły możliwości finansowe GB, ale tak już jest z tymczasami... Doświadczony dogomaniak powinien mieć świadomość, że dając DT, bierze na siebie odpowiedzialność za psiaka z wszystkimi tego konsekwencjami. Ania (założycielka wątku) w tej kwestii postawiła sprawę jasno, dlatego dziwię się, że macie do niej pretensje. A twierdzenie, że GB nie ma czasu prowadzić wątku jest co najmniej śmieszne... Zobaczcie tylko ile stron ma ten stosunkowo nowy wątek i z jaką częstotliwością pojawiają się wpisy, których większość nie ma nic wspólnego z meritum, a jedynie powodują trudności z dotarciem do kluczowych informacji. Może miast wypisywać podobne dyrdymały, należałoby raczej czas ten spożytkować na zamieszczanie kolejnych ogłoszeń, czy też poszukiwanie wspomnianych, alternatywnych źródeł finansowania. Przepraszam jeśli kogoś uraziłem, ale tak to wygląda z perspektywy osoby śledzącej wątek.
  21. Do Lucyferka wybieramy się w któryś najbliższy dzień. Musimy tylko umówić się z Panią. Ciekawe jak urósł ten mały brzdąc:loveu: Kropka-Sonia zdała egzamin pomyślnie. Nic nie zniszczyła przez cały dzień, a była sama ok. 8 godzin. Mądra dziewczynka. Pani cieszy się, a nam kamień spadł z serca:multi:. Chyba już zostanie w tym domku :p
  22. Jest lepiej... Oby nie zapeszyć :roll:. W poniedziałek Kropka stanie przed nie lada wyzwaniem. Państwo wyjeżdżają na dłużej (nagła sprawa rodzinna), pozostawiając w domu psiaki. Mam nadzieję, że będą mieć do czego wrócić :roll:. (tfu, tfu, tfu i puk, puk, puk ;)).
  23. [quote name='Holly1'](...)Teraz wiem że czasami choć nie wiem jak bardzo byśmy się starali, to nie zawsze może się udać.[/QUOTE] Większość z nas boleśnie tego doświadczyła :shake:. Po stokroć gorszą jednak jest świadomość zaniechania... Zrobiliście wszystko co w Waszej mocy i Dzielna o tym wie... a łzy i tak cisną się do oczu...
  24. Dziękujemy za wszystkie rady - na pewno skorzystamy. N początek, na czas nieobecności Pani Kropka będzie zostawać w sieni, gdzie niewiele jest do spsocenia. W tym czasie będzie mieć do dyspozycji różne "przybory", których zadaniem będzie zaabsorbowanie suni (np. wędzona wieprzowa noga ;)). Początkowo, Pani będzie ją zostawiać na krótko, nagradzając każdorazowo odpowiednie zachowanie. Jeśli to nie przyniesie rezultatu, pomyślimy o kenelu, ale jak to określiła Pani, na razie nie ma o tym mowy, bo to ostateczna ostateczność. Równolegle będziemy szukać wsparcia u osób doświadczonych i fachowców. Problem ten jest o tyle umiarkowany, że Pani wychodzi z domu sporadycznie, a czasami udaje się jej zostawić Kropkę z córką i wtedy wszystko jest O.K. Z psiakami-rezydentami Kropka już zdążyła się zaprzyjaźnić. Niestety, o bliższej znajomości na razie nie może być mowy, ze względu na cieczkę :shake:.
  25. Będziemy wdzięczni za każdą wskazówkę. Jeśli ona nie przestanie demolować, będzie problem z adopcją. No i nie wiemy czy kolejna pani, u której jest teraz, jej nie zwróci:shake:
×
×
  • Create New...