-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Inka ma dom. Sunia zamieszkała w Warszawie na Mokotowie. Już po pierwszych "przesłuchaniach" mieliśmy przeczucie, że to TEN dom, a dzisiejsza wizyta tylko to potwierdziła. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia,jako że od pierwszej chwili Inka zaakceptowała nową Panią. Co prawda w stosunku do pozostałymi domownikami (mąż i synek) zachowuje dystans, ale nie ma tego czego obawialiśmy się najbardziej, czyli traumy. Dziś wieczorem odbył się wspólny spacer, w czasie którego Inka nie sprawiała problemu (nie licząc umiarkowanej niechęci przy zapinaniu smyczy). Na bieżąco będziemy otrzymywali kolejne informację o postępach Inki.
-
[quote name='Ziutka']No proszę :) moje miasto ;)[/QUOTE] Może z racji odległości (raczej jej braku), upoważnię Waszą fundację do zaproponowania odpowiedniej kandydatki ;). Ale póki co nie zapeszajmy...
-
Mamy dwie konkretne oferty adopcji Inki. Oba domki wydają się bardzo dobre. Jutro jedziemy do Warszawy do jednego z nich i w przypadku potwierdzenia się moich odczuć (bardzo pozytywnych), zapadnie ostateczna decyzja o adopcji. Drugi domek (Błonie) wygląda na równie (bardzo) dobry, ale skontaktował się z nami odrobinę później. Dopóki jednak nie stwierdzimy na miejscu, że to jest TEN dom, drugi domek pozostaje w odwodzie. Gdyby jutro doszło do adopcji, chętnie przekażę namiar na drugi domek, tym bardziej, że sami nas o to prosili. >Malagos, daj znać jakie aktualnie tymczasowiczki masz na stanie.
-
Hrabiątko Fistaszek Pierwszy grzeje już kosteczki pod własną kołderką
gallegro replied to Fela's topic in Już w nowym domu
Tak mi przykro... Dla Ciebie Januszku <"> <"> <"> Biegaj za TM i opowiadaj kumplom o wspaniałych Ludziach, z którymi pod koniec życia złączył Cię los... -
[quote name='malagos']A mnie sie zdarzył oryginalny przypadek z adpcją, najkrótszą w mojej karierze. Dom sprawdziłam osobiście, kontakt z tym panem polecił nasz przyjaciel lekarz wet(...)[/QUOTE] Właśnie m. in. dlatego przestałem się ceregielić z potencjalnymi domkami :razz:. Wczoraj od TZ-ki usłyszałem nawet (moim skromnym zdaniem komplement :p), że swoimi przesłuchaniami wszystkich odstraszam. Powiem krótko... dobry dom nie jest łatwo zrazić czy tym bardziej wystraszyć. Jeśli ktoś ma uczciwe intencje i naprawdę zależy mu na psiaku, nie pęknie tak łatwo. Odniosę się jeszcze do poręczeń i takich tam... Tak jak na jezdni, tak i w tym przypadku powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania. Nie wiem jak Wy, ale ja nawet sobie nie ufam, a co dopiero obcej osobie. A wstawić się za nią może i sam Papież. Przecież tak naprawdę nie wiadomo, czy on również zasługuje na zaufanie akurat w TYM względzie ;). Teraz krótko o ostatniej niedoszłej adopcji. Zadzwoniła pani, która z opowieści wydawała się wybitną miłośniczką czworonogów. Podczas przesłuchania okazało się, że miała już kilka, ale zawsze były to psy rasowe (tutaj zapaliło się red light). Wypaliłem jej, ze Inka to mix pinczerka, ale pani powiedziała, że to nie ma większego znaczenia. A teraz najciekawsze... pani była członkiem TOZ-u :crazyeye:. Pomyślałem, że to raczej dobrze wróży, ale w pamięci mam też pewne osoby, stojące na czele pewnej organizacji prozwierzęcej, którym opiece nie powierzyłbym nawet szczura (sorki szczurki :oops:). Nic to, pomyślałem i poprosiłem o wysłanie krótkiego maila, w odpowiedzi na którego miałem wysłać komplet materiałów informująco-odstraszających. Pani zapytała też, czy mimo późnej pory, po obejrzeniu filmików, może jeszcze zadzwonić (nie no... wyglądało to baaardzo obiecująco). Po kilku minutach otrzymałem taką oto wiadomość: "Witam.Ja dzwonilam dzisiaj w sprawie pieska,czy moglabym dostac ten filmik z ta urocza sunia? Pies to dla mnie najważniejszy czlonek rodziny bo najbardziej bezbronny.Czekam na rychłą odpowiedz.Pozdrawiam.". Mało brakowało, abym się rozbeczał jak dziecko :-( :razz:. Drżącymi palcami klikałem w klawiaturę, mając nadzieję, że to już TEN wymarzony dom dla Inki. Teraz nie pozostawało nic innego, tylko czekać na kontakt i umówić się na wizytę przedadopcyjną. Aby nie tracić czasu, z TZ-ką zaplanowaliśmy ją na następny dzień. No więc czekamy... czekamy... czekamy... i tak do dziś. ZERO odzewu. Nawet krótkiej wiadomości, że jest o 1 cm za wysoka, lub ma o 1% za dużo domieszki innej rasy... Doszliśmy do wniosku, że prawdopodobnie "naszej" miłośniczce rasy zabrakło cywilnej odwagi przyznać tego wprost... Tylko niesmak pozostał po pani z TOR(rasowych)Z-u... Reasumując. O trafionej adopcji można powiedzieć dopiero po kilku latach... niestety...
-
Nie było mnie klika dni, ponieważ wylądowałem w szpitalu (spoko - nic strasznego). W tym czasie moja TZ-ka wprowadziła kolejne urozmaicenie... Pod moją nieobecność Inka sypiała pod kołdrą, wtulona pod jej ramieniem. Zobaczymy jak dziś mnie przyjmie... W razie czego mam do dyspozycji fotel, na którym zwykła sypiać wcześniej. Damy radę ;-)
-
[quote name='luka1']tylko ludzie cos takiego potrafią wymyślić.[/QUOTE] Masz rację. Wybaczcie, że pociągnę temat, ale właśnie teraz przyszła mi do głowy pewna myśl... Prawie każdy człowiek, w mniejszym lub większym stopniu, "z urzędu" jest egocentrykiem, a wyżej przytoczone przykłady są tego dowodem. A może tak odwrócić problem i spojrzeć na to z perspektywy psa :razz:. Ciekawe, co on powiedziałby o swoim potencjalnym domku... "... boshe... tylko nie ten... ta pani to jakaś gruba i stara pokraka, a pan ma włosy w nosie i uszach... samochód stary grat i ledwie się kupy trzyma, więc jak zachoruję, to pewnie nie zawiozą mnie do weta... w płocie dziura na dziurze, a ja... wiadomo... będę chciała wrócić do wujka i cioci... i co wtedy... zabłądze, albo wpadnę pod samochód... nie podoba mi się ten dom... :cool3:..." Od pewnego czasu jestem bardzo twardy w negocjacjach z potencjalnymi domkami, co staje się czasem powodem ataków pod moim adresem. Bywa, że zainteresowany rzuca słuchawką po tym, jak usłyszy ode mnie o warunkach jakie musi spełnić. Pewien gostek łaskawie zasugerował, że jak sunia będzie grzeczna, to pozwoli jej spać w domu (w pralni, czy piwnicy), w odpowiedzi na co usłyszał ode mnie, że Inka potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Wtedy zapytał z przekąsem, że może ma ją brać do łóżka :razz:. Żeby mu dopiec (wiedziałem już, że z tej mąki chleba nie będzie) odpowiedziałem, że to podstawowy warunek :lol:. Szkoda, że nie "słyszeliście" tej pauzy :evil_lol:. Zamurowało gościa.
-
[quote name='malibo57']Pewnie się biją, ale sito bardzo gęste - i dobrze![/QUOTE] I tak i nie... Póki co, albo domki nie spełniały wszystkich warunków, albo same nie wiedziały czego chcą. Wybaczcie, ale jeśli ktoś, kto określa się mianem psiolubnego, po obejrzeniu zdjęć i filmików pyta mnie o wymiary psa w centymetrach, nie zasługuje na poświęcenie mu czasu, nie mówiąc o wyadoptowaniu psiaka. Były pytania o ogonek (zakręcony, czy prosty?) i inne bzdety. Wiem z doświadczenia, że jeśli ktoś ma serce dla zwierząt, nie wdaje się w podobne dyrdymały, tylko czuje (lub nie), że jest to TEN psiak. I nie ma wtedy znaczenia centymetr w tę czy w tę, a i ogonek lekko zakrzywiony (tudzież lekko klapnięte uszko) przyjmie z pokorą. Był też tel. od pseudo, ale rozstaliśmy się w niezbyt miłej atmosferze... Do chwili obecnej mieliśmy trzy domki zdecydowane przygarnąć Inkę, ale one również pozostawiały sporo do życzenia. Co ciekawe, często na drugi plan schodzą rzeczy tak naprawdę najistotniejsze. No bo tak grzecznej, czyściutkiej, posłusznej i przylepnej suni, jeszcze nie spotkałem. Inka zasługuje na cudowny dom, gdzie doceniony zostanie jej wspaniały charakter. Co nagle to po diable - rzec by się chciało, dlatego spokojnie czekamy na kolejne propozycje. No i mowy nie ma o obniżeniu poprzeczki ;-)
-
Ponieważ dawno nie zamieszczałem filmiku, niniejszym nadrabiam zaległości. Widać na nim, jak Inka z Benią doskonale się dogadują. Bardzo często właśnie tak dokazują, ale kiedy Inka ma dość, potrafi Beni pokazać ząbki i solidnie na nią nawarczeć. Inka uwielbia zaglądać nam do talerzy. Kiedy jemy posiłek, zawzięcie wspina się na łapkach, żeby sprawdzić co jemy. Jest doskonałym żebrakiem, a największe sukcesy w tej dziedzinie odnosi w przypadku TZ-ki. Często też kładzie się na stoliku w pozycji "Sfinksa". Bywa tez, że dłuższy czas stoi na nim nieruchomo, obserwując nas, kiedy nieopodal spożywamy posiłek. A oto i film: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=Fm_B66nG8Ik[/URL]
-
[quote name='elmira']uFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF :) Zaznaczę w mojej inskrypcji o tej bramie ;) :)[/QUOTE] Najlepiej od razu wybierz jakąś pokaźnych rozmiarów skałę, co by wszelakie aneksy do inskrypcji zasadniczej, dało się na niej pomieścić ;-). Do poprzedniej wypowiedzi dodam jeszcze jeden istotny szczegół. O ile dawno temu, podobna wycieczka Bonusa związana była z ogromną traumą, o tyle tym razem, wracał w podskokach, szczęśliwy jak skowronek. Reszta towarzystwa zresztą podobnie.
-
[quote name='elmira'](...)Co u Was słychac?Jak Inka i psiaki?(...)[/QUOTE] Wszystko O.K., choć akurat dziś wujek gallegro dał plamę tak wielką, jak stąd do taaamtąd :oops:. A tyle razy powtarzałem, tyle razy uczulałem... każdego... znajomego, czy potencjalny domek, a sam... No właśnie... Było tak... Wróciłem z miasta z pokaźnymi zakupami. Otworzyłem bramę, wjechałem na posesję i zacząłem wypakowywać auto. Nie zamykałem bramy, ponieważ za chwilę samochód miałem zamiar wystawić na zewnątrz. W tym momencie zadzwonił kurier, że ma dla mnie przesyłkę (dzięki Luczater ;)) i będzie za kilka chwil. Właśnie tłumaczyłem mu dojazd trzymając telefon w jednej ręce, drugą targając kolejną porcję zakupów. Kiedy otwierałem drzwi, nawet przez myśl mi nie przeszło, że brama jest otwarta... Niczego nie świadomy, spokojnie dokończyłem wypakowywania auta. Wtedy to usłyszałem znajome poszczekiwania większości psiaków, ale zastanowiło mnie ich znaczne oddalenie. Kiedy podszedłem do bramy, zamarłem... Na posesji ostał się tylko ślepaczek Jurand i Dolores (Kama była w domu), a "Ich Troje", pobiegło w siną dal [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/shake.gif[/IMG]. W ułamku sekundy oblał mnie pot i przez moment zamarłem w bezruchu. Po chwili głośno, kolejno zawołałem - Inka, Bonus, Benia !!! Jakież było moje zdumienie, kiedy po kilku sekundach pojawili się w tej samej kolejności. Kiedy wbiegli na posesję, a ja zamknąłem bramę, usłyszałem straszliwy łomot [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG]. To kamień spadł mi z serca... Niech to wydarzenie będzie przestrogą dla wszystkich, a dla mnie w szczególności... A TZ-ka tyle razy mnie upominała... do znudzenia zadawała pytania... zamknąłeś bramę?, zamknąłeś furtkę? Przyznam, że czasem mnie to irytowało, ale teraz, w obliczu tego co się stało, oznajmiam przy świadkach - [B]"Miałaś rację i nigdy więcej nie pomyślę sobie, że marudzisz"[/B] [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG]. Jak się zapewne domyślacie, te słowa kieruję do TZ-ki, która wykazała zrozumienie i oględnie "poprosiła" mnie, żebym następnym razem bardziej uważał. Obiecuję !!! Jak to mówią - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło... Dowiedzieliśmy się przynajmniej, że psiaki są na tyle mądre i posłuszne, że nie oddalają się od posesji nawet wtedy, kiedy nic ich nie ogranicza. No i zdaje się świadczyć o tym, że czują się tutaj całkiem nieźle ;).
-
U Inki wszystko w najlepszym porządku. Jest wesolutka i rozrabia jak pijany zając. Dokazuje z Benią, a kilka razy bawiła się nawet z Dorką. Doskonale wie co to łóżko i kiedy kładziemy się spać, ona już w nim czeka :p. Po obowiązkowej porcji zabawy przenoszę ją ja fotel, a kiedy wracam, ona jest z powrotem. Co ciekawe, po chwili sama wraca na swoje posłanie i przesypia na nim większą część nocy. Mieliśmy bardzo dużo propozycji adopcji. Niestety, albo coś stawało na przeszkodzie, albo domek był nie do zaakceptowania. Długo by opowiadać o "pomysłowości" zainteresowanych, ale nie mogę się powstrzymać przed przytoczeniem fragmentów wczorajszej rozmowy z ładniejszą połową przybyłej rodziny. Otóż stwierdziła ona (ta połowa), że mają też dużego psiaka w kojcu i chętnie by się go pozbyli, a na to miejsce wzięliby innego (nie licząc Inki). Śladowe ilości człowieczeństwa skutkowały tym, że nie chcieli go ot tak po prostu wyrzucić, ale gdyby znalazł się chętny, to w jednej chwili by go oddali :cool3:. Teraz miało nastąpić najlepsze... Pani stwierdziła, że w zasadzie to na wsi taki duży pies jest potrzebny. Pomyślałem, że ma sporo racji, bo to i przepłoszy intruza i ostrzeże w razie czego. Jednak nie takie "zastosowanie" miała pani na myśli... Chodziło jej o to, że pies pełni rolę "wysypiska". Tak, tak... stwierdziła, że gdyby nie on, musiała by resztki jedzenia wyrzucać pod płot :crazyeye:. Jutro wyjdzie kolejny anons i pewnie znów rozdzwonią się telefony. Oby wśród nich był TEN, na który czekamy.
-
[quote name='Luczater'](...)Osobiście nie widzę powodu, dla którego mielibyście rozstawać się z Inką[IMG]http://www.dogomania.pl/../../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG].[/QUOTE] Co gorsze, Inka zdaje się podzielać ten pogląd :roll:. Widzę, że w końcu Dobry Duszek zmaterializował się ;). Witaj na Dogo :lol:.
-
Zapraszam na film: [URL="http://www.youtube.com/watch?v=PyLhmSogvlU"][IMG]http://i1.ytimg.com/vi/PyLhmSogvlU/default.jpg[/IMG][/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=PyLhmSogvlU[/URL]
-
[quote name='luka1']wcale nie musicie się z nią rozstawać, wystarczy mały znaczek na umowie adopcyjnej.[/QUOTE] Ciotki puszczam przodem ;-). A... jeszcze jedno... Inka doskonale chodzi nawet po stromych schodach (w obie trony rzecz jasna ;-)). Nie musimy jej już "dźwigać", a tylko wystarczy uchylić drzwi. Z powrotami jest różnie. Kiedy nie wybiega się do woli, nie chce wracać, ale kiedy zmęczy się gonitwami z Benię, posłusznie drepcze na górę, żeby wskoczyć na swój ulubiony fotel i podrzemać.
-
Osiem dni potrzebowała Benia, żeby wylęknioną sunię zmienić w szczęśliwą i wesołą Inkę... Kolejny raz udowodniła, że ma nadprzyrodzone zdolności. Na potwierdzenie tych słów dodam tylko, że w relacjach Inka-Dorka, nie zaobserwowałem zbytniego "zbliżenia stanowisk" :roll:. Jeśli zaś chodzi o Kamę, aktualne stosunki nie pozwalają nawet na sporządzenie "protokołu rozbieżności" :razz:. Niebawem można spodziewać się dowodu w postaci kolejnego filmiku. Z góry przepraszam za jego jakość, ale nie to przecież jest najważniejsze. Dziś już wiemy, że... będzie nam baaardzo trudno rozstać się z Inką :shake:.
-
[quote name='elmira']Świetna, ale widać, że cały czas najeżona na karku.(...)[/QUOTE] Jestem pod wrażeniem spostrzegawczości ;-). Istotnie, najeża się, ale odkąd puszczamy je razem (bez naszej asysty), jest lepiej. Inka jest zazdrosna o nas. Nawet kiedy pobiegły w odległy koniec posesji, nie zdarzyło się, żeby miały coś do siebie. Ale wystarczy, że w czasie powrotu zbliżają się do któregoś z nas, widać jej poddenerwowanie. Tak jak napisałaś wcześniej, ja również uważam, że tylko kwestią czasu jest akceptacja przez nią, każdego psiolubnego człeka.
-
Obiecany film: [url]http://www.youtube.com/watch?v=P612WXkqOM8[/url]
-
No cóż, wygląda to na permanentny monolog ;-). Napiszę jednak kolejnych kilka słów, bo to bardzo istotne. Po pierwsze, Inka ma negatywny stosunek do suk. Z samcami dogaduje się o wiele lepiej. Wcześniej umknął mi ten szczegół, i dopiero dziś zaobserwowałem jak śmiało sobie poczyna z Bonusem. Z suniami też jest już nieco lepiej, ale do poprawności jeszcze trochę brakuje. Nie to jest jednak największym problemem... Niedawno odwiedziła mnie Wandzia Szostek (zasłużona ciotka-dogomaniaczka ;-)), której znajomi poszukują niedużego psiaka. Byłby to wymarzony dom dla Inki, ale... Reakcja na Wandzię była baaardzo nieciekawa. Powarkiwanie, obnażanie ząbków i przeogromny stres. Śmiem twierdzić, że w stosunku do reakcji z pierwszego dnia pobytu u nas, było o wiele gorzej... Wygląda na to, że potencjalny domek musi mieć duże doświadczenie, sporo wolnego czasu i bezmiar cierpliwości. Stawia to pod znakiem zapytania rychłą adopcję Inki, ponieważ takich domków jest jak na lekarstwo... A Inka zaczyna już domagać się zainteresowania jej osóbką. Kiedy słyszy, że jestem na dole, daje znać, że nie ma zamiaru siedzieć ze zgrzybiałym Jurandem na górze. I nawet nie ma znaczenia fakt, że obok mnie są 3 brytany. Idzie jak czołg, kładzie się na małym posłaniu przy moich nogach, i właśnie kiedy piszę te słowa, smacznie śpi zwinięta w kłębuszek. Reszta towarzystwa również wpadła w objęcia Morfeusza, dlatego mam chwilkę czasu na skreślenie tych słów. Nieco później wrzucę link do kolejnego filmiku. Teraz zwrócę się do Dobrego Duszka Inki, który "ukradkiem" podczytuje wątek... Byłoby nam miło, gdybyś zechciała zarejestrować się na dogo. Moglibyśmy wtedy na bieżąco wymieniać uwagi i doświadczenia.
-
Po niespełna tygodniowym pobycie u nas, możemy powiedzieć, że Inka poczuła się jak u siebie. Już wczoraj przed snem, zgodnie z nowo wypracowanym rytuałem, Inka wskoczyła do łóżka. Mało tego... była w nim przed nami :p. Kiedy weszliśmy do sypialni, wynurzyła się właśnie spod kołdry, którą uprzednio ułożyła na swój sposób (czyt. wymiętosiła). Po krótkiej chwili zwyczajowych pieszczot, wywaliła się "do góry kołami", wystawiając brzuszka. Ogon przy tym mało się nie urwał. Po solidnej porcji pieszczot sama udała się na fotel, gdzie grzecznie przespała kolejną noc. Rano sytuacja powtórzyła się, z tym, że doszedł kolejny element, który dobitnie świadczy o jej zupełnym wyluzowaniu. Oprócz brzuszka, doszło delikatne podgryzanie mojej dłoni, kiedy delikatnie tarmosiłem jej pyszczek. Inka to wspaniała sunia. Mam nadzieję, że w docelowym domu zaaklimatyzuje się przynajmniej tak szybko jak o nas. Jeszcze kilka osób prosiło mnie o przesłanie dokładnych informacji na jej temat, więc mam nadzieję, że w końcu trafimy na odpowiedniego kandydata. Jeśli do końca tygodnia nie zgłosi się TEN domek, spróbujemy uruchomić Allegro. Wolelibyśmy jednam wyadoptować ją blisko, ponieważ wtedy na sterylkę mogłaby oczekiwać już u siebie. Z każdym dniem przywiązujemy się do siebie wzajemnie, dlatego chcielibyśmy zminimalizować stres związany z kolejnym rozstaniem.
-
[quote name='elmira'](...)Faktycznie ciężka sprawa z tą małą Zołzą. Mam nadzieję, że się przełamie i będzie w spokoju żyła z innymi psiakami.(...)[/QUOTE] W przypadku psiaków podobnych naszym (nie dotyczy Kamy :razz:), nie ma większego problemu, ponieważ albo schodzą jej z drogi, albo totalnie olewają. Pisząc, że dom docelowy powinien być bez psiaków, miałem na myśli przypadek, kiedy rezydent miałby podobne usposobienie do niej. Ponieważ trudno jest to do końca przewidzieć, lepiej od razu wykluczyć taki przypadek. Inka zdobyła kolejną "sprawność", tzn. stała się rasową gospochą. Z ogromnym animuszem gania za intruzami poruszającymi się za ogrodzeniem (pieszo lub rowerem). W takim przypadku nie przeszkadza jej towarzystwo pozostałych psiaków. Kilka razy pozwoliła nawet Beni polizać się po pyszczku. Kiedy jednak ta starała się wciągnąć ją do zabawy (doskakiwanie i inne zaczepki), natychmiast otrzymywała solidną reprymendę. Wtedy odpuszczała i ponownie stawała się "cieniem" Inki. Tak, tak, śmiejemy się z TZ-ką, że Inka rzuca cień ponad naturalnych rozmiarów ;). Inka jest posłuszna. Zawołana natychmiast przybiega, wyraźnie okazując przy tym radość. Cały czas dopisuje jej apetyt. Lubi też psie ciasteczka. W domu już nie daje się jej zamknąć w osobnym pokoju, ponieważ staje na łapkach i dotąd drapie w drzwi, aż się ją wpuści. Dlatego też coraz częściej przebywa razem z pozostałymi psiakami. Jeśli one jej nie zaczepiają, wszystko jest O.K.. Teraz cała zgraja odpoczywa po dłuższym pobycie na posesji.
-
[quote name='elmira']Benia jest cudowna(...)[/QUOTE] Z naszych ostatnich obserwacji wynika, że Inka powinna zamieszkać w domu bez psów. Jej wysokość zaborczość i zakapiorowatość nie zważa zbytnio na usilne starania Beni, która co i rusz próbuje ją do siebie przekonać. Potrafi już wejść do pomieszczenia gdzie przebywa Benia z Dorką i Bonusem, żeby wszystkim razem oraz każdemu z osobna serwować obnażone ząbki. Niestety, okazuje się, że w odróżnieniu do dotychczasowych przypadków, Inka jest bardzo opornym uczniem,. Było ich do tej pory wiele, a za przykład wyjątkowych umiejętności Beni niech posłuży poniższa fotka. Spieszę zapewnić, że nie była ona inscenizowana, a na jej wątku jest więcej takich przykładów... [IMG]http://i49.tinypic.com/fda5o7.jpg[/IMG]
-
[quote name='malibo57'](...)Wasza czarna sunia jest cudnym stworzeniem - co za wspaniały charakter! Podziwiam![/QUOTE] Nasza czarna sunia to Benia, wspomniana wcześniej na wątku psia "terapeutka". Jeszcze niedawno sama była bezdomną, szczenną sunią, a teraz, niby w rewanżu, pomaga nam opiekować się przygarniętymi psiakami. Nie chcę się tutaj o niej zbytnio rozpisywać, ale ja również nigdy wcześniej nie spotkałem suni o tak wspaniałym charakterze i nietuzinkowej inteligencji. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej, zapraszam na jej wątek. Na poniższej i kilku następnych stronach jest sporo informacji (w tym filmików) na temat jej wyjątkowych zdolności "terapeutycznych": [url]http://www.dogomania.pl/threads/133434-Ofiary-statystycznego-quasi-katolika-Benia-w-nowym-domu/page34[/url]
-
[quote name='elmira']Trzymam kciuki. :)[/QUOTE] No niestety, wszystkie domki odpadły. W jednym przypadku przeszkodą był mąż zainteresowanej (lepiej teraz niż po sfinalizowaniu adopcji), w innym domek nie spełniał naszych oczekiwań. Jedna pani stwierdziła, że sunia jest zbyt... duża :crazyeye: Jednak w tym przypadku było to bez znaczenia, ponieważ i tak nie dostała by Inki. A nasze maleństwo czuje się już prawie jak u siebie. Po posesji chodzi już luzem, za wyjątkiem kiedy jest ciemno. Stosunek do psiaków nieco się ocieplił, choć nie dotyczy to Kamy, o czym można się przekonać oglądając końcówkę kolejnego filmiku. Jeśli chodzi o mnie i TZ-kę, to sprawa wygląda całkiem nieźle i to do tego stopnia, że już wczoraj wpakowała się nam do łóżka :razz:. Dziś rano sytuacja się powtórzyła, z tą różnica, że dziś za nic na świecie nie chciała go opuścić :roll:. Inka cieszy się bardzo na nasz widok, co również widać na filmiku. [SIZE=4][COLOR=Red][URL]http://www.youtube.com/watch?v=x-2FcmRbVAY[/URL][/COLOR][/SIZE]
-
W międzyczasie nastąpiła dyskwalifikacja ostatniego z opisywanych domków. A poniżej filmik z Inką, która w ciągu dzisiejszego dnia zrobiła ogromne postępy: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=yMurcfOvmJg[/URL]