-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Niestety, jest bardzo źle... Gabi ma parvo... Jej stan jest ciężki, ale nie beznadziejny. Najbardziej obawiamy się o maleńką Nikę, która aktualnie ma zero odporności. W pokarmie mamy nie ma już wystarczającej ilości przeciwciał, a na szczepienie za wcześnie. W związku z powyższym jutro zostanie zakupiona surowica i podana przy pierwszym objawie choroby. Jutro też ponownie udaję się z Gabrysią do Warszawy, żeby zaaplikować jej stosowne leki i kroplówki. Mam nadzieję, ze los z niej nie zadrwi i mała wyzdrowieje. Mamy sporo planów mających na celu poprawienie jej komfortu życia, ale dopóki nie zwalczy wirusa, odkładamy je ad acta. Siłą rzeczy zmuszeni jesteśmy też przełożyć termin konsultacji okulistycznej
-
Gabrysia jest chora... Od wczoraj nie je i nie pije. Zaczęło się od obfitych torsji, a teraz doszła jeszcze biegunką. Wyglądało to groźnie, dlatego natychmiast udałem się do weta. Jest podejrzenie ciężkiej niestrawności. Nie można też wykluczyć wirusówki, choć po konsultacji z innym wetem, jest to mało prawdopodobne. Zastosowano leczenie objawowe. Podany został antybiotyk i podskórnie kroplówka (0,5l). Jutro ścisła dieta, za wyjątkiem podawania wody, o ile nie skończy się to wymiotami. O ile to tylko niestrawność, niedługo powinna nastąpić poprawa. Jeśli stan Gabi nie pokrzyżuje nam planów, w czwartek o 19:15 wybieramy się na konsultację okulistyczną.
-
Chaplin odszedł. Spokojnie, podczas snu. Przy elmirze.
gallegro replied to mru's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='elmira']Chaplin odszedł. Spokojnie, podczas snu. Czapsio nie żyje. Boże dlaczego to tak boli???[/QUOTE] Zapamiętam Chaplinka, jako ciągle uśmiechniętego psiaka... <'> <'> <'> Elmira, ból jest wprost proporcjonalny do siły uczucia, jakim go obdarzyłaś... dlatego boli tak bardzo... -
[quote name='gallegro'](...)O ile nie zmieniły się zasady, psiaki bezdomne traktowane są przez pana dr. ulgowo. Tak właśnie było w przypadku naszego Juranda, choć w jego przypadku nie udało się pomóc.(...) Nie pomyliłem się. Pomimo tego, że pan Jacek jest uznanym autorytetem, zawsze znajdzie czas aby pochylić się nad losem bezdomniaków. Tak było z psiakiem imieniem Lampo (niestety, za TM...), oraz z naszym Jurandem. Wyobraźcie sobie, że w trakcie operacji Juranda dzwonił do mnie kilkakrotnie z informacją o przebiegu operacji. Mało jest tak miłych i komunikatywnych lekarzy, zwłaszcza tych rozchwytywanych. Na dowód tego co napisałem, przytoczę fragmenty wiadomości jaką niedawno odebrałem: "[FONT=Arial]([/FONT]...)[FONT=Arial]Juranda pamiętam!!! Extra, że został u Pana. [/FONT][FONT=Arial]Co do Gabrysi, to pierwsza moja myśl jak spojrzałem na zdjęcia była: jaka ona jest śliczna! [/FONT] [FONT=Arial]Co do oka, to nie mam pomysłu. Prosze z nią wpaść na wizytę umawiając się telefonicznie. [/FONT] [FONT=Arial](...)O koszty prosze się nie martwić..(...)" Nic dodać, nic ująć. Teraz nie pozostaje nic innego, jak tylko zastosować się do wskazówki i umówić na konsultację. Zrobię to w poniedziałek. [/FONT]
-
Wstępnie umówieni jesteśmy na tel. w poniedziałek, a jak wszystko się ułoży po mojej myśli, wizyta odbędzie się w środę ok. 16-tej
-
Aniu, Twój post przeczytałem bardzo uważnie, ale z przykrością muszę stwierdzić, że nie dopatrzyłem się w nim jednej z najważniejszych rzeczy. Wiesz przecież o tym, że oddam Nikę tylko do takiego domu, który ma świadomość, że taki psiak może TYLKO i WYŁACZNIE spać w łóżeczku, na podusi i pod kołderką ;-).
-
W najbliższy czwartek Nika pojedzie do Radomia, a do swojego nowego domu trafi w piątek. Z tego co wiem, cała rodzina to typowi dogomaniacy. Więcej szczegółów przekaże Ania. Nie macie pojęcia jak się cieszę. Wreszcie wyśpię się normalnie. Nie będę słyszeć ciągłych pisków i tupania po podłodze w sypialni. Odpadnie mi przygotowywanie najróżniejszych mikstur, których i tak nie za bardzo chciała jeść, kiedy Inka z cysiami była w jej zasięgu wzroku. Nie będzie mnie gryźć za palce i brudzić mi ubrania swoim pyszczydłem wysmarowanym resztkami jedzonka. Wreszcie odpoczniemy od tego wszystkiego. Tylko, że... będziemy za nią okropnie tęsknić... :shake:. Za jej piskami w nocy, za tupaniem po podłodze, za podgryzaniem, a przede wszystkim za jej diabelskimi oczkami, które ciągle mówiły: "hmm... co by tu jeszcze spsocić?". Tęsknotę złagodzi nieco świadomość, że w nowym domu otrzyma tyle serca, że wystarczyłoby dla kilku takich łobuzowatych Niczek ;).
-
Qrcze, patrze teraz na małą i tak myślę... Teraz ma 4-5 m-cy, więc kiedy została uderzona, mogła mieć najwyżej 3 mies. Czy tak maleńki pies może być uderzony przez samochód??? Moim zdaniem jednak nie. Prędzej mógł ją rozjechać, ale raczej nie uderzyć. Nie zależy mi bynajmniej na budzeniu niezdrowych emocji (hmm... moje od dawna już nie śpią - a po zakupie 3 opon, pewnie prędko oka nie zmrużą :cool3:), a chodzi mi jedynie o ustalenie faktycznej przyczyny okaleczenia Gabi.
-
Na szczęście, w tym wypadku nie miałem racji :oops:. Jest prawie pewne, że Gabi została potrącona przez samochód. W wyniki silnego uderzenia złamaniu uległa łapka i prawa dolna żuchwa. O ile żuchwa zrosła się prawidłowo, niestety łapką jest jaka jest... Nie ma jednak sensu łamać jej ponownie, ponieważ dziś już Gabi radziła sobie z chodzeniem całkiem dobrze. Prawe oko będzie trudno uratować, ale próbować trzeba. Choć pewności nie ma, to wygląda na to, że lewe oko jest w miarę O.K. Pole widzenia jest mocno zawężone, dlatego Gabi porusza się niezbyt pewnie. W dobrze oświetlonym pomieszczeniu porusza się sprawnie i tylko sporadycznie wpada na przeszkody, o ile te znajdują się z jej prawej strony. Porównując do sposobu poruszania się całkiem niewidzącego Juranda, widać wyraźną różnicę. Gabi właśnie zaczyna wymieniać ząbki. Dostała jakieś kropelki do chorego oka, a pożywienie będzie wzbogacane o preparaty witaminowe. Pan doktor był łaskawy i zapłaciłem jedynie 10pln za wspomniane kropelki. Jeśli chodzi o zachowanie czystości, nie jest tak idealnie, ponieważ czeka tylko trochę, a kiedy nie wyjdzie się z nią w porę, szczególnie koo potrafi zrobić w domu. Kiedy chce jej się siku, kręci się w miejscu, a po wyniesieniu na dwór, załatwia się natychmiast. Jest młoda, dlatego myślę, że kwestią czasu jest wyrobienie w niej odpowiedniego nawyku. W samochodzie jest bardzo grzeczna. Przeważnie śpi zwinięta w kłębuszek. Reaguje już na mój głos. Kiedy po dłuższej nieobecności wsiadłem do samochodu, wyraźnie się ożywiła. Odpowiedzialny domek potrzebny na cito...
-
Teresa, koszty związane z konsultacją i potencjalnym zabiegiem, nie powinny być strasznie wysokie. O ile nie zmieniły się zasady, psiaki bezdomne traktowane są przez pana dr. ulgowo. Tak właśnie było w przypadku naszego Juranda, choć w jego przypadku nie udało się pomóc. TZ-ka oceniła Gabi na ok. 4-5 miesięcy. Jej łapka wygląda tak, jakby została złamana, albo wybita ze stawu barkowego (stawiam na kopniaka od "kochającego inaczej" pana :angryy:).
-
Macie racje z tą łapką. Po dokładnym przyjrzeniu się, dopatrzyłem się ewidentnych zgrubień w miejscach niekontrolowanych zrostów. Oczka też wyglądają bardzo źle, szczególnie prawe. Przy tych wszystkich dolegliwościach sunia jest bardzo spokojna i łagodna. Nie dotyczy to psiaków, które co i rusz przepędza kłapiąc ząbkami dookoła. Jak do tej pory, sunia bardzo ładnie zachowuje czystość. Wracając do kół w samochodzie - okazało się, że jakiś debil celowo przedziurawił opony... Na szczęście za chwilę przyjedzie syn z kołami na podmianę, dlatego jednak jutro będę mógł pojechać z sunią do weta.
-
Dam znać jutro, kiedy to dowiem się, z jakimi kosztami trzeba się liczyć. Niestety, podejrzewam, że to jednak poważna sprawa i bez operacji może się nie obejść. Łzawienie to prawdopodobnie kwestia wtórna, a wada może być genetyczna. Gdyby nawet tak było w istocie, umówię się na konsultacje z dr. Garncarzem. Póki co, nie martwmy się jednak na zapas. Jutro dam znać. Odnośnie karmy powiem tak - nie kłopocz się, ponieważ mamy spory zapas. Zapomniałbym... Jednak nie wszyscy uważają nas za "dobrych" ludzi... Właśnie przed chwilą odkryłem, że ostatniej nocy ktoś pozbawił powietrza moje 3 koła od samochodu. Mam nadzieję, że nie przebił przy okazji opon. Jestem pewien na 1000%, że chodziło o zamanifestowanie "zdania odrębnego" w kwestii dokarmiania i opieki nad bezdomnymi psami... Taka gmina...
-
Przepraszam, że na wątku Inki, ale mamy nóż na gardle... [url]http://www.dogomania.pl/threads/181184-Kolejna-ofiara-niby-katolika-Gabi-z-cmentarza-nie-widzi?p=14237352#post14237352[/url]
-
Przepraszam, ale z braku czasu muszę pójść na łatwiznę i dalej wklejam tekst z Allegro. Błagam o jakąkolwiek pomoc w znalezieniu suni choćby DT. Wspomniany brak czasu ma bezpośredni związek z niedawnymi podtopieniami (uroki mieszkania nad malowniczą rzeczką :cool3:), a na dodatek stan zapsienia już wcześniej (podobnie jak rzeka zza płota), znacznie przekraczał stan alarmowy :roll:. Gabi to jeszcze psie dziecko. Została właśnie znaleziona na... wiejskim cmentarzu... Zapewne porzucił ją tam jakiś statystyczny pseudo-katolik. Przepraszam, ale mam moralne prawo tak sądzić, ponieważ to już nie pierwszy przypadek okrucieństwa autorstwa "rozmodlonych" tubylców. Kolejny dowód na powyższe jest czarny, ma cztery łapy i leży obok mnie... Nie ma wątpliwości co do okoliczności, ponieważ nasz "lokalny bohater" pozostawił wyraźne ślady na śniegu. Zostawił maleńką sunię na pastwę losu i to z pełną premedytacją. Postawił ją na wysepce, wokół której było mnóstwo lodowatej wody z topniejącego śniegu. Może i to dałoby się "wytłumaczyć", gdyby nie pewien znamienny fakt... Gabi... nie widzi... Nie wiem ile czasu spędziła tam psina, ale na szczęście właśnie dziś znalazła ją znajoma, która bez wahania zabrała sunię ze sobą i przywiozła do mnie. Maleńka Gabi była potwornie wyziębiona i głodna. Jest maleńka, chudziutka i zaniedbana. Sierść ma szorstkowłosą. Jedna z łapek jest lekko zdeformowana przez krzywicę. Największym problemem jednak jest to, że nie widzi, ew. widzi słabo i to tylko na jedno oczko. Drugie jest opuchnięte, zaczerwienione i mocno łzawi. Mam nadzieję, że to "tylko" efekt urazu (znęcania?) i w wyniku leczenie uda się suni przywrócić choć częściowo wzrok. Jutro udaję się z nią do lekarza, a o wynikach oględzin niezwłocznie poinformuję. Gabi jest przeuroczą sunią. Kiedy biorę ją na ręce, wtula się całym ciałkiem i liże po twarzy i rękach. Kiedy już nieco ochłonęła i zaspokoiła głód, położyła się na fotelu i mocno zasnęła. Choćbym chciał, nie jestem w stanie zatrzymać jej na stałe, ponieważ mam spore stadko podobnych "rozbitków". W związku z powyższym, w imieniu Gabi, prośbę swoją kieruję do sumienia i serca prawdziwego Człowieka... Ktoś powie... przecież to tylko pies i na dodatek "wybrakowany"... Uśpić go i po kłopocie... Każdego kto tak uważa, zapraszam do siebie... Niech sam powie to suni, a potem za pośrednictwem lekarza, poczęstuje śmiercionośnym Morbitalem... Skąd wiem, że znajdą się i tacy? Wypływa to z poniżej przytoczonej, PRAWDZIWEJ historii: Pewnego razu, pewien ojciec nakazał swoim kilkuletnim latoroślom, utopić dopiero co narodzone szczeniaczki. Siostry posłuszne ojcu szły w stronę rzeki, łkając całą drogę i tuląc do siebie biedne stworzenia... Jeśli poruszyła Cię ta historia, ofiaruj dom Gabrysi - tej bezbronnej istocie, a zyskasz dozgonną wdzięczność, wierność i bezwarunkową miłość. Wiem co piszę, ponieważ tak się składa, że jeden z moich czworonożnych podopiecznych "widzi" jedynie sercem... Niebawem więcej zdjęć, oraz film z udziałem Gabrysi. Poniżej link do cytowanej aukcji: http://www.allegro.pl/item942050937_gabi_ofiara_quasi_katolika_prosi_cie_o_domek.html
-
Sochaczew - najdroższy pies Pani T. Ma Dom!! Za TM.
gallegro replied to łolkiee's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W środę wyjdzie lokalna gazeta z ogłoszeniem Romcia. Ta sama, z której dom znalazł Karmelek. Oby to był dobry omen... -
Nika ma szansę zostać radomianką. Dziś zgłosił się domek, który po pierwszych rozmowach wydaje się nader obiecujący. W sobotę planowana jest wizyta przedadopcyjna. Jestem prawie pewien, że sunia zamieszka właśnie z nimi. Potencjalnymi opiekunami Niki byłoby młode małżeństwo, mieszkające w mieszkaniu z Babcią. Pani nie pracuje, więc będzie miała czas zaopiekować się Niką. Uderzające były niektóre z pytań, które nam zadawała. Oprócz standardowych, takich jak o ulubione jedzonko, miejsce do spania, obróżkę itp, padło pytanie o... upodobania Niki ;). Coś mi się zdaje, że nasz maluszek wyrośnie na rozpieszczona dziewczynkę :lol:. Nika od razu podbiła serca, zarówno pani, jak i jej męża. Kiedy zapytaliśmy ich o doświadczenie w opiece nad psiakami, okazało się, że od szczeniaczka była w ich domu sunia, która miała na imię... Nika :crazyeye:. Została znaleziona na śmietniku i przeżyła z nimi 16 lat... Domek wydaje się równie dobry, jak domek Lucka - synka naszej Beniusi. Oby rzeczywistość okazała się tak różowa...
-
Sochaczew - najdroższy pies Pani T. Ma Dom!! Za TM.
gallegro replied to łolkiee's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=942271118 -
Sochaczew - najdroższy pies Pani T. Ma Dom!! Za TM.
gallegro replied to łolkiee's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W treści nie widzę linku do filmiku :roll:. Chyba nie po to ciocia Luczater brnęła w śniegu po kolana ;). Na wątku jest też kilka nowych, fajnych fotek. Ja ze swojej strony wystawię aukcję wyróżnioną. Może taki skomasowany atak przyniesie upragniony skutek, w postaci domku dla Romka. -
Sochaczew - najdroższy pies Pani T. Ma Dom!! Za TM.
gallegro replied to łolkiee's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ponawiam pytanie o Allegro... -
[quote name='halbina']czy ktoś pomoże w Metamorfozie... byłaby cudowna, tylko czy zdążymy?...[/QUOTE] W pierwszej chwili przeoczyłem powyższe (w tym również cytowany post) i dalejże ochoczo przewijać fotkę za fotką, w oczekiwaniu na tą "niesamowitą metamorfozę", która i owszem, może się ziścić, ale do tego potrzeba przynajmniej tyle samo dobra, co zła, którego dotąd sunia doświadczyła...