-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Niczka jest już w swoim domku w Radomiu. Czuje się świetnie. Wyspała się, najadła i wyszalała z panią. Pierwsza noc bez mamy minęła spokojnie, ok. 4 rano chciała się bawić, a potem utulona zasnęła. Nie płacze, jest ciekawska i wszędobylska:p. Obie panie czekały na Niczkę już na klatce schodowej. Zostały im przekazane wszelkie "instrukcje obsługi Niki". Malutka ma naprawdę wspaniały domek. Oczywiście będzie stały kontakt z państwem i odwiedziny, gdy tylko to będzie możliwe. Inka nie szuka już małej, jest spokojniejsza. Mamy mały problem z ostatnią parą cycusiów, która trochę nabrzmiała lecz mamy nadzieję, że Inka poradzi sobie z produkcją mleka. Jeśli do rana cycusie będą nadal nabrzmiałe, nadmiar mleczka odessie zaprawiona już w tej kwestii ciocia ;). nie chcemy jej kolejny raz faszerować antybiotykiem. Będzie dobrze.
-
Gabi czuje się nieco lepiej, choć w dalszym ciągu jej stan jest poważny. Oprócz znacznego odwodnienia doszedł problem z wątrobą. Na tę okoliczność został sprowadzony trudno dostępny lek. Oprócz tego to co zwykle, czyli nawodnienie, "nakarmienie" specjalnymi preparatami itp. A było tak... Do Warszawy zajechaliśmy na 16-tą. W ciągu dnia korespondowałem z panią, zainteresowaną adopcją Gabi i ustaliłem, ze spotkamy się w lecznicy. Miało to być spotkanie zapoznawcze i niezobowiązujące. Jak się okazało później, pani była przygotowana na natychmiastową adopcję. Miała ze sobą kocyk i pieluszki. Kiedy przenosiliśmy się z gabinetu badań, do pomieszczenia gdzie podawana jest kroplówka, pani siedziała w poczekalni. Była bardzo przejęta jej stanem, ale nie miał on absolutnie żadnego wpływu na już podjętą decyzję. W czasie podawania kroplówki, mieliśmy dużo czasu na rozmowę, z której jednoznacznie wynikało, że los suni leży jej bardzo na sercu. Okazało się też, ze pani jest osobą odpowiedzialną, rozsądną i wrażliwą. W jej domu jest pies ze schroniska i pięć kotów, które na początku miały charakter tymczasowy. Wspólnie uznaliśmy, że dla dobra suni, najlepszym rozwiązaniem będzie pozostawienie jej w nowym domu w Warszawie, co pozwoli na błyskawiczny dojazd do weta. W naszym przypadku wiązało się to z pokonaniem 150km dziennie. Najpierw jednak trzeba będzie doprowadzić Gabrysię do stabilnego stanu. Ufam, że tak właśnie będzie... Oboje z TZ-ką udaliśmy się do mieszkania, w którym zamieszkała Gabrysia. Tymczasowo swoje legowisko odstąpiła jej 2-letnia koleżanka o imieniu Lulka. Gabi była nieco ożywiona. Stawała na czterech łapkach i nawet wychodziła z legowiska. Niestety, widać było, że jest bardzo słaba. Po domu krążyło pięć pięknych, zadbanych kotów. Lulka z zaciekawieniem obwąchiwała nowego domownika, ale nie miała "pretensji" o zajęte posłanie. Pani jest w pełni świadoma ciążących na niej obowiązków. Jest też przygotowana na najgorsze, choć nie dopuszcza do siebie takich myśli. Zobowiązała się kontynuować leczenie we wskazanej lecznicy, do której mamy pełne zaufanie. Zdaje sobie również sprawę z tego, że mimo usilnych starań, Gabrysia może nie odzyskać wzroku. Jest też prawie pewne, że niezbędne będzie usunięcie uszkodzonej, prawej gałki ocznej. Oprócz tego, być może konieczna będzie amputacja łapki. Na bieżąco otrzymywać będziemy informacje na temat stanu zdrowia Gabi.
-
Temperatura zaczyna wracać do normy. Teraz jest już 38 i ma tendencję rosnącą. Najważniejsze jednak jest co innego... Kiedy rano Gabrysia mnie usłyszała, nieśmiało zamerdała ogonkiem !!! I jeszcze coś... Prawdopodobnie Gabrysia pozna dziś panią, która chce ją przygarnąć. Przyjedzie do lecznicy, żeby się z nami spotkać. Gabrysiu, musisz wyzdrowieć. Po prostu nie masz innego wyjścia...
-
BERNARDYN - OMAR, kolejna kastracja w stylu rzeżnika MA DOM
gallegro replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Mam sporo znajomych w tym mieście. Popytam i ew. dam znać. -
Nad ranem, kiedy na chwilę zdrzemnąłem się, Gabrysia wygramoliła się z pod kocyka i obróciła o 180 st. na posłaniu. Prawdopodobnie było jej za ciepło, ponieważ w pomieszczeniu gdzie przebywa jest ok. 25 st. Było to podyktowane tym, że miała bardzo niską temp. (37 st , czyli jak określiła wetka - wstrząsową). Oprócz tego, jej oddech stał się spokojniejszy, głębszy i miarowy. Pozwólcie jednak, że nie będę popadać w euforię... Jedno jest pewne... nadzieja umiera ostatnia...
-
Nie ma obawy. Już jest dużo spokojniejsza.
-
BERNARDYN - OMAR, kolejna kastracja w stylu rzeżnika MA DOM
gallegro replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Państwo mieszkają na wsi, niedaleko Łukowa. Nie sadzę, że mogą mieć coś wspólnego z tym co piszesz. TZ-ka jest uczulona na tego typu rzeczy. -
Nika już w Radomiu. W samochodzie, w drodze do Warszawy, była bardzo grzeczna, ale i zestresowana. U ciotki nie zareagowała na zastrzyk z surowicą. Podczas jazdy pociągiem również nie było z nią problemu. W domu u Ani poczuła się już na tyle pewnie, że zaczęła rozrabiać. Jutro około południa trafi do swojego domku. Inka jest niespokojna i szuka małej. Biega po całej posesji, po czym wpada do domu i zagląda w każdy kąt. Od razu rozebrałem kojec, żeby się jej nie kojarzył z Niką. Myślę, że już niedługo zapomni.
-
Cytowanie czegokolwiek jest zbędne, a komentarz nie musi być przy każdej fotce. Wystarczy kilka słów na początki.
-
[quote name='Jagoda1']Dajtusia pojechała do p. Wandy, do domu stałego. Sunię zawiozła do Siedlec "Anetek100" i Pani Wanda podpisała dokumenty adopcyjne. Dyrekcja schroniska nie wydaje psów do domów tymczasowych poza Olsztyn. Skąd wzięła się wersja, ze Dajtusia ma u p. Wandy dom tymczasowy?. Jeżeli szuka Pani dla niej nowego domu, proszę powiadomić o zmianie olsztyńskie schronisko.[/QUOTE] Przepraszam, czy to ma być żart? :crazyeye:. Znam kulisy adopcji Dajtki i od samego początku mowa była o DT. Dlaczego teraz naciągacie fakty? Podpisanie umowy tej treści było niezbędne, aby wydostać sunię ze schronu, więc łatwowierna Wandzia bierze teraz za to w doopę. Napisałbym więcej, ale tego typu zwroty na forum są wykropkowywane :angryy:. Najbardziej jednak oburza mnie ton cytowanego postu. Proszę nie zapominać, że między brakiem kultury a chamstwem, jest bardzo cienka granica...
-
Aby post został zaliczony, wymagana jest minimalna ilość znaków (nie pamiętam ile). Linki do fotek nie zaliczają się do tego. Wystarczy zaopatrzyć je w krótki komentarz.
-
BERNARDYN - OMAR, kolejna kastracja w stylu rzeżnika MA DOM
gallegro replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Tu Tz-ka Tomka :lol: Byłam na wizycie przedadopcyjnej. Głównych właścicieli nie było, bo pracują do późna w Warszawie. Była babcia (młoda) i dziecko państwa, 2 i pół letnie. Lecz to właśnie głównie babcia, z racji tego, że jest cały czas w domu, miałaby zajmować się Omarem. Teren solidnie ogrodzony. Duża, bardzo solidna, drewniana i nowiutka buda. Omar miałby mieszkać na posesji, spać w budzie i biegać luzem po terenie. Nie ma mowy o łańcuchu czy stałym kojcu. Natomiast w starym kojcu (w planach nowy) byłby zamykany jedynie na czas gdy ktoś wyjeżdża samochodem i brama jest otwarta. Babcia przemiła i sprawia bardzo dobre wrażenie. Kocha psy, od zawsze było u nich po jednym psie i zawsze każdy dożywał starości. Pani bardzo dba o psiaki. Co roku były szczepione, zawsze dbała, by miały czystą wodę i jedzenie. I dużo kontaktu z człowiekiem. Psiak to dla nich członek rodziny. Poprzedni piesek, Filip, miał mieszkać w budzie, ale wolał w mieszkaniu więc mieszkał tam gdzie wolał :p. Niewykluczone więc, że Omar również byłby w domu. Ogólnie dom zrobił na mnie dobre wrażenie. Jedynym minusem jest baaaaardzo żywy chłopczyk. Chwili nie usiedzi spokojnie i nie wiem jak Omar by na niego reagował. Jeśli psiak lubi dzieci i jest spokojny, polecam ten dom. -
Jutro Nika udaje się w drogę po nowe życie. Zanim jednak wyjedzie, tak jak pisałem wcześniej, zostanie jej podana profilaktyczna dawka surowicy, która już czeka na nią w lecznicy w Wawie. Ponieważ jutro dotrze do Radomia bardzo późno, przekazanie jej nowym opiekunom nastąpi w piątek ok. południa. Jestem bardzo ciekaw jak odnajdzie się w nowych okolicznościach.
-
Niedawno wróciliśmy z Warszawy. Gabi czuje się odrobinę lepiej. Podczas badania zrobiła qpkę na kocyk cioci-wet. Była nieco lepsza niż wczoraj. Nie cuchnęła już tak bardzo i brak było najmniejszych śladów krwi. Najważniejsze jednak jest to, ze temperatura ciała wróciła do normy (wczoraj wynosiła zaledwie 38,2). Jest to sygnał, ze organizm ma ciągle siłę zwalczać wirusa. Podczas podawania kroplówki Gabi usiłowała wstawać, a po przyjeździe do domu, sama wyszła z niezamkniętej klatki i usiadła na materacu. Dalecy jesteśmy od przedwczesnego optymizmu, ale zawsze to coś. Jutro kolejna podróż, kolejne kroplówki i zastrzyki. Gabrysia znosi to wszystko bardzo dzielnie. Kochana sunia...
-
Masz absolutną rację Malibo. Tym bardziej, że tak naprawdę surowica jest relatywnie tania. Opakowanie 5ml Caniserin'u to koszt nieco ponad 30pln. Taka ilość wystarczy na profilaktykę, a w razie potrzeby jeszcze na terapię (oby nie była potrzebna). Jeszcze dziś wieczorem podamy Nice stosowną dawkę, a jutro pojedzie zaopatrzona w resztę surowicy. Myślę, że to optymalne rozwiązanie, ponieważ w ten sposób zabezpieczy się ją przed potencjalnym zarażeniem, o ile do tej pory nie złapała tego świństwa.
-
BERNARDYN - OMAR, kolejna kastracja w stylu rzeżnika MA DOM
gallegro replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Zdezynfekowani jesteśmy solidnie. A buty i wierzchnie ubranie zmieniamy wchodząc do pokoiku Gabi. Jest całkowicie odizolowana w osobnym pokoju. Moja TZ-ka jest już umówiona z panią na dziś. Spokojnie, jest doświadczoną dogomaniaczką, z dłuższym stażem niż ja i zaprawiona jest w wizytach przedadopcyjnych. -
Gabi odrobinkę żywsza,podnosi główkę. W dalszym ciągu jednak ma śliniaste wymioty, choć już chyba nie tak częste jak wczoraj. Qpka była wczoraj wieczorem, po powrocie z Warszawy, lejąca, brzydka. Od tamtej pory na razie nic. Dziś kolejny wyjazd do Warszawy i kolejne kroplówki. Gabi jest młodziutka i bardzo chce żyć. Walczy. A my razem z nią. I prosimy Opiekuna Braci Mniejszych o zdrowie dla Gabi...
-
BERNARDYN - OMAR, kolejna kastracja w stylu rzeżnika MA DOM
gallegro replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Mamy problem. U naszej nowej tymczasowiczki Gabi zdiagnozowano dziś parwo. W związku z tym musimy jutro jechać do Warszawy na kolejne kroplówki. Dlatego też planowana na jutro wizyta w Łukowie musi zostać przełożona o kilka dni. Siła wyższa... Jutro skontaktuję się z panią i uzgodnimy nowy termin. Istnieje jeszcze jedna opcja. Zamiast mnie podjedzie z panią do Łukowa moja TZ-ka. Jutro damy znać. -
Tak chyba zrobimy, biliśmy się z myślami, ale chyba to będzie dla małej lepsze. Nie chcemy jutro ciągnąć Niki do Warszawy razem z chorą Gabi, dlatego po przywiezieniu surowicy do domu, podamy ją sami.
-
Mamy problem... Nasza kolejna tymczasowiczka Gabi ma parvo. Istnieje ryzyko, ze Nika może zostać zarażona, a ponieważ nie nabyła jeszcze odporności, jesteśmy zmuszeni zorganizować dla niej surowicę. Nowy domek Niki zna aktualną sytuację, a mimo to nie zrezygnował z przyjęcia suni już teraz. Zakupiona surowica pojedzie z Niką i zostanie podana w razie zaobserwowania pierwszych objawów. Mamy nadzieję, że okaże się to zbyteczne, a wtedy zaoszczędzoną surowicę przekażemy cioci-wet, ze wskazaniem na innego psiaka w potrzebie.