-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
[quote name='Pragnienie-Milosci']Ale super!!! Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Czyli DT już zaklepany? Mam nadzieję,że zostanie DS! ;-) Brawo za sprawną akcję![/QUOTE] Małe sprostowanie. DT nie jest zaklepany, ponieważ chauwa nie skontaktowała się jeszcze ze mną, a więc nie wiem nawet gdzie jechać. W związku z powyższym zarezerwuj proszę swój DT do czasu wyjaśnienia tej kwestii. Ponieważ Tobi jest bezproblemowym psiakiem, a moje brytany nie mają zamiaru go skonsumować, w razie czego moze zaczekać kilak dni u nas.
-
Nie uwierzycie, Tobi szaleje już z obiema suniami, a Benia kolejny raz przechodzi samą siebie. Turla się z nim po mokrej trawie i ziemi, dlatego całe są upiaszczone :cool3:. Kiedy wypuściłem następną, tym razem zakapiorowatą sunię (charakter rotka w skórze ratlerka), Tobi bez pardonu podbiegł do niej i dalejże zaczepiać łapą. Inka stanęła jak osłupiała ze zjeżoną sierścią na karku, ale po mojej reprymendzie jej przeszło. A Tobi właśnie wszedł na werandę i przez szybę w drzwiach zagląda do pokoju, gdzie aktualnie zamknąłem 4 psiaki. Kiedy one szczekają z zapamiętaniem (tak pro forma), on stoi spokojnie, nic sobie z tego nie robiąc. Naprawdę, Tobi to bardzo fajny psiaczek.
-
Ludzie okazali się całkiem kontaktowi. Byli zupełnie trzeźwi, choć na twarzy mieli wypisany ciąg do alkoholu. Zacząłem z grubej rury, czyli z wersją niepełnosprawnego dziecka. Potem, kiedy okazało się, że sami chętnie oddali psiaka, było mi nawet głupio :oops:. Niestety, nie mogłem przewidzieć ich reakcji. Wygląda na to, ze gdyby mieli jakiś zasób pieniędzy, psiaki byłyby bardziej zadbane. Pani zwracała się do malucha bardzo czule i na koniec powiedziała, żeby był grzeczny i zdrowo się chował. Obiecałem im, że za jakiś czas do nich zajrzę i opowiem jak się ma Tobi. Przyznałem się też, że przed kilkoma dniami robiłem psiakowi zdjęcia, żeby pokazać (wyimaginowanej) mamie dziecka. No i okazało się, że facet widział mnie dokładnie przez okno. Qrcze, gdybym go wykradł, to i tak byłbym pierwszym podejrzanym. Na koniec dałem im 20 kg dobrej karmy, za co mi bardzo dziękowali. Okazało się, że sunię (matkę Tobiego) w międzyczasie komuś wydali. Został tylko psiak, który wygląda całkiem dobrze (Tobi zresztą też) i ma niezłą budkę. Myślę, że na dziś zrobiliśmy wszystko co można i trzeba było. W świetle powyższego, potencjalna interwencja Policji byłaby wielkim niewypałem... A teraz o Tobiaszku. Jest grzeczny jak aniołek (oby zawsze tak było :razz:). W samochodzie leżał grzecznie na przednim fotelu i nawet się nie bał. Na posesji zapoznałem go z większą częścią mojego stada i było O.K. Bał się i chodził z ogonkiem pod brzuszkiem, ale kiedy zostały tylko dwie sunie, wyraźnie się ożywił i z zaciekawieniem zwiedzał posesję. Jedna ze wspomnianych suń to nasz psia terapeutka Benia (Ewa Marta wie dokładnie o co chodzi ;-)), która, tylko sobie znanymi sposobami, potrafi socjalizować zagubione i przerażone psiaki. Baterie w aparacie jak na złość padły po kilku sekundach, więc samego momentu przywitania nie zobaczycie (w szkoda). Jak się naładują, zrobię kilka fotek i filmik. Tobi jest posłuszny. Przybiega na zawołanie. Uwielbia mizianko i jest bardzo przytulaśny. Ładnie chodzi na smyczy :crazyeye:. Nie chciał pić wody, tylko pochrupał nieco suchej karmy. Nie daję mu więcej, ponieważ niewykluczone, że niebawem pojedzie do "DT" (cudzysłów zamierzony ;-)) Wygląda na to, że to całkiem bezproblemowy psiak. Jego nowy opiekun będzie mieć z niego wiele pociechy. Czekam na kontakt ze strony DT i w razie czego ruszam w dalszą drogę. Cieszę się, że Tobi już nigdy w życiu nie zazna łańcucha, zimna i głodu... Wszystkim Wam dziękuję za okazaną pomoc i duchowe wsparcie.
-
[quote name='chauwa']Mam nadzieje ze moje miejsce zamieszkania problemem nie będzie, mieszkam 80km od Warszawy, w domku jednorodzinnym. Doświadczenie z psami mam od 20lat. Piesek mieszkałby w domu, jestem przeciwniczka trzymania zwierząt na dworze.(...) Dodam, ze 10dni temu straciłam suczkę. Na tej stronie bywam od dawna lecz nigdy się nie rejestrowałam.([/QUOTE] To mi w zupełności wystarczy. Bardzo Ci współczuję z powodu straty przyjaciela... Bywałem w takiej sytuacji wielokrotnie, dlatego doskonale znam to uczucie... W związku z tym nie zapytam nawet z której strony W-wy mieszkasz, bo w takich okolicznościach gotów jestem jechać nawet do Szczecina. Nie ukrywam też, że sprawiłoby mi ogromną radość, jeśli okazałoby się, że zarówno Ty jak i Tobi, przypadlibyście sobie do gustu. Niczego nie sugeruję, ale... ;-)
-
[quote name='Jasza'](...)Nawet wódkę mogę wysłać, bo mam od 5 lat weselną w szafie ;-)[/QUOTE] Słyszałem, że teraz wszystko zamawia się dużo wcześniej (sala weselna, fotograf itp), ale żeby gorzałkę trzymać 5 lat w szafe? :crazyeye: No chyba, że w tzw międzyczasie pogoniłaś gościa i czeka teraz (ta gorzałka) na kolejnego kandydata :diabloti: Sorki za tę dygresję, ale nie mogłem się powstrzymać :p Teraz już lecę przygotować się do akcji. Pomyślałem, że powinienem mieć drobną kasę i butelkę, żeby potem nie rozmieniać czy kupować.
-
Po Tobiego jadę ok. 10-tej. Po powrocie natychmiast dam znać co i jak. @chauwa, a czy możesz coś bliżej napisać o sobie (m.in. doświadczenie w opiece nad czworonogami, miejsce zamieszkania) i warunkach, w jakich miałby przebywać psiak? Napisz tez, czy to dotyczy tylko kilku najbliższych dni, czy mógłby pozostać u Ciebie do czasu znalezienia DS? Wybacz proszę, ale Twój skromny staż na dogo każe mi się upewnić, czy w razie czego podołasz temu wyzwaniu. Rzecz jasna, zakładając krótki tymczas, ma to drugorzędne znaczenie.
-
Po naradzie z TZ-ką uznaliśmy, że w przypadku zabrania Tobiego w wyniku "negocjacji", postaramy się przetrzymać go u siebie te kilka dni. Nie zależy to tylko od nas, bo wypowiedzieć się musi przede wszystkim reszta naszego stada ;-). Jeśli psiaki zaakceptują go, a on będzie uległy (w końcu to jeszcze szczeniak), to nie ma sensu gonić auta, tracić całego dnia, ponosić koszty hotelowania itp. Zawieźlibyśmy go bezpośrednio do DT właściwego, choć w głębi duszy man nadzieję, że do tej pory znajdzie DS ;-). Trzymajcie kciuki za powodzenie jutrzejszej akcji.
-
W związku z propozycją Ewa Marta podjąłem decyzję, że zaryzykuję i jutro przed południem sam pojadę negocjować przejęcie Tobiego. Uznaliśmy z TZ-ką, że dla takich ludzi nawet niewielka kwota jest nie do pogardzenia. Mam jeszcze pomysł na upieczenie kilku pieczeni przy jednym ogniu. O sterylce już wspomniałem, ale postaram się to tak ubrać w słowa, żeby pomyśleli, że to w rozliczeniu za psiaka. Oprócz tego obiecam dostarczyć wór karmy (mam nawet w aucie całe 80 kg ;-)). Kasę przepiją, a z karmy ucieszą się psiaki. @Ewa Marta, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jutro pojadę do Ciebie z Tobiaszkiem. Po drodze wstąpię do zaprzyjaźnionej ciotki wet przy moście Siekierkowskim, więc będzie po drodze. A może umówimy się na miejscu w hoteliku (zależy z której strony W-wy)? Reszta ew. ustaleń via tel.
-
@Ada-jeje, ja to wszystko doskonale znam, ale to nie zmienia faktu, że w tym konkretnym przypadku Policja nie odbierze psa podczas pierwszej interwencji. Czy weźmiesz zatem na siebie odpowiedzialność za to, co może się stać ze szczeniakiem chwilę potem. Weź proszę pod uwagę, że to patologiczna rodzina. Popatrz na psiaka i odpowiedz sobie i nam wszystkim, czy zaryzykujesz... Mamy zamiar wyciągnąć malucha swoimi sposobami, bo to jest najpewniejsze. Potem postaramy się namówić ich na sterylkę suni, a jeśli się zgodzą, zaproponujemy im pomoc w wyadoptowaniu kolejnego psa. Jeśli okażą się w miarę rozsądnymi ludźmi, więcej zdziałamy metodą "po dobroci", niż egzekwowaniem "opieszałego" prawa. Jeśli jednak staną "okoniem", nie wykluczam, że zdecydujemy się na ten wariant.
-
Żadna Straż Miejska nie będzie interweniować, bo takowej w tej dużej wsi brak, a co najwyżej Policja. Wiem na 200%, ze skończy się to upomnieniem i nakazem wykonania budy (wiem to od członkini prozwierzęcej fundacji z tego terenu). Gdyby panowały silne mrozy, może łatwiej byłoby uzasadnić potrzebę odebrania psa właścicielom. Jestem przekonany też, że psy owych policjantów również nie śpią na kanapach, więc trudno o zrozumienie u tego typu ludzi. Na dodatek, taki pijaczek wyżyje się później na biednym szczeniaku, a może i pozbędzie się go, jak balastu. Jeszcze dla wyjaśnienia. Moja relacja była chyba odebrana nieco na wyrost. To, że leżał na słońcu, nie oznacza, że było mu gorąco. Obecnie nie ma już upału. Do wspomnianego pudełka zaglądał skutecznie, tylko nie widziałem czy jadł czy pił (byłem dość daleko, ponieważ kręcili się domownicy). Psiak nie wygląda na zbytnio wychudzonego (głównie zasługa dokarmiających sąsiadów), ani wyczerpanego. Moim zdaniem nikt w takiej sytuacji nie podejmie decyzji o odebraniu psa w majestacie prawa, a potencjalna interwencja w tym momencie może tylko mu zaszkodzić. W jednej chwili, cały nasz misterny plan może wziąć w łeb. Zapewniam Was, że jeśli uznałbym, że pies jest maltretowany, lub w bardzo złym stanie fizycznym, nie bacząc na konsekwencje, już dziś bym go zabrał, dobrowolnie lub podstępem. Tymczasem skupmy się na znalezieniu tymczasu na max. tydzień. Czy naprawdę w całej, kilkumilionowej Warszawie, nie ma miejsca dla Tobiego na te kilka głupich dni ???!!! Może być też coś po trasie Siedlce - W-wa. Tylko to mnie powstrzymuje przed radykalnymi działaniami. Zmienię tytuł - może ktoś doczyta i się zgłosi...
-
Byłem u Tobiego 2 razy. Pierwszy raz ok. 14:30 uczepiony psiak spał w słońcu. Drugi raz ok. 17-tej - i tym razem na łańcuchu, wyciągał się jak struna, żeby dosięgnąć jakiegoś pudełka (jedzenie, woda?). Szlag mnie trafiał, ale ostatkiem rozsądku powstrzymałem się od zrobienia zadymy. Dziś wieczorem wraca TZ-ka, ale zanim się ogarnie będzie zbyt późno na składanie im wizyty. Potem dwa dni pracy z równie późnymi powrotami, więc nie da rady. Jak dotąd nie znalazłem też odpowiedniej osoby, która mogłaby tam się udać w zastępstwie.
-
[quote name='DIF'](...)Jak wy macie 8 swoich to z hotelem będzie ciężko!:roll:[/QUOTE] To może zamiast hotelu, płatny DT? Wystarczy wystawić je wszystkie za płot, a potem założyć wspólny wątek na dogo i czekać na deklaracje stałe. W miarę ich napływania wpuszczać kolejne psiaki i w ten oto prosty sposób, mógłbym w ogóle nie martwić się o pracę i byt. Nie tak dawno spotkałem się z przypadkiem, gdzie pewna "filantropka" groziła paluszkiem, że DT to i owszem, ale dopóki łączna suma deklaracji nie zrówna się przynajmniej z kwotą 450 pln/m-c (na tę chwilę brakowało ok. 100pln), nie przyjmie psiaka do siebie, tym bardziej, że na to miejsce może mieć kilka innych. W takich sytuacjach nie panuję nad emocjami. Przepraszam za ten skrajny sarkazm, ale w świetle wcześniejszych dywagacji, nie potrafiłem się powstrzymać... Obiecuję, że to mój ostatni wpis na ten temat i przepraszam, jeśli kogoś dotknęła moja powyższa wypowiedź.
-
[quote name='DIF'](...)Mam 10 psów (3 własne i 7 hotelowych) i już żadnego nie wcisnę. Jeśli chodzi o założenie hotelu przez Was, nie zastanawiajcie się!(...)[/QUOTE] Wiesz co DIF... problem w tym, że zważywszy na nasze 8 ogonów, to my już dziś mamy regularny hotel, nawet o tym nie wiedząc :roll:. No i prawię innym morały, a sam zasilam szarą strefę :eviltong:
-
[quote name='Jasza']Tak na szybko...nie wiem co mogłabym o nim napisać???(...) Problem w tym, że i ja niewiele wiem... Za kilka godzin wybieram się do Tobiaszka. Poobserwuję go nieco dłużej, może zrobię lepsze zdjęcia (jeśli sytuacja na to pozwoli). Może uda mi się czegoś więcej dowiedzieć, nie wzbudzając podejrzeń (popytam dzieci po sąsiedzku).
-
[quote name='DIF'](...)Bezduszne stawki?! No cóż... :roll: Stawka 10-13-15 zł jest wg Ciebie "bezduszna"?!(...)[/QUOTE] Widzę, ze opacznie mnie zrozumiałaś. Przede wszystkim oferujesz Hotelik, a nie DT, płatny jak Hotel. Dodatkowo płacisz wszystkie zobowiązania, związane z regularną działalnością, a płatne DT nie. Zacytowane sformułowanie "bezduszne" stawki, nie ma nic wspólnego z konkretną kwotą, a jedynie ma uzmysłowić osobom proponującym płatny DT, że mają czysto komercyjne podejście. Inaczej wygląda propozycja przyjęcia psiaka przez osobę w trudnej sytuacji materialnej, która oprócz serca i ciepłego kąta nie może zaoferować nic więcej, ale nie wymienia żadnej kwoty, jedynie PROSI o pomoc w zorganizowaniu karmy, bądź środków na jej zakup. Do tego zwrot ew. kosztów wizyt u weta. Z całą mocą podkreślam, że jedynie taka osoba, w moim przekonaniu, ma prawo do określania się mianem DT. Reszta to zwykła ściema. Reasumując... Hotel w pełnym tego słowa znaczeniu - O.K. (może nawet sam kiedyś będę zmuszony, bo aktualnie nie mam pracy). DT za zwrot kosztów utrzymania - O.K. DT płatny, z narzuconą stawką - mniejszy lub większy biznes, pod płaszczykiem filantropii. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale takie jest moje prywatne zdanie, czy to się komuś podoba, czy nie. Proponuję nie rozwijać tego tematu, bo tylko zaśmiecimy wątek Tobiego. >DIF, a tak merytorycznie - masz miejsce, żeby przyjąć Tobiego na ok. tydzień (płatne wg. ustalonych stawek ;) )? Układ byłby dobry, ponieważ mieszkasz po trasie od nas do W-wy, dlatego ułatwiłoby to transport do DT, a może i jakiś DS wykluje się w międzyczasie.
-
Otrzymałem info, że w Sosnowcu na posesji jest buda, a przy niej łańcuch (zapewniali, ze nie będzie przypinany...). Oprócz tego pies ma ignorować kury, kaczki itp. Już widzę jak szczeniak siedzi spokojnie na widok uciekającego w popłochu ptactwa. Szukamy więc dalej, choćby DT na kilka dni. A ja, tak jak napisałem wcześniej, wieczorem spreparuję zdjęcia i zrobię Allegro. Nawet jeśli pojedzie do DT, to i tak trzeba z mety szukać domu docelowego. Najwyżej później zrobi się jeszcze kilka lepszych fotek.
-
Na 90% - na jednym ze zdjęć chyba widać coś, czego suczki zwyczajowo nie mają ;-). Nie pamiętam, czy akurat tę fotkę wrzuciłem na wątek. To jest właśnie zbliżenie ze wspomnianej fotki: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/204/tobixg.jpg/][IMG]http://img204.imageshack.us/img204/5260/tobixg.jpg[/IMG][/URL]
-
Jeśli do wieczora nic się nie wykluje, poświęcę trochę czasu na wyedytowanie fotek i zrobię mu Allegro. To fajny, sympatyczny psiak i mój dogo-nos podpowiada mi, że w try miga znajdzie dobry domek. Miesiąc temu przygarnęliśmy równie fajną sunię, która przyszła pod naszą bramę i siedząc "prosiła" łapką ;-). Wtedy powiedziałem do TZ-ki, że expresem pojedzie do nowego domu i po tygodniu moje słowa ziściły się (nawiasem mówiąc, domek ma najcudowniejszy pod słońcem). Jestem przekonany, że i Tobiaszek nie będzie długo czekać na swoje prawdziwe przeznaczenie... Twierdzę tak, w oparciu o swoje spore już (niestety) doświadczenie. W tym samym dniu co wspomnianą sunię, jadąc autem, zgarnęliśmy z drogi innego psiaka, z grubym powrozem u szyi, chudego jak szczapa. Wtedy pomyślałem, że z tym nie pójdzie już tak łatwo i okazało się (niestety), że i w tym przypadku miałem rację. Jest już z nami nieco ponad miesiąc, a to oznacza, że za chwilę zapadnie decyzja o pozostawieniu go na stałe. na wszelki wypadek zaczęliśmy go socjalizować z innym samcem, z którym potrafił się solidnie ściąć i to (niestety ;-)) z powodzeniem. Gdybyśmy tylko mogli, z pewnością przygarnęlibyśmy też Tobiaszka, ale okoliczności i resztki rozsądku (rozsądek zasadniczy już dawno gdzieś się zawieruszył ;-)) nie pozwalają nam na to. Do mojej TZ-ki: Proszę, nie myśl nawet o tym, ponieważ to czysto TEORETYCZNE rozważanie :razz: Czekamy zatem na info z Sosnowca i w razie czego działamy dalej (transportu lub DT/DS). Swoja drogą lepiej byłoby, gdyby domek był gdzieś bliżej, ale nie ma co grymasić....
-
Jest to niecałe 80km od W-wy, ale jechanie specjalnie taki kawał drogi nie na sensu. Prościej jest ściągnąć kogoś z Siedlec. Poczekajmy do jutra, może coś się wyjaśni. W kwestii pociągnięcia tych ludzi do odpowiedzialności... Nie wiem, co to by dało. Co najwyżej trójka małych dzieci nie miałaby co jeść, bo już obecnie wyglądają na zaniedbane. Tata pije i z tego co wiem, nie pracuje. Jeśli nawet sąd uznałby ten przypadek za znęcanie się (b. mało prawdopodobne) to kara niczego ich nie nauczy, a ucierpią biedne dzieci. Tutaj trzeba działać z rozmysłem, aby pomóc psiakowi, a nie zaszkodzić ubogiej rodzinie. Przecież oni prawdopodobnie nie robią tego z premedytacją, tylko zwyczajnie, nie mają kolejnej budy i nie mają środków na jej zorganizowanie. Być może, gdybyśmy ją ofiarowali, przyjęliby ją z podziękowaniem. Nie możemy tego wykluczyć. Tylko co z tego, kiedy psiak i tak nigdy nie będzie mieć odpowiednich warunków, bo już teraz dokarmiają je sąsiedzi (info od znajomej). Nasze działania mają na celu wymuszenie na nich (niczego nie świadomych) podjęcie jedynie słusznej decyzji. Cały czas mam nadzieję, że uda się z nimi dojść do porozumienia i że nie odrzucą oferty pomocy w formie bezpłatnej sterylki. W końcu nie możemy tego z góry wykluczyć. Znam bowiem pijaczków o gołębim sercu, ale znam też abstynentów, których nie chciałbym spotkać w ciemnej, wąskiej ulicy :cool3:.
-
[quote name='dagsam'](...)a moze pogadac z wlascicielem od serca ze znajomy szuka szczeniaka i ze slyszeliscie ze pan oddawal szczeniaki, i ze moze ten by tez mogl pojsc w dobre rece, i przyokazji o sterylce z nim zagadac...[/QUOTE] Masz rację, z tym, ze nie chciałbym robić tego sam (powód opisany wcześniej), a kogoś z okolicy nie chcę wsadzić na minę, gdyby konieczna była kradzież Tobiego. To musi być ktoś, kto tam nie bywa.
-
Ja wymyśliłem coś takiego... Jeśli oddadzą go lub sprzedadzą, możemy go przetrzymać u nas, ponieważ nie będzie powodu do ukrywania tego faktu. Jeśli się nie zgodzą, moment zgarnięcia dopasujemy do możliwości DT. Jest pewna szansa, aby go zgarnąć z ulicy i jutro oraz pojutrze mogę tam podjechać go poobserwować. Tylko to niewiele zmienia jeśli chodzi o sam moment zabrania go, ponieważ w przypadku braku DT nie mogę go zabrać do nas. Nikt nie uwierzy, że sam poszedł do innej miejscowości, oddalonej o ok. 7 km. Jutro też okaże się, czy DS w Sosnowcu jest O.K. i wtedy całą akcję można dopasować do tej opcji. EDIT: Wspomniana osoba nie będzie mogła jednak przyjechać w weekend do Siedlec... Nie dostała urlopu. W takiej sytuacji szukamy kogoś na zastępstwo. Sam nawet mam chęć spróbować (wszystko wskazuje na to, że raczej nie powinno być problemu), ale w razie czego mam przerąbane...
-
Spokojnie cioteczki, spokojnie ;) Z tą sterylką to nie jest tak, że mamy się jakichś tam filantropów :roll:. Miasto Siedlce refunduje w całości takie zabiegi, pod warunkiem, że zarówno właściciel jak i psiak/sunia pochodzi z tego terenu. Są pewne limity, ale znamy wetów, więc jakoś damy radę ;-). Niemniej dziękuję za wyrażenie chęci partycypowania w kosztach. Tak więc nasza rola sprowadziłaby się tylko do logistyki, a to żaden kłopot. Oby tylko udało się ich przekonać. Kwota 100pln za odkupienie Tobiego to kwota, moim zdaniem, graniczna, jeśli będą się targować. Wiem, głupio to brzmi... cena za Tobiego... Nie mniej jestem zdania, tak jak z terroryzmem... jeśli raz się złamiesz i zapłacisz, nie będzie końca. Jeśli zażądają większej kwoty, nie będą mieć ani kasy ani psiaka (ja co najwyżej trochę się spocę :cool3:). A teraz najważniejsze. Z dalszych informacji wyciągniętych od znajomej wynika, że wartość psa najlepiej wyrazić w... litrach. Tak, tak, to patologiczna rodzina i podobno nie powinno być problemu z przejęciem psiaka. Dowiedzieliśmy się też o tym, ze czasem dzieci odczepiają Tobiego, który wtedy biega zwykle po ulicy. Jest to ruchliwa okolica, więc istnieje poważne zagrożenie potrącenia przez samochód. Na szczęście (albo nie) są to sporadyczne przypadki.
-
Najnowsze, bardzo istotne wieści: Zgłosiła się do mnie osoba z dogo, która nie pisze na wątku, ale być może spróbowałaby wraz z mężem i dzieckiem, wstąpić po psiaka w drodze z Siedlec do Warszawy w niedzielę. Układ byłby idealny, gdyż w przypadku powodzenia akcji mogłaby zawieźć go wprost do DT. Myślę, że gdyby nawet poprzedni szczeniak miał być w nim dzień, czy dwa dłużej, jakoś dałoby się to ogarnąć. Na ten temat niech się jednak wypowie sama zainteresowana. Kolejna ważna sprawa, która pozwala być umiarkowanym optymistom. Zupełnie przez przypadek dowiedzieliśmy się z pewnego źródła, ze szczeniak jest ostatnim z czterech, lub pięciu, o jakie kolejny raz postarała się ich sunia. Inne podobno zostały już wydane, a tylko Tobi nie miał szczęścia... Zakładam więc, że jeśli nie za friko, to za stówkę (to zasugerowała osoba, która miałaby go przejąć) dałoby się go "wyswobodzić". Jeśli ci ludzie okażą się (mimo wszystko) w miarę kontaktowi, mogliby przy okazji zasugerować im pomoc w postaci bezpłatnej sterylki, żeby w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji. Nie za bardzo chce mi się wierzyć, że to przejdzie, ale w razie czego zorganizowanie tego bierzemy na siebie. Zgadzam się też z opinią, że środa jest zbyt odległym terminem. Gdyby nie udało się wyrwać go w niedzielę po dobroci, już w poniedziałek musielibyśmy urzeczywistnić plan "B". Pamiętajmy też, że jest szansa na DS (okaże się w sobotę), ale zorganizowanie transportu na taką odległość nie będzie proste i może trochę potrwać. W takim przypadku DT miałby charakter "przyczółku" przez podróżą zasadniczą. Jeśli macie jakieś uwagi, proszę śmiało.