-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Właśnie wróciliśmy po całym dniu przygód. Na początek odniosę się do kilku uwag i pytań, jakie pojawiały się w ostatnich postach. W tym gospodarstwie nie widać było śladu dużych zwierząt, a jedynie ptactwo (kury i kaczki), stłoczone w małych, niskich klatkach. Jeśli chodzi o sygnał, na skutek którego powzięta została informacja o psiakach, pochodził właśnie od tubylca, choć nie zupełnie sąsiada. Organizacje prozwierzęce, Policja, Prokuratorzy i Sądy - TAK, ale przede wszystkim w odniesieniu do osób w 100% świadomych swoich występków. W tym konkretnym przypadku byłoby to wytoczenie armaty przeciwko muchom, a i skutek nie musiałby być identyczny z zamierzonym. Przede wszystkim TEN człowiek, nie zrozumiałby żadnego słowa zawartego w urzędowym piśmie, traktującym o zrzeczeniu się psów i zakazie posiadania kolejnych. Uwierzcie mi, taki wariant założyłem (na podstawie pozyskanych informacji) i sprawdził się w 100%. Mój plan zakładał nie tylko odebranie psów bez zbędnych przepychanek, ale również takie pokierowanie rozmową, aby ci ludzie mieli świadomość, że robimy im przysługę. Oprócz tego przygotowaliśmy grunt pod kolejne działania, które są bardzo prawdopodobne w najbliższej przyszłości. Równie ważnym aspektem było takie pokierowanie akcją, żeby w przyszłości nie mieli chęci na przygarnięcie kolejnych czworonogów. Myślę, że na skutek dzisiejszych działań, wszystkie powyższe warunki zostały spełnione. (ciach...) Cieszymy się ogromnie, że mogliśmy pomóc tym dwóm biednym istotkom. O ile malutka była trochę nieufna i wystraszona, o tyle malamutka wydawała się szczęśliwa i zaskoczona tym, że nie ma łańcucha. W samochodzie wykazywała zainteresowanie otoczeniem i za wszelką cenę próbowała dobrać się do psich ciasteczek. Przy całym swoim zabiedzeniu, zdawała się być niesłychanie żywotna. Co i rusz stawała pomiędzy przednimi siedzeniami i czekała na głaski. To przesympatyczna i mądra sunia, a kiedy powróci do równowagi fizycznej, będzie też przepięknym i dorodnym przedstawicielem swojej rasy. Warto było dla nich tłuc się te 400 km... Psiaczki zostały przekazane Sylwii, która zapewni im tymczas. Dziękujemy ciotkom za pomoc i za wspólnie przeprowadzoną akcję :-) -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Jutro po 10-tej wyruszamy w drogę. W Białej będziemy ok. 12-tej, a na miejscu o 12:30. Nie przewidujemy powrotu na pusto. Mam już opracowany plan działania, który wg TZ-ki, ma duże szanse na powodzenie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie ze wspomnianym planem, w Mińsku będziemy ok. 16-tej, aby przekazać maluchy, a w W-wie ok. 17-tej, gdzie przekażemy sunię. Trzymajcie kciuki. -
Właśnie wróciliśmy z domu, w którym zamieszkał Pik. Pani stwierdziła, że w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy niż na zdjęciach ;-). W czasie rozmowy informująco-uświadamiającej, psiak z zaciekawieniem zwiedzał mieszkanie. Zabawki były niczym, w porównaniu do narzuty z frędzlami i małego chodniczka w kuchni :razz:. Potem dłuższy czas kombinował, jak wspiąć się na łóżko. Kiedy akurat tłumaczyliśmy pani, że psiak chętnie siusia na podkład, jakby na przekór, nasiusiał na... dywan :cool3:. Zawsze w takiej sytuacji bacznie obserwuję reakcję ludzi, bo to swoisty test na wyrozumiałość i cierpliwość. Pani zdała go celująco - z uśmiechem na ustach wytarła plamę papierowym ręcznikiem ;). Tak jak wspominała Ewa Marta - całuśnik z niego okropny. Wylizał obficie mnie, TZ-kę i nową Panią. Na koniec przekazaliśmy pokaźną wyprawkę i podpisaliśmy umowę adopcyjną. Jutro umówieni jesteśmy na relację z aklimatyzacji psiaka w nowym miejscu. Nie omieszkam o tym napisać na wątku. Uzgodniliśmy też, że każdy, nawet najmniejszy problem, będzie nam sygnalizowany, a my w miarę możliwości pomożemy go rozwiązać.
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
A można jaśniej? Czy wspomniane stowarzyszenie ma zamiar odebrać psiaki w majestacie prawa? Jeśli tak, to wydaje mi się, że powinniśmy poczekać na efekt ich działań i wyjechać dopiero na sygnał, że wszystko poszło zgodnie z planem. Niestety, trzeba też założyć, że to się nie uda akurat w tym dniu (z różnych względów), a wtedy nasza misja mija się z celem. Szkoda tracić czas i gonić auto wiele km. Jeśli coś źle zrozumiałem, proszę o sprostowanie. -
@Ewa Marta, jakie są ustalenia odnośnie trzeciego malucha? Pytam, ponieważ cała trójka jest na Allegro, dlatego chciałbym wiedzieć co odpowiada potencjalnym zainteresowanym. Póki co nikt sensowny się nie zgłosił, ale...
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lobaria'](...)Mam tylko zastrzeżenia do owej rekompensaty dla tych tzw ludzi, bo to ich nauczy, że znęcanie się to dobry interes i po odebraniu jednego, będą mieli następnego psa w nadziei, że znów ktoś za jego odebranie np. postawi wódkę.(...)[/QUOTE] Nie o taką rekompensatę mi chodziło. Trzeba być elastycznym i dostosować działanie do okoliczności. Ostatnio udało mi się odebrać szczeniaka, "płacąc" za niego workiem karmy, ponieważ na posesji był jeszcze jeden, dorosły pies. Ludzie myśleli, że zrobili dobry interes, a karmę i tak miałem im zostawić bez względu na efekt "negocjacji". Mam kilka pomysłów, ale z wiadomych względów nie napisze o tym na wątku (innym też sugeruję powściągliwość w tym względzie). -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
@jostel5, nie wiem co to za rodzaj pijaczków, ale jeśli mielibyśmy do czynienia z typowymi wykolejeńcami, to możesz sobie przygotować tysiące różnych zobowiązań do podpisu, a i tak z tego nic nie będzie. Nawet jeśli podpiszą, to nie masz żadnej pewności, że dotrzymają zobowiązania, ja mam za to pewność, że będzie im to latać koło tyłka. Jeśli zachcą to i tak wezmą innego psa, a o podpisaniu zobowiązania zapomną, ew. nie zrozumieją co ono oznaczało. Napisałem wyraźnie, że jeśli się okażą partnerami do rozmowy, dostosujemy do tego nasze działanie. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='MaDi']Ustawa jasno mówi kto może odebrać psa m.in. policjant lub przedstawiciel organizacji której celem statutowym jest bronienie praw zwierząt.[/QUOTE] Teoretycznie masz rację. Praktyka jednak rządzi się swoimi prawami, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z marginesem społecznym. Wzywając Policję, nie mamy absolutnie żadnej pewności, czy psiak zostanie odebrany w trybie natychmiastowym, czy właściciel zostanie tylko pouczony i dostanie nakaz wykonania budy itp. Sądy również nie są zbyt wyrywne w ferowaniu skazujących wyroków, a i tak najpierw musiałoby to być zakwalifikowane jako znęcanie się nad psem. Dodatkowo, taki pijaczek, po tym jak najdzie go Policja lub ktoś z legitymacją, gotów jest wyżyć się na niewinnym stworzeniu. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku, kiedy zwyrodnialec jest osobą w miarę "normalną". Wtedy celowym jest wykorzystanie wszystkich dostępnych środków prawnych, mających na celu jego ukaranie. Reasumując: We [B]wtorek[/B] (nie jutro, jak pisano wcześniej), pojedziemy z zamiarem dobrowolnego odebrania psa, proponując co najwyżej umiarkowaną "rekompensatę". Jeśli to nie wypali, pokażemy legitymację, którą jeszcze dziś spreparuję na tę okoliczność ;). Jeśli okaże się, że oba wspomniane sposoby nie przyniosą oczekiwanego rezultatu, z miejsca zadzwonię po Policję. Niestety, w warunkach wiejskich czy małomiasteczkowych, stróże prawa również nie grzeszą zbytnio empatią w stosunku do zwierząt, więc nie spodziewałbym się z ich strony radykalnych rozwiązań. Wtedy pozostanie powiadomienie jakiejś skutecznie działającej organizacji prozwierzęcej. W moim przekonaniu jednak, wszystko zależy od umiejętnej perswazji i pertraktacji. Kilka razy wcześniej podobna sztuka mi się udała, więc mam nadzieję, że i tym razem będzie dobrze. -
[quote name='Ewa Marta'](...)A mój TZ kazal napisać, że taki glos mam tylko, jak mówię do psów;-)[/QUOTE] Widzę, że nie jestem odosobnionym przypadkiem :razz:. Głos, głosem - od tego się nie umiera. Gorzej jest wtedy, kiedy muszę długo czekać na kolację, bo psiaki przecież są ważniejsze :cool3:. Dopiero kiedy 8 przepastnych brzuchali zostanie wypełnionych różnymi smakowitościami, pada "sakramentalne", acz lakoniczne, pytanie - [I]a ty co zjesz?[/I] No cóż, w takich chwilach żałuję, że nie jestem... psiakiem ;).
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija'](...)mogę je przejąć pod Warszawą, albo gdzieś po drodze, ja mieszkam między Kozienicami a Górą Kalwarią, ale to do dogadania[/QUOTE] Może w Mińsku Mazowieckim. My mamy po trasie do W-wy, a Ty z Góry Kalwarii masz "rzut beretem". Chyba, ze pojechalibyśmy właśnie przez Górę, ale to zależy czy bezpośrednio do hoteliku, czy np. do W-wy. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Przyłączam się do pytań Ani. Jest szansa, że we wtorek moglibyśmy pojechać po psiaka i przewieźć do hoteliku, choć nie ukrywam, że liczę na pomoc w postaci łączonego transportu, lub partycypacji w kosztach paliwa. Powiedzmy, że jedziemy po psiaka i wracamy gdzieś w okolice Wawy i przekazujemy go komuś, kto jedzie dalej. Jeśli natomiast mielibyśmy pokonać całą trasę, do przejechania byłoby ok. 450 km, a to jest już sporo... Zanim jednak zaczniemy mówić o konkretach, chciałbym wiedzieć: - czy jest szansa, ze pies zostanie oddany "po dobroci", ew. za flaszkę ? Jeśli tak, to nie ma sensu zwoływać "konsylium". - co robić, jeśli faktycznie okaże się, że są szczeniaki ? Może jakieś awaryjne tymczasy ? Jechanie po raz drugi, żeby je odebrać, nie ma większego sensu. - czy miejsce, gdzie mielibyśmy go zawieźć, jest już zaklepane? - czy na miejscu byłby wet, czy mielibyśmy wstąpić w W-wie do zaprzyjaźnionej ciotki? - czy we wtorek pojechałby ktoś z nami, czy tylko dostaniemy namiary. Jechalibyśmy od strony Siedlec, więc Biała Podl. jest po drodze. EDIT: O hoteliku doczytałem. -
[quote name='Ewa Marta'](...)Karo szczególnie mnie ujmuje potrzebą bycia blisko człowieka. Jak się po spacerku położyłam koło nich, maleńka wskoczyla mi w ramiona. Po serii zabaw, usnęła przytulona do mnie. [B]Oj ciężko będzie ją oddać[/B]:-( (...)[/QUOTE] Tiaaa, zupełnie jakbym czytał o jednym naszym suczydle, której imię zaczyna się na literę B :lol:. Pamiętam, jak wszystkie ciotki (m. in. Ewa Marta) tłumaczyły mi wtedy, że... no wiesz ;). A tak całkiem poważnie, to nie zazdroszczę Ci tego swoistego "rozdarcia"...
-
Pooobuuudkaaa !!! :evil_lol:
-
NA WCZORAJ potrzebny DT dla małego psiaka śpiącego na mrozie.
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Jak będą zdjęcia, zrobię Allegro. -
Z Tobiaszkiem pomoc nie wypaliła, a mimo to skończyło się szczęśliwie, więc może i tym razem... ;). Zainteresowana będzie w domu dopiero od 12-tej, więc nie ma opcji, żeby domek sprawdzić wcześniej. Dziś już nie dam rady...
-
[quote name='Ewa Marta'](...)jak się zacznie piszczenie, skakanie, to moi domownicy dadzą mi eksmisję.[/QUOTE] Zawsze jest opcja, żeby podrzucić psiaka wcześniej (np. w sobotę), ale wtedy już trzeba byłoby jechać specjalnie 80 km w jedną stronę. Najważniejsze, żeby domek okazał się O.K. Resztę jakoś uda się ogarnąć.
-
[quote name='Ewa Marta'](...)Gallegro, bardzo proszę o kontakt:-)(...)[/QUOTE] Przeczytaj mój poprzedni post (edytowałem go kilkakrotnie), a wszystkiego się dowiesz. Cieszę się, że to właśnie piesek jest ufny, bo to ułatwiłoby zarówno transport jak i ... może jednak nie zapeszajmy ;-)
-
@Ewa Marta, mam problemy z zasięgiem, a u Ciebie domyślnie wpadam na pocztę. Kiedy próbowałaś się do mnie dobić przed chwilą, właśnie rozmawiałem z zainteresowaną. Będę u niej jutro po południu i dam znać czy z tej mąki będzie chleb ;-). Za chwilę ustalę, czy w poniedziałek TZ-ka pracuje? EDIT: TZ-ka pracuje w poniedziałek, więc wszystko by zagrało. O szczegółach nie mówmy póki co, żeby nie zapeszyć. Jutro po wizycie odezwę się. @Ewa Marta, kiedy dzwoniłaś tym razem, akurat rozmawiałem z TZ-ką ;-) Na wszelki wypadek zarezerwuj sobie wstępnie czas, tak abyś mogła podrzucić malca w poniedziałek na dw. PKP W-wa Wsch. ok godz. 19-tej. Padło pytanie o którego pieska chodzi - o brązowo beżowego.
-
Dwa ostatnie szczeniorki dorzuciłem do Allegro, jakie od pewnego czasu miał ich braciszek i przed chwilą otrzymałem ofertę adopcji, złożoną przez osobę, mieszkającą kilkanaście km. ode mnie (okolice Siedlec). Psiak miałby zamieszkać w domu. W związku z tym, jeśli w tzw czasie nie znalazł innego domku, mógłbym jutro złożyć wizytę przedadopcyjną. Pani twierdzi, że warunki miałby super. Krótka rozmowa tel. zdaje się to potwierdzać, ale... Z transportem nie byłoby problemu, gdyż TZ-ka mogłaby go przywieźć wracając z pracy z W-wy. Weźcie to proszę pod uwagę, zanim go gdzieś dalej przetransportujecie. @Ewa Marta, szczegółowe ustalenia via PW ew. telefon.
-
@Ewa Marta, podobnej sytuacji obawiałem się, kiedy rozpatrywałem różne warianty odebrania Tobiego (nieco starszego szczeniaka z krowim łańcuchem u szyi - info dla niezorientowanych w temacie). Taka bowiem reakcja na anty, powstrzymywała mnie przed próbą dobrowolnego zabrania psa, ponieważ faktycznie stajesz się wtedy pierwszą podejrzaną. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Jeśli mogę coś zasugerować, osobiście rozważyłbym dwa warianty... Pierwszy, to wykradzenie psa i "bezczelne" zapytanie gościa po pewnym czasie, co się z nim stało? Drugi, bardziej zakamuflowany, wymagałby więcej czasu na przygotowanie gruntu pod podobny zabieg. Czekasz na okazję, kiedy psiak oddala się z posesji (z tego co pisałaś, jest to wielce prawdopodobne), zabierasz go na kilka godzin do siebie, odrobaczasz, karmisz itp. Przy okazji majstrujesz jakiś filmik i kilka dobrych zdjęć. Potem jakby nigdy nic, idziesz z nim do gościa i mówisz, żeby go lepiej pilnował, bo znalazłaś go będąc ze swoim psem na spacerze. Oddajesz go faciowi, utwierdzając tym samym w przekonaniu, że Ci na nim naprawdę nie zależy. Możesz nawet rzucić coś w stylu: "z daleka myślałam, że on jest ładniejszy, a na dodatek wygląda na chorego - pewnie powinien pójść z nim do weta, ale to może sporo kosztować. Takie małe psiaki często hmm... zdychają (innego określenie nie skuma). Jak to dobrze, że go nie kupiłam, bo miałabym tylko kłopot." Po takim steku kłamstw, masz przygotowany grunt pod wykradzenie malca. Po udanej akcji wystarczy znów zaczepić gostka i zapytać, dlaczego nie widać psiaka na posesji - czyżby był w domu? Termin można dostosować do jakiejś poważnej oferty adopcji. Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest radzić na odległość i tylko Ty tak naprawdę jesteś w stanie trzeźwo ocenić sytuację. Jeśli stosunek ryzyka do tego co można osiągnąć, jest w Twoim przekonaniu akceptowalny, działaj. Jeśli zaś masz potem cierpieć latami z powodu nieznośnego sąsiedztwa, poczekaj na rozwój wypadków. Jeśli będą go traktować skrajnie źle, zawsze można próbować odebrać go w majestacie prawa. Tylko, że w takim przypadku i tak będziesz pierwszą podejrzaną...
-
Uwielbiam spektakularne kontrasty... Z jednej strony marne resztki z "pańskiego stołu" i ciężki łańcuch u szyi - z drugiej zaś, Hills dla szczeniorków i spanie na piernatach. Mam nadzieję, że już za kilka dni, ten sympatyczny maluch zasmakuje drugiej opcji... Trzymam kciuki za powodzenie akcji !!!
-
Link do Allegro psiaka (umieściłem go w zamian za błyskawicznie wyadoptowanego Tobiaszka z innego wątku): [url]http://allegro.pl/show_item.php?item=1852799376[/url] Nawet tytułu nie musiałem zmieniać. Za to swoją sygnaturkę, kierującą do wątku Tobiego, z lekka wyedytowałem i jest jak znalazł ;-). @Ewa Marta, dla uproszczenia opisu założyłem, że szczeniorek jest już na tymczasie. Ludzie mogą nie zrozumieć zawiłości związanych z obecnym "opiekunem". Podałem Twoje namiary. Zapytania via email, przekieruję do Ciebie. Jeśli chciałabyś coś zmienić/uzupełnić, daj znać.
-
[quote name='Pragnienie-Milosci']Wszystko chętnie, ale mój tymczasowicz (który miał być na tydzień) nadal nie znalazł następnego DT:(((((...)[/QUOTE] Tak to już jest z tymi tymczasami. Nie martw się jednak zbytnio, ponieważ Ewa Marta wspomniała mi coś, że jest pewna nadzieja na DT, choć dopiero za kilka dni. Niestety, nie jest to jeszcze na 100% pewne. Nie zapominajmy też, że psiaka trzeba jeszcze zabrać/wykupić, a to, w przypadku takich kmiotków, nie jest wcale proste...