-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija']a ja zrozumiałam, że właściciele się przeszli do weta, z troski o zdrowie Very..[/QUOTE] Tiaaa, nie wiem co jadłaś dziś na śniadanie, ale już nigdy więcej nie bierz tego do ust :evil_lol: -
Coś mi się zawiesiło przy przesyłaniu i ponowiłem próbę. Pewnie się zdublowało. Zaraz to poprawię. Poprawione. Na wszelki wypadek powtórzę link: [url]http://www.youtube.com/watch?v=H8-DVijeSjc[/url]
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jezabel']Z tego co gallegro udało się dowiedzieć Vera była wstępnie u jakiegoś ,,weteryniarza" - ale ile z tego prawdy nikt nie wie.[/QUOTE] Jedna z sióstr pana Very powiedziała, że ponoć psina miała być porzucona i jakiś czas przebywała u wiejskiego "weteryniarza". Ten z kolei miał przekazać ją szwagrowi gościa, a dalej już wiecie. Niestety, żona tego szwagra (aaa, czyli kolejna siostra siostra pana Very - zamotałem się nieco ;-)), nie potwierdziła jednak tego w rozmowie, choć nie dopytywaliśmy zbyt nachalnie, aby nie wzbudzić podejrzeń. -
[quote name='inga.mm']To Jurandzik do Was pojechał????[/QUOTE] Nie wiem, czy chodzi o tego samego Juranda. Nasz ma ponad 17 lat, a jest z nami od prawie 5-ciu. @Jezabel, Benia to ta czarnulka, która stoi obok Ani i Hamleta. Poniżej link do kolejnego filmiku. Widać na nim w jakim tempie zachodzą zmiany w psychice tego fantastycznego psiaka. [url]http://www.youtube.com/watch?v=H8-DVijeSjc[/url]
-
Hamlet robi systematyczne postępy. Dziś bawił się prawie z wszystkimi naszymi psiakami i całkiem śmiało sobie poczynał. Tylko ślepy Jurand nie uczestniczył w tych szaleństwach, no i Inka - nasz "rotek" w skórze ratlerka :razz:. Najbardziej cieszy mnie fakt, że z naszymi młodymi samcami jest O.K.. Z jednym póki co tylko się obwąchuje, ale obaj mają przyjazne zamiary. Z drugim nawet zaczął się nieśmiało bawić. Z Sabą to już totalne wygłupy. Daje jej brzuszka, a podczas gonitw, czasem nawet fika koziołki :lol:. Stres ustąpił tylko delikatnej niepewności w stosunku do największych psów. Poczuł się do tego stopnia pewnie, że po moich namowach, zdecydował się wejść do psiego pokoju pod ich nieobecność. Nie wiedział do czego służy fotel, dlatego postanowiłem mu to objaśnić. Nie bronił się, kiedy brałem go na ręce (jest leciutki jak piórko), ale po chwili niespiesznie zeskoczył i stanął pod drzwiami, sygnalizując mi delikatnie, że po tamtej stronie jest fajniej. Nie widać było jednak oznak paniki, kiedy opuszczał pokój. Tak więc nie można go jeszcze zaliczyć do grona rasowych kanapowców, ale o ile znam swoją TZ-kę w tym względzie, jest to tylko kwestią czasu :lol:. Obecnie przebywa tylko z Sabą, z którą złapał wyjątkowo bliski kontakt. Nieco później zmajstruję kolejny filmik, to sami się przekonacie, jak szybko się aklimatyzuje. Dziś jest zupełnie innym psem jak wczoraj, ze o pierwszym dniu nie wspomnę. Oby tak dalej.
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Dobrze jest przeczytać taką relację w niedzielę, o 22:15 ;-). -
To nasza "tymczasowiczka" Saba, którą niespełna rok temu, na szaliku przyprowadziła do domu TZ-ka. Była w identycznym stanie jak Hamlet. Zabawy z psiakami to jej pasja, której oddaje się z upodobaniem, przy każdej nadarzającej się okazji. A siły, jak widać na filmie, ma niespożyte. Czasem nawet zastanawiam się, gdzie ma wlew paliwa :-).
-
[quote name='jostel5'](...)Bo to jeszcze szczenior,prawda?[/QUOTE] Dokładnie, na moje oko ma max 10 m-cy. To naprawdę fajny psiak. A taki przymilak z niego, że aż serce ściska... Kiedy czuje zagrożenie (np. po wypadnięciu naszych kilku ogonów na raz), podbiega do człowieka, opiera się mocno ciałem o nogi i merdając ogonem zdaje się do nich mówić: "no i co teraz mi zrobicie?" ;-). Kiedy wczoraj wieczorem biegał luzem po posesji, stawał przednimi łapami na parapet i zaglądał do oświetlonych pomieszczeń. To bardzo kontaktowy psiak.
-
[quote name='inga.mm']nie mogliście chłopa zostawic na tym łańcuchu??? Przydałoby się bibilijne uświadomienie - oko za oko[/QUOTE] Na szczęście go nie było, Dla niego na szczęście... Tylko, że potem mógłby być problem z potencjalnym odebraniem dwóch pozostałych psiaków. Szczególnie stan z jednego z nich nie kwalifikowałby się aktualnie do odebrania go w majestacie prawa, a kolejnej interwencji mógłby już nie doczekać. Ci ludzie są skuteczni w tym co robią (vide głodzeniu psów).
-
W związku z początkowymi kadrami filmiku, winien jestem wyjaśnienie. Gustowny kubraczek, w jaki został ubrany Hamlet, miał za zadanie chronić go w ciągu ostatniej nocy przed mrozem. Potrzeba ta wynikała z tego, że nie chciał dobrowolnie skorzystać z cieplutkiej budy, dlatego posłanie miał wymoszczone obok niej, w odgrodzonej, osłoniętej z trzech stron, części zadaszonej werandy. Do budy wchodzi tylko na sekundę, aby wydostać wrzucony przysmak. Mam nadzieję, że już niebawem zrozumie, że w środku jest o wiele fajniej spać, niż na zewnątrz. Hamlet już nie próbuje wydostać się z kojca, ani nie "płacze". Kiedy zmęczy się bieganiem, sam udaje się na odpoczynek. Zaobserwowaliśmy też pierwsze symptomy zaspokojenie ustawicznego głodu. To co widać na filmie, to mały pikuś w porównaniu do tego, jak wyglądała "pierwsza micha".
-
Porządki zrobione. Przy okazji podrzucę wątek ;-)
-
Niżej obiecany link do filmiku. Tylko niech Was nie zwiedzie jego wygląd, ponieważ to głównie zasługa sierści, a raczej obfitego, szczenięcego podszerstka. W realu, przy obmacywaniu, jest straszna chudzina. Na grzbiecie można policzyć każdy krąg, a żeberka to nawet przez tę obfitą sierść nieźle widać. Jeszcze jedna rzecz nas uderzyła. Ponieważ pierwszy raz od kilku miesięcy był odczepiony z łańcucha, pierwsze przebieżki wychodziły mu nieskładnie. Łapy mu się plątały, choć pewnie też trochę z powodu kiepskiej kondycji. Niestety, tego akurat nie zarejestrowałem, ponieważ wczoraj było już dość ciemno. Dziś było już o wiele lepiej. Zresztą oceńcie sami: [url]http://www.youtube.com/watch?v=3WRiJ9ASf5w[/url]
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
A może jakieś info na temat Ninki i Very? Tak ku pokrzepieniu serc dogomaniaczych - prosiemy!!! ;-) -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Wspomniany wcześniej link do wątku Hamleta: [url]http://www.dogomania.pl/threads/216546-%C5%BBy%C4%87-albo-nie-%C5%BCy%C4%87...-czyli-o-tym-jak-Cham-zag%C5%82odzi%C5%82-Hamleta...?p=17862751#post17862751[/url] -
XXI wiek, wschodni kraniec Polski, zapadła wieś, zapomniana przez Boga i ludzi... Na jednym z wielu zapyziałych podwórek, obok chylącej się ku ziemi chaty, "mieszkał" on - tytułowy Hamlet, nazwany tak przez swoich oprawców. Nie mamy pojęcia, skąd w tych okolicznościach, u tak zacofanych ludzi, ta iście ułańska fantazja. Tytułowy Hamlet, to wielkie, przerażone, brązowe oczy, osadzone w marnych resztach psiego ciałka. Kiedy zbliżyliśmy się do niego na kilka metrów, psiak posiusiał się ze strachu. Uczepiony do ściany na krótkim łańcuchu, bez jakiegokolwiek schronienia. Tkwił tak od szczeniaka, nie znając smaku zabawy, biegania itp. Wyglądał koszmarnie - kości przyobleczone skórą i sierść maskująca skrajne wychudzenie. Ten przejmujący widok spowodował, że nie mieliśmy sumienia go tam pozostawić. Choć już odjechaliśmy na znaczną odległość, postanowiliśmy po niego wrócić i zabrać do siebie. Na posesji zostały jeszcze trzy psy, z których dwa również kwalifikują się do zabrania. Rudy, młody, średniej wielkości piesek jest już mocny wychudzony. On również nie ma żadnego schronienia i jest uczepiony na króciutkim łańcuchu. Podobnie szaro-czarna sunia, która wygląda nieco lepiej, ale tylko dlatego, że przebywa tam stosunkowo krótko. Dla wszystkich wspomnianych psiaków szukamy choćby domów tymczasowych. Hamleta awaryjnie umieściliśmy w kojcu, który zajmował inny psiak. Niestety, ten z kolei nie zgadza się z drugim naszym rezydentem, dlatego dochodzi do częstych konfliktów. Separowanie ich jest obecnie niezwykle trudne. Z tego też powodu, zwracamy się z prośbą o pomoc w znalezieniu choćby DT dla Hamleta. Pierwszego dnia psiak był przerażony i bał się własnego cienia. Panicznie boi się wyciągniętej ręki. Na psy reagował strachem i wycofaniem. Jednak już następnego dnia, nasze zabiegi socjalizujące przyniosły zamierzony skutek, w wyniku czego Hamlet pozbył się panicznego lęku. W przypadku niektórych naszych czworonogów był na tyle ośmielony, że chętnie bawił się z nimi. Wczoraj nie było o tym mowy również z powodu totalnego wyczerpania psiaka. Chodząc, chwiał się na tylnych łapach. Dziś jest już o wiele lepiej. Posiłki otrzymuje co ok. 4 godziny w małych porcjach. Jedzenie to czyste szaleństwo, ale czemu się dziwić... Na początek kilka zdjęć - z "niewoli", z podróży i z pierwszych chwil nowego życia... Niebawem filmik. ____________________________________WAŻNE !!!__________________________________ Po ponad roku pobytu u nas, Hamlet nie potrafi się dogadać z innymi psiakami. W związku z powyższym ciągle dochodzi do bójek i pogryzień. Z bólem serca, ale musieliśmy podjąć decyzję o szukaniu mu innego domku docelowego. Bez psów, ewentualnie z sunią. Hamlet z suczkami dogaduje się bez problemów, samców, niestety dominuje, a co gorsze, szuka zaczepki. Będzie czuł się dobrze jako jedynak lub z sunią. Koniecznie dom z ogrodem, gdyż dzieciak potrzebuje mnóstwa ruchu. Jest wykastrowany. Do ludzi bardzo łagodny, przytulak. Oczywiście oddamy go tylko w kochające, odpowiedzialne ręce i odpowiednie warunki. Szczegóły odnośnie charakteru hamleta, okoliczności w jakich dochodzi do bójek z innym samcem oraz ostatnich tragicznych wydarzeń z mimowolnym udziałem Ani, znajdziecie dalej na wątku, począwszy od wpisu 188. Poniżej kilka aktualnych zdjęć Hamleta:
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Może się nieco "przejść", wszakże pod warunkiem, że przypadkowo odkręci resztę łańcucha zawiniętego na kołku... Właśnie zgromadziłem materiał foto-video, a kiedy skończę jego obróbkę, wrzucę na nowy wątek. dodam tylko, że jest ogromny postęp w stosunku do dnia wczorajszego. Nie boi już się psiaków, ogon trzyma w górze i jest wszystkim bardzo zainteresowany. Najbardziej jednak dziećmi, za którymi aż piszczy. Przed chwilą naszła mnie pewna refleksja odnośnie jego imienia. Wydaje mi się, że babce chodziło raczej o innego [B]Cham[/B]-leta ;-). Na trop tego wpadłem, kiedy szukałem zdrobnień. W chwili kiedy zawołałem na niego Hamuś i Hamcio, wszystko stało się oczywiste :-). -
Z tego co ustaliliśmy, decyzję o oddania psa podjął jej TZ, który wczoraj przyjechał po tygodniu pracy na weekend. Jeszcze w piątek rozmawialiśmy z nią i piała z zachwytu nad psiakiem, że taki kochany i że jest z niego bardzo zadowolona. Prawdopodobnie jej TZ ma inny gust i Pik mu się nie spodobał (nie wykluczone też, że coś zniszczył). W tym miejscu chciałbym wyjaśnić, że przed adopcją wyraźnie pytałem o stanowisko pozostałych domowników i zostałem zapewniony, że to wspólna decyzja. Na potwierdzenie tych słów pani dodała, że TZ poprosił ją, aby poczekała na niego z wyborem nowego imienia. Brzmiało to wiarygodnie, ale jak uczy nas to bolesne doświadczenie, nikomu, nigdy nie można ufać do końca. Pani wydaje się być przerażona tą sytuacją, ponieważ jej TZ jest wściekły i jak mniemam, wyżywa się na niej. Tak czy inaczej, w świetle tego co się stało, jej zapewnienia, że cyt. "absolutnie nie ma takiej opcji, abym kiedykolwiek zrezygnowała z psa", wydają się cokolwiek żenujące... Jest mi niezmiernie przykro...
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='handzia']Też mnie to imię rozśmieszyło ;) Chyba, że to dziewczyny wymyśliły ;)[/QUOTE] I tutaj się mylisz. Kiedy pani zawołała psiaka po imieniu, z trudem powstrzymałem śmiech. W tym przypadku audio nijak nie korespondowało z video :razz:. Psiak od razu wydał nam się na tyle zabiedzony, że wzięliśmy pod uwagę jego odebranie, choć wcześniej musieliśmy sprawdzić jeszcze inny sygnał, na szczęście fałszywy. Wprawdzie nie mieliśmy żadnego lokum dla kolejnego, potencjalnie odebranego psiaka, ale już przed akcją rozważyłem opcję zabrania takowego do nas, kiedy sytuacja będzie tego wymagać. Gdy okazało się, że nie natrafiliśmy na podobny przypadek, Ania zapytała czy myślę o tym samym co ona ;). Zrozumiałym stało się, że musimy pomóc Hamletowi. Aby oddać dokładnie przebieg całej wczorajszej akcji, postaram się w miarę zwięźle i chronologicznie, przedstawić jej przebieg: Najpierw odwiedziliśmy córkę pani Very (pan był nieobecny). Już po wejściu na posesję uderzył nas widok, szczelnie okręconej grubą folią, budy. Widać, że pan zadał sobie sporo trudu, a to oznacza, że wziął sobie do serca nasze zalecenie w tym względzie. Ponieważ kolejna akcja zakładała m. in. przeprowadzenie ankiety, dotyczącej stanu wszystkich zwierząt, znajdujących się w gospodarstwie, poprosiliśmy panią o umożliwienie ich oględzin. Kiedy udaliśmy się stronę obory, gdzie, według pani, miał się znajdować koń, aż bałem się pomyśleć, co za chwilę zobaczymy. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy oczom naszym ukazał się piękny, zadbany, ciężki koń pociągowy. Kamień spadł nam z serca. Teraz na tapecie był szwagier pana Very, gdzie udaliśmy się niezwłocznie. Pierwszy kontakt z jego żoną (pan był nieobecny) był nader mało obiecujący, ale od czego są stosowne zabiegi socjologiczne ;). Pierwsze lody zostały przełamane, więc po chwili mogliśmy udać się wspólnie wgłąb gospodarstwa, aby dokładnie sprawdzić i zarejestrować żywy inwentarz (z naciskiem na psy, rzecz jasna). W wyniku oględzin okazało się, że: - klacz ze źrebakiem całkiem dobrze. - świnie z prosiętami w miarę dobrze. - krowy i cielaki nie za tęgo, ale tragedii nie ma. Poniżej rozwinę spostrzeżenia odnośnie psów. - jeden psiak w kojcu z budą wyglądał O.K. - roczna sunia średniej wielkości, o szaro-czarnym umaszczeniu, wyglądała nieźle, a wynika to z faktu, że jest u nich od niedawna (vide Ninka). Krótki łańcuch i brak budy (goła ziemia). Brak jakiegokolwiek zadaszenia. Obok niej jeszcze ciepłe resztki zagryzionej kury. - młody (poniżej roku), rudy, gładkowłosy psiak (w typie Ninki), bez budy, na 0.5 metrowym łańcuchu (drugie pół metra owinięte wokół kołka), również bez zabezpieczenia przed deszczem. Chudy, choć nie tak przeraźliwie jak Hamlet. Teraz o samym Hamlecie: Pies ewidentnie bity, bojący się własnego cienia. Kości obleczone skórą, a na wierzchu (o dziwo) w niezłej formie sierść - gęsta, z obfitym podszerstkiem. Porusza się chwiejnym krokiem (zwłaszcza tylne łapy mają problem z utrzymaniem równowagi) i wydaje się, jakby to właśnie wspomniana sierść, utrzymywała psa w obecnym stanie skupienia :shake:. Do obecnej chwili otrzymał już trzy ciepłe posiłki w równych odstępach czasu, a pomimo to, wciąż zdaje się być nieludzko głodny. Ewidentnie boi się naszych psów (ucieka i szczerzy ząbki), które na początku zaciekawione, z czasem zaczęły go ignorować. Wypuszczony na posesję biegał z nosem przy ziemi, ze zgiętym w kabłąk grzbietem. Ogon przyklejony do brzuszka. Bardzo zaciekawiły go kury - prawdopodobnie z głodu mógł je łapać, a wtedy zostawał brutalnie karcony (paniczny strach przed wyciągniętą ręką, zwłaszcza męską). Tak było wczoraj, gdyż już dziś jest nieznaczna poprawa. Ogon potrafi zadyndać, daje łepek go głaskania, wtula się całym, chudym ciałkiem, a raz nawet mnie polizał. Będzie z niego naprawdę bardzo ładny psiak. Niebawem zrobię kilka fotek i jakiś krótki filmik. Hamlet jest już bezpieczny, ale Ania wciąż nie potrafi przestać myśleć zwłaszcza o rudym psiaku, który z głową przy kołku czeka na miskę z namoczonym chlebem i obierkami. Tak naprawdę, jeszcze dwa wymienione wyżej psiaki powinny być odebrane tym ludziom, gdyż mogą nie przetrwać zimy, a w najlepszym wypadku, już na wiosnę, będą podobne do Hamleta... Gdyby jakimś cudem udało się znaleźć dla nich choćby tymczasy, z odbiorem nie będzie żadnego problemu. Wystarczy tam pojechać, machnąć przed nosem jakimś wykazem psów potencjalnie chorych (na podstawie wyimaginowanej choroby zakaźnej Hamleta) i zapakować do auta. To tylko formalność. Jeszcze dziś założę Hamletowi wątek, gdzie również pociągniemy wątek jego towarzyszy niedoli. Już teraz zapraszam wszystkich do jego odwiedzenia (link wkleję w jednym z kolejnych wpisów). -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Nie chcę Was trzymać w niepewności, więc dziś napiszę tylko, że jest O.K. Psiak przebywa w kojcu. Karmienie w małych porcjach. Widziałem łapczywie jedzące psy, ale to co on wyprawia z miską, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Jest przy tym skulony, a ogon ma tak podwinięty, że dotyka... miski !!! MASAKRA !!! Jezabel, on wygląda jeszcze gorzej, niż nam się wydawało w samochodzie. Szczegółową relację zdam jutro (goście mnie nawiedzili). Poskarżę się tylko na Jezabel, która zdegradowała mnie do funkcji weta powiatowego :razz:. Ten sam numer co przedtem, tylko, że jeszcze bardziej profesjonalnie namotany (ukłony w stronę Jezabel). W efekcie możemy w każdej chwili zabrać stamtąd kolejnego psiaka (przynajmniej jeden się kwalifikuje). Inwentarz (świnie, krowy, konie) - w miarę dobrze, ale jutro napiszę coś więcej. Jest też coś, co utwierdziło nas w skuteczności tego fortelu. Pan Very obwiązał szczelnie budę folią :lol:. Po informacji, że psy są na 100% zarażone tą chorobą, mają ją spalić (i tak do niczego się nie nadawała). Jutro trochę to rozwinę. Hamlet właśnie podjadł nieco i położył się pod daszkiem obok budy. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
A ja do znudzenia: [URL=http://img843.imageshack.us/i/veracx.jpg/][IMG]http://img843.imageshack.us/img843/5083/veracx.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img685.imageshack.us/i/dumnavera.jpg/][IMG]http://img685.imageshack.us/img685/1261/dumnavera.jpg[/IMG][/URL] Jakby dwa różne psy... I nie chodzi bynajmniej o różnicę w wyglądzie. Vera zdaje się rozumieć, że gehenna z przeszłości minęła bezpowrotnie... -
NA WCZORAJ potrzebny DT dla małego psiaka śpiącego na mrozie.
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='chauwa']Czy coś wiadomo o piesku? Odnalazł się?[/QUOTE] Kamień w wodę... -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija'] [IMG]http://images10.fotosik.pl/132/8955b19d3d1ec7dbgen.jpg[/IMG][/QUOTE] Beztroska Ninka -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija'] [img]http://images10.fotosik.pl/132/440f25becf27e676gen.jpg[/img][/QUOTE] Dumna Vera -
Nie widzę powodu, dlaczego nie miałoby to się znaleźć w broszurce skierowanej do "ciemnej (czyt. czarnej) strony mocy" ;-).
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agata Balu']W Krakowie co roku, wpierw w kosciele przy teatrze Slowackiego a obecnie w tym koło Wawelu (chyba Bernardyni?) corocznie odbywają się przed kosciołem msze z udziałem zwierząt.(...)[/QUOTE] Znane są przypadki kościołów, które nie zawahały się otworzyć swoich podwoi przed czworonogami. Trudno w to uwierzyć, ale psiaki siedziały w ławkach z opiekunami i nawet nie próbowały się zaczepiać wzajemnie. Nawet wtórowały podczas chóralnych śpiewów, dołączając się co i rusz z przeciągłym wyciem. To musi być jazda. A głupcy tkwią w przekonaniu, że pies jest też głupi ;-). Dziś TZ-ka podsunęła mi pomysł, abyśmy przy następnej okazji wzięli wszystkie swoje ogony, i każdy z czwórką na smyczy, poparadowali na Mszę. Moim marzeniem jest, aby to mogło się zdarzyć nieopodal, w maleńkiej, wiejskiej parafii... Wracając do Very... skoro inni również zauważają delikatną zmianę, to oznacza, ze ona faktycznie ma miejsce. A na jednej z fotek to ogon uniosła już całkiem całkiem. Jeszcze jedno... Vera ma niesamowitą wewnętrzną siłę i charyzmę. Jest jeszcze bardzo słaba, ale dumna - widać to wyraźnie na niektórych fotkach. Tego psa byle co nie złamie. Oj, już teraz niech żałują Ci wszyscy, którym nie będzie dane jej adoptować ;-).