Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. [quote name='*Gajowa*'](...)Dziwne jest to, że jak na razie robi tylko jedną kupę dziennie i to wcale nie monstrualnej wielkości... przynajmniej nie znajduje większej ilości. Ciekawe jak to było w Was gallegro ?[/QUOTE] Wydaje mi się, że 2-3 dziennie, ale też niezbyt duże. Dostawała małe porcje, więc raczej wielkich kup jednorazowo nie należy się spodziewać. Dodam tylko, że badanie krwi Belli wykazało kilka odstępstw od normy, ale zważywszy na jej obecny stan, nie ma tragedii. Morfologia jest "do przyjęcia", natomiast jeden z wskaźników biochemi może wskazywać na dietę zbyt bogatą w białko, zwłaszcza w odniesieniu do jej dotychczasowych nawyków żywieniowych (o czym ja piszę - przecież ona przedtem prawie nic nie jadła :shake:). U Ciebie nastąpiła zmiana karmy, więc może właśnie w taki sposób zareagował jej organizm (mam na myśli niezbyt obfite wypróżnienia). O ile wiem wyniki konsultacji są/będą Ci znane, więc dalsze postępowanie zapewne będzie tym zdeterminowane. Dziękujemy za informacje. Koniecznie wymiziaj od nas wszystkie psiaki, choć z autopsji wiemy, że mizianie Belli nawet po głowie, jest ekstremalnym przeżyciem :shake:. EDIT: Wcześniej zapomniałem o tym napisać, a świadczy to o inteligencji i sprycie Belli. Kiedy zabierałem ją do weta, do bagażnika zwabiłem ją kilkoma kulkami suchej karmy (wtedy jeszcze nie wiedziałem jak zareaguje na podnoszenie). Kiedy powtórzyłem numer przed wyjazdem do Gajowej, Bella nie dała się już nabrać, choć aż piszczała do żarełka, które postawiłem w bagażniku. Sięgała do niego przyklejona do zderzaka, ale nie zaryzykowała wskoczenia do środka. Kiedy wziąłem ją na ręce i włożyłem, próbowała się wydostać, a potem sforsować oparcie, aby przedostać się na tylne siedzenie. Pozwoliłem jej zatem wyjść, a zaraz potem zapakowałem ją tam przez tylne drzwi. Okazało się, że właśnie o to jej chodziło. Tutaj czuła bliskość człowieka i co jakiś czas skwapliwie to wykorzystywała. Jednym liźnięciem jęzora potrafiła "umyć" całą twarz TZ-ki. Bella to mądra i sympatyczna sunia. Strasznie zapadła nam w serca...
  2. [quote name='Ewa Marta'](...)Jeśli nie znajdzie się dla niego szybko DS, to moim zdaniem powinien jechać do Agaty, gdzie powoli nauczy się, że jak człowiek znika, to potem na pewno do niego wróci.[/QUOTE] Jestem podobnego zdania. Jeśli w ciągu kilku dni nikt "sensowny" nie odezwie się, zawiozę Sylwka do Agaty (o ile go przyjmie). Pisząc sensowny, mam na myśli taki, który świadomy będzie jego zachowania i będzie w stanie nad nim popracować. Nie zaryzykujemy jednak oddania go do mieszkania, więc w grę wchodzi tylko dom z ogrodem. Tylko, że ten swoisty koncert życzeń ma się nijak do rzeczywistości...
  3. [quote name='malagos']Własnie, i ja zapraszam do ostatniego postu na wątku naszej Tikusi - tylko zaśmiać się można.[/QUOTE] Można by rzec, witaj w klubie ;-). Ty przynajmniej zaoszczędziłaś nerwów, a Tika sztresa. Nie chce mi się nawet tego komentować. Pani z Warszawy, ta której wysłałem zdjęcia, milczy. Qźwa, czy tak ciężko jest napisać dwa słowa - "przepraszam, dziękuję".
  4. Wiosenka, chyba nie rozszyfrowałaś mojego żartu. Zerknij na lokalizacją w profilu Toyota'y (wpis 94), a wszystko będzie jasne ;-)
  5. [quote name='toyota'](...)Chyba najlepiej byłoby znaleźć mu osobę, która jest cierpiliwa, zniesie ewentualne zniszczenia(...)[/QUOTE] Mamy już nawet pewną kandydatkę na oku. Co prawda do Grudziądza jest kawałek drogi, ale czego się nie zrobi dla dobra psiaka ;-)
  6. Pani póki co nie odezwała się i nie wiem czy dlatego, ze jeszcze nie zdążyła wrócić, czy wróciła i... upadła z wrażenia :roll:. Ale nie to jest najważniejsze (z naszego punktu widzenia)... Niedawno zadzwoniła do Ani osoba z Warszawy, zainteresowana adopcją Kaji, ale od razu sama zapytała o innego, niedużego psiaka. Wstępnie poprosiła o zdjęcia Sylwka i ma się odezwać. Dom dla niego wymarzony - szczelnie ogrodzona posesja, gdzie mógłby zostawać pod jej nieobecność, zwłaszcza na początku. W domu dziecko i kot, czyli Sylwek miałby zajęcie. Nie chcę zapeszać, więc nie napiszę więcej, ale proszę o ściskanie kciuków. Gdyby jednak nie Sylwek, to zaproponuję innego szorściaczka, które podesłały mi wcześniej Ziutka i Agata.
  7. Widzisz Agata - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Złamany palec męża może uchronić Sylwka od ciemnej komórki ;-) A tak całkiem poważnie, to jeszcze dziś wieczorem pewnie wrócimy do tematu. Zanim to jednak nastąpi, musimy wyjaśnić kilka kwestii.
  8. Agatko, musimy się zastanowić co dalej z tym fantem począć. Dobrze jest wiedzieć, że jest taka ewentualność, ale nie chcielibyśmy nadużywać Twojego dobrego serca. Poczekajmy do niedzieli, bo może ktoś inny wyrazi chęć jego adopcji. Teraz jesteśmy bogatsi o doświadczenie, dlatego domek musi spełniać pewne wymogi. Moim zdaniem powinniśmy szukać domku z ogrodem, gdzie mógłby pozostawać pod nieobecność opiekunów, przynajmniej do czasu, kiedy opanuje swoje zapędy niszczycielskie. @Ewa Marta, sprawdzenie chipa to dobry pomysł (nie mieliśmy do tego głowy - spieszyliśmy się na pogrzeb). Odrobaczenie również byłoby wskazane, ponieważ akurat zabrakło nam tabletek, a to pani miała tego dopilnować. [B]Sylwek został zakroplony środkiem na kleszcze i pchełki.[/B]
  9. Rozmawiałem z panią i uzgodniliśmy, że poza dzisiejszym wyjściem na zebranie, od jutra do niedzieli nie zostawi go samego w domu. Dziś i tak już nie zdążymy nic wykombinować w ciągu 30 minut, więc trzeba odpuścić ten kennel. Pani wręcz była niezbyt zadowolona, kiedy zaproponowałem jej takie rozwiązanie, ponieważ obawiała się (tak myślę), że zechcemy ją tym uszczęśliwić na stałe. Ponieważ nie zauważyłem z jej strony najmniejszego zainteresowania próbą "naprawienia" Sylwka, dalszą dyskusję o tej opcji uważam za bezsensowną.
  10. [quote name='agatamakowska6@wp.pl']ale co on jeszcze zrobił pogryzł aby drzwi czy coś jeszcze może on ma ten lęk separacyjny jednak?ja Kaję zamykałam w jednym pomieszczeniu które naj mniej może zniszczyc zostawiałam gryzaka ukrywałam kable żeby nie było ich widac i jak już wychodziłam to ze 4 razy wracałam i pokazywalam że jestem[/QUOTE] Na moje oko wygląda to tak, jakby Sylwek chciał się wydostać. Poza drzwiami niczego nie ruszył. Agata, to co zechciałaś napisać dotyczy osób, które starają się problem rozwiązać (vide takich jak Ty), a pani reakcja sprowadziła się tylko do poinformowania nas, że psiak nie nadaje się do mieszkania... Zastanawiam się, czy w ogóle jest sens namawiać panią na dalsze próby ucywilizowania Sylwka?
  11. [quote name='Ziutka']Kurczę, jedyny sposób jaki znam to klatka kenelowa, ale skąd taką teraz wytrzasnąć ?[/QUOTE] Jak na ironię, taką klatkę kupiliśmy wczoraj niedługo po tym, jak zostawiliśmy Sylwka. W sumie to mogliśmy to przewidzieć i zostawić ją razem z psiakiem przynajmniej na początek. A może to jest jakiś trop. Może podpowiedzieć pani, żeby na początku zostawiała go w takiej klatce, aż się przyzwyczai do nowej rzeczywistości i przestanie rozrabiać. Dopiero kiedy i to by nie pomogło, poszukalibyśmy innego domku. Pytanie tylko, czy pani ma dość samozaparcia i jak bardzo zależy jej na Sylwku. Z jej natychmiastowej reakcji wnioskuję jednak, że chyba nie za bardzo. Tak czy inaczej, kennel przydałby się choćby do niedzieli. Czy znacie kogoś, kto takowy posiada i mieszka w okolicy Targówka? To bardzo PILNE !!!
  12. [quote name='gallegro'](...)Martwi mnie to, że poobgryzał deski w drzwiach. Mam nadzieję, że to dlatego, że ma tam tylko ociupinkę miejsca, a mieszkanie potraktuje inaczej. Na wszelki wypadek uprzedzimy Panią, aby przez pierwsze kilka razy sam nie zostawał zbyt długo.(...)[/QUOTE] Niestety, właśnie to okazało się problemem... Przed chwilą dostaliśmy informację, że Sylwek nie nadaje się do mieszkania. Kiedy został dziś w nim sam, pogryzł drzwi wejściowe. Nie wiem, czy pani zastosowała się do naszych wskazówek, żeby początkowo nie zostawiać go samego na dłużej, ale tak czy inaczej, Sylwek wraca z adopcji. Prawdopodobnie w niedzielę Ania przywiezie go pociągiem.
  13. Rozważamy taką możliwość. Sylwek czuje zapach, jaki prawdopodobnie pozostał jeszcze po poprzednim psiaku pani, który odszedł kilka miesięcy temu.
  14. Rozmawiałem z Gajową, więc poniżej postaram się przekazać najważniejsze informacje. Po naszym wyjeździe Bella została wypuszczona sama na posesję. Przez kilkanaście minut chodziła bez przerwy, obwąchując każdy kąt. Ponieważ Gajowa musiała pojechać po tabletki na odrobaczenie, zostawiła Bellę na godzinę w kojcu. Po powrocie zastała Bellę leżącą na drewnianej podłodze kojca, a obok jej osobistą... qpę :cool3:. No cóż, u nas kojec ma 70m2, więc qpy nie rzucają się tak w oczy ;-). Podczas naszej rozmowy Gajowa przebywała na werandzie, a obok niej leżała Bella. Na werandę weszła bez najmniejszego problemu, Podobnie jak u nas, również u niej Bella ma parcie na drzwi. Na noc zostanie prawdopodobnie zamknięta w kojcu, żeby przypadkiem coś dziwnego nie przyszło jej do głowy. W jej aktualnym stanie najlepszą z możliwych form spędzania "wolnego" czasu jest odpoczynek, a nie ciągłe szwędanie się po ogrodzie, dlatego w przypadku podobnego zachowania w najbliższych dniach, będzie co jakiś czas zamykana dla jej dobra. Karmę wchłania jak odkurzacz. Gajowa karmiła ją dotychczas dwa razy, ale prawdopodobnie zdecyduje się na podanie jej dziś jeszcze jednej porcji. Dało się zauważyć u niej lekkie potrząsanie głową, tak jakby coś z uszkami było nie halo. Do tej pory tego nie zaobserwowaliśmy. Bella swoim zachowaniem wciąż potwierdza, że jest wyjątkowo kochaną i wdzięczną psicą. W miarę na bieżąco będziemy informowani o jej postępach.
  15. Bella jak na złość była bardzo grzeczna... W samochodzie istny Anioł. Łaknie kontaktu z człowiekiem, dlatego prawie natychmiast sforsowała oparcie tylnego siedzenia i położyła się na nim, tak, aby mieć na nas oko. Bacznie obserwowała otoczenie w czasie jazdy. Kiedy nieco się znudziła, wyciągnęła się na siedzeniu na boku i usnęła. Potem zainteresowała się Sylwkiem, a kiedy ten powarkiwał na nią ze strachu, kompletnie go zignorowała. Na posesję Gajowej weszła na smyczy i zachowywała się tak, jakby to robiła od zawsze. Spokojna i opanowana obwąchiwała każdy krzaczek. W tym czasie jej koleżanka Gaja (sunia Gajowej), była zamknięta w samochodzie. Do kojca Bella weszła bez najmniejszego problemu. Obejrzała nową, solidnie ocieploną budę, która była wyłożona słomą. Kiedy zamknęliśmy kojec, sprawiała wrażenie "zakłopotanej", ale nie przerażonej. Po chwili stanęła na tylnych łapach i zaczęła z cicha popiskiwać. Wyraźnie chciała do nas... Pomizialiśmy ją nieco, a ona usiadła i popatrzyła na nas z wyrzutem... Nie piszczała już, ale patrzyła tak, że do tej pory nie potrafimy się pozbierać... Bella "mówiła", że jest jej smutno i przykro, że ją zostawiamy, ale ona to rozumie i nam wybacza... I tak trwała dopóki nie zniknęliśmy jej z pola widzenia. Zastygła w bezruchu i tylko z lekka przekrzywiała główkę... Nie wydała z siebie przy tym żadnego odgłosu - tylko niemy żal pozostał... Nikomu nie życzymy takiego przeżycia... :shake:
  16. Dziś, kiedy Ania weszła na posesję z reklamówką, Bella szalała w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Naprawdę trudno nad nią zapanować - nie miałem siły wyciągnąć jej głowy z torby, kiedy ją "lustrowała". Uspokoiła się dopiero wtedy, kiedy dostała swoją porcję ryżu z warzywami, kurczakiem i suchą karmą. Przyzwyczailiśmy się do tego misia i będziemy za nią tęsknić...
  17. [quote name='agatamakowska6@wp.pl']ja jak patrzę na jej uszki to płakac się chce[/QUOTE] Uszy prawdopodobnie zostały ukręcone jeszcze jako szczeniakowi, jak to miewają w zwyczaju robić różnej maści pseudohodowcy, aby upodobnić mixa do kaukaza.
  18. [quote name='Ewa Marta'](...)Czy mi się wydaje, czy ona ma niedźwiedzie przednie łapki? Bidusia może je mieć z zagłodzenia:-( Dobre i regularne jedzenie powinno zdziałać cuda.[/QUOTE] Owszem, tak to wygląda. Ja też myślę, że po odżywieniu powinna nastąpić poprawa. A odnośnie ew. adopcji, to malagos była pierwsza :eviltong:
  19. Na nasze oko Sylwek potrafi zachować czystość, bo zaraz po wypuszczeniu z "więzienia", biegnie się załatwić. Martwi mnie to, że poobgryzał deski w drzwiach. Mam nadzieję, że to dlatego, że ma tam tylko ociupinkę miejsca, a mieszkanie potraktuje inaczej. Na wszelki wypadek uprzedzimy Panią, aby przez pierwsze kilka razy sam nie zostawał zbyt długo. Razem z Sylwkiem pojadą różne gryzaki i zabawki, aby miał się czym zająć w początkowym okresie. Sylwek jest dość żywiołowy. Kiedy go wypuszczamy, biega w kółko i podskakuje. Myślę jednak, że po części to efekt częstego zamykania w małym pomieszczeniu. Już około 11-tej powinniśmy być na miejscu.
  20. A ja nie cieszę się jeszcze, bo a nóż Sylwek wywinie jakiś numer :roll:. A może okaże się za duży, albo zbyt brązowy ;). Poczekajmy do jutra. Nawisam mówiąc, nie tak dawno miałem najbardziej absurdalne zapytanie o psa... Pani poleciła mi, aby zmierzył psa w... nie nie, nie w kłębie (jak to zwykle bywa), tylko w... 3 miesiącu życia (wtedy miał 7 tyg.). Kiedy odpisałem (dla żartu), że teraz nie mogę, bo piesek nie osiągnął jeszcze pożądanego wieku, ponagliła mnie i zażyczyła sobie pomiaru... linijką biurową. Mało tego, dla uwiarygodnienia pomiaru, dokumentację w postaci zdjęcia psa na tle linijki, miałem przesłać emailem :crazyeye:. Jeśli ktoś spotkał się z czymś równie absurdalnym, proszę o info. Sądzę jednak, że dość wysoko zawiesiłem poprzeczkę :razz:.
  21. Nie mamy innego wyjścia - 10 psów to trochę za dużo na raz, więc zaznają wolności rotacyjnie. Od jutra Bella będzie miała już lepsze warunki - duży fragment posesji do spółki z miłą koleżanką.
  22. Bella jest coraz bardziej kontaktowa i strasznie chce do ludzia, a najlepiej od razu do domu. Kiedy się upomina o spacer, staje na tylnych łapach, a wtedy przednimi sięga ponad ogrodzenie kojca. Szczeka przy tym donośnym barytonem. Chciałem to nagrać i owszem, ale na koniec okazało się, że zbyt lekko nacisnąłem przycisk, a aparat sam się nie domyślił :roll: Tutaj jest to, co udało mi się zarejestrować. Piszczenie w tle to Sylwuś, który za wszelką cenę chciał zwrócić na siebie uwagę: [url]http://youtu.be/K4Ty4wgcNsU[/url] I jeszcze kilka dzisiejszych fotek: [URL=http://img337.imageshack.us/i/23277909.jpg/][IMG]http://img337.imageshack.us/img337/7426/23277909.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img36.imageshack.us/i/86265600.jpg/][IMG]http://img36.imageshack.us/img36/7006/86265600.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img706.imageshack.us/i/44803000.jpg/][IMG]http://img706.imageshack.us/img706/9866/44803000.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img403.imageshack.us/i/35609343.jpg/][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/5638/35609343.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img861.imageshack.us/i/16526803.jpg/][IMG]http://img861.imageshack.us/img861/1823/16526803.jpg[/IMG][/URL]
  23. Test na kota z dzieckiem zdany celująco. Sylwek był nieco onieśmielony, a kiedy kot pobiegł za dom, instynkt nie kazał mu go gonić. Tak więc jutro na miejscu w Warszawie, zapadnie decyzja o ew. adopcji.
  24. Ależ to oczywiste i nikt się temu nie dziwi. Ziutka jest z natury złośliwa, ale poza tym to dobra i bardzo przydatna ciotka, więc jej to uchodzi na sucho :diabloti: Zaraz postaram się zarejestrować jakiś filmik. Jestem prawie pewien, ze będzie O.K., ale oczywiście sprawdzę to. EDIT: Przed chwilą p. z Ursynowa potwierdziła chęć adopcji Sylwka, w związku z tym zabieramy go jutro ze sobą. Ponieważ jednak nie wiemy z jakim domkiem mamy do czynienia, dopiero na miejscu ew. podejmiemy decyzję o pozostawieniu go. W razie czego w odwodzie pozostanie Mława, dlatego już teraz biegnę do sąsiadki wypożyczyć dziecko z kotem, lub na odwrót ;-)
  25. Niedawno wróciłem od weta. Przyznam, że bałem się jechać sam z sunią, bo tak naprawdę nie wiedzieliśmy jak się zachowa w sytuacji stresowej. Okazało się jednak, że nasze obawy były płonne... Bella jest ABSOLUTNIE BEZPROBLEMOWA I WSPANIAŁA !!! Co prawda nie chciała po dobroci wskoczyć na tył kombi, ale od czego jest sucha karma, której kilka kulek znalazło się w bagażniku. Bella wskoczyła po nie niczym lwica i nawet nie zauważyła kiedy zamknąłem klapę. Całą drogę przeleżała grzecznie z tyłu, ale kiedy zajechaliśmy na miejsce, postanowiła sprawdzić, co to za zapach dobiega jej nozdrzy. Karmę schowałem do schowka, ale ona nie dawała za wygraną. Parła między przednimi siedzeniami i miałem nie lada problem, żeby ją powstrzymać. Nie mogła dostać jedzenia, bo czekało ją badanie krwi. Bez większego problemu weszła do lecznicy i doskonale radziła sobie z poruszaniem po śliskiej terakocie. Weszła na wagę i okazało się, że aktualnie waży 27kg, czyli połowę tego co powinna. Podejrzewam, że przed tygodniem ważyła poniżej 25kg. Zachowywała się tak, jakby były jej znane te klimaty. Weszła na schody i z gracją zeszła. Potem z zaciekawieniem zajrzała do każdych drzwi. Niczego się nie bała, a nawet powiedziałbym, że czuła się jak "ryba w wodzie". Jestem prawie pewien, że w przeszłości regularnie bywała w domu. Każdy człowiek to jej przyjaciel. Wdzięczyła się do p. doktora i osób w poczekalni. Dwa spacerujące koty zupełnie ignorowała. To samo z psiakami. Pozwoliła sobie pobrać krew i wykonać badanie USG, co wiązało się z goleniem, wielokrotnym kłuciem (były problemy z żyłami), unieruchomieniem, czy kładzeniem na boku. Nie zaprotestowała w żaden sposób. Wszyscy podziwiali jej charakter, a ona była bardzo szczęśliwa, że tak się nią interesują. Na koniec p.doktor wytarmosił ją za uszy (raczej ich resztki...) i poszliśmy do samochodu. Bella ładnie chodzi na smyczy, choć opiekun musi iść dość szybko, żeby nie czuł ciągnięcia. Nie chciała dobrowolnie wskoczyć, więc wziąłem kolejny raz na ręce i zapakowałem na tylne siedzenie. Zrobiła kółko i położyła się przodem do mnie. Wyglądała bardzo dostojnie, kiedy leżała z łapami zwisającymi z siedzenia i głową dumnie uniesioną wysoko. Przy okazji oględzin okazało się, że w przeszłości lewe oko doznało mechanicznego urazu, dlatego może nim nieco gorzej widzieć, ale to w niczym jej nie przeszkadza. Bella jest naprawdę WYJĄTKOWĄ sunią, której los do tej pory nie rozpieszczał. Teraz to się zmieni...
×
×
  • Create New...