-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
[quote name='inga.mm']jeszcze jednego nie rozumiem, a nie bardzo mam czas przeszukiwać watek. Dlaczego do niej daliście Sylwka, skoro od poczatku było z nia coś nie tak? Czy była wizyta pa?[/QUOTE] Nie mogło być innej opcji. Podczas wizyty pa pani i jej córka sprytnie wcieliły się w rolę wrażliwych i psiolubnych. Po uzyskaniu takich informacji postanowiliśmy zawieźć Sylwka osobiście i podczas naszej wizyty również nie dało się zauważyć niczego niepokojącego. Ponieważ tak naprawdę nie znaliśmy psiaka, oprócz umowy pisanej, ustna umowa zakładała, że w przypadku problemów nie do zaakceptowania, Sylwek może wrócić do nas. Pani jednak była kilkakrotnie uprzedzana, że nie może go zostawiać samego na dłuższy czas, zwłaszcza w początkowych dniach, bo może coś "zmalować". Pomimo obietnic, pozostawiła go przynajmniej na 1,5 godz., a w tym czasie psiak (ponoć) miał pogryźć drzwi. Po tym incydencie napisała sms'a, że pies nie nadaje się do mieszkania i żeby go natychmiast zabrać. Problemy logistycznie uniemożliwiały nam jego natychmiastowy odbiór, więc po uzgodnieniu z nią postanowiliśmy, że zostanie u niej do niedzieli, a w tym czasie będzie non-stop pod jej okiem. Jak się potem przyznała, już w piątek ponownie zostawiła go samego. Nie wspominała jednak wtedy o kolejnych zniszczeniach. Zakładam więc, ze właśnie w sobotę, tuż przed jego wypuszczeniem, Sylwek mógł zachować się nie po jej myśli, więc nie zdzierżyła i...
-
[quote name='sylwija'](...)Mam nadzieję, że uda się ich pociągnąć do odpowiedzialności(...)[/QUOTE] Jeśli tylko wejdziemy w posiadanie niezbitych dowodów, mają to jak w banku. Dla wyrobienia sobie prywatnej opinii, każdemu z nas powinny wystarczyć poszlaki, które ewidentnie wskazują na celowe działanie. Wszak "niskopodwoziowy" Sylwek nie był w stanie przebiec przynajmniej 10 km w aktualnie panujących warunkach w tym terenie, nie mając na sobie najmniejszego śladu tej wędrówki. Na dodatek musiałby chyba "przefrunąć" przez bardzo szerokie torowisko, które jest naturalną przeszkodzą dla psa, a zwłaszcza tak małego. Myślę, że gdyby ofiarą analogicznych praktyk padł człowiek, sąd mógłby wymierzyć wyrok skazujący w procesie poszlakowym.
-
[quote name='inga.mm']to ode mnie 10 zł. Planowałam więcej ale godzinę temu dokonałam poniższego (...) sama we własnym zakresie[/QUOTE] Moja płynność finansowa za to pogorszy się w najbliższym czasie, gdyż podczas nocnego powrotu zrobiono mi "pamiątkowe zdjęcie"... Nie jechałem bardzo szybko, ale przynajmniej o ok. 10-20 przekroczyłem dozwoloną prędkość na wylotówce z Wawy do Siedlec. Tak to bywa, kiedy bezsensownie wyłączy się navi, podczas kiedy z pamięcią coraz gorzej...
-
[quote name='arabiansaneta']Nadal jednak nie rozumiem, po co babie był cały ten cyrk, kiedy wiedziała, że i tak psa zabierzecie? Tak jej było pilno? Czy po prostu bezinteresowna [B]złośliwość[/B]?[/QUOTE] Gdybyś poznała treść naszej korespondencji z nią (polecam lekturę jej wybranych fragmentów z wpisu 291), zrozumiałabyś, z jaką wyjątkową kreaturą mamy do czynienia. Jej zachowanie od samego początku wskazywało na to, że ma coś "za uszami". Jest przy tym takim prostakiem, że pewnych rzeczy nie potrafi ukryć. Intuicja od początku podpowiadała mi, że to nie było typowe zaginięcie. Prawdopodobnie zezłościła się za coś na Sylwka w sobotę (dzień przed umówionym terminem jego odbioru przez nas) i zwyczajnie wypchnęła go za drzwi, z nadzieją, że "sobie pójdzie". Może nawet liczyła na to, że skończy pod kołami jakiegoś samochodu, na jednej z pobliskich, ruchliwych ulic...
-
[quote name='inga.mm'](...)Jeszcze kwestia nagrody. Na ogłoszeniach jest deklaracja nagrody. Trzeba byc konsekwentnym[/QUOTE] Już wczoraj o tym myśleliśmy. Naszym zdaniem osobą "uprawnioną" zdaje się być pani, która znalazła ogłoszenie w necie i powiadomiła o tym Anię. Nie wiemy co prawda czy odpowiedziała na pierwszą wersję naszego plakatu (bez info o nagrodzie), ale uczciwość nakazuje odwdzięczyć się jej zgodnie z ostatnią wersją. Niebawem skontaktujemy się z nią i uzgodnimy szczegóły gratyfikacji. Nawiasem mówiąc, w chwili kiedy pani zadzwoniła z tą bezcenną informacją, Ania szukała właśnie podobnych anonsów, ale jako słów kluczowych używała głównie [B]znaleziono[/B], kiedy pani w ogłoszeniu użyła sformułowania [B]oddam[/B]. Wynikało to z tego, że podejrzewała typowe porzucenie. Niniejszym otrzymaliśmy jeszcze jedną cenną wskazówkę, jak należy skutecznie szukać zaginionego psiaka.
-
Prawdopodobieństwo poniższego graniczy z pewnością: Sylwek został wypędzony z domu w sobotę ok. godz. 13-tej. Ponieważ nie miał w zwyczaju łazikować, już w niedzielę rano, po przespaniu się gdzieś na działkach, wrócił pod swój "dom". Wtedy właśnie mogła go widzieć Julia, która mnie o tym poinformowała. Kiedy jego oprawcy zorientowali się, że psiak kręci się po podwórku (może nawet wszedł na klatkę pod ich drzwi), postanowili pozbyć się go "profesjonalnie". Syn ze swoją dziewczyną zawieźli go samochodem na kraniec Warszawy do miejscowości Mory. Ok. godz. 13-tej widziany był tam samochód, który zatrzymał się na terenie budowy nowej drogi. Z opisu pana, który wraz z żoną przygarnęli Sylwka, wynika, że był to samochód, który Ewa i Asia widziały tego samego dnia na Sabały 50. Wszyscy stwierdzili, że widzieli przy nim dwoje młodych ludzi. Psa pani zauważyła chwilę później, a jego stan świadczył o tym, ze został porzucony dokładnie w tym miejscu. Był absolutnie czyściutki, choć wokół było pełno błota i kałuż. Był suchy, choć akurat padał deszcz ze śniegiem. Kiedy oprawców postraszyłem odpowiedzialnością karną i kiedy zorientowali się, że poszukiwania zakrojone są na szeroką skalę, wystraszyli się i zmienili ton swoich wypowiedzi. Zmiana frontu nastąpiła właśnie ok. godz. 13-tej, kiedy wywieźli Sylwka. Od tej pory wciąż dopytywali, czy coś wiadomo o Sylwku. Dzisiaj ok. 20-tej, kiedy wszystko już było jasne, Ania otrzymała bardzo znamiennego sms'a o treści: "[B]Proszę nie myslec, ze ja mu zrobilam krzywe[/B]". To był gwóźdź do ich trumny. Do tej pory nie wiedzą, że Sylwek został odnaleziony. Gdyby natknęli się na ogłoszenie pani, zostaną poinformowani, że psiak uciekł przez dziurę w płocie. Potrzebujemy kilku dni, żeby zgromadzić odpowiednie dowody ich niecnego czynu. Już niebawem zdobędziemy nr. rej. auta, jakim się posłużyli. U zbiegu Sabały i 17-go stycznia jest budynek, na którym zainstalowana jest kamera monitoringu, rejestrująca okolicę skrzyżowania. Jeśli to auto przejechało w tę i z powrotem w odstępie ok. 30-60 min., lezą na całego. Teraz najciekawsze... Dziś to samo auto widziane było ponownie w miejscu porzucenia Sylwka. Albo przestraszyli się, że pętla wokół nich zaciska się, albo wręcz znaleźli w necie ogłoszenie tej pani. Niestety, pieska już nie było, ponieważ dobrzy ludzie zabrali go do cieplutkiego, kochającego domu. Qźwa, normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera. Zanim jednak podejmiemy konkretne działania, musimy dokładnie sprawdzić każdy z powyższych elementów tej układanki.
-
[URL=http://img703.imageshack.us/i/sylwekdzikuje.jpg/][IMG]http://img703.imageshack.us/img703/863/sylwekdzikuje.jpg[/IMG][/URL] Poniższe zaś Sylwek dedykuje swojemu oprawcy, który dokładnie tymi słowy skwitował "rzekome" poszukiwania psiaka przez "leniwych" wolontariuszy, a które równie dobrze mogą posłużyć za komentarz do ostatnich wydarzeń ... [URL=http://img854.imageshack.us/i/sylwekklamstwo.jpg/][IMG]http://img854.imageshack.us/img854/6828/sylwekklamstwo.jpg[/IMG][/URL]
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Agatko podaj mi na pw numer telefonu do tej pani od szkoleń. Dzwoniłaś do nie po poradę w sprawie Kajki. Aneta potrzebuje dla Kiko. -
[quote name='inga.mm']Jeszcze mam taki pomysł: jesli pobiegł w strone Hynka, to po drugiej stronie jest klub sportowy i jednostka wojskowa. Bardzo duży obszar. Jednak obstawiałbym te działki. Aniu, czy byłas na policji po drugiej stronie ulicy? Czy dzwoniliście do SITA?[/QUOTE] Byłam na policji, zostawiłam im plakaty, uczuliłam, aby się rozglądali. dzwoniłam do SITA przed chwilą. Na szczęście nie znaleźli takiego psiaka... Więc on żyje i gdzieś jest, tylko gdzie? Wczoraj normalnie padłam. Ania
-
Dwa lata tamu, w Warszawie, w podobnych okolicznościach zaginęła nasza Inka i w cudowny sposób odnalazła się po 3 dniach poszukiwań. Kolejnym podobieństwem było miejsce jej odnalezienia, jakimi była właśnie okolica wspomnianych wcześniej ogródków działkowych. Oba te przypadki różniły się znacząco w jednej kwestii - nieostrożni opiekunowie Inki uczestniczyli w poszukiwaniach przez cały okres Świąt Bożego Narodzenia, angażując w to rodzinę i znajomych. O odnalezienie suni, która oddaliła się o kilka km., zdecydowała informacja telefoniczna w odpowiedzi na ogłoszenia. Mam cichą nadzieję, że i teraz tak się stanie.., o ile nie wykorzystaliśmy już "limitu" szczęścia...
-
Qrcze, trochę późno na to wpadłem... Idąc w tę okolicę dobrze byłoby powiesić choć kilka naszych plakatów. Nawet jeśli okaże się, że tych o znalezionym psiaku już nie ma, to osoba, które je tam powiesiła, raczej bywa w tej okolicy. Plakat do wydrukowania poniżej: [url]http://img846.imageshack.us/img846/8905/sylwek.pdf[/url]
-
Sprawdź proszę, czy nie ma ogłoszeń w sąsiedztwie działek. Nie tyle chodzi o szukanie psiaka, ile o ogłoszenia o jego znalezieniu (nie wiemy czy chodziło o Sylwka) i skontaktowanie się ze znalazcą. Nie wierzę w to, że ktoś powiesił tylko jedno ogłoszenie. Przeczytaj uważnie mój wpis nr. 406. Przepraszam, ze tak łopatologicznie, ale czasem może umknąć sedno sprawy.
-
Po rozmowie z Ziutką i zainteresowanym panem, podjęliśmy decyzję o zawiezieniu Hamleta do Milanówka w sobotę. Będzie nam bardzo ciężko rozstać się z nim, ponieważ to naprawdę fajny i kochany psiak. Po ostatniej wpadce z adopcją Sylwka, jesteśmy bardzo nieufni i boimy się kolejnych adopcji. Najchętniej pozostawilibyśmy Hamlecika u nas na stałe, ale naprawdę jest nam ciężko ogarnąć 8 psiaków. Jeśli to dobry dom, to powinien być w nim szczęśliwy. Cofając się wstecz, każdy dom będzie lepszy od tego, który miał na początku, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia... Żywię nadzieję, ze to będzie TEN dom, na który Hamlet czekał, a i psiak okaże się tym, jakiego państwo sobie wymarzyli. Jeśli okazałoby się, że z jakiegoś powodu nie mógłby w nim pozostać (np. ujawniłyby się wady, które byłyby nie do zaakceptowania), wróci do nas.
-
Poniżej plan okolicy, gdzie można spodziewać się ogłoszeń. Być może trzeba wejść na teren działek, a najlepiej zapytać ochroniarzy, którzy podobno mają tam gdzieś swoje lokum. [B]Dla wyjaśnienia - jest to miejsce gdzie widziano ogłoszenie o znalezieniu małego, brązowego pieska. Sylwek natomiast oddalił się z ul. Sabały.[/B] Piszę o tym tak dokładnie, aby nie doszło do błędnej interpretacji poniższego planu. [URL=http://img560.imageshack.us/i/mapkarz.jpg/][IMG]http://img560.imageshack.us/img560/3299/mapkarz.jpg[/IMG][/URL]
-
Proszę uważnie przeczytać poniższe. Link do ogłoszenia psiaka, który zamieściła w formie przypomnienia Agata, nie ma tutaj żadnego znaczenia, bo to nie Sylwek. [B]Jutro rano priorytetem jest szukanie ogłoszeń w okolicy ogródków działkowych, o czym pisałem wcześniej tak:[/B] Ogłoszenia już nie było... Widziała je w niedzielę. Opisała mi dokładnie okolicę i poradziła, żebym koniecznie zajrzał na... dogomanię (psiaka ma od kogoś z dogo) ;). Ten fragment działek położony jest pomiędzy ulicami Żwirki Wigury i Rostafińskich. Brama wejściowa jest na wysokości alejki Brzozowej, a dokładniej jak się wychodzi w stronę Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich (na pewno nie od Żwirki Wigury). Jeśli ktoś zna tę okolicę, pewnie lepiej pokojarzy te namiary. W razie czego mogę podać tel. do pani, która chętnie to doprecyzuje. Duży kolorowy plakat wisiał na jakim kuble (?). Podejrzewam, że mogło ich być więcej w tej okolicy. Zakładając, że ktoś miał drukarkę, to pewnie musi mieć kompa i niewykluczone, że net. Należy się zatem spodziewać, że i w nim zamieścił ogłoszenia. Jeśli ktoś zechce nam pomóc w ich lokalizowaniu, bylibyśmy wdzięczni. Sami również zabieramy się do roboty. Ogólnie lokalizacja to pola mokotowskie. Ulicę Sabały można sobie rano odpuścić, chyba, że znajdzie się więcej chętnych do pomocy. Poza tym Julka obiecała patrolować okolicę. Najpierw ogłoszenia, bo to może być właściwy trop.
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Kiedy widziałem ją ostatni raz, nie wyglądał tak ładnie jak teraz ;-). Jest śliczna i... szczęśliwa. Dzięki Aneta za opiekę nad sunią. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Wielkie dzięki. Najbardziej podoba nam się to, gdzie Kiko pędzi przez bezkresne pole ;-). A jeszcze niedawno miała "fiutka" i uczepiona była na półmetrowego łańcuchu... :mad: