Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. [quote name='inga.mm'](...)Przepraszam, ale szukać nie mogę (dziś minął rok od znalezienia mojej Tuli martwej). Szukałam jej 4 tygodnie [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/198417-zaginiona-ratlerka-Warszawa-Mokot%C3%B3w-Tula-za-TM"]zaginiona ratlerka - Warszawa - Mokotów - Tula za TM[/URL][/B][/QUOTE] Szczerze współczuję... Za niedługo będę mieć konwerter z PDF do DOC, więc sam postaram się przeredagować ogłoszenie. Jaką sumę wskazać jako nagrodę? Niedawno zadzwonił do Ani miły pan mieszkający na Okęciu i powiedział, że za chwilę wychodzą z żoną na poszukiwania Sylwka. Cóż za paradoks... Winny babsztyl siedzi przed TV, a obcy ludzie po nocy uganiają się za psiakiem... Jutro Ania wybiera się do Wa-wy kontynuować poszukiwania.
  2. [quote name='inga.mm']Pdfa nie przerobię i proszę o więcej różnych kolorów, bo czerwony toner wychodzi mi najszybciej na ogłoszeniach (jedna kaseta kosztuje 600 zł i muszę ją zamawiać)[/QUOTE] Podaj zatem jaki kolor jest ekonomiczny, to może selenga dostosuje pdf'a. Na samą górę dałbym duży napis ZAGINĄŁ, choćby kosztem odrywanych tel. na dole (dziś i tak prawie każdy ma komórkę, to sobie wklepie).
  3. [quote name='Selenga']Wysłane. Jakby ktoś jeszcze chciał plakaty do wydrukowania, to są do pobrania tu: [URL]http://dogo.egonet.pl/dyplomy/sylwek1.pdf[/URL] [URL]http://dogo.egonet.pl/dyplomy/sylwek2.pdf[/URL] różnią sie tylko zdjęciem[/QUOTE] M.in. tutaj są dwie propozycje. Przy okazji zamień imię Ewa na Ania (jeśli to nie problem).
  4. Dziękujemy wszystkim za zaangażowanie, a zwłaszcza obolałej Ewie i Joasi. Miejmy nadzieję, że Sylwek jednak pojawi się w tej okolicy, a jeśli rzeczywiście oddała go komuś bez naszej wiedzy, postaramy się to ustalić, a wtedy z całą pewnością pociągniemy ją do odpowiedzialności.
  5. Czy Kora odezwała się (wiem, że została powiadomiona)?. Odnośnie Palucha można na nią liczyć.
  6. WAŻNE !!! Ewa Marta spotkała kilka życzliwych osób (psiarzy), którzy słyszeli o zaginięciu psiaka, a pewien młodzieniec stwierdził, że widział go wczoraj ok. godz. 14-tej, jak szedł na smyczy z jakimś starszym panem. Z jego opisu wynikało, że mógł to być Sylwek. Chyba nie zwróciłby uwagi na tubylca, którego widywałby systematycznie. Ewa kręci się teraz po okolicy w nadziei, że ten sam pan, o tej samej porze pokaże się z tym samym psiakiem. Czyżby oddali Sylwka po upewnieniu się, że z umowy nic nie wynika (ich zdaniem). Nie można wykluczyć, że Pan właśnie wychodził od nich (widziany był w okolicy ich bloku), po odebraniu psiaka. Jeśli nie pojawi się na spacerze, będzie to bardzo prawdopodobne. Musimy brać pod uwagę każdy wariant, bo tę mendę stać na wszystko.
  7. [quote name='Ania-tygrysiczka']Przed chwilą dostałam telefon od Ewy, że baba pozrywała wszystkie ogłoszenia... Tylko jechać do niej i jej wpieprzyć!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Dzwoniłem przed chwilą i po n-tym odrzuceniu połączenia, odebrał jakiś facet. Poprosiłem spokojnie o rozmowę z właścicielką numeru. Najpierw zapytałem, czy plakaty są jeszcze w skrzynce, bo chcielibyśmy je zabrać, chyba, że sama je rozwiesi. Odpowiedziała, że rano rozwiesiły je c córką, dopisując swój nr. telefonu. Na razie nie mamy potwierdzenia tego faktu, a plakaty zniknęły tylko z drzwi wejściowych do klatek. Taśma słabo trzymała, więc nie można wykluczyć, ze zwyczajnie odpadły. Proszę zatem o powstrzymanie się od komentarzy na ten temat, dopóki się nie upewnimy. Poprosiłem grzecznie o spakowanie wszystkich rzeczy, jakie zostawiliśmy z Sylwkiem i przygotowane umowy, abyśmy mogli na jej podstawie podpisać aneks, traktujący o zrzeczeniu się psa i opisujący okoliczności jego zaginięcia. Stanowczo odmówiła i powiedziała, że nie wpuści nas do mieszkania, chyba, że w eskorcie policji. Poinformowałem, że tylko ja będę dokonywać dalszych czynności, ponieważ to ze mną podpisała umowę adopcyjną. Kategorycznie odmówiła i powiedziała, że wszystko razem wyśle mi pocztą. Nie docierały do niej żadne argumenty. W pewnej chwili zobaczyła przez okno którąś z naszych dziewczyn, jak przeszukuje zakamarki posesji i zaproponowała, że wszystko przekaże jej. Odmówiłem. Teraz najważniejsze: [B]Już wczoraj udała się na policję, żeby dowiedzieć się, jakie konsekwencje wynikające z podpisania umowy, jej grożą.[/B] Wczoraj, czyli zanim do nas zadzwoniła. Brzydko to pachnie. Moim zdaniem zniknięcie Sylwka nie było przypadkowe, a jeśli jednak, to ważniejsze dla niej było to, co jej grozi z mocy podpisanej umowy, niż poszukiwania psiaka. Na koniec stwierdziła, że umowa bez pieczątki jest nieważna i możemy jej skoczyć. Zapraszała mnie dzisiaj na dokonanie wspomnianych czynności (zapewne z racji obecności "ochroniarza"), a kiedy poinformowałem ją, że nie dam rady że względu na duża odległość, bardzo się obruszyła. Obawiam się, że faktycznie ciężko będzie się z nią spotkać, dlatego nie wykluczam asysty policji. W końcu obowiązuje nas umowa, a ja chcę sprawdzić co jest z psiakiem, za którego w myśl przepisów jest nadal odpowiedzialna.
  8. [quote name='Ania-tygrysiczka']Zapytałam, czy powiesiła resztę plakatów i napisalam, że ładnie go szuka, bo psiak był widziany rano w okolicy Krakowiaków.[/QUOTE] Widziany był też prawie vis a vis jej domu na Sabały, więc może niech choć wyjrzy przez okno... Co za menda cholerna :angryy:
  9. Aniu, napisz jej na spokojnie, że dziś rano widziany był kilkadziesiąt metrów od jej domu, a potem w okolicy ul. Krakowiaków. Może niech ruszy swoje doopsko i przy okazji rozwiesi resztę plakatów, które włożyłem do jej skrzynki na listy. [B]Odnośnie sąsiadów:[/B] [B]Pod żadnym pozorem proszę nie rozpytywać ich o Sylwka, ponieważ mój plan (wpis 201) spali na panewce, a to jest jedyna możliwość, żeby przyłapać babkę na ew. kłamstwie.[/B] Plakaty wiszą na drzwiach wejściowych do obu klatek, więc jeśli coś zauważą, sami dadzą znać.
  10. W swojej relacji dziewczynka wspominała coś o ul. Krakowiaków (nieco przesunięte przedłużenie 17-go Stycznia, za Al. Krakowską). Jechała autobusem i słabo ją było słychać, ale domyślam się, że i tam mogła go widzieć.
  11. Dziewczynka widziała plakat i twierdzi, że to on. Okolica też się zgadza. Po zadekowaniu się gdzieś na noc (ogródki działkowe?), mógł wrócić po zapachu (u nas intensywnie znaczył teren). Z rozmowy z pewnym panem, spacerującym z pieskiem na smyczy, wynikało, że w tej okolicy praktycznie nie widuje się bezdomnych psów. Pewnie dlatego, że jest tam kilka ruchliwych ulic. Z powyższego wnioskuję, że to mógł być Sylwek.
  12. [quote name='Ziutka'](...)trzeba aktywować konto na zaginionepsy.pl bo dodałam ogłoszenie, ale musisz kliknąc w link w mailu![/QUOTE] Otrzymałem dwie wiadomości z "zaginionepsy.pl", ale o aktywacji nie było w nich mowy. Sprawdziłem, że ogłoszenie jest już aktywne. Przepraszam, ze piszę dopiero teraz, ale po niedospanej poprzedniej i nieprzespanej ostatniej nocy, padam z nóg. Do Warszawy zajechałem tuż przed 22-gą. Przez kilkanaście minut nie mogłem doczekać się na odebranie tel. przez tego babsztyla. Dopytałem o kilka szczegółów związanych z ucieczką Sylwka, mając nadzieję, że pani poczuje się do odpowiedzialności i choć wykaże odrobinę zainteresowania. Nic takiego nie miało miejsca. Kiedy my (ok. 23-ciej dołączyła Ewa Marta) biegaliśmy po okolicy, babsztyl oglądał TV. Po analizie faktów, nie wykluczam, że Sylwkowi ktoś pomógł "uciec". Na tę okoliczność zdobyłem pewną informację, która może nas w tym przekonaniu utwierdzić. Wymaga ona jednak osobistej rozmowy z panią i to koniecznie w jej domu. Z przyczyn oczywistych nawet tutaj nie zasygnalizuje o co chodzi (licho nie śpi), ponieważ mogłoby to pokrzyżować moje plany (pani przygotuje się do odpowiedzi). [B]Proszę o niekontaktowanie się z nią do czasu mojej z nią rozmowy !!![/B] (dotyczy zwłaszcza Ewy Marty i Ani, jak i potencjalnych osób pomagających w poszukiwaniach). Z niezrównaną Ewą Martę rozwiesiliśmy ponad 100 plakatów, przeczesując przy tym okolicę. Kolejne 50 rozwiesiłem na głównych krzyżówkach (Hynka z Al. Krakowską oraz Sasanki i Żwirki Wigury). Pozostałe 50 plakatów wetknąłem do skrzynki na listu naszej "ulubiennicy" z nadzieją, że dziś je rozwiesi. Jednak po tym, co napisała Ania, nie liczyłbym zbytnio na to... Poszukiwania zakończyłem po godz. 5-tej, i prawie zasypiając za kierownica, o 7-mej wróciłem do domu. [B]WAŻNE !!! Przed chwilą zadzwoniła do mnie dziewczynka, która prawdopodobnie widziała Sylwka w okolicy ul. Sabały. Nie znam tego rejonu Wa-wy, więc nie mogliśmy się precyzyjnie dogadać, ale już przekazałem jej tel Asi, która ma tam zaraz podjechać.[/B]
  13. Historia zatoczyła koło... To nasz psiak... Dzięki za czujność.
  14. [quote name='martasekret'](...) [B]mam nadzieję, że wiktoria vel agnieszka vel koszyczek miłości (:cool3::lol:) zakończyła swoją przygodę ze zwierzętami i zajęła się np. sprzedażą odkurzaczy piorących czy koniakowskich koronek[/B] propnuję, żeby wątek wrócił na właściwe tory, czyli opowiadał o losach psów z Kotlisk[/QUOTE] Niestety, wiktoria008 nie odpuściła. Mało tego, zamieszczając 28 grudnia (po zdemaskowaniu) kolejne ogłoszenie, dała dobitny dowód swojej bezmyślności i ograniczenia umysłowego. Oferuje bowiem 7-mio mies. psiaka za jedyne 280pln. [url]http://kbo.net.pl/anons.php?id=634[/url] Co za podły, pieprzony babsztyl :angryy: A tutaj przeszła już samą siebie... "[B]Przyjmę nieodpłatnie bądź za symboliczne 100 zł pieska rasy shih tzu, sznaucerka lub yorka. Moja córka jest ciezko chora i marzy o małym przyjacielu, nie mogę jednak zaplacić więcej chyba że na raty. Bardzo proszę o pomoc okażcie serce !![/B]!" [url]http://lodz.olx.pl/piesek-dla-chorej-corki-okazcie-serce-iid-139384336[/url] Łeb bym obciął przy samej doopie :angryy: :mad: A wątek bez osoby, która go założyła (wiktoria008 :mad:), nie ma zadnego sensu. Nie będzie możliwości edycji itp. Tak jak wcześniej było pisane, osoby zainteresowane pomocą psiakom z Kotlisk, powinny założyć osobny wątek.
  15. Odbiór Sylwka planujemy po 18-tej, o ile pociąg się nie opóźni (Ania przyjeżdża nim do Warszawy). Ja również czekam na sygnał, co jeszcze ze sobą zabrać. Czy wspominając o 50pln, masz na myśli kasę Kaji, która aktualnie jest jeszcze na moim koncie? Kiedy okazało się, że być może będę u Agaty, wstrzymałem się z przelewem i mam zamiar rozliczyć się osobiście.
  16. Przed chwilą otrzymaliśmy poważną ofertę adopcji Hamleta. Państwo mieszkają w Milanówku. Może zna ktoś osobę, która podjęłaby się wizyty przedadopcyjnej? Sam Milanówek kojarzy nam się z adopcją pewnego ONka, który trafił do wspaniałego domu. Mielibyśmy okazję go odwiedzić, bo jego opiekunowie już kilkakrotnie nas zapraszali.
  17. Domek z ogrodem jako zabezpieczenie przed ew. zniszczeniami, to najkorzystniejszy układ na wypadek, gdyby wszystkie pozostałe sposoby zawiodły (w tym towarzystwo innego psiaka - choć to niegłupi pomysł).
  18. Całkiem duże psy znajdują domy dość szybko (takie info otrzymałem odnośnie m.in. leonbergero i kaukazo podobnych). Najgorzej jest z tzw dużymi średniakami, do których zalicza się Hamlet. Mieliśmy masę telefonów w jego sprawie, z ogłoszeń w lokalnej prasie, ale większość potrzebowała psa na posesję i dziwili się, że nie chcemy go oddać. Przepraszam, nie chcę nikogo urazić (sam mieszkam na wsi), ale część tych prostaków nie potrafiła poprawnie sklecić zdania. Nie potrafili też zrozumieć pytań o ogrodzenie, zamykanie bramy, opiekę wet itp. Odnosiłem wrażenie, że mówimy dwoma różnymi językami. Nie taki dom marzy się nam dla Hamleta. To jest pies do kochania...
  19. [quote name='*Gajowa*']Bella jest masakrycznie chuda :-( nie spodziewałam się , że aż tak... zdjęcia nie oddają jej stanu :shake: to szkielet obciągnięty skórą... nie sposób jej pogłaskać, nie ma równej powierzchni.(...)[/QUOTE] Trudno to sobie wyobrazić, ale kiedy trafiła do nas, wyglądała jeszcze odrobinę gorzej. Gdyby nie dość obfita sierść, widok zapewne byłby porażający :shake:. Osobiście nie widziałem jeszcze tak skrajnie zagłodzonego psa... To, że żyje, paradoksalnie nie zawdzięcza tylko człowiekowi... Sądzę, że gdyby nie wyjątkowo łaskawa aura tej "zimy", Bella bez grama tkanki tłuszczowej, nie przeżyłaby kilku kolejnych, bardzo mroźnych dni... Ciekawe jak tam nasza pociecha się sprawuję. Po cichu liczę na to, że dogada się z Gają i będą mogły wspólnie cieszyć się wolnością na ogrodzie. Chodzi mi o taki moment, kiedy będzie już mogła pozwolić sobie na większą aktywność fizyczną, bo póki co, powinna raczej dużo odpoczywać, a nie szwędać się tu i tam. Z konieczności u nas właśnie tak było. Tylko pierwszego dnia z lekka oprotestowała zamknięcie w kojcu, a potem już sama chętnie udawała się na odpoczynek. Całą noc ładnie przesypiała, a i w ciągu dnia zdarzało się jej wpaść w objęcia Morfeusza ;).
  20. Jeśli rzutem na taśmę, do jutra nie znajdzie się inny domek, przymierzamy się do zawiezienia Sylwka już w niedzielę. Agata, czy nie będzie za późno, jeśli dojedziemy na godz. 20tą? Poprzednia wersja zakładała odebranie psiaka w niedzielę przez Ewę Martę i dostarczenie go na dworzec Ani, która miała go przywieźć do domu. Wydaje się to bez sensu, zważywszy na to, że już następnego dnia mielibyśmy go zawieźć do Mławy. W niedzielę będzie też luźniejsza trasa, więc zaoszczędzimy nieco czasu na podróż.
  21. Sam się zastanawiam co będzie lepsze. Może ktoś doświadczony w tym względzie się wypowie. Obeznanie z kennelem pewnie nie zaszkodziłoby psiakowi, zwłaszcza, że nie możemy wykluczyć opcji pozostawiania go w nim w domu docelowym, zanim się przyzwyczai do nowych warunków. W ten sposób nauczyłby się, że klatka nie gryzie, a pani w końcu wróci i go wypuści. Takie rozwiązanie podpowiada mi intuicja, ale mogę nie mieć racji, dlatego czekam na ew. sugestie.
  22. [quote name='agatamakowska6@wp.pl']no mi też strasznie utkwiła w pamięci a zwłaszcza jej oczy[/QUOTE] M.in. dlatego nie mogę oglądać jej fotek ;-) Sądzę, że w przyszłości będzie to jedna z bardziej spektakularnych metamorfoz. Miała bidulka szczęście, że spotkała na swojej drodze ludzi, którzy postanowili pomóc jej wrócić do lepszego świata. Obecnie ma opiekę najlepszą z możliwych, więc teraz już może być tylko lepiej...
  23. Komórka to ostateczność, a kennel też nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. W ten sposób wiele nie zwojujemy. Zastanawiam się jednak, czy na wszelki wypadek nie zabrać klatki razem z Sylwkiem, jadąc do Agaty. No bo co zrobi, jeśli zacznie demolować mieszkanie pod jej nieobecność? Zapewne miałoby to charakter sporadyczny, więc tym bardziej nie byłoby to dla psiaka wielką traumą.
  24. Dzięki Agatko - nawet nie wiesz jak ważnym jest to, że ktoś Cię wspiera, tak jak wiele osób wspiera nas na tym wątku. Jesteśmy Wam bezgranicznie wdzięczni. Gdyby nie ta świadomość, nie mielibyśmy już siły...
×
×
  • Create New...