-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Ogłoszenia już nie było... Widziała je w niedzielę. Opisała mi dokładnie okolicę i poradziła, żebym koniecznie zajrzał na... dogomanię (psiaka ma od kogoś z dogo) ;-). Ten fragment działek położony jest pomiędzy ulicami Żwirki Wigury i Rostafińskich. Brama wejściowa jest na wysokości alejki Brzozowej, a dokładniej jak się wychodzi w stronę Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich (na pewno nie od Żwirki Wigury). Jeśli ktoś zna tę okolicę, pewnie lepiej pokojarzy te namiary. W razie czego mogę podać tel. do pani, która chętnie to doprecyzuje. Duży kolorowy plakat wisiał na jakim kuble (?). Podejrzewam, że mogło ich być więcej w tej okolicy. Zakładając, że ktoś miał drukarkę, to pewnie musi mieć kompa i niewykluczone, że net. Należy się zatem spodziewać, że i w nim zamieścił ogłoszenia. Jeśli ktoś zechce nam pomóc w ich lokalizowaniu, bylibyśmy wdzięczni. Sami również zabieramy się do roboty. Ogólnie lokalizacja to pola mokotowskie.
-
Mamy kolejny trop, który powinien wyjaśnić się jeszcze dziś wieczorem. Otóż, pewna pani przechodząc dziś (lub wczoraj) obok jakichś ogródków działkowych, na bramie zobaczyła ogłoszenie o znalezieniu małego pieska. Na kolorowym zdjęciu wyraźnie widziała odcienie brązu. Za jakiś czas, będąc w pewnej lecznicy, zobaczyła nasz plakat (ktoś na wątku wspominał coś o plakatowaniu u wetów) i od razu skojarzyła fakty. Niestety, numeru nie zapisała (nie spodziewała się, że się przyda), ale dziś po 19-tej pójdzie tam specjalnie z latarką i o ile plakat jeszcze będzie, poda mi numer.
-
Wspomniana dziewczynka (imienia nie pamiętam) jest bardzo rezolutną i śmiałą osóbką, a mieszka w tym samym domu co niedoszła pani Sylwka. Ania poznała ją osobiście. Jest bardzo zaangażowana - wchodziła do sklepów, warsztatów i rozpytywała o psiaka. Postaramy się wysłać jej plakat via email, to o ile ma możliwości, wydrukuje go i powiesi.
-
Dziewczynka-informatorka obiecała, że z koleżankami będą szukać psiaka, a kiedy go namierzą lub złapią, natychmiast zadzwoni. Pani spod nr. 53 nie wpuściła Ani do mieszkania. Powiedziała tylko, że nie widziała żadnego psa, a jej to sznaucer. Póki co musimy wierzyć na słowo, bo Ania go nie widziała. Pani była baaardzo nieprzyjemna...
-
Ja z kolei przepraszam za swoje wynurzenia, które mogły kogoś dotknąć. Z uwagi na ich skąpą treść, nie pozbawione były uogólnień, które nie były moją intencją. Faktem jest, że mam ortodoksyjny pogląd w tej materii, ale nie ten czas i nie to miejsce, aby o tym deliberować. Pucka dojedzie ok. 16-tej. Całe szczęście, bo Ania miałaby problemy z poruszaniem się po słabo oświetlonych ulicach. Teraz plakatuje m. in. Krakowiaków. Zasugerowałem jej, aby część kolorowych plakatów rozwiesiła w najbardziej uczęszczanych miejscach (przystanki, przejścia dla pieszych itp). Mam nadzieję, że w końcu uda się znaleźć Sylwka...
-
[quote name='obraczus87'][B](...)Dlatego zapytałam czy pisac prośbę do Moda o przeniesienie wątku w odpowiednie miejsce.[/B] A wrzucanie wszystkich do jednego wora jest niesprawiedliwe. Nie każdy siedzi w domu na tyłku i się leni. Wiele osób ( przynajmniej ja) pracuje od rana do wieczora.[/QUOTE] Jeśli możesz, napisz do moda, abyśmy się już nie dublowali. Odnośnie Twoich pozostałych uwag - zwróć proszę uwagę na fakt, że w jednej z wcześniejszych wypowiedzi podkreśliłem to, że większość dogomaniaków warszawskich nie ma pojęcia o zaginięciu Sylwka. Inga.mm miała zapewne na myśli osoby, która zza ekranu monitora nie wychylą się nawet w podobnej sytuacji. Wiesz o tym tak samo dobrze jak ja i większość tutaj się udzielających. Dajmy jednak temu pokój, tylko róbmy co w naszej mocy, aby odnaleźć Sylwka. Z jednym zgodzę się bez zastrzeżeń... nie można każdego mierzyć tą samą miarą, ponieważ identyczna pomoc dla jednego może być "niedzielnym spacerkiem", dla innego zaś "morderczym maratonem"...
-
[quote name='pucka69']tylko powiedzcie zanim pojadę np. niepotrzebnie czy mam jechać po plakaty czy nie. bo jak nie to od razu szukać pojadę.[/QUOTE] Jeśli możesz to podjedź - Ania czeka. Ania kolejny raz rozmawiała z dziewczynką i okazało się, że przebiegał nie przez Krakowiaków, a przez 17-go Stycznia i kierował się prawdopodobnie w stronę Krakowiaków (na skróty przez McDonalda).
-
[quote name='obraczus87']Niestety, ale wątek zaginionego Sylwusia nie jest jedynym wątkiem. I nikogo sie nie zmusi do tego, aby pomagał.[/QUOTE] W pewnym sensie masz rację, ale... Ile jest obecnie wątków traktujących o psach, które zaginęły w Warszawie w ciągu kilku ostatnich dni? W takim przypadku sprawne działanie to podstawa. Nie umniejszając potrzeby pomocy psom z innych wątków, śmiem twierdzić, że pomoc psom zaginionym w ostatnich dniach jest priorytetem. Dotyczy to zwłaszcza plakatowania okolicy. Bez tego mamy marne szanse na odnalezienie Sylwka, a każdy dzień zwłoki radykalnie zmniejsza szanse na jego odnalezienie.
-
[quote name='inga.mm']ponieważ spośród kilkuset warszawskich dogomaniaków, nikt nie może pomóc Ani i Sylwkowi, więc pojedzie mój syn chory na zapalenie oskrzeli. Powiem, że nie jest miło.(...)[/QUOTE] Pozostaje mieć nadzieję, że Ci, którzy akurat mogli pomóc, o takiej potrzebie zwyczajnie nie wiedzieli. Tak czasem bywa, o czym niejednokrotnie już było nam dane się przekonać. Na szczęście jest też całe grono osób, które często kosztem ogromnych wyrzeczeń, a nieraz i nakładów finansowych, pomagają nam jeśli tylko mogą. Poświęcają na to swój cenny czas, który zapewne mogliby spożytkować w ciekawszy i przyjemniejszy sposób. Każdy, kto śledzi nasze wątki, z pewnością wie o kogo chodzi. Tutaj ukłon w ich stronę, szacunek i wdzięczność...
-
[quote name='pucka69']ja mogę jechać nawet teraz odebrać - ale ślęczę w pracy ( ok. Pl. Konstytucji) do 19.00 - więc ani w tej chwili nie dam rady dostarczyc do której Ania może szukać tam psa?[/QUOTE] Do zmroku na pewno, a co dalej nie wiem. Ania panicznie boi się ciemności, więc tylko podniesiona adrenalina może spowodować, że zostanie tam dłużej. Już teraz pytała mnie zakłopotana, jak trafi na dworzec. Robi co może... Są dwa tropy. Rozmawiała z dziewczynką, która potwierdziła, że wczoraj widziała Sylwka przebiegającego przez ul. Krakowiaków. Tam właśnie m.in. przydałyby się plakaty. Młodzieniec zaś powiedział wczoraj Ewie, że starszy pan spacerował z nim przy domu nr. 53. Ania usłyszała piszczący szczek, podobny do Sylwka, dobiegający z mieszkania na parterze, ale obecnie nie ma w nim domowników. Może babsko oddało mu psa, kiedy np. powtórnie pogryzł jej drzwi...
-
@inga.mm, z tego co ustaliłem, Ania kontaktowała się z Tobą, ale ponieważ kompletnie nie zna Warszawy, uprzedziła, że nie będzie w stanie do Ciebie podjechać (może źle się zrozumiałyście). Abyś mogła to sobie lepiej wyobrazić, mając wydrukowaną mapę okolicy, nie wiedziała w którą stronę udać się po wyjściu z pociągu. Wiem, są jeszcze taksówki... Na tę chwilę jednak poszukiwanie Sylwka jest priorytetem, więc Ania przeszukuje okolicę. Ma też skontaktować się z dziewczynką, która wczoraj rzekomo widziała Sylwka i namówić ją, żeby wskazała to miejsce. Zwracam się z gorącą prośbą o pomoc w odebraniu ogłoszeń od ingi.mm i dostarczenie ich Ani. Po wielu obraźliwych sms'ach, jakimi babsko bombardowała wczoraj Anię, napisałem jej długą merytoryczną wiadomość, w której kategorycznie zażądałem zaprzestania dalszej korespondencji w tej formie. Tak naprawdę liczyłem na to, że przeczyta to jej syn, który wydawał się bardziej rozgarnięty. Uprzedziłem ją, że sprawa swój epilog znajdzie w sądzie, ponieważ podpisana przez nią umowa, w świetle aktualnie obowiązującego prawa, jest jak najbardziej ważna. Zaanonsowałem też swoją rychłą wizytę w asyście policji, celem dokonania kontroli prawidłowości sprawowanej przez nią opieki, nad powierzonym jej psem. Odpowiedź wprawiła nas w osłupienie, ponieważ miast obelg, znalazły się tam takie słowa jak: dziękuję, przepraszam i dobranoc. Jakby tego było mało, dziś zwróciła się do Ani z grzecznym zapytaniem, czy wie coś o Sylwku, dodając, że szukali go wczoraj m.in. na ul. Krakowiaków. Jedno jest pewne - kiedy widmo odpowiedzialności karnej zajrzało jej w oczy, wyraźnie spokorniała. To równie dobrze może świadczyć o tym, że ma coś więcej na sumieniu, niż tylko niefrasobliwość... Obym się mylił...
-
Ania już Was zaanonsowała, ale możesz to potwierdzić.
-
Ziutka, jeśli już będziesz jutro na wizycie, nie zapomnij uświadomić państwa, że Hamlet jest bardzo żywiołowy. Ciekawe też, czy będą z nim pracować, ponieważ nie jest ułożony (nie ogarniamy takiej ilości psiaków, nie licząc innych problemów...). Czasem zdarzy się, że z nudów podgryza ząbkami to i owo. Raz różek od małego dywaniku, innym razem narzutę na fotel. Nie są to jakieś poważne rzeczy, ale u nas panuje nad nim Benia, której w nowym domu nie będzie. Pozostawiony sam może tęsknić i nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy. Wieczorem trudno go sprosić do domu, więc czasem musimy wziąć go pod pachy i wprowadzić na tylnych łapach. Na szczęście nie opiera się wtedy. Krótko mówiąc, uprzedź państwa o wszystkim, żeby potem nie mówili, że tego nie wiedzieli. Po doświadczeniu z Sylwkiem, zrobiliśmy się jeszcze bardziej podejrzliwi.
-
Plakat w pdf-ie do pobrania: [url]http://img846.imageshack.us/img846/8905/sylwek.pdf[/url] @mshume, jeśli możesz, bardzo prosimy o wydrukowanie i powieszenie na Paluchu @inga.mm, w jakiej okolicy pracujesz? Ania dojedzie do Wa-wy ok. godz. 9:30, ale będzie mało mobilna, bo jedzie pociągiem. Może się zdzwonicie rano (tel. na plakacie ;-))? Może wysiąść na każdym przystanku między Wschodnią i Zachodnią. Potem przesiada się na pociąg w kier. Radomia, żeby dojechać do przystanku Służewiec. Dalej pieszo Hynka w kierunku Al. Krakowskiej. Tak mniej więcej wygląda jej jutrzejsza marszruta.
-
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='*Gajowa*'](...)najchętniej to po załatwieniu potrzeb fizjologicznych leżała by na ganku przed drzwiami... w oczekiwaniu na kolejna michę.(...)[/QUOTE] Gdzieś już o tym czytałem ;-). Bella potrzebuje sporo czasu, żeby dojść do jako takiej równowagi fizycznej. No ale gdzie jej będzie lepiej, jak u Ciebie ;-). -
Dla uzmysłowienia z jaką personą mamy do czynienia, poniżej zacytuję kilka znamiennych wiadomości, jakie wysłała do Ani, zachowując ich oryginalną pisownię. 1. "Straszy mnie kara, a sama P trzymała go w ciemnej komorce" 2. "To proszę czekać na informacje bo ja ze swoiej strony zrobila wystarczająco" 3. "Niech P nie przesadza i nie zgaduje. A takie słowa to prosze sobie zachować dla siebie" - w odpowiedzi na informację, żeby łaskawie zlazła na dół i zobaczyła czy pies nie wrócił. 4. "Jak P chandluje dzikimi psami to tez prosze sie ruszyc przyjechac i szukac nie ma P takiego prawa komus rozkazywac" 5. "Straszys??? czekam przyjedz z policja" - tutaj uwidoczniła się już pewna zażyłość ;-) 6. "Ja w tej chwili ide na policje i zglosze odgrazywanie sie mi przez pania i prosze mi nie ublirzac bo nie przypominam sobie bysmy byly na ty!" - zażyłość prysła jak bańka mydlana... 7. "Ani z pania ani mezem sie nie spotkam i nikt mnie do tego nie zmusi" 8. "Wystarczy ze ma pani moje dane i pani mnie straszy a ja tez opowiem jak pani trzymala psa w komorce a wiem ze takie trzymanie tez jest karane wiec niech pani nie bedzie taka pewna siebie" 9. "Mowi pani to o sobie hehe pasuje to do pani bo normalna osoba rozumnie ucieczke psa i probuje pomuc a nie straszyc" 10. "Pies tez pogryzl drzwi i co? tez moja wina?" 11. "I bardzo dobrze bo ja z chamka zewsi tez nie bede rozmawiala" - Ania została zdemaskowana... 12. "Haha wielka opiekunka zwierzat chycelko psow ja z toba juz rozmawiac nie bede i niepisz mi tu wiecej. bo z toba umowy nie podpisywalam a z oszustami z internetu nie bede sie spotykala" - tutaj oboje jesteśmy na cenzurowanym. Dodam, że Ania od pewnego czasu przestała sobie nią zawracać głowę, ale i tak co chwile otrzymuje kolejną "perełke" w postaci jej wypocin. 13. "Tyle osob zatrudnila pani do szukania psa i nic dobra sciema" - po informacji, że Sylwka szukaja wolontariusze osoby postronne itp. 14. "Dotarlo to do pani? czy zamienila sie pani teraz w aniolka?" 15. "Gdzie są P ludzie? jestesmy na chodzimy ulicami za Sylwkiem" - tutaj z kolei oberwało się leniwym wolontariuszom i osobom, które rzekomo szukały Sylwka. Dopiero pani, pod nieobecność obiboków, stanęła na wysokości zadania. No cóż, tylko pozazdrościć inwencji i błyskotliwości...
-
[quote name='Mazowszanka'](...)Czy ta baba to nie handlara? Skoro na policji się upewniała czy nic jej nie grozi.(...)[/QUOTE] Mnie też myśl taka przeszła przez głowę... Pasuje też do tego jak ulał starszy pan, prowadzący wczoraj psiaka na smyczy, choć wcześniej i później nikt go raczej nie widywał w okolicy. Do tego brak zaangażowania w poszukiwanie tego, czego znaleźć nie można. No, ale to tylko spekulacje.