Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. Jeśli oprócz Tuptusia masz na myśli Hamleta, to się nie mylisz ;-). Tuptuś jest bardzo grzeczny. Całą noc przespał na swojej ulubionej... kozie :lol:. Bez obawy, nie adoptowaliśmy jej, a jedynie w prezencie dostaliśmy jej futerko :roll:. Kładzie się na niej często i widać, że wyraźnie jej szuka, a kiedy poczuje ją pod łapkami, układa się i podsypia. Rano troszkę pospacerował, a kiedy zaniosłem go na górę, sam wszedł na posłanko i jeszcze podrzemał. Niedawno ładnie zjadł suche wymieszane z Animondą. Za niedługo wrzucę link do filmiku, jaki udało mi się dziś zarejestrować. Tymczasem wylegujący się Tuptuś:
  2. Zauważyłem, że Tuptusiowi pomerdały się pory dnia. Większość dnia przespał, a teraz zaczyna "nocne życie". Łazikuje po całym mieszkaniu. Kiedy usłyszy psiaki, sam też poszczekuje. Z jedzeniem jest tak sobie - przed chwilą zjadł połowę porcji rozmoczonej, suchej karmy. Ze wzdętego brzuszka wnioskuję, że po odrobaczeniu, robale właśnie szykują się do opuszczenia swojego lokum. A tak ogólnie, to z niego bardzo fajny psiaczek. Uwielbia przebywać na posesji - szkoda tylko, że spadł śnieg, bo niewygodnie jest mu spacerować. Zapada się w nim po sam brzuchal ;-). Niedawno otrzymałem ciepłego e-mail'a od osoby, która zna historię Tuptusia z FB. Zaoferowała wymierną pomoc naszym psiakom. Obiecała też zaglądać na Tupusiowy wątek. Czekamy zatem na ujawnienie się nowej ciotki ;-).
  3. Tiaaa... A Ty ciotka nie bądź taka spostrzegawcza :razz:. Sam się zorientowałem po napisaniu powyższego, że przeczę swoim wcześniejszym słowom, ale nie wyedytowałem tego z prostego powodu - sam nie wierzę w to, że moglibyśmy go oddać :roll:. Wczoraj wieczorem Tuptuś troszkę pomarudził. Był niespokojny i dość długo poszczekiwał. Nie wiem, czy mogła to być reakcja na mojego syna, który akurat mnie odwiedził, czy to już taki jego urok. Nie miał też apetytu. Dziś jest już lepiej. Tuptuś ma całkiem sporo energii. Broni się przed próbą położenia go na posłaniu, kiedy akurat nie ma na to ochoty. Dużo spaceruje po domu, obwąchując każdy kąt. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby wszedł na jakąś przeszkodę. Posiłkuje się przy tym resztkami słuchu i węchem. W każdym razie radzi sobie znakomicie, dlatego również pod tym względem przypomina nam Jurandka. Ewidentnie najlepiej czuje się na posesji, dlatego koniecznie powinien zamieszkać w takim domu. No i w ten oto sposób wróciliśmy do tego co na wstępie ;-).
  4. Sylwija, jak myślisz, jakie warunki byłyby najlepsze dla Very, a jakie dla Ninki (zakładając ich rozdzielenie...). Jak zachowają się w domu? Robiłaś już taką próbę, a jeśli nie, to czy mogłabyś to sprawdzić? Dobrze byłoby wiedzieć na co je stać w warunkach domowych.
  5. Ja w fb nie kumaty jestem, ale poproszę kogoś, kto się na tym wyznaje.
  6. Tuptuś przespał dziś prawie cały dzień. Prawdopodobnie dopiero teraz odreagował stres. Poszedłem z nim na dłuższy spacer, bo zrobiło się dużo cieplej. Niedawno zaniosłem go na górę i prawie od razu zaczął szczekać. Po zniesieniu na dół cisza. Jestem prawie pewien, że chodzi o zapach Jurandka. U Agaty nad ranem pewnie szczekał dlatego, że czuł Sylwka. Na dworze ignoruje zarówno sunie jak i psiaki. Na Inkę nie reaguje zupełnie, tak jak ona na niego. Teraz znów położył się na kocyku i go obwąchuje. Zjadł zaledwie 1/3 tego co mu włożyłem. Spróbuję później go nakarmić.
  7. Widzę, że Sylwek ładnie się zaaklimatyzował w łóżeczku ;-). Mądry psiak, wie co dobre i skrzętnie z tego korzysta.
  8. Dziś Tuptuś sporo śpi. Ani razu nie zaszczekał. On chyba wyczuwa moją obecność i wtedy jest spokojny. Wydaje się czuć bezpiecznie, bo nie śpi już w pozycji "czuwającej", ani nie zwija się w kłębek. Bardzo chętnie spaceruje po posesji i nawet dość daleko się oddala. Już na wiosnę będzie w swoim żywiole, bo jak zrobi się ciepło, będzie mieć tego typu atrakcji do woli. Jutro postaram się nagrać krótki filmik, żebyście mogli zobaczyć, że imię pasuje do niego jak ulał ;-). To strasznie miły i sympatyczny psiak. No i wydaje się być praktycznie bezproblemowy. Oj, coś mi się wydaje, że już nikomu go nie oddamy ;-). A tak właśnie Tuptuś śpi przy moich nogach, kiedy siedzę przy kompie:
  9. [quote name='*Gajowa*'](...)Bella cały czas dostaje 1 kg suchej karmy dziennie rozmoczony w rozcieńczonym mleku dla szczeniąt. Efekty widze niemal każdego dnia... [B]już nie czuję kręgosłupa przy głaskaniu plecków[/B].[/QUOTE] :crazyeye: Co to znaczy właściwa opieka i... karma ;). Jeszcze trochę i zrobisz z niej serdelka :lol:. Jeśli nadarzy się okazja, chyba nie odmówimy sobie przyjemności, aby wymiziać ją osobiście - o ile to nie będzie kłopot dla Ciebie :roll:. No ale póki co, jest to tylko koncert życzeń...
  10. [quote name='*Gajowa*'](...)W ubiegłym roku dwie sunie przebywające u mnie były niepotrzebnie cięte i pani doktor nie znalazła narządów rodnych. Bella zalotnica kokietuje też psy sąsiada .[/QUOTE] Tylko nie mów, że nie miały ich od urodzenia :crazyeye:. Rozumiem, że sunie przygarnięte, a mimo to po sterylce. To faktycznie ewenement. Bella, a ty dbaj choć trochę o reputację, żeby Gajowej wstydu nie przynieść :razz:.
  11. [quote name='Lemoniada']A nie ma w umowie punktu, że w razie stwierdzenia niedotrzymania warunków pies może zostać odebrany?[/QUOTE] Jest punkt, który mówi, że w przypadku zagubienia się psa, powinna nas o tym niezwłocznie poinformować. Kwestia jak zinterpretować kilkugodzinną zwłokę. W każdym razie jest to jeden z elementów, który działa na jej niekorzyść.
  12. [quote name='Ewa Marta'](...)Wydawała się nieśmiała i taka ciepła:-([/QUOTE] Ciepło to ona dopiero będzie mieć - No strasznie mnie rozeźliła :angryy:. A z tym podobieństwem psiaka to świetny pomysł, tym bardziej, że Sylwek był u nie tylko kilka dni, więc nie zna żadnego znaku szczególnego, który mógłby naprowadzić na jego trop. A tak w ogóle to dajmy spokój z tego typu dywagacjami, bo prędzej urosną mi włosy na wątrobie, niż ona dostanie Sylwka :cool3:.
  13. Ok. 2/3 do 3/4 puszki. Będziemy jednak pracować nad tym, aby polubił mokre kuleczki. Apetyt ma ogólnie umiarkowany, ale wczoraj podczas kąpieli okazało się, że po zmoczeniu sierści zbytnio nie wyszczuplał ;-). Jest z niego mała baryłeczka. Leży teraz przy moich nogach na kocyku i ani razu nie zaszczekał. Naprawdę zaczynam wierzyć w to, ze sypialnia na górze mu nie odpowiada. Qrcze, dopiero do mnie dotarło... przecież on czuje zapach Jurandka :-(. Na dole jest Inka, czyli sunia, więc pewnie mu to nie przeszkadza. Sam już nie wiem...
  14. Tuptuś śpi już prawie dwie godziny. Przemieszcza się czasem nieznacznie, aż ułoży się wygodnie. Właśnie niedawno ta sztuka mu się udała, bo śpi w tej pozycji już dłuższy czas:
  15. Agta, właśnie m. in. w tym celu gromadzimy dowody. Samymi sms'ami podłożyła się na amen, więc o to możesz być spokojna. Obecnie koncentrujemy się na tym, aby poniosła jak najdotkliwszą karę - zgodnie z prawem również ;-). Swoją drogą musi z niej być rasowa larwa, która nie wyściubiła nosa za drzwi, podczas jego poszukiwań, a teraz jeszcze ma czelność rościć sobie jakieś pretensje. Lepiej żebym jej nie spotkał, kiedy odwiedzimy Julkę. A już nawet nie chcę myśleć co by było, gdyby Ania na nią się natknęła...
  16. Szczerze mówiąc mieliśmy zamiar porozmawiać o tym osobiście, bo przez tel. trochę niezręcznie o tym mówić. Na miejscu zorientowalibyśmy się lepiej w ich potrzebach, a rozmowa na żywo to zupełnie co innego. Nie chcielibyśmy ich urazić i dać odczuć, że z czymś tam się narzucamy. To delikatny temat, a oni tak naprawdę nas nie znają. W ten weekend Ani nie będzie, a musimy być przy tym oboje. Komp pewnie by się przydał, ale bez netu jest bezużyteczny. Właśnie m. in. o tym chcielibyśmy mówić. Może nie stać ich na comiesięczny wydatek, a my nie jesteśmy w stanie tego finansować... W każdym razie to nie jest rozmowa na telefon.
  17. Tego nie wiemy, ale się dowiemy. Wszystko przesunęło się w czasie ze względu na Tuptusia, który był i nadal jest priorytetem. Teraz musimy ustalić czy to był samochód jej syna. Mieliśmy w planie wykorzystanie w tym celu Julki, ale po zastanowieniu doszliśmy do wniosku, że nie możemy jej w to mieszać - w końcu to dziecko. Szukamy osoby, która mogłaby tam podjechać w weekend (wtedy synalek prawdopodobnie odwiedza mamuśkę) i spisać nr. rej. auta oraz pstryknąć fotki, które okazalibyśmy świadkowi. Dla nas taki wyjazd to problem, więc liczymy na to, że któraś z ciotek, mieszkająca w pobliżu, mogłaby to sprawdzić. Mamy nawet taką jedną na oku, ale póki co jeszcze o tym nie wie ;-). A może ktoś z odwiedzających wątek zaoferuje swoją pomoc w tym względzie? Co prawda planujemy taki wyjazd w celu odwiedzenia Julki, ale z tego co wiem, nie uda nam się to w najbliższych dniach, choć jeden z prezentów został właśnie zakupiony ;-).
  18. Nie omieszkam Cię poinformować. Tuptuś przespał grzecznie całą noc. Ani razu nie szczeknął. Dopiero rano wyszedł z posłanka, swoim zwyczajem usiadł przy drzwiach i szczekaniem oznajmił, że chce na dwór. Kiedy się załatwił, wrócił do sypialni i zaczął poszczekiwać. Na łóżka, natychmiast się uspokoił ;-). Kiedy go głaskałem, leżał nieruchomo, a kiedy przestawałem, natychmiast zaczynał wędrować. W pokoju na dole chętnie spaceruje i kładzie się na miękkiej wycieraczce. Teraz okupuje kanapę i widzę, że chyba podsypia. Co ciekawe, będąc na parterze nigdy jeszcze nie zaszczekał. Może w sypialni jest jakaś zła "aura", która powoduje, że jest niespokojny. Najwyraźniej coś mu tam nie pasuje. Będziemy to dokładnie analizować i w razie czego dostanie "eksmisję" do salonu. Inka go zaakceptowała, więc nie ma innych przeciwwskazań.
  19. W stosunku do psów nigdy nie miała "pretensji", ale widać było, że suki tylko toleruje. Przynajmniej mamy jasność, że USG było miarodajne.
  20. Poczekajmy kilka dni, do zakończenia "śledztwa". Na propozycję podpisania aneksu odnośnie zrzeczenia się psa, larwa odpisała, że zrobi to dopiero po jego odnalezieniu :angryy:. Fajne podejście - póki go nie ma, to jest jaj ukochanym psiaczkiem, no bo nie gryzie drzwi, nie piszczy, nie wymaga spacerów i w ogóle... Kiedy jednak by się znalazł, wtedy jest bee i chętnie larwa nam go zwróci. Niedoczekanie ty wstrętna kreaturo :angryy:.
  21. Tuptuś został kilka godzin sam w domu i nic nie narozrabiał. Tuż po wyjściu na posesję zrobił sioo i qpe. Przed chwilą został wykąpany. Był grzeczny jak aniołek. Stał nieruchomo przez ładne kilka minut. Potem suszenie suszarką, czesanie i inne takie - bez najmniejszego sprzeciwu. Teraz wylizuje sobie brzuszek. Sierść z brunatnej zrobiła się kruczo-czarna. Resztki pcheł z larwami i odchodami spłynęła w postaci brązowej wody. Skóra Tuptusia stała się bielutka i wygląda na całkiem zdrową. Sierść jest lekko karbowana, miękka i puszysta. Tuptuś wygląda teraz ślicznie. Na dowód dwie fotki:
  22. A Ania zamykała go w komórce - "chycelka dzikich psów", odpowie za to :evil_lol:
  23. Zapewniam Cię, że zrobimy co będzie trzeba, ale naprawdę nie jesteśmy w stanie jechać co drugi dzień do Warszawy. Przez kilka dni Tuptuś pobierze leki i przy powtórnych badaniach przynajmniej da się stwierdzić, jak na nie reaguje. Możesz być pewna, że o wszystkich Twoich sugestiach powiem naszej wetce i sam jestem ciekaw jak to potraktuje.
  24. Daleki jestem od twierdzenia, że Tuptusiowi nic nie dolega, bo w tym wieku raczej żaden psiak nie jest już okazem zdrowia. Chodziło mi o to, że jeśli wspomniane badania zostaną uznane przez naszą wetkę za stosowne, wykonamy je za jakiś czas, bo póki co nie widać takiej potrzeby na cito. Zrobimy to zapewne przy okazji wykonywania EKG. Z pobraniem siusiek nie będzie problemu, bo Tuptuś ma w zwyczaju znaczyć teren. W ten sposób ułatwia sobie między innymi poruszanie się.
  25. Zrobiliśmy rzeczy podstawowe, bo psiak naprawdę nie wygląda na chorego. Teraz poczekamy kilka dni, aż zaczną przynosić efekty (mam taką nadzieję) podawane leki i wtedy zrobimy powtórkę, być może uzupełnioną o Twoje sugestie. Mamy zaufaną wetkę, która nas jeszcze nigdy nie zawiodła i póki co polegamy na jej opinii. Jesteśmy w przyjacielskich relacjach, więc bez zbędnej krępacji zasugeruję jej to, o czym zechciałaś napisać. Jest jeszcze jedna, prozaiczna rzecz, która uniemożliwia nam wykonywanie niektórych badań/zabiegów "od ręki". Jadąc do "naszego" weta mamy do pokonania ok. 80km w jedną stronę, więc staramy się połączyć taki wyjazd z innymi potrzebami. Oczywiście zasada ta nie ma zastosowania w nagłych wypadkach. Nie sądzę jednak, żeby Tuptuś był właśnie takim przypadkiem.
×
×
  • Create New...