-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Ziutka, jeśli nie będzie ciasta, zobowiązuje Cię do interwencyjnego odebrania naszych psiaków i dostarczenia ich do nas :razz:. U nas ciasto będzie :eviltong:. A tak poważnie, to i my jesteśmy zarobieni po uszy, więc nawet nie chce się nam ponownie zakładać wątku Łajta, który jak wiele innych nowych wątków, znikł całkowicie :roll:. Nawiasem mówiąc, backup forum powinien być robiony częściej, co pozwoliłoby uniknąć podobnych wtop w przyszłości. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija']tzn. jakieś pieniążki były początkowo zbierane na jej konto, ona mówi, że coś wpłaciła na konto FAM (nie znalazłam wpłaty z jej nazwiskiem), [B]a część na paliwo poszła[/B]..(...)[/QUOTE] [B]PERFIDNE KŁAMSTWO !!! [/B]Pierwszy wyjazd (po Verę i Ninkę) pokryty został w proporcjach: Jezebel - 50 pln Ania-tygrysiczka - 50 pln gallegro - 25 pln Tak było faktycznie, a info o tym zostało przez nią samą zamieszczone na wątku. Drugi wyjazd (po Hamleta), o ile pamiętam również wspomogła podobną kwotą, ale to już nie dotyczyło suń, więc nie powinna tego uwzględniać w rozliczeniu. W trzecim wyjeździe już nie uczestniczyła (po Kiko i Maszę), a koszty wzięliśmy na siebie. Na marginesie dodam, że do ostatniej chwili utrzymywała, że z nami pojedzie, a kiedy czekaliśmy na nią pod blokiem, wysłała SMS'a, że akurat musiała pójść do lekarza. Było to o tyle dziwne, że pół godziny wcześniej nie było o tym mowy :razz:. Wszystko to jednak nicość w porównaniu z tym, że Vera z Ninką są bezpieczne i szczęśliwe. No i jak zwykle piękne fotki pięknych psiaków :lol:. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='inga.mm'](...)Jezabel, gdyby nie to, że dzięki Twojemu zgłoszeniu te dwie cudowne sunie zostały uratowane, to już byś miała taka wiochę na fb, że musiałabyś siedzieć na twarzy ze wstydu. Wiem, że czytasz dogo tylko głupa rżniesz.[/QUOTE] Sam zachodzę w głowę, jak to możliwe, że po takim zaangażowaniu w akcję wyrwania suniek, raptem przekręciła się o 180 st. Istny Dr Jeckyll & Mr Hyde... Z całym szacunkiem i wdzięcznością za pomoc okazaną psiakom, z nie mniejszą determinacją będziemy działać w kwestii odzyskania pieniędzy należnych psiakom. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Sylwija, pisałaś do niej niedawno, więc link do jej profilu masz w historii przeglądanych stron swojej przeglądarki. ktoś wcześniej wrzucał na wątek link do jej profilu, ale chyba zniknął po ostatniej awarii dogo. Na wszelki wypadek prosimy o jego przypomnienie. Swoją drogą Jezabel pewnie wstydzi się tutaj odezwać, po tym, jak przeczytała co o niej myślimy. Zapewne weszła na wątek bez logowania i czym prędzej pierzchła :razz:. Innego wytłumaczenia nie znajduję... -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija'](...)"nie. moje ip jest zablokowane. Sylwia zaczynam się czuć jak przesladowana." w związku z powyższym - dla mnie koniec tematu. Mam nadzieję, że wyjaśni to z osobami wpłacającymi, z FAM.. nie wiem..[/QUOTE] Każdy złodziej wręcz powinien czuć się prześladowany, a dopóki Jezabel nie rozliczy się z pieniędzy, niech nie dziwi ją, że właśnie tak będzie przez nas postrzegana. Tłumaczenia z zapomnianym hasłem i zablokowanym IP niech skieruje pod adresem przedszkolaków, bo w ten sposób wszystkich nas obraża. Sylwija, rozumiem Twoje rozgoryczenie i niechęć do dalszego z nią kontaktu, dlatego proszę Cię o przekazanie jej [B]ostatniego[/B] info w formie ultimatum. Uprzedź ją, że w związku z jej permanentnym uchylaniem się od zwrotu przywłaszczonej kasy, rozliczymy się z nią na FB. Jeśli nie chce aby ogół dowiedział się o jej "przekręcie", do końca tygodnia ma przedstawić wykaz wpłat, a zaraz po niedzieli, sumę tych kwot ma przelać na wskazane konto (uzgodnij z FAM czy Twoje). Jeśli nie wywiąże się z tego, to o ile wiem, inga.mm aż się pali, żeby jej "zrobić koło tyłka", a ja się pod tym podpisuję obiema rękami. Jeśli natomiast i ten sposób zawiedzie, przy najbliższej okazji pojadę do Białej Podl. i osobiście odbiorę dług. Nie chcę się chwalić, ale w podobnych akcjach mam stosunkowo dużą skuteczność :cool3: Kuźwa, już nie chodzi o same pieniądze, ale o fakt. Jak można być tak bezczelnym... Po raz kolejny okazało się, że [B]nikomu[/B] nie można ufać. No własnie - Sylwija, tylko żebyś Ty potem nie zniknęła z tą kasą ;-) -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kiedy ktoś widział Juranda ostatni raz żywego? Z jaką datą jest jego ostatnie zdjęcie? -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szukajcie po imionach psiaków: Dixie Lola Fortuna Kiko to nasza sunia Tobi to nasz psiak O tych wiemy z całą pewnością. Jeśli ktoś potrafi zarchiwizować cały wątek, tak aby mógł być użyty w charakterze dowodu, niech to zrobi - ja nie mam takiej wiedzy. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja tylko chciałbym zapewnić, że po dograniu wszelkich formalności (zakładam, że w ciągu kilku najbliższych dni), doprowadzimy do wyjaśnienia okoliczności odejścia Juranda. A teraz pozwolę sobie zaapelować do osób sprawujących opiekę nad psiakami, które kiedykolwiek miały wątpliwą przyjemność przebywać w DT u chauwy. Proszę powyższe osoby o zabezpieczenie wszystkich wpisów chauwy, jakie pojawiły się na tych wątkach. W tym celu wystarczy obecnie zacytować jej każdy kolejny wpis. Istnieje bowiem realne niebezpieczeństwo, że chauwa zechce je usunąć, w celu zatarcia niewygodnych śladów. Posłuży to za materiał dowodowy już na etapie wyjaśniania sprawy. Co prawda można odzyskać wykasowane posty, ale to już skomplikowana procedura i odbyć się może na wniosek organów ścigania (?). Aby chauwa nam w tym nie przeszkodziła (vide nie zaczęła kasować wpisów), przez tydzień będzie "ubezwłasnowolniona", tzn zbanowana (dokładnie do godz. 10-tej 09 kwietnia). -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Też, ale najważniejszym jest to, że wyniki autopsji, przeprowadzonej w tej placówce, będą niepodważalne. I co z tego, że jakaś prywatna lecznica wykona to samego za pół ceny, kiedy ich opinia nie będzie wiarygodna w świetle prawa. W tej chwili właśnie poznałem przybliżone koszty: - sekcja 400-430 (w zależności od wagi) - opinia biegłego 280 - badanie bakteriologiczne (opcja) 45 Nie znam kosztów utylizacji, chyba, że mieszczą się w kwocie podstawowej. Zanim jednak mogłoby do tego dojść, potrzeba kilku dokumentów, zaświadczeń, ankiet itp. Pracujemy nad tym, ale to musi potrwać... Przepraszam, że tak się rozwodzę odnośnie tej przykrej powinności, ale ma to na celu uzmysłowienie potencjalnym darczyńcom, z jakimi kosztami należy się liczyć. EDIT: koszt sekcji nie obejmuje utylizacji, więc w razie czego trzeba być przygotowanym na dodatkowy, niebagatelny koszt... Chyba, że przepisy pozwolą na odebranie ciała i utylizację we własnym zakresie. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Obiecałem sobie póki co już nic nie pisać, ale widzę, że w wyniku nieporozumień i skrótów myślowych, ponownie rozgorzały animozje. Próba "zdławienia" dyskusji zarówno przeze mnie, jak i ingę.mm, podyktowana jest chęcią jak najgłębszego zakonspirowania naszych działań. W wyniku podobnej dyskusji, raz po raz ktoś rzuca coś, co może podziałać na korzyść chauwy. Sam złapałem się na tym (dzięki Neris), że potrafię chlapnąć co i rusz niepotrzebne słówko. @Rewelacja, nie obrażaj się proszę na nas za to, bo Jurand z pewnością by tego nie chciał, a przecież wiem, że nie jest Ci obojętny... -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rewelacja, na samym początku poprosiłaś abym wyjaśnił, dlaczego lecznica musi być całodobowa, więc Ci napisałem, a Ty dalej drążysz temat i sama sobie odpowiadasz ;-). Odnośnie pozostawienia ciała w samochodzie na noc - niewykonalne, ponieważ muszę jeszcze wrócić do domu, a to jest prawie 100km od Wa-wy. Proszę nie kontynuować wątku sekcji, ponieważ wygląda no to, że wszystko zostało już wyjaśnione. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Owszem, ale dlatego właśnie musi być to placówka całodobowa, o czym pisałem wcześniej. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że faktycznie tylko na SGGW można to przeprowadzić. Sądzę, że w ciągu kilku najbliższych dni uda nam się wszystko dograć. Co się zaś tyczy podczytywania przez chauwę... Ona i tak spodziewa się, że wcześniej czy później ktoś się zgłosi po Juranda. Musiałaby być skrajnie naiwną, gdyby sądziła, że to się rozejdzie po kościach. Mam nadzieję, że za kilka dni uda się wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Na wszelki wypadek jednak nie piszmy więcej na wątku o szczegółach. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dlatego, że przyjazd z ciałem może nastąpić wieczorem, ponieważ procedury związane z asystą Policji i inne tego typu, mogą się przeciągnąć. Nie możemy przecież zostawić rozkładającego się ciała do następnego dnia w samochodzie. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja ze swej strony pragnę zapewnić, że tym bardziej nie jestem zainteresowany podgrzewaniem atmosfery. Ja również mam szczerze dość różnego rodzaju "nieporozumień", tym bardziej, że poniekąd w niektórych miałem swój niechlubny udział. Obecnie staram się od tego zdystansować, ale niektóre wypowiedzi na powrót powodują przyspieszone bicie mojego schorowanego serca. Postarajmy się proszę zachować resztki człowieczeństwa w obliczu tej tragedii... Ponawiam zapytanie o sekcję. Wszystko oprócz tego jest już z grubsza dograne. Edit: Ogonek próbowała dodzwonić się na SGGW, ale nic z tego nie wyszło. Może ktoś z Warszawiaków mógłby zasugerować inne miejsce, które działa całodobowo. Nie wiemy jeszcze którego dnia (i czy w ogóle) dojdzie do ekshumacji, ale tak czy inaczej zakładam, że do Warszawy wrócimy późnym popołudniem lub wieczorem. Nie znamy jeszcze dokładnego terminu, więc chodzi raczej o wstępne ustalenia. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie bardzo rozumiem, jakież to działania niezgodne z prawem masz na myśli? O ile wiem, nie masz wiedzy jakie działania planujemy podjąć, a jeśli masz na myśli potencjalny transport ciała prywatnym samochodem, to chodzi nam właśnie o to, żeby koszty zminimalizować. Zapewniam wszystkich, że wszelkie działania mające na celu wyjaśnienie tej sprawy będą prowadzone w majestacie prawa, aby właśnie podobnych wątpliwości uniknąć. Póki co, jedyne koszty jakie trzeba będzie ponieść, to koszty ew. sekcji. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego nie miałyby być pokryte z "konta" Juranda. Twoim zdaniem kto miałby je ponieść - ogonek, schron, ekipa interwencyjna czy jeszcze ktoś inny? Jeśli byłaś darczyńcą, masz prawo odmówić przekazania swojej kwoty na ten cel, tak jak każdy z pozostałych wpłacających na jego konto. Jeśli jednak nie będzie takich obostrzeń, uważam, że użycie tych pieniędzy w wiadomym celu, nie będzie mieć znamion nadużycia. Naprawdę staram się być obiektywny, ale pewnych rzeczy moja percepcja nie ogarnia... Może jeszcze ktoś ma podobne zastrzeżenia? Śmiało, jest okazja, żeby sobie nawtykać... A kiedy my skaczemy sobie do gardeł, biedy Jurand leży pół metra pod ziemią i czeka na sprawiedliwość... -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Póki co wariant ten traktujemy jako ew. alternatywę. Odnoszę się dopiero teraz, bo wcześniej wpis ten zwyczajnie mi umknął. Przy okazji... może ktoś z okolicy W-wy dysponuje jakimś pojemnikiem, który mógłby posłużyć do transportu ciała. Umawianie profesjonalnego transportu mija się z celem ze względu na niebagatelne koszty, w świetle braku pewności, że do ekshumacji dojdzie. Ponawiam prośbę o pomoc w zorganizowaniu sekcji w Warszawie. Ktoś wcześniej o tym wspominał. W razie czego proszę o kontakt na PW. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Tytuły wątków zmienione - dziś bez problemu zrobiłem to sam (?). Drugi post dla mestudio został udostępniony zanim zdążyłem napisać do maupa4. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Po raz kolejny proszę o powstrzymanie się od komentarzy, zwłaszcza przez osoby nie posiadające żadnej konkretnej wiedzy na temat warunków panujących u chauwy i powodów, dla których niektóre psy pozostały u niej nieco dłużej, niż powinny. O ile wiem, to właśnie ja z Anią moglibyśmy powiedzieć najwięcej na ten temat, ale w chwili obecnej nie będziemy się nad tym rozwodzić - przyjdzie na to czas. Na tę chwilę najważniejsze jest ustalenie prawdy odnośnie Juranda. Od pewnego czasu pracuje nad tym kilka osób, gotowych poświęcić swój czas i pieniądze, ale na wątku najwięcej do powiedzenia mają pieniacze, którzy tak naprawdę mają jedynie szczątkową wiedzę na ten temat. Proszę zatem o powstrzymanie się od bezproduktywnego klepania w klawiaturę, przynajmniej do czasu wyjaśnienia sprawy. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł odnośnie konkretnych działań, mogących ułatwić nam dotarcie do prawdy, będziemy zobowiązani. A może ktoś jeszcze dołączy do ekipy, która póki co składa się z dwóch osób. Zachęcam zwłaszcza tych, którzy tak ochoczo ferują "wyroki" na wątku. Gorąco polecam wstrzemięźliwość i rozwagę w ocenianiu innych, przynajmniej do czasu zakończenia planowanej akcji. Potem choćby potop... @ogonek, nie zwlekaj z kontaktem zbyt długo. Sprawa jest naprawdę pilna. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Niniejszym potwierdzam, że Kiko i Tobi są naszymi podopiecznymi. Możecie wątek Kiko przeobrazić we wspólny wątek z Tobiaszkiem. Już piszę do moda o zmianę tytułu, który będzie to uwzględniał. Ziutka, który mod jest szybki? Niedawno pisałem do dwóch różnych i nie doczekałem się reakcji. Węgiel na biegunkę jak najbardziej. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='inga.mm']Ogonek, nawet się nie waż odchodzić! Ponieważ nieocenione mącicielki przeniosły sie z watku hospicyjnego, więc oczywiście mają uzywanie. Czniaj, Ogonku, głupotę tych .... Teraz konkrety. Oferuję 100 zł składki na cele ekshumacyjne, autopsyjne i krematoryjne. Kto sie dokłada zamiast pieprzyć głodne kawałki? Podpisuje się pod powyższym obiema rękami i oferuje bezpłatny transport, o ile będzie konieczny. Oprócz tego obiecuję zrobić co w mojej mocy, aby dotrzeć do prawdy. Czynione są już pewne starania w tym kierunku, ale ze zrozumiałych względów nie mogę napisać o konkretach. @Ogonek, skontaktuj się ze mną telefonicznie (numer chyba masz, a jeśli nie, to pisz PW). -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego, a swoją pomoc ograniczam do ew. transportu. Resztę można uzgodnić via tel., może więc znajdzie się ktoś, kto to wszystko podogrywa. Ogonek, wyjaśnij to ze schroniskiem. Może potrzebne będzie pełnomocnictwo, które zostanie udzielone konkretnej osobie/fundacji. Można to chyba zrobić zdalnie (zeskanować, a potem wydrukować). Sądzę, że powinny się tym zająć osoby, które choćby "moralnie" czują się odpowiedzialne za Juranda. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
gallegro replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To właśnie podobna atmosfera, jaka aktualnie zapanowała na tym wątku, jest powodem, dla którego nabrałem dystansu i na jakiś czas "opuściłem" dogo. Nie każdy ma nerwy ze stali, nie każdy też ma siły i zdrowie, aby z zapałem bronić swoich racji. Wychodząc też z założenia, że nie ma ludzi nieomylnych (włączając w to mnie i każdego piszącego na tym wątku), należy szanować poglądy innych, choćby miały być zgoła odmienne od naszych. Jedynie tolerancja, kulturalna/konstruktywna dyskusja oraz kompromisy, mogą przynieść porządany skutek. Schowajmy zatem prywatne animozje i skoncentrujmy się na wyjaśnieniu tej bulwersującej sprawy. Tyle tytułem wstępu, a teraz konkrety... Po pierwsze czuję się nieco odpowiedzialny za to, że podczas ostatniej naszej bytności u chauwy, nie doprowadziliśmy do choćby częściowego wyświetlenia okoliczności odejścia Juranda, oraz miejsca jego pochówku. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że po siłowym odebraniu Tobiego, atmosfera temu nie sprzyjała. Chauwa swierdziła wprost, że nie będzie z nami rozmawiać. Obawialiśmy się też o swoje bezpieczeństwo, gdyż wyglądała na zdesperowaną, więc w każdej chwili mogła wezwać "posiłki". Poza tym było już późno, a do przejechania mieliśmy jeszcze kawał drogi. Do domu, w którym samopas na wiele godzin pozostawiliśmy 9 ogonów, wróciliśmy o północy. Zanim więc kolejny raz ktoś napisze, że mogliśmy zrobić coś więcej, niech zważy wszystkie za i przeciw. Teraz bardzo konkretnie... Ponieważ do tej pory nie dostrzegłem żadnej oferty konkretnych działań, w razie wyższej konieczności gotów jestem czynnie pomóc w rozwikłaniu tej "zagadki". Nie ukrywam, że będzie to dla nas dużym problemem, ale przecież dla samej "ogonek" jest to praktycznie nieosiągalne. Mając jednak na uwadze radykalne pogorszenie relacji między nami i chauwą, nie nadaję się raczej na "mediatora", ale oferuję pomóc w zlokalizowaniu ciała, oraz transporcie. Z całą pewnością dużo prościej i 2x bliżej/taniej byłoby zorganizować transport z W-wy, ale w przypadku braku takowego, czekać dłużej nie można. Gdyby jednak ktoś mógł w tym pomóc, proszę o niezwłoczne info. O takie info proszę również osoby mogące towarzyszyć w charakterze świadka/mediatora. Najlepiej, gdyby była to osoba z uprawnieniami (fundacja?). W takim wypadku bezsensownym wydaje się gonienie dwóch samochodów, więc rozsądek nakazywałby, abym zabrał kogoś jadąc np. przez W-wę, a to kolejne dodatkowe km... Podkreślam jednak - potraktujcie to proszę jako ostateczność, ponieważ naprawdę mocno skomplikuje to naszą sytuację. Zdecydowałem jednak napisać o tym już teraz, aby nie blokować innymi ustaleń, które są uzależnione od realnych możliwości logistycznych. Wątpliwości natury technicznej... - czy można "zaanonsować" przyjazd z ciałem psa w celu dokonania sekcji, ale z opcją odwołania tego w ostatniej chwili (nie ma pewności, że chauwa dotrzyma słowa)? Czy znajdzie się ktoś, kto się tym zajmie? - jaki pojemnik na ciało byłby wskazany? - co z ciałem po sekcji? Jak wynika z powyższego, zakładam, że Jurand naprawdę nie żyje, choć nie można też wykluczyć innego scenariusza. Po tym wszystkim co wyprawiała chauwa "po drodze", nic już nie jest w stanie mnie zaskoczyć... Szczegóły na PW. chauwa, jeśli śledzisz wątek... błądzić jest rzeczą ludzką, ale najwyższy czas na opamiętanie i żal... żal za grzechy... Pozostanie odpokutować za popełnione... Nasz ślepaczek Jurand (avatar) odszedł kilka miesięcy temu... <'> -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ziutka']Tygrysiczko Anno, że tak sobie powiem :eviltong: Zmień może tytuł wątku, napewno cosik Ci do głowy wpadnie :)(...)[/QUOTE] Nie wiem dlaczego, ale nie możemy zmienić tytułu wątku - brak reakcji na "Opcje zaawansowane" w pierwszym poscie... -
Tuptek coraz śmielej poczyna sobie podczas spacerów. Pozostawiony sam na minutę, potrafi znacznie się oddalić, ale bez problemu odnajduje drogę powrotną. Raz miałem kłopot, kiedy mi się zaszył pod świerkami - musiałem posiłkować się latarką, bo jak na złość nie dawał najmniejszego znaku życia. Poniżej kilka fotek, które zapomniałem wkleić wczoraj :roll:.
-
No cóż, może należałoby pomyśleć o trzecim psiaku :-). A tak poważnie, to każdy pies za płotem i dla naszych ogonów jest śmiertelnym wrogiem. Kiedy jednak nawiedzi nas kolejna bida, wyczuwają to instynktownie. Największy wpływ na zachowanie stada mają Dolores i Benia, a ponieważ tej pierwszej w zasadzie jest wszystko jedno (oby tylko przez nieuwagę jej nie dotknąć :-o), więc do głosu dochodzi wybitna opiekuńczość tej drugiej. Reszta, chcąc nie chcąc, musi się podporządkować, o ile nie chce być stanowczo skarcona.