-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Tym razem to ja we własnej osobie, po powrocie ze szpitala. Niestety, zanosi się na to, że moja przygoda ze służbą "zdrowia" nie zakończy się na tym, więc z góry przepraszam za moją ew. mniejszą aktywność... Ania przez pomyłkę pisywała na moim koncie, ponieważ byłem zalogowany na stałe. PW zablokowałem z premedytacją, mając świadomość, że nie będę w stanie odbierać wiadomości na bieżąco. Niestety, z tego co wiem, taki stan rzeczy utrzyma się jeszcze przez pewien czas. Jutro kolejne wizyty, badania itp.... Kiedy wszystkie moje sprawy około zdrowotne wyjaśnią się, będę ogólnie dostępny. @Selenga, czy próbowałaś kontaktować się ze mną telefonicznie? Miałem jedno nieodebrane połączenie z "obcego" nr. (miałem akurat badanie), ale przez pomyłkę je wykasowałem. Z tego co pisała Ziutka, masz na mnie namiary, więc jestem do dyspozycji. Możesz też podać swój nr. via email, to oddzwonię. Sylwek coraz bardziej przyzwyczaja się do swoich tymczasowych opiekunów, co z jednej strony cieszy, ale z drugiej nieco martwi... Powinien już bowiem grzać doopsko w swoim docelowym domu... Mam nadzieję, ze nastąpi to już niebawem. Niestety, wygląda na to, że silne mrozy spowodowały również zastój w adopcjach...
-
Tym razem to ja osobiście, po przerwie spowodowanej pobytem w szpitalu. Ania przez nieuwagę pisywała na moim koncie, ponieważ byłem zalogowany na stałe :oops:. Tuptuś ma się dobrze. Apetycik dopisuje niezmiennie. Coraz częściej też merda ogonkiem. Pięknie sygnalizuje potrzeby. Podchodzi do drzwi wejściowych, i dotąd poszczekuje, dopóki się go nie wyniesie. Pomimo niskich temp. spaceruje bardzo chętnie. Dziś zaliczył ślizgawkę razem z pozostałymi psiakami. Przy okazji pochwalę się, że również dziś, po 25 latach przerwy, założyłem łyżwy, które znalazłem pod choinką ;-). Wywróciłem się tylko jeden raz i to podczas nakładania drugiego buta. Potem było już zupełnie nieźle, choć do ideału brakowała bardzo dużo :-). Poniżej nowy filmik z Tuptusiem. Na początku widać jak potrafi śmiesznie merdać ogonkiem. Pod koniec filmu można zaobserwować jak pozostałe psiaki czuwają na bezpieczeństwem Tuptusia, kiedy ten zbliża się do brzegu skarpy, biegnącej wokół zamarzniętego stawu. Celuje w tym zwłaszcza Benia (czarnulka w niebieskiej obróżce), która ma oczy dookoła głowy i bez przerwy obserwuje całe stado. http://youtu.be/LJUasy6_BRo
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija']dzięki :) ale mam za to długi.. Gabor chyba zbyt piękny i zbyt zdrowy, no i już nie jest zagrożony - więc mogę jedynie liczyć na to, że błyskawicznie dom znajdzie.. ale czy mu się uda, jak te pięknotki już tyle czekają?[/QUOTE] Tiaaa... kłania się przypowieść o miękkim sercu i twardej doopie... M. in. dlatego mamy 9 ogonów i rozumiemy Cię doskonale... Ninka i Vera takie śliczne i szczęśliwe... aż łezka się w oku co i rusz zakręci... Wymiziaj od nas wszystkie psiaki. -
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Qrcze, chętnie bym pomógł, ale dzieli nas sporo km :roll:. Bella nie boi się samej jazdy samochodem i nie miewa też z tego tytułu też żadnych sensacji. Jest to raczej podyktowane obawą przed zamknięciem, wywiezieniem i porzuceniem. Tak przynajmniej mnie się wydaje. Nie broniła się też przed wzięciem na ręce, ale absolutnie nie wymagam od Ciebie, abyś dźwigała to pokaźne cielsko (choć tak naprawdę, to poniekąd Twoja "wina", że obecnie taka właśnie jest ;-)) :lol:. Może tymczasowo w tytule wątku zamieszczę stosowną prośbę, ale najpierw podaj o której dokładnie godzinie trzeba pomóc w tym nietypowym załadunku. Bella to piękna i bardzo sympatyczna sunia. Gajowa, czy jej stosunek do ludzi nie uległ zmianie? A jaki jest w stosunku do psiaków? Ciekawi mnie, czy wraz ze wzrostem wagi (czyt. powrotu do ogólnie pojętej formy), nie stała się bardziej pewna siebie i obcesowa. -
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='*Gajowa*'](...)Ogromnym problemem było załadowanie Belli do samochodu nawet parówki nie zadziałały. Musiałam ja włożyć praktycznie siłą i to do bagażnika :cool3:(...)[/QUOTE] Bella jest bardzo inteligentna. U nas tylko za pierwszym razem wskoczyła za karmą do bagażnika, a kiedy chciałem to powtórzyć, za każdym razem podchodziła możliwie najbliżej i próbowała dosięgnąć jej stojąc na ziemi. Zapakowanie jej na siłę nie stanowiło wtedy jeszcze większego problemu, ale teraz, kiedy waży 40kg, to już nie lada wyzwanie ;-). -
[quote name='inga.mm']łorany! co sie stalo???????? (jeśli można wiedzieć) Mam nadzieję, że nie przez zwierzaki wylądował w szpitalu.[/QUOTE] Jeszcze nie przez zwierzaki ;-) To znaczy, nie jest jeszcze w psychiatryku ;-) Dziewięć ogonów jeszcze nas nie kwalifikuje do natychmiastowego leczenia :evil_lol: Ma poważną chorobę oczu i trzeba było porobić dokładne badania.
-
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Pannica nasza kochana :loveu: W dniu wyjazdu do Ciebie ważyła 27 kilo, gdy trafiła do nas, prawdopodobnie ze 2 kilo mniej... wyrównuje Skarbeczek straty. Co znaczy dobra opieka i miłość :p Ukochaj ją od nas, Magda. -
To prawda, mamy sentyment do staruszków. Mieliśmy staruszeczkę Ledę z łódzkiego schroniska, Kamę z Krzyczek i stareńkiego Jurandka. Czekają na nas za Tęczowym Mostem... Czy Animondę w puszkach dla seniorków jesteś w stanie załatwić w cenie hurtowej? Na razie mamy zapas, bo Ewa nas zaopatrzyła, ale na przyszłość :-) No to czekamy, Ziutka, czekamy. Latem jest u nas przepięknie. Zapraszamy :-)
-
Z dniem dzisiejszym Tuptuś staje się NASZYM TUPTUSIEM czyli PSEM DZIEWIĄTYM i kochanym :-) :smilecol::BIG::iloveyou: Słowo się rzekło ;-) To kiedy ciotki wpadną na wizyty poadopcyjne? ;-) Tuptuś to już nie ten sam zrezygnowany piesek, co na pierwszych fotkach. Teraz zasuwa jak fryga po mieszkaniu i po podwórku, (choć ze względu na niskie temperatury wszystkie psiaki wypuszczane są na 10 minutowe sesje kilka razy w ciągu dnia). W domu orientuje się świetnie. Tupta sobie z łóżeczka na kozę przy kominku, która jest jego ukochaną :evil_lol: Ma apetyt, grzecznie bierze leki. Poza tym dużo śpi. A gdy nie śpi, merda wesoło ogonem, obszczekuje psiaki przez szklane drzwi, reaguje na imię. I okazuje się, że nie jest wcale taki zupełnie głuchy ;-) Słuch ma przytępiony, ale słyszy. Ogólnie rzecz biorąc, to przefajny psiak. I myślimy, że jeszcze długo będziemy cieszyć się sobą.
-
Był dziś sensowny telefon o Sylwka. Pani z pod Otwocka, dom z ogrodem. Pani miała już psiaki, wszystkie przygarnięte, odchodziły ze starości. Sylwek miałby oczywiście mieszkać w domu. Po ostatnim psiaki, Dżekusiu, w domu czarna rozpacz i mama Pani nie bardzo chce kolejnego psiaka, jeśli córką ją przekona, odezwą się.
-
2,5kg psiaczek (kilkumiesięczny), jest DS !!!
gallegro replied to emkamara's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.mmkielce.eu/artykul/zaginal-ratlerek-wlasciciel-prosi-o-pomoc[/url] czy to nie on????? [url]http://forum.shusky.pl/viewtopic.php?t=3816[/url] a tu kolejny, jeździł z panem TIRem i to się zgubił -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija']z Ninki chcesz zrobić OWCZARKA BELGIJSKIEGO MALINOIS? :) za mała jest, myślę, ale taki fajny z niej psiak, nie chciałabym, żeby ktoś ja potraktował jak 'gorszą siostrę' Very. Obie są cudne, każda w swoim typie:)[/QUOTE] Czemu nie? :-) taka miniaturowa wersja ;-) nowa odmiana. A poważnie, chodzi o to, żeby w tytule przemycić nazwę rasy. Ludzie często w wyszukiwarkę wpisują, szukają psa "w typie" lub "rasopodobnego", niekoniecznie rasowego. Oczywiście, że obie są cudne i jakie szczęsliwe. Miło popatrzeć. -
[quote name='inga.mm'](...)Co to znaczy: potrzebne wszystko? Jakoś konkretniej poproszę.[/QUOTE] Jest tam totalna bieda. Nie może być inaczej, kiedy z jednej renty trzeba opłacić mieszkanie i utrzymać dwie osoby. Póki co jednak skupmy się na ubrankach dla małej, bo niezręcznie byłoby dopytywać o konkrety. Może jakieś cieplejsze na zimę. Na pewno buty, może jakaś ciepła kurtka, spodenki, sweterki itp. Jeśli Wasze dzieci z takowych powyrastały (rozm. 146-152), będziemy wdzięczni za ich podarowanie. W uzupełnieniu tego, co wczoraj napisała Ania, dodam, że dziadek sprawia wrażenie faceta, toczącego heroiczny bój o szczęście swojej ukochanej wnusi... Kiedy był w szpitalu, Julką opiekowali się sąsiedzi, czyli zakładam, że cała rodzina wypięła się na nich koncertowo. Trudno jest to pojąć, ale taka jest smutna rzeczywistość... Za punkt honoru stawiamy sobie pomoc im w tej nierównej walce z przeciwnościami losu. Sami nie jesteśmy krezusami, więc nie stać nas na zbyt wiele, ale tego co w naszym zasięgu, nie zaniechamy z całą pewnością. @sleepingbyday, masz rację, dziadek rules!, a o kontakt z nimi zadbamy z całą pewnością. Trzeba było widzieć minę Julki, kiedy oglądała prezenty. Wyściskała Anię i była bardzo szczęśliwa. Rozgadała się potem i trajkotała bez przerwy. Bardzo się cieszymy, że los postawił ją na naszej drodze.
-
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Jak Bella znosi te okropne mrozy? Czy nie marznie w nocy? -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
A może napisać w ogłoszeniach, że do oddania w dobre ręce MALAMUT oraz OWCZAREK BELGIJSKI MALINOIS. Może jakiś miłośnik owczarków i malamutów... tak sobie marzę. -
Tutaj Ania ;-) O mały włos, a nie pojechalibyśmy dziś do Julii. Okazało się bowiem, że na noc zostało światło w samochodzie i całkowicie rozładował się akumulator. "Reanimowaliśmy" go i o 15-tej byliśmy już u Julii. W tym miejscu chcemy serdecznie podziękować w imieniu Julii i swoim za prezenty od pucki i Mazowszanki, które dostarczyła nam niezawodna Ewa. Julia z dziadkiem przyjęli nas ciepło. Bardzo ucieszyła się z prezentów. To przemiła dziewuszka, niesamowita gaduła i przylepa. Dziadek Julii wychowuje ją sam i to od niemowlęcia. Jest od kilkunastu lat na rencie i dorabia w opiece społecznej jako opiekun niepełnosprawnych. Ciężko mu pogodzić pracę z wychowaniem dziecka, wskutek czego Julia dużo czasu spędza sama. Dziadek jest chory, już 3 razy przebywał w szpitalu, a Julią w tym czasie zajmowali się sąsiedzi. Rodzice Julii, byli tancerze, po urodzeniu Julii "podrzucili" ją na wychowanie dziadkowi. Matka Julii mieszka 2 bloki dalej, ale z rozmowy wynikało, że nie interesuje się w ogóle najstarszą córeczką. Z ojcem też w ogóle nie ma kontaktu. Julia chodzi do szkoły w Śródmieściu, do klasy sportowej. Trenuje łyżwiarstwo figurowe, taniec i pływanie. Sama jeździ do szkoły, jest bardzo samodzielna. Dziadek bardzo się stara, aby Julia miała wszystko, co jej potrzebne, ale ze zrozumiałych względów, jest mu bardzo ciężko. Absolutnie nie narzekał na swój los, ale otworzył się trochę i szczerze rozmawialiśmy. Jest kontaktowym człowiekiem. Przyjęli nasze zaproszenie do odwiedzin latem. Julii bardzo by się przydał komputer, ma zajęcia z informatyki w szkole, dziadek myślał o kupnie w przyszłym roku. Selenga, jeśli Twoja propozycja jest aktualna, to czekamy na info. Przy okazji... tam jest potrzebne wszystko. Dosłownie. Myślę, że ciuszki używane lecz w dobrym stanie bardzo by Julię ucieszyły. Ona ma 146 cm wzrostu więc i na 152 też powinny być dobre oraz S-ki. Julia jest szczupła i dość wysoka jak na swój wiek. Obiecałam jej jeszcze jedną sukienusię, taką prawdziwie wizytowo-balową (zawieźliśmy jej trzy). Kupię ją w tym tygodniu, bo wcześniej były tylko mniejsze, wyślę na jej adres. Ewa dołożyła się do jednej sukieneczki. Dziękujemy. Oprócz tego Tuptuś serdecznie dziękuje cioci Ewuni za zapas puszek Animonda dla seniorków, które ogromnie mu smakują. Z innej beczki... Julia mieszka w tej samej klatce, co larwa. A propos, wehikuł larwy, w postaci miotły, stał pod klatką. Dowiedzieliśmy się od dziadka Julii, że syn larwy jeździ ciemnym samochodem... to by się zgadzało. Napisaliśmy larwie, że psiak się znalazł, że przygarnęła go osoba, która widziała, jak dwoje młodych ludzi wyrzuciło go z samochodu. Zablefowaliśmy, że mamy markę i część rejestracji. Najpierw się dokładnie wypytywała gdzie i kiedy został znaleziony, a potem odpisała: " bardzo długo go ktoś przetrzymywał i nie dawał żadnej informacji. Co za ludzie". No cóż, pozostaje nam tylko przytaknąć... co za ludzie :angryy::mad:
-
Nutusia, a mi jest zwyczajnie przykro, że jest Ci przykro... Nie jest jednak ważne co czujemy względem siebie, a raczej to, w jakich warunkach przebywa Masza. Po tym co zechciałaś na ten temat napisać w ostatnim swoim wpisie, [B]uspokoiłaś mnie zupełnie odnośnie Maszy[/B], a jednocześnie zasiałaś ziarnko wątpliwości odnośnie jej statusu, kiedy przebywała u Ciebie. Nie przypominam sobie bowiem żadnych wcześniejszych ustaleń między nami (jeśli jakoweś były, to poza naszymi plecami) odnośnie odpłatności, z czego miałem prawo domniemywać, że dajesz BDT. Dopiero podczas przekazywania suni dowiedziałem się, że Twoim zwyczajem i osób z Tobą zaprzyjaźnionych, jest zbieranie funduszy na pokrycie wszelkich kosztów, związanych z pobytem Maszy. Nasze DT miały zawsze charakter całkowicie bezpłatny, dlatego nie byliśmy tego świadomi, a ze względu na trudną sytuację finansową, nie mogliśmy partycypować w bardziej wymierny sposób, niż pomoc w ogłaszaniu (o czym raczyłaś chyba zapomnieć) i zorganizowaniu bezpłatnej sterylki (z czego po uzgodnieniu nie skorzystaliśmy), że o kosztach transportu na odległość kilkuset km. nie wspomnę. Szkoda tylko, że o swoich warunkach/wymogach jako DT, nie zechciałaś nas poinformować wcześniej. Gdybyśmy je znali, wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej, a my uniknęlibyśmy niepotrzebnych "zgrzytów". Żeby wszystko było jasne - [B]nasze pytania nie były podyktowane wątpliwościami względem Ciebie[/B], ale zwyczajnie martwiliśmy się o Maszę, ze względu na silne mrozy, jakie panują od kilku dni. Ze swej strony temat adopcji Maszy uważam za wyczerpany.
-
Nie zmienia to faktu, że pies przebywający dłużej w niskich temperaturach, czy chce, czy nie (sam racze tego nie obwieści), powinien mieś stworzone odpowiednie warunki. Naszemu Hamletowi również wydaje się, ze nie należy mu się nic ponadto, że ma wykopany dołek w ziemi, w którym co i rusz się układa. Kiedy jednak "zaprosimy" go domu, nie wydaje się być nieszczęśliwy i nie próbuje uciekać, a wręcz przeciwnie, wywala się brzuchem do góry na kanapie. Masza miała być psem domowym, z wyjątkiem okresów, kiedy państwo są poza domem i ufam, że tak właśnie jest. Oprócz tego nawet nie dopuszczam myśli, że zimą mogłaby nocować na dworze, nawet gdyby "tak wolała".
-
[quote name='Nutusia'](...)Przez 4-5 godzin zostaje na zewnątrz i wtedy albo zajmuje się tym, o czym napisałam przed chwilą albo [B]śpi... na fotelu[/B], który odziedziczyła po Kilerze.(...)Gdy domownicy są w domu, Masza jest tam, gdzie chce, czyli w domu albo na dworze. [B]Do ogrodu bardzo chętnie wychodzi, bo tam ma więcej atrakcji[/B] ;) W domu z kolei fajnie, bo są ludzie, Pani w kuchni różne dobre rzeczy "spadają" do jedzenia - [B]gdyby jeszcze nie było tam tak gorąco[/B]! ;) (...) Poprosiłam o zdjęcia i mam obiecane, ale nie jutro, bo jutro Państwo mają dużą rodzinną imprezę. I z tego powodu bardzo przepraszają, ale jutrzejsza wizyta u Maszy jest niemożliwa.(...)[/QUOTE] Nutusiu, z analizy 3 wytłuszczonych fragmentów wynika, że Masza sporą część dnia spędza na posesji. O ile latem to sama frajda, to zimą już nie koniecznie. W świetle tego nad wyraz istotnym staje się moje wcześniejsze [B]pytanie, odnośnie ciepłej budy[/B], która miała być przygotowana na jej przyjazd. Czy widziałaś ją osobiście, a jeśli nie, to czy mogłabyś to ustalić teraz? Spanie na fotelu przy obecnie panujących temperaturach, nie jest raczej tym, na czym by nam wszystkim zależało. No i najważniejsze - czy Masza zawsze śpi w domu, czy czasem "tam gdzie chce"? Przyznam szczerze, że ja do końca nie podzielam Twojego spokoju odnośnie Maszy i chętnie odwiedzę ją choćby w poniedziałek. Mój brak zaufania wynika pewnie po części z tego, że mieliśmy już problemy z domkami, które również wydawały się być wprost idealne. W związku z powyższym proszę Cię o skontaktowanie nas z państwem, abyśmy mogli uzgodnić dogodny termin. A może jednak zechcieliby zamienić z nami kilka słów jutro o wskazanej przez nich godzinie (od rana do późnego popołudnia), bez niepokojenia ich w mieszkaniu. Wystarczyłby nam rzut oka na posesję, no i przede wszystkim samą Maszkę. Nie będziemy się jednak upierać przy niedzieli.