Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. Widziałem i bardzo dziękujemy za banerki. Co prawda próbowałem dodać obok istniejącego, ale się coś nie mieści. Muszę coś pokombinować.
  2. [quote name='Ewa Marta'](...)Tomek, pozwolę się z Tobą nie zgodzić (choć to rzadka sytuacja) w kwestii zdjęć. Nie mowię o publikowaniu ich tuaj, ale uważam, że należałoby zrobić pełną dokumentację fotograficzną tego, jak wygląda w tej chwili.(...)[/QUOTE] A ja pozwolę sobie zgodzić się z Tobą ;-), tym bardziej, że takowe zdjęcia zostały zrobione, a zwykłe przejęzyczenie dotyczyło publikowania ich w chwili obecnej. Nie ma bowiem powodu, aby na tę chwilę podgrzewać atmosferę, tym bardziej, że widok jest skrajnie przygnębiający. Jeśli Sinus z tego wyjdzie (mocno w to wierzę), wtedy przyjdzie jeszcze na to czas.
  3. Niestety, Sinus nie chciał jeść, ale wetka uprzedziła mnie, że dziś, przejściowo może nastąpić lekkie pogorszenie. W żołądku słychać też małą "rewolucję". Przypomniałem sobie... W uchu brak tatu, a wygląda też na to, ze brak chipa. Przy takim wychudzeniu raczej bez problemu dałoby się go wyczuć pod skórą.
  4. Za chwilę idę nakarmić go połową puszki Animondy (ok. 200g), ponieważ to jest max co może dostać jednorazowo w tym stanie. W ciągu dnia łącznie otrzyma ok. 1000-1200g. Teraz sobie uświadomiłem, że tylko dzięki determinacji Ani i pomocy zaprzyjaźnionej wetki, Sinus dostał szanse na wyjście na prostą. Jutro mogłoby być już za późno aby mu pomóc... Z całego serca dziękuję wszystkim odwiedzającym wątek Sinusa. Wierzę w to, że wspólnie uda nam się spowodować, aby ten umęczony psiak resztę swojego życia mógł spędzić tam, gdzie jego miejsce - u boku kochającego człowieka...
  5. Uff, w końcu udało mi się wszystko ogarnąć... Zacznę od początku. Wetka zauważyła u Sinusa (takie imię otrzymał od ciotki Ingi) początki babeszji. Na szczęście zostało to wychwycone wcześnie, więc jego szanse na przeżycie są duże. Faktem jednak jest, że jego stan ogólny nie jest sprzymierzeńcem w walce z tą straszną chorobą... Jak się okazało, psiak ma 3/4 max 5 lat, czyli podobnie jak Bella, jego koleżanka porzucona w identyczny sposób. No i nie jest tak źle z językiem, ponieważ brakuje tylko niewielkiego fragmentu. Po dojściu do siebie, nie powinien mieć większego problemu z piciem i jedzeniem. Podczas wszystkich zabiegów Sinus był niesamowicie cierpliwy. Tak jak w przypadku Belli, u niego również były problemy z założeniem wenflonu (kruche i zapadnięte żyły?). Dostał wszelkie potrzebne leki i kroplówkę. Została pobrana krew do badania, a wyniki będą jutro. Nie protestował podczas robienia zastrzyków. Daje zrobić ze sobą wszystko. Jest bardzo łagodny. Nawet w stosunku do Kleksa nie wykazywał żadnej agresji, choć ten niepostrzeżenie wszedł do kojca. Psiak ma umiarkowaną biegunkę, więc dostał stosowny środek. Miał podwyższoną temperaturę, dlatego i na tę okoliczność został zaopatrzony. Jutro czeka mnie wyprawa po kolejne kroplówki i jeden lek, który mam podać w sobotę. Stopień jego wychudzenia widoczny jest dopiero kiedy wstanie. Widok od tyłu jest wprost przerażający, dlatego póki co nie będę robić fotek. Potrzebne kciuki za wyzdrowienie tego sympatycznego psiula.
  6. Nie jest już młody, choć stan zębów może nie być miarodajny, ze względu na ogólne wyniszczenie i niewiadomą dietę (w obliczu jego wychudzenia, brzmi to cokolwiek groteskowo). Na moje oko ma przynajmniej 6 lat, ale poczekajmy na ocenę specjalisty. Przed chwilą ładnie zjadł kolejną puszkę Animondy i nieco poprawił mocno namoczoną karmą. Poszło mu to dużo lepiej niż poprzednio, bo z werwą potrząsał przy tym głową, co zapewne ułatwia mu połykanie. Jest dużo bardziej kontaktowy. Coraz bardziej przekonuje się do mnie, ale nie jest zadowolony z obecności psiaków. Widać, ze powolutku odzyskuje chęć do życia. Przeważnie leży sobie w cieniu pod daszkiem i wstaje tylko aby się napić. Postawiłem mu duży, głęboki garnek, żeby miał łatwiej i żeby woda szybko się nie brudziła resztkami karmy. Tak czy inaczej, wymieniać trzeba ją często. Mam nadzieję, że badania krwi nie będą bardzo złe i uda się go uratować.
  7. Dopiero wróciłem... Po pierwsze, psiak z piciem radzi sobie na swój sposób. Co prawda nie widziałem tego, ale widać to po zabrudzonej wodzie i rozchlapanej wokół naczynia. Jedzenie suchej, namoczonej karmy odpada, ponieważ zwyczajnie wylatuje mu z pyska. Najlepiej je Animondę z puszki. Karma musi mieć odpowiednią konsystencję, aby było mu łatwiej ją przesunąć do przełyku. Zaczyna wracać do żywych, ponieważ marszczeniem nocha oprotestował zbliżające się do kojca nasze psiaki. Do ludzi łagodny, ale nie wiem jak będzie z psami. Być może chodziło mu o miskę z resztkami karmy, która stała nieopodal. Na jedzenie nie rzuca się, ale już po chwili zajada z animuszem. Kiedy zje karmę z puszki, zaczyna się interesować suchą, ale ze względu na problemy z piciem, nie może jej dostawać. Za chwilę zostaną mu zaaplikowane kroplówki i pobrana krew do badania. No i oczywiście ogólnie zostanie przebadany
  8. Odnośnie konsekwencji wypowiem się nieco później, ponieważ teraz nie mam do tego głowy. W każdym razie nie pozostanie to bez echa...
  9. Jeszcze jedno zdjęcie, po obejrzeniu którego budzą się we mnie instynkty mordercze... [URL=http://img821.imageshack.us/i/pies4.jpg/][IMG]http://img821.imageshack.us/img821/3195/pies4.jpg[/IMG][/URL]
  10. Na pewno zapakuj książeczkę zdrowia. Myślę, że przydałoby się też troszkę karmy na początek (jeśli masz, to tez kilka smaczków) i w razie czego najzwyklejszą obróżkę i smyczkę (chyba, że pani będzie miała swoje). Przydałaby się jakaś "szmatka" z zapachem, żeby ułatwić mu aklimatyzację. Tyle przychodzi mi do głowy na szybko. Napisz też jak stoisz z finansami, to w razie czego zrobię przelew. Tylko czegoś nie pomiń, bo po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnię ;-). Agata, a gdybyś nie wiedziała co począć z nadmiarem miejsca, mamy na to gotowego recepta. No, ale dla takiego misia to pewnie musiałabyś dobudować dodatkowy pokój ;-) : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226862-Masakrycznie-zagłodzony-kolejny-pies-wrzucony-na-naszą-posesję-POMOCY-!!![/URL]
  11. Prosząc o radę, miałem na myśli ten konkretny przypadek. Zdaję sobie sprawę, że trudno będzie całkiem wyeliminować podobny proceder, bo choćby monitoring, który na dniach uruchomię (miał być już wcześniej, ale finanse nie pozwoliły skończyć inwestycji), będzie skutkował tym, że psy nie trafią za płot, tylko zastaną wypuszczone gdzieś w sąsiedztwie. Najlepszą nauczką dla takiego padalca i jemu podobnych, byłoby ukaranie w majestacie prawa.
  12. Do Abry napisałem też maila, ale póki co cisza. W międzyczasie założyłem na szybko wątek psiakowi: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226862-Masakrycznie-zagłodzony-kolejny-pies-wrzucony-na-naszą-posesję-POMOCY-!!!?p=19071446#post19071446[/URL] Teraz jadę do Gminy, ale tel. mam przy sobie.
  13. [B]Post rozliczeniowy.[/B] [COLOR=#ff0000][B]WPŁYWY[/B][/COLOR] [B] Ewa Marta - [COLOR=#008000]270zł[/COLOR] (pokrycie kosztów leczenia babeszji)[/B] [B]paypall darowizna z Niemiec - [COLOR=#008000]183zł[/COLOR][/B] [B]bazarek Beata S. - [COLOR=#008000]15zł[/COLOR][/B] [B]bazarek Barbara B. - [COLOR=#008000]3zł[/COLOR][/B] [B]bazarek Sylwia K. - [COLOR=#008000]5zł[/COLOR][/B] [B]Krystyna Ch - chyba z FB - [COLOR=#008000]60zł[/COLOR][/B] [B]bazarek Jan Piotr J. - [COLOR=#008000]10zl[/COLOR][/B] [B]bazarek Anna W. - [COLOR=#008000]10zł[/COLOR][/B] [B]bazarek Crys - [COLOR=#008000]21zł[/COLOR][/B] [B]Bożena K - [COLOR=#008000]300zł[/COLOR][/B] [B]Elżbieta Z. Ł. - [COLOR=#008000]100zł[/COLOR][/B] [B]Alla Ch. - [COLOR=#008000]10zł[/COLOR][/B] [B]Agnieszka S. - [COLOR=#008000]30zł[/COLOR][/B] [B]Małgorzata Rz. - [COLOR=#008000]5zł[/COLOR][/B] [B]Aneta R. - [COLOR=#008000]10zł [/COLOR]monika083 (bazarek) - [COLOR=#008000]10 zł [/COLOR][/B][B]Danuta Z. - [COLOR=#008000]20 zł[/COLOR][/B] [B]Artur Z.(nowy opiekun naszej Emi) - [COLOR=#008000]100 zł[/COLOR] [/B] [B]Karolina M. - [COLOR=#008000]5 zł[/COLOR][/B] [B]Alla Ch. - [COLOR=#008000]20 zł[/COLOR][/B] [B]Dorota Pa z fb - [COLOR=#008000]165zł[/COLOR] [/B][B]Agnieszka Irena W - [COLOR=#008000]5zł[/COLOR][/B] [B]Dagmara B - [COLOR=#008000]5zł[/COLOR][/B] [B]Beata B - [COLOR=#008000]20zł[/COLOR][/B] [B]Ewa W. (eski) bazarek - [COLOR=#008000]70zł[/COLOR][/B] [B]Wioletta K. (wiol) - [COLOR=#008000]10zł[/COLOR][/B] [B]dana - [COLOR=#008000]20zł[/COLOR] Rita (sąsiadka Ewy Marty) - [COLOR=#008000]100zł [/COLOR][/B][B]Artur Z.(nowy opiekun naszej Emi) - [COLOR=#008000]100 zł[/COLOR][/B][B][COLOR=#008000] [/COLOR] RAZEM [COLOR=#008000]1682zł[/COLOR][/B] [COLOR=#ff0000][B] WYDATKI[/B][/COLOR] [B]leczenie babeszji (leki, kroplówki, badanie krwi, dojazd weta) - [COLOR=#008000]270zł[/COLOR] kroplówki i leki - [COLOR=#008000]30zł[/COLOR][/B] [B]Esseliv - [COLOR=#008000]20zł[/COLOR][/B] [B]odrobaczenie - [COLOR=#008000]11zł[/COLOR][/B] [B]wet morfologia z biochemią ,zastrzyki i kroplówki oraz wizyta - [COLOR=#008000]130zł[/COLOR][/B] [B]badanie na krzepliwość krwi - [COLOR=#008000]50zł[/COLOR][/B] [B]RC 20 kg - [COLOR=#008000]136zł[/COLOR][/B] [B]Animonda 23 x 400 g - [COLOR=#008000]87zł[/COLOR][/B] [B]Animonda 40 x 400 g - [COLOR=#008000]151zł[/COLOR][/B] [B]Vitacon 3 opakowania - [COLOR=#008000]69zł[/COLOR][/B] [B]lek na krzepliwość (powtórnie) - [COLOR=#008000]10zł[/COLOR][/B] [B]Rutinoscorbin na uszczelnienie naczyń krwionośnych[/B] - [COLOR=#008000][B]9zł[/B][/COLOR] [B]leki osłonowe w związku z włączonym sterydem (Essetil, Ranigast) - [COLOR=#008000]34zł[/COLOR][/B] [B]karma Husse dla ras olbrzymich, hypoalergiczna - [COLOR=#008000]214zł[/COLOR][/B] [B]laremid - [COLOR=#008000]6zł[/COLOR][/B] [B]Animonda puszki 45szt - [COLOR=#008000]170zł [/COLOR]badanie kału i 7 dawek biotylu - [COLOR=#008000]62zł [/COLOR]szczepienie - [COLOR=#008000]77zł[/COLOR][/B] [B]RAZEM[/B] [COLOR=#008000][B]1536zł[/B][/COLOR] [B][COLOR=#ff0000]SALDO[/COLOR][/B] [COLOR=#008000][B]+146zł[/B][/COLOR] [B] Pomoc "bezgotówkowa":[/B] [B]Animonda 24 x 800 g - w prezencie z FB od Aurelii Aranka - wartość orientacyjna - [COLOR=#008000]200zł[/COLOR] Suplementy Vetfood BB & RECOVERY i VITAKTIV od Ewy Dereszowskiej o wartości - [COLOR=#008000]224zł[/COLOR] Obroża Kiltix (przeciwkleszczowa) od Ewy Marty - wartość - [COLOR=#008000]54zł [/COLOR]Witaminy, Can Vit, smaczki i zabawka od "dana" - wartość [COLOR=#008000]przeogromna[/COLOR] ;-) Animonda 61 x 400 g - od anonimowego darczyńcy z fb - wartość ok. - [COLOR=#008000]230zł[/COLOR] [/B] [COLOR=#0000ff][SIZE=4][B] Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy w imieniu Sinusa !!! [/B][/SIZE][/COLOR][SIZE=4]Bez Waszej pomocy nie byłoby nas stać na niezbędną opiekę weterynaryjną i odpowiednie żywienie tego skrzywdzonego psiaka...[/SIZE]
  14. [COLOR=#000000]Mamy nowy, tym razem bardzo poważny problem, w postaci kolejnego podrzuconego psa, który jest niemalże kopią Belli, suni, podrzuconej w identyczny sposób przed kilkoma miesiącami: [/COLOR][URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/220142-Bella-kościotrup-wrzucony-przez-płot-szukamy-cudnego-domu![/URL][COLOR=#000000]. Jest tej samej wielkości, identycznie zagłodzony, i podobnej maści (nieznacznie ciemniejszy). Od Belli wyróżniają go całe uszy. Jest jeszcze coś, co na razie jest w sferze domniemywań - prawdopodobnie ma ucięty fragment języka... Jedzenie sprawia mu problem (fragmenty karmy wypadają mu z pyska), a pić nie chciał w ogóle. Wygląda to tak, jakby z powodu skrajnego wyczerpania, nie miał nawet siły jeść (jadł na leżąco). Jestem pewien, ze u swojego oprawcy nie przeżyłby kolejnego dnia...[/COLOR] [COLOR=#000000]Pies jest kompletnie zrezygnowany i nie ma sił. Pomimo wielkości, Ania bez trudu wzięła go na ręce i zaniosła do kojca. Po chwili sam wszedł do budy i położył się na boku. Kiedy zajrzałem do niego po kilkunastu minutach, obserwował okolicę.[/COLOR] [COLOR=#000000]Tym samym apeluję o pomoc, jednocześnie zdając sobie sprawę, że to nie takie proste...[/COLOR] [COLOR=#000000]Potrzebujemy też rad, mogących ułatwić nam egzekwowanie konkretnych działań Policji, czy choćby władz gminy.[/COLOR] [COLOR=#000000]Ponieważ podobny proceder w ostatnim czasie nasilił się, nie wyobrażamy sobie, aby pozostało to bez echa, w postaci próby ustalenia osoby odpowiedzialnej za te czyny.[/COLOR] [COLOR=#000000]Na moje oko, Bella i ten psiak mogą pochodzić z okolicznej pseudo.[/COLOR] [COLOR=#000000]Jeszcze dziś rano udam się do Gminy i na Policję.[/COLOR] [COLOR=#000000]Zastanawiam się, pod co podciągnąć te przypadki i myślę, że stwarzanie zagrożenia życia, będzie tym, od czego Policja się nie wykręci. W końcu taki pies może być agresywny, a i o szczepieniu przeciw wściekliźnie pewnie nie ma mowy.[/COLOR] [COLOR=#000000]Oprócz tego kwestia znęcania się nad zwierzęciem i doprowadzenie do skrajnego zaniedbania.[/COLOR] [COLOR=#000000]Boję się jednak, aby Gmina z urzędu nie "zaopiekowała" się psem, bo jego los mógłby być niezbyt ciekawy...[/COLOR] [COLOR=#000000]Jeśli ma ktoś jakieś rady, wynikające z doświadczenia, albo podpowiada mu coś intuicja, będę wdzięczny za każde info. Przed chwilą psiak wyszedł z budy, więc udało mi się zrobić zdjęcie. Widok kości biodrowej wystarczy za cały komentarz... [/COLOR][URL="http://img4.imageshack.us/i/pies1m.jpg/"][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/3486/pies1m.jpg[/IMG][/URL]
  15. Przed chwilą psiak wyszedł z budy, więc idę go ponownie nakarmić i napoić (pewnie na siłę). Zaraz potem zrobię kilka fotek, choćby leżącego. Niedługo potem jadę rowerem do Gminy i na Policję. Dobrze byłoby gdyby obejrzał go wet, ale jak na złość, wczoraj odstawiłem na kilka dni auto do warsztatu. Może uda mi się ściągnąć weta na miejsce, choć to nie będzie proste.
  16. Mamy nowy, tym razem bardzo poważny problem, w postaci kolejnego podrzuconego psa, który jest wierną kopią Belli. Tej samej wielkości, identycznie zagłodzony, i podobnej maści (nieco ciemniejszy). Od Belli wyróżniają go całe uszy. Jest jeszcze coś, co na razie jest w sferze domniemywań - prawdopodobnie ma ucięty fragment języka... Jedzenie sprawia mu problem (fragmenty karmy wypadają mu z pyska), a pić nie chciał w ogóle. Wygląda to tak, jakby z powodu skrajnego wyczerpania, nie miał nawet siły jeść (jadł na leżąco). Jestem pewien, ze u swojego oprawcy nie przeżyłby kolejnego dnia... Pies jest kompletnie zrezygnowany i nie ma sił. Pomimo wielkości, Ania bez trudu wzięła go na ręce i zaniosła do kojca. Po chwili sam wszedł do budy i położył się na boku. Kiedy zajrzałem do niego po kilkunastu minutach, obserwował okolicę. Tym samym apeluję o pomoc, jednocześnie zdając sobie sprawę, że to nie takie proste... Potrzebujemy też rad, mogących ułatwić nam egzekwowanie konkretnych działań Policji, czy choćby władz gminy. Ponieważ podobny proceder w ostatnim czasie nasilił się, nie wyobrażamy sobie, aby pozostało to bez echa, w postaci próby ustalenia osoby odpowiedzialnej za te czyny. Na moje oko, Bella i ten psiak mogą pochodzić z okolicznej pseudo. Jeszcze dziś rano udam się do Gminy i na Policję. Zastanawiam się, pod co podciągnąć te przypadki i myślę, że stwarzanie zagrożenia życia, będzie tym, od czego Policja się nie wykręci. W końcu taki pies może być agresywny, a i o szczepieniu przeciw wściekliźnie pewnie nie ma mowy. Oprócz tego kwestia znęcania się nad zwierzęciem i doprowadzenie do skrajnego zaniedbania. Boję się jednak, aby Gmina z urzędu nie "zaopiekowała" się psem, bo jego los mógłby być niezbyt ciekawy... Jeśli ma ktoś jakieś rady, wynikające z doświadczenia, albo podpowiada mu coś intuicja, będę wdzięczny za każde info. Przepraszam, ze piszę na wątku Belli, ale póki nie zrobię zdjęć psiakowi (póki co leży w budzie), nie będę zakładać osobnego wątku.
  17. Kleks robi ogromne postępy. Pomagają mu w tym nasze psiaki, które bez problemu go zaakceptowały. Bacznie je obserwuje i stara się naśladować. Już drugiego dnia od porzucenia stał się rasowym kanapowcem ;-). Tak, tak, śpi właśnie w psim pokoju na kanapie, rozwalony na boku, jak panisko ;-). Dłuższy czas siedział, patrząc na nasze pozostałe ogony, ale był tak zmęczony po całym dniu zabawy, że w końcu padł i zasnął. Kleksio jest przesympatycznym i grzecznym psiakiem - przynajmniej póki co ;-).
  18. U nas wszystko dobrze:-) jest ciepło więc szalejemy po naszym raju całymi dniami, kąpiemy się w stawie, ja i Saba pływamy jak ryby ;-) a Gucio się nauczył się plywać, bo dotąd tylko brodził po płytkiej wodzie przy brzegu. Nasz dziadzio Tuptuś poszczekuje chew chew chew i sobie spaceruje, ale nie kąpie się z nami. Nasz baranek wielkanocny, który robił beeee, czyli Łajt poszedł już do swojego domu. Hamlet nie ma teraz kogo straszyć, Bonus się go nie boi, Guciek olewa a Maksio udaje, że nie słyszy ;-). A Kleks całą noc w tym rogu siedział, gdzie go wyrzucili. Pewnie myślał, że ten ktoś po niego wróci... młody jest jeszcze i głupi... a myśmy się darli, zeby ciocia i wujek wstali, mówiliśmy, że pies nowy na posesji, a oni nic, tylko kazali nam być cicho i cicho... nie mogą zrozumieć, że jeśli my szczekamy w nocy, to nigdy nie bez powodu. Ech. A dziś już pływał po stawie, nieźle pływa, prawie jak ja :-) i Saba :-) nie boi się w ogóle wody. Zrobię z niego jeszcze... psa :-) Dorka zakłuła się pod okiem wystającą gałęzią więc wujek Tomek 3 dni ciął drzewa, żebyśmy się już nigdy nie zakłuli... nooo kochany on jest ten nasz wujek :-). Inka i Hamlet i Maksio wytarzali się w perfumach ze zdechłej żaby, tak ślicznie pachnieli więc my też chcieliśmy, ale ciocia znalazła perfumy i zakopała w ziemi, ech, lubimy ciocię bardzo, ale na zapachach to ona się w ogóle nie zna. No to pędzę. Aha, jeśli chcecie, żeby wstawić te zdjęcia, to musicie strasznie molestować wujka ;-) bo on zawsze zajęty. Moje też są :-)
  19. Tuptulek czuje się dobrze. Gdy chce wyjść na dwór robi tak: tup tup tup tup, iiiiiii ( to odgłos otwieranych noskiem drzwi do przedpokoju) tup tup tup chew chew chew (nie szczeka hau hau, tylko właśnie chew chew ;-) ) i wtedy wiadomo, że chce na dwór. Na posesji radzi sobie świetnie, oczywiście jest pod opieką, żeby nie wpadł do stawu, ale w tamtą stronę posesji nie zapuszcza się. Natomiast spaceruje sobie po sadku, po podwórku, a gdy ma dość, siada pod drzwiami i chew chew, daje znać, że chce do domu :-) Kojec mu się nie spodobał, mysleliśmy, ze letnie dni bedzie spędzał w nim, ale nie chciał. Rezyduje więc w domu z przerwami na spacerki ;-) Mamy zdjęcia, niedługo wstawimy Tuptulka w sadzie :-)
  20. Kleksik jest przekochanym psiakiem. Dziś już bawi się z pozostałymi, a nawet pływał w stawie razem z Sabą. Przy czym tak mu się pływanie spodobało, że wielokrotnie korzystał z kąpieli. Pływa jak ryba i nie boi się wcale wody. Dziś spróbujemy go położyć spać w psim pokoju. Mały ma śliczne czarne spodenki i białe skarpety, jest przepięknie umaszczony. Porusza się płynnie i z gracją. To będzie naprawdę piękny pies.
  21. [quote name='inga.mm'](...)Śliczny dzieciak. Młody, sądząc z łapinek. Co z ogonem? taka uroda czy nieudane kopiowanie?[/QUOTE] Kleks ma ok. 7 miesięcy. Ogon raczej kopiowany. Z psiakami jest super. Żaden nawet nie warknął na niego, choć poszczekiwał na nie ze strachu. Benia, jak matka zaopiekowała się nim i "wytłumaczyła", że w tym obejściu psiaki są na specjalnych prawach ;-). Kiedy psiaki rezydenci poukładali się w swoim pokoju, Kleks poszedł w ten sam róg posesji, gdzie znaleźliśmy go rano. Ania nie mogła na to patrzeć, więc zaniosła go do kojca i weszła razem z nim do przestronnej budy, aby mu ją zarekomendować. Mamy nadzieję, że skorzysta z ciepłego posłanka. @Ziutka, jutro rano spodziewaj się zdjęć i tekstu do ogłoszeń :roll:.
  22. Odnośnie zajefajnych telefonów w sprawie adopcji, również możemy się pochwalić nie lada "osiągnięciami". Pewna pani zapytała mnie, ile piesek będzie mieć w kłębie w wieku 4 miesięcy. Kiedy jej uzmysłowiłem, że aktualnie ma 2 mies,. więc będzie niejaki kłopot z wykonaniem pomiaru, zasugerowała, abym zmierzył go linijką biurową, trzymaną dokładnie w pionie, tak, by pomiar był dokładny... Najwięcej oszołomów dzwoni z anonsów w lokalnej prasie. Nie mam nic do rdzennych mieszkańców wsi (sam jestem elementem napływowym), ale czasem po kilku słowach takiej rozmowy, najchętniej oddałbym słuchawkę samemu zainteresowanemu (vide psu), bo chyba prędzej by się dogadali...
  23. Dzięki Malagos za zainteresowanie. Najwyższy czas, żeby Sylwek trafił do docelowego domu...
  24. Tuptuś prawdopodobnie podziębił sobie pęcherz. Ostatnio, podczas upałów, zwykł się kłaść na terakocie w wiatrołapie i to mogło mieć na to wpływ. Od dziś będziemy mu podawać stosowne leki. A my mamy kolejną bidę, którą ktoś nam sprezentował ostatniej nocy: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226797-KLEKS-czyli-kolejna-ofiara-z%C5%82ych-ludzi?p=19063833#post19063833[/url]
×
×
  • Create New...