-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
KLEKS - czyli kolejna ofiara złych "ludzi"...
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Nie martwcie się, niebezpieczeństwo zażegnane. Tylko tyle, bo za chwilę pędzę na pociąg... -
Dziś Sinus po raz pierwszy nieco podbiegł, kiedy został wypuszczony z kojca. Był przeszczęśliwy, że może pozwiedzać posesję. Sinus nawet bez smyczy potrafi chodzić tuż przy nodze. Potem dłuższy czas leżał zwyczajowo oparty o ścianę domu. Potem zawołany przez Anię poszedł z nią grzecznie do kojca. Ten pies nie ma praktycznie wad... Zapomniałem - dziś zauważyłem, że boi się nieco grzmotów. Co prawda nie ma wtedy paniki, ale jest wyraźnie zaniepokojony.
-
[quote name='agatamakowska6@wp.pl']moja córcia nie może doczekac się Gacka mówi że będzie z nią w łóżku spał i cały czas każe pokazywac jego zdjęcia [B]ona jest taka jak ja[/B] jak widzi takie biedne stworzonko to przejmuje się nim strasznie nawet śni jej się w nocy :p[/QUOTE] Przynajmniej masz pewność, że córeczki nie podmienili w szpitalu ;-)
-
Nie sądzę Ewa, ponieważ zrobiłby to raczej równocześnie, albo w większym odstępie czasu. Na początku Sinus nie akceptował nawet Kleksa, a zaufania do wszystkich psiaków nabierał stopniowo. Decydujące znaczenie miał fakt, że nasze ogony nie szukają zaczepki z żadnym psem, o ile ten nie jest nadmiernie agresywny.
-
Dziś Sinus zdał egzamin odnośnie reakcji na obce osoby. Kobietę zaakceptował w pełni i dał się nawet wymiziać, natomiast stojący przy kojcu mężczyzna jedynie go zaciekawił. Kolejny test miał na celu wybadanie jak zachowa się w mieszkaniu. Tak jak się spodziewałem, prowadzony na smyczy, bez żadnych oporów wszedł do domu ;-). Coraz bardziej zaprzyjaźnia się z Kleksem, którego co i rusz zachęca do zabawy. Ponieważ ten sympatyczny psiak jest w coraz lepszej kondycji, już teraz chciałbym zaapelować o nowy dom dla Sinusa. Mimo szczerych chęci, nie jesteśmy w stanie zatrzymać go na stałe...
-
Nie jest jeszcze całkiem dobrze, niestety. Ma problemy z oddawaniem moczu (kropelkuje). Jedynie przez chwilę leci cienkim strumieniem, a potem już ledwo, ledwo. Dziś też zauważyliśmy, że jego lewe oczko (to mniejsze i zapadnięte) jest mocno zaropiałe. Wygląda tak, jakby wdało się jakieś zapalenie. Mógł się np. ukłuć jakimś patykiem, czy gałązka. Od dziś będzie miał zakraplany lek.
-
Dzięki Agata... Trzymamy kciuki za Gacusia !!!
-
No i po raz kolejny "muszę" się z Tobą zgodzić ;-). O tym samym pomyślałem i przy najbliższej okazji to sprawdzimy. Nie pamiętam, czy pisałem już o tym, ale kiedyś nie poznał mnie z daleka (zmieniłem całkowicie ubranie) i powarkiwał ze swojego legowiska. Dopiero kiedy się odezwałem, zaczął merdać ogonem. Obawiam się więc, że na początku nie będzie ufny do nowego ludzia, ale myślę też, że to tylko kwestia czasu, kiedy się przekona. No i jeszcze jedna informacja - kiedy dziś zakładałem mu obrożę, zauważyłem, że z trudem zapinam ją na 3 dziurkę, kiedy na początku na czwartej była jeszcze nieco luźna. Okolice kręgosłupa również wzbogaciły się o "mięsko", więc wygląda wyraźnie lepiej. Apetyt ma super, a przy tym nie traci duzo energii - to najprostsza droga do wyglądu pt."Bella Bis" ;-).
-
Dziękuję w imieniu Ani i własnym ;-). Odnośnie Beni, masz zupełną rację. Ona się go zwyczajnie obawia, a ponieważ przez swoją wrodzoną inteligencje potrafi bezbłędnie ocenić sytuację, uznała pewnie, że Sinus nie potrzebuje jej wsparcia. Skoro tak, to po jakiego diabła kombinować i narażać się na potencjalne niebezpieczeństwo - w końcu Sinus to nie ułomek ;-). Uwierz mi Ewa Marta, Benia nie zrobi nic, czego zrobić nie musi, natomiast zrobi absolutnie wszystko, czego wymaga potrzeba chwili. Nie będę się o niej więcej rozpisywać, bo i tak większość zna Buniuszkę, a to w końcu wątek Sinusa ;-). A nasz bohater wczoraj zaczepiał mnie z takim animuszem, że o mały włos nie połamał mi żeber, kiedy przycisnął mnie do ściany kojca. Parł na mnie z dużą siłą i podgryzał dłonie. Przyznam szczerze, że jeszcze kilka dni temu wystraszyłbym się podobnej reakcji. Sam na sam w zamkniętym kojcu z psem, który bez najmniejszego trudu byłby w stanie odgryźć mi ręce...
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Problem polega na tym, że u mnie nie wyświetlają się ostatnie fotki Ninki i Very (pole postu jest puste (za wyjątkiem słów "Vera dzisiaj:"), ale kiedy wejdę w odpowiedz z cytatem, wtedy są widoczne w polu edycji. Coś nie halo z linkami, które wklejałaś w ostatnich postach. Wszystkie poprzednie zdjęcia widzę prawidłowo, więc to nie jest raczej wina mojej przeglądarki. -
A ja kiedyś dostałem od pewnej dogomaniaczki taki fajny, długi szalik, na którym została przyciągnięta inna jeszcze sunia. Swoją drogą każdy psiolubny człek, powinien mieć na wyposażeniu taki właśnie gadżet, jak, nie przymierzając, żołnierz niezbędnik ;-). Jakby tych podobieństw było mało, psiak o imieniu Murzynek trafił do nas prawie jednocześnie z Sabą, ale już po miesiącu znalazł fajny domek. Na marginesie dodam, że odwiedziliśmy go po 1,5 roku od adopcji i poznał nas po głosie, zanim jeszcze otworzyliśmy drzwi wejściowe ;-). Cóż to była za frajda !!!
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Kikunia wygląda bardzo ładnie. Zaokrągliła się tu i ówdzie. Jeszcze trochę, a upomni się o Slimfast ;-) -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Brak linków... -
Przyszedł czas na kolejny filmik z naszym bohaterem. Zanim jednak wkleję link, muszę wyjaśnić kilka rzeczy... Po pierwsze, stary, gruby postronek, na którym został uczepiony Sinus, pełni rolę "bezpiecznika". Musiałem być pewien, że nie zerwałby go, gdyby zdecydował się na atak w stosunku do któregoś z psiaków. Dodam tylko, że zanim doszło do bliższego kontaktu, wykonałem wiele prób, mających na celu upewnienie się, co do jego intencji wobec psiaków-rezydentów. Pod koniec filmu Sinus robi rzeczy, które świadczą o jego poprawiającej się kondycji i zwiększonym zaufaniu (m.in. tarzanie się w trawie). Widać też jak kopie dołek na qpę oraz jak pije wodę z garnka. Na filmie pokazują się kolejno: 1) Dolores - mix ONka i Haszczaka. W stadzie pełni rolę alfa, a przyjechała do nas aż z Koszalina, po śmierci swojego opiekuna. 2) Saba - zgarnięta którejś mroźnej zimy przez Anię z drogi i przyciągnięta na szaliku ;-). Z natury wesoła i zabawowa. Ma niespożyte pokłady energii, dlatego zachodzi podejrzenie, że posiada ukryty "wlew paliwa" ;-). 3) Tuptuś - niewidomy i przygłuchy starunio, którego ktoś wyrzucił ostatniej zimy na ulicy w Mławie. Ma chore serduszko, ale jakoś wspólnie dajemy radę. Pomimo swojej ułomności, doskonale radzi sobie zarówno w mieszkaniu jak i na posesji. 4) Benia - mix labka. O tej nieprzeciętnie inteligentnej suni można by książkę napisać. Została wyrzucona przed kilku laty z samochodu, w samo Boże Narodzenie. To nasza etatowa "behawiorystka", która potrafi przyjąć do stada i jak matka zaopiekować się, każdą kolejną bidą. Beni nie wydajemy komend - ona zachowuje się tak, jakby posiadła umiejętność rozumienia ludzkiej mowy. Ktoś powie - przesada... Każdego "niedowiarka" zapraszamy do nas w odwiedziny ;-). Miłego oglądania ;-): [video=youtube_share;YOlunwJoj2s]http://youtu.be/YOlunwJoj2s[/video] Opis części naszego zwierzyńca skierowany był do odwiedzających wątek Sinusa na FB, oaz nie zaznajomionych z tematem dogomaniaków. Niektóre ciotki pisujące na tym wątku, dokładnie znają nasze pociechy ;-)
-
[quote name='dana'][B](...)[/B]Ale trzeciego psa już nie możemy mieć(...)[/QUOTE] E tam, nie wierzę, a wiem to z autopsji. Spokojnie dasz radę z trzecim i... czwartym ;-). Nam też się tak kiedyś wydawało, a zaraz potem psiostan uległ podwojeniu ;-). Oczywiście to tylko żart, ponieważ każdy wie najlepiej, jakie są jego możliwości (lokalowe, finansowe itp). Szanuję, a nawet podziwiam ludzi, którzy potrafią określić swoje granice i są przy tym konsekwentni. Wszak często jest to okupione żalem i bólem serca, że nie można przygarnąć kolejnego, choćby takiego jak Sinus. Nas nikt nie pytał o możliwości, wrzucając kilka psów przez płot w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Wziąć zdrowego bezdomniaka z ulicy to jedno, ale wypchnąć za bramę chorego, skrajnie zagłodzonego psa, to zupełnie inna bajka. No i w ten oto sposób posieliśmy na stałe 11-tu rozbójników, plus 2 "u ludzi". Wracając do Sinusa... Poprzez jego adopcję, ktoś stanie się bogatszy o bezgraniczne przywiązanie, wierność i bezwarunkową miłość. Jest nam nieopisanie przykro, że z wcześniej wymienionych powodów, nie będziemy to my...
-
Tak, Sinus spaceruje już nieomal po całej posesji. Mało tego, czasem nawet tuż obok mnie ;-). Po otwarciu kojca wychodzi z niego natychmiast. Kiedy dziś przypomniałem sobie już po karmieniu, ze zapomniałem o Esseliv'ie, pobiegłem szybko do domu, aby ukryć kapsułkę w kawałku karmy. Wracając już z daleka do niego mówiłem, a kiedy zajrzałem na posłanie, było... puste. Wyszedł dosłownie tuż po mnie i zdążył już odejść kawał brzegiem stawu. Pomyślałem, że ma zamiar popływać rowerem wodnym, zacumowanym przy brzegu, ale okazało się, że zszedł nad wodę żeby się napić. Potem długo leżał przed domem, a jeszcze później pod świerkiem. Do kojca wchodzi już tylko za miską, dlatego stosujemy ten sposób, aby go tam zwabić po spacerze. W przeciwnym wypadku nie mogę wypuścić pozostałych psiaków. Póki co zapoznałem go z Tuptusiem, do którego merdał ogonem, a potem z zaciekawieniem obwąchiwał. Poznał się też z Inką, która, o dziwo, nie pyskowała, jak to ma w zwyczaju. Pewnie przeraziły ją Sinusa gabaryty. Na nią również nie reagował. W stosunku do mnie również jest dużo ufniejszy. Już nie chowa się do kojca kiedy idę w jego stronę. Czasem tylko zmienia kierunek marszu.
-
Tak się składa, że ostatnie posty na moim koncie są autorstwa Ani, ale ja jak najbardziej z nimi się utożsamiam. Na samą myśl o rozstaniu z Sinusem dostaję "gęsiej skórki". Rozważamy różne możliwości, ale choć serce podpowiada nam dokładnie to, o czym pisał Wolf, resztki rozsądku każą to boleśnie zweryfikować. Gdyby nie poziom aktualnego zapsienia, ta dyskusja byłaby bezprzedmiotowa... W każdym razie w pełni też podzielam obawy Wolfa, gdyż w przypadku Sinusa zmiana opiekuna okupiona będzie stresem i cofnięciem w procesie socjalizacji. Jak głębokie będą to zmiany, w dużej mierze zależeć będzie od nowego opiekuna.
-
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='*Gajowa*'](...)Bellunia tak jak Sinusek uwielbia podawać łapki w zabawie z człowiekiem.[/QUOTE] To kolejny dowód potwierdzający tezę o ich wspólnym pochodzeniu. Być może ten sam oprawca nauczył je podawania łapy. Podobnie jest z parciem na okna i drzwi domu. Jakby trochę za dużo tych podobieństw... -
My jesteśmy przedstawicielami gatunku, na który Sinus zaczyna się otwierać. Wszystkie nasze psiaki, jak również te, które przygarnęliśmy, by potem znaleźć im dobre domy, choć może nie aż tak jak Sinus, ale były bardzo nieufne. Przykładem może być Benia, która do dziś bardzo ostrożnie podchodzi do każdego kto nas odwiedza. Nam zaufała w pełni dopiero po 2 latach ciągłego bycia razem. Sinus jest raczej ufnym psem, pomimo tego, co mu zrobili. My też wolelibyśmy się nie rozstawać z Sinusem, ani z żadnym z naszych tymczasowiczów. Biorąc jednak pod uwagę, że od 2008 roku było ich grubo ponad 30.... bylibyśmy zapsieni na maksa, a nasze możliwości opieki nad psiakami przy takiej ilości równałyby się zeru... Mamy nadzieję, że ktoś pokocha tego wspaniałego psa równie mocno jak my. A on, wyposażony w miłość i ufność, której go nauczymy, będzie szczęśliwy nawet z nową rodziną.
-
Sinus nie szczeknął odkąd jest u nas, ani razu. W ogóle nie wydaje żadnych dźwięków, oprócz chrapania :-) i... bekania po jedzeniu ;-) Dziś Ania widziała jak pił i wydaje jej się, że jednak używa języka. Pije całkiem normalnie, jak każdy pies. Jego język jest jednak trochę obcięty i w związku z tym trochę krótszy więc może dlatego go nie używa do oblizywania i lizania. Gdy wchodzimy do kojca, widać, że bardzo się cieszy. Nie tylko do miski :-) Zaczął już się cieszyć do nas. Jest naprawdę cudowny i niesamowicie wdzięczny i miły.