-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
[quote name='_ogonek_']gallegro, a dołączyłeś do wydarzenia? Bo żeby pisać trzeba dołączyć.(...)[/QUOTE] Tego mi było trzeba - przecież to logiczne !!! W zamian link (mam nadzieję, ze dobry): [URL]https://www.facebook.com/events/405400542834289/?context=create[/URL] Z ostatniej chwili: Sinus wszedł do kojca za miską. Kiedy ją opróżnił, położył się na posłaniu i mocno zasnął. Kiedy poszła do niego Ania, nawet jej nie usłyszał i głośno pochrapywał. Obudziło go dopiero głaskanie. Kiedy Ania odeszła od niego, wstał z posłania i podszedł do niej merdając energicznie ogonem. Kucnęła przed nim a on mocno się w nią wtulił opuszczoną głową. Rozczulił ją ogromnie swoim zachowaniem. Długo z nim "rozmawiała", a potem jeszcze mocno wymiziała. Dopiero wtedy położył się i po okryciu kocykiem poszedł spać. Sinus jest nadzwyczaj mądrym i przekochanym psiakiem...
-
A ja dziś, jak, nie przymierzając, kot z pęcherzem... No ale powód jest ważki. Przed chwilą nastąpiło wstępne przełamanie lodów. Od godziny wyglądałem przez okna, aby dojrzeć spacerującego Sinusa, a ponieważ go nie namierzyłem, uznałem, że poszedł do swojego azylu. Aby móc wypuścić pozostały zwierzyniec, poszedłem zamknąć kojec. Kiedy otwarłem drzwi, ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem Sinusa leżącego pod oknem, opartego o ścianę domu. Kiedy mnie zobaczył wstał niespiesznie i odszedł na parę kroków. Kiedy jednak do niego podszedłem, już nie protestował. Dał się wymiziać, po czym ponownie położył się na trawie, oparty o ścianę werandy. Dalej było zwyczajowe podawanie obu łapek i inne takie ;-). Efekt jest taki, że Sinus nie chce iść do kojca, a ja nie chcę go spłoszyć przypinaniem smyczy. Wygląda na to, że będziemy się wzajemnie przeczekiwać ;-). Teraz mam już przypuszczenie graniczące z pewnością, że Bella pochodziła z tego samego źródła, ponieważ zachowywała się identycznie. Warowała wciąż pod domem, co może oznaczać, że oboje mieszkali w jakimś pomieszczeniu z drzwiami i oknami. Bella była odrobinę silniejsza, dlatego potrafiła wciąż zaglądać do okien. Tylko kwetstią czasu jest to samo w przypadku Sinusa. Najważniejsze, że psiak wraca do równowagi psychicznej. Teraz już z górki - będzie dobrze.
-
Muszę się do czegoś przyznać... Z natury nie przepadam za różnej maści portalami społecznościowymi, za wyjątkiem tematycznych (dogo, murator itp). Do zarejestrowania na fejsie (już potrafię używać slangu ;-)) jestem za sprawą syna pracującego za granicą, który wręcz zmusił mnie do tego, pod groźbą zupełnego braku kontaktu ;-). W celu zachowania anonimowości, z premedytacją zablokowałem jednak wszelkie, zbyteczne opcje, więc moje konto póki co przypomina bezludną wyspę... No ale wszystko przede mną. Już teraz Ania drwi ze mnie, że na przekór swoim niedawnym jeszcze "uprzedzeniom", stałem się wyjątkowo fejsbukowy ;-). EDIT: @Wolf, u mnie nie ma widocznej ramki z opcjami umożliwiającymi napisanie, czy dodanie zdjęcia. Zakładam, że być może z rozpędu sam zablokowałem taką możliwość w ustawieniach. Dodatki blokujące niechciane reklamy itp. wyłączyłem, ale sytuacja nie zmieniła się. Jakieś sugestie? Teraz nie mam czasu, ale później pogrzebię w opcjach. Sinusku, przepraszam Cię za zaśmiecanie wątku, ale docelowo to dla Twojego dobra ;-).
-
[quote name='wolf122'](...)myślę,że czas byś już dalej pociągnął swoją i Sinusa opowieśc.(...)[/QUOTE] Zanim jednak zostanę rzucony na głęboką wodę, poinstruuj mnie jak mam dopisywać kolejne info, bo póki co potrafię tylko dodać komentarz do istniejącego już wpisu. Z góry przepraszam za lamerskie pytanie.
-
Sinus to niesamowity cwaniak i ... oszust ;-). To nieprzeciętnie inteligentny pies. Kiedy otworzyłem kojec i stałem przy drzwiach, udawał śpiącego. Naprawdę w to uwierzyłem i poszedłem do domu. Kiedy zdążyłem zamknąć za sobą drzwi, odruchowo wyjrzałem przez okno. Zgadnijcie co zobaczyłem... Sinus już zdążył wyjść z kojca i spacerował. Zrobił sioo i obwąchiwał teren. Kiedy wyszedłem z domu, wszedł do kojca i stanął przy garnku z wodą. Nie nachylił się do niej ani razu, a mnie bacznie obserwował. Kiedy oddaliłem się, on znów wyszedł, a kiedy skierowałem się w jego stronę, znów wszedł do kojca. Kiedy i ja pokazałem się w drzwiach, poszedł na posłanie. Podszedłem więc do niego, a on zaczął merdać ogonem. Potem wytarmosiłem go za uchole, a on w nagrodę co i rusz, naprzemiennie podawał mi obie łapy. Widać, że sprawiało mu to nie mniejszą przyjemność niż mi ;-). Po chwili jednak położył się na boku i udawał bardzo znużonego. Tylko, że ja tym razem nie dałem się już nabrać :razz:. Owszem, schowałem się, ale dokładnie go obserwowałem, kiedy ten cwaniak już po kilku sekundach zerwał się na równe nogi i poszedł dalej spacerować ;-). No i wtedy z ukrycia po raz pierwszy udało mi się podejrzeć go jak pije wodę. Nie używa raczej języka, ale z daleka wydaje się, jakby pił całkiem po "psiemu". Zajmuje mu to nieco więcej czasu, ale nie widać, żeby mu to specjalnie przeszkadzało. Kiedy piszę te słowa, widzę przez okno jak w dalszym ciągu przechadza się po posesji.
-
[quote name='mestudio']gallegro - dla Ciebie zawsze :-)(...) TZmestudio[/QUOTE] Dzięki za banerek i nie tylko ;-). @Ewa Marta, Dziś u nas leje, dlatego Sinusika odwiedzam tylko przy karmieniu. Kiedy ostatnio wchodziłem do kojca, akurat pił wodę, ale kiedy mnie zobaczył, niespiesznie poszedł na swoje posłanie. W stosunku do Ani jest o wiele bardziej ufniejszy, bo potrafi sam do niej podejść i czekać na mizianko. Niestety, przez faceta-zwyrodnialca ja teraz mam przechlapane... W przypadku Sinusa to kwestia dłuższego czasu. Fizycznie czuje się naprawdę dobrze, ale psychika nie nadąża za zmianami fizycznymi. Nie ponaglamy go, bo kierunek zmian jest właściwy, a ich tempa nie ma sensu przyspieszać na siłę. Póki co jest bezproblemowym psiakiem, więc wszystkim nam ten układ pasuje.
-
[quote name='mestudio'](...)Mam nadzieję że pomogłem, ale w razie problemów proszę pytać. TZmestudio[/QUOTE] Niestety, pierwszy banerek nie wchodzi, ponieważ przekroczona jest ilość 400 znaków (taki komunikat wyskakuje), a wynika to pewnie z chęci pozostawienia mojego motto. Prawdopodobnie nie obędzie się bez dodatkowego zredukowania kudu php, choćby przez eliminację koloru czcionki. Czy jesteś w stanie zrobić maksymalnie krótką wersję banerka?
-
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
W samym środku zimy, w pewną bardzo mroźną noc, pośród śnieżnej zadymki, gdzie wszyscy grzeją się w domach, zostaje porzucona ona - przeraźliwie chuda, przemarznięta, z resztkami skołtunionej sierści, wygłodzona Bella. Ludzie, na których posesję została siłą wrzucona, niosą jej pełną miskę, za którą dziękuje, wspinajac się na łapy i liżąc po twarzy. Bella zapomniała już co to ból, przenikliwe zimno i głód. Obecnie jest przepięknym misiem do kochania. Kocha ludzi, jest do każdego łagodna i przyjazna. Ma ok. 4 lat, waży ok. 50 kg, jest wysterylizowana, pięknie chodzi na smyczy. Bella kocha być z człowiekiem. Natomiast nie przepada za sukami i małymi samcami. Bella jest mixem leonbergera i kaukaza. Ma silny instynkt terytorialny. Ale jest to pies przede wszystkim rodzinny. Kontakt... Gajowa, wiek Belli zmień lub zostaw w/g uznania oraz ustalcie jaki numer telefonu do kontaktu. Moim skromnym zdaniem najlepiej byłoby może wrzuć te zdjęcia Belli, które zamieściłem na wątku Sinusa + jakieś dodatkowe, jeśli się zmieszczą. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='mestudio']Dziś pora na Tobiego. W związku z tym, że pada i NIC nie da się zrobić w ogrodzie, (i wypiłem dwa piwa) zabrałem Tobiego na przejażdzkę.(...) TZmestudio[/QUOTE] Według mnie popełniłeś zasadniczy błąd - przed rzeczoną przejażdżką, jednym piwem powinieneś poczęstować Tobiego, a wtedy bylibyście bardziej "zsynchronizowani? (coby to nie miało oznaczać) ;-) -
Niestety, dziś do zapoznanie z Dorcią praktycznie nie doszło. Winny był temu po trosze padający deszcz, jak i brak zainteresowania panienki kawalerem. Sinus z kolei był z lekka poddenerwowany, ponieważ w tym czasie kojec był otwarty. Widać, ze wtedy nie czuje się bezpieczny. Kiedy Dorka wróciła do domu, skrzętnie skorzystał z otwartych drzwi, i poszedł zwiedzać posesję. Obwąchiwaniu nie było końca, ale czemu się dziwić, skoro na posesji są zapachy 10-ciu innych ogonów w tym 6 samców. Kiedy Sinus oddalił się na dobre od kojca (podszedł wtedy pod sam dom), Ania skorzystała z okazji i postanowiła posprzątać jego posłanie, do którego nie mogliśmy się dostać od kilku dni, ponieważ ciągle polegiwał. Kiedy Sinus zobaczył Anię w kojcu, bez problemu wszedł za nią, usiadł obok i merdał ogonem. Dawał się przy tym bez problemu głaskać. Kiedy skończyła, położył się na świeżutkim posłaniu, Ania przykryła go kocykiem, a on przysnął. Nieodparcie nasuwa się przypuszczenie, że Sinus jest ofiarą jakiegoś zwyrodnialca płci brzydkiej (to przykre, ale zwykle tak bywa), dlatego mimo wszystko jest nieufny w stosunku do mnie. No cóż, przyjdzie mi jeszcze trochę popracować nad nim, zanim w pełni zaskarbię sobie jego zaufanie. Jedno jest pewne - jest bardzo zainteresowany otoczeniem, a to dobitnie świadczy o jego powracającej formie. Na resztę przyjdzie jeszcze czas.
-
A tutaj jest króciutki filmik z pierwszego "dobrowolnego" spacerku Sinusika. Zwróćcie proszę uwagę jak stawia tylne łapy. Wciąż jest tak słaby, że ma kłopoty z utrzymaniem równowagi... [video=youtube_share;mbxBkBEbktM]http://youtu.be/mbxBkBEbktM[/video] @Ziutka, dokładne maksymalne wymiary podłogi budy to 110x100 cm, ale planujemy ją jeszcze lepiej ocieplić, więc psiaki będą mieć do dyspozycji 100x90 cm.
-
Sinus został uwolniony od wenflonu. Tuż przed kolejnym karmieniem dojechała specjalistyczna karma RC, więc po raz pierwszy otrzymał w formie mieszanki z dotychczasową (względy łagodnego przejścia). Zjadł ją ze smakiem, odsiewając przy tym perfekcyjnie kapsułkę Esseliv'u. Nie dowierzaliśmy oczom, ale ten wielkopies tak długo kombinował, aż kapsułka wypadała mu z pyska. Dopiero za którymś razem udało mi się ją "sprzedać" podając mu karmę z ręki. Potem zostawiliśmy otwarty kojec i czekaliśmy opodal aż wyjdzie. Ponieważ dłuższy czas nie wychodził, poszliśmy do domu. W pewnym momencie Ania spostrzegła go spacerującego pod oknem łazienki. Kiedy do niego wyszliśmy, zmieszał się nieco i stał merdając ogonem. Ja poszedłem po aparat, a Ania przywoływała go do siebie. Kiedy już szedł w jej stronę, merdając nieśmiało ogonem, akurat wyszedłem z domu i go spłoszyłem. Poszedł spokojnie do kojca i położył się na posłaniu. Wtedy postanowiliśmy go przechytrzyć. Już wcześniej bowiem zauważyliśmy, że bezbłędnie reaguje na odgłos zamykanych drzwi wejściowych do domu. Dla zmylenia go, do domu wróciła sama Ania, a ja schowałem się za drzewem. Sinus wyszedł po kilkunastu sekundach i poszedł dość daleko wzdłuż stawu, aby tam popełnić zdrową qpę ;-). Kiedy wracając spostrzegł mnie, zatrzymał się na chwilę, po czym skierował do kojca. Nie chcemy go zmuszać do obcowania z nami na siłę, bo to może przynieść zupełnie odwrotny skutek. Sądzę, że w przypadku Sinusa najlepiej sprawdzi się metoda "bardzo małych kroczków". Dziś jeszcze planujemy zapoznać go z Doloresią. O efektach nie omieszkamy powiadomić.
-
Sama budka jest mniejsza, ale póki co nie pozwalamy mu do niej wchodzić, ponieważ co i rusz wymaga karmienia, kroplówek itp. Zachodziła obawa, ze jak się w niej zaszyje, to będzie kłopot z namówieniem go do wyjścia, dlatego wejście zostało zasłonięte. Jednak obok budki jest miejsce zadaszone i osłonięte z trzech stron, gdzie niektóre psiaki miały w zwyczaju polegiwać w ciągu dnia. O ile pamiętam wymiar podłogi to 120x80 cm, ale sprawdzę jeszcze i potwierdzę. Na dole ułożona jest warstwa styroduru (cieplejszy i twardszy od styropianu), coś miękkiego i jakieś kocyki. Na noc front jest zasłaniany, aby mu było cieplej. Ponieważ miał nieco zaniżoną temp. na noc Ania nie pójdzie spać, zanim nie okryje go kocykiem ;-). Twierdzi, ze on to uwielbia, tylko, ze kiedy idę do niego następnego dnia, kocyk leży przy garnku z wodą. Widać spada z niego kiedy podchodzi się napić. Aktualnie dostaje ostatnią kroplówkę i zaraz potem usunięty zostanie wenflon. Niedawno wywinął mi "numer", wyrywając koniec wlewnika z butelki. Stało się to podczas szykowania "michy". Kiedy analogicznie do dnia wczorajszego, nie mógł się doczekać, opuścił posłanie i powędrował z wlewnikiem w moim kierunku (raczej w kierunku żarełka). Kiedy do niego podbiegłem, szybko czmychnął na posłanie.
-
KLEKS - czyli kolejna ofiara złych "ludzi"...
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Na chwilę obecną Kleks waży ok. 15 kg, a jego docelową wagę szacujemy na ok. 20-22 kg. Docelowo wielkości do kolana. Są to oczywiście dane orientacyjne. To jeszcze młody psiak, więc nieco może podrosnąć i nabrać ciała. @Ziutka, póki co nie było telefonów w jego sprawie. -
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Na jutro wspólnie z Anią przygotujemy tekst do ogłoszeń, choć szczerze mówiąc, za rekomendacje Belluni powinny wystarczyć jej ostatnie zdjęcia. Ciągle do nich wracam i nie mogę się ich naoglądać ;-). Ależ z niej jest prześliczna psica !!! -
[QUOTE=wolf122;19093249(...)ta pani bardzo pomaga w adopcjach Leonbergerów także może pomyślcie [URL]http://www.lunaleo.pl/72.html[/URL] -Ewa Dereszowska.[/QUOTE] Mój brak reakcji na Twój poprzedni wpis odnośnie p. Ewy wynika z faktu, że jesteśmy już w kontakcie od samego początku ;-). To wspaniała osoba, która bezinteresownie pomaga potrzebującym psiakom. Z całego serca dziękujemy za pieniążki, które w całości zostaną przeznaczone na pomoc Sinusowi (leki, karma itp).
-
Czasem nachodzi mnie smutna refleksja, że źli ludzie są po to, aby na ich tle można było dostrzec tych dobrych... I tak, kiedy zwyrodnialec głodzi swojego "przyjaciela", ktoś inny musi to zrekompensować (vide Gajowa i jej prześliczna Bella ;-)) @Gajowa, zapewniam Cię, że w realu jest o wiele trudniej zapanować nad emocjami. Ten biedny, skrzywdzony pies, jest kwintesencją ludzkiego zła, a jednocześnie dowodem na to, że tylko pies kocha bezwarunkowo. To niepojęte, ale jestem prawie pewien, że gdyby Sinus spotkał teraz swojego oprawcę, zamerdałby do niego ogonem. Ludzie mogliby się uczyć od zwierząt wielu zachowań, a już z całą pewnością wybaczania... Żeby wszystko było jasne - nie mam zamiaru wybaczyć temu zwyrodnialcowi - wszak jestem tylko człowiekiem ;-). EDIT: Z ostatniej chwili... Kiedy odwrócony tyłem do Sinusa przekładałem akurat zawartość puszki do miski, ten nie zdzierżył przydługiego czekania, i jął mnie ponaglać, podchodząc z tyłu na niewielką odległość. Zapach zwyciężył strach ;-). Stojąc nad miską bez najmniejszego problemu unicestwił jej zawartość, po czym pozwolił do siebie podejść i czekał aż ręczne wyskrobię resztki karmy z miski i podam mu je do pyska. Gdyby nie ujadające psiaki, jestem pewien, że nasza znajomość stałaby się jeszcze bardziej zażyła. Myślę, że jutro ostatecznie zostanie przełamany ten topniejący już lód...
-
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='storozak'](...)A, że tak skromnie zapytam - ile takie maleństwo zjada dziennie??[/QUOTE] Małą wywrotkę ;-). Zresztą, każdy wie, że luksusowe auto musi duzo palić, no bo co to za luksus, jeśli każdy będzie mógł sobie nań pozwolić ;-). Przy okazji... miałem niedawno tel. w sprawie adopcji i panu zależało na maleńkim piesku, który będzie maleńko jadł. Kiedy zaproponowałem mu odrobinkę większego, powiedział, że to mu się nie opłaci... Masakra jakaś. Można by mu zaproponować adopcję mniejszego ucha Bell :-).