Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. Przyłączem się do pytań przedmówczyni.
  2. A ja wyjątkowo pozwolę sobie nie zgodzić się z przedmówczynią ;-), ponieważ to właśnie dzięki jej nieocenionej pomocy, udało się uratować tę wspaniałą sunię. Przyłączam się też do podziękowań dla wymienionych przez nią osób. Boziu, któż mógł przypuszczać, że ten porzucony, przerażony kościotrup, będzie jeszcze komuś "potrzebny"... Bądź szczęśliwa Belluniu. Wygląda na to, że w końcu dostaniesz to, do czego jesteś stworzona i na co ze wszech miar zasługujesz... Choć na dworze chłód, moje oczy dziwnym trafem pocą się... A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na wieści z nowego domu. Ciekawe jak zniesie długą podróż i jak się zaaklimatyzuje. Myślę jednak, że warunki w jakich będzie przebywać, zdecydują o szybkim przełamaniu lodów.
  3. [quote name='Aimez_moi'](...)A jak zareagowal na WAS?[/QUOTE] Nie byliśmy u niego i nie wybieramy się tam przez kilka najbliższych miesięcy. Nie chcemy robić mu zamętu w głowie. Kiedy na dobre przywyknie do nowych warunków, wtedy przyjdzie czas na odwiedziny. Najchętniej pojechalibyśmy już dziś, ale dla jego dobra musimy dać sobie na wstrzymanie. Sercem i tak wciąż jesteśmy z nim...
  4. Sinus ma się dobrze. Swoich nowych Państwa zaakceptował całkowicie. Z panem odchodzi regularne całowanie ;-). Jest wesoły i nie przestaje machać ogonem. Państwo go rozpieszczają. Na posesji jest już panem pełną gębą. Szczeka na obcych za płotem, choć nie wszystkich. Odpoczywać zwykł przy wejściu do domu, chyba, że akurat jest grillowanie, to wtedy w altanie, w oczekiwaniu na smakowity kąsek ;-) A teraz pora na kilka fotek Sinusa z nowego domu. Widać, że jeszcze przytył i sierść ma coraz ładniejszą. Pani co i rusz go wyczesuje, a on swoim zwyczajem wywala się na grzbiet i czeka na drapanie szczotki ;-). Na tych zdjęciach próżno szukać zabiedzonego psa... [URL=http://img543.imageshack.us/i/dscf0077s.jpg/][IMG]http://img543.imageshack.us/img543/6725/dscf0077s.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img814.imageshack.us/i/dscf0078f.jpg/][IMG]http://img814.imageshack.us/img814/5679/dscf0078f.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img217.imageshack.us/i/dscf0079dx.jpg/][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/7408/dscf0079dx.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img254.imageshack.us/i/dscf0083p.jpg/][IMG]http://img254.imageshack.us/img254/5377/dscf0083p.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img507.imageshack.us/i/dscf0085y.jpg/][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/4003/dscf0085y.jpg[/IMG][/URL]
  5. O ogłoszenia podpytam Ziutki. W razie czego wykupimy pakiet, bo sami jesteśmy mało sprawni w tym względzie.
  6. Sinus zaaklimatyzował się w nowym domu do tego stopnia, że chodzi za swoimi opiekunami krok w krok i domaga się pieszczot. Nawet pan, który został zaakceptowany nieco później, zaskarbił już sobie jego względy. Dziś podczas silnej burzy, po raz pierwszy sam wszedł (raczej wbiegł) do domu i położył się grzecznie w przedpokoju. Obwąchujące go koty zupełnie ignorował. Kiedy przestało grzmieć, samy wyszedł na zewnątrz. Państwo są z niego bardzo zadowoleni i wypowiadają się o nim bardzo ciepło. Cieszymy się, że Sinus nie cofnął się do "zera", ponieważ tym razem już po tygodniu polubił swoich nowych opiekunów. No, ale czemu się dziwić, kiedy poświęcają mu swój cały wolny czas. Sinus zaś to mądry psiak, który potrafi to docenić. Bardzo cieszymy się z takiego obrotu sprawy i już nie możemy się doczekać, kiedy odwiedzimy naszego pupila ;-).
  7. Rano otrzymaliśmy info, że u Sinuska wszystko O.K., więc zadzwonię dopiero wieczorem. Z tego co wiem, w dalszym ciągu kocha jeść i nie odejdzie od miski, dopóki jej nie opróżni ;-). Jak dowiem się czegoś nowego, dam znać.
  8. W nawiązaniu do wpisu Ingi... W chwili adopcji saldo Sinusa wyniosło +146 pln. Niniejszym postanowiliśmy przekazać na konto jej tymczasowiczki Tinki wspomnianą nadwyżkę. Liczymy się z tym, że poszczególni darczyńcy mogą nie wyrazić na to zgody, dlatego po uzyskaniu takiego info, odpowiednią kwotę zwrócimy na wskazane konto z własnych środków. A tutaj link do mikro kupki nieszczęścia (na wypadek, gdyby w przyszłości zmienił się Twoja sygnatura Ingo): [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/229087-TINKA-2-kilo-zag%C5%82odzonej-staro%C5%9Bci-ju%C5%BC-u-Ingi-mm-brak-kasy-na-leczenie-i-jedzenie[/url]
  9. Dopiero teraz udało mi się reanimować kompa po ostatniej burzy... Tak jak już wcześniej relacjonowała Ewa, u Sinusa wszystko jest O.K. Zacznę jednak od początku... Jak zawsze, tak i tym razem, Sinus nie podzielał mojej ochoty na przejażdżkę. Musiałem go wpychać na siłę, bo o podniesieniu 40 kg, które nie chcą współpracować, nie mogło być mowy ;-). Jak to mówią, pierwsze śliwki robaczywki, bowiem już po chwili Sinus był bardzo rad, że może mi towarzyszyć. Na koniec wpisu zamieszczę link do ostatniego już filmiku, który jest krótką relacją z podróży. Pierwszym etapem była wizyta u weta celem zaszczepienia Sinusa. No i wtedy właśnie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że ten cwaniak kojarzy fakt powtórnego wsiadania do auta, z drogą powrotną do domu ;-). Wskoczył bowiem tym razem bez najmniejszego problemu i był przeszczęśliwy z takiego obrotu sprawy. Pomyślałem - tym razem oszukasz się koleżko... ;-). Po zajechaniu do nowego domu chętnie wysiadł z auta i spacerował po posesji. Potem wszedł z nami do zacienionej altany i położył się na przygotowanym posłaniu. Chętnie napił się wody, a po jakimś czasie wyszedł i położył tuż obok w cieniu na trawie. Był spokojny, więc po dłuższym czasie wyciągnął się jak długi na boku. Kiedy pojawił się Pan, symbolicznie zawarczał, ale już po chwili pozwolił mu strzepnąć kilka komarów z jego łap. Najlepszy kontakt złapał z córką państwa, która nie szczędziła mu miziania. Przed odjazdem wspólnie przygotowaliśmy mu posiłek, a resztę puszek i suchej karmy zostawiliśmy, aby można było płynnie zmodyfikować dotychczasowe menu. Zamiast Animondy Sinus będzie jadł świeżutkie, pełnowartościowe mięsko, w które pani zaopatruje się w pobliskiej ubojni. Kilka kg otrzymaliśmy w prezencie dla naszych ogonów. Teraz przyszedł moment pożegnania... Świadomie zrezygnowaliśmy z jego celebracji - kilka muśnieć dłoni po głowie musiało wystarczyć... Kiedy ich córka zagłaskiwała Sinusa, wymknęliśmy się niepostrzeżenie. Z relacji nowych opiekunów wiemy, że psiak nas nie szukał, gdyż był pochłonięty oddawaniem się pieszczotom ze strony swojej adoratorki ;-). Pod wieczór tak jej zaufał, że nawet wywalił brzucha do głaskania ;-). Cztery koty (dwaj rezydenci i dwa "dochodzące") zignorował zupełnie. Po naszym wyjeździe obwąchiwał je nawet z lubością ;-). Późnym wieczorem Sinus nie zdecydował się na wejście do domu, a całą noc przespał spokojnie w budce. Potrzeba czasu, żeby oswoił się z nową sytuacją, a Państwo nie zamierzają tego procesu przyspieszać na siłę. Na wszystko przyjdzie czas. Dziś rano na widok pani Sinus biegł do niej merdając ogonem ;-). Najbardziej jednak upodobał sobie córkę, której w zabawie pozwala na wszystko. Pana i dziadka tylko toleruje, ale do obcych mężczyzn od początku miał uraz. Z nowym domem Sinusa jesteśmy w stałym kontakcie. Poniżej link do wspomnianej wcześniej relacji z podróży Sinusa do nowego domu: [video=youtube_share;P5TJU7z_dxs]http://youtu.be/P5TJU7z_dxs[/video]
  10. [quote name='inga.mm'](...)Sinus - nomen-omen imię kojarzące się ze szkołą...[/QUOTE] Swoją drogą imię wybrałaś bardzo trafnie. W zasadzie nie wiem czemu, ale jakoś tak pasuje do niego ;-).
  11. Państwo nie są wybitnie internetowi, ale porozmawiamy również o tym. A może ich córka zechce się tym zająć.
  12. [quote name='Ewa Marta'](...)W całej tej sytuacji najtrudniej będzie WAM - Ani i Tobie i pewnie Kleksowi.(...)[/QUOTE] Najtrudniej będzie Sinusowi, jak słusznie zauważyła jedna z komentujących osób na fb. Niemniej właśnie dlatego, prawie tak samu ciężko będzie nam. Gdyby tak udało się wykasować te kilka dni/tygodni z jego życia, kiedy będzie tęsknić za nami, byłoby nam o wiele łatwiej. Przy okazji jeszcze słów kilka o nowym domu Sinusa... Dziś, przy okazji kastracji Maksa i Hamleta, nasz etatowy wet stwierdził, że nowi opiekunowie Sinusa są bardzo odpowiedzialnymi i kochającymi zwierzęta. Leczy ich koty, które są bardzo zadbane. Stan obu z nich był na tyle ciężki, że niejeden zdecydowałby się na uśpienie, ale nie oni... Jeden z nich miał składany pyszczek na druty, a drugi ma ciężką padaczkę i funkcjonuje jedynie dzięki systematycznemu podawaniu leków. Myślę, że to dostatecznie obrazuje ich podejście do zwierząt. Przed chwilą Sinus został wykąpany, z czego nie był zbytnio zadowolony, ale całkiem źle też nie było. Tuż przed ostatecznym płukaniem nawiał nam i cały w szamponie położył się na gołej ziemi pod świerkiem. Po opłukaniu ponownie usiadł mokrym tyłkiem i nieco pobrudził się piaskiem, dlatego postanowiłem go strzepnąć. No i okazało się, że zinterpretował to jako klaps w pupę i natychmiast schronił się na swoim posłaniu. Było mi strasznie głupio, że tak postąpiłem, ale nie zdawałem sobie sprawy, że jest aż tak wyczulony na tym punkcie. Co ten pies musiał przejść, zanim trafił do nas... :shake: Do domu pojedzie w czwartek lub piątek. Dostanie wyprawkę, w skład której wejdzie nieco karmy, suplementy z witaminami itp, które nam pozostały, kocyk i poduszeczki, oraz smakołyki. Uczulimy państwa aby pierwsze dni spacerował pod kontrolą, a całe noce przebywał w domu. Nie można bowiem wykluczyć, że zechce za wszelką cenę wrócić do nas. Pani zakupiła już kołderkę i miskę o specjalnym kształcie ścianek, z której łatwiej mu jeść. Miska będzie umieszczana na odpowiednim podwyższeniu. Jeśli macie jakieś uwagi/pomysły, proszę śmiało pisać. Chcemy zrobić wszystko, co pomoże ułatwić Sinusowi start w nowe życie.
  13. Przepraszam, ale nie mam czasu przekopywać wątku. Czy materiał do badania pobierany był podczas operacji z kości? Jeśli tak, a nie zrobiono antybiogramu (aż nie do wiary), to czy istnieje jakiś sposób, aby wykonać go teraz, nie narażając psa na dodatkowe cierpienie?
  14. Kiedy patrzę na aktualne zdjęcia ślicznej Ninki, zastanawiam się jakby wyglądała, gdyby została u swoich wcześniejszych "opiekunów"...
  15. Tym bardziej, że opiekunów będzie mieć bardzo wrażliwych, którzy nie będą szczędzić mu ciągłego nim zainteresowania, a i pieszczotami obdarzą szczodrze ;-). Kiedy tak "rozpaczamy" w podobnych przypadkach, dajemy po trosze wyraz swojej próżności, tudzież egocentryzmu. Wydaje się nam bowiem, że tylko my jesteśmy w stanie najlepiej zaopiekować się psiakiem i tylko my mamy patent na jego bezwzględne uszczęśliwienie. Każdy zdrowo myślący człowiek powinien liczyć się z tym, że prawda jest zupełnie inna, dlatego idąc tym tropem, powinno być nam łatwiej zaakceptować rozstanie. I co... i nic... guzik z całej tej teorii wynika - jakby sobie tego nie próbować tłumaczyć i tak "doopa z tyłu" ;-). Jedynym skutecznym lekarstwem jest upływający czas i świadomość, że psiak w pełni zaakceptował nową rzeczywistość. No i tego właśnie Sinusowi, a przy okazji nam, z całego serca życzę ;-).
  16. Dziś zapadła ostateczna decyzja o wyadoptowaniu Sinusa. Nie pisałem o tym wcześniej, nie chcąc zapeszać. Zanim TEN dom został wybrany, otrzymaliśmy kilka innych ofert, które z różnych względów nie doszły do skutku. Dom o którym mowa, to rodzina nauczycielska z dorosłą córką i dziadkowie. Termin adopcji został dokładnie przemyślany. W okresie wakacji bowiem nowi opiekunowie będą mogli poświęcić mu swój cały wolny czas. Tegoroczny wyjazd na wczasy został również odwołany ze względu na nowego domownika. Jakiś czas temu sami zainteresowani odwiedzili nas i Sinusa, aby go osobiście poznać i wszystko dokładnie omówić. Zadawali dużo pytań, świadczących o zaangażowaniu i odpowiedzialności. W kontakcie z psiakiem widać było u nich głębokie pokłady empatii. Na koniec wizyty potwierdzili gotowość do ubiegania się o adopcję Sinusa, zobowiązując się tym samym spełnić wszelkie niezbędne formalności. Potem przyszła pora na rewizytę, abyśmy mogli zobaczyć w jakich warunkach miałby zamieszkać Sinus. Na szczęście dzieli nas jedynie 50 km., co również nie jest bez znaczenia, zakładając potencjalne odwiedziny w przyszłości. Żeby mieć lepszy pogląd, pojechaliśmy z samym "zainteresowanym". Co prawda psiak nie był super szczęśliwy, ale traumy również nie było. Daliśmy mu trochę czasu na oswojenie się z nowym otoczeniem, więc po dłuższej chwili z lekka się rozluźnił. W sumie spędziliśmy tam 3,5 godz., rozmawiając na wiadomy temat. Sinus będzie mieć do dyspozycji dużą, ogrodzoną posesję. W ciągu dnia będzie mógł skorzystać z ganku przed drzwiami, parteru domu, gdzie państwo przebywają w czasie dnia lub niezamykanego pomieszczenia na posesji, w którym mógłby się schronić w czasie deszczu czy upału. Wyboru dokona sam, choć zimą i tak zostanie nieco "ubezwłasnowolniony", bo przy większych mrozach zamykany w domu bez względu na jego zapatrywanie. Na zawiezienie Sinusa umówieni jesteśmy w drugiej połowie przyszłego tygodnia. Zanim to nastąpi, psiak zostanie wykąpany, aby nie stresować go tym dodatkowo w nowym domu. Nasze wspólne ustalenia przewidują jego wzmożoną obserwację w początkowym okresie pobytu, a w przypadku nieustającej traumy, Sinus wróci do nas. Jego dobro jest bezwzględnym priorytetem, o czym wiemy zarówno my, jak i potencjalni nowi opiekunowie. Zdaję sobie sprawę, że część z Was miało nadzieję na pozostanie Sinusa u nas na zawsze, ale... W warunkach jakimi aktualnie dysponujemy, miałby o wiele gorzej. Ciągłe separowanie naszych psiaków powoduje, że przez większa część dnia Sinus jest zamknięty w kojcu i piszczy. Do domu również nie jesteśmy w stanie go zabrać, ponieważ doszłoby do scysji pomiędzy samcami. W nowym domu będzie dopieszczony tak jak tego potrzebuje. Naprawdę długo nad tym myśleliśmy i uznaliśmy, że dla niego właśnie takie rozwiązanie będzie lepsze. Tak więc z niewyobrażalnym żalem zmuszeni jesteśmy zrobić mu to ostatnie "świństwo"... Niby wszystko wiemy i rozumiemy, ale już teraz, kiedy patrzę na Sinusa, "pocą" mi się oczy... Nie wyobrażam sobie, że nie podbiegnie na mój widok i nie wtuli we mnie... Oj będzie ciężko... cholernie ciężko...
  17. [quote name='arabiansaneta']No niestety niektórzy weci tak tratują właścicieli pacjentów - może przyzwyczajeni do ciemnych wieśniaków? Mój też nie ma zwyczaju mówić, jaki lek zapisuje. Kiedyś i my nie zawsze egzekwowaliśmy od wetów tego typu informacje, ale od pewnego czasu nie wychodzimy z gabinetu, dopóki nie dostaniemy wyniku badań i wykazu podanych leków. Przecież nie chodzi w tym wypadku o zaspokojenie naszej próżnej ciekawości, ale bywa tak, że w nagłej sytuacji pies trafia do innego weta, który na wstępie zechce wiedzieć, jakie leki były w ostatnim czasie podane. Czasem wydaje mi się, że ich działania mają na celu zatrzymanie pacjenta na dłużej w TYM gabinecie. Zgadzam się też z opinią, że należy bezzwłocznie przeprowadzić wszelką niezbędną diagnostykę, ponieważ czas działa na niekorzyść psiaka.
  18. Miód na nasze serca... Czyli w kwestii podróżowania autem nic się nie zmieniło, bo z nami również jechała grzecznie. Fakt, że państwo wyjechali kawał drogi, świadczy o nich bardzo dobrze. No i ze zdjęcia wnioskuję, że to muszą być naprawdę fajni, ciepli ludzie. Vera garnie się do człowieka, więc powinna być w swoim żywiole. Takie adopcje dają motywację do dalszego działania, bo na tym przykładzie widać jak na dłoni, że nasza pomoc ma sens.
  19. Fajnie, że choć jeździ chętnie autem, bo to oznacza mniej problemów dla potencjalnych, nowych opiekunów. Niestety, o naszym Sinusie nie można jeszcze tego powiedzieć, zwłaszcza kiedy chcemy go zapakować na posesji, lub przed bramą. Kiedy jednak mamy wracać, cwaniak sam wskakuje i szelmowsko się uśmiecha, usiadłszy tuż za oparciem przedniego siedzenia. A swoją drogą, coraz bardziej upodabnia się do Belli, choć jeszcze bardzo dużo mu brakuje do jej "pół metra" wagi, że o imponującym futrze nie wspomnę ;-).
  20. [quote name='sylwija']w ogóle super się układa, rodzinka Verą zachwycona, z sunią yorczką ładnie się dogaduje. trochę kwękała, ale ją miziają, rozpieszczają - jest dobrze :)[/QUOTE] Super, że wszystko jest O.K. Vera na pewno będzie tęsknić, ale po kilku dniach u boku dobrych ludzi, z całą pewnością zaakceptuje nową rzeczywistość. I pomyśleć, że wciąż gniłaby w dziurawej budzie na krótkim łańcuchu, o ile udałoby się jej przeżyć ostatnią zimę. Sylwija, a jak Vera zniosła tak daleką podróż i w czyim towarzystwie jechała?
  21. [quote name='gallegro'](...)jest przy tym niesłychanie delikatny. Sinus - pies ideał...[/QUOTE] No, może z jednym, małym wyjątkiem. Tuż po wypuszczeniu z kojca, manifestując bezgraniczną radość, Sinus sięga łapą w okolice klatki piersiowej i mocno drapie przy tym pazurami. Co ciekawe, z uwagi na jego wielkość, sztuka ta udaje mu się praktycznie bez odrywania drugiej przedniej łapy :crazyeye:. Wczoraj wieczorem i dziś rano przejechał mi po żebrach, co nie było zbyt przyjemne :razz:. Musimy zacząć go powoli układać, bo dotychczas, z wiadomych powodów stosowaliśmy taryfę ulgową. Wczoraj wieczorem zauważyłem też, że Sinus często przesiaduje tuż obok ogrodzenia, gdzie sąsiad przetrzymuje niedużą sunię. Piszczy przy tym, jakby chciał się z nią bawić. Swoją drogą ta biedna psina ma fatalne warunki, ponieważ prawie cały czas zamknięta jest w niedużym drewnianym boksie, gdzie nie ma nawet posłania, tylko goły piach, a po deszczu błoto. Aby zobaczyć kawałek podwórka, nauczyła się wskakiwać jak kot, na drewnianą żerdź w ogrodzeniu. Siedzi na niej i patrzy zrezygnowanym wzrokiem przed siebie. Przed deszczem i mrozem chroni się w przylegającej komórce, gdzie nie ma nawet odrobiny słomy, a temp. jest równa tej na zewnątrz. Kiedy zaproponowałem, że znajdę dla niej dom (mają bowiem jeszcze drugą sunię, która biega luzem), odpowiedział, że nie ma mowy, bo to bardzo ładna sunia... Ania co i rusz dokarmia ją przez szparę w deskach i z nią rozmawia. Aż żal na to patrzeć. Nawiasem mówiąc, jest to ten sam sąsiad, który stwierdził, że mamy za dużo psów :mdleje:. Taka gmina...
  22. Łezka w oku się kręci, gdy cofnąć się do dnia, kiedy wyglądała jak kupka nieszczęścia... A potem jej nieudolny bieg w stronę samochodu, po swoje szczęście... Przedsmak tego poznała dzięki Sylwiji, a teraz życzę jej wszystkiego co najlepsze u boku nowych opiekunów. Sylwija - Tobie wielkie, przeogromne dzięki za opiekę nad Verą. Teraz trzymamy kciuki za pozostałe Twoje tymczasy.
  23. Wyszło na to, że mi samemu przyszło zaspokoić swoją ciekawość ;-): [URL=http://img689.imageshack.us/i/f4717.jpg/][IMG]http://img689.imageshack.us/img689/531/f4717.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img24.imageshack.us/i/f4719.jpg/][IMG]http://img24.imageshack.us/img24/3896/f4719.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img843.imageshack.us/i/f4726.jpg/][IMG]http://img843.imageshack.us/img843/8193/f4726.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img7.imageshack.us/i/f4736.jpg/][IMG]http://img7.imageshack.us/img7/4705/f4736.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img684.imageshack.us/i/f4741.jpg/][IMG]http://img684.imageshack.us/img684/4866/f4741.jpg[/IMG][/URL]
  24. Tuptek przeżywa drugą młodość. Czuje się doskonale. Ze smakiem zajada suche, a potem popija wodą z Inki miski. A my chrzaniliśmy się z rozdrabnianiem Animondy, kiedy on tymczasem gryzie suche, tylko łoskot idzie. Najlepiej mu się śpi na Ani kapciach, które stoją w wiatrołapie. Sygnalizuje potrzebę spaceru, a potem pod drzwiami powrót do domu. Nie mamy z nim absolutnie żadnego problemu. Tuptuś jest niczym automat do pieczenia chleba - wrzuć składniki (suche, woda, leki) i ciesz się efektami :lol:.
  25. Kleks rozbisurmanił się okropnie. Z Hamletem są jak papużki nierozłączki. Szaleją całymi dniami, a wieczorem padają jak nieżywi. Brakuje tylko domku...
×
×
  • Create New...