Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
11 lat w schronisku... BANDI NARESZCIE W DOMU!!!! ZA TM
Zosia4 replied to Ewkaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pitty - tak bardzo chcemy zobaczyć Bandiego. Jeśli masz problem ze wstawieniem zdjęć - chętnie pomogę. Cykalaś mu jakieś fotki ? Cala dodomania czeka na nie !!!!!!!!!!! -
Sopocka Tina-Krakowianką. Nie ma juz Tinki ... [']
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Isabel - gratulacje. Nie od dziś mówię, że nadmorskie psiaki są najkochańsze. -
AnkaG - wiem o tej Twojej czwartej psiuni. Pisalaś nam o tym. Życzę wiele wytrwalości z nauczeniem jej czystości w domu. A czy są jakieś wymierne efekty tego ? Ja mialam to samo z Liskiem. Początek to byl koszmar. Ale też postawilam na cierpliwość. Zawzięlam się wtedy i po prostu z dokladnością zegarka co godzinę z nim wychodzilam na ogród (w nocy również !!!!!!!) Chodzilam wtedy jak "opijaniala" ale oplacilo się. Taki stan trochę trwal - już nie pamiętam - ale coś chyba ok. dwóch czy trzech tygodni. Psinka jak poczuje się bezpiecznie - to zrozumie czego się od niej oczekuje. To jest chyba taki naturalny odruch, że "tam gdzie mieszkam - nie zalatwiam się". Czasem w wyniku różnego splotu okoliczności życiowych ten odruch jest uśpiony, no bo jakżesz ten mój biedny Lisek mial o tym wiedzieć, skoro przez 20 lat zalatwial się w schroniskowym boksie czyli w swoim "domu". Anka - życzę Ci wiele wytrwalości. Aha - i mam wiele pytań do Ciebie jako do znawcy psiej sierści - ale jak się zbiorę z konkretami - to już chyba na pw.
-
Trudno powiedzieć czy się odradza, bo ja go widzę codziennie i nie bardzo mogę zauważyć jakieś zmiany. Fakt faktem, że ile razy dotknę go szczotką - to za każdym takim "szczotknięciem" efekt na szczotce jest imponujący. Ale skoro nie jest jeszcze lysy więc chyba co ma z niego wyjść to wylazi.
-
Saba na lańcuchu - toż to jakiś koszmar. Kordonia - masz cudownego elfika poduszkowego (cytuję akuchę), cudowną kocią nianię. Najbardziej Ci zazdroszczę tej kociej niani, bo ja wprawdzie mam już elfika poduszkowego ale do kociej niani to mu daleko :cool3: .
-
Ale się "u nas" zaludnilo. Witamy wszystkich ujawnionych. A wczoraj późnym wieczorem - chyba w wyniku wichury - zabrali nam światlo. Obstawiliśmy się świeczkami i zabralam się za czesanie i skubanie Miśka. W garażu oczywiście, bo podczas tych czynności to tumany fruwają jak nie przymierzając "burza sierściowa". Chyba tym szczotkowaniem poruszylam cale fizyczne jestestwo miśkowe, bo nie dawal mi przestać i caly się nadstawial, prężyl, mruczal, pomrukiwal, dreptal w miejscu, okręcal się wokól swojej osi - no jednym slowem wyrażal caly swój blogostan. Trwalo to chyba z godzinę i wyczesalam i wyskubalam z niego calą nieźle wypasioną poduszkę. Rano "za jasności" podziwialam swoją mozolną pracę. Znowu "poczernial". Lubię tę jego "czarność", bo "siwość" kojarzy mi się z jego smutnym życiem. Koniec z "siwością" i koniec ze smutkami. Im bardziej ciemny się robi - tym bardziej mlodo i groźnie wygląda. I tak ma wlaśnie wyglądać, bo jaki jest to wiedzą wszyscy czytający "nas".
-
O ludzie - co za niewyslowiona slodycz.
-
I to jest kwinstesencja Zosiowo-Miśkowej egzystencji. Uffff !!! A dalsze ciotki nieujawnione - "pliss" o ujawnienie - niech wiemy, że nie żyjemy tylko we wlasnym świecie.
-
da-Nutka - witaj. Cieszę się, że nas czytasz. No niestety - albo i stety - TZ nie wie do dziś jak to bylo z Miśkiem. Ale nie umniejsza to historii Miśka, że byla bardzo smutna - a przynajmniej jej koniec (ten w schronisku). Teraz nie ma się o co martwić - a tylko należy nas wspierać co do dalszej naszej wspólnej przyszlości
-
[quote name='akucha']A te łapiszony gigantyczne Zosiu, czy on ma podstrzygnięta bródkę??? Łapiszony i gigantyczne i tak samo silne. Tak silne (przypadkowo o tym się dowiaduję zazwyczaj), że jak się w nocy obracam na lóżku - to instynktownie zaslaniam twarz koldrą, bo Misiek zawsze jak się poruszę, to wstaje i mnie szuka nochalem - a że przy tym przebiera lapiskami, to i ja się zaslaniam przed domniemanymi obrażeniami. A bródka jest przystrzygana notorycznie, bo nie za bardzo jest przy tym spokojny. Więc najlepiej po jedzeniu jak widzę "sterczącecośpodpyskiem" to za nożyce - i ciach. I mogę zrobić tylko jeden ciach, bo zaraz zwiewa - stąd to mniej lub bardziej "przystrzyżenie".
-
Alaa - nie masz powodu, żeby plonąć rumieńcem - bardzo serdecznie Cię witam i mam nadzieję, że będziesz z nami jeszcze baaaaardzo dlugo.
-
Alaa - dzięki, że się ujawnilaś (a nawet bardzo wielkie dzięki ;) ), czasem dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto obserwuje i też przeżywa z nami i trudne, i szczęśliwe, i czasem nudne (ale rzadko), i wspaniale chwile.
-
Bestyja jest zmyślna - zmyślniejsza niż by się wydawalo. I bardzo dobrze, bo o to chyba w tym wszystkim tu chodzilo. Mamy teraz taki czas, że jak spojrzę na niego, to wiem czego mam się spodziewać, a i on jak na mnie spojrzy to wie czego ma się spodziewać. No - może nie tak do końca wiemy o sobie wszystko, bo przecież przed nami cala wieczność i będziemy się poznawać jeszcze wieeeeeeele czasu (dni, miesięcy, lat - a któż to wie). Najważniejsze, że wiemy już "oba", że będziemy ze sobą na zawsze - a poznawać się - jak już ma się do siebie zaufanie - to chyba tylko dobrze wróży na przyszlość. No i tak się jakoś nudno zrobilo. A teraż usilnie prosimy ciotki żeby nas upewnialy, że nie zrobilo się nudno. A zwlaszcza te ciotki, które tylko czytają - a jescze się nie ujawnily.
-
Widzisz Zosiu te moje wierne oczy - nigdy cię nie zawiodę, zawsze będę cię kochal
-
No - te wasze teksty są "de best". Oddają wlaśnie calą naturę Micholca podczas bytności w swoim domu. Już wie, że nikt go tu nie zawiedzie, nie odda, nie odrzuci. Tu wlaśnie jest kochany - a to "olewające" sikanie i nie przykladanie się do tego jest tego najlepszym dowodem. Oj, rzeczywiście - Misiu nie przyklada się do niczego - no może nie do niczego, bo do kochania swojej pani i do miski to się bardzo przyklada :evil_lol: .
-
Sikamy, sikamy (po nocy) No i jak widać Misiek tylko "z lekka" podnosi nogę do sikania - tak więc moje roślinki wszelakie nie mają powodu aby się obawiać.
-
No niestety, to nie kielbaska - to warzywka na salatkę jarzynową. Ale on tego nie wie - i tak sobie myśli , a może i przeczuwa - a nóż to kielbaska albo i nie :cool3: . Zaraz inne zdjęcia.
-
Ale szczęście - taki piękny pies w końcu znalazl dom. Modliszka - śledzę ten wątek od początku, jak to dobrze, że takie szczęśliwe zakończenie. Pies piękny i "charakterny" i dlatego chyba najlepiej dla niego, że to jest pan a nie pani (myślę, że pan też "charakterny" ;) ). Będę czekać z niecierpliwością na info o nowym życiu Regala (no i może imię mu pan zmieni, bo jakieś takie "nie pasujące" :shake: ). Życzę temu mlodemu psu wiele szczęścia na nowej drodze życia, no i panu też życzę wiele szczęśliwych dni i wiele wytrwalości w "docieraniu się" z nowym przyjacielem.
-
Niuchamy, niuchamy
-
Sopocka Tina-Krakowianką. Nie ma juz Tinki ... [']
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No nie - to ostatnie mnie rozwalilo. Pewnie sobie pomyślal : w a r i a t k i !!!!!!!!!!!! A co by pomyślal, jakby zobaczyl wszystkie, to aż strach się bać :evil_lol: . Ja latem wiozlam na tylnym siedzeniu swojego samochodu cztery sztuki, i to zupelnie mi obce. No ale to byla konieczność, bo zabieralam je w pośpiechu od wariata "psiobójcy". I na dodatek jeszcze tam z nimi siedzialam z tego tylu. -
Sopocka Tina-Krakowianką. Nie ma juz Tinki ... [']
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale jak ona tego dokonala. Widać jakby sama "se" glowę obcięla :evil_lol: . A Bazyl ma minę jakby chcial powiedzieć: to nie ja, to ona. A w ogóle to jak te ciotki z takim zapsieniem pól świata przejechaly :roll: ??? -
Carolina - jasne, że wybaczam, a nawet calym sercem popieram. Piękny, spragniony milości pies. No cóż - pozostaje mi trzymać kciuki za wspanialy dom dla Huzara.
-
Oj tak - wanna musi być naprawdę duża, czyli 1,80 m. Dusje - ja naprawdę z uporem szukam, pytam, przepytuję, namawiam, zachęcam, roztaczam nieziemskie wizje szczęścia - i co tam jeszcze się da. Reakcje są takie: - czyś Ty zwariowala ?????? (tak, zwariowalam :diabloti: ) - taki stary ??????? (a jaki znowu stary, 10 lat mlodszy od Liska) - taki kudlaty ???????? (im "kudlaciejszy" tym lepszy) - ze schroniska ??????? (tym bardziej, że ze schroniska) - a wiesz ile takie wielkie je ??????? (no przecież, że wiem, mam takie trzy :evil_lol: ) - co to w ogóle za pomysl ?????? (najlepszy jaki może być :eviltong: ) - w domu trzymać coś takiego ?????? (no jasne, i to na kanapie :evil_lol: ) - jak ci tak zależy to go weź (no niestety, pożrą się z Miśkiem :placz: ) - ile taki pies jeszcze pożyje ???????? (jeszcze raz tyle ile żyje) itd., itp. A tak po prawdzie, to moja wieś dzieli się na "rdzennych" i "miastowych". Rdzenni chcą do budy, żeby pilnowal i szczekal i problemem jest, że dużo "żre". Tak więc rdzenni odpadają w przedbiegach. A miastowi (niedawno wybudowani) chcą rasowego i koniecznie szczeniaka, najchętniej bez rodowodu, bo tańszy (nie skomentuję tego). No i jest jeszcze trzecia grupa. Ta trzecia grupa to ja. Józek - ty musisz mieć kochający dom !!!!!!!!!!!!
-
Sopocka Tina-Krakowianką. Nie ma juz Tinki ... [']
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przylączam się z calego serca do pozdrowień. Tinka ma cudowny domek :loveu: . Isabel - mimo, że dzieli nas wiele setek kilometrów to muszę Cię zapewnić, że naprawdę będziesz miala pociechę z Tinki. To nadmorski pies, a nadmorskie psy są najukochańsze i bezproblemowe. Wiem coś o tym - też mam nadmorskiego olbrzyma od Brązowej i lepiej nie moglam trafić. Jest też taki kochany, jest wielki (!!!!!!!!) - no ale ja chcialam wielkiego. Bądźcie szczęśliwi tak jak my.