Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. W ostatni weekend nasypało masę śniegu, a Misiek się nim cieszył jak mały dzieciak. To było podskakiwanie, pobrykiwanie, rycie nosem w zaspach (małych, bo małych). Widać było, że zna śnieg. Trochę latek (i zim) już jednak ma. Niestety zdjęć nie mam, bo nosa z domu nie wyściubiałam. Sypało i zawiewało przy 9 stopniach mrozu.
  2. Akucha - wiesz, że nie ma problemu. Wstawiaj moje wypociny jeśli uznasz, że mogą pomóc. AnkaG - Twój syn wie co robi, to mądry chłopak. A tematu jak nie zaczepiacie - tak nie zaczepiajcie. Tak jest lepiej. U mnie w domu Misiek został uznany za mojego psa, chociaż jak pamiętacie głos decydujący o jego pozostaniu należał do TZ -ta. No tak to już jest, że szyja kręci głową :evil_lol: .
  3. AnkaG - to co - czwarta sznupka zostaje u Ciebie na zawsze ?
  4. O jeja - nie było moim zamiarem tworzenie jakiegoś wyciskacza łez. Po prostu nie mogłam spać od godz. 2.00 w nocy, krzątałam się po domu (to najlepsza pora czyli tzw. międzyczas - na robienie prania, szykowania obiadku na następny dzień, odrabiania zaległości na dogo etc.) i Misiek niemrawo, bo niemrawo krzątał się ze mną. Tak go sobie obserwowałam i przemyśliwałam - cóż tam w tej jego główce za myśli się kłębią. No i tak dopisywałam sobie po jednym zdanku wyniki tych moich przemyśliwań. Kaerjot - czas najwyższy sięgnąć po tusz z wyższej półki - wodoodporny :evil_lol:.
  5. To tak sobie jeszcze popiszę, bo jakoś mam taką bezsenną noc. Piszę dla Fony (i nie tylko), bo deklarowała, że lubi moje opowieści. Jak się zachowuje pies, któremu się wydaje, że jego całe dotychczasowe życie było jego domem (a niby skąd mial wiedzieć, jaki jest prawdziwy dom :-( )? Otóż pies, żyjący sobie przez całe życie w jakichś tam warunkach po prostu sobie żyje i cieszy się z tego co ma. Jeśli spotyka się z czymś miłym podczas tego swojego smutnego, dotychczasowego życia (a czasem spotyka go coś miłego - ot choćby zainteresowanie człowieka - minimalne - ale jednak) to niby merda tym swoim ogonem, "niby merda", bo to nie jest to merdanie takie z całego serca, o którym nie wie, że może być. A jak się zachowuje pies, który nagle zostaje "wcielony" do swojego własnego domu ? Otóż taki pies a poczatku nie wierzy w to co go spotkało. Jest zapatrzony w człowieka, który to wszystko sprawił, bo przecież nikogo innego w tych nowych warunkach nie zna - i ufa, bo nic innego mu nie pozostaje. A na dodatek "tu gdzie mnie znowu dali" jest fajnie (a czasami nawet bardzo). No i zaczyna merdać tym swoim ogonem na widok człowieka, którego chyba już kocha (kocha - choć nie wie za bardzo jeszcze co to jest "kochać"). Ale już kocha i nie ma od tego odwrotu. Już nie jest mu np. zimno, nie jest mu np. głodno, nie jest mu np. tak źle jak dotychczas było. Jest po prostu fajnie - i w tym psim mniemaniu można sobie wejśc do łóżeczka i pospać obok człowieka, któremu się zaufało, nikt nie przegna, nikt nie rzuci czymś, nikt nie nakrzyczy, nikt nie odtrąci. A za to ktoś przytuli, pogłaska i powie coś tym swoim miłym , tak dobrze już znanym głosem. I to by było na tyle z moich filozoficznych rozważań. A wracając do rzeczywistości - to merdanie Miśkowe (takie z całego serca) potrafi uszkodzić osobnika co pomniejszej postury :diabloti: . Aż dziw, że jeszcze żyję ;) .
  6. No to jesteśmy z jednej półki.
  7. Z tym lubieniem barszczyku to jest różnie. To co zostało na podłodze zostało wzgardzone. No to ja za karę do wieczornego jedzonka wlałam mu dwie chochle tej zupki oszczędzając mu czerwonej fasolki i kapustki (tak, tak - to prawdziwy barszczyk ukraiński - gotować pysznie umiem), a i moim psicom też się dostalo czerwonego barszczyku - one lubią wszystko - z wyjątkiem ogórkowej (cóż za wybredne psy :roll: ). No - jedno jest pewne - barszczu ukraińskiego dłuuuugo nie ugotuję.
  8. Ho, ho, - to mało powiedziane. Jeszcze walczymy (walczę :diabloti: ) z tymi bezeceństwami, które razem nawyprawialiśmy :evil_lol: . Powalczymy, przestaniemy - i jak zwykle położymy się razem do lóżeczka - zgodnie - pogodzeni i mruczący pod nosem jakieś domniemane pretensje wobec siebie :diabloti: .
  9. Ależ skądże - Misiek nie był ani trochę zdziwiony. Tylko ja trochę - :diabloti: .
  10. Dziękujemy za nieustające pozdrowienia. A u nas mało się dzieje. Jak malo - to chyba wiecie, ze jest dobrze (plisss - napiszcie, że wiecie, że jak nie piszę - to Miśkowi jest naprawdę dobrze ze mną). A że dzisiaj bylo coś nieoczekiwanego - tak więc napisze. Otóż dzisiaj - jak nigdy - wrócilam z pracy o 12.30. A ponieważ nigdy nie jem śniadania, to wróciłam głodna jak wilk. Najpierw oczywiście mizianko, cieszonko, spacerek. No a potem odgrzałam sobie zupkę, wlałam do miseczki i zaczęłam zajadać ze smakiem. Misiek podszedł domagając sie jak zwykle skorobanka, przełożyłam miseczkę do drugiej ręki (nauczona doświadczeniem, że potrafi wytrącić skutecznie z ręki to co trzymam) - a on mnie po prostu przechytrzył - zaszedł od tyłu tę moją drugą rękę z miseczką i niestety ją wytrącił. Chyba wam nie muszę ilustrować tego co zrobił, bo jego trącnięcie to jest TRĄCNIĘCIE !!!!!! i miseczka wylatuje z hukiem pół metra w górę. Na pocieszenie dodam, że był to barszcz ukraiński z najczerwieńczych polskich buraków, i że barwy na moich tapicerowanych jasnozielonych krzesłach się zmieniły, nie licząc ścian, moich ciuchów, włosów, sierści Miśka, podłogi (a któżby w tym momencie podłogą się przejmował :lol: ), obrusa, klawiatury -i co tam komu jeszcze wyobraźnia podpowie. Dobrzę, że byliśmy sami w domu, bo wszystko sobie wybaczyliśmy (bez krzyków, gróźb i przekleństw :diabloti: ).
  11. Oj - przytulasty, przytulasty. Najlepsze jest to jak po jedzeniu biorę ręcznik papierowy i wycieram mu ten przytulasty pychol. Wygląda to tak jakby usmarkanemu dzieciakowi na silę wycierać nochala. Wesolo mamy - nie ma co :lol: .
  12. Lisku - zawsze masz miejsce w moim sercu - ja o tym wiem i Ty o tym wiesz
  13. Oj Kajtuś - umiesz patrzeć - nawet nie wiesz jak.
  14. Na chwilkę tylko udalo mi sie tu dostać - czy nikt naprawdę nie docenia tego co Pitty zrobila dla tego psa ????????
  15. Pitty, wybaczysz - u nas znowu wichura, co chwila zabierają "elektrykę". Chania też już jest w moim komputerze. Pliss - jeżeli poczekacie - to proszę o cierpliwość. A tymczasem zapraszamy wszystkich do podziwiania piesa, który 11 lat byl w schronie - TO NAJLEPSZY DOWÓD NA TO, ŻE POTRAFI BYĆ PO TAKICH PRZEJŚCIACH NAJLEPSZYM "DYWANOWCEM" - i w ogóle potrafi być najjjjjjj....... Ech - znowu Lisek mi się przypomina - :-(
  16. Poczekajcie jeszcze chiwlkę, bo normalnie mi się ręce trzęsą jak zamieszczam te zdjęcia
  17. I jeszcze Bandi w swoim wlasnym domu:
  18. Uwaga , uwaga !!!!!!!!!!!!!!!!!! Bandi w swoim domu:
  19. Jaki pan, kiedy ? Jak to - może po niego wróci ? No i dlaczego "może" ?
  20. No - a jeśli tak to pewnie bylo to o moim Lisku. Ech - lezka mi się w oku zakręcila :-( .
×
×
  • Create New...