Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
Snieg jest z dzisiejszej nocy - "przyjechał" do nas nieoczekiwanie. Wstałam rano i się przeraziłam. Wszak dzisiaj czwartek i u mnie na wsi czwartek jest dniem śmieciowym, czyli wywożą śmieci. U mnie kubeł śmieciowy jest koło domu czyli czekało mnie targanie go poza bramę kaaaawał drogi (na pierwszym zdjęciu widać, że kubeł stoi już za bramą). Tak więc ciągnęłam go po tym dziewiczym śniegu i "wyrażałam się" pod nosem (bez wykropkowania :diabloti: ) Mało tego : dzisiaj też miałam wywożenie szamba - tak, tak, u mnie zabita wiocha i szambo to jest standard. Wywożenie zawartości szamba to jest zawsze masę hałasu. Wyszłam żeby zapłacić panu wywożącemu a Misiek wymsknął się za mną. Pan się uśmiechnął na widok pieniędzy ale struchlał (było to widać :evil_lol: ) na widok Miśka. No to ja zrobiłam pokazówkę : pozwoliłam Miśkowi obwąchać struchlałego pana i mówię "pies - do mnie". Jak myślicie - co dalej było ???????????
-
[quote name='masienka']nie zadowola... oj niestety nie zadowola...:( mimo, ze Michu dostojny jak zwykle ;) Masieńka - co Ty mi tutaj wypisujesz ? Chcesz żebym czatowała na niego przez cały dzień z pełną baterią w aparacie ?? To jest wykonalne tylko wtedy kiedy mam wolne - a wolne mam w tzw. międzyczasie czyli między 1.00 a 2.00 w nocy :evil_lol: .
-
Wiesz Pitty - świr czy nie świr ale nam z tym chyba dobrze. Lepszy taki świr niż inny. Mój syn też z lekkim przerażaniem dowiaduje się (z internetu), że mam kolejnego psa na stanie ale akceptuje te moje poczynania. Jest daleko od domu i rzadko tutaj wpada ale każdy nowy zwierz w domu jest przez niego wycałowany i wymiziany. O tak "wymiziany" - ten termin też sobie przyswoił z dogo, bo nas regularnie czyta (a korzystając z okazji - pozdrowienia dla mojego synka :bye: )
-
Słuchajcie - no jednak śniegowego brykusia nie uwieczniłam, bo jak zaczął brykać to zobaczyłam w aparacie komunikat że bateria słaba. Zawsze coś stoi na przeszkodzie. Mam nadzieję, że miłośników Miśka te dwa zdjęcia i tak zadowolą.
-
Pitty - jesteś o rok młodsza od mojego syna. Jeja - to Ty jesteś jeszcze dziecko. To dzisiejsze dzieci mają też tak wielkie serca ?????? Za chwilę zdjęcia Miśka na śniegu.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kalina']Na piątek będą w kurierze lubelskim i lokalnej wyborczej anonse ze zdjęciem Bary`ego. [/quote] Kalina - odezwij się. Supergoga Cię prosiła o dyskrecję w ogłoszeniach. Czy to będzie spełnione ? Nie chodzi tu o zafałszowanie historii tego pięknego psa - ale też chodzi o bezpieczeństwo człowieka, który jako jedyny w tej wsi zechciał mu pomóc. Czekamy na informację czy te warunki zostaną spełnione ? -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Anielica - jak ja słyszę, że 6 letni pies za stary to mi się śmiać chce. Sorry - nie do Ciebie ta uwaga ale tak poza wszystkim to słuchajcie wszyscy : 6-7 lat TO JEST STARY PIES ?????????????? Tak tu ktoś kiedyś fajnie napisał na forum : przychodzi Pani do schroniska, wskazuje psa i mówi: tego właśnie chcę adoptować. A pies patrzy na panią i mówi: a ja nie chcę, bo pani jest za stara. Och - gdyby te psy umiały mówić. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Tiger']Ja zawożąc go powiedziałabym prawdę , że facet chce go zatłuc siekierą , więc wyrwałam ............a facetowi oczywiście powiem , że biorę go dla siebie ......... [/quote] Tiger - ja dosłownie tak zrobiłam. U nas mimo, że schronisko przyjmuje psy tylko z terenu miasta (a te przywiezione przeze mnie były nawet z innego woj.) - powiedziałam, że matka szczeniaków już została zatłuczona i że nie miałam innego wyjścia, że musiałam je zabrać i nie mam co z nimi zrobić. Zostały przyjęte, a ja podałam swoje dane - jako, że to ja je znalazłam błąkające się po naszym mieście. A facet, ten od którego je zabierałam - no cóż, nawet z domu nie wyszedł podczas interwencji. Może to i lepiej, bo widły stały w pobliżu i jeszcze by ich użył. A na marginesie - jego sąsiad mówił, że to całkiem w porządku człowiek. -
Mam nadzieję, że nie prowadzi tam za tą ścianą prywatnej praktyki - a co za tym idzie - nie słyszysz "cudownych" odgłosów borowania, a w ślad za nimi - wrzasków i jęków. Wrzasków zresztą głównie męskich - bo ja np. nigdy nie wrzeszczałam (co prawda raz uciekłam z fotela - ale doprawdy nie wrzeszczałam).
-
Akucha - a dentysty u Was "niet" ? :evil_lol:
-
No właśnie Pitty - dzięki Ci za poczucie humoru. A pojęcie "awangardowo" jest modne wśród młodzieży. Czyżbyś wśród takowej się obracała ? Chociaż Ty masz raczej do czynienia z młodzieżą inna niż polska. A "powyrażać" się to chyba nikomu nie jest obce - tylko moje jakoś tak niezamierzenie wyszło na forum w całej krasie. Zazwyczaj jest to raczej spontaniczne i mruczane przeze mnie pod nosem - ale w trudnych chwilach rzeczywiście pomaga :eviltong: .
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Pretekstu wcale nie musi być - po prostu zabrać i tyle. Tylko kto to tam na miejscu zrobi ??????????? Na marginesie dodam, że w lipcu ub.r. sama przeprowadzałam podobną interwencję w jakiejś wsi w woj. zachodniopomorskim. Też facet "troglodyta" (a miał tych psów aż pięć - w tym dwa małe szczeniaczki) powiedział, że je pozabija. Pomimo, że rzecz się działa dosłonie w ciągu tych dwóch dni - jeden pies nie doczekał (a wiedział, że ktoś po nie przyjedzie). To była matka tych dwóch dwumiesięcznych szczeniaczków. Szukaj wiatru w polu. Pozostałe cztery psiaki zabrałam swoim samochodem do naszego schroniska. Psy szybko znalazły domy - a mnie nadal ciarki przechodzą jak sobie przypomnę do czego może być zdolny człowiek. BARRY POTRZEBUJE POMOCY !!!!!!!!!!!!! -
Ból po tabletce znanej firmy farmaceutycznej i po drzemce przeszedł. A i już wykropkowane, a raczej wymaupowane (samam tego dokonała). Ale jaki wstyd - jak tego bez wykropkowania przeczytałam. Co jest - cenzura zaspała czy co ?????????? Naprawdę mi wstyd :oops: - ale tak bolało, że inaczej tego nie szło nazwać - wybaczcie.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
[quote name='_beatka_']no wlaśnie, a nie mozna go dać do schronu i szukać dalej? [/quote] Można - a wręcz trzeba. Tylko trudno to zrobić komuś, kto jest oddalony o setki kilometrów od niego. Chodzi o to, żeby to zrobił ktoś, kto realnie może to zrobić, czylo o kogoś takiego, kto jest tam w pobliżu. Hej - Lublin, odezwij się !!!!!!!!!!!!! -
Foty chcecie - i ja też chcę foty. Chcemy wszyscy razem foty !!!!!!!!!!!! A - że Zosia ma dziś "kociokwik" - to już raczej nikogo nie obchodzi :mad: . Kociokwiku nie mylić z kocim kwikiem, z psim kwikiem, z kwikiem jaki tam sobie jeszcze ktoś wymyśli, a przede wszystkim nie mylić ze zwykłym kacem (jak to kiedyś niektórzy nazywali). To jest z miejska nazywane migreną - a z wiejska, że po prostu "łeb mnie na@@@@@@@". Idę spać - odezwę się wieczorkiem - i mam, nadzieję, że ten "na@@@@@@@@jący łeb" mi wykropkowało.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Pies jest piękny, pies jest młody. Jak dla mnie młody - ja mam dwie sunie ON 7 i 8 lat - wyglądają pięknie, młodo, są żywiołowe, wierne, lubiące się bawić, mające apetyt, mające niezmiennie apetyt na kochanie człowieka. Są lśniące i zadbane, są po prostu kochane. Jak do tej pory nigdy nie pomyślałam o nich, że są stare. To z "Panem" jest coś nie tak. Ale na to już chyba mamy najmniejszy wpływ. Taki pies jak Barry będzie najpiękniejszym, najkochańszym, najwierniejszym przyjacielem człowieka, który - o ile mu stworzy godne warunki - pozostanie wierny do końca swojego istnienia. A nawet myślę, że będzie wierny temu Panu, który po prostu tylko z nim będzie - bez względu na wszystko. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img185.imageshack.us/img185/4079/bary2oj9.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=1](Sorry zza ten niezamierzony i patetyczny ton - ale w obliczu bezradności tak mi się jakoś napisało)[/SIZE] -
I taki też jest - musicie mi po prostu uwierzyć na słowo.
-
Cisza nastała - czyżbym napisała coś niestosownego ?????
-
11 lat w schronisku... BANDI NARESZCIE W DOMU!!!! ZA TM
Zosia4 replied to Ewkaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pitty - jak tam Twoje stadko ? -
Uśmiech szeroki czy wąski - a pod gardłem po prostu wisi i tyle. No - co prawda wisi nie tylko pod gardłem ale Misiek nie jest z tych gwałcicieli co to skaczą na wszystko co żywe. Tak teraz po ochłonięciu rozmyślam o tym dzisiejszym damsko-męskim spotkaniu i doprawdy nie mogę mu nic zarzucić. Jeszcze raz napiszę : dżentelmen w każdym calu :loveu: (przynajmniej na pierwszej randce sie nie całuje).
-
Nagram - w mniej lub bliżej nieokreślonym czasie. Akucha - ale nie zauważyłaś, ja zresztą też nie, że Misiek ma wiszące podgardle. Tak jak przystało na pana w jego wieku. No cóż, brzucho podkasane mieści się jeszcze w jego zasięgu - ale podgardle podkasane to już chyba raczej nie :evil_lol: .
-
Isabel - moje poruszanie sie po domu też jest utrudnione. A to ze względu na kota. Bo tak: - nie można wypuścić psa z domu nie upewniwszy się czy się wczesniej nie wypuściło kota, - nie można być pewnym czy się nie wypuściło kota (np we śnie po nocy) dopóki sie nie 'zakicia" i nie przejrzy wszystkich kocich schowków, - nie można w ogóle być w tym domu nie wiedząc czy jest tylko pies czy kot czy obydwa razem są na dworze czy w domu, - itp., itd., No - jednym słowem trzeba być zawsze czujnym, inaczej jest koci wrzask i psie przestawianie mebli.
-
black sheep - świński film przepiękny. Ale Masz wesoło w domu. Naprawdę slicze, przesliczme zwierzaczki.
-
Dzisiaj mieliśmy przygodę nie lada. Po powrocie z pracy wyszłam z Miśkiem na spacer i jak zwykle podeszliśmy do moich suk. Natchnęło mnie coś i wypuściłam młodszą, tę, która tak najbardziej na niego nadaje. Bałam się ale cóż zrobić - nie mogę czekać w nieskończoność. To już prawie 4 m-ce jak się znają przez ogrodzenie. Starszą zostawiłam na wybiegu, bo jest zdolna do ucieczki w każdej chwili. No i wyobraźcie sobie, że po wypuszczeniu tej młodszej (ha - wielka mi młodsza - to olbrzymia 7 letnia suka "owczarka niemiecka", która ma naprawdę wielką siłę) - puściłam to na żywioł. Zdecydowałam się na nią właśnie dlatego, że to jest w sumie taki wiecznie uśmiechnięty dzieciak - i tak też się zachowuje. Nie będę opisywać szczegółowo tych pierwszych trzech minut "ichniego" spotkania na żywo. Dość jednak, że na dzikie wrzaski i tańce mojej "małej psicy" Misiek odpowiedził stoickim spokojem i jednym znaczącym "hau". I tak to mój dżentelmen pokojowo zapoznał się ze swoją koleżanką. No a później przeżyłam chwilę grozy, bo psica w szalonym biegu zwiedziła całe ogrodzenie i znalazła słaby punkt. Czyli zęby w ruch i już była na zewnątrz. No i cóż by dał ten mój domniemany atak serca na widok mojego wielkiego psa na zewnątrz. Zamknęłam Miśka w domu, złapałam pospiesznie za smycz i zanim wyszłam tak uzbrojona z domu - psica już czekała przed bramą. Z tego wszystkiego wzięłam ją na parę minut do domu na czekającego na nas Miśka - no i patrzyłam jak się nawzajem obwą****ą i poznają. Jednak Misiek to dżentelmen - mimo jej zbyt nachalnych zalotów zachował spokój i dostojeństwo. Ot - prawdziwy mężczyzna. Ale co ja przeżyłam po jej ucieczce to tylko moje. Mam po prostu stracha przed wypuszczaniem tych moich psic, bo to się zawsze kończy ucieczką. Ja wiem, że one nic nikomu nie zrobią (albo to można wiedzieć - przecież to czworonogi) ale wyobrażam sobie zawsze jak taka moja psica pędzi w szalonym biegu do człowieka napotkanego przypadkiem. Ten to dopiero może dostać zawału. Ech - te psy.