Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Jeja - wiem, że gadam już sama ze sobą. Wiem, że to ja jestem normalna - i nie oczekuje tu naprawdę żadnych potwierdzeń tego co zrobiłam, że to było coś wspaniałego -wiem, że mam to co najlepsze - Wasze zaufanie do mnie. TYLKO MISIU BYŁ TAKI KOCHANY - BRAKUJE MI GO. No i beczę teraz jak ta becząca owca. Kiedy to minie ?
  2. Czy to ta Mucha, którą widziałam na jakimś banerku ? Jeja - kto się zdecydował aby dać jej dom ? Takiej pieknej starej psicy ? Czy to jest dobry dom ? Wiem, że się "gupio" pytam, bo któż to wie czy to będzie dobry dom - ale na pewno będzie. Ludzie, którzy z pełna świadomością biorą tak wiekowego psa - chyba wiedzą co robią.
  3. Kasiu fotki będą ,bo naprawdę jest u mnie coraz piękniej. Wiosna jest u mnie na "całego". Zaczynają kwitnąć tulipany - a mam ich parę setek, brzozy puszczają nieśmiało listki, zakwitł "na całego" najwcześniejszy rododendron - taki drobny ale w tym roku naprawdę pokazał "co potrafi". Mój ulubiony kolor - ni to jasny fiolet - ni to ciemny fiolet, ni to wrzos z fioletem, ni to ciemny wrzos - PIĘKNY. Już nie będę pisać, że tak mi żal, że Michu tego nie zobaczy, bo wszyscy wiedzą chyba o co chodzi. A moje psice dzisiaj mnie dopadły jak im jeść zanosiłam. Tak się "namizialiśmy" razem, że ho, ho. Tak jakby czuły, że we mnie siedzi jeszcze przeszłość i przeżycia ostatnich dni. Jak nigdy - nie rzuciły się od razu do swoich misek - tylko łasiły się do mnie. Przysiadłam z nimi na ich "ganku" na chwilę - tak mnie wylizały i "wymruczały", naprzytulały mnie ze wszystkich stron jakby chciały powiedzieć: "masz jeszcze nas - my też chcemy twojego zainteresowania i twojej miłości". No i cóż mnie teraz powiedzieć - mam kupę zwierzów do kochania - z przewagą zwierzów.
  4. [quote name='Kasia25']jesoooooo, wtulić głowę w taki pysk, powierzyć wszystkie troski w taaaaakie ucho, otrzeć łzę w taaaki ogon i dostać taaaaaką łapą na dzień dobry. MARZENIE< POPROSTU MARZENIE. [quote] Kasia- jeszcze raz zacytuję Twoje słowa: tak było,wtulałam głowę w jego wielki pysk, powierzałam swoje troski w takie ucho (zawsze mnie wysłuchał - i to wystarczyło), otarłam łzę w taki ogon (wchłonął każdą łzę) i dostawałam taką łapą na dzień dobry - najczęściej w łóżku - bo się wiercił niemiłosiernie i zawsze mne gdzieś tą łapą zahaczył. Będę go bardzo długo wspominać jako najbardziej idealnego psa. Jako wielkoluda o duszy dobrotliwej istoty, która była na każde moje zawołanie - bez względu na okoliczności - czy spał, czy jadł, czy mu się chciało, czy mu się nie chciało, czy był akurat przy mnie, czy go nie było. Jak padało hasło z mojej strony - MISIEK - to zawsze wiedziałam, że mogę na niego liczyć, że zaraz się pojawi z tym swoim wiernym wzrokiem i pytaniem: co się stało, potrzebujesz mnie, obronić cię przed czymś ??? Taki właśnie był Misiek :-( .
  5. Witam Was - kochani U mnie wiosna w "prawie" pełni. Zajęłam się trochę pracą na ogrodzie. No niestety - Misiu już nie będzie mi w tym towarzyszył. Ale myślę, że tak jak wiele z Was to napisało - znalazł u mnie na starość swój prawdziwy przystanek do spokojnego odejścia w zaświaty. Tak sobie myślałam, że skoro Lisek tak długiego wieku dożył - to Misiek może te jakieś pięć lat jeszcze ze mną pożyje. Już tu nie będę się rozpisywać nad moimi przemyśliwaniami jak to będzie nam dobrze podczas wspólnych prac w ogrodzie - tego już nie będzie. Jeden raz tylko po pochowaniu Misia byłam na jego grobie, bo nie chcę więcej beczeć, mazać się i mieć do siebie wyrzuty sumienia - dlaczego tak się stało. Stało się i już - i myślę, że nic tego wcześniej by nie zmieniło. Teraz mój piękny, srebrny kiciuś - Bazylek pławi się w szczęściu odzyskanego terenu - czyli zagarnął cały dom całkowicie dla siebie - gania, psoci, wariuje z tego szczęścia, że nareszcie może wszędzie być "bezkarnie" - no a przede wszystkim, że może spać ze mną i wiecznie domagać się o pieszczoty, których mu tak bardzo brakowało. No - nie myślcie sobie - kotek też miał swoją porcję pieszczot - tylko w ukryciu - tak, żeby Misiek nie widział. Teraz już wiem, że jak kot doszedł do swojego "panowania" nad domem - to będę spod lodówki podczas każdego sprzątania wyciągać po kilka długopisów, jakieś skrawki kiełbaski, moje spinki do włosów i "bógwicojeszcze". Ot - samo życie. Zdrojka - azalie jeszcze nie puściły - czy nadal chcesz ich zdjęcie "jak będą wyglądały własciwie" ?
  6. [quote name='Kasia25']przyszła, pomądrzyła się, życzeń nie złożyła i poszła do schronu! Jak nie wycałuje, tych wszystkich mord ma w [DZIUB]!! Zośka, wracaj!!!!!!![/quote] Kasiu - jeśli to do mnie to jestem. "Dziuby" wycałowane - wszystkie. Ale, że poszłam do schronu - takiego swojego (tylko we mnie) i, że nie wiem kiedy z niego wylezę - to też fakt. A życzenia składam wszystkim - bo tu wszystkie najlepsze dusze zaglądają. [SIZE=1]A jak dojdę do siebie - to jeszcze nie raz się pomądrzę :diabloti: .[/SIZE]
  7. Napisała Kasia25 : "Okropne i niesprawiedliwe jest to, że ONI tak szybko odchodzą............................. Pośpieszmy się, aby Józek miał te swoje szczęśliwe dni!" Kochane - je wiem, że chodzi tu o mnie i o Józka. Ja wiem, że -jak to kiedyś napisałam - on jest mi 'przyrzeczon". Wybaczcie - ale nie mam teraz ani siły ani ochoty - dosłownie na nic. Nie mogę, nie muszę i nie chcę teraz niczego - chcę tylko w spokoju dojść do siebie. Piszę chaotycznie - wiem, że mam "pojemne serce" - ale ono musi być zdrowe, żeby dojrzeć do jakiejkolwiek decyzji. I na dodatek - kto wymyślił te Święta - czy one muszą być akurat teraz ????????????
  8. Kochani - dziękuję Wam za naprawdę dla mnie ważne dla mnie słowa wsparcia. Cokolwiek bym nie napisała - nie jest to teraz ważne - ani dla mnie - ani tym bardziej dla Miśka. Jego już nie ma - a ja jestem. Nie wiem kiedy się odezwę na dogo - za miesiąc, za dwa - a może za rok albo za dwa - albo w ogóle. A któż za nawet taki okres czasu będzie pamiętał, że był kiedyś taki Misiek, że to był pies najbardziej idealny jaki ktokolwiek mógłby sobie wymyślić (wymarzyć, wyśnić, wyczarować, wy....... [niech tam każdy dopowie sobie co chce]). Mam swoje przemyślenia ale one już są tylko moje - i nie mam ani siły ani ochoty aby się dzielić nimi z kimkolwiek. Jeszcze tylko raz napiszę (być może się powtarzam i jak to niektórzy pisali - mam lekkie pióro i umiem pisać) więc to moje lekkie pióro "pisze" - DECYZJA O PODANIU MORBITALU BYŁA WYŁĄCZNIE MOJA - była jak najbardziej świadoma i nie żałuję tego (chociaż serce boliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii) Na pewno będę Was czytać. I jeszcze jedno - na to co na dole nie musicie odpisywać ale muszę to napisać: Czy żaden pies przygarnięty przeze mnie nie może przeżyć choćby pół roku u mnie ? Za dużo czy za mało miłości, za dużo czy za mało czasu poświęcanego ? zadużo czy ca mało "nie wiemczego" ? Fatum jakieś czy co ?
  9. Kochani - ja teraz naprawdę krótko, bo nie mam sił po nieprzespanych nocach i po tym całym krótkim "całokształcie" : Misiek zgasł dosłownie w ciągu kilku dni. NAGLE - po prostu nagle przestał jeść, osowiał, przestał reagować na cokolwiek. Codzienne wizyty u weta (wczoraj 6 godzin) - usg, rtg, ekg, badania krwi, kroplówki, zastrzyki itd. Diagnozy były różne; 1) nowotwór 2) skręt śledziony 3) stres (nie wiem od czego) 4) woda wokół płuc 5) powiększone jakieś coś w wątrobie 6) coś z jelitami 7) i już nie spamiętałam co tam jeszcze przepowiadali Jeszcze wczoraj wieczorem podałam mu sama kroplówkę z czymś tam (oczywiście po uzgodnieniu z wetem). Właściwie to przez ostatnie dni żył tylko dzięki kroplówkom. Pił bardzo dużo i od razu zwracał całą wypitą wodę. Zjadł wczoraj po czterech dniach trochę ryżu z chudym mięskiem kurczaka, wypił dużo wody - a rano nie muszę chyba mówić co zastałam na podłodze w całym domu. Nawet już nie miał siły się podnosić. Jeszcze dziś wsadziliśmy go do samochodu i do weta. Ważył już niecałe 35 kg. Wróciliśmy po rozmowie z wetem. I już wiedziałam !!!!! To ja podjęłam tę decyzję. Umówiłam się z wetem, że przyjedzie po południu do mnie i pomoże mu odejść. Nie mogłam patrzeć na jego cierpienie, nie mogłam słuchać jego jęków, nie mogłam i nie chciałam go dłużej męczyć. To była moja decyzja !!!!!!!! Odszedł cicho i spokojnie - na moich rękach. Leży niedaleko Liska.
  10. A to mój kotek Bazylek w wiosnnej scenerii :
  11. Z tą pięknością to jest rzeczywicie kwestia gustu ale przynajmniej w "kichach mu przestało gulgotać" no i nie ma już odruchów zwracania. Ogólnie więc chyba na dobre mu to wyszło.
  12. Hej ciotki - ja i Michol mamy się dobrze. Ostnio było trochę zimy i śniegu i Michu wychodził tylo w celach higienicznych na dwór i Tylko ze mną. A resztę czasu spędzał w piernatkach. No ale niech tylko zawita pradziwa wiosna to odżyjemy. Ja na razie poświęcam prawie cały czas pracy zawodowej. Wpadam do domu wieczorem - doznaję wtedy oczywiście bezgranicznego miśkowego cieszenia się. A wtedy spacerek - jedzonko (i moje i jego) i śpimy jak zabici do rana. A to Misiu z nową zastawą stołową:
  13. Dorka - a może Twoja przesyłka jest po prostu za duża. Spróbuj wysyłać zdjęcia pojedynczo.
  14. Jasne - Liska pokazywałam na tle azalii, to i Miśka pokażę.
  15. A moje azalie na szczęście już są wieeeelkie i nic im nie zagraża. Neris - u mnie też piachy nieziemskie. Najlepszymi roślinami jakie się przyjęły i mają się doskonale są sosny i brzozy.
  16. No i przyczepiły się ogrodu jakby nie miały czego innego. A wiedzą, że to po zwierzach moje drugie oczko w głowie ? I będą dręczyć teraz, bezlitośnie i jeszcze będą miały satysfakcję :mad: . Coś za dużo tej pałki dzisiaj używam.
  17. Nie strasz, bo nie będę mogła spać.
  18. Dzieciak - jak dzieciak - ale matka chyba jeszcze gorsza, bo mu się pakować pomagała. A ponaglała, a marudziła i sama mu zwój kabli do plecaczka wcisnęła :mad: .
  19. Przyznaję się gdzie był, a raczej gdzie jest :placz: . Jest 300 km ode mnie. Mój syn bywszy w domu zwinął mi go i właśnie przeglądawszy wątek Miśkowy przed chwilą zadzwonił i mi o tym zakomunikował. Ale narośl i tak rozgruzuję.
  20. Ha - jest kabel,jest :loveu: .
  21. No dobra - wprawdzie narośl jeszcze bardziej skołtuniona - ale przepatrzona. Kabla nie ma i doprawdy nie wiem cóż się z nim stało. Wiem, że to na pewno ja miałam go w łapkach parę dni temu. O rany - jestem jeszcze gorsza niż te moje zwierza razem wzięte :mad: .
  22. Misiu jedzący z nowej zastawy już nacykany - ino mam nadal problem ze znalezieniem tego kabla. Mam jeszcze jedno takie miejsce, w którym podejrzewam, że może tkwić. To miejsce to deska do prasowania w mojej sypialni - jest na niej sporo rzeczy : pościel przywieziona z magla, ze dwa polarki, spodnie wyjściowe, spodnie ogrodowe, kilka bluzeczek, jakiś numer MP, ze dwie spódnice itp., itd. No - jednym słowem spora narośl mi się tam uzbierała. Nawet dzisiaj nieśmiało wsadziłam tam łapkę i udało mi się nieco pogmerać w tej narośli. Kurka wodna - jutro to rozgruzuję.
  23. Trala la - a mój Misiek doczekał sie w końcu prawdziwych misek na podwyższeniu. Szukawszy, szukawszy i kupiwszy. Wysokość misek regulowana. Są na najwyższej wysokości i pan Miś sobie stoi i je. To dziw nad dziwy, bo nawet suche od wczoraj znika. Cały czas podchodzi i zagląda do nich. Wodę nawet muszę mu dozować - bo ile by nie było - znika.
×
×
  • Create New...