KingaW
Members-
Posts
1612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KingaW
-
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
Owieczko sądzę, że tak, ale tylko jeśli jest to super wielbicielka zwierząt (jak dzieci to już się zaraz boję, żeby to się nie odbywało wszystko kosztem psa), odpowiedzialna (no bo dieta u chudziaka jeszcze pzrze czas jakiś obowiązkowa) osoba na poziomie (po doświadczeniach z wąsatą babą która wyadoptowała Berga, never ever prostaków, sorry, no wiem, że jestem walnięta....). A jakiś chłop tam jest? Pytam ze względu na aspekt finansowy... Gdyby coś kiedyś Bartusiowi się nie daj Boże działo. Żeby miał najlepszą opiekę.... Matko. No kocham tego psa już po tych 2,5 dnia jak własnego prawie. Cholewa. -
Dobrze, że bidul już bezpieczny i zdrowieje w hoteliku. Trzymam kciuki za łysolka-grzybolka.
-
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
Mało zawału wczoraj przez tego frędzla nie dostałam... Wyszłyśmy do Leroy Merlin szukawć umywalki i zlewu bo mam remont, wracamy, a tu..... Szafka pod zlewem otwarta, kosz na śmieci, który w niej stał, wybebeszony, wszędzie walają się śmieci. Głupol wyżarł z kosz na śmieci akurat to czego absolutnie najbardziej jeść nie powinien. Kości z kurczaka...:shake: Oczywiście dostał natychmiast ryżu na gęsto z kurczakiem i zaparzonym siemieniem lnianym [EMAIL="*~!@()to"](to[/EMAIL] własnie ma konsystencję takiego kiślu glutowatego). No i po nocy pełnej nerwów żyje. Ma się dobrze. W ogóle to jest psem przeuroczym. Widać, że był czyimś domowym pupilkiem. Niczego się nie boi, biega za mną po całym domu, próbował pakować się na kanapę, rozumie wszystko co się do niego mówi. Na miejce, zostań, chodź, idź. Mam z nimi podobny stopień porozumienia jak z Fergunią, która jest u mnie od 3 m-ca zycia. Jest słodki jak nie wiem. Chętnie chodzi na spacerki,biega po schodach (za mną tak biega, bo sobie mnie upatrzył i nawet do toalety bez niego isć nie mogę). Niunio nie może w żadnym wypadku u mnie zostać. Moje zwierzęta wszystkie się boczą. a Fergunią się go boi i wczoraj cały dzień przeleżała w norce pod chojakiem.... Szukajmy mu domu, pls. Można go polecać do domów gdzie są koty bo na moją kocisię nie zwraca w ogóle uwagi. Do psów czasem potrafi zawarczeć (na Bergmana np. w lcznicy nawarczał). Bartuś to wypierdek jest drobny i nawet jak się odpasie to będzie miał smukłą sylwetkę... Wygląda jak mix charcika włoskiego z wyżłem. Sięga mi główką do kolana. Moim zdaniem ma nie więcej niż 3 lata. Zęby z odrobiną kamienia na kłach, ale bielutkie... No i charakter ma taki.... młodzieżowy. Jest super pogodny. Chodzi sobie, ten szkielecik, z ogonkiem stale w górze i merda nim na wszystkie strony.... KOMU FOTY MOGĘ PODESŁAĆ DO WSTAWIENIA???? -
Tina w domu-teraz już nie zapeszę-najlepszym z możliwych! Hurra!
KingaW replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Nie.... No brzmi sensownie... Tak kobitka przez telefon. Zresztą kociara i psiara z rodziny zwierzolubów. Jej rodzice mają psa amstafa i pięknie się z Tinulą bawią. Rodzice tej Pani mieszkają blisko miejsca gdzie Tina mieszkała przez 3 m-ce, wieć spacerki weekendowe odbywa w znanym sobie parku... Jakoś tak... Raczej jestem optymistką. Tfu, tfu, tfu, żeby nie zapeszyć... -
[quote name='Envy']czy wie ktoś coś jeszcze na temat tej suczki z Szumowa?:placz: gdybym wiedziała przynajmniej gdzie znajduje się ten bar, to już by było coś..:-([/QUOTE] Kasiaprodex pojechala na wywczas i nie zostawila namiarow na ta kolezanke kolezanki co to niby ta sunie widziala / widuje.... Moze kos ma namiar tel. na Kasiaprodex?
-
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
Dziekujemy za wplaty wszelkie z serca plynace. O tyle to istotne, ze Jayo skasowali na SGGW bez znizki (podobno fax ze schronu doszedl za pozno)... No i nie wiadomo czy to wszystkie wyadtki z nim zwiazane... Oby. Tez myslalam nad platkami ryzwymi, albo mam jeszcze ryz do suhi robienia taki lepki... Sama nie wiem. Co zje to wys.a... Zolta brzydka kupa o konsystencji pasztetowej... -
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
Jayo, wez moze i w tytule wpisz, ze szukamy domku lub dt na cito. Blagam o cud, ale chyba wyczerpalam juz swoj limit cudow na ten tydzien (dom dla Berga, i dom dla Tiny)... -
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
Albo tymczas ale jakis sprawdzony, dogomaniacki. Taki, zeby ktos patrzyl ile psinek zjadl i ile wykoopal, zeby nie bylo pozniej niespodzianki w postaci odwodnienia, zaglodzenia (jesli jeszcze wieksze zaglodzenie jest mozliwe) i .... marnego finalu. Zeby w razie czego ktos na erce do szpitala go zawiozl, zeby gotowal ryz na gesto z kurakiem, i siemie lniane w to wrzucal... Zeby mu brzuszk masowal i myl chuda jak z Birkenau pupine... Bosz, on lazi za mna krok w krok i wbija we mnie te swoje wielkie galy....:-( A matka sie nie zgadz na tymczas. I jeszcze, na dodatek, Fergie dostala cieczki... :-( -
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
A! I albo sie przyzwyczailam, albo smierdzi troszke mniej!:razz: -
Szkielet psa juz nabiera ciala we wlasnym domu!! Kinga jest aniolem :-)
KingaW replied to jayo's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, Bartus utknal u mnie w domu w drodze do platnego tymczasu. Jest to aniol nie pies, a ja bardzo sie boje, ze ta kobieta z platnego tymczasu sobie nie poradzi. Psiunio co zje to zaraz wykupka, trzeba mu gotowac specjalneie b. gesty ryz z kurczakiem. I podobno siemie lninane (jeszcze nie podalam, ale podam). Teraz jego problem polega bardziej na tym, ze przez te wielokrotne lewatywy i przez leki nie jest w stanie niczego przyswoic... Organizm kazdy rodzaj jedzenia natychmiast wydala w postaci cuchnacego kalu. Mam wrazenie ze dzisiaj jest odrobine lepiej, ale nie bedzie mogl zostac u mnie na tymczas (mieszkam u mamy, a ona sie nie zgadza). Moze wymyslcie jakas alternatywe dla tego tymczasu platnego. Pies jest jak aniol, nie wadzi nikomu. Z pewnscia byl to czyjs domowy pupilek, bo zachowuje sie pieknie i jest b. madry. I to jeszcze b. mlody pisak. Na moje oko taki ze 3 letni. Jest nieduzy wielkosci fokteriera i chudy jak ołówek. Leczenie polega na podawaniu Metronidazolu (1/4 tabl. 2x dziennie) i dawaniu odpowiednio gestego papu. Ratujcie! Bo on przy zlej diecie i zlym traktowaniu gotow sie przekrecic. Fotki jutro z pracy do jakiejs dobrej duszy podesle, bo kabelka nie mam w domu... -
Tina w domu-teraz już nie zapeszę-najlepszym z możliwych! Hurra!
KingaW replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
W zeszla niedziele okazalo sie, ze dooopa... Zadzownila corka tej kobity ktora wyadoptowala Tine (baba nawet nie miala odwagi sama zadzwonic, tylko dogadywala gdzies w tle), zeby Tine natychmiast zabierac. Bo mama jest w szpitalu (bzdura, dogadywala w tle), ze Tina powarkuje na ich domowa suczke, i ze popiskuje jak ich nie ma w domu. Powiedzialam zeby mi dali czas do poniedzialku, bo w niedzile g.... mozna zrobic... Oddzwonili za godz. ze juz nie musze zabierac Tiny bo ja oddali.... Jak sie wkurzylam i zdenerwowalam, malo zawalu nie dostalam.... Na szczescie.... Pani, ktorej ja oddali jest b. fajna babeczka, mieszka z 3 letnia coreczka, ma dla Tinki duzo czasu, cierpliowsci i imilosci. Teraz, po tygodniu pobytu Tiny u niej nasluchalam sie samych superlatyw, padaly slowa typu: "boska, super, fantastyczna, wspaniala". Na wtorek jestem umowiona na podpisanie umowy adopcyjnej. Chyba bedzie dobrze... :lol: -
O. No wlasnie. Wypisz wymaluj jak Jayo napisala. Mam dostac powiadomienie teleoniczne jk sunia bedzie do odbioru. Gajowa ma poki co miejscowke dla sunie,, mam nadzieje ze jej nikt nie zajmie. Szukajmy domku dla niuni... To taka grzeczna laleczka.
-
No i to bylo tak: zadzwonila w sobote pani, ze wiedziala przegladala Allegro i ze straszliwie jej zal Bergunia i ze wlasciwie to dopiero za pare miesiecy chciala brac drugiego psa, ale jak on taki biedniutki to ona juz go chce brac. umowilysmy sie pod lecznica na zapoznanie Berga z jej domowym psiakiem 4-letnim dalmatynczykiem Totem, bo z wiadomych wzgledow balam sie jak to wyjdzie... Nawet sobie myslalam, ze na 99% walka psow (Toto jest kastratem, a zostal wykastrowany bo byl kawal gieroja z niego). Ku memu zaskoczeniu Bergus wydawal sie zakochany w Tocie (tak jakby odbieral kastrata jak suke w rui).Totus pocatkowo troche powarkiwal na Berga. Pojechalam z pania Renata do jej mieszkania (duze,dwupoziomowe) w Nowym Dworze Maz. Okazalo sie ze pani jest malarka (wiec pracuje w domu), jej maz pracuje w banku, maja jeszcze 7 letniego synka. Najlepsze na koniec. W listopadzie panstwo przeprowadzaja sie do odmku z bali, na skraju lasu w Kuklowce... Jak wychodzilam o 22.00 od nowych panstwa Berga, oba psie chlopaki zaczynaly sie ze soba bawic... Dzisiejsza relacja pani Renaty utwierdza mnie w przekonaniu, ze to chyba to! Zaskoczylo. Bergus ma kumpla, kochana (i sliczna) pania ktora, chociaz artystka, ma także przygotowanie medyczne (liecum pielegniarskie) - wiec bedzie Berguniowi zmieniac te opatrunki, wcierac masci etc. Pana do spacerkow i nauki dobrego wychowania i malego chlopca (ktory sie nic a nic Berga nie boi bo jego babcia ma takiego samego ON-ka) do wspolnych szalenstw... Mam jakies fotki, ale to w pon. komus podesle z roboty... Jest O.K.
-
Sed (Ostrów) - czekał na dom 3 lata i doczekał się !!!!
KingaW replied to Milady's topic in Już w nowym domu
Sedzik jest śliczny, naprawdę nikt ale to nikt go nie chce? -
[quote name='Magda25']EDIT: i jeszcze jedno... dlaczego ja mam uczyć psa bezwzględnego posłuszeństwa a taka pani posiadająca ratlerka nie? Bo co? Bo mój pies urośnie większy? Nie rozumiem tego i irytuje mnie to strasznie. Przepraszam musiałam się wygadać, bo na każdym spacerze spotykam się z totalną głupotą ludzką[/quote] Prawdopodobnie dlatego, że ratlerek nawet jak się odbije ze wszystkich sił swoimi małymi nózkami, rozewrze 'paszczę' na cała szerokość i wpije sie zębami z cała siłą .... i tak nie jest w stanie nikogo skrzywdzić.A Twój pies hipotetycznie, mógłby.Mam 2 psy, dużego i malego i naprawdę, nie widzę potrzeby tresury yorka (chociaż charakterek, jak to u teriera), ale już onkowaty kundel, może stanowić zagrożenie, nawet jakby sie tylko chciał bawić i wskoczył na kogoś z całym impetem (zrobił tak mojej mamie kiedyś i do tej pory jej w kolanie strzyka, a kilka dni nie mogła chodzić). Widzę wielką potrzebę szkolenia psów od średniego w zwyż...
-
[quote name='Raixly']Ja rzadko spuszczam Broka, bo lubi wiać, ale kiedy chodziłam z tatą na wieczorne spacery (naderwał nogę, zaraz napiszę jak, bo to związane z tematem...), spuszczaliśmy go na każdym. Gdy tata będzie zdrowy, też będziemy tak robić. A więc na ulicy równoległej do mojej i oddalonej o kilka ulic mieszka miła starsza pani z śliiiiiiczną goldenką Azą. Pani ta bardzo się dobrze trzyma i jest osobą dość stanowczą, bynajmniej nie użalającą się nad sobą i nie zdziecinniałą mimo wieku. (Chciałabym, żeby była moją babcią - bez ironii :)) Za to na innej ulicy, też równoległej, mieszka starsza pani dokładnie odmienna - typowa, biedna staruszka - ale dość wredna. ==' Ona ma ogromnego czarnego (jakby co nic do czarnej maści nie mam, tylko piszę,bo właśnie tej maści jest) psa, którego czasem wyprowadza na tej ulicy, gdzie mieszka pani z Azą. Opiszę fakty: kiedy jakikolwiek pies przechodzi obok tego czarnego, staruszka trzyma się słupa, żeby nie upaść, bo pies pieni się i z pewnością by ją pociągnął, gdyby mógł. Nie dość, że w ten sposób naraża innych ludzi i psy, to jest JESZCZE GORZEJ! Ta kobieta spuszcza często psa, który już trzykrotnie atakował Broka i tylko cudem udało mu się przeżyć i wyjść bez szwanku (czasem pies ma kaganiec... czasem :angryy:) i w dodatku ugryźć go w obronie własnej (zdziwiłam się). Pies z wyraźnym zamiarem zagryzienia psa rzuca się na niego (na każdego), a kiedyś przechodzącego chłopca z yorkiem na rękach przewrócił - nie wiem, czy york przeżył (chłopiec na pewno, bo ten pies nie zwraca nigdy uwagi na człowieka)... :( Za ostatnim atakiem psa mój tata bronił jego życia i kopał psa, bo nic nie mogło go odgonić... Raz nie wcelował no i mięśnie naderwane... Tak się składa, że przy tym była pani od Azy, która gotowa jest nam pomóc gdyby np. miała składać jakieś zeznania w tej sprawie czy coś... Do tego wszystkiego: - ta kobieta psa zabiera przed dom pani od Azy, żeby tam załatwił swoj potrzeby (ale chamstwo, nazwijmy po imieniu :-?); - na wrzaski mojego wybuchowego taty mówi, że przecież nic się nie stało i po prostu to jest jej piesek i ona musi go spuszczać (po co komu kaganiec i takie rzeczy, no nie? Zwłaszcza w przypadku pary: bezsilnej babci i wielkiego, silnego, wrogo nastawionego psa :angryy: :angryy: :angryy:), a jeszcze się wykłóca! - dodatkowo jej dom ma beznadziejne ogrodzenie i pies często sam wybiega na tamtą ulicę! Bez komentarza! :shake: Sama wie, że nie może go utrzymać, nie mówiąc o jakiejkolwiek kontroli nad spuszczonym psem! A sprawa jest bardzo poważna, bo pies atakuje absolutnie każdego innego psa! Zamierzamy to zgłosićdo SM. Ręce opadają przy takiej nieodpowiedzialności.[/quote] Zgłoś do SM a efekt będzie taki, że staruszce odbiorą psa i wsadzą go do schroniska. I za głupotę ludzka znowu zapłaci zwierze.Moze można tej staruszce jakoś pomóc ten płot zreperować? Przy okazji pogadać, ze nie moze tego bydlaka spuszczać bo jest niebezpieczny.
-
Szkoda, ze ten 'bydlaczek' nie znalazł domu. To taki fajny pies. Do spacerów - idealny. Bardzo fajnie biegał, nawet wtedy jak był jeszcze szkielecikiem.....
-
Jayo, jesteś wielka!Pozostałym Paniom, przypominam, że w lecznicy jest do odbioru Bergman (ten ON-ek z łapą na śruby, podrzucony przez kobiete, która go wyadoptowała 3 tyg. temu), oraz Kora (po operacji ropomacicza).Berg do odbioru w piątek, Kora do odbioru w niedzielę.Ja nie mam czasu sie tym zająć. Mam w pracy delegację z Paryża, do piątku jestem uziemiona. Do Teresina na płatny tymczas nie zawiozę, bo nie mam sumienia taszczyć chorych psów tak daleko. B. prosze o pomoc w obdzwonienieu jakiś tymczasów i transportów do tychże.Jeśli ktoś by jednakże robił zakupy w hurtowni to Bergowi i Korze bedzie potzrebna specjalistyczna karma: Bergowi intestinal, a Korze dla rekonwalescentów (nie pomnę jak się zowie).
-
No właśnie.Użebrałam, żeby Berg mógł zostać w lecznicy do piatku, a potem.... Sama nie wiem co z nim zrobić. Boję sie go wywozić aż do Teresina bo to daleko od wetów i bedą kłopoty z dowiezieniem go czy to na kontrolę stanu łapki (minimum raz na 2 tyg), czy to żeby go komuś pokazać.W każdym razie, najdalej w piątek Berguś musi zniknąc z lecznicy. Jeśłi nie zniknie, lecznica gotowa to załątwić znowu tak jak poprzednio, czyli oddać byle jakiej osobie, bez pytania... Ot tak.Błągam, nie pozwólmy na to.Szukamy domu Bergusiowi. Najlepiej w W-wie lub okolicach, albo w duzych miastach, gdzie jest dostęp do dobrych wetów-chirurgów, zeby mu mogli dalej leczenie poprowadzić.
-
No właśnie.Jest problem.Kora będzie do odebrania w niedzielę, a nie możemy jej póki co (ze względu na niepewny stan zdrowia i podwyższoną temperaturę) zawieźć do Teresina.Potzrebny jest tymczas w W-wie!!!!
-
2 roczne suczki w typie ON - obie mają fajne domki - hurra!
KingaW replied to KingaW's topic in Już w nowym domu
Sunieczka sie przypomina. Wciąż płacimy za tymczas, a domku nie widać.... -
Z Korą lepiej, gadałam z Ludwą. Mamy szukać jej tymczasu w W-wie (znaczy się Korze nie Ludwie, Ludwa ma gdzie mieszkać)... Bo póki co nie wiemy co i jak i strach ją aż do Teresina wlec. Jakieś pomysły?