-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Wena miewa sie dobrze, nadal terroryzuje mniejsze sunie, a wiekszych psow sie boi, wszelkich, czy to psow czy suk. Musiala byc zaszzczuta w boksie, bo przy wizycie kolezanki z bernenka Wena doslownie przykleila sie do wycieraczki chcac wejsc do domu, podczas gdy zwykle tkwi przy plocie na czatach kocich. Uszy po kuracji lepiej, narazie robimy przerwe w antybiotykach ale widze, ze to chyba jest nie do wyleczenia....:-( niestety stale jest tam w srodku czarno i stale wydlubuje kilogramy jakiejs mazi, choc wyraznie mniej boli. Wena je za trzy psy, po wszzystkich czysci miski, niewiele przytyla ale jednak troszke. Poza tym zaczyna byc wulkanem energii, cieszy sie ogromnie na spacery, biega skacze szaleje, bawic sie chce, uwielbia wode, i jest cudowna :-)
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
rozstawiam slupki, rozwijam na nich tasme, na dlugosci 100 meptrow po jednej i drugiej stronie drogi... potem zwijam owa tasme.. potem zabieram slupki.... :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Malgosiu dostalam w piatek awizo jeszcze nie bylam na poczcie ale to napewno to. Musze sie zebrac i poleciec po odbior. Teraz wszystko mi zajmuje mase czasu, wyobraz sobie ze przez upierdliwego sasiada musze za kazdym razem droge z domu na pastwisko rozwijac i zwijac. I przy tym jak ida tam, i wtedy jak wracaja, dwa razy dziennie. Pamietasz ta droge? Nie mam sily na ludzi.... dziekuje za wplate!! :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana sobie powoli drepci, niestety kaszel przeszedl w stan chroniczny juz chyba, nie jest taki mocny jak przedtem i wystepuje glownie po przebudzeniu i przy znacznym ozywieniu, ale jednak, i uwazam ze wizyta u kardiologa i jakas konsultacja tutaj jest potrzebna. Ja mam narazie rewolucje, domowo zawodowa, w zwiazku z konmi i sasiadami postanowilam dzierzawic stajnie 3 km ode mnie, tam tez sytuacja jest niejasna i trzeba duzo negocjowac, i wciaz mam glowe zajeta i cos zalatwiam, jak tylko to poukladam zeby miec pewnosc ze od 1 czerwca mam dzierzawe to pojade z Morgana do tego Wroclawia. Nie wiecie jak dlugo naprzod trzeba umawiac tam termin? -
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przepraszam wszystkich mam trudny okres prywatnie i zawodowo, nadrobie wszystko jutro bedzie rozliczenie i nowe wiesci -
o rety :-(
-
piekny!! rasowy!! szybko dom znajdzie!
-
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nitka hasa jak sarenka, wskakuje sobie na lozko, w nocy zdjela sobie nawet kubraczek (no bo kto to spi w ubraniu??) zachowuje sie jakby nigdy nic sie nie dzialo, szczesciara :-D ponadto wychowuje sobie konsekwentnnie pania, staje na szczycie schodow na przyklad i nawoluje przeciagle wyjac :-D ogolnie- swietna jest a pani tez chyba zadowolona... -
czarna anda masz zatkana skrzynke....
-
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to napewno doszlo :-) jak bede na wlasnym kompie sprawdze stan konta i podam wszystkie wplaty :-) -
zglosilam temat do 4 moderatorow, moze sie ktorys zainteresuje...
-
opadly mi rece. pisze do moda zeby cos z tym zrobil.... d
-
biedny staruszek smutne zycie, jeszcze zalosniejsza emerytura...:-(
-
Właściciele wyjechali i zapomnieli zabrac psy! PILNIE DT/DS !
Dorothy replied to Pinesk@'s topic in Już w nowym domu
sunie sa sliczne i mlodziutkie, powinny szybko domki znalezc -
jak to co? siedze calymi dniami przy plocie kolo stajni i pilnuje, coby zaden kot przypadkiem nie dostal sie na podworko... czasem koty zachodza mnie od tylu i usiluja wejsc przez ogrod ale wtedy ja szybko pedze uporzadkowac teren :-D koty uciekaja pod samochod i wtedy biegam w kolko auta zeby nie dopuscic do ucieczki przeciwnika :-) dzis wlazlam do budy ktora stoi w kojcu i tam sobie spalam, doprowadzajac moja pania do zawalu, bo obleciala wszystko wolala szukala a mnie nie ma, no ja nie slyszalam, mam slaby sluch przez moje chore uszy, i jak wylazlam otrzepujac sie z milego sianka wypelniajacego bude pani omal mnie nie zadusila z radosci. Poza tym nadal jestem chuda a uszy tragiczne, jem antybiotyk ktorym pani nadziewa kielbase a ja wypluwam, bo gorzki :-) mam tez uszy co dzien czyszczone i bardzo przy tym placze bo mnie to boli :-( poza tym mam sie dobrze, strasznie lubie ostatnio szczekac na koty i daje glos porzadnie, ale na ludzi nie szczekam, nawet jak ktos na podworko wchodzi to jestem tak zajeta strozowaniem kotow ze nie pilnuje ludzi....
-
czy jest jakis watek z najbardziej potrzebujacymi psami?
-
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no ja niewiele sobie zasluzylam na podziekowania :-) rozmawialam tez z pania Teresa, wszystko jest ok Nitka lata w kubraczku i nie wykazuje sladu stresu po zabiegu :-) we wtorek sie spotkamy lub srode na sesje zdjeciowa niestety nie dojechalam ostatnio, pomijajac uroki posiadania stada (ostatnio łobuz po raz trzeci zdemolowalplot sasiada moje dlugi za wymiane siatki wzrosly do 1000 zl :-( ) mam tez nagle sprawy rodzinne moj 64letni ojciec dostal polpasiec na twarzy i glowie, i zapalenie nerwu trojdzielnego, nie mowi ma klopot jesc nie widzi na oko ledwo chodzi a bol glowy po prostu go zwala z nog, pierwszy raz slyszalam zeby dorosly czlowiek jeczal z bolu glowy :-( jezdzimy na pogotowie dostaje mase lekow ktore nie pomagaja jezdzimy na akupunktury, ciezka sprawa... zbieram informacje na temat metod ograniczania takiego bolu neuralgicznego/// -
tak Czarodziejko, by uszanowac pamiec Taniuszki chyba lepiej. klotnie nic nie dadza... ale przyczepilabym ten watek na samej gorze z wielkim napisem KU PRZESTRODZE... :-(