-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
bede myslec :-) tylko musze znalezc zrodlo łapek. Narazie walczymy z uszami, po kazdym czyszczeniu ona hysia dostaje lata po domu jezdzi lbem po podlodze szaleje ewidentnie jej te uszy bardzo daja sie we znaki... arthoflex sprawdze jak sie dawkuje, mysle ze powinien starczyc na troche...to spora butelka :-)
-
eee nie no moje koty radza sobie znakomicie, zyja maja sie dobrze, mianowicie siedza sobie na podescie stajni i gwizdaja na Wenke, wrecz bezczelnie sie tam przechadzaja i wygrzewaja, a ona biedna siedzi z nosem wbitym w siatke odzielajaca podworko od stajni. Jesli jednak tylko one chca do domu, to wtedy ona kroluje, i nie ma mowy o wchodzeniu kotow do domu, gania za nimi az sie kurzy. I tak nastepuje dawno przez mnie zarzucony proces wychowywania kotow na koty stajenne - lapiace myszy :-D moje koty bowiem do przybycia Weny byly zwyklymi kanapowcami ktore nieustannie darly sie pod drzwiamy zeby je wpuscic a ja ze swoim slabym serduszkiem wpuszczalam, i zamiast likwidacji myszy koty godzinami wylegiwaly sie na kocach kanapach i fotelach. Teraz Wenecja zalatwia sprawe, o wchodzeniu nie ma mowy, albo obstawia na zewnatrz drzwi, albo wewnatrz wejscie z tarasu, i figa z makiem wchodzenia nie ma. I tylko jak ide do stajni wita mnie zalosne NIAUUUUUU Nikus dziekujemy za ARTHOFLEX!!!!!!!! buziaki!!! :calus:
-
no nic, pozostaje szkolenie :-) od wczoraj chodzimy na spacery na lince treningowej. Wenecja jest niewyzyta niesamowicie, straszliwie bardzo chce biegac, hasac, szalec, z krawatem na plecach niezmordowanie penetrowac łąki i zarosla :-) uczymy sie prostych komend- chodz, stoj, siad, zostan. No i chodzenia przy nodze, ten pies nigdy nie chodzil na smyczy, nie potrafi. Ciagnie jak oblakana, nie rozumie ze trzeba isc obok. Mam nadzieje ze cierpliwoscia uda sie duzo zmienic. Juz rozumie chodz, idziemy, stoj. Ale nie zawsze chce posluchac, i wtedy mamy linke niestety ktora przywolujemy Wenus do porzadku. :-D postaram sie zrobic zdjecia uhahanej paszczy na spacerze :-)
-
Wena jest bardzo zywiolowa, nie uwierzylabys. Kazde wyjscie na dwor to oblakane bieganie w kolo placy za autami pod przyczepa wzdluz plotu w poszukiwaniu kotow. Dopiero pozniej uspokaja sie na moment robi kupe siku i dawaj od nowa. W domu to samo, wchodzi i dawaj odwalac kilometry po pok0ojach szukajc kotow, balkon drzwi drzwi balkon. Moze cos uspokajajacego jej potrzeba?? W tej chwili biega i piszczy, proszac o wypuszczenie. Wypuszczona natychmiast przypuszcza atak na wszelkie miejsca, gdzie widzala kiedykolwiek kota...:-( nie wiem co poradzic, to amok jakis.
-
Jest Luska !! Facet dzis dzwonil dwa razy, Luśka lezala w polach obok koni na pastwisku, jakies 50-100 metrow od mojego domu. Niestety nie daje sie podejsc w zaden sposob, facet dwie godziny probowal ja zlapac. W koncu nawiala w krzaki. Karma nie znika, moze jednak kupie tego brita?? Skoro ona jest a karma nie znika znaczy nie smakuje tak jak znalezione resztki..
-
nie dosc ze krzywe to dolna szczeka jest poltora centymetra cofnieta wzgledem górnej, okropnie to wyglada na zywo :-) a co do tylnych łap- ewidentnie zamiata nimi jak chodzi, i tak jakos odjezdzaja jej czasem na boki, głownie po panelach w domu, lekarz tez powiedzial ze przydaloby sie rtg bo wyglada to dysplastycznie.... a iksy ma swoja droga i z przodu i z tylu. :-D (ksiwe noźki mam, komu je dam??)
-
Wena sie rozkrecila, gania juz nie tylko koty ale tez male suczki, wiec mamy ostre dyskusje na ten temat, pewnie im silniejsza bedzie tym bardziej energicznie bedzie to robic... jak to owczarek wydaje mi sie ze nadszedl czas na szkolenie i pokazanie jej kto tu rzadzi w stadzie, im wczesniej tym lepiej. Wena to nie typ przytulanki, naprawde coraz bardziej z niej wylazi energiczny pies pracujacy. Mam pewien problem w zwiazku z tym bo obczaja, jak przejsc na zewnatrz pod siatka. Wiem tez, ze owczarki potrafia wyjsc PO siatce gora jak sa silne. Jedyna rada a/mieszkanie w domu i spacery czego Wena nie lubi bo kocha podworko b/ogrodzenie z teletaktem (elektryczne z obroza) polecil mi jeden pan ponoc dziala...ale drogie jak piernik.
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mam jeden listek, na 10 dni. MOrgana bierze doxy, straszliwie dzis kaszlała nie wytrzymałam tego :-( -
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziekuje Wam bardzo, kochani wczoraj dzwonila Pani Teresa z zaproszeniem na kawe i sesje zdjeciowa, ja niestety mialam potworna migrene a dzis bylam na pogrzebie jestem zupelnie skolowana :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ok, zaraz rano kupie i podam.... srake wytrzymamy,wymiotow nie miala poprzednio, jakos wytrzymamy. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to co mam robic?? :-( ktore zlo jest mniejsze???? :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no jak dotad tylko doxy skutkowala testowalismy rozne chyba zaczekam na wynik wymazu, jakos zal mi Mordziany znow jej podawac takie swinstwa nie wiedzac czy podzialaja oan i tak ma watrobe na gwozdziu przeciez stale dostaje hepatielle -
zdjec staruszki stanowczo nie bedzie :-D odmawiam , bo nie posiadam :-) co do nadziei Nikusia ze Wena odpusci kotom musze z zalem stwierdzic, ze nic podobnego. Kupilam jej dzis zabawke wieksza niz kurczaczek, tez sie bawi, najchetniej z Julia ktora jej rzuca, natomiast nestety KOTY RULES czyli nie ma na swiecie nic lepszego ponad koty!!!!!!!!!!!!!!!! One zas zaczynaja patrzec na nia z obawa i respektem. Do naszych psow byly przyzwyczajone i myslaly ze mozna im po glowie skakac :-D
-
dziekuje Ci Nikus :calus: stukrotnie!! a tu w rewanzu umierajaca staruszka Wena....dopadla pluszowego kurczaczka [IMG]http://lh4.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8db5y2di4I/AAAAAAAAA6w/MZN-2o9oh64/26.jpg[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8db5jgmO6I/AAAAAAAAA6s/qPPBlxMgiRM/24.jpg[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8db5cm0ivI/AAAAAAAAA6o/GlTWsjhQGLI/23.jpg[/IMG]
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no niestety po poczatkowej poprawie kaszel powrocil ze zdwojona sila, dzis bylam w lecznicy wlasnie wrocilysmy, Morgane lekko uspili jakims specjalnym czyms dla sercowcow i pobrali jej wymaz z krtani, wynik badania bakteriologicznego bedzie za 3 dni, wychodzi mi ze w sobote wiec pewnie dowiem sie w poniedzialek. poki co kazali dac doxycykline ale ja nie jestem przekonana, antybiotyki oslabiaja, a jesli doxy nie dziala to tylko zaszkodzi :-( przepisali ten encorton. kaszel ewidentnie pochodzi z krtani, pluca sa czyste. Wiec nie jest to gromadzacy sie w nich plyn, co przyjelam z ulgą... nie wiem co dalej, czekam na wynik... -
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to polewajcie :-D obiecalam przelew do lecznicy :) -
ciesze sie ze sie Wam podobaja zdjecia :-) Wena coraz wiecej gada , poszczekuje sobie radosnie, to na pieska, to na kotka, to na czlowieka ktory cos je, ale ogolnie to wszystko takie mile, cieple szczeku szczeku :-D Futerko ladne to ona dopiero BEDZIE miec, bo narazie wylazi jej garsciami stare, fakt ze po umyciu jest i miekka, i pachnaca, i czysta :-D dostaje gotowane z marchewka bo miala srake a to ponoc pomaga, no i codzien dostaje do kolacji tez jajeczko na ta siersc i stan ogolny, apetyt ma niesamowity,ktos co mowil ze ona nie chce jesc? Bzdury jakies.... gaduła i wesołek sie z niej robi. :-D
-
Nitka odeszła. Dziękuję za pomoc w Jej leczeniu.
Dorothy replied to Cajus JB's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oczywiscie ze mozliwy, poprosze :-) konto na banerku w podpisie lub na stronie do ktorej przekierowuje baner -
Jezu czemu jestem tak daleko :-( :-( :-( nie moge pomoc :-(
-
badania krwi wyszly bardzo dobrze!! Nie ma zadnych zaburzen pracy nerek ani watroby, nie ma leukocytozy. :multi: prawie zdrowy pies!! problemem jest serducho (zrobimy ekg) stawy (suplement kupic) i uszy (pracujemy nad tym) Wena przychodzi juz na swoje imie, rozumie tez idziemy, spacer, chodz. :multi: Ponadto sama wchodzi juz do domu! Do wczoraj musialam ja wciagac prawie sila za kazdym razem do domu z podworka, myslalam ze ona nie chce wracac z powodu kotow na zewnatrz ktore sa niewatpliwa atrakcja... Wieczorem wczoraj wzielam sie za analizowanie problemu...sadze ze ona NIGDY nie byla wpuszczana do domu. Fakt zapraszania do domu, przyjmuje ze zdziwieniem, jakby nie rozumiala, a jak sie raz zapedzila za kotem pod drzwi wejsciowe, i ja wlasnie wyszlam, to skulila uszy, i ignorujac kota nisko na lapach ze strachem w oczach uciekla z ganku na podworko. Jakby oczekiwala ze ja wyrzuce i bede krzyczec ze jest pod drzwiami!! Popracowalam nad tym, w tej chwili na slowo WENA CHODZ, DOM ona leci i cichuto ze strachem jeszcze ale chetnie wmyka sie do domu :-) Ponadto panicznie boi sie podnoszacej sie reki lub czegokolwiek w niej. :-( z pewnoscia nie raz byla bita. W nocy tupotała, jak codzien o 4 rano, zeszlam a wlasciwie znbieglam ja wypuscic i przydepnelam sobie szlafrok na ostatnim schodku, zaklelam brzydko i ze zloscia (na siebie!) i w tej sekundzie Wena stulila uszka, przypadla do ziemi i z przerazeniem pedem odczolgala sie na swoje miejsce za fotel!! Myslalam ze sie zalamie, na kolanach ja przepraszalam i prawie nioslam na dwor... Ten pies nie zaznal wiele dobrego, dziwie sie ze nie ma w niej agresji, nie dziwie sie- ze popadla w depreche schroniskowa... dzis jedziemy sie odrobaczyc (ze 35 zl), musimy tez kupic obroze kiltix (z 60zl), arthoflex 100 zl okolo, planowane wydatki na ekg okolo 45 zl. razem z 250 wiec kazda pomoc z Waszej strony bedzie mile widziana :-) Na wszystkie wydatki Weny dostane fakture jako fundacja i moge wkleic jesli ktos zechce. Bede tez robic rozliczenia oczywiscie. a teraz- dla przyjaciół Weny kilka zdjęć z dzis. Porownajcie sobie ten pyszczek ze zdjeciami ze schroniska. szczesliwa? :-) [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8XUHPLpUAI/AAAAAAAAA6M/zoxjZJSif-8/17.jpg[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8XUHM2n9nI/AAAAAAAAA6I/-GPakmdfpFY/16.jpg[/IMG] tak jemy miche na sniadanie :-) [IMG]http://lh6.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8XUHSJz1pI/AAAAAAAAA6Q/p24oAzrjkXo/18.jpg[/IMG] a tu widac tylne nogi, niestety niespecjalnie sie trzymaja pionu... :-( ARTHOFLEX KONIECZNY!!! [IMG]http://lh5.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8XUHVRy44I/AAAAAAAAA6U/0RLm6Nm_d_4/19.jpg[/IMG] okno na taras. Nie wiem, chyba byl kot, skoro Wenka sie oblizuje....:diabloti: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S8XWNj_yX0I/AAAAAAAAA6Y/Pz1DwQrCTOg/20.jpg[/IMG]