-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jest fatalnie, mi zalalo stajnie, wylal tez w wielu miejscach strumien obok mnie, dzis jeszcze pada ale juz mniej, ma padac do niedzieli tak jak dzis...:-( wszyscy tu mamy dosc ludzie sa zalamani...:-( dziekuje za pomoc dla Morganki , przyda sie bardzo, kupujemy karme Hepatic i wlasnie od paru dni nie mam skonczyla sie pieniedzy tez braklo... usciski trzymajcie za nas... -
niedobrze, zalalo mi stajnie konie staly po koronki w wodzie, na szczescie tylko tyle, dzis woda zeszla, dom moj oszczedzilo bo wysoko, ale na pastwisku mam bagno stawy i splyw kajakowy, wokol domy pozalewane, fatalnie jest...Ludziom splynelo niektorym wszystko co bylo do metra wlacznie od ziemi...:-(
-
jestescie cudowni!!! wobec tego ide z Wenka do weta na kolejne wizyty, trzeba znow wyczyscic gruntownie uszy (moje czyszczenie nie wystarcza...) i wypisac ponownie antybiotyk, bo wydzielina w uszach zrobila sie slimaczaca i kleista jak ropa :-( ponadto umowimy sie na rtg stawow, zeby miec jasnosc co tam sie dzieje. Wena jest cudowna, przychodzi sie miziac, drapac, poszczekuje na mnie jak chce wyjsc patrzac mi glęboko w oczy, ale tak głęboko i dobitnie ze głaz by ruszylo :-D jest wspaniała, uwielbia drapanie pod pyskiem, jak robie jedzenie obszczekuje mnie, wciaz nadrabia zaleglosci chudościowe, a ma tez zwyczaj podrzucania nosem brzegu miski jak tylko postawie tak, ze kawaleczek miski wystaje poza blat. Podrzuca robiac tym duzo halasu :-) cudna, cudna sunia. Co do innych sun, o ktorych mowilas Marta, a szczegolnie tej starszej, wiesz ja w czerwcu robie remont w stajni, wlasciwie nie jest to tylko stajnia lecz caly obiekt, ze stodola w ktorej jest mini hala, z zapleczem socjalnym, z wielkim, polhektarowym ogrodem. Moze tam jakos moglabym umiescic najbardziej potrzebujaca sunie, ja tam i tak bede od rana do wieczora, to 2 km ode mnie, i beda tam moje konie , pensjonat i jazda konna chyba tez, w stajni, przestronnej i suchej miejsca jest duzo, na socjalnym tez cos sie znajdzie, tyko w czas remontu nie bardzo bo tam jest wszystko do wapnowania, 500mkw scian. (nie macie kogos kto kocha prace fizyczna???... :roll: jestem przerazona iloscia roboty a mam do tego tylko 1 faceta narazie...:shake:) Natomiast potem napewno bedzie tam troche ludzi, a koniarze lubia psy, zrobie napewno tablice ze zdjeciami psiakow w potrzebie...
-
zdjecia z jedynego slonecznego dnia w zeszlym tygodniu, bylysmy z Wena na manewrach :-D naprawde, 3 km od nas na wielkiej łące komandosi bielskiej jednostki powietrzno desantowej cwiczą skoki spadochronowe, a ze mam tam zaprzyjaznionego instruktora komandosa to bralysmy udzial jako widzowie, a Wena nawet probowala pomagac :-) ta pomaranczowa plachta przy ktorej siedzi to wskazniki wiatru dla spadochroniarzy. a to co ona ma tu na pysku to błoto,w ktorym ryła moment wczesniej [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S--x3vXJ05I/AAAAAAAAA9A/r4OWLWPWo2Y/1.jpg[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S--x3xIE7TI/AAAAAAAAA9E/5hoCGWl-KdQ/s512/2.jpg[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S--x33hwl2I/AAAAAAAAA9I/CHmbYTWu8lk/3.jpg[/IMG] my :-) [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S--x34DIHNI/AAAAAAAAA9M/DFrDkMRIRl4/s512/4.jpg[/IMG] z tylu kolezanka malamutka, niestety nie bardzo sie zaprzyjaznily bo malamutka ustawia wszystko co zyje. Wena jest zgodna i nie bylo spięć, ale wyraznie sie ignorowały i nie bylo wspolnej zabawy jak z wilczyca z Goczalkowic. [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S--x4YUiFcI/AAAAAAAAA9Q/SvIVXYJFSI4/s512/5.jpg[/IMG]
-
dzis bylismy na pierwszym baaardzo dlugim spacerze bez smyczy, na wolnosci. Wspaniale tereny - Goczalkowice Zdroj, moja kolezanka ma tam chate wiec pojechalam do niej i z nia i jej owczarką Whisky wybrałysmy sie na spacer wałami między stawami goczalkowickimi. Wena jest cudowna, caly czas sie mnie pilnowala, przybiegala stale sprawdzic czy jestem aby napewno, szalała, skakała jak szczenię, zachęcała kolezanke do zabawy, przysiupom i podskokom nie bylo konca :-) Bylo tez pływanie, tarzanie sie w skoszonej trawie i dzikie harce :-D Mimo kiepskiej pogody spacer byl cudowny, jestem zachwycona Wena. Zrobilam troche zdjec komorka, kiepskie sa ale chcialam sie podzielic nimi mimo to :-) [IMG]http://lh3.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S-xfBQDRPEI/AAAAAAAAA8c/lVB7xww4pN4/w1.jpg[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S-xfBWROrWI/AAAAAAAAA8g/ZUJaXutQhXo/w2.jpg[/IMG] [IMG]http://lh6.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S-xfBqoHodI/AAAAAAAAA8k/srljyyrDCZc/w3.jpg[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S-xfB5787PI/AAAAAAAAA8o/w5fLHTz6-2w/w4.jpg[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_b59jItY0KQM/S-xfCPbfOsI/AAAAAAAAA8s/Vu7tF-WArZE/w5.jpg[/IMG]
-
Czy on boi sie rownie bardzo zwierzat jak ludzi? To ze siedzi w budzie mogloby na to wskazywac. Jesli boi sie zwierzat to najlepszy bylby tymczas gdzie nie ma duzych psow, bo to dalej bedzie trauma a jesli tylko ludzi to pol biedy, napewno jakos wychodzi skoro je i nie umiera z glodu, moze trzeba poobserwowac wiecej...
-
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
Dorothy replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
jak BajkaB blizej to wiezcie do niej, nie ma problemu :-) napewno zwierzak bedzie w raju :-) -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
Dorothy replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
no u mnie psow 5, wszystkie zdrowe pomijajac przewlekle i nieuleczalne choroby serca i starosc u jednej suni. -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
Dorothy replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
ja tez jestem w razie potrzeby gotowa do pomocy. Justyna niech sie odezwie jakie decyzje. -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
Dorothy replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
zjawiam sie ale widze ze tymczas juz jest :-) -
moge popytac po schroniach ale nie wyobrazam sobie kto moglby ja odlowic, ona nie dawala podejsc blizej niz na 30 metrow, a co dopiero odlowic. Moze przeniosla sie na pola powyzej na granicy lasu, tam niestety nawet koniem nie dojade, to sa hektary do eksploracji....powyzej juz stoki Skrzycznego. Las...
-
zapraszam w kazdej chwili na wspolny spacer :-) nie wiem czy boli, ale moze troche dokuczac :-( poniewaz ostatnio gdy wycieralam jej lapy przy wejsciu do domu to tylna chyba niechcacy troszke odwiodłam ją za bardzo w bok od tułowia i Wena wyraznie pisneła przy tym :-( jak beda srodki mam zaplanowane rtg Weny w lecznicy, ale musze sie troche podniesc na nogi stanac bo ostatnio mam burzliwie...
-
bo Wenka jest cudowna. Moje serce podbila swoja poczciwoscia, taka do ludzi łagodnoscia calkowita, no co do suniek malych i kotow to po prostu musze to zaakceptowac i w tej chwili nie ma innej rady. Wena dostaje arthoflex ktory dostalysmy od Nikusia, ale w ta pogode widze wyraznie ze mimo to zad nizej i nogi tylne bardziej sie plączą... wyraznie widac zly wpływ chłodu i wilgotności...