-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
*Monia* replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Dzisiaj miałam ciekawą rozmowę z panem. Pan: A co te pieski, takie groźne że w kagańcach? Ja: Muszą mieć kagańce bo pod samochodem kot jest. (skrót myślowy - kagan powoduje że jako tako Hexę opanuję zanim do kota wystartuje, do tego ma ograniczone pole widzenia i jest bardziej odwoływalna) Pan: A to mój kot. A ten czarny pies to ładny, tak się świeci. Pewnie kąpany był niedawno? Ja: Nie, w ogóle jej nie kąpię. Pan: To od czego się tak świeci? Ja: Od dobrego jedzenia. (dodam że w tym czasie próbowałam się ewakuować, ale pan koniecznie chciał się dowiedzieć szczegółów) Pan z miną znawcy: A, to puszki na pewno pani daje. Ja: Nie, surowe mięso. I zostawiłam pana który na moment zaniemówił i tym sposobem dał mi czas na ewakuację :evil_lol: -
[quote name='gops']u nas bardzo ,bardzo ciepło , byliśmy dziś nad wodą , możliwe że to ostatni raz w tym roku więc wykorzystaliśmy tak ładny dzień ;-)[/QUOTE] Widzę że nie tylko ja dzisiaj psy wodowałam i dokładnie z taką samą myślą :lol: Ogolona Misia bez kagańca i w cienkim łańcuszku wygląda jak nie ona, taki image mi się podoba :loveu: Co do zielonej wody to mój mały mądry pies zawsze mylił ją z trawą i nie raz musiałam podtopioną kundlicę wyciągać :evil_lol:
-
[quote name='Saththa'][URL="http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6307.jpg"]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6307.jpg[/URL] Ale cudne psiaki :loveu::)[/QUOTE] [quote name='paulaa.']Rewelacyjne są te taksowe szelki norweskie! :loveu: Twoje psiaki cudnie w nich wyglądają. :cool3:[/QUOTE] Dzięki :loveu: Szelki niestety sprawdzianu "uciekający kot" nie przetrwały, dokładniej kółko od smyczy się wyrwało :roll:. Na szczęście Hexa była w kagańcu i szybko się opamiętała że trzeba wrócić. Jednak szelki w jej przypadku odpadają, bo co by było gdyby to nie było na polu... :shake:
-
[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Z jednej strony to jest dobry patent ;) Mojej mamy znajoma kiedyś miała chow-chowa, wabił się Wi i był do wszystkiego przyjaźnie nastawiony, dobrze ułożony i bezproblemowy pies ale chałupy pilnował i to ostro. Kiedyś opowiadała że pojechali gdzieś z mężem na cały dzień i poprosiła swojego brata żeby do niej przyszedł i wyprowadził psa. Wi znał go i lubił więc sądziła że problemu nie będzie i początkowo nie było bo pies wpuścił go do mieszkania, pozwolił zrobić kawę i usiąść na kanapie w celu jej wypicia...położył mu się przy nogach i wszystko byłoby dobrze gdyby też pozwolił mu z tej kanapy wstać ale to było widać za dużo :evil_lol: Poczekał sobie troszkę na tej kanapie zanim właściciele wrócili po otrzymanym telefonie ;) Takiego psa w sumie mogłabym mieć...ale żeby tylko na całkowicie obcych ludzi tak reagował :evil_lol: [/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Miał wyprowadzić psa a nie kawę na kanapie żłopać, więc za karę musiał na tej kanapie zostać :evil_lol:. Posiadanie psa nie wpuszczającego nikogo do domu albo dyscyplinującego gości jest z deczka męczące i chyba wolę Hexoliny miłość do odwiedzających :lol:. Rolki z psem to super sprawa - pies wybiegany, właściciel zmęczony, podwójna satysfakcja ze wspólnego spaceru ;). Ja chciałam z dwoma spróbować, ale jednak lubię swoje zęby :p. Moja mamuśka jak mówię cokolwiek co zawiera słowa "trzeci pies" momentalnie robi się blada i ma stan przedzawałowy :diabloti:
-
Nad Hexą zawsze się użalają że taka biedna psinka i niedobra pańcia ją niepotrzebnie dręczy, a moje biedne psisko robi wtedy zbolałe miny bo ktoś się zainteresował jej ciężkim losem :evil_lol:. Ale użalania się nad Shinuchem nie rozumiem, nawet wet się przekonał że kaganiec ma nie bez powodu :cool1:. Komentarze o tym że agresywny bo ma kaganiec słyszę baardzo rzadko, zwykle właśnie takie że biedny musi mieć żeby się go nikt nie przestraszył albo żeby się policja nie przyczepiła albo nawet słyszałam że po to w kagańcu żeby nic nie zjadł. Najczęściej mamy tak dzieciom tłumaczą ;)
-
Też uważam że są świetne, taks ma talent :loveu: Szelki kosztowały 40 zł za sztukę i uważam że to bardzo tanio ;) Ta rączka też ciekawie zrobiona, bo łatwiej kundle na szybko chwycić :).
-
[quote name='Lucky.']Myślę, że bym to jakoś wyklikała, to dość szybko by poszło. pod koniec miesiąca chyba będę zamawiać, może jakoś przejdzie. a jak nie przejdzie to może ktoś na dogo by chciał :) [B]i kolejny plus fizjologa, to to, że ludzie nie będą mi psa zaczepiać :)[/B][/QUOTE] I tu się mylisz - będą, a ci bardziej uparci i paluchy między 'kraty' będą pchać :mad:.
-
Nasze taksowe szelki norweskie i obróżka na Hexolinie :loveu: [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6302.jpg[/img] [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6303.jpg[/img] [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6304.jpg[/img] Niestety mniejsza paskuda woli się we mnie wgapiać niż dać sobie zrobić zdjęcie z boku i tylko takie się udało zrobić :mad: [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6299.jpg[/img] I sucze razem [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10-09-2011%20szele%20taksowe/DSC_6307.jpg[/img] Szelki super, dzięki taks :loveu:
-
Hexa jadła BC z łososiem i dosyć dobrze na nim wyglądała, karma moim zdaniem pachnie ładnie, ma fajne chrupiące granulki i nawet Shinie smakowała. O załatwianiu się nie wypowiem, bo mam porównanie z barfowym i przy tym każda karma wypada kiepsko ;).
-
U mnie Shina w fizjologu biega, a ostatnio nauczyła się też psy nim tłuc - nie da się gryźć to chociaż wleje :roll:. Hexa nie lubi nic na pysku, nawet pajęczyna by jej przeszkadzała, w fizjologu jak się nakręci to biega po krzakach ale od razu wraca na wołanie z nadzieją że jej zdejmę :lol: [SIZE=1](normalnie w fazie zawąchania wraca dopiero jak krzyknę)[/SIZE]. W komunikacji miejskiej w fizjologu czuje się niezbyt dobrze, woli swoją gigatubę bo lubi pysk kłaść na podłodze.
-
[quote name='Justa']Dla mnie tuba, w której pies może otworzyć paszczę i ziajać/napić się nie spełnia swojej funkcji, chyba że ma służyć jako atrapa?[/QUOTE] Nasza tuba spełnia rolę kagańca ;). W fizjologu może kogoś przetrącić, w tubie nawet jak się przytuli to siniaków nie zostawi. Ludzie mają różne pomysły w autobusach (dzieci szczególnie) a jak łapę ma wsadzić do kagańca to do każdego włoży i efekt będzie ten sam, np. odgryziony palec (Hexolinie i do tuby facet wpakował rękę, dobrze że ona przyzwyczajona do różnych wariactw).
-
Miałam tubę dla Hexy, nadal mam i jest to idealny (dla niej) kaganiec na podróże - może się wygodnie położyć, otworzyć paszczę, zjeść, napić się, w fizjologu leży sztywna i widać że czuje dyskomfort. Co do wetów to dzięki kagańcowi nasz wet ostatnio paluchów po zaszczepieniu Shiny nie stracił :evil_lol:. Za to w tym samym gabinecie Hexa została skutecznie do wetów zniechęcona właśnie przez założenie kagańca bo może ugryźć, teraz zaciągam ją siłą :shake:. Ale się off zrobił. To na temat napiszę że mamy trochę nowych nabytków, ostatnie zakupy doszły dzisiaj i jestem bardzo zadowolona :p. Najbardziej mnie cieszą lepiej dobrane (wg mnie) szelki norweskie, zdjęcia będą jak je zrobię :lol:.
-
Moje kundle dzisiaj zjadły tylko dlatego że im kazałam, a dostały nerki pokryte papką warzywną - wszystko za czym nie przepadają :evil_lol:. Hexa nawet nie czekała żeby Shiny michę wylizać, a jak szykowałam to się ewakuowała z kuchni. Nawet z żarłoka robi się niejadek na barfie :cool3:. I nadal nie potrafię zrobić tak żeby zamrozić na kolejne chociaż 2 posiłki warzyw bo i tak wszystko do misek im pakuję :roll:
-
[quote name='Ewa&Duffel']Dzięki wszystkim za kciuki, ale niestety nie udało się.Najechałam na linię podczas robienia łuku.Mówi się trudno i próbuje dalej ;) Zapisałam się na następny termin na sobotę 10 września o 7 rano. Wzięłam sobie jeszcze 2 jazdy doszkalające w tym tygodniu, głównie żeby ten łuk i inne manewry poćwiczyć. W ogóle to większość osób właśnie na tym łuku oblewa, jak się trochę poobserwuje plac...Nie wiem, czy źle go uczą, czy za mało...:roll:[/QUOTE] Szybko Ci się udało na kolejny zapisać, ja czekałam chyba miesiąc. A uwaliłam na... kierunkowskazach (a raczej ich braku) przy parkowaniu :evil_lol:. Powodzenia w sobotę :)
-
[quote name='zerduszko']Czasem mam ochotę łapać i kastrować wsio co się rusza :D[/QUOTE] Też mi to przez myśl przeszło, tym bardziej że jego zainteresowanie Shinowym tyłkiem było kompletnie nieuzasadnione :cool1:. A jak Shina ma cieczkę to psy się na Hexę napalają nie zauważając młodej :evil_lol:, co oczywiście czarnucha doprowadza do szału i podskakuje jak żaba :p. Chyba zabiorę się za zgrywanie zdjęć, bo mam ich za dużo (kawalera wczorajszego też się znalazło kilka ;)), ale najpierw chociaż jedną czystą płytę muszę znaleźć co po wyprowadzce TZa będzie graniczyło z cudem :roll:
-
[quote name='zmierzchnica'][B]*Monia* [/B]- niestety tak jest z tymi naszymi odratowanymi burkami... Zawsze COŚ będzie. Coś zostanie z dzikusa, agresora czy wariata. Każde z moich psów ma pewne odpały, i choć ja nad nimi panuję, to np przy mojej mamie wyłazi z nich "wieś" ;) Twój opis Shiny odpowiada do opisu Hery, pomijając psy, które ona lubi (ale na swoich zasadach, zawsze jest górą, przy witaniu ma postawę pt. ja tu rządzę!, co kiedyś pewnie się skończy wpraniem jej). Na ludzi nie warczy, ale drze mordę, a moje proszenie, żeby jej nie tykali - oczywiście jak grochem o ścianę, bo jest słodka. Raz szłam z Chibi i Herą, obie dzikuski, i Chibi coś się do łapy przyczepiło. Kazałam Herze usiąść i nachyliłam się, żeby pomóc rudej. Traf chciał, że przechodziła obok jakaś kobieta, która postanowiła łapy do Hery wyciągnąć. Ta zaczęła szczekać, a Chibi odebrała sygnał "do ataku!" i wyrwała w jej stronę. Fakt, moje psy nie dziabną na pewno, ale i tak pofruwały sobie trochę. Z drugiej strony, nie mogę od psów, które w rodowodzie mają "dziki", wymagać miłości do ludzi... Pracuję nad obojętnością, i pewnie tyle mogę uzyskać. Jeśli pies dla Ciebie jest super, to o to chodzi, przecież nie inni z nim będą żyć. Na szkoleniu mam psy, które do obcych pałają wielką miłością, tylko co z tego - na swoich nawet nie spojrzą, wymuszają wszystko, zero kontaktu... A z tym nachalnym psem to tragedia, żeby gaz nawet go nie odstraszył![/QUOTE] Na szkoleniu też miałam ciekawie z Shiną, bo owszem psy olewała, współpracowała, ale każda przerwa dla mnie była katorgą bo co chwilę do psów startowała (bo trzeba z psem podejść żeby się socjalizowała prawda?), później już nawet w trakcie chodzenia po kółku zaczęła cyrki. Chciałam iść na zaawansowane, ale bym się zamęczyła i psa również.. Serce mi mało nie pękło jak wyjęłam gaz :-(, ale dla mnie wkurzenie mojej suczy znaczy że mam coś z tym zrobić - odejść (nie dało rady), odstraszyć (nie dało rady), bronić (podziałało na krótko). Mogła iść z nim 'ramię w ramię' ale każdy jego zwrot do jej tyłka = nerwowe kłapanie zębami i warkopisk (nie do końca agresja, chciała psa nastraszyć i okazać mu jak bardzo jej się nie podoba, dopiero po 20 minutach zaczęła go łapać za sierść jak tylko przekraczał "przepisowy" metr/półtora przestrzeni osobistej. Przy ulicy chodziły na równo obok siebie i młodej kazałam pod groźbą urwania łba się opanować. To tak dla sprostowania żeby nie było że każdy pies jest od razu do zeżarcia tak za darmo ;). [quote name='zerduszko']Z tym, że te odratowane psy zawsze coś będzie, to się nie zgodzę ;) Moja dziczka jest na dzień dzisiejszy 100% normalnym psem. Druga suka nie przepada za psami, ludźmi, ale jej się tak porobiło nieco po tym jak zamieszkała u nas. Z tymczasów najbardziej popaprany był pies rasowy, z tatoo ;)[/QUOTE] Z tych psów co mi się przez ręce przewinęły w wieku szkolnym to najłatwiejsze były właśnie od pijaków - dobry socjal, spokojne, nie mające urazu do rowerów, do ludzi po alkoholu czy w ogóle mężczyzn, bardzo się pilnowały jednego miejsca i zawsze do niego wracały. Ale agresywną do psów szczeniaczkę też miałam i przez wojny z Hexą musiałam szybko oddać - w Hexy mieszkaniu się od samego wejścia tak się panoszyła i tak się na nią rzucała że nie dało rady inaczej. [quote name='zerduszko']Ja miałam naście tymczasów, tak naprawdę miałam dwa skrzywione psy (jedna jest już ok, a trafiła do przeciętnych ludzi). Reszta nie sprawiała problemów, bądź wymagała zwykłego wychowania jak każdy normalny pies. Żadnych skrzywień. Coraz bardziej przychylam się do tezy, ze jednak geny ;)[/QUOTE] Shina ma geny prawdopodobniej ciekawe - inbred bliski, mam podejrzenie że brat był nie tylko ojcem ale i dziadkiem (ten starszy). Co nie znaczy że nie próbuję tego przeskoczyć ;). Z Hexą też długa historia i nie wiem czy się cieszyć że poszło u niej w lękliwość a nie w agresję czy rozpaczać z tego powodu, bo matka była podobno nieźle zwichrowana (z relacji znajomych).
-
[QUOTE][B]Jutro o 6 rano mam egzamin na prawo jazdy, trzymajcie proszę za mnie kciuki ;-)[/B][/QUOTE] 6 rano egzamin :crazyeye: Powodzenia! Akurat o tej porze już będę na nogach ;) Ale się psiska wyszalały i wytarmosiły :lol:
-
Wygląda pięknie :loveu: Gratulacje!
-
Misia w różu super wygląda :loveu:. Ta niebieska eko świetnie dobrana ;)
-
Zawsze taka była, od samego początku nawet jako kilkunastotygodniowe szczeniątko lubiła wtłuc psu bo jej się nie spodobał, a człowieków też nie lubiła i jak ją zabierałyśmy to trzeba było najpierw ją dogonić.. Socjal niby był bo w bloku się wychowała, ale i tak nie lubiła bezpośrednich kontaktów. Ciężko było bo nawet smaków nie lubiła, a wiadomo że na siłę to się nie da. Już ogarnęłam ją, było fajnie, sielanka spacerowa i jeden facet z psami mi popsuł całą moją pracę podejściem "niech się pieski zaprzyjaźnią" :shake:. Brat cioteczny popsuł swoją "przyjaźnią" pracę nad olewaniem gości (zagonił ją w kąt i chciał głaskać, zdjęłam mu ją z rękawa z niemałym trudem). Psy na odległość - ok, psy kulturalne - ok, psy upierdliwe - najpierw ostrzeżenie, kilka kłapnięć, a później zgładzić jak nie zrozumieją aluzji :roll:. Ludzie to zło konieczne, mija spokojnie, ale kontaktu sobie nie życzy. W zatłoczonych miejscach w kagańcu zniesie dotyk, jak ma możliwość unika, a jak nie ma możliwości uciec i jest bez kagańca - ugryzie (nie zawsze ale kaganiec dlatego właśnie nosi). Ten pies jest porąbany, od początku był, zawsze będzie i dlatego cieszę się że jednak mieszkamy w domu a nie w bloku i rzadko miewamy trudne sytuacje spacerowe. Co nie zmienia faktu że teraz raz w tygodniu mam zamiar ją do centrum zabierać żeby jej życie uprzykrzyć :p. Shina lubi rutynę, stabilizację, a niestety nie wiadomo gdzie nas jeszcze poniesie i musi być gotowa na zmiany, rutynie nie chcę się poddać ;). Korzystam z tego że ona chce przebywać tam gdzie ja i się słucha na tyle że jestem w stanie ją opanować. Podsumowując - może i dobrze że nikomu jej nie wcisnęłam i otwarcie mówiłam jakie będą z nią problemy, bo pewnie by wróciła albo mogła by skończyć gorzej :roll:. Dla mnie pies ideał w większości sytuacji, ale niektórych rzeczy nie przeskoczę...
-
No i diabeł znowu wrócił do małego wieśniaka :mad:. Ale to raczej kwestia tłumu, wielu psów na małej powierzchni i gorąca, więc może jej przejdzie... Byłyśmy na PM na dcdc i na początku super posłuszne i spokojne psicho było, później jej przestało pasować i kilka razy naburczała na psa. Trzeba było w łepek trzepnąć i spokój powracał raz dwa. Po skończeniu się miejsca na karcie poszłyśmy nad wodę i nawet piłkę porzucałam. Po chwili zobaczyłam że ktoś pstryka Shinuchowi zdjęcia (temu paskudnemu brzydalowi mając tyle ładnych psów wokół :crazyeye: :evil_lol:), więc poprosiłam o przesłanie na maila :cool3:. Później 'pan od zdjęć' chciał się z Shiną zapoznać co skończyło się odciąganiem za ogon warczącej złośnicy :angryy:. Po zakuciu dzioba w kaganiec pies się uspokoił ale do psów jeszcze startowała. Droga powrotna super, ale wpadłam na pomysł odwiedzenia babci i tam znowu popisy bo gości cała chata :shake:. Spacerek od babci przerodził się w zupełny koszmar gdy dołączył do nas napalony młody kundelek, pierwszy raz psa gazem potraktowałam bo Shina wpadła w szał jak pies się zaczął do niej dobierać a ja nie mogłam go w żaden sposób odgonić. Trochę pokichał, potarzał się w trawie i już z lekkim dystansem nas dogonił i towarzyszył nam do samego domu. Kłaków mu Shinucha nawyrywała sporo, ale dzieciak z niego uparty i jeszcze przez furtkę chciał się do niej dostać. Hexę Shina wylizała jak tylko weszłyśmy, tak bardzo chyba nigdy na jej widok się nie cieszyła :evil_lol:. Teraz młoda padła pod drzwiami i nic jej nie rusza, spokój ze spacerami do jutra mamy :lol:. Zdjęć mam całą 4gb kartę, więc jak je kiedyś zmniejszę to powrzucam trochę :razz:
-
Ładnie się obróżka z kwiatkami komponuje :lol: Ariula jakaś chudziutka się wydaje? :cool3: [SIZE=1]Dobrze że te obróżki takie małe bo ostatnio przesadzam z psimi zakupami :roll:[/SIZE]
-
A u nas już się zaczyna marudzenie... Dzisiaj psy dostały kurczaka, powąchały, patrzyły na mnie z wyrzutem, po czym młoda ostentacyjnie odeszła od miski i usiadła 2 metry dalej :mad:. Na szczęście Hexa widząc że na nic innego nie może liczyć zabrała się za wyrzucanie kuraka z michy, wylizała ją z pozostałości i zabrała się za powolne chrupanie więc młoda wróciła do swojej upewnić się czy to na serio zjadliwe jest. W rezultacie zjadły ale bez przekonania. Ostatnie kilka dni były w większości wołowo-wieprzowo-cielęce więc kurczak widocznie nie dorasta ssakom do pięt :evil_lol:. Ciekawe co kundle na papkę z wątróbką jutro powiedzą :cool3:
-
Podaje sobie w ilościach ogromnych a ja chodzę i łupinki zbieram :mad: Shina za to pistacje uwielbia i jak jem kładzie głowę obok miseczki w oczekiwaniu czy coś mi wypadnie - jak wypadnie jest jej :lol:. Nerkowce jakoś mniej im smakują.
-
Rzadko daję, nie zmielone bo dla psów rozłupywanie orzechów to świetna zabawa :). Hexa zwykle w okresie "orzechowym" pół dnia spędza pod drzewem obżerając się :lol: