Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Bolcik ma jeszcze czas żeby się nauczyć żebrania, Shina dopiero niedawno zaczęła bo Hexa tak robi to znaczy że tak trzeba ;) Rodzenie trochę trwa więc zerduszko zapewne zdąży wszystkich poinformować :cool3:. Na porodówce trzeba się czymś między skurczami zajmować :lol:
  2. Do marca niech sobie siedzi to zerduchowe maleństwo w brzuchu. Termin na 8go chyba. Nie zazdroszczę tego co ją czeka :evil_lol:. [SIZE=1]Ale zazdroszczę momentu kiedy jest już po i taką małą paskudną pomarszczuchę się do ściskania dostaje :loveu:[/SIZE]
  3. Z tym wywoływaniem wymiotów to jak bym o Hexolinie czytała, tylko Hexolinie ładnie się przyjęło i nie było żadnych rewolucji żołądkowych ;). Niby poleciałam do weta ale ten mnie odprawił stwierdzając że nic jej nie jest ani nie będzie bo za mało rodzynek na swoją masę zjadła :roll:. Wesoło macie ze szczeniaczkiem, uwielbiam ją za te cudowne pomysły :loveu:. Przypominają mi się Hexy szczenięce miesiące i genialne pomysły na umilenie czasu.
  4. Jajka zostawione na pamiątkę w słoiku? :diabloti:
  5. [quote name='zerduszko']Moze, nie wiem co mu tak Damian naopowiadał jak go uświadamiał ;)[B] Pokazał mu konsekwencje na mnie i się Bolcik wystraszył [/B]:lol:[/QUOTE] :roflt: Nie rozpakowywuj się za wcześnie :mad:
  6. [quote name='magdabroy']Plusem w video-niani jest to, ze jak dziecko zakwęka, to zobaczysz co się dzieje i wiesz czy musisz już do dziecka iść, czy chwilę poczekać ;) Wiele razy miałam tak, że młody marudził, ja patrzyłam co się dzieje i po chwili zasypiał ponownie ;) Jakby miała zwykłą nianię, to pewnie musiałabym jakoś z ukrycia go podglądać, żeby mnie czasem nie zauważył i się nie rozbudził :D[/QUOTE] Jak w big brotherze - podgląd 24h na dobę :lol:. Latanie 2 piętra w górę na każde poruszenie czy mruknięcie by mnie wykończyło, więc podgląd będzie dla mnie dużą wygodą. [quote name='kasia_1982']Monia gratuluje corki. Ja z tych co trudno im uwierzyc w twoja ciaze :) Czytajac twoje pytania na tym watku myslalam ze pomagasz jakiejs przyjaciolce lub siostrze :) [/QUOTE] Dzięki :). Wolałam nie zapeszać. Zbyt pięknie wszystko szło odkąd trafiłam na super lekarkę, ale i tak wolałam nie cieszyć się przedwcześnie happy endem :roll:. Na szczęście największe stresy za mną, widać głupota poprzedniej doktorki nie zaszkodziła małej i mogę się cieszyć moim małym skarbem :loveu:. Jeszcze trochę problemów musimy porozwiązywać, ale najpierw muszę nabrać sił zanim się za to wezmę. Całe szczęście że takie maleństwo nie rozumie wielu spraw :)
  7. [quote name='magdabroy']Ja dostałam w prezencie od ekipy z byłej pracy video-nianię ;) Ogólnie jestem zadowolona, fajnie małego widać itp. Jednak czasem, nie wiedzieć czemu, młodego słyszę przez zamknięte dwoje drzwi, a niania nie reaguje :shake: Za to innym razem, potrafi się włączyć jak auto przejeżdża ulicą :roll: Nic w ustawieniach nie zmieniam, więc nie ma mowy o jakiś poziomach czułości itp. Używam jej od półtora roku :)[/QUOTE] W takim razie ryzykuję i będę testować. Jak nie da dźwięku to chociaż może zobaczę jak się mała zacznie budzić, do tego monitor oddechu i może będę w stanie chociaż trochę wyluzować i coś w domu zrobić. Przez to zakrztuszenie boję się ją samą w pokoju zostawiać :roll:
  8. Ja miałam zbyt mało czasu na przygotowanie do macierzyństwa, dosyć niespodziewane to było i jak na okoliczności to i tak dziwię się że cokolwiek związane z obsługą bobasa samodzielnie ogarniam ;) Dzisiaj przeżyłam chwile grozy - mała się zakrztusiła przy jedzeniu i nie mogła złapać dość długo oddechu. Nikomu nie życzę takich przeżyć :shake:. Podjęłam decyzję o zakupie videoniani, za duży mam dom żeby polegać tylko na niani elektronicznej bez podglądu. Pytanie do osób posiadających takie urządzenie - jak się sprawowało/sprawuje? Opłaca się wydatek? Jak długo korzystałyście z tego urządzenia? Monitor oddechu kupiłam i leży nieużywany bo mimo że się zarzekałam że dziecko w łóżku absolutnie spać nie będzie to małą już w szpitalu zabierałam na to wąskie wyrko i w dzień i w nocy, a w domu u siebie śpi tylko czasem w dzień.
  9. [quote name='Anja2201']*Monia* gratulacje ! Śliczna kruszynka , aż mi się zatęskniło za takim noworodkiem :)[/QUOTE] Dzięki :). Noworodki są fajne, ale jakoś u kogoś łatwiej wszystko to wygląda niż z własnym. Chociaż nie mogę narzekać bo mała tylko 1 noc płakała, na szczęście w szpitalu i położna pokazała mi co robić i skąd płacz (wyglądało to masakrycznie ale małej ulżyło) więc teraz ćwiczymy brzuchol przy co drugim przewijaniu i na spokojnie się sobą cieszymy. [quote name='Sybel']Monia, po to jest forum, zeby pytać ;) My też byłyśmy wszystkie zielone. Pamiętam, jak z Witem wróciłam do domu, mąż z moją mamą poleciał do supermarketu po mleko dla dziecka (miałam problem z karmieniem), ja byłam totalnie wykończona, dziecko płakało, więc siedziałam z nim na łóżku i nie wiedziałam, co mam zrobić, aż się popłakałam, bo niby najedzony, przewinięty, a wył strasznie... Potem się dopiero okazało, ze mi tarczyca wysiadła i miałam w sumie coś na kształt depresji poporodowej, tylko nakręcane skokami hormonów wywołanymi chorobą Hashimoto. Swoją drogą jakiś czas po porodzie warto sprawdzić poziom TSH, szczególnie, jeśli ktoś w rodzinie ma lub miał problemy z tarczycą. Tu się łatwo ustawia leczenie i potem jest ok, ale na początku, jak tyłam, wyłam i nie wiedziałam, co się dzieje, było strasznie.[/QUOTE] Czytałam cały wątek od początku do końca, rzetelnie i dzięki temu jakoś łatwiej mi było opanować strach jak to będzie, no i miałam zajęcie żeby nie myśleć o swoich problemach :lol:. Kopalnia wiedzy ;). Pytać będę jak mi się coś nasunie, póki co radzimy sobie i udało się nam nawet uporządkować rytm dnia - musiałam wprowadzić karmienie o konkretnych godzinach (czyli 2 razy dziennie tuż po moim wzięciu leków musi zjeść a resztę ustala sobie sama ) ze względu na to że antybiotyki biorę i 2-3 godziny po antybiotyku nie chcę jej karmić, chociaż w sumie nie wiem czy mi to pomogło uporządkować dzień czy mi przeszkadza bo muszę godzin pilnować, zobaczę po odstawieniu leków. Po połogu mam wizytę to dopytam o badania. Na razie mam morfologię zleconą.
  10. Gratuluję decyzji o obcięciu Boltowych jajek :cool3: Super że zagadka kociego sikania rozwiązana :lol:. Ale przed zostawieniem materaca samego w łóżeczku połóż na niego takie prześcieradło ceratkę w razie czego, nie będzie szkoda wywalić ;)
  11. Dzięki :) Teraz pewnie będę na wątku setki pytań doświadczonym mamom zadawać, chociaż póki co sobie w miarę radzimy i udaje nam się jakoś porozumiewać :lol:
  12. Takie maluszki są rozczulające :loveu:. A Marysia jest po mojej babci, żadne imię nie pasowało i w końcu została Maria. Jak zaczęłam wymyślać imiona to rodzice skutecznie mi je z głowy wybijali, bo ja twórcza jestem :evil_lol: Ja przytyłam 14 kg, ale poszło mi równo po całej figurze. A jak już brzuch wyskoczył to tak ładnie napiął skórę że cellulit z tyłka zniknął więc wyglądałam lepiej niż przed ciążą :diabloti:. Ciekawa jestem co na moim wypisie będzie, bo w szpitalu nikt mi jasno nie określił na co dokładnie dostaję antybiotyk - podwyższone CRP cokolwiek by to było :roll: (2 antybiotyki nadal biorę bo jeden nie podziałał). Najciekawsze jest to że mała dostała wypis a ja nie, czyli dziecię zdrowsze niż mamusia. Dla mnie to największa radość, bo jak analizuję swoje wyczyny i tańcowania z czasu kiedy byłam nieświadoma ciąży to stwierdzam że mała będzie kaskaderem :lol:
  13. Zdjęciami byś się pochwaliła a nie aparatem :eviltong:
  14. Ja pierwszy i jedyny raz wymiotowałam w szpitalu po podaniu kroplówki przed porodem ;). Gdyby nie to, że mała była za mała (bo i brzucha nie miałam do 8go miesiąca) i to że miałam bakterie w moczu to bym pracowała dłużej. Miejsca w ciąży ustąpili mi w komunikacji miejskiej 3 razy - pani sadzała mnie na siłę i uległam mimo że wtedy jeszcze mogłam stać te 2 przystanki, chłopiec na oko lat 11 (aż mnie wzruszył :loveu:) i babka zwróciła uwagę facetowi żeby mi ustąpił więc z łachą ustąpił, a to było akurat w terminie porodu :p. Mi zmniejszali dawkę, później znowu zwiększyli i na koniec chyba końską dali. Ale przynajmniej szybko wracam do formy, macica się ładnie obkurczała, no i już prawie po brzuchu śladu nie ma, gorzej jak zdejmę bluzkę bo wtedy ślad jest widoczny :evil_lol: Dzięki :loveu:. Póki co anioł nie dziecko - śpimy w nocy grzecznie z przerwami na papu, niewiele się drze, lubi się przebierać, kąpiel dzisiaj polubiła i nawet główkę ładnie umyłyśmy, ładnie je ale nie da się jej zmusić żeby popiła cycem np. czkawkę - nie i koniec, będzie odpychała z całych sił jak nie jest już głodna. Dzisiaj po kąpieli trafiła kciukiem do buzi i taką miała radochę że z mamą pokładałyśmy się ze śmiechu. Drugi raz też jej się udało z pewnym trudem, później już nie potrafiła powtórzyć. Zadziwiające jak się bobas zmienia z dnia na dzień, jak robi postępy i robi się taki kontaktowy. [SIZE=1]I pomyśleć że jakiś czas temu stwierdziłam że raczej dzieci mieć nie będę, życie za mnie zdecydowało ale nie żałuję.[/SIZE]
  15. [quote name='jukutek']można dawać nowe lub sterylizować - tak tłumaczył mi lekarz... W większości przypadków dają nowe, ale w mniejszych szpitalach jeszcze się zdarza, że sterylizują zamiast dawać nowe. Rozumiem, że można Ci już pogratulować? :)[/QUOTE] Mam nadzieję że w IMIDzie jednak dają nowe ;) w sumie można :D. ciąża z zaskoczenia, z przebojami, niewiele osób wie że w ogóle była jakaś ciąża i podejrzewam że widok mnie z moim własnym niemowlakiem wielu zaszokuje. Na szczęście wszystkie ciążowe problemy i zmartwienia już za mną. Za to dolegliwości ciążowych nie miałam żadnych :cool3: To już oficjalnie - Marysia urodziła się 29.01, punktów 10, zdrowa, szczęśliwa i kochana :loveu:, no i większa niż lekarze mi przepowiadali (miała być malutka a miała 55cm i 3370 wagę). Nie spodziewałam się że aż tak stracę głowę dla takiego krasnala :lol:. [quote name='Sybel']Monia, ja rodziłam bez. I do tej pory twierdzę, ze mogę dziecko spokojnie urodzić bez znieczulenia, ale borowania bez znieczulenia nie przeżyję :D Kwestia, jaki kto ma próg bólu i sposób odbierania. Tyle, ze ja się nie namęczyłam, skoro od odejscia wód poprzez skurcze aż do wydania na swiat mojego Nazgula minęły niespełna 3h. Zobaczymy oczywiście, co będę mówić tym razem, jak sie Wiedźma pojawi :) I ile to potrwa... Ja prosiłam o gaz, ale mi go nie dali, bo "za wcześnie", a kwadrans później było już za późno na cokolwiek. Najgorzej bolało szycie, bo mi pan doktor szanowny nie raczył poczekać, aż miejscowe zadziała i szył na żywca :| No wtedy to darłam ryja, jakby mnie mordowali :)[/QUOTE] Ja byłam wykończona skurczami i bieganiem po korytarzu, na znieczulenie czekałam jak na wybawienie i się doczekałam :). A przed szyciem zacisnęłam nogi i kazałam czekać aż znieczulenie podziała :evil_lol:. [quote name='Cudak']Haha, ja z kolei miałam 2 planowane cc i panicznie bałam się, że coś się zacznie wcześniej dziać ;) przy naturalnym chyba umarłabym ze strachu (o dziecko, bo sama bólu się nie boję). Po pierwszej cesarce musiałam leżeć 24 h i pierwsze wstawanie było okropne, bo jednak się tam wszystko w środku "zastało". Nie byłam w stanie sama się wykąpać, bo robiło mi się słabo. Po drugiej wstawanie po 6 h i zero problemów, nic nie bolało, sama się wykąpałam i już w pierwszą noc malucha miałam przy sobie.[/QUOTE] Co do strachu to ja podczas skurczu partego usłyszałam "wołajcie pediatrę, szybko" i przy kolejnym ze strachu wypchnęłam małą jak najszybciej mogłam. Pediatra przybył za ponad 20 minut a ja byłam już cała obkupkana na brzuchu :diabloti:. Oby to srańsko non stop jej przeszło bo do 1 przebierania idą nam 2 pampersy :cool1: [QUOTE]ja dokladnie tak samo:smile: u dentysty nie dam sie dotknąc bez znieczulenia ale przezylam porod naturalny bez jakiegokolwiek znieczulenia bo jak zaczelam juz rodzic to poszlo tak szybko ze nie zdązyli mi dać a od rozpoczecia akcji porodowej do konca trwalo to 17 godzin, cierpialam tylko przez ostatnie 1,5 h jak po oksytocynie mnie wzięlo ja chcialam nawet cc poczatkowo ale potem cieszylam sie, ze jednak rodzilam naturalnie-co ciekawe podczas mojego kilkunastogodzonnego pobytu na porodowce 90% ciąż bylo konczonych naturalnie az się lekarze dziwili:smile:[/QUOTE] Mi dali za dużo oksytocyny i musieli zmniejszać dawkę bo mnie bolało a nie postępowało. Ale w rezultacie dosyć sporo tej oksytocyny we mnie wlali. Ja niestety nie miałam okazji poznać na porodówce nikogo po naturalnym porodzie. Jedna była już blisko, ale tętno zaczęło małemu zanikać i ją pokroili jednak. P.S. Pod koniec ciąży miałam miesiąc zwolnienia i przeczytałam cały wątek, podtrzymywał mnie na duchu :cool3: Mańka pozdrawia [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-zm2mNAda3kU/UvKirHPxIZI/AAAAAAAAAaQ/Kqvb58mFuGc/s640/DSC_1363%20-%20Kopia.JPG[/IMG]
  16. [quote name='jukutek']... albo szpital nie oszczędza na igłach i daje do każdego znieczulenia nowe...[/QUOTE] :crazyeye: jak mogą dawać używane igły? Ja się z bólami głowy po znieczuleniu nie spotkałam, nawet moja ciotka która po znieczuleniu u dentysty umierała z bólu to zzo przy porodzie jakoś zniosła. Nie wyobrażam sobie ostatniej fazy porodu a później szycia bez znieczulenia, znieczulenie daje chwilkę na zebranie sił przed wypchnięciem krasnala na świat co jest nie lada wysiłkiem a liczy się czas. Mimo strachu przed igłami i zastrzykami nie mogła bym rodzić bez. Nawet u dentysty od razu krzyczę o znieczulenie zanim buzię otworzę :oops:. Co do skutków ubocznych to kręgosłup trochę pobolewa jakiś czas ale to równie dobrze może być wynik dziwacznej pozycji do parcia ;)
  17. To termin masz na moje urodziny :), jeszcze trochę czasu zostało ;) Żebyś tylko do tego auta doszła :diabloti:. Jak pójdzie szybko to przynajmniej nie będziesz się męczyła i więcej siły dla Zosi będziesz miała już po wszystkim. Tak jeszcze w temacie porodów to zauważyłam że potwornie dużo cesarek się obecnie robi. Może to akurat zbieg okoliczności, ale w ostatnich dniach na położniczym z 8 dzieciątek tylko jedno było z porodu naturalnego.
  18. [quote name='Sybel'] Właśnie dostałam 2 z 3 paczek zamówionych dla moich dzieci :) Mam smoki do butelek dla obojga i smoczki uspokajające dla Zosi :D Aż się wzruszyłam, wiecie? Dotarło do mnie, ze to już, zaraz :)[/QUOTE] Będziemy trzymać kciuki za bezproblemowy i mało bolesny poród :). Na kiedy termin? Ale się Theoś wyszalał, i jaki szczęśliwy z powodu tego zimnego i mokrego czegoś :lol:
  19. [quote name='magdabroy'][B]*Monia* [/B]a nie jest tak, że np wskakujesz na macierzyński te 2 tyg. przed porodem, ale rodzisz np. 5 dni po terminie, to to macierzyńskie przedłuża Ci się o te 5 dni?? Bo w Holandii jeśli byłabym już na macierzyńskim (4-6 tyg. przed porodem), a urodzę po wyznaczonym terminie, to z automatu macierzyńskie wydłuża się o tę ilość dni, co urodziłam później ;)[/QUOTE] Nie, u nas zazwyczaj do wyznaczonej wg OM daty porodu jest zwolnienie a po tym terminie lekarz prowadzący podobno nie musi wystawiać zwolnienia. Czyli po terminie albo koniec ciąży i macierzyński albo trzeba udać się do innego lekarza i prosić o wystawienie zaświadczenia o niezdolności do pracy (zwolnienia). Jak się przenosi 2-3 dni to jeszcze nie ma bólu, ale już 2 tygodnie mniej macierzyńskiego to już jest różnica :roll:. Zwolnienie było za krótkie widocznie, bo te co siedzą całą ciążę niemalże jakoś dostają zwolnienia też po terminie a tu problem z przedłużeniem do dnia rzeczywistego porodu po kilku tygodniach polegiwania (dzidzia była za mała). To się nazywa niefart. [quote name='Sybel']O ile wiem, to jak nie urodzisz do terminu, dzień po masz się stawić do Izby Przyjęć i wtedy biorą Cię do szpitala - przynajmnniej u nas tak jest, ze wszystkie mamy, które do terminu nie urodziły, lądują na OCP, a skoro jesteś w szpitalu, masz wystawione zwolnienie szpitalne. Chodzi o ciągłe monitorowanie pod KTG, ewentualne podanie oxytocyny, ocenę, czy nie trzeba robić cc.[/QUOTE] W terminie byłyśmy w Izbie Przyjęć (wczoraj), kolejna wizyta wyznaczona na 2 dni po terminie czyli jutro, kolejna za kolejne 2 dni i wtedy dopiero decyzja o ewentualnym wywoływaniu czy hospitalizacji albo znowu odesłanie do domu. ktg wyszło ok - delikatne i bezbolesne skurcze, badanie też ok i oznak zbliżania się porodu brak. Chyba że się nagle maleńka urodzi dzisiaj albo jutro się zacznie to się sprawa rozwiąże ;).
  20. [quote name='Yuki_']Gdzie w Warszawie znajdę w dobrej cenie kaganiec chopo? I mając wymiary pyska kupię? Jak piszecie sklep zoologiczny to poproszę dokładny adres tzn ulice bo jadę tam do szpitala i będę nocować u znajomych.[/QUOTE] Kiedyś fizjologi mieli w takim małym sklepiku przy [B]ul. Budy 3B [/B]ale to było dawno temu i nie wiem jak jest teraz. W googlach znalazłam że jeszcze Pasaż Ursynowski 3, lok. U-5 , ale też nie wiem jak teraz u nich z dostępnością.
  21. [quote name='jukutek']zależy od lekarza :) teoretycznie - już na 2 tyg. przed terminem możesz pójść na macierzyński...[/QUOTE] No właśnie niestety tu chodzi o nie pozostawienie wyboru, bo jak internista z jakiegoś powodu stwierdzi że nie da zwolnienia (bo nie stwierdzi dolegliwości chorobowych) to zostaje macierzyński, a dla samotnej matki każdy dzień macierzyńskiego jest na wagę złota :roll:
  22. [B]Cudak[/B] - śliczny bąbelek :loveu: Mam pytanie, może któraś z Was się spotkała lub się orientuje - jak to jest ze zwolnieniem w przypadku nie urodzenia do terminu? Podobno ginekolog nie wystawia już zwolnienia (odkąd są te długie macierzyńskie) i trzeba iść do internisty. Tylko na co wystawi internista? Przecież ciąża po terminie nadal trwa a nie zmienia się w chorobę... Druga opcja to macierzyński, a przecież skoro nie ma jeszcze dziecka to nie ma podstaw do pójścia na macierzyński. Odechciewa się jakiejkolwiek ciąży napotykając non stop jakieś dziwne problemy z lekarzami :shake:
  23. Świetna ta pościel, sama bym sobie taką sprawiła :cool3:, ale na szczęście do pokoju mi nie za bardzo pasuje. A czarne kłaczki jak by się ślicznie na niej prezentowały :lol: Masz trochę czasu, jeszcze na bieżąco będziesz sobie przypominała czego brakuje albo co jeszcze ewentualnie byś chciała mieć ;)
  24. Dla mnie bardzo ciekawym tematem by było o relacjach psio-dziecięcych, a fotki w takiej tematyce bym mogła cały dzień oglądać :lol: Więc wedle życzenia teraz o psach - będziesz golić je na łyso żeby kudłów na ubrankach nie zostawiały? :diabloti: U mnie jakaś masakra i codziennie tonę w kłakach w swoim łóżku, a psy w sumie bardzo mało czasu na nim spędzają, w sumie tylko Shi w nocy przychodzi spać. Mam ochotę chwycić maszynkę i chociaż delikatnego (nie dającego się czesać) czarnucha ogolić bo ona w 5 minut zostawia tyle kłaków co młoda w 2 dni :mad:
  25. [quote name='zaba14'] życie toczy się dalej, [B]lepiej chyba samemu niż z szują[/B] ;]]]] ale niestety w lutym czeka nas przeprowadzka, sama sobie wspolczuje :P[/QUOTE] Zgadzam się w stu procentach, też doszłam do takiego wniosku w pewnym momencie i nie żałuję ;) Przeprowadzki współczuję :shake: Trzymajcie się i czekam na jakieś zdjęcia Miyki na tle Waszych pięknych widoków spacerowych :cool3:
×
×
  • Create New...