Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Hexa po spacerze z Ariulką tak sobie odpoczywała :lol: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=21213&photoID=1076948[/IMG] Zaległe z Lalą. Tak się kochały chwilami: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=21213&photoID=1076946[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=21213&photoID=1076942[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=21213&photoID=1076943[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=21213&photoID=1076944[/IMG]
  2. Jaki kochany brudasek :loveu:. Nie ma to jak się ubrudzić od ogonka aż po nosek :cool3:. Koffam was :loveu::loveu::loveu:
  3. A może i dam. Postaram się dzisiaj na spacerku jakieś porobić jak aparatu nie zapomnę ;). Chociaż zaległych też trochę mam jeszcze z Lalą :roll:.
  4. [QUOTE][B][I]dokładnie...jedź :loveu:[/I][/B] [B][I]będziemy tęsknić :placz:[/I][/B] [B][I]id ę do domu spać [/I][/B][/QUOTE] To idź i się wyśpij, żebyś miała siłę na fotki, bo ja nie dam ci jutro spokoju i w miarę możliwości (jak będę w domu) będę marudzić :razz::razz:. [QUOTE]nie będę prawić morałów, nigdy nic dobrego to nie przynosi ale.. sama wybierz;)[/QUOTE] Ja na niego się wściekam średnio kilka razy dziennie. Dopiero dzisiaj zaczęłam pakowanie, bo mu powiedziałam, że nie jadę i w to sama uwierzyłam ;).
  5. Ale wkurzającego mnie faceta nie mam na co dzień, a tam będę go miała 24 na dobę i jak się pozabijamy to nie wrócę :cool1:. Długo już razem jesteśmy, ale czasem miewam chwile zwątpienia. Teraz właśnie mam i doła złapałam :shake:.
  6. Szleństwa w wodzie, niezłe miny macie :evil_lol:. Wracam 19-tego. Ale coś zaczynam mieć chwile wahania i mogę jeszcze walizkę zacząć rozpakowywać :roll:. W sumie bilety i tak w prezencie od faceta dostałam, więc nawet jak bym się wycofała to kasy mi żal nie będzie ;):evil_lol:.
  7. To dobrze :). Przynajmniej trochę kalorii straci i trochę mniej przytyje jak mnie nie będzie. Już za nią tęsknię a jeszcze nie wyruszyłam :placz:.
  8. 16 :). Bo jakoś w miarę wcześnie do domu musze dotrzeć. Pojutrze pobudka koło 8, bo o 14 mam samolot :roll:. Mam nadzieję że tam nie ma wody, bo Hexa łupież ma po ostatniej kąpieli i do tego Fiprex na sobie..
  9. No to wybaczam brak fot w nowej obroży ;). Widzę, że biedna zapracowana jesteś.. A ja jeszcze nie wyjechałam, a już tęsknię i chciałabym wrócić :-(. A jutro wstawisz mi fotki tak na pożegnanie?? Najlepiej duużo i w nowej obróżce też... :razz:
  10. Witam :loveu:. Na wstępie powiem, że koffam Lalkę :loveu::loveu:, bardzo baaardzo :lol:. A macicy swej nie oddam, a Hexa nie posiada już, ale chyba już wystarczająco dużo chętnych jest :evil_lol: [SIZE=1]Chyba ze 300 stron (jak nie lepiej) waszej galeryjki przerobiłam :cool3:. Niestety przegapię wprowadzenie małej Matyldy i dopiero 19-tego zobaczę stadko w komplecie :placz:.[/SIZE]
  11. A ja dzisiaj wędrowałam sobie z dzieckiem i powiem, że psiarze niektórzy to poprostu do odstrzału :mad:. Kopaliśmy sobie piłeczkę na trawniku przy bloku (dziecko półtora roku więc nie było to niebezpieczne dla innych), na ten trawnik wleciał pies (to że bez smyczy akurat nieistotne dla mnie było) no i się zabrał za robienie kupy :angryy:. Właściciel poszedł dalej :angryy: a my trawnik musieliśmy opuścić żeby dzieciak w to nie wpadł. Dzieciak jest taki, że psów się boi bo kojarzy z lizaniem po twarzy (Hexy zasługa też w tym jest, bo go od początku lubiła oblizywać :roll:) i jak by jakiś podbiegł do niego to bym nawrzeszaała na właściciela. Dzisiaj niewiele psów na smyczy widziałam :shake:. A i widziałam jak babka od labka się zdenerwowała jak jej drugi labkowaty psiak do psa podbiegł, ale właściciel na rowerze był na tyle daleko, że już do niego nie krzyczała. Wolę swoje zadoopie niż Warszawę ;).
  12. Hexa żywych braciszków miała dwóch. Było ich chyba 9, ale nie pytałam gdzie reszta :roll:. Ojciec NN :evil_lol:. W sąsiedztwie o takich rasach jak grey to raczej nie słyszeli ;). Ale pewnie ten pies był drobniejszej budowy niż matka i bardzo skoczny, żeby ogrodzenie pokonać :razz:. [QUOTE] O ten cmentarz chodzi :smile:[/QUOTE] OK, upewniłaś mnie :). Lecę do babci po walizkę na wyjazd :cool3:. Chociaż szczerze mi się nie chce nigdzie lecieć.. A jak myślę o Hexi to mi normalnie serduszko ściska :placz:. Ona sam na sam z tatą i jak wróce to będzie tłuścioch rozpuszczony :shake:.
  13. Mnie ostatnio jakaś goowniara wkurzyła :angryy:. Stałam sobie za domem i paliłam, Hexa sobie stała przy bramie i przyglądała się co się na chodniku dzieje. Miałam ją cały czas na oku, bo słyszałam, że ktoś idzie, ale ona zero reakcji. Nagle słyszę "miau, miau, miau..." no i Hexa zaczęła szczekać :angryy:. A dzieciak dalej miauczał i jeszcze gnojówa zaczęła podskakiwać i wymachiwać łapami w stronę Hexoliny. Nie wytrzymałam i wyszłam zza domu i powiedziałam, że zaraz jej miauknę :mad:. Dziewucha się uspokoiła i zmieszała, bo nie spodziewała się nikogo na podwórku, a tam surprise :diabloti:. Hexa też się odrazu uspokoiła. Miałam ochrzaniać suńkę, że ją denerwują czy bachora, że psa drażni? Wybrałam niby bardziej rozumne stworzenie. Do tutejszych dzieciuchów i rodziców aprobujących ich zachowanie cierpliwości mi brak bo to nie pierwszy przypadek drażnienia Hexoliny (bywają mniej przyjemne przypadki :shake:).
  14. Moi znajomi ostatnio sprawdzali Hexy cierpliwość (na własne ryzyko). Zaznaczę jeszcze, że dla Hexy byli to ludzie niebardzo znajomi. Była ciągana za uszy, ogon, sierść, skórę. Z jej strony reakcji nie było, jak zabolało tylko pisnęła. Nie twierdzę, że mam super łagodną suńkę, ale akurat te reakcje były przewidywalne. Nadal się pchała do nich, oni po sprawdzeniu Hexi i moim zwróceniu uwagi już jej nie dokuczali. W autobusie, tramwaju czy pociągu nie raz Hexa była deptana. Reakcja- odsunięcie się. Nawet by nie pomyślała o oddaniu na szczęście. A i po łapach i po ogonie nie raz została nadepnięta. Za to na biegających będąc na smyczy drze japę :roll:. I właśnie dlatego omijam takich ludzi i odwracam jej uwagę. Rowerzyści jej już nie ruszają. Nagłe ruchy czyjeś powodują odskok w bok. Nigdy nie chciałam mieć psa choć trochę agresywnego i tchórzliwego. Hexa niestety tchórz, ale agresja hamowalna i przez nią i przeze mnie (do psów agresja przy zabawkach szczególnie). Ostatnio pan głaskał warczącą na niego ze strachu Hexę. A ona co? Ogonek o mało się nie urwał, bo pan zainteresowanie okazał i był miły. Hexa uraz do mężczyzn ma, bo kiedyś jak koło jednego przebiegała to w łepek dostała i od tamtej pory ograniczone zaufanie ma :roll:. I do tego od pewnego momentu swojego życia zaczęła dobierać sobie ludzi, z którymi się spoufala a których omija z daleka. Ja robiłam co mogłam zabierając ją wszędzie (imprezy, spotkania ze znajomymi, długie spacery kiedy to każdy mógł ją głaskać), i rozważam cały czas co mogło spowodować takie a nie inne zachowania u niej. Możliwe że trochę wina genów- matka agresywna, szczeniaki były zastraszone, wyciągnięta z budy mała uciekała z podkulonym ogonkiem jak najdalej od nas do ludzi których znała. Widziały gały co brały i wcale do nikogo pretensji nie mam bo z kundelkami nie wiadomo co wyrośnie ;). Zostwić jej na pewno bym nie mogła w tej budzie :roll:.
  15. Ten sobowtór to nawet taki krawacik ma jak Hexi :-o. Przy tym cmentarzu przy ryżowej tak? (muszę być pewna bo ja się zgubić mogę :roll:) To możemy się umówić na tym przystanku w stronę ursusa.
  16. Dalej chętna :). Tylko teraz musimy się umówić w konkretnym miejscu, żebyśmy się znowu nie szukały po polach albo po mieście jak na te forty miałybyśmy iść ;).
  17. Spacerek był wyczerpujący. Wróciłyśmy dopiero dobrze po 21, bo zgubiłam całą paczkę fajków i się wróciłam po nią, bo wiedziałam gdzie (byłam już prawie przy domu jak się zorientowałam :oops:). Jestem gapa do sześcicianu normalnie :roll:. Ale za to zrobiłam teraz Hexi zdjęcie jak śpi po takim spacerku :loveu:. Hexolinie raczej rzadko się zdarza tak spać i się napatrzeć nie mogę. Wstawię później fotki śpioszka, który nie pomyślał, że nie jest sam :evil_lol:.
  18. Właściciele Aresika to niebardzo wiedzą co pod swoim dachem chowają :roll:. Agresja jest zwalana na chęć obrony Alfy (właścicielki) i słabych osobników (reszty rodziny), a mnie nie broni bo ja nie stado pewnie :roll:. Ze mną potrafił z psem samcem biegać nawet. Ostatnio właścicielka wykonanie komend wymusza siłą, a jeszcze powiedziała, że jak kogoś ugryzie to go uśpi. Ja bym za giągnięcie za ogon jej rękę odgryzła :cool1:, Ares tylko się wyrywa. Ciąża chyba powoduje zmiany w postrzeganiu świata czy co? Ares po wydaniu przez nią komendy 'do mnie' przychodził do mnie a nie do niej :roll: i od tego się zaczęło jej przyciąganie psa do siebie. Naprawdę się boję o przyszłość psa i dziecka. Jak już mnie wrócą do pracy (dali mi dwa miesiące wolnego) to mam zamiar odbyć z nimi którąś z kolei poważną rozmowę, ale nie wiem co to da, bo ja goowniara (niewiele młodsza od właścicielki) i mam dopiero pierwszego psa w życiu swoim (nie moja wina że rodzice ze zgodą do 18-stki czekali). Obawiam się, że niedługo nowy wątek będę zakładać, żeby prosić o pomoc przy Aresie i rad będę szukać :roll: (oby nie. żeby się ułożyło wszystko). A twoje psiaki to ja od dłuższego czasu podziwiam i jestem poprostu pod naprawdę dużym wrażeniem :loveu:. Wszystkie mają charrrakterki a jakoś żyć się z nimi da :evil_lol:. A opowieści o nich czytam z ciekawością i ubaw mam czasem niesamowity. Tylko pozazdrościć poprostu. U mnie przy mojej wariatce o powiększeniu psiego stadka pomarzyć mogę, bo podczas gdy na spacerkach potrafi się pięknie z pieskami bawić, tak w domu już nie ma tak kolorowo i nie każdy pies wejść może :roll:. Dlatego tym bardziej podziwiam twe bulliki :loveu:.
  19. Czytam od początku wątek i całkiem ciekawe tu pomysły padają. Tylko większość z nich to marzenia nie do spełnienia niestety :roll:. Co do TTB filmik wzruszający. Zrównoważonych bulli niestety mało znam. Znam też takie które potrafią do ludzi być agresywne :shake:, chodzące na szczęście w kagańcu. Do bullowatych osobiście urazu nie mam (no oprucz tego, że wiem że do szczeniaka dużych kolczyków się nie zakłada bo z uchem sobie może wziąć :evil_lol:), za zakazem posiadania nie jestem tylko za testowaniem potencjalnych właścicieli i psów. Zdecydowana większość takich psów mieć nie powinna. Chociaż znam pijaczka z fajną bullowatą sunią nad którą w zupełności panował i nawet podbiegnięcie małej Hexoliny (:oops: nie zawsze była grzeczna, a z sunią się bawiła parę razy) nie było problemem bo pan suczkę usadził a ja szczeniora zabrałam, bo tamta po cieczce bez humoru jakaś była. Testy wetów nie byłyby miarodajne. Mi jeden wet zakagańcował Hexę, bo stwierdził że to agresor :shake:. Była ona po cieczce (wetowi powiedziałam), a on rozmawiając ze mną chwycił ją za tyłek nagle. Ona narobiła wrzasku i pan dał mi kaganiec bo ona agresywna. Uraz do pana ma, ale pracujemy nad tym i z pomocą piłeczki weszła oststnio do gabinetu spokojnie :multi:. Pan panikę odczytał jako agresję :roll:. Drugi wet z tego gabinetu ma inne podejście i nawet do bolesnych zastrzyków (babeszja) tylko jej łepek przytrzymywał. Ona ból odreagowała na swojej łapce :-(. Pewnie według pierwszego weta z testu po tamtej wizycie by było max za agresję :shake:. Zgadzam się, że wet to nie psycholog. Wizyty z Aresem (ONkowaty) u weta to dla jego właścicieli masakra, bo muszą na nim leżeć, pies w domu wszystkich wpuści, a na spacerze broni właścicieli i bliskich. Mnie tylko raz "bronił", teraz po intensywnej pracy ja mam spokój, a właścicielka twierdzi że ona alfa i jej pies broni, bo to alfy się broni :roll:. Podejrzewam, że Aresik by napewno poszedł do uśpienia, testów z obcymi by nie przeszedł tylko czyja to by była wina? Pseudohodowców (psychika) i braku czasu właścicieli, bo niania (ja) i weekendy wystarczą psu na wybieganie się i wyszkolenie się. Konsekwencja nieważna, bo każdy sobie robi z psem to co uważa za stosowne, każdemu co innego przeszkadza, rady mogę dawać, ale czy będą wprowadzone w życie tego nie wiadomo :roll:. A teraz jeszcze będzie dzidzia i co będzie czas pokaże... Narazie psa nie ma bo na wakacjach. Przestawianie na pojawienie się nowego domownika ma poczekać. Wprowadzanie nowych reguł też. Aby to się zaczęło przed pojawieniem się malucha, bo znając psiaka obawiam się o przyszłość.. Ech, wypracowanioe walnęłam, ale musiałam swoje wątpliwości wyrzucić z siebie.
  20. Ja najpierw informowałam, że ma cieczkę, nie panikowałam nigdy za specjalnie. Ale lot z roweru przez głupotę ludzi :shake:. To było tak, że najpierw go wzięli jak się zatrzymałam i poinformowałam o cieczce a jak podjechałam kawałek to go puścili :angryy:. Informację o cieczce Hexoliny znajomym psiarzom przekazałam i moim zdaniem oni powinni wtedy zwrócić większą uwagę na swoje psy :roll:. Nieznajomych przed podejściem ich psa do suńki też informowałam. I nie byłam przy tym niemiła naprawdę, bo wiem że nie miałam nigdzie wypisane że akurat w tym czasie zakaz zbliżania jest ;). Ogólnie do właścicieli psów zawsze byłam raczej miło nastawiona, ale do czasu kilku incydentów. I zależy z którym psem akurat sobie wędruję. Jak do Hexy jakiś przyjazny pies podbiega to ok, ale nie przy ulicy na przykład. Do Aresa wszystkie psy (z wyjątkiem znanych) mają zakaz podchodzenia. Jak ktoś nie rozumie dlaczego z daleka od ludzi i psów z nim się bawię to niestety ale psi intruz zostanie odpędzony :roll:. Ludzki intruz tylko obejrzany i w razie czego uważnie obserwowany.
  21. Jak one ładnie razem jedzą :loveu::loveu:. Hexa nie może jeść nawet w jednym pomieszczeniu z innym psiakiem, bo zaraz zaczyna się wkurzać :shake:. A rozmyślająca Keysi poprostu sama słodycz :loveu:. Na śniadanko też myszkę dostała? :evil_lol: Czy myszki to tylko na deser? [SIZE=1][COLOR=LemonChiffon]Bleee, tak sobie pomyślałam sobie o wędrówce myszki przez przewód pokarmowy i aż mnie odrzuciło[/COLOR][/SIZE] :roll:
  22. Trzeba było tyle nie imprezować, albo rano się wyspać :eviltong:. Ja się tak mądrzę, bo ja w nocy siedzieć mogę, a rano bez względu na wszystko przed 10 jestem nie do życia :evil_lol:. Nawet jak ta 10 jest po dziesięciu godzinach snu ;)
  23. [quote name='WŁADCZYNI']Jeżeli psy nie podchodziły by do siebie bez zgody właścicieli - nie byłoby problemów ani z gryzieniem, ani z cieczkującymi, ani niechętnymi psiarzami.[/quote] Święta racja. Ja bym nie lądowała z roweru, bo piesek chciał zgwałcić mi suńkę, mimo że z daleka ostrzegałam, że ma cieczkę, nie leciałabym w skarpetkach na śnieg, bo mama sobie nie mogła poradzić z natrętem, a właściciel wiedząc że moja Hexa ma cieczkę zapomniał o zasmyczeniu psa, nie musiałabym się szwendać po krzakach zwiewając przed sąsiadką nie mogącą utrzymać swojego psiora, itd, itp.. Teraz po sterylce już siatki adoratorzy nie rozpruwają, żeby na podwórko się dostać :roll:.
  24. Nie za wczesna godzina na spanie? :razz: Przecież to dopiero wieczór :eviltong:
  25. [quote name='Rinuś'][I][B]haha ne wiesz co tracisz nie mając kaca :evil_lol:[/B][/I][/QUOTE] Ale ni powiedziałam, że nigdy nie piłam :evil_lol:. Nawet jak wypiłam dosyć dużo to następnego dnia wstaję żywa i nic mi nie dolega, objawów zwiększonego pragnienia również brak :cool3:. [quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=Red][B]a nie chciałabyś tak klinika na kaca :roll:...nie mam z kim zapić smutków :roll:[/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Ja bym chętnie zapiła wkurzenie się na TZa :roll:
×
×
  • Create New...