Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Nie mieszkam już w bloku na szczęście. Jak jeszcze mieszkałam to mój sąsiad stwierdził, że przez to że Hexa sika na trawnik to mu w domu śmierdzi. Nie zauważył że to nie Hexa i do tego on mieszka na drugim piętrze, a ci z parteru czy pierwszego piętra jakoś nie narzekali :roll:. Co do tych robiących w krzaki, to ok ale nie tak blisko bloku. 100 metrów dalej, za wałem była rzeka i nad rzeką można było sobie potrzeby załatwiać a nie przy balkonach prawie :shake:. Do tego wyrzucanie resztek przez balkony czy okna było. To też śmierdzi. Żeby był porządek to wszyscy muszą o to dbać, a nie ten co wyrzuca śmieci przez okno ma np. pretensje że pies sika na trawnik i śmierdzi. U nas w okolicy było raczej więcej ludzkich niż psich, ale to była kwestia rzeki w pobliżu i małej ilości zabudowań dookoła. Krzaczków sporo rosło i garaże, za którymi sobie ubikację zrobili ludzie (nie tylko żule, ale całkiem normalni też tam zachodzili). Nieciekawie się tamtędy chodziło, a jak piłka przeleciała nad garażami to nie było odważnych żeby po nią iść. Nie psiarze też jakiś poziom powinni reprezentować. Ja nie bronię się przed sprzątaniem, bo w razie potrzeby mogę posprzątać, ale nie będę tego do domu nosić. U nas nie wynosi się codziennie śmieci, bo nie ma takiej potrzeby i mogłoby to leżeć i tydzień, a jak by się torebka przedarła to raczej nieciekawie by pachniało :shake:. Byłam ostatnio w Norwegii i tam widziałam wszystkich z torebkami i każdy sprzątał, i starsi i młodzi (raz pan nie posprzątał), nie martwiłam się przechodząc przez trawnik, że buty będę miała umazane. W ludzkie w krzakach też nie zdarzyło mi się wdepnąć :evil_lol:. Puszki które znaleźliśmy w lesie były po Żywcu- dzielnie nasz kraj reprezentowały :cool1:.
  2. Kiedyś miałam ambitny plan posprzątać w krzakach po suńce. Byłam w nowych butach, pierwszy raz na nogach. No i wlazłam w goowno :angryy: i jestem pewna, że to nie było psie :mad:. Że buty miały białą podeszwę taką gąbkowatą to czyszczenie było trudne. I od tamtej pory w krzaki nie mam zamiaru się zapuszczać :shake:. Nie wspomnę już ile razy miałam przyjemność szorować psi pysk lub psa po tego typu uczcie :shake:. Wymagając od psiarzy trzeba również wymagać od ludzi, ale to o psach jest głośno, bo psa łatwiej na gorącym uczynku złapać. Przed blokiem babcia kiedyś była z moim bratem ciotecznym i dzieciak się przewrócił. Twarz wysmarowana psimi odchodami :angryy: i bieg do domu myć się. A mieli mieć przyjemny spacer na plac zabaw :roll:. Ja krótkowzroczna raczej nie jestem, bo patrzę i ze strony wychodzącego z psem i ze strony wychodzącego z dzieckiem. Miałam przypadek podczas spaceru z tym drugim, że pies (bez smyczy, na osiedlu) narobił nam obok naszej piłki :mad:. Właściciel był już daleko, więc tylko pod nosem poprzeklinać sobie mogłam..
  3. Ja ostatnio miałam swój debiut w sprzątaniu po psie- pierwszy raz posprzątałam :razz:, było to na PM. I nie było to takie straszne, tylko na początku mnie wkurzyło to, że musiałam iść kawał drogi z kupą żeby znaleźć śmietnik. Torebkę do tego miałam nie do końca szczelną, bo była do piłki :roll:. W miejscu gdzie mieszkam mam pola i łąki, a moja sucz zawsze załatwia potrzeby w krzakach, więc nie sprzątam bo nie będę ganiać i szukać, a później nieść do domu bo do najbliższego śmietnika jest jakiś kilometr (nie przesadzam!). Podwórko sprząta tata, bo już się tak przyjęło. Nie brzydzę się swojej suńki, bo wiele razy musiałam sprzątać po niej w domu jak była za mała, żeby 8 godzin wytrzymać.
  4. [QUOTE]Moja w młodym wieku podobnie jak twoja była chudziutka i za nic nie chciała przybrać na wadze. No ale po latach w końcu dowiedziałam się co to znaczy odchudzanie psa. [SIZE=1]Parę miesięcy temu byłyśmy w Wawie na badaniach na sggw, więc jeśli widziałaś ją gdzieś tam, to możliwe, ze to ona :evil_lol:[/SIZE] [/QUOTE] Hexa ma już prawie 4,5 roku i mam nadzieję, że jak najdłużej jej ładna linia zostanie :razz:. Parę razy ją odchudzałam z "kości na ości;)", tzn. wyrabiałyśmy masę mięśniową. [SIZE=1]To było chyba na polach mokotowskich, bo raczej w okolicy sggw wtedy się nie kręciłam.[/SIZE] [QUOTE]Miniaturowe psy powinny jadac czesciej niz raz dziennie bo mają znacznie większe zapotrzebowanie na energię w przeliczeniu na kg masy ciała niż psy ras średnich czy dużych i niewielkie mozliwości jej magazynowania [/QUOTE] Dla dużych psów też zdrowsze jest jedzenie dwa razy dziennie. Właścicielkę ONa kiedyś o tym uświadomiłam i od tamtej pory właśnie tak dostaje.
  5. Właśnie tak po napisaniu postu pomyślałam. Hexi muszę na badania zabrać, bo to nietycie mnie trochę zastanawia, mimo że i tak wolę jak jest chudsza. Po ochrzanie za jej utuczenie od wetki jak Hexa była młoda staram się nie dopuścić do tego ponownie ;). Jak wetowi niedawno powiedziałam że jeszcze z kilogram by się przydał, to stwierdził, że jest idealnie :). [SIZE=1]Parę miesięcy temu widziałam w Wawie identyczną sunię jak Baryłka :razz:.[/SIZE]
  6. Cześć leniu. Wszystkie fotki widziałam, ale jakoś ostatnio nie wstawiałaś, więc się ujawnię i pomęczę o nowe :eviltong:. Żeby nie było, że nie zaglądam, bo zaglądam regularnie :cool3:.
  7. Wszystko zależy od przemiany materii i ilosci ruchu ;). Hexa dostaje więcej karmy niż producenci proponują i żeberka czuć (czasem nawet widać). Każdy pies jest inny :).
  8. Jak ja bym swojemu 24 kilogramowemu odkurzaczowi dała tylko 5 skrzydełek (z kurczaka) to by mnie zaczęła podejrzewać o próbę zagłodzenia :roll:. Jak miała 3 miesiące to dostawała ryż+marchewka+jedno skrzydło indycze dziennie :razz: (indycze jest dużo większe niż kurczakowe ;)).
  9. [B]Marta_Ares- [/B]ślicznie :loveu::loveu:. Lubię obróżki w panterkę :loveu:. Do połowy takową zrobiłam, ale nie zszyłam jeszcze bo leń mnie dopadł :oops::roll:. Tylko my z łańcuszkiem mamy :razz:. Może kiedyś dokończe i pokażę gotowy produkt. Ale kiedy to nastąpi nie mam pojęcia...
  10. [quote]Proszę bardzo ;-). Michał pisał mi, że 20.09 ma robić tam dostawę, więc będziesz miała pewnie większy wybór, bo jak ja ostatnio byłam to nie było wszystkiego co chciałam.[/quote] Już mu swoje życzenia na PW wysłałam :evil_lol:. Ja wybredna baba jestem, więc muszę pomarudzić ;). [B]Marta_Ares- [/B]śliczne :loveu::loveu:. Skąd masz takie cuda?
  11. [quote name='Malina.']Co prawda nie mam na imię Michał, ale odpowiedzi na Twoje pytanie nie zauważyłam, więc ja odpowiem :smile:. Hala D, wejście D14 lokal 64 ;-). [/QUOTE] Dziękuję :loveu:. Jak już będą tam te rzeczy które mnie interesują to się przejadę, pomacam i dobiorę kolor ;).Mam nadzieję, że to jakoś niedługo nastąpi.
  12. Racja, kontroli pani nad nim nie ma. Ten przypadek ze szwendaniem się po ulicy był jednorazowy i pani kilka słów powiedziałam ;). Ciocia z wujkiem swojej suni zaczeli pilnować i poprawili ogrodzenie :multi:, suczka już nie wychodzi (opisywałam wszystko tydzień temu na innym wątku). Psów notorycznie chodzących po okolicy jest kilka i nikt nic nie robi, żeby nie wychodziły- nie stwarzają zagrożenia i nawet moja mama panikara mówi że się ich nie boi bo jej w drogę nie wchodzą. Był czas, że kaukazka biegała po ulicy i denerwowała Sabę (suńkę cioci) biegając wzdłuż płotu. Raz wlazła na posesję do niej i się pogryzły, wujek z kijem od szczotki musiał interweniować. Od tamtej pory tamta jest już w kojcu i nie widziałam jej wałęsającej się. Jak się chce to się wszystko da zrobić :razz:.
  13. Ja zawsze daję szansę poprawy ludziom ;). Pies zaniedbany nie jest, więc to jest tylko kwestia tego nie poznania psa no i szczekania cały czas. Pani trochę samotna jest, więc towarzystwa jej brakowało. Może trochę niedowidzi :roll:. Sąsiadów z obu stron powinnaś mi współczuć :razz:, ale ciocia już trochę zreformowana została po tym jak jej sunia zaginęła i odbierałyśmy ją ze schronu po tygodniu od zawieruszenia się.
  14. [quote name='SZPiLKA23']Wiem wiem bo mam juz halti ale z trixie czarne, mocno zabudowane i chciałam cos "lżejszego" Sara nie szarpie nagle i mocno a wiec wiem ze krzywda sie jej nie stanie, a moja reka sobie odpocznie od jednostajnego ciagniecia ;-) nadal nie wiem jaki rozmiar [/QUOTE] Zmierz pyśka i dodaj kilka centymetrów, wyjdzie rozmiar. Ja chyba miałam haltera rozmiar 3. Zazdroszczę tym, których psiaki nie ciągną na halti :roll:. Ares na gentle leaderze ciągnie tak jak w obroży, kolczatce czy dławiku. Teraz mniej, bo tylko ja z nim wychodzę, ale właściciele wrócą i znowu będzie ciąganie :shake:.
  15. [quote name='SZPiLKA23']i jaki wzorek dla mojej suczy?[/QUOTE] Różowy :loveu:. Duży psiak i róż :loveu:. Na rozmiarach się nie znam. Dla Aresa gentle leadera mam M.
  16. [B]Michał[/B]- mam pytanie, w którym miejscu w Maximusie są te Rogzy? Bo mam zamiar się wybrać, ale 4 hal mi się oblatywać nie chce :roll:. Nie chcę przez internet zamawiać, bo ja wolę pomacać i obejrzeć, a nie brać w ciemno ;).
  17. Mąż zmarł parę ładnych lat temu, ja go nie pamiętam. Pani podeszła do furtki i nie wierzyła, że to jej pies, a ja, że znam większość psów z okolicy byłam pewna że to on. Może nie zakaz posiadania psów, ale ONkowatych napewno, bo to starsza pani i nie do końca z psem sobie radzi :shake:. Wtedy przeszkodziłam pani w dyskusji ze znajomą i niebardzo chciała się wogóle ruszyć po psa :roll:. Opiszę sytuację, która się ostatnio przydarzyła mojej mamie jak wracała z pracy. Mama boi się większości psów (nieznajomych szczególnie). Szła sobie ulicą i jakaś babka otworzyła bramę, żeby wjechać. Z bramy wyszedł wielki pies (z opisu zrozumiałam, że coś w rodzaju CTRa). Pani wysiadła z samochodu i zajęła się dziećmi a pies ruszył na moją mamę. Ta spanikowała, zaczęła krzyczeć do babki, żeby wzięła psa i padł słynny tekst "ale on nic nie zrobi". Warczący pies nic nie zrobi :mad:. Mamuśka oczywiście na babę nawrzeszczała, bo sobie nie życzyła żadnych kontaktów z psem. Inna mamy przygoda, jak szła z koleżanką. Szły wzdłuż pola, na horyzoncie pies z właścicielką. Na ich widok pies ruszył w ich stronę i jak dobiegł chwycił mamę za tyłek, na szczęście gruba kurtka ochroniła ją przed siniakiem. Właścicielka dobiegła, zabrała psa i przeprosiła stwierdzając, że nie wie co w psa wstąpiło. Jak mi to opowiadały to się śmiałam, ale im do śmiechu wtedy nie było. Dużo przygód ta moja mamuśka z psami miała i dzięki niej ja rozumiem ludzi bojących się psów. Jak mi się coś jeszcze przypomni to opiszę.
  18. [QUOTE]Dlatego ja nie pozwalam psom szczekać na naszym balkonie ani podbiegać do psów szczekających ze swoich balkonów. [I]Jakby każdy swojego przypilnował, to by było dobrze.[/I][/QUOTE] To by było zbyt piękne. Ja Hexi na podwórku nie pozwalam szczekać, a sąsiadki pies drze mi się pod oknem czasem całą noc :shake:. Jak jest uwiązany z drugiej strony to szczeka u mojej cioci pod oknem. I jest to jedyny pies którego w nocy słychać długo, ale już do tego przywykłam i przestaję czasami słyszeć ;). Kiedyś właścicielce tego psa zaprowadziłam go jak biegał po ulicy, a ona go nie poznała i twierdziła że to nie jej, bo jej jest gdzieś na podwórku :roll:.
  19. To zmniejsz ilość jedzenia i obserwuj. Przypomniało mi się, że sąsiadka mi kiedyś mówiła, że jej pinczerek je 4 skrzydełka dziennie jak rozmawiałyśmy o karmieniu. Tylko nie pamiętam czy mu czegoś jeszcze do nich dodawała :roll:.
  20. Jeżeli psiak nie tyje ani nie chudnie zbytnio to znaczy, że dostaje odpowiednią dawkę. Ani z gotowanym ani z karmami nie da się dać jednoznacznej odpowiedzi "ile", bo to sprawa indywidualna- zależy od ilości ruchu, wagi, przemiany materii. Ja moją suńkę za czasów szczenięctwa karmiłam gotowanym i grubas z niej był przez jakiś czas :roll:, ale dzięki temu nauczyłam się dobierać odpowiednią dawkę w miarę wzrostu. Nie mam doświadczenia z małymi psiakami, więc nie napiszę żadnych przybliżonych ilości.
  21. Przez to co przeczytałam zaczęłam "badać" książeczkę Hexy i sprawdzałam czy może szczękościski mogły mieć jakiś związek ze szczepieniem, ale obydwa przypadki były ok. dwa miesiące po szczepieniach. Przyczynę szczękościsków mamy nie wyjaśnioną, więc każdą możliwość sprawdzam w razie czego .
  22. U mnie za czasów jak jeszcze mojej cioci suczka (mix asta) biegała po naszym podwórku raz była otwarta brama (budowa i samochody wyjeżdżały) i szli ludzie z bokserem bez smyczy (nie pierwszy raz, zawsze biegał wzdłuż siatki ujadając). Saba jest nauczona nie wyłazić w takich momentach, więc tak pieski biegały dopuki tamten nie wbiegł na podwórko. Wtedy pieski się ścięły i właściciele dowiedzieli się do czego smycz służy :razz:. Sabulec granic posesji nie opuściła. Niedomknięta furtka też działała cuda (nie specjalnie, czasem ktoś poprostu zapominał). Przy Sabie to najgorsze problemy były ze starszymi paniami, które dochodząc do rogu posesji, gdzie był stos cegieł, zaczynały wymachiwać lachami swoimi :-o myśląc że nikt nie widzi :angryy:. Nie wiem po cóż tym babciom były takie atrakcje. A później jak je spotykałam na spacerze to na drugą stronę ulicy szybkim krokiem zwiewały, a Saba warczeć zaczynała :shake:.
  23. [QUOTE]Spórzcie koniecznie na oczy na ostatnim ujęciu[/QUOTE] Jakie szaleństwo w oczach :crazyeye::evil_lol::evil_lol:. Mina poprostu zabójcza :cool3:.
  24. [QUOTE]monia rogz ma inny kolor, jest spokojniejszy, ten jest taki buraczany trche [/QUOTE] To nie będzie pasować.. Jak narazie mamy różową odblaskową obrożę do tych szelek i w miarę to wygląda, ale chcę fiolet :placz:. A gdzie jest ten sklep rogza, bo chyba gdzieś tu było, że w Maximusie (o ile czegoś nie pokręciłam :roll:). Jak nie łańcuszek to bym półzacisk wzięła jak by pasował kolorystycznie :razz:. Tylko na żywo z szelkami bym musiała sprawdzić. Ale w sumie w różnych odcieniach jednego koloru też psiul chodzić może :eviltong:.
  25. [QUOTE]pokaz realistyczne zdjecie to Ci powiem[/QUOTE] [IMG]http://img.bazarek.pl/28044/5315/193489/9418235034808316e21895.jpg[/IMG] To jest realistyczne zdjęcie (odcień prawie identyczny :razz:). Z aparatu tak nie wyjdzie bo kostki światło odbijają ;). Jak się zdecyduję na ten łańcuszek, to będzie to nasz pierwszy rogz. Mam nadzieję, że to nie jest uzależniające :roll:.
×
×
  • Create New...